Dodaj do ulubionych

nie wiem co robic

09.10.06, 22:36
Jestem 14 miesiecy po ślubie. 3 miesiące temu urodziła mam się śliczna
córeczka a od dłużeszgo czasu jest miedzy nami fatalnie. Mąz krzyczy na mnie
w miejscach publicznych, zachowuje sie tak jakby chciał wszystkim pokazać
swoja władzę nade mną. Później mnie przepeasza, tłumaczy że jest nerwowy ale
właściwie już na drugi dzień jest to samo. Ja już nie mam siły.Inaczej
wyobrażałm sobie nasze wspolne życie. Nie wiem co robić bo mamy malutką
coreczkę i dla niej chce aby miala normalny dom: mame i tatę. Nie chce jednak
aby słysząła jak sie kłocimy i aby oglądała wciąż płaczącą mamę. dużo osób
mówiło mam że nam sie nie uda bo ja mam wyżesze wykształcenie o on zawodowe.
Teraz zastanawiam się czy może nie mieli racji. Ja zawsze uwazalam, że to co
w środku człowieka się liczy a nie papierek. Ale może coś w tym jest. On nie
potrafi mówić on wiecznie krzyczy. Zauważyłam, że przy nim powoli gasnę.
Kiedyś byłam bardzo wesoła osobą a teraz chodzę smutna. Nie wiem co robić.
Powoli tracę siły na ratowanie tego małżeństwa.
Obserwuj wątek
    • lenchen Re: nie wiem co robic 09.10.06, 23:41
      Tak sobie czytam i myślę, że szkoda mi ciebie...
    • calineczka50 Re: nie wiem co robic 09.10.06, 23:51
      a ja Cie rozumiem doskonale..to nie chodzi o wyksztalcenie tylko o charakter.ja
      jestem 13 miesica\y po slubie i mam to samo..wiecznie krzyczy, robi afery w
      miejscach publicznych, przeklina, jestem klebkiem nerwow.i wiesz,kiedys bylam
      radosna usmiechnieta dziewczyna..kiedys..jak masz ochote napisz do mnie na maila
      pozdrawiam
      • kiecha3 Re: nie wiem co robic 10.10.06, 06:49
        moje drogie panie....
        wytłumaczcie mi jedno.. jak można pozwolic no to by facet krzyczał na was?? Jak
        można tak dac sie.. hm.. ponizać.. a przy nastepnej okazji... powiedzieć mu
        cicho i spokojnie... " nie drzyj się, ja nie jestem głucha " , ewentualnie tekst
        który mnie zawsze skutkuje gdy moj facet cos miącha, a ja nie moge tego słuchać
        " jak ci się nie podoba to sobie zmień". Alibo coś w stylu " cicho bo małą
        obudzisz", jeżeli ma choć troche taktu i rodzicielskiej troski powinien się
        zamknąć....

