Przepraszam, że nie dopisuję się do kilku stworzonych już wątków na podobny
temat, ale chciałabym tu pokrótce streścić fragment książki Stevena Levitta i
Stephena Dubnera pt. "Freakonomia". Książka ta ukazała się w tym roku w
Polsce i jeden jej rozdział traktuje o badaniach Rolanda Fryera, który chciał
poznać przyczyny gorszego położenia życiowego czarnoskórych. Analizował dane
dzieci, które przyszły na świat w Kalifornii od 1961r. Dane te pokazują, jak
odmienne są imiona nadawane dzieciom przez czarnych i białych rodziców.
Wynika z nich też, że różnice te są zjawiskiem stosunkowo nowym. Do lat 70.
imiona czarnych i białych dzieci były w dużej mierze podobne. Wiele
dzisiejszych imiona czarnoskórych występuje tylko w tej grupie etnicznej.
Ponad 40% czarnoskórych dziewczynek nadawane jest imię, którego nie dostała
żadna z ok. 100tys białych dziewczynek. Jacy rodzice najczęściej nadają
dzieciom te "typowo czarne" imiona? Dane pokazują jasną odpowiedź:
niezamężne, słabo wykształcone, mało zarabiające, nastoletnie matki z czarnej
dzielnicy, które same mają "typowo czarne" imię. Z drugiej strony ponad 40%
białych dzieci nadaje się imiona, które występują co najmniej cztery razy
częściej wśród białych.
Dalej autorzy podają 20 "najczarniejszych" i 20 "najbielszych" imion.
Następnie jest opis ciekawego, wg mnie eksperymentu, badacze wysyłali
fałszywe cv z takimi samymi kwalifikacjami do tych samych pracodawców, jedna
aplikacja z tradycyjnym białym imieniem, a druga z imieniem obcobrzmiącym lub
sugerującym przynależność do mniejszości. Okazało się, że "białe" życiorysy
gromadziły więcej zaproszeń na rozmowę o pracę.
Następnie autorzy analizują popularność imion w korelacji z zamożnością i
wykształceniem białych rodziców. Okazuje się, że istnieje silny związek.
Oczywiście są podane listy imion z każdej kategorii.
W końcu autorzy porównują popularność imion "biednych" i "zamożnych" na
przestrzeni lat. Schemat jest wyraźny: kiedy imię przyjmuje się wśród
zamożnych, dobrze wykształconych rodziców, rozpoczyna się jego droga w dół
społeczno - ekonomicznej drabiny. Skąd więc biednejsze rodziny biorą imiona
dla dzieci? Autorzy twierdzą, że wcale nie wzorują się na gwiazdach
popkultury, ale ludziach z ich otoczenia, którzy mają wyższy status społeczny
niż one. Wielu rodzicom, czy są tego świadomi, czy nie, podobają się imiona,
które przywodzą na myśl sukces.
W sumie nic nowego... ale znowu nie często można przeczytać o badaniach nad
imiennictwem...
Z takich ciekawostek, to opisana jest również historia nowojorczyka, który
jednemu synowi nadał imię Winner a drugiemu Loser, a że los jest przekorny to
oczywiście ten pierwszy miał nieudane życie a te drugi odniósł sukces

)
Jak czytam takie historie, to cieszę się, że u nas w Polsce ktoś czuwa nad
tym, aby dziecko dostało w miarę "normalne" imię.