        Powodzenia
        • annb Re: nie wiem co robic 10.10.06, 08:41
          bo dziewczynki mająbyuc grzeczne
          buzia w ciup , raczki w mamłyk
          i nie pyskowac i nie krzyczec
          i broń Panie Boze powiedziec
          zamknij sie i nie krzycz na mnie bo ja tez potrafie
          o nie
          dziewczynki muszą byc grzeczne ;) i pokorne
          bo jak wiadomo pokorne ciele dwie matki ssie ;)
    • triss_merigold6 Re: nie wiem co robic 10.10.06, 08:24
      Współczuję ale chyba nie jesteś zdziwiona. Związek kobiety z wyższym
      wykształceniem z facetem po zawodówce na 99% będzie fatalny (dla niej). Gość ma
      kompleks i tego nie przeskoczy.
      • kalina81 Re: nie wiem co robic 10.10.06, 09:08
        niestety myślę o związkach ludzi z różnym poziomem wykształcenia to samo co Triss.
        Ale to Ty sama musisz postanowić co robić. Jedno jest pewne, Twój mąż ma
        kompleksy i dlatego dowartościowuje się poniżając Cię przy ludziach. Nie możesz
        na to pozwolić. Ja wiem, że dla dziecka ważne jest, by mieć tatę i mamę, ale
        sytuacja, w której tato mamy nie szanuje jest z pewnością dla dziecka gorszym
        wzorcem niż samotny rodzic.
        • annb Re: nie wiem co robic 10.10.06, 09:17
          panowie z wyzszym wyksztalceniem tez lubią jezdzic po zonach
          tutaj wychodzą jakies chore kompleksy
          najlepiej przed slubem przypatrzec sie jak ojciec zwraca sie do matki
          i wyciagac wnioski
          i NIE POZWALAC NA TAKIE ZACHOWANIE
          da sie
          da
    • agnes_plus Re: nie wiem co robic 10.10.06, 09:19
      Powiedz mu, że go kochasz. Że jest dla ciebie kimś ważnym.
      Powiedz, że bardzo źle się czujesz wysłuchując krzyków.
    • azanna Re: nie wiem co robic 10.10.06, 09:27
      Przestańcie demonizować różnicę w wykształceniu. Ostatnio rozpadło się
      małżeństwo rodziców mojej przyjaciółki - obydwoje z wyższym wykształceniem. A
      facet zachowywał się identycznie jak mąż Hanki - prawie nic nie dało się
      powiedzieć normalnie - zawsze musiał krzyczeć. Drugi przypadek - również
      obydwoje z wyższym wykształceniem - kobieta się włączyła do krzyków i teraz
      wrzaski są z obu stron, również zdarzają się awantury w miejscach publicznych.
      Jak ktoś ma problemy osobowościowe to wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy.

      A Tobie Hanka sugeruję ostrą reakcję (broń Boże nie krzykiem) - stanowczy
      protest przeciw jego zachowaniu. Jeśli nic nie da to spróbuj go namówić na
      wspólną wizytę u psychologa. On musi wiedzieć, że jego zachowania nie będziesz
      tolerować. Nie trwaj w tej sytuacji - bo będzie coraz gorzej. Sam z siebie nie
      zmieni się nagle na lepsze - próżna nadzieja.
      • horpyna4 Re: nie wiem co robic 10.10.06, 09:41
        Najlepsze małżeństwo jakie znałam, to ona z doktoratem, a on laborant. Ale facet
        był na poziomie i NIE MIAŁ KOMPLEKSÓW. No i bardzo kochał żonę. Najgorzej jest,
        jak faceci co chwila szukają potwierdzenia swojej wartości, żeby leczyć chore
        ego. A zakochane dziewczyny nie chcą tego widzieć, dopiero po ślubie okazuje
        się, że na dłuższą metę nie da się z tym wytrzymać.
    • hanka2501 Re: nie wiem co robic 10.10.06, 09:58
      Myślałam już o psychologu ale kiedy ja mu mówię o naszych problemach, on
      twierdzi, że przesadzam i wyolbrzymiam. Z nostalgią wspominam czasy kiedy
      byliśmy parą bez zobowiązań. Czułam się wtedy kochana i szanowana. Mama moja
      zawsze mówiła, że mam patrzeć ja facet szanuje swoją mamę bo tak samo w
      przyszłości będzie szanował mnie. Mąż bardzo szanuje swoja mamę i myślałam, że
      tak samo będzie ze mną. Dopatrzyłam się jednak innej nieprawidłowości: teść nie
      szanuje teściowej i wciąż na nią wrzeszczy. Przypuszczam, że ten wzorzec
      zakorzenił się w głowie męża i go powiela. Teściowa wszystkie krzyki ignoruje
      ale ja jestem inna i nie potrafię. Dla mnie każdy krzyk to szpila w serce.
      Bardzo to boli.
      • magdusinska Re: nie wiem co robic 10.10.06, 11:05
        Przestań brać sobie na głowę jeszcze jednego dzieciaka, dorosłego w dodatku. To
        nie Ty masz problem, ale On. Ty masz jedynie problem z nim. I nie musisz
        dorosłego chłopa prowadzać jak 5-latka po psychologach. Tobie to by się raczej
        kurs asertywności przydał. Jak on krzyczy to protestuj. Metodę musisz znaleźć
        sama. Cierpliwa jesteś.

        facet szanuje swoją mamę bo tak samo w
        > przyszłości będzie szanował mnie. Mąż bardzo szanuje swoja mamę i myślałam,
        że tak samo będzie ze mną. Dopatrzyłam się jednak innej nieprawidłowości: teść
        nieszanuje teściowej i wciąż na nią wrzeszczy. Przypuszczam, że ten wzorzec
        zakorzenił się w głowie męża i go powiela.

        Przesądy po prostu. Nigdy w to nie wierzyłam, bo prawie nigdy się nie sprawdza.
        I przestań go usprawiedliwiać teściem. On sobie na to pozwala, bo Ty sobie na
        to pozwalasz. Chłop jak dziecko, zawsze bada granice ile mu wolno. A to wolno
        określa każdy sobie indywidualnie. W drugą stronę też to działa.
      • annb Re: nie wiem co robic 10.10.06, 11:57
        hanka2501 napisalam o tym wyzej
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=50061441&a=50073898
        wbrew temu co pani magdusinska pisze, niestety tak czesto jest
        stanowczy opor a nie bierny opor proponuje
    • joy44 Stanowcze Nie 10.10.06, 12:02
      Powiedz mu,że go kochasz i chcesz z nim być.
      Powiedz mu, że ostatni raz na Ciebie krzyknął.
      Jeżeli krzyknie - odejdziesz.
      Odejdz.
      Musi nauczyć się mówić.
      Nie zgadzam się.
      Myśle inaczej.
      Powodzenia
      PS. Jemu nikt nie powiedzał jak reagować.
      Zna tylko krzyk.
      • magdusinska Re: Stanowcze Nie 10.10.06, 12:14
        joy44 napisał:

        > Powiedz mu,że go kochasz i chcesz z nim być.
        No i jeszcze buzi mu daj.
        > Jeżeli krzyknie - odejdziesz.
        > Odejdz.
        No zostaw swój dom i odejdź. Pewnie, że tak.
        > Musi nauczyć się mówić.
        Na pewno nauczy się jak odejdziesz.

        Dziewczyno zastanów się co piszesz. Jakby wszyscy problemy rozwiązywali
        odchodzeniem z własnego domu to by małżeństw nie było. No dorosłe to po prostu
        jak cholera. Zabierz zabawki i odejdź z piaskownicy. Super. Problem jest i
        trzeba go rozwiązać, a nie na zasadzie ja Ci pakażu zajac.
    • brak.polskich.liter Re: nie wiem co robic 10.10.06, 14:10
      Proponuje:

      a) stanowcza rekacje na kazde nastepne podniesienie glosu. Nie musisz krzyczec,
      skuteczniejsze bywa "ciszej, prosze", albo "skoncz wrzaski" podane na zimno.
      Jesli nie dziala - po prostu wyjdz z pomieszczenia, w ktorym pan sie znajduje,
      wyjasniajac, ze mozecie pogadac, jak sie troche uspokoi.
      b) Ultimatum. Jesli masz mozliwosc wyniesienia sie gdzies na jakis czas (np. do
      rodzicow), poinformuj, ze wiecej wrzaskow = Twoje odejscie. W razie kolejnych
      wrzaskow (a masz gwarancje, ze beda) zastosuj. Wyprowadzka "na troche" dobrze
      Wam zrobi: Ty odzyjesz, a do faceta dotrze, co ma do stracenia. A potem to juz
      psycholog (jako jeden z warunkow powrotu) dla obojga.
      c) Jesli powyzsze nie zadziala, to IMO nalezy sie rozstac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka