Dodaj do ulubionych

Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O))

10.03.07, 19:42
W swoim watku dot. Bubla Qwardian napisal:

Sąd będzie musiał ustalić czy

1.)Żydzi dominują w przestrzeni publicznej Polski?
2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
publicznej Żydów?
3.)Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa?

Moim zdaniem każdy kto nie zadaje sobie takiego pytania, chowa głowę w
piasek, jest tchórzem i ignorantem, oraz sam podcina gałąź na której siedzi.
Leszek Bubel jest wydawcą, publicystą i politykiem.

Prokuratura z Wrześni oskarżyła Leszka Bubla, lidera Polskiej Partii
Narodowej, o nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym.


Na co Ty, Marcqu, w watku Perly zripostowales:

Nareszcie!
A jeśli ktoś uważa, że bublowe "stwierdzenia", jak choćby to -
"Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa"
- nie jest nawoływaniem do nienawiści, lecz jedynie korzystaniem z wolności
słowa, to gratuluję mu dobrego samopoczucia.

Teraz natomiast, w dyskusji dot wolnosci slowa raczej, niz Bublowych nawolywan
do nienawisci, odwolujesz seiedo tamtej polemiki, ktora dotyczyla raczej
"nawolywania do nenawisci" przez Bubla:

> Benek:
> Stwierdzenie, ze "Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i
> chrześcijaństwa" jest jedynie opinia, z ktorej nic nie wynika. A moze pow
> inno zakazac sie posiadania podobnych opinii, bo od tego tylko krok do ich
> gloszenia...(?)
>
> ja:
> Nie jest JEDYNIE opinią. Ta "opinia" niesie skutki, urabia opinie innych,
> przekłada się na ich decyzje. Patrz wyżej - kwestia "zalecania bez
zalecania" w reklamie, kryptoreklamie i PR, szczególnie tym "czarnym".
===
No zgadza sie, odpowiedziales. Tylko - oprocz tego, ze masz inny niz ja
poglad na sprawe - co z tej odpowiedzi wynika... Przeciez nie przebiles nia
mojej. Mamy po prostu rozny poglad na problem i rozne opinie. Ja uwazam, ze to
moja jest bardziej poprawna.

Co do wolnosci slowa, zatem, to ja w dalszym ciagu uwazam, ze jest ona
niepodzielna choc dosc czesto bywa ona ograniczana, badz dana osoba
penalizowana za "niewlasciwe" korzystanie z niej, przy czym dychotomia
"wlasciwe vs. niewlasciwe" rozpatrywana bywa przez sady.

Popatrz, zmerykanski konstytucyjny Art.I stwierdza m.in., ze Kongres nie
ustanawia praw ograniczajacych wolnosc slowa (takze prasy oraz prawa do
pokojowych zgromadzen).
Pragne zwrocic uwage, ze powyzszy Artykul respektowany musi byc i w
dzisiejszych czasach. Co oznacza, ze tak jak 220 lat temu, tak i teraz, oraz w
przyszlosci, Kongres nie ustanawia praw ograniczajacych wolnosc slowa.

Wolnosc slowa nie jest w Stanach konstytucyjnie ograniczona - w Polsce jest.

Wszystkie dodatki do gwarancji wolnosci slowa typu "chyba ze", za wyjatkiem",
pomijajac przypadki" itd, itp. sa tej wolnosci ograniczeniem. Oczywiscie
ograniczenia moga byc wieksze lub mniejsze, moga byc takie jak w tej RP, albo
takie jak w PRLu, niemniej jesli tylko wystepuja to nie moze byc mowy o
nieskrepowanej wolnosci slowa. W PRLu na przyklad takze miales konstytucyjne
gwarancje, a zaraz obok nich cala mase drobnych i nie rzucajacych sie w oczy
obwarowan, ktore wciskaly knebel w usta obywatela, przy czym podzeganie do
nienawisci takze tam bylo. W efekcie obywatel bardzo troskliwie chroniony byl
przed tym wstretnym uczuciem nienawisci - za cene niewielka w sumie, bo coz
znaczy kaftanik bezpieczenstwa w obliczu mozliwosci nienawidzenia kogos.

Takze w Stanach mozna byc pociagnietym do odpowiedzialnosci cywilnej, za
osobista obraze, niemniej ma to sie do wolnosci slowa jak piesc do nosa. W
chwili uchwalania Art.I, tworcy Konstytucji nie mieli na uwadze wolnosci
Smitha do wolania za Jonesem "gupek, gupek" - tak sadze. Raczej uznali ze
prawnie nie powinna byc ograniczana wolnosc do wyrazania pogladow, krytyki
wobec rzadu, i politycznych przeciwnikow, krytyki administracji, danej
polityki itp. itd. Konstytucyjny zapis dot. prawa Smitha do wolania "gupek" za
Jonesem wygladalby dosc niepowaznie (obok dziesiatkow ton podobnych zapisow).
Te sprawy reguluje obyczaj i ustalone normy - czesto takze z uzyciem sadow,
przy czym to nie "wolnosc slowa" Smitha rozpatrywana bedzie lecz "osobiste
krzywdy" Jonesa. W przeciwnym przypadku wolnosc slowa sprowadzona zostalaby do
absurdu.

Do absurdu moze byc jednakze wolnosc slowa sprowadzana z uzyciem wszystkich
jej prawnych obwarowan (w.w. "chyba ze", itd.), przez prokuratorow
reprezentujacych panstwo, ktore staje sie strona w konflikcie. Bo w tym
miejscu zaczynaja ujawniac sie gumowe wlasciwosci tych wszystkich ozdobnikow
przy wolnosci slowa, przy czym zazwyczaj bierze gore tendencja naciagania do
tego co jeszcze ladniejsze - bez wzgledu na konsekwencje. Prokurator, sedzia,
lawnicy takze lubia byc blizsi idealowi. W konsekwencji wolnosc slowa
jednostki zagrozona zostanie przez np. indywidualne sedziowskie poczucie
smaku, choc prawda bywa czesto bardzo niesmaczna.


Obserwuj wątek
    • oleg3 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 20:06
      benek231 napisał:
      > Co do wolnosci slowa, [...] uwazam, ze jest ona niepodzielna

      Też tak uważam. Ale marcq jest mądrzejszy. Sam chce ustalać co Tobie czy mnie
      wolno. Nie wpadło mu do głowy, że to Bubel mógłby rozstrzygać co wolno, a czego
      nie. Ty na to wpadłeś.
      • danus01 Re: Od Wolnosci Slowa do Bubla 10.03.07, 20:33
        a jak tam w Ameryce z polipoprawnoscia wypowiedzi o Murzynach i do Murzynow?
        przeciez wolnosc wypowiedzi jest gwarantowana jak piszesz
        tocza sie procesy cywilne jak ktos czarnucha nazwie asfaltem?
        a moze oszczedzajac sobie fatygi i kosztow korzystaja te 'asfalty' ze swobody
        zakupu broni?
      • marcq Czy Ameryka istnieje? 10.03.07, 21:15
        oleg3 napisał:

        > benek231 napisał:
        > > Co do wolnosci slowa, [...] uwazam, ze jest ona niepodzielna
        >
        > Też tak uważam. Ale marcq jest mądrzejszy. Sam chce ustalać co Tobie czy mnie
        > wolno. Nie wpadło mu do głowy, że to Bubel mógłby rozstrzygać co wolno, a
        > czego nie. Ty na to wpadłeś.

        A czytać proste teksty ze zrozumieniem Pan Oleg już się nauczył? Jeszcze nie??
        Gdy już tego dokonasz - zauważysz, że nie ja chcę ustalać, co wolno, tylko daję
        to prawo sądowi. A nawet nie daję - "odkrywam Amerykę", że sąd je ma.
        Tyle, że wg Ciebie, Piqa, Qwardiana, Luki itp. - ta Ameryka nie istnieje.
        A dla mnie - owszem. I powtarzanie tego zaczyna już mnie nudzić.
        Może zatem zmieńmy temat: co sądzisz o istnieniu krasnoludków?

        M.

        • danus01 Re: Czy Ameryka istnieje? 10.03.07, 21:21
          marcq napisał:

          > A czytać proste teksty ze zrozumieniem Pan Oleg już się nauczył? Jeszcze nie??
          > Gdy już tego dokonasz - zauważysz, że nie ja chcę ustalać, co wolno, tylko
          daję
          >
          > to prawo sądowi. A nawet nie daję - "odkrywam Amerykę", że sąd je ma.
          > Tyle, że wg Ciebie, Piqa, Qwardiana, Luki itp. - ta Ameryka nie istnieje.
          > A dla mnie - owszem. I powtarzanie tego zaczyna już mnie nudzić.
          > Może zatem zmieńmy temat: co sądzisz o istnieniu krasnoludków?
          >
          > M.
          >

          Popieram Cie Marcqu w tym co napisales
          az dziwne,ze te osoby,ktore wymieniles,poza qwardianem,wierza w byty absolutne
          chocby tylko na papierze spisane
        • oleg3 Re: Czy Ameryka istnieje? 11.03.07, 08:19
          Napisałem ten post, bo jeszcze nie pogratulowałem B16 stanowiska w sprawie
          wolności słowa, a nie by otworzyć nowy front wojny gliwickonazibolszewickiej.

          Nie tym razem
          • marcq Piernik, wiatrak i Oleg do kolekcji 11.03.07, 11:16
            oleg3 napisał najpierw tak:

            > ... Ale marcq jest mądrzejszy. Sam chce ustalać co Tobie czy mnie
            > wolno. Nie wpadło mu do głowy, że to Bubel mógłby rozstrzygać co wolno,
            > a czego nie. ...

            po czym, na moje:

            A czytać proste teksty ze zrozumieniem Pan Oleg już się nauczył? Jeszcze nie??
            Gdy już tego dokonasz - zauważysz, że nie ja chcę ustalać, co wolno, tylko daję
            to prawo sądowi. A nawet nie daję - "odkrywam Amerykę", że sąd je ma.
            Tyle, że wg Ciebie, Piqa, Qwardiana, Luki itp. - ta Ameryka nie istnieje.
            A dla mnie - owszem. I powtarzanie tego zaczyna już mnie nudzić.
            Może zatem zmieńmy temat: co sądzisz o istnieniu krasnoludków?

            napisał tak:

            > Napisałem ten post, bo jeszcze nie pogratulowałem B16 stanowiska w sprawie
            > wolności słowa, a nie by otworzyć nowy front wojny gliwickonazibolszewickiej.
            >
            > Nie tym razem


            Zanim odpowiem - pytanie pomocnicze: co ma piernik do wiatraka?
            Zarzuciłeś mi coś, czego nie zrobiłem, a teraz - główka w piasek?
            No to ją tam trzymaj, skoro lubisz, i - proponuję - nie wtrącaj się więcej,
            bo coś słabo Ci idzie.
            M.
            • oleg3 Re: Piernik, wiatrak i Oleg do kolekcji 11.03.07, 13:27
              marcq napisał:
              > Zarzuciłeś mi coś, czego nie zrobiłem

              Ciekawe. Opisałem - w skrócie - poglądy prezentowane przez Ciebie od tygodnia w
              forumowych elaboratach. Oczywiście, nie Ty osobiście chcesz decydować; ma to
              robić sąd i ustawodawca, który przyjmie Twoje poglądy.

              Tylko tyle. Niepotrzebnie się irytujesz.
              • marcq Re: Piernik, wiatrak i Oleg do kolekcji 12.03.07, 15:32
                oleg3 napisał:

                > marcq napisał:
                > > Zarzuciłeś mi coś, czego nie zrobiłem
                >
                > Ciekawe. Opisałem - w skrócie - poglądy prezentowane przez Ciebie od tygodnia
                > w forumowych elaboratach.

                Opisałeś błędnie i tendencyjnie.

                > Oczywiście, nie Ty osobiście chcesz decydować; ma
                > to robić sąd i ustawodawca, który przyjmie Twoje poglądy.

                NIE.
                Ma to robić sąd w oparciu o obowiązujące prawo. Widzisz różnicę? Bo ja tak.

                > Tylko tyle. Niepotrzebnie się irytujesz.

                Aż tyle.
                • oleg3 Re: Piernik, wiatrak i Oleg do kolekcji 12.03.07, 16:13
                  marcq napisał:
                  > NIE.
                  > Ma to robić sąd w oparciu o obowiązujące prawo.
                  Ja napisałem: ma to robić sąd i ustawodawca, który przyjmie Twoje poglądy.

                  > Widzisz różnicę? Bo ja tak.

                  Co coż, ja jestem ślepy smile
                • manny_ramirez No widzisz 12.03.07, 22:07
                  problem w tym ze ja na przyklad uwazam ze to rpawo jest idiotyczne poniewaz
                  poniewaz nie da sie tak naprawde udowodnic czy ktos "szerzy nienawisc" wiec
                  decyzja sadu staje sie czysto subiektywna a w ten sposob mozna dopuszczac sie
                  szeregu naduzyc.

                  A moze o to chodzi, taki hak na inaczej, niepolitycznie poprawnie, myslacych?
                  • marcq Re: No widzisz 13.03.07, 10:57
                    manny_ramirez napisał:

                    > problem w tym ze ja na przyklad uwazam ze to rpawo jest idiotyczne poniewaz
                    > poniewaz nie da sie tak naprawde udowodnic czy ktos "szerzy nienawisc" wiec
                    > decyzja sadu staje sie czysto subiektywna a w ten sposob mozna dopuszczac sie
                    > szeregu naduzyc.
                    >
                    > A moze o to chodzi, taki hak na inaczej, niepolitycznie poprawnie, myslacych?

                    Nie sądzę.
                    A co do subiektywności ocen: jak ocenisz np. fakt, czy ktoś podżegał, czy
                    nie podżegał do zabójstwa? Najbardziej konkretnego. Obiektywizm, to wspaniała
                    rzecz, ale - podobnie, jak wolność - TEŻ nieosiągalna w stężeniu 100%.
                    • xiazeluka Towarzyszu Goebbelsie von Gliwitz 13.03.07, 11:59
                      Wolność 99,9% to już nie jest wolność.
                      • manny_ramirez Re: Towarzyszu Goebbelsie von Gliwitz 13.03.07, 14:13
                        Bzdury tez piszesz Luka. W spoleczenstwie nie moze byc stuprocentowej wolnosci.
                        Stuprocentowa wolnosc to anarchia. Zezwolenia aby kazdy mogl robic co chce,
                        kiedy chce , lacznie z mordowaniem, gwalceniem itd...
                        • xiazeluka Co Ty bredzisz, Manny? 13.03.07, 14:21
                          Wolność osobista, to swoboda robienia tego, co się chce odnośnie własnej osoby,
                          a nie bliźnich. Zatem nie jest wolnością mordowanie i gwałcenie, ponieważ
                          dotyczy (i jednocześnie narusza) wolność drugiej osoby.
                          Elementy mam Ci tłumaczyć jak dwumiesięcznemu osoeskowi?
                          • manny_ramirez Re: Co Ty bredzisz, Manny? 13.03.07, 14:26
                            Jesli nie mozesz czegos robic to wolnosc juz nie jest stuprocentowa. Sam
                            ograniczasz pojecie wolnosci do "wolnosci osobistej" i potem ja warunkujesz
                            definicja.

                            Wiec Twoje argumenty sa niespojne.
                            • xiazeluka Jednak bredzisz 13.03.07, 14:36
                              Jeżeli Cię zamorduję, to ograniczę nieco Twoją wolność, co nie? A zatem moja
                              wolność kończy się tam, gdzie pojawia się wolność cudza - i nie jest to żadne
                              ograniczenie, ponieważ wolność to są moje decyzje dotyczące siebie, a nie
                              Ciebie.
                              Wszystko jest spójne i maksymalnie logiczne. Ty natomiast zdajesz się
                              twierdzić, że przyciąganie ziemskie ogranicza Twoją wolność fruwania.
                              • xiazeluka Manny, coś specjalnie for you: 14.03.07, 09:16
                                Wytrawny dyplomata i komisarz Rzeczpospolitej Stanisław Bieniewski, w oracji
                                wieńczącej podpisaną właśnie ugodę hadziacką, powiedział między innymi:

                                "Wszystko co dusza wolno, tylko swawola nie wolna [...]"

                                Spróbuj to przełożyć na małpi i przekaż, proszę, Tyułeczkowi.
                                • manny_ramirez Luka, Mosci Ksiaze 15.03.07, 22:55
                                  w pogoni za retorycznym efektem czesto tracisz z oczu logiczna spojnosc i sens
                                  semantyczny. Tutaj na przyklad prezentujesz dwie sprzeczne pozycje.

                                  1.Znasz chyba Hobbesa wiec nie bede sie tu przeprowadzal dlugich wywodow.
                                  Krotko wiec: nieograniczona wolnosc to anarchia, stan prymitywny. Tworzac
                                  panstwo tworzymy ramy aby zapobiec anarchii wiec ograniczymy wolnosc nie
                                  zgadzajac sie na swawole. I przelewamy na instytucje panstwa odpowiedzialnosc
                                  za to aby egzekwalo reguly wspolzycia na ktore wyrazilismy zgode wyrazone w
                                  prawie. Ktos kto akceptuje panstwo akceptuje ograniczenie wolnosci. O czym
                                  mozna dyskutowac to na ile ograniczen wolnosci jestesmy gotowi sie zgodzic. Ja,
                                  podobnie jak Ty, na niewiele. Inni na wiecej. Ale kazdy panstwowiec z zasady
                                  godzi sie na ograniczenie swojej wolnosci. No chyba zes anarchistasmile


                                  2. Piszesz ze wolnosc osobista konczy sie tam gdzie zagraza ona wolnosci
                                  osobistej drugiego czlowieka. No ale jakos w sprawie wolnosci slowa masz
                                  sprzeczne podejscie bo uwazasz ze ta nie powinna sie konczyc tam gdzie
                                  zagrozona jest wolnosc drugiego czlowieka. A przeciez pomowienie uwlacza
                                  wolnosci blizniego jak i uwlacza jej podzeganie do zbrodni. Pomowienie uwlacza
                                  poniewaz odbiera ono godnosc ktora jest niezwykle waznym elementem wolnosci,
                                  odbiera dobre imie, poniza, moze miec powazne reprekusje dla kariery, zycia
                                  osobistego. Podzeganie do zbrodni takze uwlacza wolnosci bo sugeruje innym ze
                                  jest ok odebrac zycie pewnemu blizniemu, pomniejsza wartosc jego zycia w ich
                                  oczach, a to absolutnie zagraza jego wolnosci i podzegacz jest za to
                                  zagrozenie wolnosci odpowiedzialny. Wiec takze wolnosc slowa nie jest
                                  absolutna. Konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc blizniego. Tylko ze te
                                  granice sa dyskusjne i ludzkosc nad nimi dyskutuje od wiekowsmile

                                  Zauwaz przeciez ze wypowiedz Bieniawskiego jest niezwykle niedokladna. No bo co
                                  to ta swawola? Gdzie sie zaczyna? Co jest tym co wolno a tym co nie? Bieniawski
                                  mial swoje zdanie w temacie. Byc moze okazaloby sie z calkiem rozne od Twojegosmile
                                  • oleg3 Manny wyznawcą hobbesowskiego mitu 16.03.07, 10:23
                                    > Krotko wiec: nieograniczona wolnosc to anarchia, stan prymitywny. Tworzac
                                    > panstwo tworzymy ramy aby zapobiec anarchii wiec ograniczymy wolnosc nie
                                    > zgadzajac sie na swawole. I przelewamy na instytucje panstwa odpowiedzialnosc
                                    > za to aby egzekwalo reguly wspolzycia na ktore wyrazilismy zgode wyrazone w
                                    > prawie. Ktos kto akceptuje panstwo akceptuje ograniczenie wolnosci. O czym
                                    > mozna dyskutowac to na ile ograniczen wolnosci jestesmy gotowi sie zgodzic

                                    Mit hobbesowski jest kwestionowany. Ta prymitywna koncepcja opiera się na
                                    oszustwie intelektualnym:
                                    -nieograniczona wolnosc to anarchia, stan prymitywny
                                    -umowa społeczna.

                                    To są bzdety mające ułatwić funkcjonowanie państwa bez potrzeby stosowania
                                    przymusu. Umowy społecznej nigdy nie było, bo niby kto z kim i kiedy miałby
                                    zawrzeć taką umowę.
                                    • marcq Oleg - uciekinierem od meritum 16.03.07, 10:31
                                      oleg3 napisał:

                                      > Mit hobbesowski jest kwestionowany. Ta prymitywna koncepcja opiera się na
                                      > oszustwie intelektualnym:
                                      > -nieograniczona wolnosc to anarchia, stan prymitywny
                                      > -umowa społeczna.
                                      >
                                      > To są bzdety mające ułatwić funkcjonowanie państwa bez potrzeby stosowania
                                      > przymusu. Umowy społecznej nigdy nie było, bo niby kto z kim i kiedy miałby
                                      > zawrzeć taką umowę.

                                      Teoria "umowy społecznej" istotnie jest już nieco "zaśniedziała". Są znacznie
                                      nowsze i lepiej wpisujące się w historyczne realia, choćby marksowska. wink
                                      Czy jednak rozumowanie Manny'ego cokolwiek na tym traci? Państwo (czy dowolna
                                      inna ludzka zinstytucjonalizowana zbiorowość) nie toleruje wolności niczym
                                      nieograniczonej. Taka wolność to mit - i zawsze była mitem. I TO jest argument
                                      na rzecz rozumowania Manny'ego, czy mojego.
                                      M.


                                      • danus01 Re: od klanu(rodzinnego) do Panstwa 16.03.07, 10:37
                                        marcq napisał:

                                        >Państwo (czy dowolna
                                        > inna ludzka zinstytucjonalizowana zbiorowość) nie toleruje wolności niczym
                                        > nieograniczonej. Taka wolność to mit - i zawsze była mitem. I TO jest
                                        argument
                                        > na rzecz rozumowania Manny'ego, czy mojego.
                                        > M.
                                        >
                                        >
                                        byloby dobrze,gdyby taki przeciwnik Panstwa wyobrazil sobie funkcjonowanie
                                        rodziny bez 'umownych' zasad.
                                        Panstwo tym sie rozni od klanu rodzinnego czy plemiennego,ze te ZASADY ma
                                        spisane z mozliwoscia karania za ich nieprzestrzeganie.
                                        inna kwestia to ile musimy wszyscy placic za przestrzeganie lub
                                        nieprzestrzeganie tych zasad.
                                        ale czy to wlasnie nie demokracja ma nam zapewnic,ze te koszty powinny byc jak
                                        najmniejsze?
                                        • marcq Re: od klanu(rodzinnego) do Panstwa 16.03.07, 10:47
                                          danus01 napisała:

                                          > byloby dobrze,gdyby taki przeciwnik Panstwa wyobrazil sobie funkcjonowanie
                                          > rodziny bez 'umownych' zasad.

                                          Tak jest, Danusiu. Bardzo dobry przykład utopijności tego, co pisze Oleg,
                                          Luka itp. Ciekawe, czy Oleg pozwoliłby swemu dziecku na WSZYSTKO? Nawet,
                                          jeśli to dziecko skończy już 18 lat? Serdecznie wątpię. Jestem natomiast
                                          pewien, że TAKIE ograniczenia wolności uzna za zupełnie naturalne...

                                          > Panstwo tym sie rozni od klanu rodzinnego czy plemiennego,ze te ZASADY ma
                                          > spisane z mozliwoscia karania za ich nieprzestrzeganie.

                                          Popieram i to stwierdzenie. Z ewentualnym czepieniem się ścisłości: "głowa
                                          rodziny" też ma faktyczne prawo karania dzieci - tyle, że żaden "kodeks domowy"
                                          tego nie reguluje.

                                          > inna kwestia to ile musimy wszyscy placic za przestrzeganie lub
                                          > nieprzestrzeganie tych zasad.
                                          > ale czy to wlasnie nie demokracja ma nam zapewnic,ze te koszty powinny byc
                                          > jak najmniejsze?

                                          Skoro piszesz o demokracji - przypuszczam, że nasi "obrońcy wolności" (typuję
                                          Lukę, jako pierwszego) zaraz zechcą Ci wykazać, że lepszy jest absolutyzm. wink
                                          Ale spróbuj tylko napisać, że ich poglądy są wewnętrznie sprzeczne... wink)
                                      • oleg3 Dobrze się czujesz? 16.03.07, 11:02
                                        marcq napisał:
                                        >Oleg - uciekinierem od meritum

                                        Po czym poświęcił cały post na pisanie o tym NOmeritum.

                                        > Teoria "umowy społecznej" istotnie jest już nieco "zaśniedziała". Są znacznie
                                        > nowsze

                                        I na tym zakończmy ten niemerytoryczny dialog.
                                        • marcq Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 11:38
                                          oleg3 napisał:

                                          > marcq napisał:
                                          > >Oleg - uciekinierem od meritum
                                          >
                                          > Po czym poświęcił cały post na pisanie o tym NOmeritum.

                                          A ściślej: poświęcił na wykazanie, dlaczego uważa wpis Olega za ucieczkę
                                          od tematu. Niby to samo, a nie to samo - prawda?

                                          > > Teoria "umowy społecznej" istotnie jest już nieco "zaśniedziała". Są
                                          > > znacznie nowsze
                                          >
                                          > I na tym zakończmy ten niemerytoryczny dialog.

                                          Słusznie. Proponuję wrócić do obrony "okopów Świętej Trójcy" i wykazywanie,
                                          wbrew zdrowemu rozsądkowi, że wolność absolutna istnieje...
                                          • oleg3 Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 12:08
                                            marcq napisał:
                                            > Słusznie. Proponuję wrócić do obrony "okopów Świętej Trójcy" i wykazywanie,
                                            > wbrew zdrowemu rozsądkowi, że wolność absolutna istnieje...

                                            A co to jest wolność absolutna?


                                            P.S.
                                            Skoro koniecznie chcesz ze mną dyskutować to odpowiadaj, byle krótko i z sensem.
                                            • danus01 Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 12:18
                                              oleg3 napisał:

                                              >
                                              > A co to jest wolność absolutna?
                                              >

                                              krotko
                                              a czy z sensem?
                                              wolnosc absolutna to...kazdy robi to co chce a ostatni gasi po sobie
                                              swiatlo...czyli zamyka oczy i cialo pozostawia sepom i hienom

                                              no i teraz udowodnij mi,ze moja definicja jest bez sensu

                                              >
                                              > P.S.
                                              > Skoro koniecznie chcesz ze mną dyskutować to odpowiadaj, byle krótko i z
                                              sensem
                                              > .
                                              >

                                              odpowiedzialam* krotko co nie oznacza,ze chce z toba dyskutowac

                                              *-pytanie na forum jest pytaniem na ktore kazdy ma prawo odpowiedziec
                                              • oleg3 Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 12:35
                                                danus01 napisała:

                                                > wolnosc absolutna to...kazdy robi to co chce a ostatni gasi po sobie
                                                > swiatlo...czyli zamyka oczy i cialo pozostawia sepom i hienom

                                                Ciekawa definicja, lekko przerobiony Owsiak. Nie nadaje się do dyskusji. Nawet
                                                zwierzęta "społeczne" przestrzegają jakiś reguł, a co dopiero człowiek. Tak żyć
                                                może tylko Robinson Cruzoe. Wolność jednak to pojęcie możliwe do zastosowania w
                                                społeczeństwie.
                                                • marcq A tu - drugi, który nie chwyta ;))) 16.03.07, 13:16
                                                  oleg3 napisał:

                                                  > danus01 napisała:
                                                  >
                                                  > > wolnosc absolutna to...kazdy robi to co chce a ostatni gasi po sobie
                                                  > > swiatlo...czyli zamyka oczy i cialo pozostawia sepom i hienom
                                                  >
                                                  > Ciekawa definicja, lekko przerobiony Owsiak. Nie nadaje się do dyskusji.

                                                  ...lecz wyłącznie do stosowania w praktyce. Tak w każdym razie wynika z tych
                                                  poglądów, które prezentujesz w kwestii wolności. Naucz się czytać sarkazmy.

                                                  > Nawet zwierzęta "społeczne" przestrzegają jakiś reguł, a co dopiero człowiek.
                                                  > Tak żyć może tylko Robinson Cruzoe. Wolność jednak to pojęcie możliwe do
                                                  > zastosowania w społeczeństwie.

                                                  Owszem, lecz ZAWSZE z ograniczeniami, których złamanie grozi restrykcjami ze
                                                  strony społeczeństwa, wśród którego się żyje.
                                                  To, że coś nie jest fizycznie niemożliwe (np. pomówienie bliźniego swego), nie
                                                  jest jeszcze wolnością. Wolnością byłoby dopiero wówczas, gdyby nie było uznane
                                                  za czyn karalny - i karany.
                                                • danus01 Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 13:23
                                                  oleg3 napisał:

                                                  > danus01 napisała:
                                                  >
                                                  > > wolnosc absolutna to...kazdy robi to co chce a ostatni gasi po sobie
                                                  > > swiatlo...czyli zamyka oczy i cialo pozostawia sepom i hienom
                                                  >
                                                  > Ciekawa definicja, lekko przerobiony Owsiak. Nie nadaje się do dyskusji.

                                                  do dyskusji o wolnosci 'absolutnej' jak najbardziej sie nadaje.
                                                  a co do Owsiaka,to on cos mowil o 'graniu orkiestry do konca swiata'
                                                  a orkiestra to juz nie wolnosc czy dowolnosc muzykow,bo mielibysmy kakofonie
                                                  dzwiekow i ciekawe ile bys ja wytrzymal

                                                  >Nawet
                                                  > zwierzęta "społeczne" przestrzegają jakiś reguł, a co dopiero człowiek. Tak
                                                  żyć
                                                  >
                                                  > może tylko Robinson Cruzoe. Wolność jednak to pojęcie możliwe do zastosowania
                                                  w
                                                  >
                                                  > społeczeństwie.
                                                  >

                                                  oczywiscie,ale z ograniczeniami spolecznymi wlasnie
                                            • marcq Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 12:20
                                              oleg3 napisał:

                                              > A co to jest wolność absolutna?

                                              Odpowiadając krótko i z sensem: jest to fikcja.

                                              > P.S.
                                              > Skoro koniecznie chcesz ze mną dyskutować to odpowiadaj, byle krótko
                                              > i z sensem.

                                              Bo co? Każesz mi zgłosić się na egzamin poprawkowy?
                                              A może byś i Ty dał dobry przykład? Bo na razie jakoś go nie widzę.
                                              Zwłaszcza w kwestii tego drugiego określenia... wink))
                                              • xiazeluka Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 12:23
                                                marcq napisał:

                                                > Odpowiadając krótko i z sensem: jest to fikcja.

                                                Krótkie i sensowne zobrazowanie odpowiedzi tow. Tyułeczka:

                                                Czy Tyułeczek to osoba inteligentna? Nie, to wolność absolutna.
                                                • marcq Nawet tu - byk jak byk 16.03.07, 12:27
                                                  xiazeluka napisała:

                                                  > marcq napisał:
                                                  >
                                                  > > Odpowiadając krótko i z sensem: jest to fikcja.
                                                  >
                                                  > Krótkie i sensowne zobrazowanie odpowiedzi tow. Tyułeczka:
                                                  >
                                                  > Czy Tyułeczek to osoba inteligentna? Nie, to wolność absolutna.

                                                  Jak widać - nasz Luka nie odróżnia określeń abstrakcyjnych od konkretów.
                                                  Cokolwiek byś sądził nt. mojej umysłowości - moja OSOBA istnieje,
                                                  fikcją nie jest.

                                                  • xiazeluka Co za oferma 16.03.07, 12:50
                                                    Oleg zadał wam konkretne pytanie o konkretną definicję - wy, odpowiadacie
                                                    teraz, odpowiedzieliście "abstrakcyjnym określeniem", co nie przeszkodziło wam
                                                    zarzucić Olegowi rejterady.
                                                    Osobiście się kopnęliście w zadek, wyczyn iście akrobatyczny.

                                                    Drugie salto: zażartowałem, że fikcją jest wasza inteligencja, a nie wy jako
                                                    osoba... przepraszam... OSOBA. Dzięki, za uwiarygodnienie żartu.
                                                  • marcq "Oferma, oferma!" - krzyczy oferma 16.03.07, 13:07
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Oleg zadał wam konkretne pytanie o konkretną definicję - wy, odpowiadacie
                                                    > teraz, odpowiedzieliście "abstrakcyjnym określeniem", co nie przeszkodziło
                                                    > wam zarzucić Olegowi rejterady.
                                                    > Osobiście się kopnęliście w zadek, wyczyn iście akrobatyczny.
                                                    >
                                                    > Drugie salto: zażartowałem, że fikcją jest wasza inteligencja, a nie wy jako
                                                    > osoba... przepraszam... OSOBA. Dzięki, za uwiarygodnienie żartu.


                                                    ...czyli, jak wynika z powyższego, nadal nie rozumie, gdzie palnął byka...
                                                  • xiazeluka Oczywiście, towarzyszu 16.03.07, 13:13
                                                    Idziecie w zaparte. W którym kryminale pobieraliście te nauki?
                                              • oleg3 Re: Dzieki, znakomicie - uciekinierze 16.03.07, 12:44
                                                marcq napisał:
                                                > Odpowiadając krótko i z sensem: jest to fikcja.
                                                Dużo to wyjaśnia.
                                                > Bo co? Każesz mi zgłosić się na egzamin poprawkowy?
                                                Grzecznie podziękuję za rozmowę.
                                                > A może byś i Ty dał dobry przykład? Bo na razie jakoś go nie widzę.
                                                > Zwłaszcza w kwestii tego drugiego określenia... wink))
                                                Użyłem gdzieś określenia "wolność absolutna"? A Ty użyłeś więc chciałbym
                                                wiedzieć co przez to rozumiesz. A Ty nie masz nic do powiedzenia.

                                                By nie zostawiać sprawy bez umiejscowienia w jakimś nadającym się jako punk
                                                wyjścia kontekście zacytuję kilka zdań.

                                                www.mises.pl/238
                                                Będąc sam na wyspie, Robinson Crusoe może robić co tylko mu się spodoba. Nie
                                                dotyczy go pytanie o zasady zorganizowanego zachowania między ludźmi –
                                                współpracy społecznej. Oczywiście takie pytanie powstanie, gdy na wyspę
                                                przybędzie druga osoba, Piętaszek. Ale nawet wtedy, pytanie to pozostaje
                                                oderwane od rzeczywistości, jeśli nie mamy do czynienia z rzadkością. Załóżmy,
                                                że wyspa jest Edenem; wszystkie zewnętrzne dobra występują w nieograniczonych
                                                ilościach. Są „dobrami wolnymi,” tak jak powietrze, którym oddychamy na co
                                                dzień jest dobrem „wolnym.” Cokolwiek Crusoe z nimi zrobi, jego działania ani
                                                nie będą miały konsekwencji w odniesieniu do jego przyszłej podaży tych dóbr,
                                                ani nie wpłyną na obecną czy też przyszłą podaż tych dóbr u Piętaszka (i vice
                                                versa). Zatem jest niemożliwe, żeby nastąpił kiedykolwiek konflikt pomiędzy
                                                Crusoe i Piętaszkiem dotyczący używania tych dóbr. Konflikt jest możliwy tylko
                                                w sytuacji, gdy mamy do czynienia z dobrami rzadkimi. Tylko wtedy istnieje
                                                potrzeba sformułowania zasad, które umożliwią stworzenie zorganizowanej i
                                                bezkonfliktowej współpracy społecznej.
                                                W ogrodzie Eden istnieją tylko dwa rodzaje rzadkich dóbr: ciało i miejsce jego
                                                przebywania. Crusoe i Piętaszek mają tylko po jednym ciele i mogą przebywać
                                                tylko w jednym miejscu w danym czasie. Zatem nawet w rajskim ogrodzie mogą
                                                powstać konflikty pomiędzy Crusoe i Piętaszkiem: Crusoe i Piętaszek nie mogą
                                                przebywać w tym samym miejscu jednocześnie nie wchodząc ze sobą w fizyczny
                                                konflikt. Dlatego nawet w raju muszą istnieć reguły dotyczące zorganizowanego
                                                zachowania społecznego – zasady dotyczące właściwej lokacji i przemieszczania
                                                się ciał. A poza rajskim ogrodem, w sferze rzadkości, muszą istnieć zasady
                                                regulujące nie tylko użycie ciał, ale także użycie wszystkiego, co rzadkie, tak
                                                żeby można było rozwiązać wszystkie możliwe konflikty. To jest problem ładu
                                                społecznego.
                                                • marcq Komentując Wielkich 16.03.07, 13:04
                                                  oleg3 napisał:

                                                  > marcq napisał:
                                                  > > Odpowiadając krótko i z sensem: jest to fikcja.
                                                  > Dużo to wyjaśnia.

                                                  Konstatuję zatem z ukontentowaniem, że tę kwestię mamy wyjaśnioną.

                                                  > > Bo co? Każesz mi zgłosić się na egzamin poprawkowy?
                                                  > Grzecznie podziękuję za rozmowę.

                                                  Czyli - jak rozumiem - ZACZNIESZ rozmawiać grzecznie. Nie wiem, czy zdajesz
                                                  sobie sprawę, ale motywujesz mnie w ten sposób właśnie do odpowiedzi długich
                                                  i bezsensownych.

                                                  > > A może byś i Ty dał dobry przykład? Bo na razie jakoś go nie widzę.
                                                  > > Zwłaszcza w kwestii tego drugiego określenia... wink))
                                                  > Użyłem gdzieś określenia "wolność absolutna"? A Ty użyłeś więc chciałbym
                                                  > wiedzieć co przez to rozumiesz. A Ty nie masz nic do powiedzenia.

                                                  Jeśli nie chwytasz: to "drugie określenie" to określenie "z sensem".
                                                  Sens Twoich wypowiedzi jest mianowicie kwestionowalny.

                                                  > By nie zostawiać sprawy bez umiejscowienia w jakimś nadającym się jako punk
                                                  > wyjścia kontekście zacytuję kilka zdań.

                                                  I tu następuje Twoja ulubiona podpórka linkiem.

                                                  Zatem - krótka uwaga do sensu zaleconego mi tekstu, choć, jak rozumiem, jest
                                                  to tekst (już klękam) SAMEGO von Misesa.

                                                  Otóż nawet na "dwuludnej" i pełnej rajskich owoców wyspie nie jest tak rajsko
                                                  i bezkonfliktowo, jak pisze ON. Wystarczy, że zacznie lać deszcz, a w pobliżu
                                                  będzie tylko jedno schronienie. Skutek? Na deszczu pozostanie ten słabszy
                                                  i/lub kulturalniejszy. Bo "dobra" to nie tylko to, co się je...
                                                  Czyli - cała ta gimnastyka z "dwoma ciałami w jednym miejscu" jest zbędna, nie
                                                  wykazuje żadnego paradoksu. NAWET tam niezbędne jest istnienie reguł współżycia
                                                  - czy demokratycznie przyjętych, czy narzuconych przez silniejszego, inna to
                                                  już sprawa.

                                                  Marcq
                                                  • xiazeluka Buchachacha! 16.03.07, 13:15
                                                    Towarzyszu, wbijanie igieł w poduszeczkę nie nazywa się akupunkturą. Pomądrzcie
                                                    się jeszcze trochę o "fikcji", będę chichotał do przyszłego tyodnia.
                                                  • marcq Ten się śmieje... 16.03.07, 13:19
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Towarzyszu, wbijanie igieł w poduszeczkę nie nazywa się akupunkturą.
                                                    > Pomądrzcie się jeszcze trochę o "fikcji", będę chichotał do przyszłego
                                                    > tyodnia.

                                                    A chchocz sobie. Jak widzę - już tylko ten argument Ci został.
                                                  • xiazeluka Naprawdę nie widzicie, że wyszliście na jełopa? 16.03.07, 13:23
                                                    Ale nie martwie się, zaraz nadciągnie z odsieczą Kretyn52 i dosypie wam
                                                    ideologicznej karmy do żłobu. Jeszcze dwie godzinki. Odwagi, towarzyszu.
                                                  • oleg3 Re: Komentując Wielkich 16.03.07, 13:23
                                                    marcq napisał:
                                                    > I tu następuje Twoja ulubiona podpórka linkiem.

                                                    Ja nie muszę wszystkiego sam wymyślać. I nie udaję, że sam wymyśliłem.

                                                    > to tekst (już klękam) SAMEGO von Misesa.
                                                    Nie łaskawco -smile

                                                    > Czyli - cała ta gimnastyka z "dwoma ciałami w jednym miejscu" jest zbędna,
                                                    nie
                                                    > wykazuje żadnego paradoksu. NAWET tam niezbędne jest istnienie reguł
                                                    > współżycia - czy demokratycznie przyjętych, czy narzuconych przez
                                                    > silniejszego, inna to już sprawa.

                                                    Gdybyś przejrzał linkowany tekst, a nie wymyślał sam dlaszego ciągu uniknąłbyś
                                                    śmieszności.


                                                    Żegnam i raczej nie zamierzam dyskutować z Tobą. Jesteś zakochanym w sobie
                                                    dupkiem, a nie dyskutantem.
                                                  • marcq Re: Komentując Wielkich 16.03.07, 14:42
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > marcq napisał:
                                                    > > I tu następuje Twoja ulubiona podpórka linkiem.
                                                    >
                                                    > Ja nie muszę wszystkiego sam wymyślać. I nie udaję, że sam wymyśliłem.

                                                    Ale możesz (choć, jeśli to za trudne, nie musisz) napisać PO CO ten link,
                                                    co on ma wyjaśniać.
                                                    Gdybyś tak robił i gdybyś cytował fragmenty istotne dla Twego wywodu, a nie
                                                    - ni przypiął ni przyłatał - początkowy fragment cytowanego tekstu - uniknąłbyś
                                                    nieporozumień.

                                                    > Nie łaskawco -smile (nt. domniemanego autorstwa von Misesa - przyp. marcq)

                                                    Fakt, TERAZ zajrzałem do linku. Wcześniej uznałem, że jest on po prostu
                                                    udokumentowaniem pochodzenia cytatu istotnego w tej dyskusji.

                                                    > Gdybyś przejrzał linkowany tekst, a nie wymyślał sam dlaszego ciągu
                                                    > uniknąłbyś śmieszności.

                                                    Jak już stwierdziłem - odniosłem się do zamieszczonego przez Ciebie cytatu,
                                                    nie do elaboratu kryjącego się pod linkiem.

                                                    > Żegnam i raczej nie zamierzam dyskutować z Tobą. Jesteś zakochanym w sobie
                                                    > dupkiem, a nie dyskutantem.

                                                    - napisał zakochany w sobie... Cóż - mała strata, krótki żal.

                                                    A gdybyś jednak jeszcze kiedyś uprzejmie zechciał, to przyłóż się trochę
                                                    bardziej, bo "zaoczna" dyskusja z Hansem Hermannem Hoppe - czy kto tam wtedy
                                                    będzie u Ciebie na tapecie - połączona z telepatycznym odgadywaniem Twych
                                                    intencji towarzyszących cytatowi, raczej mnie nie rajcuje.

                                                    Marcq
                                                  • xiazeluka Oooo kurde! 16.03.07, 13:27
                                                    Teraz to zauważyłem:

                                                    marcq napisał:

                                                    > NAWET tam niezbędne jest istnienie reguł współżycia
                                                    > - czy demokratycznie przyjętych, czy narzuconych przez silniejszego

                                                    Towarzyszu komunisto, powiedzcie no wszystkim, kto wam narzucił niezbędną
                                                    regułę współżycia polegającą na powstrzymywaniu się od pokrzykiwania na widok
                                                    ładnej dziewczyny idącej mimo chodnikiem ulicznym "Ale dupa!"? Posłowie czy 150
                                                    kilogramowy kolega z pracy?
                                    • manny_ramirez Re: Manny wyznawcą hobbesowskiego mitu 16.03.07, 17:50
                                      oleg3 napisał:


                                      > Mit hobbesowski jest kwestionowany. ==========

                                      Nie dziwota. Istnienie Boga tez jest kwestionowanesmile))))

                                      Ta prymitywna koncepcja opiera się na
                                      > oszustwie intelektualnym:=====================

                                      przejaskrawiasz. Bledna ocena pewnego procesu spolecznego to tylko bledna ocena
                                      tego procesu . Nawet jesli Hobbes sie myli to trudno jednak kwestionowac to ze
                                      wierzyl gleboko w swoja analize wiec chyba dopuszczasz sie pomowienia nazywajac
                                      go oszustem Olegusmile


                                      > -nieograniczona wolnosc to anarchia, stan prymitywny=========

                                      Zgadzam sie calkowicie. Z hobbsowskim opisem ludzkosci w stanie prymitywny
                                      zgadzam sie prawie calkowicie.


                                      > -umowa społeczna.
                                      • oleg3 Re: Manny wyznawcą hobbesowskiego mitu 17.03.07, 07:12
                                        manny_ramirez napisał:
                                        > Natura ludzka jest jaka jest i panastwo
                                        > (badz pewne wspolne instytucje) zawsze bedzie potrzebne aby zapewnic ludzkiej
                                        > spolecznosci bezpieczenstwo przede wszytskim wewnetrzne jak i zewnetrzne.

                                        Obawiam się manny, że stosujesz w swoich rozumowaniach bardzo rozciągliwą
                                        definicję państwa. Na razie zauważę, że państwo jest zjawiskiem historycznym -
                                        na pewno miało początek i być może będzie miało koniec. Ponadto obserwacja
                                        niepaństwowych form organizacji społecznej nie wykazuje istnienia hobbesowskiej
                                        walki każdego z kazdym. Po rozpadzie państwa somalijskiego społeczeństwo
                                        istniało dalej.
                                        • manny_ramirez Re: Manny wyznawcą hobbesowskiego mitu 17.03.07, 13:53
                                          oleg3 napisał:

                                          Po rozpadzie państwa somalijskiego społeczeństwo
                                          > istniało dalej. =========

                                          Tak? pewny jestes ze to bylo spoleczenstwo? Bo jesli chodzi o mnie Somalia to wlasnie jeden z lepszych dowodow na teze Hobbsa. Moglbym napisac ze stosujesz bardzo rozciagliwa definicje spoleczenstwa w ktorym miesci sie takze anarchiasmile
                                          >
                                          >
                                          • oleg3 Re: Manny wyznawcą hobbesowskiego mitu 17.03.07, 16:01
                                            manny_ramirez napisał:
                                            > Moglbym napisac ze stosujesz ba
                                            > rdzo rozciagliwa definicje spoleczenstwa w ktorym miesci sie takze anarchiasmile

                                            A co to jest według Ciebie anarchia?
                                            Do Somalii jeszcze wrócę.
                                            • manny_ramirez Krotko 17.03.07, 17:01
                                              Sytuacja kiedy morderstwo, gwalt i kradziez reguluje sie prywatna zemsta badz
                                              rodzinnymi czy tez klanowymi rozrachunkami.
                                              • oleg3 Re: Krotko 18.03.07, 07:49
                                                manny_ramirez napisał:

                                                > Sytuacja kiedy morderstwo, gwalt i kradziez reguluje sie prywatna zemsta badz
                                                > rodzinnymi czy tez klanowymi rozrachunkami.

                                                Rozumiem, że dla Ciebie tak rozumiana "anarchia" to coś złego. A właściwie
                                                dlaczego? Na czym polega przewaga państwowego prawa (i jego stosowania) nad
                                                regulacjami niepaństwowymi, które nazywasz anarchią?

                                                P.S.
                                                Skoro tak definiujesz anarchię to w Somalii oczywiście była (i jest) tak
                                                rozumiana anarchia.
                                  • xiazeluka Manny, osłabiasz mnie 16.03.07, 12:00
                                    Na początek mam pytanie: czy Ty aby na pewno przeczytałeś moje wypowiedzi?
                                    Odnoszę przykre wrażenie, że wachlowałeś się nimi, zamiast się z nimi
                                    zaznajomić.

                                    Nie potrzebuję więc Hobbesa, by wytknąć Ci brak logiki: "nieograniczona
                                    wolność" to według Ciebie samowola, co jest sprzecznością - stosowanie wolności
                                    to jednocześnie świadomość jej posiadania, a więc i zrozumienie, że każdy jest
                                    człowiekiem wolnym, a nie tylko ja. Wolny jest niedźwiedź w Tatrach, który może
                                    Cię zjeść na śniadanie i z jego punktu widzenia nic złego się nie stało - on
                                    nie ma świadomości społecznej. Ty, jeśli postanowisz mnie zjeść, nawet będąc
                                    osobą skrajnie zdegenerowaną będziesz miał pewność, iż nie jest to czyn godny
                                    pochwały (nawiasem pisząc dlatego jestem zwolennikiem istnienia penalizacji
                                    mordowania bardzo małych dzieci przy jednoczesnym niezaostrzaniu obowiązujących
                                    przepisów). Dwulatek walący po głowie swego równolatka nie zdaje sobie sprawy z
                                    zasad wolnościowych, brak mu zrozumienia istoty, sedna stosowania wolności.
                                    A tak w ogóle - gdyby Twje pretensje traktować literalnie, to znaczyłoby to, że
                                    przez ograniczenie "nieograniczonej wolności" człowieka uznajesz to, że ludzie
                                    nie potrafią latać.

                                    Wolność można jedynie ograniczać - i dzieje się tak od chwili narodzin. W
                                    warunkach istnienia państwa przyjmujemy do wiadomości konieczność istnienia
                                    rozmaitych ograniczeń naszej wolności - i nie jest to powód do specjalnych
                                    zmartwień pod warunkiem, że tych obostrzeń jest mało, że są zgodne z duchem
                                    Wolności i Własności i że są niezmienne, a nie zależne od humoru hitlerowca
                                    Tyułeczka, który arbitralnie decyduje o legalności ludzkich zachowań. Ta
                                    ograniczona cesja części swoich praw nie jest jednak żadnym uzasadnieniem dla
                                    kumulowania kolejnych ograniczeń - a to wpiera nam ten gliwicki polpocik, z
                                    którym pono się zgadzasz (Tyułeczek potrzebuje poparcia innych jak pasożyt
                                    żywiciela, więc bądź dla niego delikatny, Manny).
                                    Słusznie piszesz, że chodzi o zakres swobody - tyle, że ten zakres jest
                                    ograniczony (przy Twoim rozumieniu wolności jako samowoli) także w warunkach
                                    bezpaństwowych: anarchista nie zabije drugiego anarchisty argumentując "mamy
                                    wolność, no nie?" I dlatego sprezentowałem Ci cytacik z Bieniewskiego. Kontekst
                                    jest Ci przecież doskonale znany, więc nie rób rybich oczu.

                                    Wolność wypowiedzi nie może podlegać żadnym ograniczeniom prewencyjnym - i
                                    wykaż mi proszę gdzie twierdziłem, że pochwalam i uznaję za zasadne nieściganie
                                    oszczerstw. Przy okazji poszukaj tekstó, w których pochwalam mordowanie
                                    bliźnich bez powodu, rezultat kwerendy będzie dokładnie ten sam: zero. Dlatego
                                    właśnie przypuszczam, że nie czytałeś wystarczająco uważnie tego, co tu od lat
                                    piszę.

                                    Po drugie: cały ten akapit o pomówieniach to, przykro mi, bełkot. Pomówienie,
                                    podżeganie etc. rzeczywiście są to rzeczy brzydkie, nie możesz ich jednak
                                    prewencyjnie zabronić - bo niby jak, pomijając kneblowanie każdego po kolei? W
                                    wieku pięciu lat rozwiązuje się łamigłówki uczące budowania związków skutkowo-
                                    przyczynowych (cztery obrazki z różnymi sytuacjami, ułóż je we właściwej
                                    kolejności), może powinieneś wrócić do podstaw? Cóż to bowiem znaczy "Zabijcie
                                    Mannego"? No, uważam, że Mannego należy zabić i wzywam Tyułeczka, by tego
                                    dokonał. Tyułeczek tego nie zrobi (bo to tchórz), jednak powiedzmy, że się ktoś
                                    znajdzie i Cię eksterminuje; czy ponoszę jakąś odpowiedzialność z tego tytułu?
                                    Komunista powie "tak", prawicowiec powie "nie" - dorośli ludzie odpowiadają za
                                    swoje czyny, a nie postępowanie innych. Sytuacja jest nieco inna, jeśli
                                    zachęcający zapłaci - wtedy jest to transakcja handlowa, więc podżegacz jest
                                    stroną umowy i może odpowiadać karnie.
                                    • danus01 Re: Manny, osłabiasz mnie 16.03.07, 12:37
                                      xiazeluka napisała:

                                      >
                                      > Nie potrzebuję więc Hobbesa, by wytknąć Ci brak logiki: "nieograniczona
                                      > wolność" to według Ciebie samowola, co jest sprzecznością - stosowanie
                                      wolności
                                      >
                                      > to jednocześnie świadomość jej posiadania, a więc i zrozumienie, że każdy
                                      jest
                                      > człowiekiem wolnym, a nie tylko ja.

                                      a teraz p..cie udowodnij,ze ROZUMIESZ co to znaczy "kazdy czlowiek wolnym jest"
                                      w sytuacji,kiedy nie zyje na bezludnej wyspie a w obszarze gesto zaludnionym.
                                      mozemy ewentualnie podyskutowac uzasadniajac 'logicznie' ile ludzi ma przypadac
                                      na jednostke powierzchni,aby kazdy mial nieograniczona niczym wolnosc.
                                      moge podpowiedziec p...wi, ze jest taki rysuneczek-logiczny-ludzika w kole.
                                      teraz tylko pozostaje wykonac dalsze obliczenia,zeby zbior takich ludzikow w
                                      kole na ograniczonej przestrzeni....itd
                                      oczywiscie jeden ludzik(zenski) chetnie i dobrowolnie zachodzi na drugiego
                                      ludzika(w kole) i wtedy...
                                      ale to juz chyba wiesz,choc to ponoc nie jest ani matematyka ani logika
                                      • xiazeluka Droga Judenatko 16.03.07, 12:56
                                        Napisałem powyżej, kiedy człowiek jest wolny i co się z tą wolnością dzieje
                                        potem. Mniej piany to czyściejszy wzrok.
                                        • danus01 Re: dupku za bez ceny 16.03.07, 13:37
                                          xiazeluka napisała:

                                          > Napisałem powyżej, kiedy człowiek jest wolny i co się z tą wolnością dzieje
                                          > potem. Mniej piany to czyściejszy wzrok.
                                          >

                                          nie podales srodka na odswiezenie rozumu,a przydalby sie tobie dupku zoledny
                                          mylisz chyba nieograniczona wolnosc swojego czlonka z wolnoscia czlowieka
                                          • pozarski Re: dupku za bez ceny 16.03.07, 13:46
                                            Danus!Ja cie popieram,ale nie poznaje.Slowa maja jednak wielka sile.
                                            • danus01 Re: dupku za bez ceny 16.03.07, 14:01
                                              pozarski napisał:

                                              > Danus!Ja cie popieram,ale nie poznaje.Slowa maja jednak wielka sile.

                                              a wiesz co Janku?
                                              moje mysli przelane w slowa zwiekszyly swoja moc(nie,nie forum teraz mam na
                                              wzgledzie),od kiedy odkrylam sile dzialania stopperow.
                                              smile))
                                              • pozarski Re: dupku za bez ceny 16.03.07, 14:36
                                                Tez doceniam stoppery.A czasami i klapki na oczach mi dobrze robia.wink
                                          • danus01 dupku bez ceny za plątanie przyczyny ze skutkami 16.03.07, 13:48
                                            danus01 napisała:

                                            > xiazeluka napisała:
                                            >
                                            > > Napisałem powyżej, kiedy człowiek jest wolny i co się z tą wolnością dzie
                                            > je
                                            > > potem.


                                            moze i napisales, ale to mnie nie obliguje do czytania
                                            znasz poczatki ewolucyjne wszystkiego co na Ziemi?
                                            robisz 'skok' ewolucyjny?
                                            podaj jeszcze odskocznie od ktorej sie odbijasz w ten swoj 'lepszy' wolny od
                                            wszystkiego i wszystkich swiat
                                            • xiazeluka Gałki oczne zsunęły się Pani na tył głowy 16.03.07, 14:20
                                              Jeśli nie czuje się Pani zobligowana do czytania moich światłych tekstów, to i
                                              nie dziwota, że zadaje Pani naiwne pytania nie na temat.
                                              • danus01 Re: Gałki oczne zsunęły się ... 16.03.07, 14:40
                                                przez wrodzona skromnosc nie napisze gdzie sie zsunely

                                                xiazeluka napisała:

                                                > Jeśli nie czuje się Pani zobligowana do czytania moich światłych tekstów, to
                                                i
                                                > nie dziwota, że zadaje Pani naiwne pytania nie na temat.
                                                >

                                                w propagowanej przez dupka wolnosci slowa mam nie tylko prawo,ale i
                                                przyjemnosc.w zadawaniu pytan jakie chce zadac
                                                ich ocena przez dupka zolednego mnie nie interesuje
                                                • xiazeluka Oboje zapomnieliśmy dodać: "...z podziwu" 16.03.07, 14:43
                                                  Nie szkodzi, wybaczam Pani.
                                                  • danus01 Re: Oboje zapomnieliśmy dodać: "...z podziwu" 16.03.07, 15:13
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Nie szkodzi, wybaczam Pani.
                                                    >

                                                    nie jestem "...pamietliwa"
                                    • manny_ramirez Luka do Ciebie dzisiaj juz chyba nie zdaze 16.03.07, 17:54

                                      ale nie boj sie: co sie odwlecze to nie ucieczesmile
                                    • manny_ramirez Re: Manny, osłabiasz mnie 16.03.07, 21:46
                                      Na początek mam pytanie: czy Ty aby na pewno przeczytałeś moje wypowiedzi?
                                      Odnoszę przykre wrażenie, że wachlowałeś się nimi, zamiast się z nimi
                                      zaznajomić.

                                      Luka. Już kiedys to wałkowaliśmy. Po pierwsze; każdego kogo mam na zielono
                                      czytam dokladnie a Ty jestes na zielono
                                      Po drugie; Ja potrafie zinterpretowac tylko to co jest napisane. Ty czasami
                                      oczekujesz aby Twoi interlokutorzy tez dokladnie znali intencje które kierowaly
                                      Toba w napisaniu konkretnego tekstu. Wybacz, nie jestm głupi, ale w myslach
                                      czytac nie potrafie. Mogę odpowiedziec tylko na to co jest w poscie.

                                      Nie potrzebuję więc Hobbesa, by wytknąć Ci brak logiki: "nieograniczona
                                      wolność" to według Ciebie samowola, co jest sprzecznością - stosowanie wolności
                                      to jednocześnie świadomość jej posiadania, a więc i zrozumienie, że każdy jest
                                      człowiekiem wolnym, a nie tylko ja. Wolny jest niedźwiedź w Tatrach, który może
                                      Cię zjeść na śniadanie i z jego punktu widzenia nic złego się nie stało - on
                                      nie ma świadomości społecznej. =========

                                      No wlasnie. Swietny przykład. Szkoda tylko ze odpowiednie wnioski za tym nie
                                      plyna. Człowiek prawdziwie wolny to wlasnie taki niedźwiedź. Tylko w pewnym
                                      momencie, jako ze bardzie domyślni niż niedzwiedzie jesteśmy, ludzi doszli do
                                      wniosku ze warto oddac czesc wolność i stworzyli instytucje społeczne odtad
                                      odpowiedzialne za zabezpieczenie bezpieczeństwa osobistego . Był to proces
                                      powolny i ewolucyjny, ale objal w koncu zarówno troske o bezpieczeństwo
                                      zewnętrzne—od najezdzcow—jak i wewnętrzne—od mordercow, gwałcicieli i
                                      zlodzieji. Świadomość spoleczna była wytworem tej decyzji jaki i pozniejsze
                                      dyskusje na temat tego jak wiele tej wolności gotowi jesteśmy instytucjom
                                      pnastwowym oddac.

                                      Ty, jeśli postanowisz mnie zjeść, nawet będąc
                                      osobą skrajnie zdegenerowaną będziesz miał pewność, iż nie jest to czyn godny
                                      pochwały -
                                      • xiazeluka Re: Manny, osłabiasz mnie 17.03.07, 22:37
                                        Manny, jeśli twierdzisz, że piszę niezrozumiale - to najmocniej przepraszam. Postaram się być bardziej dosłowny; korzyść z tego będzie taka, że może nawet Tyułeczek zrozumie prawidłowo ze dwa zdania.

                                        Na początek należy ustalić położenie i wielkość rafy, o którą wszystko się rozbija, czyli znaczenie pojęcia "wolność". Otóż z tego, co piszesz wynika, że przez wolność rozumiesz wszystko, co człowiek może zrobić, powiedzieć, wykonać, a nawet wymarzyć sobie w najdzikszych pokokainowych odlotach. To raczej prostackie wyobrażenie i jestem pewien, że posługujesz się nim przez przypadek lub nieuwagę. To przecież nie wolność, lecz behawioryzm uzasadniony sofizmatami.

                                        Wolność człowieka oznacza swobodę w dysponowaniu sobą i dowolność w podejmowaniu decyzji, a nie na robieniu co się chce, ponieważ jeśli nagle zachce mi się pływać i wskoczę z mostu do rzeki, to się utopię, jako że pływam równie wytrawnie jak buldożer. Oznacza to zatem, że wolność łączy się ze świadomością, czyli rozumieniem, dowolność w podejmowaniu decyzji odnośnie samego siebie kończy się w momencie napotkania innej osoby z samej przyczyny istnienia wolności osobistej: tam, gdzie moja wolność krzyżuje się z wolnością bliźniego moja wolność osobista się kończy. Nie jest wolnym człowiekiem ten, który tego nie pojmuje, ponieważ oznacza to, że nie rozumie czym jest wolność i nie umie z niej korzystać. Wolnościowiec z definicji nie jest zatem egoistą.

                                        Twój wywód zatem o ewolucyjnym oddawaniu części wolności jest więc nie na temat i w dodatku cokolwiek absurdalny: jeśli mam broń palną to mogę swoje domostwo zabezpieczyć bez pośrednictwa państwa, a po drugie, ograniczeniem mojej wolności nie jest istnienie policji, lecz zawłaszczenie przez nią procesu dochodzenia do sprawiedliwości (czyli: ja bym sprawców zabił, gliny i sąd dobrotliwie skażą go jedynie na krótkoterminowy loch). Poważnym ograniczeniem moje wolności jest za to zakaz swobodnego posiadania broni, czyli komunistyczny terror w pełnej krasie, na szczęście nieistniejący w części stanów USA.

                                        Wtręt o dwulatku uważam za przerywnik humorystyczny - uśmiałem się z niego porządnie (Manny, robiąc małpie miny twierdzi, że dwulatek nie powinien, po zamordowaniu samochodem-zabawką kolegi ze żłobka, zasłaniać się nieznajomością prawa), a teraz - do kosza z nim!

                                        Wracając zatem do państwa i zakresu wolności, bo kwestia ta obrosła nieporozumieniami jak kadłub transatlantyku po rejsie dookoła świata: społeczeństwo i państwo są wtórne wobec pojawienia się u boku Adama blond-piękności o imieniu Ewa. To, co pracowicie wypisujesz w kolejnych elaboratach mile podniecających Tyułeczka można sprowadzić do tej właśnie pierwotnej sytuacji: pojawienie się Ewy ograniczyło zasięg wolności osobistej Adama, jednak wolność ta nie została, powtarzam: nie została w ten sposób ograniczona. Wyobraź sobie samotnego Adama w raju i Adama na bezludnej wyspie wielkości łazienkowego dywaniku: w obu tych przypadkach jest on tak samo wolny. Dodajmy teraz Ewę - Adam jest nadal tak samo wolny; dodaj następnie społeczeństwo - sytuacja bez zmian, Adam nadal może robić ze sobą i dla siebie co chce, aczkolwiek przy zmiennym terytorialnie obszarze.
                                        Co się więc zmieniło - no bo nie ulega wątpliwości, że jakieś dodatkowe elementy się jednak pojawiły? Zmieniła się sytuacja w ten sposób, że im większy ścisk, tym częstsze nakładanie się indywidualnych wolności. Ideałem jest naturalnie dwustronne pogodzenie sprzeczności, co jest raczej niemożliwe przy sięgającej miliardów populacji i zagęszczeniu przestrzeni życiowej do tysięcy na kilometrów kwadratowym. Aby więc uniknąć konfliktów tworzymy Prawo, czyli zadeklarowany i przyjęty powszechnie kanon zachowań pożądanych. Prawo wynika z Wolności i Własności, godzi sprzeczności w sytuacjach krzyżujących się wolności indywidualnych. Dopóki Prawo jest zgodne ze swym źródłem, dopóty o ograniczeniu wolności osobistej nie ma co opowiadać. Sytuacja się zmienia, kiedy Prawo zostaje zastąpione przez komunistyczno-faszystowskie Lewo, odwołujące się do zmiennych, abstrakcyjnych, arbitralnych zaklęć, logicznie i etycznie sprzecznych z Wolnością i Własnością oraz tak zwanym potocznym odczuciem sprawiedliwości.
                                        Przykład: nakaz jazdy prawym pasem drogi godzi i porządkuje wysoce prawdopodobny chaos, który pojawiłby się przy dowolnym wyborze strony jezdni. Z drogi korzystają miliony wolnych osób, więc w interesie tych milionów jest zaakceptowanie wspólnej dla wszystkich formuły - co wcale nie oznacza, że jadąc pustą drogą musisz koniecznie trzymać się prawej mańki! Dopóki wolność osobista nie zagraża innym wolnościom, dopóty nie ma problemu z zawieszeniem przyjętych uregulowań. Dlaczego jednak ludzie mieliby zgadzać się na takie "ograniczenie ich wolności"? z kilku powodów: dla wygody, oszczędności czasu i przestrzeni, automatyzmu, łatwości obsługi. Zauważmy, że zobowiązanie się do jeżdżenia prawą stroną jezdni nikogo nie boli, przypomina dobrowolnie zawartą umowę handlową - równie dobrze można napisać, że zawarcie każdej transakcji handlowej ogranicza wolność kontrahentów: bo jeden spuścił z ceny, a drugi zapłacił więcej, niż deklarował wstępnie. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie: Dwie Umawiające Się Strony zawarły korzystny dla każdego kompromis - w wyniku skrzyżowania się wolności osobistych powstała zdrowa, rozwijająca i dobrze rokująca na przyszłość relacja wzajemna, ważna dla rozwoju wolności każdego z nich. Sytuacja zmienia się na niewolnościową, jeśli do udziału w zbiciu interesu wtrąca się państwo...


                                        Pytanie "Dlaczego anarchista nie zabije drugiego anarchisty" odpowiedź ma powyżej.

                                        Faszystowski paragraf o tzw. kłamstwie oświęcimskim to doskonały przykład Lewa - coś takiego nie jest zgodne z wolnością, zakaz mordowania natomiast - jak najbardziej jest. W drugim przypadku zabrania się naruszania wolności bliźnich, w pierwszym - ogranicza wolność osobistą. Tak samo, jeśli dasz mi się przekonać do zamordowania Tyułeczka, to Ty powinieneś iść na szubienicę - ponieważ Ty naruszyłeś wolność tego gliwickiego inwalidy umysłowego. Ja Ci pomacham chusteczką, z ubolewaniem obserwując Twoją ostatnią podróż na szczyt szafotu. Jesteś wolną, dorosłą, świadomą osobą - więc tylko Ty odpowiadasz za swoje czyny, nawet jeśli bym Cię "podżegał" latami do eksterminowania Tyułeczka i opisywał Nowy, Wspaniały Świat bez jego nieciekawej na nim obecności. To, że ludzie często ulegają podżeganiom i np. głosują na partie lewicowe w niczym obiektywnych faktów nie zmienia: mają swoje rozumu, ważą korzyści i straty, ponoszą za nie odpowiedzialność. Kwestionowanie mojego wywodu to przyznanie wprost, że ludzie to tępe bydło - a założę się o każdy pieniądz, że za bydlaka się nie masz. No, może za mało konsekwentnego, to fakt.
                                        • marcq Pytanie z boku do Manny'ego 18.03.07, 11:50
                                          Luka napisał:

                                          "Wolność człowieka oznacza swobodę w dysponowaniu sobą i dowolność w
                                          podejmowaniu decyzji, a nie na robieniu co się chce, ponieważ jeśli nagle
                                          zachce mi się pływać i wskoczę z mostu do rzeki, to się utopię, jako że pływam
                                          równie wytrawnie jak buldożer. Oznacza to zatem, że wolność łączy się ze
                                          świadomością, czyli rozumieniem, dowolność w podejmowaniu decyzji odnośnie
                                          samego siebie kończy się w momencie napotkania innej osoby z samej przyczyny
                                          istnienia wolności osobistej: tam, gdzie moja wolność krzyżuje się z wolnością
                                          bliźniego moja wolność osobista się kończy. Nie jest wolnym człowiekiem ten,
                                          który tego nie pojmuje, ponieważ oznacza to, że nie rozumie czym jest wolność
                                          i nie umie z niej korzystać. Wolnościowiec z definicji nie jest zatem egoistą."
                                          itd.

                                          Manny,
                                          jeśli masz jeszcze zdrowie i czas na tę dyskusję, to proszę Cię o odpowiedź na
                                          pytanie - to samo, które i sobie i Luce stawiał niedawno Pulbek: gdzie widzisz
                                          różnicę między wyżej cytowanymi poglądami Luki a moimi (a zapewne i Twoimi).

                                          Jeśli lubisz semantyczną ścisłość (złośliwiec napisałby: jeśli lubisz czepiać
                                          się słówek) - czy zauważasz brak konsekwencji występujący w pierwszym zdaniu?
                                          (Uzasadnienie od słowa "ponieważ" możesz pominąć, ponieważ nic nowego nie
                                          wnosi.) Pomijając jednak tę nieścisłość - patrz pierwszy akapit.

                                          Jeśli ponadto lubisz paradoksy, to mam jeszcze jedno pytanie: jak ocenisz w/w
                                          pogląd na pojęcie wolności - jako prawicowe, czy lewicowe? (Podpowiedź - zwróć
                                          szczególną uwagę na ostatnie zdanie.)
                                          wink)
                                          Marcq
                                          • piq Odpowiedź z boku do tumana 18.03.07, 12:29
                                            Prostsza, NIŻ twoja niewymuszona prostota umysłowa (będę niektóre nieistotne
                                            słowa pisał wersalami, JAK ty, prowincjonalny bawidamku). Twój problem polega NA
                                            tym, że kompletnie nie odróżniasz urzędniczej samowoli w określaniu granic i
                                            zastosowań prawa, KTÓRA łatwo może ulec politycznemu nadużyciu i w mgnieniu OKA
                                            doprowadzić do sytuacji prawnej znanej z twojej ideowej sowieckiej ojczyzny, OD
                                            zakresu umowy społecznej miedzy wolnymi ludźmi. Jedno od DRUGIEGO łatwo odróżnic
                                            każdemu rozumnemu człowiekowi, pocieszny gipsowy czerwonoarmisto do gliwickiego
                                            nazibolszewickiego OGRÓDKA.
                                        • manny_ramirez Re: Manny, osłabiasz mnie 19.03.07, 21:57
                                          xiazeluka napisał:


                                          >
                                          > Na początek należy ustalić położenie i wielkość rafy, o którą wszystko się
                                          rozb
                                          > ija, czyli znaczenie pojęcia "wolność". ========


                                          Nareszcie zaczynasz jak czlowieksmile

                                          Otóż z tego, co piszesz wynika, że prze
                                          > z wolność rozumiesz wszystko, co człowiek może zrobić, powiedzieć, wykonać, a
                                          n
                                          > awet wymarzyć sobie w najdzikszych pokokainowych odlotach. To raczej
                                          prostackie
                                          > wyobrażenie i jestem pewien, że posługujesz się nim przez przypadek lub
                                          nieuwa
                                          > gę. To przecież nie wolność, lecz behawioryzm uzasadniony sofizmatami.=======

                                          Nie, to jest wlasnie wolnosc jaka czlowiek dysponowal przed utworzeniem
                                          instytucji wspolnotowych.


                                          >
                                          > Wolność człowieka oznacza swobodę w dysponowaniu sobą i dowolność w
                                          podejmowani
                                          > u decyzji, a nie na robieniu co się chce,===============

                                          Przeczytaj to zdanie z pare razy. Chyba sam zauwazysz absurdalnosc twierdzenia
                                          i jego sprzecznosc.



                                          Oznacza to zatem, że wolność łączy się ze świadomością, czyli ro
                                          > zumieniem, dowolność w podejmowaniu decyzji odnośnie samego siebie kończy się
                                          w
                                          > momencie napotkania innej osoby z samej przyczyny istnienia wolności
                                          osobistej
                                          > : tam, gdzie moja wolność krzyżuje się z wolnością bliźniego moja wolność
                                          osobi
                                          > sta się kończy. ==============

                                          Zauwaz tutaj ze sam dopuszczasz ograniczenie wolnosci wolnoscia drugiego
                                          czlowieka. Przekonanie ze wolnosc moja konczy sie gdzie sie zaczyna wolnosc
                                          drugiej osoby to efekt milennii zycia spolecznego i akceptecje ze
                                          samograniczenie wlasnej wolnosci i zgoda na regulacje zabojstw, gwaltow,
                                          kradziezy poprawia jakosc zycia.



                                          Nie jest wolnym człowiekiem ten, który tego nie pojmuje, poniew
                                          > aż oznacza to, że nie rozumie czym jest wolność i nie umie z niej korzystać.
                                          Wo
                                          > lnościowiec z definicji nie jest zatem egoistą.
                                          >
                                          > Twój wywód zatem o ewolucyjnym oddawaniu części wolności jest więc nie na
                                          temat
                                          > i w dodatku cokolwiek absurdalny: jeśli mam broń palną to mogę swoje
                                          domostwo
                                          > zabezpieczyć bez pośrednictwa państwa, a po drugie, ograniczeniem mojej
                                          wolnośc
                                          > i nie jest istnienie policji, lecz zawłaszczenie przez nią procesu
                                          dochodzenia
                                          > do sprawiedliwości (czyli: ja bym sprawców zabił, gliny i sąd dobrotliwie
                                          skażą
                                          > go jedynie na krótkoterminowy loch). Poważnym ograniczeniem moje wolności
                                          jest
                                          > za to zakaz swobodnego posiadania broni, czyli komunistyczny terror w pełnej
                                          k
                                          > rasie, na szczęście nieistniejący w części stanów USA.=========


                                          Mylisz pojecia. To ze mozesz zabic napastnika na wlasnej posesji w samoobronie
                                          to jest wytwor spolecznej akceptacji dla zasady ze prywatna wlasnosc jest
                                          swieta. To panstwo sankcjonuje ze mozesz sie dopuscic takiego czynu prawem
                                          ktore akcetuje spoleczenstwo. Beztych wspolnych instytucji po zabiciu
                                          napastnika zmuszony bylbys bronic zycie przed jego krewnymi ktorzy
                                          prawdopodbnie dochodziliby zadoscuczynienia przez zemste. Zauwaz ze zarowno w
                                          prawach wczesnego srediowiecza za zabicie kogos nalezalo oplacic grzywne bez
                                          wzgledu na okolicznosci inaczej mozna bylo sie spodziewac zemsty klanu.


                                          >


                                          >
                                          > Wracając zatem do państwa i zakresu wolności, bo kwestia ta obrosła
                                          nieporozumi
                                          > eniami jak kadłub transatlantyku po rejsie dookoła świata: społeczeństwo i
                                          pańs
                                          > two są wtórne wobec pojawienia się u boku Adama blond-piękności o imieniu
                                          Ewa.
                                          > To, co pracowicie wypisujesz w kolejnych elaboratach mile podniecających
                                          Tyułec
                                          > zka można sprowadzić do tej właśnie pierwotnej sytuacji: pojawienie się Ewy
                                          ogr
                                          > aniczyło zasięg wolności osobistej Adama, jednak wolność ta nie została,
                                          powtar
                                          > zam: nie została w ten sposób ograniczona.

                                          To ograniczylo czy nie bo znowu w przeciagu piecu wyrazow sam sobie przeczysz.
                                          Caly zreszta wywod o Adamie i Ewie jest cyrkularny i bezsensowny bo obchodzi
                                          wokol fakt ze pojawienie sie Ewy nie wymusilo na Adamie okielznania swoich
                                          zapedow. W kazdej chwili mogl ja zabic jak zreszta zrobil z Ablem Kain.

                                          Prawo wynika z Wolności i Własn
                                          > ości, ====

                                          No dobrze. A z czego wynika WOlnosci i Wlasnosc?


                                          godzi sprzeczności w sytuacjach krzyżujących się wolności indywidualnych.=


                                          Tak, dokladnie. Prawo to jest zgoda ludzi na pewnym obszarze aby stworzyc pewne
                                          instytucje wspolnotowe ktore zapobiegna chaosowi.


                                          > Dopóki Prawo jest zgodne ze swym źródłem,========

                                          Z jakim zrodlem?

                                          Na razie zakonczymy tu.
                                          >
                                          >
                                          • piq dobra, to spróbujmy tak, bo widzę,... 19.03.07, 23:42
                                            ...ze jest problem dogadania sie co do samych definicji. Załóżmy, że wolność
                                            polega na tym, ze możesz robić wszystko, co ci przyjdzie do głowy. I załózmy
                                            (moim zdaniem to bledne założenie, ale z tego wyjdą niezłe wnioski), ze
                                            bezmyslnie korzystasz z tej wolnosci.

                                            Spotykasz swojego sąsiada Bjorna Hjarnulfsona i dajesz mu w gębę, bo kiedyś
                                            zarznal i zjadł twoją krowe. Bylłbys go zrzucil ze skały, ale Bjorn ucieka. W
                                            dwa tygodnie później, kiedy ty jestes na thingu, Bjorn z synami i czeladzią
                                            zarzyna twoją żonę, dzieci i pali twoj dom. Półtora miesiąca później dopadasz
                                            Bjorna z synami w drodze na targ niewolników i mordujesz wszystkich. Bjorn ma
                                            jeszcze jednak brata, Helma Hjarnulfssona, na razie wiosłującego na knorze przez
                                            Zatokę Biskajską, ale jak wróci, to wiesz co.

                                            I ta zabawa trwałaby dalej, tylko ze co madrzejsi z was zdecydowali, że aby
                                            zapobiec wyludnieniu kraju wskutek nakładajacych się serii wendett, wybiorą
                                            króla Olafa. Odtąd on będzie reagował w przypadkach, kiedy wejdziesz w spór z
                                            jakimś innym wikingiem. Niejako zastapił on Bjorna i jego rodzinę w twoim życiu.

                                            Po jakimś czasie jednak, po setkach lat, stwierdzono, ze wskutek coraz
                                            bogatszego życia społecznego, gospodarczego, politycznego, coraz wiekszego
                                            zagęszczenia ludności, powstania miast, szerokiej wymiany międzynarodowej
                                            handlowej i cywilizacyjnej, trzeba delegowac dotychczasowo pełnioną przez króla
                                            funkcję w rece zaufanych i uczciwych fachowców od rozsądzania sporów i
                                            egzekwowania rozstrzygnięć. Od tej pory oni zastepowac będą w twoim życiu i
                                            Bjorna Hjarnulfssona, i króla.

                                            Twoja wolnośc nie została ograniczona. Musisz się tylko liczyć z nowymi
                                            warunkami i nowymi strukturami, tak jak zwierzę musi sie liczyć z powodziami,
                                            atakiem drapieznika albo rywala, czy też z tym, ze skacząc w 77-metrową przepaść
                                            - zabije się. To są skutki przebywania w pewnym środowisku i kalkulowania, co
                                            jest dobra strategią, a co nie. Czy warto naruszyć zwyczaje panujące w stadzie,
                                            czy nie. Czysto biologicznie i behawiorystycznie biorąc.

                                            Sa to jednak mozliwości ścisle określone przez strategie przetrwania, czy przez
                                            prawo naturalne, czy przez zasady kulturowe czy cywilizacyjne. Twoja wolność
                                            jest nadal nienaruszona i pełna.

                                            Problem wolności i praktycznego jej ograniczenia w jakiejkolwiek dziedzinie
                                            pojawia sie wtedy, gdy ktoś uzurpuje sobie prawo do interpretacji twoich
                                            zachowan i moze sobie pozwolić na dowolne stawianie wnyków - w zależności nie od
                                            ustalonych precyzyjnie podstawowych zasad ewoluujących wskutek interakcji
                                            wolnych jednostek, lecz od wlasnego lub swojego nadzorcy lub pana widzimisię.
                                            Praktyczne ograniczenie pełnej wolności jest właśnie tu; praktyka historyczna
                                            wskazuje, że rozszerzenie zakresu interpretacji zachowań wolnych jednostek tak,
                                            iż zaleza one od struktur urzędniczych, z natury swojej zamordystycznych, a nie
                                            są precyzyjne, proste i łatwo pojmowalne wskutek zdrowego i opartego na
                                            historycznej praktyce umówienia się wolnych ludzi co do pewnych kwestii -
                                            prowadzi do praktycznego zlikwidowania wolnosci, choc w prawie i konstytucji
                                            jest ona cacanie wpisana. Przykładem jest konstytucja i prawodawstwo związku
                                            sowieckiego, o czym juz tu wspominalem w tej dyskusji.

                                            Dlatego oddawanie urzędnikom w rece prawa do interpretacji twoich zachowan w
                                            oparciu o nijasne i rozmyte przepisy nie wynikające ze zdrowych źrodeł, lecz z
                                            jakichś szajb i idiosynkrazji, na dodatek wprowadzające arbitralne interpretacje
                                            twoich praw obywatelskich i ludzkich (zapisanych w konstytucji i deklaracji praw
                                            człowieka i obywatela) - jest ograniczeniem tej wolności, twojej własnej i
                                            pełnej, bo przestajesz nad nią panować i przestajesz w ten sposób panowac nad
                                            swoim życiem. Nie wiesz bowiem, za co i kiedy moze przyjsc teraz jakiś nowy
                                            Bjorn w postaci namaszczonego przez marcqów urzedasa i ściąć ci łeb; kiedy w 973
                                            r. palił ci chalupe i zarzynał rodzinę, przynajmniej wiedziałeś za co.

                                            I to, ta dowolnosc aparatu państwowo-urzędniczego w interpretacji twoich czynów,
                                            jest naruszeniem cywilizowanych zasad. Bublowi nie pokazano palcem, za co
                                            konkretnie poszedł do aresztu, bo to, co robil, robił od wielu lat. Po prostu
                                            jakiś urzędnik stwierdził "a to go zamykamy dzisiaj za podżeganie do nienawiści"
                                            i go zamknięto, bo przepis ten jest rozciągliwy jak guma.

                                            I tu jest istota sporu między wolnosciowcami a tyujami.
                                            Czy to jest zrozumiały wywód?
                                          • xiazeluka Krótko 20.03.07, 09:22
                                            ...ponieważ kolega piq dokonał podsumowania, które wyręcza mnie w trudzie
                                            tłumaczenia oczywistości.

                                            manny_ramirez napisał:

                                            > Nie, to jest wlasnie wolnosc jaka czlowiek dysponowal przed utworzeniem
                                            > instytucji wspolnotowych.

                                            Nonsens. Wyobraź sobie, że jesteś na bezludnej wyspie, pan samego siebie - i
                                            co, wolny człowieku, weźmiesz rozbieg i doskoczysz na Księżyc?

                                            > Przeczytaj to zdanie z pare razy. Chyba sam zauwazysz absurdalnosc
                                            twierdzenia i jego sprzecznosc.

                                            Przeczytałem i zachwycam się jego głębią. Jeśli coś Ci się nie podoba, to
                                            śmiało, po nazwiskach, bez tej obleśnej maniery Salonu "Wicie, rozimicie, że to
                                            zgniłek."

                                            > Zauwaz tutaj ze sam dopuszczasz ograniczenie wolnosci wolnoscia drugiego
                                            > czlowieka.

                                            Bzdura! To nie jest ograniczenie! Jeśliby przyjąć, że napotkanie na mojej
                                            drodze jadącego z przeciwka Mannego ogranicza moją wolność, to powinienem tego
                                            Mannego pobić i wyrzucić do rowu. Tylko - co wtedy z wolnością Mannego?
                                            Powtórzę więc: w chwili, gdy dwie subiektywne, jednakowe wolności się krzyżują,
                                            ludzie świadomi wypracowują kompromis, modus vivendi. Ludzie wchodzą ze sobą w
                                            interakcje, relacje, spory, przyjaźnie itd. - czymże jest miłość, jak
                                            nie "ograniczeniem" swojej wolności? Wolnościowo, mówi Manny, to byłoby wtedy,
                                            gdyby swojej wybrance dawało się w łeb i ciągnęło za nogi do alkowy, tak?
                                            Tak samo jesteś "ograniczony" w swej wolności posiadaniem dzieci... Gdzie
                                            popadasz w absurd? Tutaj: wolność to nie jest robienie tego, co się chce, to
                                            swawola; Wolność, to jest podejmowanie decyzji odnośnie siebie, a nie innych.

                                            Drugą przyczyną Twoich pretensji są szkodliwe marksistowskie miazmaty
                                            chemiczne, które przelewają się w Twojej czaszce, Manny:

                                            Własność jest pierwotna względem "społecznej akceptacji..." (brrr! Skąd Ci sie
                                            wzięła ta bolszewicka składnia?), ponieważ jest to prawo naturalne człowieka.
                                            Wolność i własność istniały i istnieją niezależnie od decyzji "społeczeństw",
                                            co najwyżej owe "społeczeństwa" mogą prawa naturalne ograniczać. Państwo więc
                                            może co najwyżej swoją powagą zatwierdzić moją swobodę w postępowaniu z
                                            agresorem na terenie mojej włąsności, natomiast nie może jej zadekretować,
                                            ponieważ Własność istniała przed formami państwowymi. Moloch może jedynie mi
                                            takie prawo odebrać. Istnienie zdenerwowanych i rozżalonych krewnych niczego tu
                                            w Zasadach nie zmienia. Nawiasem pisząc przed zemstą krewnych policja również
                                            mnie nie uchroni.

                                            > Caly zreszta wywod o Adamie i Ewie jest cyrkularny i bezsensowny bo obchodzi
                                            > wokol fakt ze pojawienie sie Ewy nie wymusilo na Adamie okielznania swoich
                                            > zapedow. W kazdej chwili mogl ja zabic jak zreszta zrobil z Ablem Kain.

                                            Manny, pytam po raz trzeci: dlaczego jeden anarchista nie zabije drugiego
                                            anarchisty? Jeśli uporasz się z odpowiedzią, to zrozumiesz, że powyższa
                                            elukubracja jest powodem do wstydu. Dobrze Ci radzę, skoszuj ten post.

                                            > No dobrze. A z czego wynika WOlnosci i Wlasnosc?

                                            Z istoty człowieczeństwa. To jest ten punkt startu, od którego można wywodzić
                                            resztę. Wolność i Własność jest bowiem niezależna od czego- i kogokolwiek, to
                                            stan naturalny. Dopiero istnienie aparatu przymusu plemiennego, feudalnego czy
                                            państwowego stan rzeczy zmienia.
                    • manny_ramirez Re: No widzisz 13.03.07, 14:11
                      Jesli stwierdze "Polacy do gazu" to jest to raczej jednoznaczne.
                    • manny_ramirez PS 13.03.07, 14:23
                      Nie jestem dogmatycznym przeciwnikiem ograniczenia wolnosci. Tak w koncu
                      powstalo panstwo. Oddalismy czesc swojej wolnosci by poprzez wspolne instytucje
                      uzyskac lepsze bezpieczenstwo osobiste i dla swojego mienia. Niemniej
                      ograniczen tych powinno byc jak najmniej a prawa pisane jak najwezej aby nie
                      dochodzilo do naduzyc.
                      • marcq Re: PS 14.03.07, 07:17
                        manny_ramirez napisał:

                        > Nie jestem dogmatycznym przeciwnikiem ograniczenia wolnosci. Tak w koncu
                        > powstalo panstwo. ...

                        Czyli jednak - co do podstawowych zasad - zgadzamy się. A Luka niech sobie
                        teoretyzuje (eufemizm wink) dalej.
                        smile
                        M.
                        • xiazeluka Esesmanie Tyułeczku 14.03.07, 09:11
                          Jedyną znaną towarzyszowi zasadą jest mydło w promocji.
                        • manny_ramirez Re: PS 15.03.07, 22:59
                          Nie jestem calkiem pewny. Zgadzamy sie jedynie ze ktos kto akceptuje panstwo
                          akceptuje czesciowe ograniczenie wolnosci ale przypuszczam ze podstawowe zasady
                          okraslajace zakres w jakim panstwo moze ograniczyc wolnosc mam zupelnie inne.
                          • marcq Zakres a zasada 16.03.07, 10:19
                            manny_ramirez napisał:

                            > Nie jestem calkiem pewny. Zgadzamy sie jedynie ze ktos kto akceptuje panstwo
                            > akceptuje czesciowe ograniczenie wolnosci ale przypuszczam ze podstawowe
                            > zasady okreslajace zakres w jakim panstwo moze ograniczyc wolnosc mam
                            > zupelnie inne.

                            Odpowiem Ci Twoimi słowami z dyskusji z Luką (nawiasem: popieram całe Twoje
                            rozumowanie w tym wpisie):

                            "O czym mozna dyskutowac to na ile ograniczen wolnosci jestesmy gotowi sie
                            zgodzic. Ja (...) na niewiele. Inni na wiecej."

                            Czyli - nie jest to kwestia zasady, lecz zakresu swobód. Na ZASADĘ, że wolność
                            bez ograniczeń to anarchia, wyrażamy zgodę obaj.
                            M.
                            • benek231 I ugodzili sie, ze snieg jest bialy - z zasady :) 16.03.07, 15:25
                              Gratuluje surprised))
                              • pozarski Re: I ugodzili sie, ze snieg jest bialy,ale szmat- 16.03.07, 16:04
                                lawy beniokrzys,szmata jest niezaleznie od kolorow teczy.
                              • marcq Re: I ugodzili sie... 16.03.07, 16:19
                                benek231 napisał:

                                > I ugodzili sie, ze snieg jest bialy - z zasady
                                > Gratuluje surprised))

                                Benku,
                                wbrew pozorom to ważna ugoda (zakładam oczywiście, że Manny nie wycofa się
                                z tego, co napisał).
                                Gdy to ja piszę o bieli śniegu - zawsze przypałęta się jakiś Lukoid, który
                                do ostatniej kropli krwi będzie bronił tezy, że nie biały, lecz - wg uznania
                                konkretnego Lukoida - kremowy, ecru, chamois, a może nawet seledynowy.

                                Zgoda między ludźmi zaczyna się od wspólnego uznania spraw oczywistych...
                                Potem ewentualnie można iść dalej.
                                smile
                                M.
                                • xiazeluka Oczywiście debil z NSDAP nie zauważył... 16.03.07, 16:27
                                  ...że sam się podsumował.***


                                  ***Zamieńcie "Lukoida" na "sędziego" i już będziecie wiedzieli w czym rzecz.
                                  • marcq Różnica 16.03.07, 16:34
                                    xiazeluka napisała (o mnie, jak rozumiem):

                                    > ...że sam się podsumował.***
                                    >
                                    >
                                    > ***Zamieńcie "Lukoida" na "sędziego" i już będziecie wiedzieli w czym rzecz.


                                    Różnica w tym, że sędzia podlega ustawom, natomiast Lukoidy piszą z głowy,
                                    czyli z niczego.
                                    • xiazeluka Tu nie ma żadnej różnicy, łajzo smętna 16.03.07, 16:40
                                      Ustaw nie uchwala przecież dobrotliwy pan Bóg.
                                • benek231 Re: I ugodzili sie... 16.03.07, 19:53
                                  Oczywistoscia wydaje mi sie, iz ograniczenie wolnosci "z zasady" odnosi sie do
                                  kazdej zbiorowosci, albowiem osobista przestrzen Xa zawsze ograniczana bedzie
                                  istnieniem Yka. Innymi slowy, zakres swobod, badz zakres ich ograniczenia jest
                                  kwestia "umowy" - bez wzgledu na to kto sie umawia.

                                  Zatem z zasady snieg rzeczywiscie jest bialy, przy czym wszystkie jego
                                  odcienie, lub odstepstwa od bialosci, okreslic mozna jako np. "zakres bieli",
                                  badz zakres zanieczyszczen.
                                  • marcq Re: I ugodzili sie... 17.03.07, 18:29
                                    benek231 napisał

                                    ...oczywistości o oczywistościach, a dalej:

                                    > Zatem z zasady snieg rzeczywiscie jest bialy, przy czym wszystkie jego
                                    > odcienie, lub odstepstwa od bialosci, okreslic mozna jako np. "zakres bieli",
                                    > badz zakres zanieczyszczen.

                                    Cóż, zgadzam się i z tym bez zastrzeżeń. smile)
                                    Natomiast to, co pisałem o odcieniach i "walce do ostatniej kropli krwi" o
                                    podkreślanie różnic tam, gdzie są one niuansowe - nie moją jest cechą. wink)

                                    Oczywiście ten ktoś (albo obaj ktosie wink) zechcą teraz wykazać, że żadne to
                                    niuanse. No to niech sobie wykazują, skoro to lubią...
                                    wink)
                                    M.
                            • manny_ramirez Re: Zakres a zasada 16.03.07, 17:40
                              Sa rozne definicje tego co oznacza zasada. Wydaje mi sie ze w tym watku uzywamy
                              odmiennych.

                              Wydaje mi sie ze Ty uzywasz tej:

                              «prawo rządzące jakimiś procesami, zjawiskami; też: formuła wyjaśniająca to
                              prawo»

                              Ja tej:

                              «norma postępowania»
                              • marcq Re: Zakres a zasada 17.03.07, 18:22
                                manny_ramirez napisał:

                                > Sa rozne definicje tego co oznacza zasada. Wydaje mi sie ze w tym watku
                                > uzywamy odmiennych.
                                >
                                > Wydaje mi sie ze Ty uzywasz tej:
                                >
                                > «prawo rządzące jakimiś procesami, zjawiskami; też: formuła wyjaśniająca to
                                > prawo»
                                >
                                > Ja tej:
                                >
                                > «norma postępowania»


                                Używam tej:

                                "podstawa, na której coś się opiera, reguła"

                                i nie sądzę, by była sprzeczna z Twoją.

                                W naszym wypadku: zasadą, którą obaj, jak sądzę, uznajemy, jest możliwość
                                i celowość samoograniczenia swej wolności przez członków społeczeństwa.
                                Nie uznajemy zatem tezy "konkurencyjnej" - że wolność jest niepodzielna,
                                że "albo jest albo jej nie ma", lecz uznajemy, że jest stopniowalna.
                                Zgadzamy się również, że to SAMOograniczanie (a więc - nie może być ono
                                narzucone siłą, np. przez nieakceptowaną władzę) powinno być jak najmniejsze.

                                Prawdopodobnie istniejące różnice między nami dotyczą zakresu tych ograniczeń
                                wolności, "delimitacji" granicy między tym, co - będąc członkiem społeczeństwa
                                - wolno, a tym, czego nie wolno - ale nie w/w zasady, że takie ograniczenia są
                                możliwe, a w pewnych okolicznościach niezbędne.

                                Mam nadzieję, że nasze poglądy streściłem prawidłowo.

                                M.
                                • manny_ramirez Re: Zakres a zasada 19.03.07, 21:37
                                  marcq napisał:

                                  >
                                  > W naszym wypadku: zasadą, którą obaj, jak sądzę, uznajemy, jest możliwość
                                  > i celowość samoograniczenia swej wolności przez członków społeczeństwa.
                                  > Nie uznajemy zatem tezy "konkurencyjnej" - że wolność jest niepodzielna,
                                  > że "albo jest albo jej nie ma", lecz uznajemy, że jest stopniowalna.=========

                                  Tu zachodzi problem semantyczny. Zagadzam sie ze mozna wolnosci ograniczyc
                                  odpowiednimi zapisami, ale jak mozna ja dzielic badz stopniowac? Wiec uwazam ze
                                  te okreslniki--podzielna i stopniowalna po prostu nie powinny byc uzywane do
                                  okreslania wolnosci bo powodu niepotrzebny balagan semantyczny.


                                  > Zgadzamy się również, że to SAMOograniczanie (a więc - nie może być ono
                                  > narzucone siłą, np. przez nieakceptowaną władzę) powinno być jak najmniejsze.
                                  >
                                  > Prawdopodobnie istniejące różnice między nami dotyczą zakresu tych ograniczeń
                                  > wolności, "delimitacji" granicy między tym, co - będąc członkiem społeczeństwa
                                  > - wolno, a tym, czego nie wolno - ale nie w/w zasady, że takie ograniczenia

                                  > możliwe, a w pewnych okolicznościach niezbędne.
                                  >
                                  > Mam nadzieję, że nasze poglądy streściłem prawidłowo.
                                  >
                                  > M.=========

                                  Pomijajac powyzszy komentarz to tak.
                                  • marcq Semantyka :) 20.03.07, 13:39
                                    manny_ramirez napisał:

                                    > Tu zachodzi problem semantyczny. Zagadzam sie ze mozna wolnosci ograniczyc
                                    > odpowiednimi zapisami, ale jak mozna ja dzielic badz stopniowac? Wiec uwazam
                                    > ze te okreslniki--podzielna i stopniowalna po prostu nie powinny byc uzywane
                                    > do okreslania wolnosci bo powodu niepotrzebny balagan semantyczny.


                                    Jednak lubisz precyzję. smile
                                    Oczywiście, że ta "stopniowalność" jest czysto umowna w sytuacji, gdy zmiany
                                    są płynne. Można, owszem, mówić o zakresie wolności "pełnym" (abstrahując od
                                    faktu, ze to fikcja), "szerokim", "ograniczonym" itp. ale tylko w tym sensie.

                                    Natomiast co do "dzielenia": tu może być (i u mnie jest) mowa o oddzielaniu
                                    (realnym przecież) działań, które "wolno" od tych, których "nie wolno". Jakaś
                                    granica je zatem od siebie DZIELI... wink

                                    Pozostałe kwestie tutaj poruszone mamy, jak rozumiem, wyjaśnione.
                                    Pozdrawiam zatem.
                                    smile
                                    Marcq
        • xiazeluka Gliwicki szarlatan 11.03.07, 11:49
          Towarzyszu Himmlerze, sąd nie jest od ustalania tego co wolno, a czego nie mówić. Jeśli np. stwierdzę, że na Alfa Centauri rosną przebiśniegi, to jak niby sąd ma ustalić stan faktyczny? Albo jeśli powiem, że nie było bitwy pod Legnicą - to sąd jest w kropce, ponieważ historycy nie są w stanie ustalić czy Długosz fantazjował czy nie. A wy jesteście de domo Pobożny i supozycja, jakoby książę Henryk zginął podczas bójki z karczmie was obraża.
          Tak więc sąd nie ma nic do gadania w kwestii "co wolno". Wolno mu wydać wyrok uniewinniający mnie - pozwaliście xiecialuke za nazwanie was "idiotą", sąd was obejrzał z bliska, z trudem wysłuchał i czym prędzej oddalił wniosek; to owszem. Natomiast z cała pewnością sąd nie może mi zabronić lub nakazać nazywania was idiotą, a co najwyżej nagrodzić lub zmusić do przeprosin, bez zakazywania nazywania was jak należy w przyszłości.

          Tak przy okazji - w kilku faszystowsko-nazistowsko-sowieckich krajach w rodzaju Polski, Francji, Niemiec, Austrii a nawet Kanady w wyniku postępowania trybunałów spod znaku swastyki pojawili się więźniowie sumienia, skazani za wypowiadanie swoich przemyśleń na temat pewnych detali holokaustu. W Hameryce, na którą się tak powołujesz, do podobnego procesu nigdy nie doszło, przeciwnie, Instytut Rewizjonizmu Historycznego istnieje i ma się dobrze, na szczęście.

          Acha, bym zapomniał - idioto.
          • danus01 Re: pobratymiec nawiedzonych historiografow 11.03.07, 12:12
            xiadebil z czworakow napisał:

            > Tak przy okazji - w kilku faszystowsko-nazistowsko-sowieckich krajach w
            rodzaju
            > Polski, Francji, Niemiec, Austrii a nawet Kanady w wyniku postępowania
            trybuna
            > łów spod znaku swastyki pojawili się więźniowie sumienia, skazani za
            wypowiadan
            > ie swoich przemyśleń na temat pewnych detali holokaustu. W Hameryce, na którą
            s
            > ię tak powołujesz, do podobnego procesu nigdy nie doszło, przeciwnie,
            Instytut
            > Rewizjonizmu Historycznego istnieje i ma się dobrze, na szczęście.
            >

            aha, bym zapomniala
            palant z przetraconym ego
            odbija go sobie rewizjonizmem czworakowym
            • xiazeluka Paranoja jest goła 11.03.07, 12:34
              No, może poza wąsami z piany pod nosem.
              • danus01 Re: Paranoja jest goła 11.03.07, 13:30
                xiazeluka napisała:

                > No, może poza wąsami z piany pod nosem.
                >

                i o to mi chodzilo robaczku
                wyszedles robaczku z rozdeptanego bucikiem dupka zolednego
                • danus01 Re: Paranoja jest goła 11.03.07, 13:36
                  danus01 napisała:

                  > xiazeluka napisała:
                  >
                  > > No, może poza wąsami z piany pod nosem.
                  > >
                  >
                  > i o to mi chodzilo robaczku
                  > wyszedles robaczku z rozdeptanego bucikiem dupka zolednego
                  >


                  a ty myslales robaczku,ze jak ja kulturalnie odpowiadam na chamskie odzywki to
                  podlizuje sie,bo oczekuje poglaskania przez 'pana'?
                  • xiazeluka Pani Judenatko 11.03.07, 13:51
                    Już wczoraj napisałem, że przejrzałem Pani grę i że mnie ona nudzi.
                    Zieeeew....
        • manny_ramirez Re: Czy Ameryka istnieje? 12.03.07, 22:04
          Ale dlaczego chcesz aby sad mial prawo orzekac w tej sprawie Marcqu? WOlnosc
          slowa Ci przeszkadza?
          • marcq Re: Czy Ameryka istnieje? 14.03.07, 07:23
            manny_ramirez napisał:

            > Ale dlaczego chcesz aby sad mial prawo orzekac w tej sprawie Marcqu? WOlnosc
            > slowa Ci przeszkadza?

            Nie. Ale przeszkadza mi zadufanie niektórych tutaj obecnych. To sąd jest od
            tego, by wyrokować, czy coś jest, czy nie jest zgodne z prawem. I sąd (tu
            będzie również odpowiedź na pozostałą kwestię) ma obowiązek na tyle zawęzić
            swój subiektywizm (ludzki!), by wyrok był maksymalnie zgodny z prawem pisanym.
            Ulica (jedną z wersji ulicy jest forum wink), czy prasa, tego obowiązku nie ma,
            ale też ich werdykt nie ma żadnej mocy wiążącej, jest wyłącznie realizowaniem
            prawa do wolności słowa. Zatem - wraca pytanie: kto ma orzekać, czy Bubel
            naruszył prawo, czy nie?
            M.
            • manny_ramirez Re: Czy Ameryka istnieje? 15.03.07, 22:56
              Ponawiam moje pytanie. Dlaczego uwazasz ze w tej konkretnej sytuacji sad
              powinien miec w ogole jurysdykcje?
              • marcq Re: Czy Ameryka istnieje? 16.03.07, 10:24
                manny_ramirez napisał:

                > Ponawiam moje pytanie. Dlaczego uwazasz ze w tej konkretnej sytuacji sad
                > powinien miec w ogole jurysdykcje?

                Czyli - kontunuujemy dyskusję sprzed chwili... wink

                Zacznę może od banału, a zarazem przypomnienia mojej tezy, że - o ile
                ktokolwiek - to tylko sąd. Nie tzw. "powszechne mniemanie" np.

                A czy sąd powszechny jest właściwy ("właściwy" jako określenie prawnicze)
                w tej konkretnej sprawie?
                Skoro istnieje przepis prawny (kodeksowy, pisany), że pewne SŁOWA mogą być
                karalne - to czemuż nie??
                • manny_ramirez Re: Czy Ameryka istnieje? 16.03.07, 17:52
                  CZy uwazasz ze kazdy istniejacy przepis prawny jest sluszny?
                  • marcq Re: Czy Ameryka istnieje? 17.03.07, 18:23
                    manny_ramirez napisał:

                    > CZy uwazasz ze kazdy istniejacy przepis prawny jest sluszny?


                    Oczywiście, że nie uważam! Natomiast każdy przyjęty zgodnie z procedurą
                    obowiązującą w danym państwie (czyli - demokratycznie w państwie
                    demokratycznym, albo z woli władcy w monarchii absolutnej) jest LEGALNY.

                    Działania sądu powszechnego rozpatrującego sprawę Bubla są legalne i nie wobec
                    tych działań powinna mieć miejsce krytyka. Owszem, można krytykować (choć ja
                    tego nie zrobię) samą zasadę (vide - moja odpowiedź w kwestii definicji
                    zasad wink) penalizacji szerzenia takich czy innych kontrowersyjnych opinii,
                    ale to już, jak mawiał Kipling, zupełnie inna historia...

                    M.
                    • manny_ramirez Re: Czy Ameryka istnieje? 19.03.07, 21:39
                      marcq napisał:

                      > manny_ramirez napisał:
                      >
                      > > CZy uwazasz ze kazdy istniejacy przepis prawny jest sluszny?
                      >
                      >
                      > Oczywiście, że nie uważam! Natomiast każdy przyjęty zgodnie z procedurą
                      > obowiązującą w danym państwie (czyli - demokratycznie w państwie
                      > demokratycznym, albo z woli władcy w monarchii absolutnej) jest
                      LEGALNY.===========

                      Jednak od zarania dziejow wlasciwie istnieje szkola ktora uczy prawo niezgodne
                      z prawem naturalnym mozna, ba wrecz nalezy, odrzucic.
                      >
                      > Działania sądu powszechnego rozpatrującego sprawę Bubla są legalne i nie
                      wobec
                      > tych działań powinna mieć miejsce krytyka. Owszem, można krytykować (choć ja
                      > tego nie zrobię) samą zasadę (vide - moja odpowiedź w kwestii definicji
                      > zasad wink) penalizacji szerzenia takich czy innych kontrowersyjnych opinii,
                      > ale to już, jak mawiał Kipling, zupełnie inna historia...========

                      Ale jesli sie wczytasz to wlasnie ta zasade sie krytykujesmile
                      • marcq Re: Czy Ameryka istnieje? 20.03.07, 13:54
                        manny_ramirez napisał:

                        > Jednak od zarania dziejow wlasciwie istnieje szkola ktora uczy prawo niezgodne
                        > z prawem naturalnym mozna, ba wrecz nalezy, odrzucic.

                        1. Jedno "drobne" pytanie: co to jest "prawo naturalne"?
                        (Nie, żebym nie słyszał o czymś takim; chodzi o definicję do przyjęcia dla
                        wszystkich.)
                        2. Wykaż, skoro powołujesz się na prawo naturalne, że wolność słowa jest takim
                        prawem.
                        3. Odrzucenie metodą "obywatelskiego nieposłuszeństwa", lub podobną, może mieć
                        miejsce tylko w warunkach skrajnych, np. w państwie totalitarnym. A nawet wtedy
                        sądy powinny być ostatnią instytucją, która to prawo łamie. Znów chodzi o pewną
                        zasadę. W warunkach demokracji natomiast można i należy eliminować złe prawo -
                        drogą prawną: uchwalając lepsze.

                        > > ... Owszem, można krytykować (choć ja tego nie zrobię) samą zasadę ...

                        > Ale jesli sie wczytasz to wlasnie ta zasade sie krytykujesmile

                        Też, ale nie tylko. Zaczęło się, jak może pamiętasz, od wątku Qwardiana,
                        w którym oprotestowano sam fakt zajęcia się sprawą przez sąd.
    • marcq Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 21:07
      benek231 napisał sporo ciekawych rzeczy, z którymi zgadzam się PRAWIE
      całkowicie. W związku z czym odpisując będę pisał głównie o tym "prawie".

      Słusznie piszesz:

      > Mamy po prostu rozny poglad na problem i rozne opinie. Ja uwazam, ze to moja
      > jest bardziej poprawna.

      A ja, że moja. Ludzkie. I głów sobie chyba o to nie pourywamy. smile
      Na MOJĄ korzyść świadczą choćby TWOJE słowa:

      > Takze w Stanach mozna byc pociagnietym do odpowiedzialnosci cywilnej, za
      > osobista obraze ...

      ...co zaprzecza tezie o wolności słowa absolutnej. A to, że piszesz:

      > ...niemniej ma to sie do wolnosci slowa jak piesc do nosa.

      jest wyłącznie Twoją interpretacją, różną od mojej i wg mnie błędną.

      Podobnie jest z określeniami "niepolitpoprawnymi", na co zwróciła Ci uwagę
      Danusia. Jak np. zinterpretujesz niedawny przepis przyjęty przez stan NY o
      zakazie używania słowa "czarnuch" (niger)? Czy jest to łamanie konstytucyjnej
      zasady wolności słowa? Jeśli tak (albo jeśli przynajmniej jest to uprawnione
      przypuszczenie), to niebawem będziemy mieli wszczęcie postępowania przed Sądem
      Najwyższym. Poczekajmy odrobinę czasu, zobaczymy.

      Podzielam Twe obawy o "gumowość" prawa. To fakt: jeśli coś jest "nieabsolutne",
      jeśli jest jakieś "ale", "pod warunkiem, że", "z wyjątkiem" - interpretacje
      mogą by różne. Jest to jednak kwestia precyzji zapisu, nie zasad. I jeśli nie
      protestujesz przeciwko skazywaniu za pomówienie, jako łamaniu zasady wolności
      słowa, to znaczy, że moja (np. z odpowiedzi Qwardianowi w wątku Perły), a nie
      Twoja interpretacja wolności słowa jest bliższa prawdzie.

      Marcq
      • danus01 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 21:16
        marcq napisał:

        > Podzielam Twe obawy o "gumowość" prawa. To fakt: jeśli coś
        jest "nieabsolutne",
        >
        > jeśli jest jakieś "ale", "pod warunkiem, że", "z wyjątkiem" - interpretacje
        > mogą by różne. Jest to jednak kwestia precyzji zapisu, nie zasad.
        >
        > Marcq

        Marcqu
        ale mnie rozbawila w tej Twojej dyskusji z Benkiem argumentacja 'absolutyzmu' w
        zapisie prawa, bez zadnego 'ale'.
        z tym 'absolutyzmem' bez 'ale' to ludzkosc nie moze sie uporac od poczatku
        swego istnienia,a wy tak na powaznie?
        • marcq Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 21:40
          danus01 napisała:

          > Marcqu
          > ale mnie rozbawila w tej Twojej dyskusji z Benkiem argumentacja 'absolutyzmu'
          > w zapisie prawa, bez zadnego 'ale'.
          > z tym 'absolutyzmem' bez 'ale' to ludzkosc nie moze sie uporac od poczatku
          > swego istnienia,a wy tak na powaznie?

          Ja NA POWAŻNIE uważam, że zapisy "absolutne" są fikcją. Że ZAWSZE są jakieś
          wyjątki, które trzeba uwzględniać.
          Ale, jak widać, nie wszyscy są tego samego zdania...
          wink
          M.
      • benek231 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 22:04
        marcq napisał:
        Podzielam Twe obawy o "gumowość" prawa. To fakt: jeśli coś jest "nieabsolutne",
        jeśli jest jakieś "ale", "pod warunkiem, że", "z wyjątkiem" - interpretacje
        mogą by różne. Jest to jednak kwestia precyzji zapisu, nie zasad. I jeśli nie
        protestujesz przeciwko skazywaniu za pomówienie, jako łamaniu zasady wolności
        słowa, to znaczy, że moja (np. z odpowiedzi Qwardianowi w wątku Perły), a nie
        Twoja interpretacja wolności słowa jest bliższa prawdzie.

        ===
        Jednak cos Ci sie poylilo bo mamy tu do czynienia z kwestia zasad, jako ze ja
        nie mam nic przeciwko wynikowi sporu rozstrzygnietego z powodztwa cywilnego, mam
        natomiast zastrzezenia co do zasady panstwowego straznika moralnosci.

        Dla mnie jest dosc istotna roznica pomiedzy skarzeniem Y-ka o obraze, przez X-a,
        gdy ten poczuje sie obrazony, a urzedowym pociaganiem do odpowiedzialnosci w
        imieniu X-a - choc ten ma w nosie co X wygaduje. W panstwie ktore popierasz
        odbywa sie hodowanie Wielkiego Brata, ktory raz moze byc bratem Borowskiego, a
        raz Kaczynskiego, a innym razem Giertycha i Wierzejskiego. Ja za stary jestem i
        za malo naiwny by uwierzyc w zbawienne dzialanie tego rodzaju praw. Ludzie i tak
        maja uprzedzenia, sa rasistami i bigotami - bez wzgledu na liczbe ukaranych
        Bubli. Czy zauwazyles moze ogrom naszej rodzimej bigoterii po zrzuceniu
        komunistycznej dyktatury, ktora wychowywala przeciez w milosci do wszystkich
        kolorow skory, a przeciez - idac Twoim tokiem rozumowania - to juz powinno dawno
        pojsc w zapomnienie.

        Poniewaz przepusciles istotny fragment wiec go przypomne:


        "Do absurdu moze byc jednakze wolnosc slowa sprowadzana z uzyciem wszystkich
        jej prawnych obwarowan (w.w. "chyba ze", itd.), przez prokuratorow
        reprezentujacych panstwo, ktore staje sie strona w konflikcie. Bo w tym
        miejscu zaczynaja ujawniac sie gumowe wlasciwosci tych wszystkich ozdobnikow
        przy wolnosci slowa, przy czym zazwyczaj bierze gore tendencja naciagania do
        tego co jeszcze ladniejsze - bez wzgledu na konsekwencje. Prokurator, sedzia,
        lawnicy takze lubia byc blizsi idealowi. W konsekwencji wolnosc slowa
        jednostki zagrozona zostanie przez np. indywidualne sedziowskie poczucie
        smaku, choc prawda bywa czesto bardzo niesmaczna."

        Gdy masz do czynienia z wyborami czesto nie posiadasz komfortu odseparowania
        tego co zle od calej reszty - kupujesz caly pakiet. Tak i w tym przypadku. Ty
        uwazasz, ze znacznie wazniejsze od drobnych ograniczen jest zapobieganie
        ranieniu uczuc niewinnych jednostek czy grup.
        Ja natomiast twierdze, ze znacznie wazniejsza jest nienaruszalnosc zasady
        wolnosci slowa. I zgadzam sie, bedziemy mieli do czynienia z naduzywaniem
        wolnosci i ranieniem ludzi. Ci jednak moga dochodzic rekompensaty za naruszone
        dobra - badz moga nie dochodzic.

        W moim przypadku masz do czynienia z jednostkowymi obrazeniami. Twoj model
        niesie z soba zagrozenie Wielkim Bratem. Pozostaje dokonanie wyboru.
        • marcq Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 22:17
          benek231 napisał:

          > Jednak cos Ci sie poylilo bo mamy tu do czynienia z kwestia zasad, jako ze ja
          > nie mam nic przeciwko wynikowi sporu rozstrzygnietego z powodztwa cywilnego,
          > mam natomiast zastrzezenia co do zasady panstwowego straznika moralnosci.
          > ...
          > W moim przypadku masz do czynienia z jednostkowymi obrazeniami. Twoj model
          > niesie z soba zagrozenie Wielkim Bratem. Pozostaje dokonanie wyboru.


          Znaczna część mojej odpowiedzi padała już w trakcie, gdy Ty to pisałeśsmile jest
          poniżej.
          A co do całokształtu: tak, pozostaje dokonanie wyboru. Ja wybieram prewencję,
          Ty - maksymalizację swobody. Mój model może i grozi "Wielkim Bratem", ale Twój
          - prawem pięści, tyle że w wersji "soft", bo słownej. Można i tak, choć mocno
          wątpię, czy tak jest lepiej.
          M.
        • benek231 PS: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 22:20
          W obliczu istniejacego prawa nalezy byc jedynie wdziecznym Bublowi, ze nie lezy
          plackiem przed nim w charakterze politopoprawnego. Z uzyciem tego samego prawa
          mozna bowiem zamknac usta wszystkim chetnym do zadawania pytan, ktore
          przytoczylem w poscie za linkiem i uznac pytajacych za nawolujacych do
          nienawisci. Apriori uznac mozna, ze wszyscy zadajacy te pytania to nienawistnicy.


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58200568&a=58367061
          • marcq Re: PS: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 22:27
            benek231 napisał:

            > W obliczu istniejacego prawa nalezy byc jedynie wdziecznym Bublowi,ze nie lezy
            > plackiem przed nim w charakterze politopoprawnego. Z uzyciem tego samego prawa
            > mozna bowiem zamknac usta wszystkim chetnym do zadawania pytan, ktore
            > przytoczylem w poscie za linkiem i uznac pytajacych za nawolujacych do
            > nienawisci.Apriori uznac mozna,ze wszyscy zadajacy te pytania to nienawistnicy

            Ująłbym to inaczej: dobrze, że dzięki istnieniu takiego Bubla można pozadawać
            sobie pytania o wolność słowa i jej granice. Wprawdzie innego dobra czynionego
            przezeń nie widzę, ale - dobre i to.
            smile
            M.
      • hymen Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 18.03.07, 12:55
        marcq napisał:

        > Jak np. zinterpretujesz niedawny przepis przyjęty przez stan NY o
        > zakazie używania słowa "czarnuch" (niger)? Czy jest to łamanie konstytucyjnej
        > zasady wolności słowa? Jeśli tak (albo jeśli przynajmniej jest to uprawnione
        > przypuszczenie), to niebawem będziemy mieli wszczęcie postępowania przed
        Sądem
        > Najwyższym.

        To coś podobnego do wprowadzenia prohibicji. Głupota w sytuacji, gdy jeden do
        drugiego czarnucha w inny sposób się nie odezwie.
        • marcq ...o Wolnosci Slowa, Jacku ;) 19.03.07, 07:34
          hymen napisał:

          > marcq napisał:
          >
          > > Jak np. zinterpretujesz niedawny przepis przyjęty przez stan NY o
          > > zakazie używania słowa "czarnuch" (niger)? ...

          > To coś podobnego do wprowadzenia prohibicji. Głupota w sytuacji, gdy jeden do
          > drugiego czarnucha w inny sposób się nie odezwie.

          Zgadzam się! Tyle, że nawet prohibicja, choć jako rozwiązanie głupia, czego
          dowiodła historia, była zgodna z Konstytucją USA...
          • hymen Re: ...o Wolnosci Slowa, Jacku ;) 19.03.07, 10:15
            marcq napisał:

            > hymen napisał:
            >
            > > marcq napisał:
            > >
            > > > Jak np. zinterpretujesz niedawny przepis przyjęty przez stan NY o
            > > > zakazie używania słowa "czarnuch" (niger)? ...
            >
            > > To coś podobnego do wprowadzenia prohibicji. Głupota w sytuacji, gdy jede
            > n do
            > > drugiego czarnucha w inny sposób się nie odezwie.
            >
            > Zgadzam się! Tyle, że nawet prohibicja, choć jako rozwiązanie głupia, czego
            > dowiodła historia, była zgodna z Konstytucją USA...

            Natomiast przepis o czarnuchu nie bardzo się nadaje do rozpatrywania o casusie
            wolności słowa. Jest zbędny, gdyż w prawie funkcjonują przepisy, z których
            można skarżyć za obrazę. Sąd miałby nie lada dylemat, przy stwierdzaniu, czy
            użycie określenia czarnuch przyniosło szkodę w tej konkretnej sytuacji. Jeśli
            zakaz dotyczy samego słowa, mamy do czynienia ze zwykłym zamordyzmem i jest to
            zapewne sprzeczne z konstytucją. Ale to problem USA.
            • marcq Re: ...o Wolnosci Slowa, Jacku ;) 19.03.07, 10:42
              hymen napisał:

              > Natomiast przepis o czarnuchu nie bardzo się nadaje do rozpatrywania o casusie
              > wolności słowa. Jest zbędny, gdyż w prawie funkcjonują przepisy, z których
              > można skarżyć za obrazę. Sąd miałby nie lada dylemat, przy stwierdzaniu, czy
              > użycie określenia czarnuch przyniosło szkodę w tej konkretnej sytuacji. Jeśli
              > zakaz dotyczy samego słowa, mamy do czynienia ze zwykłym zamordyzmem i jest
              > to zapewne sprzeczne z konstytucją. Ale to problem USA.


              Co do zasady, zgadzam się z Tobą całkowicie. Zastanawia mnie natomiast, że nie
              podniosły się głosy (w każdym razie - do mnie nie dotarły), że w/w casus jest
              sprzeczny z Konstytucją USA. Ale konkluzja - jak w Twoim ostatnim zdaniu. smile
              M.
              • hymen Re: ...o Wolnosci Slowa, Jacku ;) 19.03.07, 11:21
                Zakaz nie ma jednak mocy wiążącej, bo narusza on pierwszą poprawkę do
                konstytucji (o wolności słowa). Dlatego rada podkreśliła, że nie chciała
                wprowadzać sankcji, lecz jedynie pokazać rasistowskie pochodzenie słowa.

                www.pardon.pl/artykul/1015/czarnuch_na_cenzurowanym
                • marcq Re: ...o Wolnosci Slowa, Jacku ;) 19.03.07, 11:33
                  hymen napisał:

                  > Zakaz nie ma jednak mocy wiążącej, bo narusza on pierwszą poprawkę do
                  > konstytucji (o wolności słowa). Dlatego rada podkreśliła, że nie chciała
                  > wprowadzać sankcji, lecz jedynie pokazać rasistowskie pochodzenie słowa.

                  No to jedna sprawa wyjaśniona. Choć pierwsze zdanie artykułu:

                  Rada miejska Nowego Jorku zakazała używania słowa "czarnuch" ("nigger").

                  - wprowadza jednak zamieszanie. Zakaz to zakaz, a dezaprobata to dezaprobata.
                  Można byłoby to nazwać "apelem" lub tp.- o ile w ogóle był sens poruszać tę
                  sprawę.
                  Z całą resztą (włącznie z prześmiewkami nt. używania słowa "chłopiec" zgadzam
                  się, oczywiście.
                  M.
    • piq gratulacje za porządny wywód 10.03.07, 21:38
      o to chodzi.
      • benek231 Dziekuje i (niestety) koncze na dzis :( 10.03.07, 22:22
    • marcq Jeszcze o "wolności Smitha do lżenia Jonesa" 10.03.07, 22:08
      benek231 napisał:

      > W chwili uchwalania Art.I, tworcy Konstytucji nie mieli na uwadze wolnosci
      > Smitha do wolania za Jonesem "gupek, gupek" - tak sadze. Raczej uznali ze
      > prawnie nie powinna byc ograniczana wolnosc do wyrazania pogladow, krytyki
      > wobec rzadu, i politycznych przeciwnikow, krytyki administracji, danej
      > polityki itp. itd. Konstytucyjny zapis dot. prawa Smitha do wolania "gupek" za
      > Jonesem wygladalby dosc niepowaznie (obok dziesiatkow ton podobnych zapisow).
      > Te sprawy reguluje obyczaj i ustalone normy - czesto takze z uzyciem sadow,
      > przy czym to nie "wolnosc slowa" Smitha rozpatrywana bedzie lecz "osobiste
      > krzywdy" Jonesa. W przeciwnym przypadku wolnosc slowa sprowadzona zostalaby do
      > absurdu.

      I to uważam za wspólny mianownik naszych poglądów. A co za tym idzie:
      1. Zasada wolności słowa wyklucza stosowanie cenzury WSTĘPNEJ, ale nie wyklucza
      kary za zło, które wyrządziły czyjeś słowa. Czyli - wolność słowa nie jest
      wolnością absolutną. Podlega ograniczeniom - tyle, że nie "wstępnym".
      2. Zakres penalizacji jest znacznie szerszy, niż tylko krzywda pojedynczego
      Jonesa zbuzganego przez Smitha. To równie dobrze (w sensie prawnym, bo waga
      sprawy jest o niebo większa) może dotyczyć również zniesławianych czy lżonych
      GRUP ludzi: narodów, ras, wyznań... I myślę, że o TEN zakres toczy się nasz
      spór, nie o zasadę.

      Marcq
      • piq tia, "GRUP ludzi: narodów, ras, wyznań..."... 10.03.07, 22:30
        ...klas społecznych, partii politycznych, orientacji seksualnych, grup
        zawodowych (niech sobie każdy dopisze, co chce, bo postępowa generalizacja jest
        najbardziej rozciągliwym tworzywem na świecie).

        I będziemy ponownie żyli jak w stalinizmie z zatkaną przez tyujową "prewencję"
        gębą. Prawdziwy wykład wtórnego, politpoprawnego i bezmyślnego gliwickiego
        internazibolszewizmu.
        • marcq Re: tia, "GRUP ludzi: narodów, ras, wyznań..."... 10.03.07, 22:36
          piq znów napisał.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58517509&a=58817280
          wink)
      • danus01 Re: Jeszcze o "wolności Smitha do lżenia Jonesa" 10.03.07, 22:31
        marcq napisał:

        > 2. Zakres penalizacji jest znacznie szerszy, niż tylko krzywda pojedynczego
        > Jonesa zbuzganego przez Smitha. To równie dobrze (w sensie prawnym, bo waga
        > sprawy jest o niebo większa) może dotyczyć również zniesławianych czy lżonych
        > GRUP ludzi: narodów, ras, wyznań... I myślę, że o TEN zakres toczy się nasz
        > spór, nie o zasadę.
        >
        > Marcq

        jednak to przykre,ze po ponad 60latach ludzie tak szybko zapomnieli czym w
        Europie,nie w Ameryce, zakonczyla sie dla pewnych grup ludzi rasistowsko-
        antysemicka wolnosc slowa w hitlerowskich niemczech i podbitych przez nich
        krajach w czasie IIWS.
        'znieslawienie czy lzenie' to nie byl tylko jedynie czyn 'sliny'
        czy 'cierpliwosci papieru,ktory wszystko zniesie'.
        przez ten wolny czyn 'sliny' i 'cierpliwosc papieru'miliony ludzi zapedzono do
        komor gazowych, aby tam mogli sobie dokonac swojego ostatniego czynu 'sliny' bo
        na 'cierpliwosc' przezycia i tak nie mieli co liczyc.
        no tak
        Ameryka te sprawy zna tylko post faktum
        mieli wlasne problemy
        jak utszymac "wolnosc Smitha do lzenia Jonesa"
        • marcq Re: Jeszcze o "wolności Smitha do lżenia Jonesa" 10.03.07, 22:39
          danus01 napisała:

          > jednak to przykre,ze po ponad 60latach ludzie tak szybko zapomnieli czym w
          > Europie,nie w Ameryce, zakonczyla sie dla pewnych grup ludzi rasistowsko-
          > antysemicka wolnosc slowa w hitlerowskich niemczech i podbitych przez nich
          > krajach w czasie IIWS.
          > 'znieslawienie czy lzenie' to nie byl tylko jedynie czyn 'sliny'
          > czy 'cierpliwosci papieru,ktory wszystko zniesie'.
          > ...


          Dlatego dałem Qwardianowi do poczytania ten tekst. Czy on - nie wiem i raczej
          nie sądzę, ale Ty - z pewnością wiesz, czemu mu go dałem...

          www.tygodnik.com.pl/numer/278143/kowal.html
        • piq JHWH, ty to czytasz i nie grzmisz? 10.03.07, 22:45
          Pani Danusiu, przecież towarzysz firer to przykład kompletnego braku swobody
          wypowiedzi, za wygłoszenie niewygodnej opinii szło się do pudła, a zamykanie lub
          przejmowanie gazet, palenie książek albo dzieł sztuki było na porzadku dziennym.
          Za opublikowanie gazetki poza cenzura, zwłaszcza z krytyką firera, mogło
          skutkować ścięciem glowy w Moabicie.

          Brak wolności słowa dał taki efekt, że w Niemczech nikt nie mógł powiedzieć:
          "Wysłanie tego miłego adwokata z naprzeciwka, pana Katzenbauma, do obozu, jest
          sprzecznym z moralnością świństwem i barbarzyństwem, jest to morderstwo, na
          które my, obywatele, nie możemy się godzić". Pani tego nie pojmuje? Jakim
          cudem??? Czy pani spadła ostatnio z dużej wysokości?

          Systemy totalitarne, pani Danusiu, rodzą sie wraz z ograniczeniem swobody
          wypowiedzi, a nie z jej rozwojem.
          • danus01 Re: JHWH, ty to czytasz i nie grzmisz? 10.03.07, 23:19
            piq napisał:

            > Pani Danusiu, przecież towarzysz firer to przykład kompletnego braku swobody
            > wypowiedzi, za

            "jednak to przykre,ze po ponad 60latach ludzie tak szybko zapomnieli czym w
            Europie,nie w Ameryce, zakonczyla sie dla pewnych grup ludzi rasistowsko-
            antysemicka wolnosc slowa w hitlerowskich niemczech i podbitych przez nich
            krajach w czasie IIWS."

            nie zauwazyles Piqu, ze napisalam WYRAZNIE choc nie wytluscilam,ze RASISTOWSKO-
            ANTYSEMICKA wolnosc slowa?
            a ten watek wlasnie o nawolywanie do TAKIEJ wolnosci dla Bubla jest.
            po co wiec JHWH wzywasz nadaremno?

            >
            > Systemy totalitarne, pani Danusiu, rodzą sie wraz z ograniczeniem swobody
            > wypowiedzi, a nie z jej rozwojem.

            tak
            i dlatego w innych watkach jestem przeciwko ustawie lustracyjnej dla
            dziennikarzy
            • qwardian Re: JHWH, ty to czytasz i nie grzmisz? 11.03.07, 20:17
              danus01 napisała:

              RASISTOWSKO-ANTYSEMICKA wolnosc slowa?

              qwardian: Skąd się wzięła ta ideologia? Nie doszła Pani jeszcze do tego?

              W takim razie niech Pani postudiuje prace dziewiętnastowiecznego twórcy
              ideologii rasy aryjskiej Karla Rittera. Skąd wziął te pomysły? Po starannym
              studiowaniu Talmudu i historii wpływu lóż masońskich na cywilizację. Może
              lepiej, żeby nie studiował, a jeszcze lepiej żeby nie wysuwał wniosków. Ale
              pytanie pozostaje. Co za różnica, czy my Polacy od Niemców giniemy, czy od
              Bolszewików z żydowską elitą w pierwszych szeregach?
              • marcq Żydzi, masoni i... 12.03.07, 15:42
                qwardian napisał do Danusi. Streścić można to następująco:

                Wszystkiemu winni są Żydzi i masoni. Winy cyklistów na razie nie udało się
                udowodnić, ale to tylko kwestia czasu.
                wink)
                M.

        • dachs Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 15:57
          że się Twojemu ulubionemu Tyueczkowi, oraz jego ideologicznym krewniakom z
          kaczolandu, jeszcze nie udało całkiem nowoczesnego narodu z nas zrobić i trochę
          może sobie jeszcze popyskować. Choć na Ciebie paragraf akurat już jest gotów. To
          tylko ta słowiańska dobroduszność Cię ratuje. W Niemczech to by Cię za takie
          pisanie prokurator może nawet z samym Irvingiem w jednej celi posadził.
          danus01 napisała:
          > jednak to przykre,ze po ponad 60latach ludzie tak szybko zapomnieli czym w
          > Europie,nie w Ameryce, zakonczyla sie dla pewnych grup ludzi rasistowsko-
          > antysemicka wolnosc slowa w hitlerowskich niemczech i podbitych przez nich
          > krajach w czasie IIWS.

          Wiele różnych idiotyzmów już na tym forum czytałem, ale żeby w hitlerowskich
          Niemczech wolność słowa panowała - nawet "rasistowsko-antysemicka", to nawet
          osławionej pamięci HANS nie ryzykował napisać.
          Wolność słowa Danusiu jest, albo jej nie ma.
          I ona jest bezprzymiotnikowa, ta wolność słowa.
          A jeżeli ktoś jakichś przymiotnik używa to znaczy, że maskuje tym przymiotnikiem
          jej brak.
          W Niemczech wymordowano Żydów nie dlatego, że było wolno propagować rasizm, ale
          dlatego, że nie wolno było się tej propagandzie przeciwstawiać.
          Hitler zamknął usta obrońcom Żydów, Ty chcesz je zamknąć Bublowi, Hasz
          michnikoidom, Rydzyk prezydentowej, kaczory najchętniej wszystkim, i tak w
          zgranym socjalistycznym towarzystwie, kręcicie się na tej samej beznadziejnej
          karuzeli, bijąc się o to, kto za następnym obrotem dosiądzie ulubionego konika i
          weźmie do ręki bacik.
          • pozarski Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 17:32
            Problem jest w tym,ze wiemy czym(w Europie)sie wolnosc nienawistnej wypowiedzi
            bubli moze skonczyc.Ze to nie odpowiada amerykanskiemu stylowi wolnosci slowa?
            Takie jest zycie.
            • marcq Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 17:58
              pozarski napisał:

              > Problem jest w tym,ze wiemy czym(w Europie)sie wolnosc nienawistnej wypowiedzi
              > bubli moze skonczyc.Ze to nie odpowiada amerykanskiemu stylowi wolnosci slowa?
              > Takie jest zycie.

              Dokładnie tak, Janku.
              Swoją drogą - ciekawe, że nasi "Europejczycy" (nomina sunt odiosa - i niech się
              Piquś i nad tym popastwi, jeśli zechce) wciąż tego nie chcą zrozumieć...
              M.
              • oleg3 Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 18:21
                Noże też są zakazane? A wiesz czym może skończyć się użycie noża!
                • pozarski Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 18:28
                  oleg3 napisał:

                  > Noże też są zakazane? A wiesz czym może skończyć się użycie noża!
                  >
                  Zebys wiedzial.W Szwecji,w swoim czasie(dosc dawno) zostaly zakazane tzw Mora
                  knivar,chociaz byly wielowiekowa tradycja.I wlasnie z tej przyczyny,ze zaczeto
                  ich uzywac w innych celach,niz te,do ktorych byly przeznaczone.
                  • pozarski Re: Masz szczęście Danusiu,PS 12.03.07, 18:33
                    Tzn zakazano noszenia w miejscach publicznych.Same noze uzywane sa do
                    dzis,rzecz jasna.
                  • oleg3 Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 18:35
                    pozarski napisał:
                    > Zebys wiedzial.W Szwecji,w swoim czasie(dosc dawno) zostaly zakazane tzw Mora
                    > knivar,

                    Precedens jest. Przechodzimy na plastiki?
                    Podobno terroryści opanowujący samoloty przed atakiem na WTC używali
                    plastikowych noży.

                    A co z ogniem? Może przecież posłużyć do podpalenia - strach napisać - synagogi
                    albo meczetu? Trzeba zakazać posiadania ognia.
                    • pozarski Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 18:42
                      Po prostu istnieja produkty,ktorych uzywania w miejscach publicznych mozna
                      zakazac(Mora knivar,szczypce do paznokci,pilniki,zapalniczki itp w samolotach)
                      i takie,ktorych sie nie da.Sam fakt sankcji za posiadanie owych przedmiotow
                      jeszcze nigdy nie odstreczyl zdeterminowanych do noszenia ich tam,gdzie sa
                      zakazane,ale przynajmniej wiemy,co im grozi w chwili ujawnienia.I tak jest ok.
                      • oleg3 Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 18:51
                        Zakazać można wszystkiego, przynajmniej w systemach demokratycznych i
                        totalitarnych. Nie znaczy to, że mam się z tym godzić albo wysławiać mądrego
                        ustawodawcę.

                        Zakaz używania swastyki: poczytaj =>
                        www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3980149.html
                        • pozarski Re: Masz szczęście Danusiu, 12.03.07, 19:08
                          Czytalem.Prawde powiedziawszy irytuje mnie wszelkiego rodzaju symbolika
                          dotyczaca rezymow,ktorych zbrodnicza efektywnosc jest jeszcze dzis
                          wyczuwalna.Mnie jest obojetne,czy swastyka(i sierp i mlot z gwiazda)sa
                          przekreslone,czy nie. Niestety moje stanowisko nie jest podzielane przez
                          wiekszosc ludzi,szczegolnie w wieku,kiedy rebelianctwo jest regula,a nie
                          wyjatkiem.
                      • xiazeluka Tępaku Pozerski 13.03.07, 09:25
                        Tworzenie normy z jednostkowych przypadków patologicznych to niewolenie
                        wszystkich, towarzyszu Kaltenbrunnerze.
          • manny_ramirez Re: Masz szczęście Danusiu, 19.03.07, 22:00
            dachs napisał:


            > Wolność słowa Danusiu jest, albo jej nie ma.

            Borsuku, jesli podchodzisz do tego tak dogmatycznie to bedziesz musial
            zaakceptowac to ze w takim razie nigdzie wolnosci slowa nie ma bo nie ma kraju
            ktory by jej do jakiegos stopnia nie ograniczal.
    • danus01 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 10.03.07, 22:42
      benek231 napisał:

      > W swoim watku dot. Bubla Qwardian napisal:
      >
      > Sąd będzie musiał ustalić czy
      >
      > 1.)Żydzi dominują w przestrzeni publicznej Polski?
      > 2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
      > publicznej Żydów?
      > 3.)Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa?
      >

      no dobra
      czemu nie?
      mozna sobie zadawac rozne pytania
      zanim jednak zadasz je sadowi do rozpatrzenia,to moze najpierw sprobuj
      odpowiedziec tu na forum na ponizsze trzy pytania

      1.)mniejszosci narodowe dominują w przestrzeni publicznej Polski?
      2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
      publicznej mniejszosci narodowych?
      3.)mniejszosci narodowe są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i
      chrześcijaństwa?


      • benek231 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 11.03.07, 02:13
        benek231 napisał:

        > W swoim watku dot. Bubla Qwardian napisal:
        >
        > Sąd będzie musiał ustalić czy
        >
        > 1.)Żydzi dominują w przestrzeni publicznej Polski?
        > 2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
        > publicznej Żydów?
        > 3.)Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa?
        >

        no dobra
        czemu nie?
        mozna sobie zadawac rozne pytania
        zanim jednak zadasz je sadowi do rozpatrzenia,to moze najpierw sprobuj
        odpowiedziec tu na forum na ponizsze trzy pytania

        1.)mniejszosci narodowe dominują w przestrzeni publicznej Polski?
        2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
        publicznej mniejszosci narodowych?
        3.)mniejszosci narodowe są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i
        chrześcijaństwa?

        ===

        Danusiu, wiem ze to co glosi Bubel dotyka Ciebie znacznie bardziej niz mnie, ale
        - wierz mi - mnie tez dotyka. Ja wolalbym tego nie slyszec, ale - wierze - ze
        tym bardziej Ty.

        Pozwol moze mi na odniesienie sie do bublowych stwierdzen - w koncu tak naprawde
        tylko jedna z mniejszosci przyciaga Twoja uwage...

        1.)Żydzi dominują w przestrzeni publicznej Polski.
        2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
        publicznej Żydów.
        3.)Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa.

        Zatem pan Bubel bedzie mial duze problemy z wykazaniem 1.) zydowskiej dominacji
        w przestrzeni publicznej Polski, oraz z 2.) z upadkiem zasad w zyciu publicznym
        Polski.

        Wlasnych racji w punkcie 3 pan Bubel udowadniac nie musi - po co? Ma taki poglad
        i juz.

        Nie tak trudno jest wykazac komus ze jest glup - gdy jest.

        Problem w tym, ze takze glup ma prawo do korzystania z wolnosci slowa - jesli
        ona ma nie byc fikcja.

        Powyzej, dzielac sie obserwacjami dot. rzucajacych sie w oczy zawodowych
        preferencji ludzi pochodzenia zydowskiego, po raz drugi trafilem na zatkane
        uszy. Dlaczego? Czyz zbyt goracy jest ten kartofel, i dlatego to nie moze sobie
        spoczac - w celu umozliwienia zajrzenia mu pod skorke?
        • danus01 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 11.03.07, 09:00
          benek231 napisał:

          > Danusiu, wiem ze to co glosi Bubel dotyka Ciebie znacznie bardziej niz mnie,
          al
          > e
          > - wierz mi - mnie tez dotyka. Ja wolalbym tego nie slyszec, ale - wierze - ze
          > tym bardziej Ty.

          chyba nie rozumiesz problemu
          zreszta nie tylko ty
          publiczna 'wolnosc slowa' dla Bubla NIE RANI moich OSOBISTYCH uszow(oczow) w
          stopniu wystarczajacym,abym byla przeciw kierunkowi 'absolutyzacji' wolnosci
          slowa gwarantowanej konstytucyjnie. uwazam,ze to dobry kierunek ku ewolucyjnej
          wolnosci kazdego czlowieka.
          mnie,jako osobe, przeciw ktorej adresowane sa rasistowsko-antysemickie
          wypowiedzi Bubla(i jemu podobnych) niepokoi proba usankcjonowania prawnego
          MOZNIWOSCI odrodzenia sie szowinistyczno-antysemickiego nacjonalizmu w Polsce.
          czy zbadales juz dokladnie jakie byly przyczyny pogromow Zydow?
          ostatni juz po zakonczeniu IIWS w 46r w Kielcach?
          a 68r?
          wprawdzie nie pogrom Zydow,ale ZMUSZENIE do emigracji?
          na szczescie mieli Zydzi gdzie emigrowac.
          Ameryka i Europa,nauczona doswiadczeniami lat 33-45 przyjmowala WSZYSTKICH
          Zydow,ktorzy nie chcieli emigrowac do Izraela..
          chcesz przez takich Bubli,aby nastepne pokolenie resztki polskich Zydow stawalo
          ponownie przed takim wyborem? nie emigrowac z przyczyn 'za chlebem' ale z
          powodu odradzajacego sie w zyciu publicznym(wolnosc slowa) antysemityzmu?

          >
          > Pozwol moze mi na odniesienie sie do bublowych stwierdzen - w koncu tak
          naprawd
          > e
          > tylko jedna z mniejszosci przyciaga Twoja uwage...

          to twoja interpretacja
          bo przeciez napisalam o podmiance 'mniejszosci narodowych' w miejsce Zydow.
          dla rasisty, szowinisty,nacjonalisty kazdy obcy moze stanowic potencjalne
          zagrozenie

          >
          > 1.)Żydzi dominują w przestrzeni publicznej Polski.
          > 2.)Przyczyną upadku zasad w życiu publicznym jest dominacja w przestrzeni
          > publicznej Żydów.
          > 3.)Żydzi są wrogami Polski, Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa.
          >
          > Zatem pan Bubel bedzie mial duze problemy z wykazaniem 1.) zydowskiej
          dominacji
          > w przestrzeni publicznej Polski, oraz z 2.) z upadkiem zasad w zyciu
          publicznym
          > Polski.
          >
          > Wlasnych racji w punkcie 3 pan Bubel udowadniac nie musi - po co? Ma taki
          pogla
          > d
          > i juz.

          a dlaczego wylaczasz punkt trzeci?
          wszelkie dzialanie najpierw zaczyna sie od mysli
          jakbys chcial temu zaprzeczyc,to zerknij do watku Callaas o domaganiu sie prawa
          o eutanazje, czyli dokonanie nienaturalnego kresu zycia rekami innych

          >
          > Nie tak trudno jest wykazac komus ze jest glup - gdy jest.

          z moich doswiadczen wynika wrecz cos przeciwnego
          glupi zawsze pozostaje przy swojej glupocie
          to INNYCH nie tak glupich swiatkow dyskusji mozesz przekonac do swoich racji

          >
          > Problem w tym, ze takze glup ma prawo do korzystania z wolnosci slowa - jesli
          > ona ma nie byc fikcja.
          >

          oczywiscie,i glupi ma prawo korzystac z wolnosci slowa
          ale nawet jesli rasiste i antysemite nazwiemy glupcami nie oznacza,ze ci glupcy
          poza slowem nie uczynia nic 'glupiego' i nieodwracalnego

          > Powyzej, dzielac sie obserwacjami dot. rzucajacych sie w oczy zawodowych
          > preferencji ludzi pochodzenia zydowskiego, po raz drugi trafilem na zatkane
          > uszy. Dlaczego? Czyz zbyt goracy jest ten kartofel, i dlatego to nie moze
          sobie
          > spoczac - w celu umozliwienia zajrzenia mu pod skorke?

          dziwi mnie to co piszesz
          masz na mysli preferencje zawodowe zydowskich noblistow i muzykow?
          • benek231 Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 11.03.07, 17:45
            Danusiu, przyczyny polskiego antysemityzmu i jego skutkow sa znane. W Polsce
            zyla polowa europejskich Zydow wiec antysemityzm byl naturalna koleja rzeczy,
            nawet gdyby Zydzi rozdawali wszystkim cukierki. Gdy dodasz do tego wychowywanie
            narodu we wrogosci do Zydow przez kosciol katolicki to nie powinnas byc
            zaskoczona pogromami, milczaca akceptacja Zaglady przez (nazbyt) szerokie rzesze
            Polakow, czy powojenne pozostalosci starych niecheci. Acha, przypomnij sobie
            jeszcze "nasze ulice a wasze kamienice", ktora to konstrukcja dosc mocno
            zakorzeniona byla w glowie przecietnego zjadacza chleba - bez wzgledu na
            rzeczywista zlozonosc zagadnienia.

            Czy istniejace prawo zabezpieczy Cie przed przyszlym Piaseckim jesli tylko
            zaistnieja warunki dla jego egzystencji? Ty jednak wolalabys aby na mur beton
            nic Ci nigdy nie zagrozilo - nie da rady, moja droga.

            Wysunalem konkretne zawodowe preferencje spodziewajac sie, ze kartofel nadal
            wyda sie zbyt goracy. Wytworzyla sie atmosfera iscie jak z dowcipu w ktorym
            doniesiono na faceta, ze szkaluje Zwiazek Radziecki. "No wiec jak, obywatelu,
            mowiliscie ze oni sa swinie - pyta milicjant. Tak ale ja mowilem o Amerykanach -
            zapewnia oskarzany. Dobra dobra, juz my wiemy ktore sa swinie - rozstrzyga
            posterunkowy."
            Dlaczego dziwi Ciebie to co ja pisze? Dlaczego Marcq znow ostrozniutko nie
            zauwazyl tego fragmentu. Czyzbyscie zgadzali sie z moja ocena zawodowych
            preferencji srodowisk zydowskich i teraz wiercicie sie na krzeselkach - nie
            wiedzac co z tym fantem zrobic? No bo wiadomo, ze tak jest i wszyscy to wiedza
            tylko po jaka cholere on o tym mowi?! smile

            No wiec uspokoj sie, Danusiu - mowie to w zupelnie innym celu. Bo widzisz jest
            prawo o nawolywniu do nienawisci. Jest prokurator ktory ma stac na strazy
            porzadku prawnego. I wyobraz sobie jeszcze, ze ktos podsunal prokuratorowi by
            sie wzial lepiej do roboty bo niejaki Benek231 nawoluje do nienawisci. Zatem
            artykul jest, czlowiek jest - wystarczy mu udowodnic. A w jakim niby innym niz
            nienawisc celu publikowac by mial facet o zydowskich zawodowych preferencjach!?
            Czyz nie jest oczywisty antysemityzm Benka231?!

            I nie ma znaczenia, ze ja nie judze przeciwko danemu porzadkowi rzeczy i nie
            podsuwam Zydom lopaty zamiast steteskopu. Przy odrobinie wyobrazni kazdy sedzia
            moze przejsc nad tym do porzadku dziennego - przeciez wiadomo po co on to pisze,
            a przy okazji mozna bedzie przetestowac wychowawcza role prawa. Bo jak dac
            lupnia Benkowi to zaden Bubel juz sie nie wychyli. surprised))


            PS
            "Zawodowe preferencje" to temat niosacy wnioski z ktorych akceptacja nie
            bedziesz miala problemow. Ten kartofel juz dawno nie jest goracy smile
            • benek231 Manipulowac mozna tylko do czasu, Danusiu :O)) 12.03.07, 14:26
              Przy czym nie tyle o Ciebie tu chodzi co generalnie - o podejscie polegajace na
              nabieraniu wody w uszy i usta gdy o czym innym niz o holocauscie mowa.
              Ewentualnie sprowadzajace sie do oblepienia goscia etykietkami antysemity, na
              przyklad. Wtedy to z cala pewnoscia mozna zamiesc temacik pod dywan, dzieki
              czemu powracamy do punktu 1. - albo holocaust, albo wcale.

              wczesniej zauwazylem:
              >>
              Przy odrobinie wyobrazni kazdy sedzia moze przejsc nad tym do porzadku dziennego
              przeciez wiadomo po co on to pisze, a przy okazji mozna bedzie przetestowac
              wychowawcza role prawa. Bo jak dac lupnia Benkowi to zaden Bubel juz sie nie
              wychyli. surprised)) >>

              niemniej powyzsza uwaga wymaga lekkiego wyprostowania, albowiem aktualnie
              testowany jest drugi koniec kija: by dac lupnia Bublowi w celu zastraszenia
              Benka. Bo wprawdzie nie jest on antysemita i nie we wrogich celach grzebie w
              zawodowych preferencjach, ale... grzebie, cholera.

              A wy wolelibyscie by temat zydowski nie wychodzil poza kontekst holokaustu. Bo
              tak jest lepiej i zdrowiej dla wszystkich, gdyz po dwustu latach praktykowania
              powyzszej strategii ludziom wejdzie w krew nie poruszanie pewnych tematow, nie
              zadawanie konkretnych pytan.

              Mozna i tak, ale ja uwazam, ze jest to bledne zalozenie.


              Ponadto - a jest to czesc w ktorej tkwi moj osobisty interes - owa prawna
              "ochrona mniejszosci przed nienawiscia" odbywa sie kosztem swobod wiekszosci,
              przy czym opiekuncze prawa maja wlasciwosc rozmnazania sie poprzez paczkowanie.
              Wielki Brat caly czas troskliwie rozglada sie kogo by tu jeszcze ochronic.
              • danus01 Re: Manipulowac mozna tylko do czasu, Danusiu :O) 12.03.07, 14:53
                benek231 napisał:

                > Przy czym nie tyle o Ciebie tu chodzi co generalnie - o podejscie polegajace
                na
                > nabieraniu wody w uszy i usta gdy o czym innym niz o holocauscie mowa.
                > Ewentualnie sprowadzajace sie do oblepienia goscia etykietkami antysemity, na
                > przyklad. Wtedy to z cala pewnoscia mozna zamiesc temacik pod dywan, dzieki
                > czemu powracamy do punktu 1. - albo holocaust, albo wcale.

                a ty nabierasz wody w usta,albo gluchniesz czy slepniesz jak ja pisze,ze
                ograniczenie wolnosci slowa jest dokladnie wymienione i dotyczy ogolnie RASIZMU

                > A wy wolelibyscie by temat zydowski nie wychodzil poza kontekst holokaustu. Bo
                > tak jest lepiej i zdrowiej dla wszystkich, gdyz po dwustu latach praktykowania
                > powyzszej strategii ludziom wejdzie w krew nie poruszanie pewnych tematow, nie
                > zadawanie konkretnych pytan.
                'temat zydowski'jak go okreslasz nie moze i nie powinien byc oderwany od
                holocaustu
                tu mozemy podyskutowac DLACZEGO

                >
                > Mozna i tak, ale ja uwazam, ze jest to bledne zalozenie.

                a ja uwazam za bledne zalozenie przeciwne

                >
                >
                > Ponadto - a jest to czesc w ktorej tkwi moj osobisty interes - owa prawna
                > "ochrona mniejszosci przed nienawiscia" odbywa sie kosztem swobod wiekszosci,
                > przy czym opiekuncze prawa maja wlasciwosc rozmnazania sie poprzez
                paczkowanie.
                > Wielki Brat caly czas troskliwie rozglada sie kogo by tu jeszcze ochronic.

                demokracja z natury rzeczy powinna obejmowac ochrone mniejszosci,bo w
                demokracji 'mniejszosc' zawsze stoi na przegranej pozycji
                w jaki sposob chroni sie mniejszosc czy dba o jej interesy tez-to juz inna
                sprawa
                mniejszoscia w zdrowym spoleczenstwie sa takze inwalidzi-wszelkiego rodzaju
                chyba ze zdarzy sie tak,ze to 'niezdrowi' stana sie wiekszoscia
                i o tym pamietaj jak powolujesz sie na demokracje
                • benek231 Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, dent 13.03.07, 04:46
                  dentysta, entertainer...

                  to zawody przed ktorymi po raz kolejny zrobilas unik. Rozumiem, ze wolalabys aby
                  o tych historiach nie mowic bo... troche to klopotliwe... Szkopul w tym, ze nie
                  dla Bubla ktoremu "zawodowe preferencje Zydow" jak ulal pasuja do jego
                  spiskowych teorii dziejow. Nie mozesz zapominac, ze w sporej czesci skladaja sie
                  one z faktow i wlasnie odpowiednie podsuwanie przed oczy faktow obliczone jest
                  na przekonanie sluchacza do calosci spiskowej teorii.

                  Wiem, ze wprawilem Ciebie w zaklopotanie, ale o to wlasnie chodzilo w moim
                  tricku bys na moja wyliczanke, jak to mowia, zapomniala jezyka w gebie. Bo
                  widzisz, gdy ja spotykam sie z "zawodowymi preferencjami Zydow" to po prostu
                  odpowiadam pytaniem - no i co z tego(?) Ty natomiast wolalabys abym czul sie na
                  tyle niepewnie by na podobna wyliczanke nie zdobyc sie, bo... byc moze Zydzi
                  maja rece dluzsze nawet niz katolicki kler surprised))
                  W wymienionych profesjach znajdziesz w Stanach rzucajacy sie w oczy odsetek
                  ludzi o zydowskich korzeniach. Gdy pobedziesz dluzej to doszukasz sie w nich
                  jeszcze wiekszego odsetka Niemcow z pochodzenia (stanowia 1/4 calej populacji).
                  Na powyzsze ja takze odpowiadam: no i co z tego(?) Czy nie jest to przypadkiem
                  naturalny porzadek rzeczy, ze swoj ciagnie swego a syn podaza za ojcem w jego
                  dziedzinie? Jak widzisz - niepotrzebnie spanikowalas bo i ten diabel nie taki
                  straszny...

                  Piszesz, ze ograniczenie wolnosci slowa dotyczy RASIZMU, ale ja o tym wiem. Nie
                  rozumiem tylko w jaki sposob ustawodawca spodziewal sie unieszkodliwienia
                  rasizmu w warunkach ograniczonej wolnosci slowa. O wychowywaniu obywatela PRL w
                  milosci do wszystkich narodow i kolorow, oraz tego rezultatach, pisalem
                  wczesniej - kompetna klapa.

                  W Niemczech zakazy te poszly podobnie daleko - zakazane byly konkretne partie,
                  stowarzyszenia, literatura... Jedz i zobacz jak to wyglada po pol wieku
                  wychowywania... Jakby go nigdy nie bylo.
                  Innymi slowy, zarowno w przypadku Polski jak i Niemiec funkcjonuje prawo ktore
                  okazalo sie zbiorem poboznych zyczen - ktorego efektywnosc jest niemal zadna.
                  Problem tego prawa nie w efektywnosci jednak lecz w sprowadzaniu do kupy smiechu
                  prawa wszystkich obywateli do wolnosci slowa. Okazalo sie bowiem, ze to nie
                  faszysci, nazisci, totalitarysci mieli w praktyce ograniczone prawo lecz zwykli
                  obywatele, ktorzy wybierali czestokroc milczenie (oraz skryte pomstowanie), w
                  miejsce spytania wprost - jak to jest z tymi "zawodowymi preferencjami". A moze
                  mieliby szanse uslyszec rozsadne wyjasnienie... To nie Bubel zostal zastraszony,
                  lecz Ty oraz kilka innych osob z tego forum, ktore, na wrazie czego, wolaly nie
                  dotykac tematu za ktory mozna zostac okrzyknietym antysemita, przez jakiegos
                  glupca czy glupka.

                  Prawo broni przed rasizmem. powiadasz. Zupelnie tak jak zakaz posiadania broni
                  palnej bronil spokojnych obywateli w Washington DC. No ale ostatnio poszli po
                  rozum do glowy i znalezli konstytucyjne gwarancje dla broni posiadania (przez
                  220 lat nieprzerwanie tam tkwily). Bandziory mieli dostep do broni bez wzgledu
                  na prawo w nich wlasnie wymierzone. To przecietny obywatel tracil na fikcyjnej
                  ochronie jednostek slabszych a wystawionych na zakusy elementu. To przecietnemu
                  obywatelowi zwiazano rece.

                  Popatrz na to polskie prawo, zatem.

                  Art. 13. (Konstytucji)

                  Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących
                  się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu,
                  faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub
                  dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia
                  władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub
                  członkostwa.

                  od Art.13 K. wywodza sie Art. Kodeksu Karnego:

                  Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój
                  państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych,
                  rasowych, wyznaniowych ....
                  i
                  Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z
                  powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej...

                  Czy naprawde uwazasz, ze powinno ukarac sie Bubla, za trzy wygloszone zdania,
                  ktore przytoczyl Qwardian?

                  Nawolywania do nienawisci nie uda sie udowodnic Bublowi, ale z cala pewnoscia
                  sad zajmowal sie bedzie owej nienawisci wmawianiem. Jak antysemityzmu w mnie,
                  lub... jak w Zyda chorobe. surprised))

                  Mam nadzieje, ze dana Ci bedzie szansa na odpowiedz - bez zaklocen surprised)


                  • danus01 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 09:17
                    benek231 napisał:

                    > dentysta, entertainer...
                    >
                    > to zawody przed ktorymi po raz kolejny zrobilas unik. Rozumiem, ze wolalabys
                    ab
                    > y
                    > o tych historiach nie mowic bo... troche to klopotliwe...

                    klopotliwe?
                    dla kogo?
                    ze Zydzi wybieraja tzw.wolne zawody?
                    moze by ich i nie wybierali tak nagminnie gdyby nie to,ze wykonujac wolny zawod
                    ma sie ten luksus,ze nie musza miec do czynienia w swojej pracy z antysemitami.
                    ale z drugiej strony...antysemitow sobie mnoza,bo za uslugi w tych 'wolnych
                    zawodach' trzeba sporo zaplacic. no i trzeba byc w tym dobrym,bo
                    konkurencja...itd.


                    > Wiem, ze wprawilem Ciebie w zaklopotanie, ale o to wlasnie chodzilo w moim
                    > tricku bys na moja wyliczanke, jak to mowia, zapomniala jezyka w gebie.

                    no i sam widzisz
                    nie tak latwo wprawic mnie w zaklopotanie w tej tematyce

                    Bo
                    > widzisz, gdy ja spotykam sie z "zawodowymi preferencjami Zydow" to po prostu
                    > odpowiadam pytaniem - no i co z tego(?)

                    a ja ci odpowiedzialam KONKRETNIE dlaczego
                    • benek231 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 13:59

                      > klopotliwe?
                      > dla kogo?
                      > ze Zydzi wybieraja tzw.wolne zawody?
                      > moze by ich i nie wybierali tak nagminnie gdyby nie to,ze wykonujac wolny
                      zawod ma sie ten luksus,ze nie musza miec do czynienia w swojej pracy z
                      antysemitami.
                      > ale z drugiej strony...antysemitow sobie mnoza,bo za uslugi w tych 'wolnych
                      > zawodach' trzeba sporo zaplacic. no i trzeba byc w tym dobrym,bo
                      > konkurencja...itd.

                      =
                      No widzisz, nie klopotliwe a trzy razy pod rzad wetknelas glowe w piasek - czy
                      moze wydawalo mi sie tylko? surprised))


                      > Bo widzisz, gdy ja spotykam sie z "zawodowymi preferencjami Zydow" to po pro
                      > stu odpowiadam pytaniem - no i co z tego(?)
                      >
                      > a ja ci odpowiedzialam KONKRETNIE dlaczego

                      I to juz za czwartym razem surprised))

                      Tlko po kiego grzyba napisalo mi sie to co ponizej...??? Ciekawe...



                      Na powyzsze ja takze odpowiadam: no i co z tego(?) Czy nie jest to przypadkiem
                      naturalny porzadek rzeczy, ze swoj ciagnie swego a syn podaza za ojcem w jego
                      dziedzinie? Jak widzisz - niepotrzebnie spanikowalas bo i ten diabel nie taki
                      straszny...
                      • pozarski Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 14:21
                        Wytlumacz w paru slowach o co ci chodzi.Chcesz amerykanskiej gwarancji wolnosci
                        slowa,ale tu nie jest Ameryka,tylko Europa,z calym swoim bogatym
                        doswiadczeniem.Od tego zacznij.Po drugie,znow piszesz tak,ze tylko jedno sie
                        nasuwa:Masz innych za idiotow,ale to ty nim wlasnie jestes,zadajac(z z kropka)
                        od czytelnika czytania w twoich myslach odpowiedzi na wlasne pytania(zydowskie
                        zawody),na ktore odpowiadasz nastepnego dnia,a i to odpowiedzia,w ktora ja nie
                        wierze(znajac juz dobrze twoje inne obsesje).Potwierdzasz wiec moja o tobie
                        opinie:jestes antysemita,ale jak wszystko inne w tobie,malego formatu.I na
                        szczescie.
                        • benek231 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 14:38
                          wynos sie i nie przeszkadzaj ludziom w rozmowie, czlowieczku duzego formatu ale
                          o wrazliwosci dr. Mengele.
                      • danus01 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 14:36
                        benek231 napisał:

                        > =
                        > No widzisz, nie klopotliwe a trzy razy pod rzad wetknelas glowe w piasek - czy
                        > moze wydawalo mi sie tylko? surprised))

                        wydawalo ci sie tylko
                        po prostu nie 'wpadlam'sama na to-nie czytam w twoich myslach-jakie
                        konkretnie 'zydowskie'zawody miales na mysli
                        ale jak juz je wymieniles,to z odpowiedzia juz nie mialam klopotu
                        nawet takiego,zeby wczesniej wysunac glowe z piasku

                        >
                        > I to juz za czwartym razem surprised))

                        otpowiedz wyzej padla
                        potrzebowalam wiekszej precyzji
                        bo tak ogolnie'wiadome zawody'kojarzyly mi sie raczej z jakas przestepcza
                        dzialalnoscia,a na tym sie nie znam
                        to nie moj rewir poznawczy

                        >
                        > Tlko po kiego grzyba napisalo mi sie to co ponizej...??? Ciekawe...
                        >
                        >
                        >
                        > Na powyzsze ja takze odpowiadam: no i co z tego(?) Czy nie jest to przypadkiem
                        > naturalny porzadek rzeczy, ze swoj ciagnie swego a syn podaza za ojcem w jego
                        > dziedzinie? Jak widzisz - niepotrzebnie spanikowalas bo i ten diabel nie taki
                        > straszny...

                        no wlasnie!
                        po kiego grzyba?
                        jestem ciekawa
                        nie tego diabla,ale twojej odpowiedzi zwlaszcza tego fragmentu,ze "swoj ciagnie
                        do swego"
                        • benek231 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 14:50
                          danus01 napisała:

                          no wlasnie!
                          po kiego grzyba?
                          jestem ciekawa
                          nie tego diabla,ale twojej odpowiedzi zwlaszcza tego fragmentu,ze "swoj ciagnie
                          do swego"

                          ==
                          A ja ciagle zastanawiam sie dlaczego i Ty najpierw doszukujesz sie negatywow i
                          ciagle atakujesz. Rozumiem Szkopka, ale po co Ty???

                          Ciagnie "swoj do swego" najlepiej widzisz w firmach sredniej wielkosci, gdzie u
                          Niemca znajdziesz najwiecej zatrudnionych Niemcow, u Polaka, Polakow, a u Zyda -
                          Zydow. Podobnie w firmach adwokackich, klinikach itd. Ja nie znajduje w tym nic
                          dziwnego, a Ty natychmiast doszukalas sie w tym skrocie negatywnego podtekstu.
                          Nie bez kozery wspomnialem tez o tych 25 procentach Niemcow. A Ty swoje.

                          Jesli nasze polemiki maja sprowadzac sie do ciaglego tlumaczenia sie przed Toba
                          to ja Ci za nie juz teraz dziekuje (zwroc uwage na slowo 'jesli'). Moze wiec
                          sprobuj najpierw poszukac cos pozytywnego, dostrzec dobra wole rozmowcy itd...
                          Przeciez nie jestes Szkopek.
                          • pozarski Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 15:10
                            www.germany.info/relaunch/culture/ger_americans/paper.html
                            Nie wiem,gdzie wytrzasnales te 25%Niemcow,ale docen zydowska pomoc(moze sie
                            przydac w jakiejs dyskusji)w znalezieniu niemieckiego(wiec chyba dokladnego)
                            linku.
                            • benek231 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 15:27
                              pozarski napisał:

                              Nie wiem,gdzie...

                              ===
                              Bo ty z reguly bardzo malo wiesz. Najlepiej potrafisz trollowac, czlowieku
                              wielkiego formatu o wrazliwosci dr. Mengele.
                              • pozarski Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 13.03.07, 15:30
                                benek231 napisał:

                                > pozarski napisał:
                                >
                                > Nie wiem,gdzie...
                                >
                                > ===
                                > Bo ty z reguly bardzo malo wiesz. Najlepiej potrafisz trollowac, czlowieku
                                > wielkiego formatu o wrazliwosci dr. Mengele.
                                O,o,o,dokladnie.Nawet sie nie ustosunkowales do niemieckiego linku niemieckiej
                                ambasady w USA.Oni chyba lepiej wiedza od ciebie, ilu Amerykanow uwaza sie za
                                Niemcow?Czy,jak zwykle,BenioKrzys wie lepiej?
                          • danus01 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 14.03.07, 07:51
                            benek231 napisał:

                            > Ciagnie "swoj do swego" najlepiej widzisz w firmach sredniej wielkosci, gdzie
                            u
                            > Niemca znajdziesz najwiecej zatrudnionych Niemcow, u Polaka, Polakow, a u
                            Zyda
                            > -
                            > Zydow. Podobnie w firmach adwokackich, klinikach itd. Ja nie znajduje w tym
                            nic
                            > dziwnego, a Ty natychmiast doszukalas sie w tym skrocie negatywnego podtekstu.
                            > Nie bez kozery wspomnialem tez o tych 25 procentach Niemcow. A Ty swoje.
                            >
                            > Jesli nasze polemiki maja sprowadzac sie do ciaglego tlumaczenia sie przed
                            Toba
                            > to ja Ci za nie juz teraz dziekuje (zwroc uwage na slowo 'jesli'). Moze wiec
                            > sprobuj najpierw poszukac cos pozytywnego, dostrzec dobra wole rozmowcy itd...
                            > Przeciez nie jestes Szkopek.

                            nawet gdybym byla szkopkiem to bym ci teraz napisala,ze jesli zydom zarzuca
                            sie, iz 'ciagnie swoj do swego' to twoja powyzsza wypowiedz swiadczy ,ze takie
                            postepowanie dotyczy wszystkich nacji i zawodow oraz upodoban.
                            jaka jest wiec intencja gloszenia o tych 'ciagotach' u zydow?
                            budowanie odbioru pozytywnego czy negatywnego takich wypowiedzi?
                            jesli negatywnego to po co?
                            dla 'ulzenia' swoim niecheciom osobistym?
                            niby kazdy ma prawo 'ulzyc' swojemu cierpieniu,ale czy musi sie to odbywac
                            kosztem cierpienia innych?
                            niech sad rozstrzygnie
                            bo lepiej zeby historia po raz kolejny nie musiala tego czynic.
                            • benek231 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 14.03.07, 14:36
                              danus01 napisała:

                              nawet gdybym byla szkopkiem to bym ci teraz napisala,ze jesli zydom zarzuca
                              sie, iz 'ciagnie swoj do swego' to twoja powyzsza wypowiedz swiadczy ,ze takie
                              postepowanie dotyczy wszystkich nacji i zawodow oraz upodoban.
                              jaka jest wiec intencja gloszenia o tych 'ciagotach' u zydow?

                              ===
                              Czyli powtorka z rozrywki....sad

                              Bo ja nikomu niczego nie zarzucam lecz opisuje jak jest. Wsrod byznesow kroluja
                              byznesy rodzinne, etniczne, wsrod wolnych zawodow syn idzie za ojcem, i tak
                              dalej. Ja uwazam ze jest to normalne - bez wzgledu na grupe etniczna. Wydawalo
                              mi sie (tak za pierwszym jak i za drugim razem), ze jest to dosc czytelne.

                              Pisalem powyzsze w ramach szerszego zagadnienia, o "zawodowych preferencjach
                              Zydow" ktore dosc powszechnie sa znane i na ktore wielu ludzi pomstuje -
                              niekoniecznie dzieki staraniom Bubli.

                              Wszystko natomiast, nalezy do szerszego tematu o ograniczaniu wolnosci slowa w
                              trosce o dobre samopoczucie mniejszosci - o prawie ktore ja uwazam za zle i
                              uzasadniam powyzej dlaczego (z uzasadnienia NIC wzielas pod uwage i dalej
                              pilujesz swoje, choc z argumentami powinno sie dyskutowac a nie pomijac je bo
                              niewygodne). Ale ograniczanie praw wiekszosci w celu pozornej ochrony praw
                              mniejszosci (takze zydowskiej) rozwine tu jeszcze w osobnym watku. Ja Danusiu
                              nie ustepuje za cene luksusu pogadania sobie z kims, za wszelka cene (jak
                              spotkasz Marcqa to mu powiedz), mnie zantagonizowanie sobie kogos w ten sposob
                              absolutnie nie przeszkadza. Trudno.

                              Zatem Zydom zarzuca sie wlasnie nadreprezentatywnosc w wymienionych profesjach (
                              na wrazie czego zaznacze raz jeszcze, ze uwazam to za normalne zjawisko i sam
                              nie zarzucam nic podobnego). Gdy mowi to Bubel to natychmiast podnosicie wrzask,
                              ze on to tak w celu szerzenia nienawisci, tyle ze on podsuwa fakty. Czy na mnie
                              takze doniesiesz do prokuratora o szerzenie nienawisci? Powiedzmy, ze wygrasz
                              teraz... Ale z cala pewnoscia przegrasz na dluzsza mete - co rozumie Dana33,
                              ponizej. To prawo jedynie pozornie chroni Twoje uczucia i bezpieczenstwo
                              Danusiu, a naprawde ogranicza prawa Olega na przyklad, gdyz ten spodziewac sie
                              moze, iz za stawanie w obronie Bubla (ktory np. nie powiedzial nic zdroznego
                              wymieniajac zawodowe preferencje) tez dostanie w leb - w ten czy inny sposob.
                              Prawo "chroniace" mniejszosci to straszak na wolnosc slowa, gdyz wielu obywateli
                              woli nie zadawac nurtujacych ich pytan choc maja do tego prawo. W obawie przed
                              mozliwoscia bycia ciaganym po sadach, w obawie przed utrata pracy i tak dalej. W
                              obawie przed Toba, Danusiu. I oni Ciebie nie beda lubic, choc w innym przypadku
                              uslyszeliby: "i co z tego ze takie maja Zydzi preferencje zawodowe". Dalej
                              nastepowaloby omawiane wyjasnienie.

                              Jak do tej pory wyglada mi na to, ze Ty, Dachs/Pozarski, Marcq wolicie miec
                              prawo, dzieki ktoremu nie musicie sie wysilac. Jest prawo, jest prokurator, jest
                              czlowiek...
                              No to zdrowia szczescia zycze...

                              • pozarski Krzysiu,gdzie twoja intelygencja?Dachs/Pozarski 14.03.07, 14:50
                                cierpi na rozdwojenie jazni i jako Dachs uwaza,ze prawo do gloszenia
                                nienawistnych tez o kimkolwiek jest koszer;Pozarski zas temu zaprzecza i jest
                                zwolennikiem prawa,ktore takie wolnosci ogranicza.Rozumiemy sie BenioKrzychu?
                              • danus01 Re: Adwokat, filmowiec, lekarz, artysta, jubiler, 14.03.07, 15:45
                                benek231 napisał:

                                >cryingz uzasadnienia NIC wzielas pod uwage i dalej
                                > pilujesz swoje, choc z argumentami powinno sie dyskutowac a nie pomijac je bo
                                > niewygodne).

                                chyba nie opowiadasz sie za PRAWNYM obowiazkiem dyskutowania pod grozba
                                wymierzenia kary za robienie 'niewygodnych-jak dla kogo-unikow.
                                przeciez nie wiesz dlaczego np. ja je stosuje i kiedy
                                jak prawo zadecyduje inaczej,czyli bede miala obowiazek ODPOWIADAC na kazdy
                                glos w dyskusji to moze wtedy wyjasnie zasady przeze mnie stosowane w 'unikach'
                                dyskusyjnych



                                > moze, iz za stawanie w obronie Bubla (ktory np. nie powiedzial nic zdroznego
                                > wymieniajac zawodowe preferencje) tez dostanie w leb - w ten czy inny sposob.

                                w zawodowych preferencjach nie widze nic zdroznego
                                nawet napisalam jak rozumiem wybor takich a nie innych preferencji.
                                ale Bubel nie ogranicza swoich wypowiedzi li tylko do zydowskich preferencji
                                zawodowych czy klanowych

                                > Prawo "chroniace" mniejszosci to straszak na wolnosc slowa, gdyz wielu
                                obywatel
                                > i
                                > woli nie zadawac nurtujacych ich pytan choc maja do tego prawo. W obawie przed
                                > mozliwoscia bycia ciaganym po sadach, w obawie przed utrata pracy i tak dalej.

                                utrata pracy?
                                gdzie szefem czy wlascicielem jest Zyd?
                                a pozwalasz sobie na publiczna i niezawodowa krytyke szefa czy wlasciciela w
                                swoim miejscu pracy?

                                > W
                                > obawie przed Toba, Danusiu. I oni Ciebie nie beda lubic, choc w innym
                                przypadku
                                > uslyszeliby: "i co z tego ze takie maja Zydzi preferencje zawodowe". Dalej
                                > nastepowaloby omawiane wyjasnienie.

                                a czy ja pisze po to,zeby ktos tu mnie lubil?
                                od lubienia sa inne fora

                                >
                                > Jak do tej pory wyglada mi na to, ze Ty, Dachs/Pozarski, Marcq wolicie miec
                                > prawo, dzieki ktoremu nie musicie sie wysilac. Jest prawo, jest prokurator,
                                jes
                                > t
                                > czlowiek...
                                > No to zdrowia szczescia zycze...
                                >
                                >

                                moze w tym miejscu powinnam zyczyc zdrowia jak nasz prezydent noblista zyczyl
                                prezydentowi aktualnemu?
                                czy takie zyczenia podlegaja pod paragraf wolnosci slowa?
              • pozarski Wiesz Benny,po czym poznac antysemite? 12.03.07, 15:03
                Po zdaniu:Ja nie jestem antysemita,ale Zydzi... - i potem juz jak leci w twoich
                malo interesujacych dywagacjach.
                • benek231 Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to juz 12.03.07, 15:26
                  wiesz.

                  Do mnie antysemity nie uda ci sie przykleic, Bawarska Swinko surprised))
                  • dachs Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 16:15
                    benek231 napisał:

                    > wiesz.
                    >
                    > Do mnie antysemity nie uda ci sie przykleic, Bawarska Swinko surprised))

                    Uda się, uda. smile
                    Przypomnij mi w połowie kwietnia, jak już będę w domu, bo na laptopie nie mam
                    zaznaczonych Twoich interesujących postów, a szukać mi się nie chce.
                    Ale mimo to generalnie rację masz. Bo ja w odróżnieniu od Danutki nie uważam, że
                    antysemici we wszystkim nie mają racji. Oni nie mają racji na pewno w tym, co
                    mówią o Żydach, a co do reszty, to bywa różnie.
                    • pozarski Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 17:26
                      Czyli Beniucha w pewnym sensie ma racje.Dachs i Pozarski...
                      • benek231 Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 17:42
                        szastajac oskarzeniami o rasizm na prawo i lewo doprowadzili amerykanscy
                        murzyni (czesc z nich) do tego, ze wszystkie ich oskarzenia o rasizm sa coraz
                        czesciej lewane - bez wzgledu na slusznosc. I ty Szkopku robisz to samo Zydom.

                        A na mnie nie znajdziesz w kwietniu nic albowiem jedyna moja krytyka Zydow
                        dotyczyla Zydow forumowych, ktorzy stworzyli tu getto a wszelkie inne polskie
                        sprawy z reguly mieli gleboko w dupie. (nie dotyczy Danki) To jednak nie jest
                        antysemityzm, Szkopku.
                        • pozarski Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 17:55
                          Niestety Beniu,co jest,a co nie antysemityzmem,Zydzi wiedza lepiej niz
                          nieZydzi. Dlatego nikt ci antysemickich wypowiedzi nie musi udowadniac,bo sam
                          je udowadniasz(Zydzi stworzyli getto na forum,polskie sprawy ich nie
                          obchodza;ale Danka nie).Dachs np w mojej opinii(jako Zyda)antysemita nie jest
                          (nie powoluje sie np na jakies zydowskie cechy ogole dla potwierdzednia jakichs
                          swoich watpliwych tez),ale tobie sie zdarza(np kiedy pisales o dlugich nosach
                          rabinow). Ot co.
                          • benek231 Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 19:56
                            To mowisz,ze rabini maja krotkie nosy? Przeciez ja tylko zartowalem bo krotki
                            nos znacznie trudniej jest wtykac w nie swoje sprawy niz nos dlugi surprised))

                            Przyznam, liczylem na Marcqa, iz tu wejdzie, lub na Olega - ty za durny jestes
                            Szkopku. Temat jest ciekawy ale niestety zawsze musi sie znalezc debil, jak ty
                            Szkopku, ktory - z braku moznosci zrozumienia co jest grane - rozpoczyna
                            awanture.

                            Przez to forum przewinelo sie przynajmniej kilkanascie osob, ktore
                            zainteresowane byly wylacznie, badz z reguly, "tematami zydowskimi" - przez
                            jakis czas nadawaly one nawet ton temu forum. W tym samym czasie umacnialo sie
                            panstwo wyznaniowe, odchodzilo szabrowanie Polski na nieslychana skale,
                            egzystowali sobie spokonie ksieza pedofile i ksieza agenci ale na tym forum nie
                            za bardzo bylo z kim o tym pogadac bo odchodzila tematyka zydowska, albo tez
                            Borsuk kopal norki w ktorych bawil sie w doktora z panienkami niektorych ciagle
                            bywajacych tu forumowiczow. I mnie nie podobalo sie wlasnie to, ze niby Polacy
                            a furt na okraglo walkuja to co akurat dla Polski najmniej istotne. Albo w
                            doktora sie bawia. wink

                            Przy okazji, w celu zaskarbienia sobie zyczliwosci Najmilszych szereg
                            tutejszych "Zydow" wlaczalo sie w branie pod but przeciwnikow panstwa
                            wyznaniowego.

                            Prawdziwie antysemicka robote, natomiast, odwalasz ty Szkopku. Bo robisz
                            dokladnie to co wielu amerykanskich Murzynow - nazbyt szafujesz etykietka
                            antysemita.

                            A w ogole to wynos sie z tego watku bo tworzysz etniczne animozje.


                            • pozarski Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 20:14
                              Marnujesz sie tu,Beniucha.Masz pedagogiczne talenta i moglbys spokojnie
                              pracowac dla dobra dziecka.Osobiscie nie wydaje mi sie,zeby jacys Zydzi uznali
                              twoje poczucie humoru za wywolujace w nich potrzebe smiechu,no,ale to rzecz
                              gustu.Nie mysl sobie tez,ze uwazam kazdego antysemite za potencjalnego Himmlera
                              czy Moczara,choc nie ukrywam,ze takiej mozliwosci nie da sie wykluczyc.Ja
                              wiem,ze ty chcesz,zeby kazdy forumowicz palal jednakim uczuciem dla twoich
                              watkow,ale uznaj przynajmniej prawo kazdego do posiadania sadow sprzeczmych z
                              twoimi obsesjami.
                              • benek231 Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 22:12
                                glowie stajesz by ludzie czuli antypatie do Zydow. Ze mna ci sei tonie uda, ale
                                kilku - to wiem napewno - wepchnales do tego grona.

                                Przypominasz mi wujka Seinfelda, Leo, ktory wszystkich o antysemityzm oskarzal -
                                wlacznie ze swoja narzeczona.

                                Tyle, ze ty robisz Zydom zla robote, wylacznie dlatego by przylozyc mnie.

                                A teraz wynos sie poprosze bo pragne dokonczyc to co zaczalem. I nikt! nie jest
                                w stanie mnie zakrzyczec, glupcze.

                                Swoja droga jestesw dowodem, iz nawet w narodzie zydowskim trafiaja sie idioci.
                                • pozarski Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 22:17
                                  benek231 napisał:

                                  > glowie stajesz by ludzie czuli antypatie do Zydow. Ze mna ci sei tonie uda,
                                  ale
                                  >
                                  > kilku - to wiem napewno - wepchnales do tego grona.
                                  >
                                  > Przypominasz mi wujka Seinfelda, Leo, ktory wszystkich o antysemityzm
                                  oskarzal
                                  > -
                                  > wlacznie ze swoja narzeczona.
                                  >
                                  > Tyle, ze ty robisz Zydom zla robote, wylacznie dlatego by przylozyc mnie.
                                  >
                                  > A teraz wynos sie poprosze bo pragne dokonczyc to co zaczalem. I nikt! nie
                                  jest
                                  >
                                  > w stanie mnie zakrzyczec, glupcze.
                                  >
                                  > Swoja droga jestesw dowodem, iz nawet w narodzie zydowskim trafiaja sie
                                  idioci.
                                  Widzisz Beniu,co robisz?Atakujesz Zydow, oskarzajac ich o szerzenie
                                  antysemityzmu,tylko dlatego,ze sie z toba nie zgadzaja.Tak dokladnie dzialaja
                                  antysemici,ktorzy na Zydow zwalaja wine za swoj wlasny antysemityzm.
                                  • danus01 Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 22:31
                                    pozarski napisał:

                                    > Widzisz Beniu,co robisz?Atakujesz Zydow, oskarzajac ich o szerzenie
                                    > antysemityzmu,tylko dlatego,ze sie z toba nie zgadzaja.Tak dokladnie dzialaja
                                    > antysemici,ktorzy na Zydow zwalaja wine za swoj wlasny antysemityzm.
                                    >

                                    Janku
                                    ja nie zauwazylam,aby Benek atakowal zydow
                                    ja zauwazylam,ze Benek odpowiada atakiem na CIEBIE za twoj atak na NIEGO
                                    po co wiec w twoim poscie uzywasz rozszerzenia ilosciowego My Wy Oni?
                                    jesli nawet napisal gdzies,ze rabini maja dlugie nosy
                                    wierz mi
                                    nie widzialam nigdy innej karykatury czy obrazu z namalowanym Zydem,nawet nie
                                    koniecznie rabinem,ktory nie mialby dlugiego nosa
                                    czy Benek za takie tworcze obrazki tez odpowiada?
                                    • pozarski Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 22:56
                                      danus01 napisała:

                                      >
                                      > Janku
                                      > ja nie zauwazylam,aby Benek atakowal zydow
                                      > ja zauwazylam,ze Benek odpowiada atakiem na CIEBIE za twoj atak na NIEGO
                                      > po co wiec w twoim poscie uzywasz rozszerzenia ilosciowego My Wy Oni?
                                      > jesli nawet napisal gdzies,ze rabini maja dlugie nosy
                                      > wierz mi
                                      > nie widzialam nigdy innej karykatury czy obrazu z namalowanym Zydem,nawet nie
                                      > koniecznie rabinem,ktory nie mialby dlugiego nosa
                                      > czy Benek za takie tworcze obrazki tez odpowiada?
                                      >
                                      Wolalbym,zebys sie trzymala definicji mnie, Benka,a wiec Szkopka-
                                      Pozarskiego,niz deklarowala znajomosc ze mna.Moze nie zauwazylas,ze Benek pisze
                                      o Zydach,ale to latwo sprawdzic.Jakie nosy sa namalowane na polskich(i nie
                                      tylko) obrazkach przedstawiajacych rabinow,jesli ich nie maluje Benek,nie jest
                                      jego wina,ale jesli o nich tak pisze,to jest to jego wina.Benek uwaza,ze poza
                                      jednym jedynym idiota,Szkopkiem-Pozarskim,Zydzi idiotami nie sa.Uwaza tez,ze na
                                      tym forum pisywali Zydzi,ktorych sprawy Polski nie interesowaly(poza
                                      toba,oczywista)a tylko drazyli swoje,zydowskie tematy(ty - nie).To jest typowy
                                      antysemicki argument,bo zakladajacy,ze "zydowski temat" nie moze byc polski.
                                      • danus01 Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 23:13
                                        pozarski napisał:

                                        > >
                                        > Wolalbym,zebys sie trzymala definicji mnie, Benka,a wiec Szkopka-
                                        > Pozarskiego,niz deklarowala znajomosc ze mna.

                                        przeciez swego czasu sam dales mi na forum upowaznienie,ze moge zwracac sie do
                                        Ciebie Janku.
                                        czy mam rozumiec,ze cofasz to upowaznienie?

                                        >Moze nie zauwazylas,ze Benek pisze
                                        >
                                        > o Zydach,ale to latwo sprawdzic.

                                        ale zdecydowanie wiecej o tych 'czarnych' w ubiorach

                                        Jakie nosy sa namalowane na polskich(i nie
                                        > tylko) obrazkach przedstawiajacych rabinow,jesli ich nie maluje Benek,nie
                                        jest
                                        > jego wina,ale jesli o nich tak pisze,to jest to jego wina.

                                        tego akurat 'nosowego'szczegolu nie rozpatrywalabym od razu jako kwestie winy
                                        w koncu wsrod Benkow tez sie trafiaja idioci

                                        Benek uwaza,ze poza
                                        > jednym jedynym idiota,Szkopkiem-Pozarskim,Zydzi idiotami nie sa.

                                        a sa?

                                        Uwaza tez,ze na
                                        >
                                        > tym forum pisywali Zydzi,ktorych sprawy Polski nie interesowaly(poza
                                        > toba,oczywista)a tylko drazyli swoje,zydowskie tematy(ty - nie).

                                        chyba nie myslisz,ze ja te jego zaloty prosemickie w moja strone traktuje
                                        powaznie

                                        To jest typowy
                                        > antysemicki argument,bo zakladajacy,ze "zydowski temat" nie moze byc polski.
                                        >

                                        bywa,ze nawet ja sama mam przesyt zydowska tematyka na forum
                                        wkolo wojtek i nic do przodu
                                        zydowski temat jest-powinien byc-jak najbardzie polskim tematem, przynajmniej
                                        do czasu az...
                                        podoba mi sie teraz moja sygnaturka
                                        sama ja sobie wymyslilam,bo takiego cytatu w Polsce bym nie znalazla
                                        • pozarski Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 23:22
                                          Danka,ja nie mam nic przeciwko nazywaniu mnie Jankiem(w koncu to moje imie),ale
                                          wolalem,zeby Benek wciaz myslal,ze Dachs i Pozarski to jedna i ta sama osoba.
                                          Teraz nawet taki glupiec jak Benek zrozumie,ze sie mylil.Co do reszty,to sie
                                          nie bede ustosunkowywal,bo przeciez znasz moj punkt widzenia.Ja pozostaje przy
                                          mojej charakterystyce Benka.
                                          • danus01 Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 23:31
                                            pozarski napisał:

                                            >Ja pozostaje przy
                                            > mojej charakterystyce Benka.

                                            masz takie prawo
                                            ale ja nie lubie wirtualnych charakterystyk
                                            sa zbyt jednostronne i zbyt subiektywnie emocjonalnie
                                            oczywiscie,na wlasny uzytek, robie sobie takie charakterystyki-w obrazowej mysli
                                            troche na podobnej zasadzie jak robi sie portrety pamieciowe
                                            zawsze je moge sobie skorygowac i uzupelnic o nowy rys charakteru
                                            taki sposob poznawczy wydaje mi sie bardziej neutralny i blizszy przez to
                                            prawdzie
                                            • pozarski Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 12.03.07, 23:33
                                              danus01 napisała:
                                              > ale ja nie lubie wirtualnych charakterystyk
                                              > sa zbyt jednostronne i zbyt subiektywnie emocjonalnie
                                              Nie znam innych.
                                              • benek231 Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 13.03.07, 14:11
                                                pozarski napisał:

                                                > danus01 napisała:
                                                > > ale ja nie lubie wirtualnych charakterystyk
                                                > > sa zbyt jednostronne i zbyt subiektywnie emocjonalnie
                                                > Nie znam innych.

                                                No to moze zmien w koncu swego psychiatre, ramolu. Przeciez ty rzeczywiscie nic
                                                innego nie wiesz.

                                                Na forum Swiat postarales sie Szkopku o przysporzenie Zydom kilku przynajmniej
                                                antysemitow. Az Dana musiala uprzejmie poprosic ciebie abys wypieprzal z tamtego
                                                forum.
                                                Gdy ktos spotyka takiego "Zyda" jak ty, to malo ktory jest w stanie oprzec sie
                                                narastajacej niecheci do Zydow. mam wiec powazne watpliwosci co do twojego
                                                pochodzenia. Najbardziej podchodzisz mi bowiem pod narodowego katola, czyli
                                                znow, wypisz wymaluj, nasz naziolek z faterlandu...
                                                • pozarski Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 13.03.07, 14:25
                                                  benek231 napisał:

                                                  > pozarski napisał:
                                                  >
                                                  > > danus01 napisała:
                                                  > > > ale ja nie lubie wirtualnych charakterystyk
                                                  > > > sa zbyt jednostronne i zbyt subiektywnie emocjonalnie
                                                  > > Nie znam innych.
                                                  >
                                                  > No to moze zmien w koncu swego psychiatre, ramolu. Przeciez ty rzeczywiscie
                                                  nic
                                                  > innego nie wiesz.
                                                  >
                                                  > Na forum Swiat postarales sie Szkopku o przysporzenie Zydom kilku przynajmniej
                                                  > antysemitow. Az Dana musiala uprzejmie poprosic ciebie abys wypieprzal z
                                                  tamteg
                                                  > o
                                                  > forum.
                                                  > Gdy ktos spotyka takiego "Zyda" jak ty, to malo ktory jest w stanie oprzec sie
                                                  > narastajacej niecheci do Zydow. mam wiec powazne watpliwosci co do twojego
                                                  > pochodzenia. Najbardziej podchodzisz mi bowiem pod narodowego katola, czyli
                                                  > znow, wypisz wymaluj, nasz naziolek z faterlandu...
                                                  O,o,o.Wlasnie:"Gdy ktos spotyka takiego "Zyda" jak ty, to malo ktory jest w
                                                  stanie oprzec sie
                                                  > narastajacej niecheci do Zydow." Antysemityzm czystej krwi.Zwalac swoj
                                                  antysemityzm na Zyda to typowy odruch.Zaraz zawolam Dane,zeby sie wypowiedziala
                                                  na moj temat,bo zdaje mi sie,ze klamiesz(jak zwykle zreszta).
                                                  • benek231 Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 13.03.07, 14:35
                                                    Cos za gesto sie tlumaczysz jak na niewinnego - doskonale to widac.

                                                    Ty zajmujesz si produkcjom zydowskich wrogow - bez wzgledu na prawdziwe
                                                    motywacje, a w rozne piorka sie juz tu stroiles, Szkopku
                                                  • dachs Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 13.03.07, 15:16
                                                    benek231 napisał:

                                                    Krzysiuchna, daj spokój, już trzy lata temu zdemaskowałem Cię jako agenta wpływu
                                                    Watykanu.
                                          • ewa8a Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 13.03.07, 16:24
                                            pozarski (dachs) napisał:


                                            > Danka,ja nie mam nic przeciwko nazywaniu mnie Jankiem(w koncu to moje
                                            imie),ale wolalem,zeby Benek wciaz myslal,ze Dachs i Pozarski to jedna i ta
                                            sama osoba.


                                            Dobra, dobra, nie tłumacz się Dachs. Kto powiedział, że Dachs nie może mieć na
                                            imię Janek ?
                                            • pozarski Re: Uwazam Szkopku, ze jestes antysemita, bo na 13.03.07, 16:30
                                              ewa8a napisała:

                                              > pozarski (dachs) napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > Danka,ja nie mam nic przeciwko nazywaniu mnie Jankiem(w koncu to moje
                                              > imie),ale wolalem,zeby Benek wciaz myslal,ze Dachs i Pozarski to jedna i ta
                                              > sama osoba.
                                              >
                                              >
                                              > Dobra, dobra, nie tłumacz się Dachs. Kto powiedział, że Dachs nie może mieć
                                              na
                                              > imię Janek ?
                                              >
                                              >
                                              >
                                              Faktycznie.
                            • dachs Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 20:17
                              benek231 napisał:

                              > Prawdziwie antysemicka robote, natomiast, odwalasz ty Szkopku. Bo robisz
                              > dokladnie to co wielu amerykanskich Murzynow - nazbyt szafujesz etykietka
                              > antysemita.

                              Może, może, ale fajnie, że zauważyłeś jak wreszcie na Ciebie padło. To kto po
                              Żydach bałucki ciemniaczku? Niemcy czy Widzew?
                        • dachs Re: Wiesz co Szkopek...jestes swinia, ale tyle to 12.03.07, 19:24
                          benek231 napisał:

                          > szastajac oskarzeniami o rasizm na prawo i lewo doprowadzili amerykanscy
                          > murzyni (czesc z nich) do tego, ze wszystkie ich oskarzenia o rasizm sa coraz
                          > czesciej lewane - bez wzgledu na slusznosc.

                          I tu się z Tobą zgadzam. Jako Szkopek Dachs uważam, że wszelka przesada jest
                          szkodliwa i może doprowadzić jeżeli nie do niechęci, to przynajmniej do
                          obojętności.
                          Ale zgadzam sie również ze Szkopkiem Pożarskim, że jesteś antysemitą. Niejednego
                          może zwieść Twój antykatolicyzm - cecha mylona często z otwartościa umysłu.
                          Ale tępota jest tępotą, niezależnie od jej ukierunkowania. A Ty, Uszatku mój
                          kochany, jesteś zwykły nienawistnik. Przyznaję, bardziej od Żydów nie lubisz
                          klechów. Inaczej mówiąc, Żydów nie lubisz trochę mniej niż katolików. Na trzecim
                          miejscu prawdopodobnie Niemcy, a potem kto? Widzew?
    • qwardian Re: Od Bubla do Wolnosci Slowa, Marcqu :O)) 11.03.07, 19:52
      Tyu, co mnie martwi i przejmuje? Dla mnie wolność słowa to towar, jak każdy
      inny. Podjeżdżam na stację benzynową, bo jest tańsze paliwo, a tam mi mówię, że
      owszem tańsze jest o dziesięć procent, ale w zamian dolewa się wody do tego
      paliwa w proporcjach 10 procentowych. To ja mówię, albo w ogóle nie zatankuję,
      albo chcę 100% paliwa. Niby uczciwie jest, ale lipa i jeszcze do tego czarują
      na odległość z tym tańszym paliwem. To samo z tym reglamentowanym wolnym
      słowem, ja go nie chcę, albo chcę w 100 procentach.
      Bo właśnie o te DZIESIĘĆ PROCENT SIĘ ROZCHODZI.
      • marcq Wolność jako towar 12.03.07, 15:38
        qwardian napisał:

        > Tyu, co mnie martwi i przejmuje? Dla mnie wolność słowa to towar, jak każdy
        > inny. Podjeżdżam na stację benzynową, bo jest tańsze paliwo, a tam mi mówię,
        > że owszem tańsze jest o dziesięć procent, ale w zamian dolewa się wody do tego
        > paliwa w proporcjach 10 procentowych. To ja mówię, albo w ogóle nie zatankuję,
        > albo chcę 100% paliwa. Niby uczciwie jest, ale lipa i jeszcze do tego czarują
        > na odległość z tym tańszym paliwem. To samo z tym reglamentowanym wolnym
        > słowem, ja go nie chcę, albo chcę w 100 procentach.
        > Bo właśnie o te DZIESIĘĆ PROCENT SIĘ ROZCHODZI.


        Całkiem dobre porównanie. Pociągnę je dalej.
        W sytuacji opisanej przez Ciebie owo "100%-owe paliwo" NIE ISTNIEJE. Są jednak
        ludzie, którzy twierdzą, że tak, że owszem - tylko kosztuje ono o 10% więcej.
        I naciągają naiwnych na te 10%... w sytuacji, gdy I TAK dostanie on paliwo
        90%-owe...
        NIE MA absolutnej wolności, Qwardianie... Chyba, że przeniesiesz się na
        bezludną wyspę.

        M.
        • benek231 Czy zauwazyles, Marcqu, ze Szkopek nie 13.03.07, 15:32
          wypowiada sie teraz i w materii wolnosci slowa? Teraz takze inna jest wiekszosc
          a po ktorej stronie stal on ostatnio - pewnie nikt nie pamieta.

          Ja pamietam. Z uwagi na "europejska specyfike" bronil podejscia europejskiego.
          Teraz jednakze musialby narazic sie i Luce wiec uruchomil Pozarskiego. Godny
          nick Dachs nie moze miec zbyt wielu wrogow...
          • pozarski Re: Czy zauwazyles, Marcqu, ze Szkopek nie 13.03.07, 15:37
            Tak,tak,uruchomil Pozarskiego,bo poza tym,ze Pozarski jest Szkopkiem,to jeszcze
            w dodatku sfatygowanym modelem T Forda,ktory trzeba od czasu do czasu
            potraktowac korbka.
            • dana33 do benka231 13.03.07, 19:14
              chce tutaj sprostowac, benek, twoje ponizsze slowa:
              "Na forum Swiat postarales sie Szkopku o przysporzenie Zydom kilku przynajmniej
              antysemitow. Az Dana musiala uprzejmie poprosic ciebie abys wypieprzal z tamtego
              forum."

              pozarskiego "poznalam" zaledwie pare tygodni temu na fs. nigdy nie mialam z nim
              zadnego forumowego i poza forumowego kontaktu wczesniej. nie tylko, ze nigdy
              nie prosilam pozarskiego, zeby wypieprzal z tamtego forum, nigdy nie prosilam
              pozarskiego zeby wogole wypieprzal gdziekolwiek, a ze ograniczyl swoje pisanie
              na fs (czemu sie nawet nie dziwie), moge tylko wyrazic swoj zal, ze tak
              zadecydowal, bo niewielu jest na fs, ktorzy normalnie mysla i nie pluja na
              zydow od rana do wieczora.
              nie tylko, ze nie prosilam nigdy pozarskiego o wypieprzenie z fs, nie prosilam
              nigdy nikogo, nawet nie tych najgorszych, najbardziej chamskich i wulgarnych
              uczestnikow forum swiat. nie, zebym nie chciala, zeby paru z nich wypieprzylo
              gdzies na marsa, ale po prostu nie jest to moje forum prywatne, tylko publiczne,
              nie ja tam sprawuje "wladze", tylko jestem jednym z wielu tam piszacych i nie
              mam zadnych extra praw.
              mysle, ze po prostu zanim sie rzuca cos, powinno sie byc z gory przygotowanym
              na udowodnienie swojego zdania, a przeciez nie mozesz nikak udowodnic, ze
              kiedykolwiek wypieprzylam kogokolwiek z fs.

              a tak by the way..... myslalam, ze na zydow pluje sie tylko na fs, a tu widze,
              ze gdzie nie wejde, to sie pluje na zydow... niedobrze sie robi....
              • pozarski Re: do benka231 13.03.07, 19:32
                Biedny Beniucha.I co teraz bedzie?Jak sie wykaraska ze swojego kolejnego
                klamstwa?Czekam z niecierpliwoscia.
              • benek231 Re: od benka231 do Dany33 13.03.07, 19:58
                Dzieki za sprostowanie, Dana. Najwyrazniej cos mi sie pomylilo. Przepraszam, ze
                Pozarski zawracal Ci glowe. surprised))

                Ano widzisz, i tutaj pluje sie na Zydow, niestety. I tutaj Pozarscy pluja na
                nie-Zydow, czyli zupelnie tak jak na forum Swiat.

                Czy naprawde Pozarski jest Zydem? Jesli tak to musi jakis wyrodek - glupi jak
                but i chamski. Nie moze zrozumiec, by nie zmuszac do konwersacji kogos, kto z
                nim rozmawiac nie chce, i potrafi dopisywac sie pod kazdym postem, byle tylko
                zaklocic czyjas spokojna wymiane. Bardzo namolne bydle, i odporne na wiedze.

                Jesli o mnie chodzi to ja pluje na Pozarskich - bez wzgledu na przynaleznosc
                etniczna, kolor skory, oraz wyznanie. Czy to jest antysemityzm - pewnie rzecz
                gustu. Ale Ty rozsadna kobieta jestes, wiec osadz sobie sama. Jak chcesz to
                mozemy porozmawiac, tyle, ze mnie bardziej watki tematyczne interesuja niz
                personalne, a Pozarscy z kazdego watku potrafia zrobic jatke. I robia -
                reklamujac sie przy tym jako Zydzi. Bardzo dumni sa pewnie z tego co robia.

                My, tzn. Ty i ja, znamy sie od dosc dawna, choc niekoniecznie pod tym nickiem,
                i nie sadze abys wpadla na pomysl by lekka raczka ochrzcic mnie antysemita.
                Pozarski nie ma podobnych problemow. On jest jak wujek Seinfelda, Leo.
                • pozarski Re: od benka231 do Dany33 13.03.07, 20:50
                  Beniucha,nie pomyliles sie, tylko,jak zwykle,siegnales po bron,ktora zawsze
                  masz pod reka:klamstewko.Ja cie juz dobrze znam i twoje argumenty na kazdy twoj
                  temat tez(co prawda tematow za duzo nie masz:klechy i Zydzi).Ciekaw jestem,czy
                  Dana zechce z toba porozmawiac o nieprawosciach KK albo co zrobic z Zydami,zeby
                  odpowiadali twoim wyobrazeniom,a nie byli,kim sa.Milej pogawedki ci zycze.
                  • benek231 Aaaa, to ty jestes tez Dana33 - teraz rozumiem 13.03.07, 22:10
                    no to bujaj sie, Szkopku-Dachs. Do faterlandu, folksdojczu. Raus

                    • pozarski Oj Krzysiu,Krzysiu.Chyba sie na ciebie po- 13.03.07, 22:46
                      benek231 napisał:

                      > no to bujaj sie, Szkopku-Dachs. Do faterlandu, folksdojczu. Raus
                      >
                      gniewam!
                • dana33 Re: od dany33 do benka231 13.03.07, 23:36
                  pozarski nie zawracal mi glowy, tylko sie zapytal, czy go wypieprzylam... smile))
                  nie mysle, ze pozarski pluje na polakow. ja wogole nie znam takich, co naprawde
                  pluja na polakow. cale fs mnie oskarza, ze ja jestem wlasnie polakozerca, a
                  daleko mi do tego. nie czytam tego forum, nie uczestnicze w nim, chyba ze tu i
                  tam wtrace swoje 3 szekle, ale jak znam posty pozarskiego z fs, to napewno nie
                  pluje na polakow i miedzy nim a chamem lezy przepasc nie do przebycia. wg mnie
                  przynajmniej. szkoda, ze plujesz na pozarskich, znasz go osobiscie? wiesz, jaki
                  to czlowiek w rzeczywistosci? jak dlugo wymieniacie tu posty?
                  wiesz, benek, nie moge ci tego wyjasnic, nie moge tego nikomu wyjasnic... moze
                  to przewrazliwienie zydowskie, moze to ta odwieczna nieufnosc do nie zydow, bo
                  sam chyba przyznasz, ze w ciagu dlugiej zydowskiej historii dostalismy nie raz
                  i nie dwa od nie zydow. ale zyd musi zjesc nie beczke soli, ale conajmniej tone
                  soli z nie zydem, zeby przestac oczekiwac ataku, obrazy, plucia na niego
                  osobiscie lub na jego narod i kraj. i bardzo czesto, doprowadzony takimi atakami
                  do granicy cierpliwosci, dzisiejszy zyd zaczyna oddawac ta sama moneta.
                  ja nikogo lekka raczka nie obwiniam o antysemityzm. bardzo czesto to nie
                  antysemityzm, tylko zwykla glupota ludzka, bardzo czesto to wlasnie chec
                  dokopania w miejsce, ktore moze zabolec. jak sie nie zyd pokloci z
                  przyjacielem, tez nie zydem, to powie mu np tego sie po tobie nie spodziewalem.
                  jak sie nie zyd pokloci z przyjacielem, zydem, to mu powie czego sie moglem
                  spodziewac po zydzie. ty rozumiesz roznice? i tak to jest w zyciu.
                  nie powinno sie szybko kogos oskarzac o antysemityzm, ale rowniez nie powinno
                  sie szybko oskarzac kogos o chamstwo.
                  • benek231 Re: Benka231 do Dany33 14.03.07, 03:27
                    Widzisz Dana, ten Pozarski jak tylko pojawil sie tutaj to niemal natychmiast
                    zaczal dobierac sie do mnie - probowac z ktorej strony by mi wbic szpilke. Ja na
                    forach od wielu lat siedze, i w takich przypadkach wiem, ze mam do czynienia ze
                    starym znajomym, ktory (prawdopodobnie z powodu starej urazy) zdecydowal sie na
                    dokopanie mi. I ten niby Pozarski caly czas to wlasnie robi - znasz przeciez te
                    zabawy. Wez chocby moja odpowiedz dla Ciebie: on natychmiast musial odpowiedzial
                    za Ciebie i sprobowac zasugerowania bys jednak nie odpowiadala. On ma zwyczaj
                    odpowiadania za moich rozmowcow - stara sie narzucic im co powinni powiedziec a
                    przy okazji maksymalnie obrzydzic mnie. Na glowie staje by "umilic" mi pobyt na
                    forum przy czym, zauwaz, to on lazi za mna a nie ja za nim.

                    Jak na moj gust to ow Pozarski, jest moim starym i zapieklym wrogiem o nicku
                    Dachs (nie wiem, moze przypadkiem takze Zyd). Dokladnie ten sam zimny i
                    bezwzgledny styl drapieznika, majacy na celu wylacznie jedno: wyeliminowanie
                    przeciwnika. Ten sam sposob manipulowania, szkalowania, w tym samym stylu
                    zlosliwosci. Najmniejszej proby dostrzezenia tego co pozytywne, co interesujace,
                    co smieszne - wylacznie grobowo ponura wrogosc potrafiaca nawet kazdy niewinny
                    zart obrocic przeciwko (z zalozenia) ofierze. A przeciez niby nie znalismy
                    sie...Ten facet wykazal sie jak do tej pory maximum zlej woli jesli idzie o
                    odczytywanie tego co pisze ja.
                    Nie wez tylko prosze tego za skarge. To celem wprowadzenia w forum Aquanet. Ja
                    jeszcze kilku takich jak on debili przezyje i , w przciwienstwie do tego
                    nienawistnika, ciagle bede wesoly i mlody surprised)) A Ty twierdzisz, ze on nie jest
                    cham, jakby cham polegac mial wylacznie na rzucaniu k^u'rwami. Z drugiej strony,
                    ja wystarczajaco gruboskorny jestem, by nie tak znow od razu zarzucic chamowi
                    chamstwo...

                    Moim zdaniem bylo to tak: Dachs udal sie na kilka tygodni na forum Swiat by tam
                    wykreowac Pozarskiego a pozniej miec tu swoja wlasna, gwarantowana pacynke -
                    albo trolla, jak kto woli. Nie on pierwszy i nie on ostatni co w ten sposob
                    wyrabial sobie "autentyczne papiery". Nawiasem mowiac pozna jesienia czy w
                    grudniu Dachs byl tu rzadkim gosciem - co odnotowalem z zadowoleniem, dlatego
                    pamietam.

                    Ty zapewne nie wiesz, ze on juz probowal przylepic do mnie wszelkie mozliwe
                    gowno. Teraz wykombinowal sobie zrobienie ze mnie antysemity - rzeczywiscie
                    czuly punkt bo bardzo sobie cenie nie byc bigotem, a on wie o tym - z uzyciem
                    Pozarskiego wykombinowal sobie. Liczyl nikczemnik na to, ze doprowadzi mnie do
                    stanu w ktorym zaczne lzyc Zydow. Przelec sobie te i inne posty a przekonasz sie
                    co to za przyjemniaczek, przy czym rozmowa z nim nie ma najmniejszego sensu bo
                    caly czas musialbym tlumaczyc sie z przeroznych kretynskich i na akord
                    produkowanych zarzutow, odkrecac znaczenie tego co zlosliwie zle zrozumial... i
                    tak dalej....

                    Ten watek dotyczy wolnosci slowa, a zaistnial przy okazji omawiania sprawy
                    niejakiego Bubla, ktorego ciagaja "za nawolywanie do nienawisci". Moim zdaniem
                    jest to kretynskie prawo i temu prawu - jako pozostalosci po komunie - zawsze
                    bylem przeciwny (wyjasnienia powyzej). Uwazam otoz, ze amerykanskie rozwiazanie
                    w tej mierze jest znacznie lepsze od europejskiego i nie ogranicza wolnosci
                    slowa(takze objasnilem). Na tym F. bywa takze niejaki Marcq, ktory ma skrajnie
                    odmienny poglad od mojego a mimo to nie skakalismy sobie do oczu - co wiecej
                    uznalem jego preferencje za rownie uprawnione co moje. To jest forum dyskusyjne
                    a nie budka z piwem dla Dachsow/Pozarskich.

                    No wiec uznal chamski leb, ze moje argumenty sa zbyt dobre i zaczal bezwzglednie
                    atakowac a na glowce stawac by mi przyszyc antysemite (jesli sadzisz, ze nie
                    odpowiadanie mu jest mozliwym rozwiazaniem to sie mylisz - odpowiada za moich
                    rozmowcow i nie pozwala spokojnie polemizowac). Podobienstwo z Dachsem
                    zdumiewajace - jesli nawet to nie jest ten sam bydlaczek i nie Dachs Pozarskiemu
                    skrypt pisze.
                    Zatem na to jakie rozwiazanie prawne pozostanie (prawdopodobnie to co juz jest)
                    - to ja nie mam najmniejszego wplywu. Znam plusy i minusy obydwu systemow i
                    przekonany jestem ze polski jest gorszy. Ten idiota, tymczasem, natychmiast
                    wyzwal mnie od antysemity bo jestem przeciwko paternalistycznemu rozwiazaniu,
                    ktore chroni Zydow - i tak to sie zaczelo, w tym watku. Argumenty na rzecz
                    zostaly oczywiscie olane calosciowo. W zamian wynalazl byl Dachs/ Pozarski
                    "dziure w calym", bo Niemcow, okazalo sie, jest w Stanach mniej niz podalem (za
                    CNN sprzed kilku dni podalem, ze Amerykanie posiadajacy niemieckie korzenie
                    stanowia ok. 25 procent populacji). Skoro Twierdzisz wiec, ze on calkiem do
                    rzeczy to moze wiesz takze dlaczego czlowiek na jakim takim poziomie nie rozumie
                    roznicy pomiedzy Niemcem a Amerykaninem o niemieckich korzeniach, czy Niemcem z
                    pochodzenia(?) Znam ludzi o polskich korzeniach ktorych przodkowie od szesciu
                    pokolen nie uzywali jezyka polskiego, ktorzy nigdzie! nie sa wykazywani jako
                    Polacy. A polskie korzenie maja.

                    Podsumowujac, jak to mowia - nie ma zlego... surprised)) Najzupelniej przypadkowo
                    Swiatowa przygoda Dachsa zatoczyla kolo i przyniosla tu Ciebie.
                    No wiec witaj, a masz szanse, zauwaz, by odpoczac od tych swoich debili i
                    sprobowac pogawedzic sobie nieco tutaj - ze mna. O antysemityzmie na przyklad,
                    bo wrabiali mi antysemityzm jak w Zyda chorobe (czego samo stwierdzenie, okazalo
                    sie, jest oczywistym objawem antysemityzmuwink w oparciu o zartobliwe uzycie
                    "dlugich nosow rabinow", do ktorego to zwrotu jedynie Zyd ma prawo, i tylko Zyd
                    ortodoksyjny. Inaczej jak nic... antysemita. Istny wujek Leo - postac takze
                    bardzo komiczna... ale dajaca sie lubic surprised))

                    Przyznam, ze niechetnie wchodze w tego rodzaju watki ale antysemityzm z
                    niniejszego jest jedynie deserem, jako ze daniem glownym jest Wolnosc Slowa vs.
                    Wolnosc Slowa Ograniczona. Dlatego tu jestem... No miejmy oczywiscie nadzieje,
                    ze Dachs/Pozarski pozwoli nam spokojnie porozmawiac...

                    • dachs Dziękuję Ci Uszatku. :) 14.03.07, 07:44
                      benek231 napisał:

                      > Dokladnie ten sam zimny i bezwzgledny styl drapieznika, majacy na celu
                      > wylacznie jedno: wyeliminowanie przeciwnika.

                      Ty to potrafisz prawić panom komplementy.
                      Ale trochę jednak jesteś niesprawiedliwy. sad
                      Od kogo zaznałeś tyle ciepła co ode mnie? No powiedz. Od kogo?
                      • pozarski Re: Dziękuję Ci Borsuku. :) 14.03.07, 07:49
                        Uznanie Beniuchy ma duza wage na rynku,wiec podaj cene to moze ci sprzedam moje
                        zaslugi.
                        • dachs Ucz się, Krzysiu. 14.03.07, 07:59
                          pozarski napisał:

                          > Uznanie Beniuchy ma duza wage na rynku,wiec podaj cene to moze ci sprzedam
                          > moje zaslugi.

                          Widzisz Uszatku. My, Żydzi podchodzimy do spraw realnie i handlowo.
                          Nie tak emocjonalnie, na łapu capu, jak Ty. smile
                          • pozarski Re: Ucz się, Krzysiu. 14.03.07, 08:03
                            dachs napisał:

                            > pozarski napisał:
                            >
                            > > Uznanie Beniuchy ma duza wage na rynku,wiec podaj cene to moze ci sprzeda
                            > m
                            > > moje zaslugi.
                            >
                            > Widzisz Uszatku. My, Żydzi podchodzimy do spraw realnie i handlowo.
                            > Nie tak emocjonalnie, na łapu capu, jak Ty. smile
                            Wlasnie.Beniucha liczy pewnie,ze w niebie mu sie uzna jego zaslugi,podczas gdy
                            my wiemy,ze tam juz tych w pocie czola zarobionych punktow sie wydac nie da.
                            • dachs Re: Ucz się, Krzysiu. 14.03.07, 08:14
                              pozarski napisał:

                              > Wlasnie.Beniucha liczy pewnie,ze w niebie mu sie uzna jego zaslugi,podczas gdy
                              > my wiemy,ze tam juz tych w pocie czola zarobionych punktow sie wydac nie da.

                              No, to mu teraz dosoliłeś. Całe jego udawane bezbożnictwo diabli wzięli.
                              A ja tymczasem, żeby go bardziej zmylić, napisałem do siebie maila. Chcesz
                              przeczytać? smile
                              • pozarski Re: Ucz się, Krzysiu. 14.03.07, 08:18
                                No,to przeciez jasne,ze taka nienawisc do pewnej instytucji(nie tylko kk,ale
                                wiary jako takiej) moze byc symptomem zdradzonej milosci.List chce!
                                • dachs Re: Ucz się, Krzysiu. 14.03.07, 08:23
                                  pozarski napisał:

                                  > No,to przeciez jasne,ze taka nienawisc do pewnej instytucji(nie tylko kk,ale
                                  > wiary jako takiej) moze byc symptomem zdradzonej milosci.

                                  W gruncie rzeczy,żal chłopaka.smile

                                  > List chce!

                                  To czytaj.smile
                    • pozarski Re: Benka231 do Dany33 14.03.07, 07:52
                      Dziekuje Beniucha za reklame.Slawisz moje imie w innym watku tez,wiec teraz to
                      juz dla mnie sprawa ambicjonalna;bedziesz mnie widywal czesciej,niz sobie tego
                      zyczysz.
                    • dana33 Re: od dany33 do benka231 14.03.07, 10:58
                      nie moge ocenic, czy i kiedy pozarski zaczal sie dobierac do ciebie, bo nie
                      sledze tego forum, nie mam o nim zadnego zdania, oprocz tego, ze i tutaj
                      zydowski temat rowniez kroluje, jakby juz nic nie bylo wazniejszego na tym
                      swiecie... narod wybrany narodem wybranym, ale przeciez nie az tak.... smile)))

                      sugerowania u pozarskiego nie zauwazylam, ale ze odpowiada za kogos, albo
                      komentuje, to typowa zydowska priwyczka, wiec pewnie jest zydem... ja tez tak
                      robie... inna priwyczka zydowska jest odpowiadaniem na pytanie innym pytaniem...
                      ale to chyba juz wiesz... smile)))

                      nie mam pojecia czy pozarski i dachs to ta sama osoba, ale lubie i jednego i
                      drugiego, wiec jesli to jedna osoba to mi tez nie przeszkadza....

                      natomiast co do wolnosci slowa, to i w usa i wszedzie jest ograniczenie tej
                      wolnosci.... wprawdzie mozna spokojnie powiedziec, ze glowa panstwa jest k...
                      ale sa ograniczenia.... nawolywanie do nienawisci nie musi brzmiec: zydzi do
                      gazu.... wystarczy elegancka insynuacja, tu i tam rzucone slowo... popatrz
                      sobie na posty niejakiego remkka, ktory nic tylko rozlicza zydow ze wszystkiego,
                      od tradycji zaczawszy a na morderstwach milionow polakow skonczywszy. wolnosc
                      slowa dano nam, ale my nie umiemy tej wolnosci uzywac. zobacz jak "niewinnie"
                      uzywano slow w hitlerowskich niemczech i jak to sie skonczylo. w israelu mamy
                      wolnosc slowa, nikt mnie nie wsadzi do wiezienia jak powiem, ze kacaw to
                      gwalciciel, albo ze deri zlodziej. ale wiesz, jak po jakims zamachu
                      terrorystycznym stoi grupa rozwscieczonych, przerazonych i zdruzgotanych zydow
                      patrzacych na kawalki rozwalonego czlowieka i wrzeszcza "smierc arabom", co
                      ostatecznie w takim momencie jest zupelnie zrozumiale, to zaraz potem w
                      wiadomosciach w tv, radiu i gazecie jest wielkie potepienie tych ludzi, a
                      niektorzy dostaja wezwanie na policje i czasem tez sprawe w sadzie. zobacz tylko
                      jak antysemici uzywaja slowa "syjonista", wypaczajac zupelnie prawdziwe
                      znaczenie tego slowa i przykrywajac "syjonista" slowo "zydziaku".....
                      zreszta zobacz, co sam napisales: "jestem przeciwko paternalistycznemu
                      rozwiazaniu, ktore chroni Zydow"..... w 100% nie jest to antysemickie, i jestem
                      absolutnie przekonana, ze naprawde jestes za prawem, ktore chroni zydow. tylko
                      powiedz mi, dlaczego wogole takie prawo jest albo ma istniec? przeciez nie ma
                      prawa ktore chroni polakow, francuzow, amerykanow czy niemcow. jest w polsce
                      jakies prawo, ktore chroni polskie mniejszosci narodowe jak kaszubow, tatarow
                      czy lemkow? ty rozumiesz o co mi chodzi? dlaczego ciagle i wszedzie trzeba
                      zydow chronic? albo ich atakowac? albo robic jakies prawa dla nich? dlaczego nie
                      mozna zydow traktowac jak wszystkich innych? takie prawo wlasnie rodzi
                      antysemityzm, rodzi niechec do zydow, powoduje ciagle pytania dlaczego....

                      wolnosc slowa to wielka rzecz. ale trzeba umiec ja uzywac. jak zreszta kazda
                      wolnosc.... uwazasz, ze wolnosc kupienia broni w usa w kazdym sklepie, to
                      wolnosc?
                      dzieki za powitanie.... chetnie sobie z toba pogadam, ale nie wiem, czy bede
                      czestym gosciem.... fs doprowadzilo do tego, ze przestalam dyskutowac tylko
                      dokopuje... smile)) ale jak mozna normalnie, to oczywiscie chetnie... ale ty
                      wiesz, ja sobie nie daje w kasze dmuchac... smile)))
                      w kazdym razie zycze wam troche dystansu..... pewnie w realu to byscie sobie
                      mogli spokojnie pogadac... mimo wszystko, to te fora robia duzo zlego....
                      • benek231 Re: od Benka231 do Dany33 15.03.07, 05:48
                        Popatrz, Dana, ciagle nowy dzien i ciagle czegos nauczyc sei mozna...

                        Piszesz na przyklad cos takiego:

                        "sugerowania u pozarskiego nie zauwazylam, ale ze odpowiada za kogos, albo
                        komentuje, to typowa zydowska priwyczka, wiec pewnie jest zydem... ja tez tak
                        robie... inna priwyczka zydowska jest odpowiadaniem na pytanie innym pytaniem...
                        ale to chyba juz wiesz... smile))) "


                        Pomijajac, ze rzeczywiscie powinienem byl uzyc terminu usiluje 'narzucic', a nie
                        'zasugerowac' ( Pozarski) skoro tak ustawicznie, po chamsku, impertynencko,
                        zlosliwie,... wpycha sie "przed orkiestre", zdumialas mnie nieco tym fragmentem
                        odpowiedzi. Bo widzisz, ja dosc blisko znam kilku (nastu) Zydow oraz z
                        pochodzenia Zydow, a u zadnego z nich (wlacznie z zonami, dziecmi itd. ) nie
                        zauwazylem cech ktore tu przytaczasz. Zydzi ktorych znam nie przerywaja ludziom
                        w polowie zdania, nie przekrzyuja swych rozmowcow ... Po krotce nie zachowuja
                        sie w spoisob dosc powszechnie uznany w Polsce za chamski, niegrzeczny,
                        impertynencki itp. Zydzi ktorych znam to ludzie kulturalni, delikatni i obyci
                        towarzysko.
                        No i teraz nie wiem - bo wyglada na to, ze jedynie wydawalo mi sie, ze znam
                        jakichs Zydow. Moze ci "Zydzi" to tylka zreczna mistyfikacja... Jak to pozory
                        potrafia mylic i nie tylko pozory gdyz ja nie mam narodowego oka i nosa do
                        Zydow. Wiem gdy mi gosc powie, ze jest Zydem. Tak wiec ja naprawdenie wiem czy
                        Pozarski jest Zydem. Jak na razie wyglada mi na takiego co to wam przyprawia
                        tzw. "morde" - stara se by was nie lubiono.
                        A moze to cechy Zydow izraelskich... W takim razie moge tylko wspolczuc
                        kulturalnym ludziom dajacym sie zlapac na lep agentow turystycznych ojczyzny
                        Twoich przodkow. Czy moze jest jeszcze inaczej - rad bym sie dowiedziec, Dana.
                        Ciekawe czy tak wlasnie jak opisujesz wygladali polscy przedwojenni Zydzi - jak
                        Pozarski chamscy, rozwrzeszczani, niegrzeczni, impertynenccy.....(?)

                        No ale zostawmy na razie w spokoju te zakale waszego narodu(?) bo odnioslas sie
                        do praw chroniacych mniejszosc. Otoz nosze sie z zamiarem napisania
                        obszerniejszego postu, w ktorym w detalach wyloze co sadze na ten temat. W
                        zasadzie bedzie to zbior rozrzuconych tu fragmentow mych przemyslen, z istotnym
                        (sadze) dodatkiem oraz podsumowaniem.
                        Jak na razie ciesze sie, ze sie zgadzamy co do szkodliwosci prawa "chroniacego"
                        mniejszosci przed wolnoscia slowa innych. Wlasciwie skonstruowane prawo nie
                        powinno produkowac skrytych nienawistnikow - z racji ograniczania wolnosci
                        slowa. Jest znacznie lepiej gdy X powie otwarcie co mu lezy na watrobie zamias
                        budowac kolejne teorie konspiracyjne. Wszystko mozna spokojnie wyjasnic w
                        mediach, wszystko omowic, przedyskutowac - rozladowac. Aktualnie obywatel ma
                        prawo do myslenia jedynie - mowic mu nie wolno, gdy tymczasem slowa sa tylko
                        slowami. Karac mozna za czyny. Ich potencjal bedzie jednakze wzrastal w miare
                        zamykania ludziom ust. Aktualne prawo (ktore olal chocby Bubel) tak naprawde nie
                        jest w stanie zabezpieczyc mniejszosci przed niechciana retoryka - jest jedynie
                        straszakiem na pragnacych korzystac z wolnosci slowa.

                        Dziekuje za poswiecenie mi czasu.
                        Sam niestety mam go bardzo malo ale do reszty odniose sie przy najblizszej
                        okazji, bo i ciekawie piszesz.
                        • dachs Benia-Krzyś nosi zię z zamiarem 15.03.07, 07:33
                          benek231 napisał:

                          > Otoz nosze sie z zamiarem napisania
                          > obszerniejszego postu, w ktorym w detalach wyloze co sadze na ten temat.

                          Ratuj sie kto może! Jeszcze obszerniejszego?

                          > W zasadzie bedzie to zbior rozrzuconych tu fragmentow mych przemyslen, z
                          > istotnym (sadze) dodatkiem oraz podsumowaniem.

                          Wygląda na To, że czeka nas to samo stare ględzenie. sad
                          Nadzieję budzi zapowiedź "istotnego (jak sądzi) dodatku".
                          Znając dotychczasowe przemyślenia autora, można się spodziewać, iż uzupełni je o
                          rolę żydowskich księży pedofili w okradaniu wiernych w kościele katolickim
                          • pozarski Re: Benia-Krzyś nosi zię...Juz zaczal. 15.03.07, 07:43
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59049970
                • danus01 Re: co Benka laczy z Haszem 14.03.07, 08:30
                  benek231 napisał:

                  > Dzieki za sprostowanie, Dana. Najwyrazniej cos mi sie pomylilo. Przepraszam,
                  ze
                  >
                  > Pozarski zawracal Ci glowe. surprised))
                  >
                  > Ano widzisz, i tutaj pluje sie na Zydow, niestety. I tutaj Pozarscy pluja na
                  > nie-Zydow, czyli zupelnie tak jak na forum Swiat.
                  >

                  > My, tzn. Ty i ja, znamy sie od dosc dawna, choc niekoniecznie pod tym
                  nickiem,
                  > i nie sadze abys wpadla na pomysl by lekka raczka ochrzcic mnie antysemita.
                  > Pozarski nie ma podobnych problemow. On jest jak wujek Seinfelda, Leo.


                  czyzby tylko roznica w nikach?
                  • pozarski Re: co Benka laczy z Haszem 14.03.07, 08:53
                    danus01 napisala:
                    > czyzby tylko roznica w nikach?

                    Nie,nie,Danus.Haszo jest o niebo dowcipniejszy od Benka.Niech no tylko opadna
                    lustrcyjne emocje i Haszo,mam te nikla nadzieje,wroci do swojego starego ja. U
                    Beniuchy takiej nadziei nie ma,bo Benio w kazdym poscie jest kwintesencja
                    Benia.Oszolomem,jakiego swiat(moze byc forum)nie widzial.
                    • danus01 Re: co Benka laczy z Haszem 14.03.07, 09:09
                      pozarski napisał:

                      > Benio w kazdym poscie jest kwintesencja
                      > Benia.

                      podobnie jak Hasz0
                      • pozarski Re: co Benka laczy z Haszem 14.03.07, 09:18
                        danus01 napisała:

                        > pozarski napisał:
                        >
                        > > Benio w kazdym poscie jest kwintesencja
                        > > Benia.
                        >
                        > podobnie jak Hasz0
                        >
                        Teraz.Ale Haszo ma przeblyski niezaleznosci od swoich aktualnych fobii.Benio -
                        nigdy.
          • marcq O "Szkopkach";) 14.03.07, 07:33
            benek231 napisał:

            > Czy zauwazyles, Marcqu, ze Szkopek nie wypowiada sie teraz i w materii
            > wolnosci slowa? Teraz takze inna jest wiekszosc a po ktorej stronie stal on
            > ostatnio - pewnie nikt nie pamieta.

            Tak, TO zauważam. Nie jest to zresztą dla mnie żadna nowość. Podobnie, jak
            nie była, gdy "nie zauważał" chamstwa swych protegowanych, co nie przeszkadzało
            mu bynajmniej być wielce wymagającym Katonem wobec innych.

            > Ja pamietam. Z uwagi na "europejska specyfike" bronil podejscia europejskiego.

            > ...no i, będąc konsekwentnym oraz mając bodaj za grosz cywilnej odwagi,
            powinien bronić jej nadal. Ale - co wtedy? Konflikt z Piqusiem i Lukusiem???

            > Teraz jednakze musialby narazic sie i Luce wiec uruchomil Pozarskiego. Godny
            > nick Dachs nie moze miec zbyt wielu wrogow...

            Ale tu mam uwagę: nadal uważam, że widząc go wszędzie, popadasz w aberrację...
            P.Pozarski, Dana... kto następny??
            Poczytaj to, co pisze p. Pożarski, poczytaj, jak traktują go w/w rycerze prawdy
            i prawicy (ale też - jak on ich traktujesmile) - i wyciągnij wnioski...

            M.
            • dachs Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 07:55
              marcq napisał:

              > benek231 napisał:

              > Tak, TO zauważam. Nie jest to zresztą dla mnie żadna nowość.

              Bo zauważasz, jak zwykle tylko to co wygodne.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=58896107


              > Podobnie, jak nie była, gdy "nie zauważał" chamstwa swych protegowanych, co
              > nie przeszkadzało mu bynajmniej być wielce wymagającym Katonem wobec innych.

              Czy ja coś Dance na temat jej ostatnich postów napisałem?
              Tyueczku. Manipuluj, interpretuj, kręć, ale nie kłam. Gdzie czekistowska uczciwość?


              > Ale tu mam uwagę: nadal uważam, że widząc go wszędzie, popadasz w aberrację...
              > P.Pozarski, Dana... kto następny??

              Tyueczku, ja Cię błagam, nie wychylaj się.
              Nie narażaj się Krzysiowi. To, że jesteś jego chwilowym sojusznikiem, nie
              uchroni Cię przed słusznym gniewem. Weź pod uwagę, że Ty mu do pięt nie
              dorastasz i prawdopodobieństwo, że on Cię zniszczy jest ogromne.
              I o co ja będę buty wycierał, jak Cię zabraknie?
              • danus01 Re: O ...paragrafach...i straszeniu zwanym.... 14.03.07, 08:53
                ostrzezeniem tylko


                dachs napisał:

                > marcq napisał:
                >
                > > benek231 napisał:
                >
                > > Tak, TO zauważam. Nie jest to zresztą dla mnie żadna nowość.
                >
                > Bo zauważasz, jak zwykle tylko to co wygodne.
                > <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=58896107"

                na mnie paragraf?
                a konkretnie ktory i za co?
                jak mnie oswiecisz,to moze zaprzestane 'podpadania' pod paragrafy.

                >
                > > Podobnie, jak nie była, gdy "nie zauważał" chamstwa swych protegowanych,
                > co
                > > nie przeszkadzało mu bynajmniej być wielce wymagającym Katonem wobec inn
                > ych.
                >
                > Czy ja coś Dance na temat jej ostatnich postów napisałem?

                nie napisales
                postraszyles 'tylko' paragrafami


                > Tyueczku, ja Cię błagam, nie wychylaj się.
                > Nie narażaj się Krzysiowi. To, że jesteś jego chwilowym sojusznikiem, nie
                > uchroni Cię przed słusznym gniewem. Weź pod uwagę, że Ty mu do pięt nie
                > dorastasz i prawdopodobieństwo, że on Cię zniszczy jest ogromne.
                > I o co ja będę buty wycierał, jak Cię zabraknie?
                >
                • dachs Jaż nie straszę, jam anielskiej cierpliwości 14.03.07, 09:28
                  człowiek jest

                  danus01 napisała:

                  > na mnie paragraf?
                  > a konkretnie ktory i za co?
                  > jak mnie oswiecisz,to moze zaprzestane 'podpadania' pod paragrafy.

                  W Niemczech istnieje prawo zabraniające gloryfikowania III Rzeszy. W
                  jakiejkolwiek formie. Powiesz, że Hitler sieć autostrad wybudował i już
                  podpadasz. Mimo, że faktycznie wybudował.
                  A Ty piszesz, że w III Rzeszy wolność słowa istniała. Co nieprawdą jest. smile)


                  > nie napisales
                  > postraszyles 'tylko' paragrafami

                  To nie o ten Twój post chodziło.
                  Tyueczek wyraźnie mi zarzucał, że wybiórczo reaguję na chamstwo.
                  Ma rację. smile
                  • danus01 Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cierpliwości 14.03.07, 09:56
                    dachs napisał:

                    > W Niemczech istnieje prawo zabraniające gloryfikowania III Rzeszy. W
                    > jakiejkolwiek formie. Powiesz, że Hitler sieć autostrad wybudował i już
                    > podpadasz. Mimo, że faktycznie wybudował.
                    > A Ty piszesz, że w III Rzeszy wolność słowa istniała. Co nieprawdą jest. smile)
                    >
                    >

                    po pierwsze to podlegam prawu polskiemu-jeszcze
                    po drugie napisalam o "wolnosci slowa rasistowsko-antysemickiej"
                    a ze ta akurat "wolnosc slowa" jest tylko elementem OGOLNEJ wolnosci slowa...
                    podobnie rzecz sie miala w hitlerowskich niemczech co do 'wolnosci' zabijania
                    cywilow
                    jednych wolno bylo,a nawet wydano specjalne ustawy,ktorych to cywilow nie tylko
                    wolno,ale i nalezy unicestwic dla dobra ogolu...itd
                    ale chyba ta czesc historii jest ci znana Dachs
                    a ze wielu chce o tym zapomniec?
                    i to jak najszybciej...chcesz takim pomagac?
                    • dachs Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cierpliwości 14.03.07, 10:09
                      danus01 napisała:


                      > po pierwsze to podlegam prawu polskiemu-jeszcze

                      Dlatego tytuł mojego postu był: "Masz szczęście Danusiu".
                      Powtarza się tylko 10 razy, więc mogłaś nie zauważyć. smile

                      > po drugie napisalam o "wolnosci slowa rasistowsko-antysemickiej"
                      > a ze ta akurat "wolnosc slowa" jest tylko elementem OGOLNEJ wolnosci slowa...

                      To nie jest element "ogólnej" wolności słowa. "Ogólnej wolności słowa" nie ma.
                      Albo wolność słowa jest, albo jest ograniczona. Ograniczenie nie ogranicza
                      wolności słowa lecz ja likwiduje.
                      I to by było na tyle.
                      • danus01 Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cierpliwości 14.03.07, 10:30
                        dachs napisał:

                        >
                        > To nie jest element "ogólnej" wolności słowa. "Ogólnej wolności słowa" nie ma.
                        > Albo wolność słowa jest, albo jest ograniczona. Ograniczenie nie ogranicza
                        > wolności słowa lecz ja likwiduje.
                        > I to by było na tyle.
                        >

                        przyklad 'obrazowy'
                        normalny wolny czlowiek ma dwie rece i dwie konczyny i moze nimi machac kiedy
                        tylko chce i ile chce.
                        ale jesli tym machaniem swoich konczyn uszkodzi cialo innego osobnika,ktory tez
                        ma wszystkie konczyny zdrowe,to jednak podpada pod kodeks karny albo moze
                        oczekiwac odwetu az do samosadu wlacznie.ostatnio w wolominie zdarzyl sie taki
                        przypadek.
                        ale co zrobic jesli ofiara czlowieka wolnego i sprawnego jest napasc swoimi
                        konczynami na inwalide nie mogacego sie obronic i do tego np.niemego i gluchego?
                        kto ma takiego bronic PRZED popelnieniem napasci na niego?
                        proponujesz czekac na skutki pobicia i wtedy...niech prawo czyni swoje?
                        przeciez w imie wolnosci machania konczynami nie mozna ludziom zabronic
                        chodzenia.
                      • pozarski Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cierpliwości 14.03.07, 10:30
                        dachs napisal:
                        > To nie jest element "ogólnej" wolności słowa. "Ogólnej wolności słowa" nie ma.
                        > Albo wolność słowa jest, albo jest ograniczona. Ograniczenie nie ogranicza
                        > wolności słowa lecz ja likwiduje.
                        > I to by było na tyle.
                        >
                        Niestety obaj wiemy,ze nie zyjemy w idealnym swiecie i po prostu idealnej i
                        wszechogarniajacej wolnosci slowa w panstwie nie bylo i nie bedzie.Wszedzie
                        podaje sie przyklad wolnosci slowa w Ameryce(nawet Benio wychwala),ale Europa
                        to nie Ameryka(w ktorej tez idealnej wolnosci slowa nie ma).Niestety jest
                        troche tak, jak pisze Danus(co prawda nie dosc jasno i dobitnie)smirklowa moga sie
                        zamienic w czyn i przed tym wlasnie maja nas bronic jej(wolnosci slowa)
                        ograniczenia.Te slowa niekoniecznie musza dotyczc Zydow,choc rzecz jasna (i tu
                        slynna wyliczanka pastora Niemollera pasuje jak ulal)mnie osobiscie to
                        najbardziej interesuje.Dla Bubla(przykladowo) slowa:Zydzi sa wrogami narodu
                        polskiego,katolicyzmu i chrzescijanstwa - to po prostu opinia,ktora moze
                        wyglaszac w imie wolnosci slowa.Ale dla mnie te slowa znacza przyzwolenie
                        jakiemus na lyso ogolonemu fanatykowi do rekoczynow,a nawet gorzej.
                        • pozarski Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cier PS 14.03.07, 10:34
                          ...przyzwolenie na rekoczyny.(jestem niechluj)
                          • pozarski Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cier PPS 14.03.07, 10:51
                            www.history.ucsb.edu/faculty/marcuse/niem.htm
                            Swietna strona o Niemoellerze,ktora wlasnie znalazlem.Polecam!!!!!
                        • danus01 Re: Jaż nie straszę, jam anielskiej cierpliwości 14.03.07, 10:43
                          pozarski napisał:

                          >Dla Bubla(przykladowo) slowa:Zydzi sa wrogami narodu
                          > polskiego,katolicyzmu i chrzescijanstwa - to po prostu opinia,ktora moze
                          > wyglaszac w imie wolnosci slowa.Ale dla mnie te slowa znacza przyzwolenie
                          > jakiemus na lyso ogolonemu fanatykowi do rekoczynow,a nawet gorzej.

                          chyba kazdemu znane jest okreslenie i znaczenie 'bolow fantomowych'
                          powszechnie kojarzy sie je z bolami fizycznymi
                          w przypadku wypowiedzi antysemickich czy innych rasistowskich wypowiedzi, moga
                          byc u odbiorcy 'wolnosci slowa' odbierane jako 'psychiczne bole fantomowe'.
                          dlaczego?
                          cala historia ostatnich chocby stuleci jest tego dowodem,a ta najnowsza z
                          poprzedniego wieku w szczegolnosci.
                          i prawo przed stosowaniem tego typu bolow powinno tez obywatela chronic.
                        • marcq Wolność słowa: realna a wydumana 14.03.07, 10:58
                          pozarski napisał:

                          > Niestety obaj wiemy,ze nie zyjemy w idealnym swiecie i po prostu idealnej i
                          > wszechogarniajacej wolnosci slowa w panstwie nie bylo i nie bedzie.Wszedzie
                          > podaje sie przyklad wolnosci slowa w Ameryce(nawet Benio wychwala),ale Europa
                          > to nie Ameryka(w ktorej tez idealnej wolnosci slowa nie ma).Niestety jest
                          > troche tak, jak pisze Danus(co prawda nie dosc jasno i dobitnie)smirklowa moga
                          > sie zamienic w czyn i przed tym wlasnie maja nas bronic jej(wolnosci slowa)
                          > ograniczenia.Te slowa niekoniecznie musza dotyczc Zydow,choc rzecz jasna
                          > (i tu slynna wyliczanka pastora Niemollera pasuje jak ulal)mnie osobiscie to
                          > najbardziej interesuje.Dla Bubla(przykladowo) slowa:Zydzi sa wrogami narodu
                          > polskiego,katolicyzmu i chrzescijanstwa - to po prostu opinia,ktora moze
                          > wyglaszac w imie wolnosci slowa.Ale dla mnie te slowa znacza przyzwolenie
                          > jakiemus na lyso ogolonemu fanatykowi na rekoczyny,a nawet gorzej.

                          Dokładnie tak. (Cytując uwzględniłem autopoprawkę. smile)
                          M.
                          • dachs Ty się naprawdę miarkuj Tyueczku, 14.03.07, 14:55
                            nie wiesz jaki Krzyś potrafi być straszny w gniewie. Już drugi raz mu sie dziś
                            narażasz.
                            Pożarski, Niemoeller ma rację, w końcu opierał sie na własnych doświadczeniach,
                            ale to co mówił da sie rozwinąć również na inne dziedziny, w tym wolność słowa.
                            Ja Ciebie i Danutkę rozumiem, że boicie się retoryki Bubla. Ale dopóki Bubel nie
                            zabroni Wam, przeciw tej retoryce występować, nic Wam nie grozi.

                            Lepper nie lubi retoryki GW. Zamykać by chciał. Gazeta chętnie by zamknęła
                            Leppera. Rydzyk najchetnie zamknąlby buzie każdemu, kto ma inne zdanie.
                            Znalazłoby sie paru innych chętnych zamykaczy. A jeżeli któryś dojdzie do władzy
                            i tylko częściowo ograniczy komuś wolność wypowiedzi, to jest duża szansa na to,
                            że ten ktoś jak się dorwie do sejmu, to tamtemu ograniczy nieco bardziej.
                            I tak sobie będą ograniczać, bo przecież prawda to "ze nie żyjemy w idealnym
                            świecie i po prostu idealnej i wszechogarniającej wolności słowa w państwie nie
                            było i nie będzie." smile)

                            Az w końcu któryś tak ograniczy, że będziesz mógł sobie za Niemoellerem
                            pomyśleć: "Jak zamykali mordę Bublowi, nie protestowałem, bo ja też go nie
                            lubiłem... ... ..."
                            Ale tylko sobie tak westchniesz, bo głośno tego Ci już nie będzie wolno powiedzieć.

                            Ja sobie zdaje sprawę, że wolność słowa może nieść ze sobą niebezpieczeństwa.
                            Brak tej wolności, niesie je na pewno.
                            • pozarski Re: Ty się naprawdę miarkuj Tyueczku, 14.03.07, 15:03
                              Sprawa sie rozstrzygnie,kiedy w TVP spikerami beda panowie w koloratkach,a
                              programy bedzie prowadzic Bubel na zmiane z Tejkowskim(Zyd-alibi).Wtedy
                              zobaczymy, jak bedziesz spiewal.
                              • dachs Re: Ty się naprawdę miarkuj Tyueczku, 14.03.07, 15:11
                                pozarski napisał:

                                > Sprawa sie rozstrzygnie,kiedy w TVP spikerami beda panowie w koloratkach,a
                                > programy bedzie prowadzic Bubel na zmiane z Tejkowskim(Zyd-alibi).

                                A to mi coś przypomniało. Przecież Tejkowski tak naprawdę ma na imię Beniek.
                                smile)

                                > Wtedy zobaczymy, jak będziesz śpiewał.

                                Tak samo, tylko tym razem będę przeciw ograniczaniu mojej własnej wolności.
                                • pozarski Re: Ty się naprawdę miarkuj Tyueczku, 14.03.07, 15:23
                                  No,powiedzmy,ze bedziesz mial gdzie bronic swojej wolnosci.Ale - dobrze,ze sobie
                                  (i mnie przy okazji) przypomniales o Benku,bo faktycznie czsami mi sie zdaje,ze
                                  te Kszysiowe szarze(2z z kropka)to zwykla samoobrona przed (rany
                                  Boskie!) "pochodzeniem zydowskim". Moze Beniek to Tejkowski? Trzeba sie bedzie
                                  zastanowic i przeanalizowac jego posty pod tym katem.
                          • oleg3 Wolność słowa w dozwolonym zakresie 14.03.07, 15:01
                            marcq napisał (za pozarskim):
                            >Slowa moga sie zamienic w czyn i przed tym wlasnie maja nas bronic jej
                            > (wolnosci slowa) ograniczenia.

                            Nie jest to nowa koncepcja. Dokładnie na tym (zagrożenie życia wiecznego)
                            oparta była koncepcja cenzury kościelnej. Tyle, że papież - w ramach tej
                            koncepcji - był wyposażony w kompetencje niedostępne innym ludziom.

                            Nie słyszałem, by jakiś demokratyczny ośrodek władzy miał moc nieomylnego
                            orzekania.
            • benek231 Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 14:49
              marcq napisał:

              Ale tu mam uwagę: nadal uważam, że widząc go wszędzie, popadasz w aberrację...
              P.Pozarski, Dana... kto następny??
              Poczytaj to, co pisze p. Pożarski, poczytaj, jak traktują go w/w rycerze prawdy
              i prawicy (ale też - jak on ich traktujesmile) - i wyciągnij wnioski.

              ====

              Przeczytaj sobie co napisalem Danie33 i bedziesz wiedzial wiecej. Ja nie czytuje
              Pozarskiego w innych watkach - spotykam sie wylacznie z jego zachowaniami w
              stosunku do mnie. I on jest wypisz wymaluj Szkopek-Dachs. Czy on realnie jest
              czy nie jest to zupelnie inna sprawa, i jestem tego caly czas swiadomy, wiec...
              Tu jednak jest inna rzeczywistosc. Pisalem Danie33...

              Popatrz, mamy odmienny poglad na "prawo na Bubli" a jednak nie wzielismy sie za
              lby. Gdybys nie potrafil rozmawiac, silil sie na wtykanie szpilek, zachowywal
              podobnie jak Pozarski to z cala pewnoscia przejechalbymn sie po Tobie - o to sie
              nie martw. Tyle, ze przejechalbym sie takze gdybys mial zdanie podobne surprised))

              Moze wiec Pozarski zbiera zasluzone kopy..????

              • pozarski Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 14:53
                beniokrzys napisala:
                > Moze wiec Pozarski zbiera zasluzone kopy..????

                Kopy?Ty te pieszczoty,ktorymi mnie czestujesz,nazywasz kopy?Nooooo,musisz
                jeszcze zdrowo potrenowac,zebym cos poczul.
              • marcq Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 16:16
                benek231 napisał:

                > Przeczytaj sobie co napisalem Danie33 i bedziesz wiedzial wiecej. Ja nie
                > czytuje Pozarskiego w innych watkach - spotykam sie wylacznie z jego
                > zachowaniami w stosunku do mnie. I on jest wypisz wymaluj Szkopek-Dachs.

                Tak rozumując - miałbym absolutną i niezachwianą pewność, że Piquś to Luka. wink


                > Czy on realnie jest czy nie jest to zupelnie inna sprawa, i jestem tego caly
                czas swiadomy, wiec...

                Więc tego już nie rozumiem. Co masz na myśli?


                > Popatrz,mamy odmienny poglad na "prawo na Bubli" a jednak nie wzielismy sie za
                > lby. Gdybys nie potrafil rozmawiac, silil sie na wtykanie szpilek, zachowywal
                > podobnie jak Pozarski

                ...czyli jak?? Nie zauważyłem u niego nigdy jakiegoś zauważalnego stężenia złej
                woli, także wtedy, gdy mieliśmy zdania zupełnie odmienne.

                > to z cala pewnoscia przejechalbymn sie po Tobie - o to sie
                > nie martw. Tyle, ze przejechalbym sie takze gdybys mial zdanie podobne surprised))

                Czyli - potwierdzasz MOJE podejście do sprawy: forma dyskusji ma istotne
                znaczenie... wink))

                > Moze wiec Pozarski zbiera zasluzone kopy..????

                Czy "zasłużone" - nie wiem, ale nie sądzę - patrz wyżej, czy "kopy" - patrz
                respons p. Pożarskiego. wink
                Proponuję rozejm. wink)
                • pozarski Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 16:22
                  Marcqu,rozejm z fanatykiem?To rzecz nie do przeprowadzenia."Nie zgadzam sie"dla
                  Benia nie jest odpowiedzia godna Benia.
                  • marcq Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 16:34
                    pozarski napisał:

                    > Marcqu,rozejm z fanatykiem?To rzecz nie do przeprowadzenia."Nie zgadzam
                    > sie"dla Benia nie jest odpowiedzia godna Benia.

                    A jednak, uwierz, z doświadczenia wnioskuję, że to JEST możliwe. wink
                    Benek też zresztą pisze o tym (w kontekście "brania się za łby").
                    Może jednak - gwoli eksperymentu?
                    wink
                    M.
                    • pozarski Re: O "Szkopkach";) 14.03.07, 16:39
                      Nie,Marcqu.Po zastanowieniu sie,doszedlem do wniosku,ze stracilbym okazje do
                      moich sadystycznych eksperymentow.To zbyt wysoka cena za cos tak ulotnego,jak
                      rozejm z Benkiem.
            • benek231 Bawarska noga stolowa zmienila zdanie - CUD!? 14.03.07, 15:29
              marcq napisał:

              > benek231 napisał:
              >
              > > Czy zauwazyles, Marcqu, ze Szkopek nie wypowiada sie teraz i w materii
              > > wolnosci slowa? Teraz takze inna jest wiekszosc a po ktorej stronie stal
              > on
              > > ostatnio - pewnie nikt nie pamieta.
              >
              > Tak, TO zauważam. Nie jest to zresztą dla mnie żadna nowość. Podobnie, jak
              > nie była, gdy "nie zauważał" chamstwa swych protegowanych, co nie
              przeszkadzało
              > mu bynajmniej być wielce wymagającym Katonem wobec innych.
              >
              > > Ja pamietam. Z uwagi na "europejska specyfike" bronil podejscia europejsk
              > iego.
              >
              > > ...no i, będąc konsekwentnym oraz mając bodaj za grosz cywilnej odwagi,
              > powinien bronić jej nadal. Ale - co wtedy? Konflikt z Piqusiem i Lukusiem???
              >
              > > Teraz jednakze musialby narazic sie i Luce wiec uruchomil Pozarskiego. Go
              > dny nick Dachs nie moze miec zbyt wielu wrogow...
              ==

              No wiec jestesmy swiadkami kolejnego historycznego i niekoniukturalnego zwrotu.
              Ten Szkopek to jest jednak cos....

              ==
              >
              > Ale tu mam uwagę: nadal uważam, że widząc go wszędzie, popadasz w aberrację...
              > P.Pozarski, Dana... kto następny??

              Wyjasnij poprosze o co Ci chodzi z Dana? (z ktora Dana? z Dana33 czy Danus01?)
              • marcq O cudach i inkarnacjach ;) 14.03.07, 16:08
                benek231 napisał:

                > No wiec jestesmy swiadkami kolejnego historycznego i niekoniukturalnego
                > zwrotu.
                > Ten Szkopek to jest jednak cos....

                Jak rozumiem - podziwiasz Dachsa za śmiałe, pruncypialne i nie liczące się
                z jakimikolwiek restrykcjami gorące poparcie myślenia Luki i Piqa?
                Zaiste, nie każdego stać na taką szaleńczą odwagę...


                > ==
                > Wyjasnij poprosze o co Ci chodzi z Dana? (z ktora Dana? z Dana33 czy Danus01?)

                Chodzi mi o Danę 33, a konkretnie o tytuł tego postu:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=58975464
                wink)
                • xiazeluka Re: O cudach i inkarnacjach ;) 14.03.07, 16:10
                  marcq napisał:

                  > Jak rozumiem - podziwiasz Dachsa za śmiałe, pruncypialne i nie liczące się
                  > z jakimikolwiek restrykcjami gorące poparcie myślenia Luki i Piqa?
                  > Zaiste, nie każdego stać na taką szaleńczą odwagę...

                  To fakt - gdybyście się ze mną zgodzili, to byście dyscyplinarnie wylecieli z
                  gliwickiej organizacji powiatowej NSDAP i w ciągu doby znaleźli na froncie
                  wschodnim.
                • benek231 Re: O cudach i inkarnacjach ;) 14.03.07, 17:40
                  > Wyjasnij poprosze o co Ci chodzi z Dana? (z ktora Dana? z Dana33 czy Danus01?)

                  Chodzi mi o Danę 33, a konkretnie o tytuł tego postu:

                  ===
                  Ja ironizowalem, Marcqu. Ten cymbal odpowiadal mi za Dane33 - stad ten tytul.
                  • pozarski Re: O cudach i inkarnacjach ;) 14.03.07, 17:53
                    benek231 napisał:

                    > > Wyjasnij poprosze o co Ci chodzi z Dana? (z ktora Dana? z Dana33 czy Danu
                    > s01?)
                    >
                    > Chodzi mi o Danę 33, a konkretnie o tytuł tego postu:
                    >
                    > ===
                    > Ja ironizowalem, Marcqu. Ten cymbal odpowiadal mi za Dane33 - stad ten tytul.
                    Twoje ironie sa nieczytelne,Krzysiu.A "ten cymbal" nie odpowiadal za Dane(ona
                    nie potrzebuje [p]odpowiadaczy),tylko wpieprzal ci sie do rozmowy.Ot co.
                • benek231 A coz to tak zalatuje z ich obozu, Marcqu? 14.03.07, 20:01
                  Czyzby mieli zalatujacego czlonka, ktory wszelkie pryncypia tak naprawde ma w
                  dupie a przynalezy jedynie koniukturalnie?

                  Zaprawde powiadam wam, Oleg - ten ci bedzie ktory pierwszy was zdradzi surprised))

                  To czlowiek bez wiedzy, honoru i zasad - to swinia. Jeszcze rok temu Dachs
                  bronil obowiazujacego prawa, a teraz smyk, i juz jest po bezpieczniejszej
                  stronie. Fu, co za wstretny typ sad

                  A u nas Oleg, powietrze swiezutkie surprised))
                  • oleg3 Obóz postępu 15.03.07, 09:46
                    benek231 napisał:
                    > A u nas Oleg, powietrze swiezutkie surprised))

                    A jak z telewizją, siłownią i widzeniami?
                    • benek231 Czy noga stolowa Dachs mogla zmienic poglady? 15.03.07, 13:26
                      Otoz tak naprawde nie mogla. Do zmiany pogladow nalezy je najpierw posiadac.
                      Dachs natomiast to troll oraz glab ktory ceni sobie wylacznie komfort
                      trollowania na forum. Ten natomiast zapewnic mu mozetrzymanie sie wiekszosci.
                      Ten facet cuchnie i tak naprawde olewa Ciebie razem z twoimi pogladami, Oleg.

                      Probowano zazyc mnie tu ze Szkopek to nie Pozarski bo w niektorych sprawach
                      prezentuja odmienne poglady. No wiec dla mnie problemem byloby wystepowanie pod
                      roznymi nickami z roznymi pogladami. Owszem, to nie jest moj jedyny nick -
                      niemniej, w odniesieniu do pryncypiow przynajmniej, poglady zawsze mialem te
                      same. Dla kogos kto pogladow nie posiada skakanie po nich nie stanowi
                      najmniejszej trudnosci.

                      No coz, macie Oleg smierdzacego czlonka surprised)) Ten facet zdolny jest nawet do
                      podlizania mnie, przeciwko wam, jesli tylko koniuktura bedzie tego wymagala.
                      Szkopek to swinia.



                      oleg3 napisał:

                      > benek231 napisał:
                      > > A u nas Oleg, powietrze swiezutkie surprised))
                      >
                      > A jak z telewizją, siłownią i widzeniami?

                      ===

                      A co, chcialbys sie przeniesc?
              • dachs Sluchajcie no pieszczoszki - Beniu z Tyłeczkiem 14.03.07, 16:35
                Ustalcie może, który z Was mnie czyta, a który odpowiada.
                smile)
                • xiazeluka A, szkopku dachs-pozarski, Żydzie-antysemito jeden 14.03.07, 16:46
                  Odebrałeś moją pocztę czy też powinienem ją zaadresować
                  pozarskitomojedrugieja@gazeta.pl?
                  • dachs Re: A, szkopku dachs-pozarski, Żydzie-antysemito 14.03.07, 16:52
                    xiazeluka napisała:

                    > Odebrałeś moją pocztę czy też powinienem ją zaadresować
                    > pozarskitomojedrugieja@gazeta.pl?

                    Też można.
                    Odebrałem i uznałem ten list za - używając, ulubionej przez Ciebie, strzelistej
                    gliwickiej ornamentyki - OVER wzgl. ROGER.
                    • xiazeluka No to over. Pardon, OVER /nt 14.03.07, 17:00

                      • benek231 Macie smierdzacego czlonka w swoim obozie, panie 15.03.07, 13:54
                        Lowca. Pod nosem smierdzi wam byly komuch, oraz PZPR-owiec. a wy nic?! Ciekawe...

                        Moze na wech wam padlo... surprised))

                        Zatem informuje o powyzszym, gdyz jako wodz Nieustraszonych Łowców Muchów
                        bezwzglednie musisz o tym wiedziec.
                        • xiazeluka Tak, Kretynie52, zauważyłem już wcześniej ... 15.03.07, 14:29
                          ...twój wpis. Niestety - nie dowierzam ubekom, więc nie przekonałeś mnie,
                          towarzyszu poruczniku.
                          • benek231 No ale Kretyn jestes wiec nie wiesz co z tym 15.03.07, 15:32
                            fantem zrobic. Bo tak po prawdzie jako polska prawica gotowi zawsze jestescie
                            przyjac we wlasne szeregi kazda k^urve i zlodzieja byle tylko pobozna byla i
                            wystepowala przeciwko mnie. No i macie smierdziela-Dachsa. Nic nowego, znaczy...
                            • dachs Re: No ale Kretyn jestes wiec nie wiesz co z tym 16.03.07, 00:20
                              benek231 napisał:

                              > fantem zrobic. Bo tak po prawdzie jako polska prawica gotowi zawsze jestescie
                              > przyjac we wlasne szeregi kazda k^urve i zlodzieja byle tylko pobozna byla i
                              > wystepowala przeciwko mnie.

                              Beniuchna, to nie tak. smile

                              Nawet jakbyś teraz krzyżem leżąc, samokrytykę zrobił (czyli wystąpił pobożnie
                              przeciw sobie) to Cię prawica i tak nie przyjmie.

                              Ale jak się nosisz z takim zamiarem, to szansę jeszcze masz.
                              Zgłoś sie do Rydzyka. Profilem psychologicznym pasujesz jak ulał, a on ponoć
                              dobry chrześcijanin i Wielgusa bronił.
                          • benek231 Na wiare Kretynie to ze swoja kobieta zyc mozesz 15.03.07, 17:42
                            i nawet dzieci miec.
                            Przy rekrutacji do organizacji nalezy myslec (kogo sie przyjmuje).
                            Nawet jesli rekrutujesz do swej bandy wsrod swych kolegow spod waszej budki z
                            piwem. Na wiare to mozesz w swoim zlodziejskim kosciolku Debilu..

                            A Szkopek wlasnie znow przelozyl plaszcz z jednego ramienia na drugie.
                            Zachowanie typowe dla partyjnej gnidy.




                            xiazeluka napisała:

                            ...twój wpis. Niestety - nie dowierzam ubekom, więc nie przekonałeś mnie,
                            towarzyszu poruczniku.

                            • xiazeluka Nie poznaję cię, Kretynie 15.03.07, 21:11
                              O kobietach zaczynasz myśleć?

                              A, naradziłem się z resztą bandy podczas spożywania piwa pod naszą ulubioną budką na dworcu Wschodnim i postanowiliśmy spuścić łomot temu klesze, co to cię złosliwie nie wykorzystał seksualnie - za karę, że wpędził cię w taką traumę.
                              W zamian poprosimy o kontakt z twoim byłym oficerem prowadzącym z SB, chcielibyśmy zacząć przekręty na większą skalę i potrzebujemy znajomości.
                              • benek231 Tzn. na wzrok ci padlo Kretynie, na leb, czy... 16.03.07, 01:24
                                nt.
    • oleg3 Dla zainteresowanych: Manifest libertariański 16.03.07, 15:51
      Murray N. Rothbard
      O nową wolność. Manifest libertariański
      CZĘŚĆ II: LIBERTARIANIZM A PROBLEMY WSPÓŁCZESNOŚCI
      Wolność osobista
      www.mises.org.pl/o-nowa-wolnosc-manifest-libertarianski/rozdzial-6/
      Rothbard o wolności słowa
      • marcq Re: Dla zainteresowanych: Manifest libertariański 16.03.07, 16:32
        oleg3 napisał:

        > Murray N. Rothbard
        > O nową wolność. Manifest libertariański
        > CZĘŚĆ II: LIBERTARIANIZM A PROBLEMY WSPÓŁCZESNOŚCI
        > Wolność osobista



        Doczytałem aż do miejsca:

        ... Kolejną kontrowersyjną dziedziną jest prawo dotyczące zniesławienia i
        pomówienia. Powszechnie uważa się, że uprawnione jest ograniczenie wolności
        słowa w przypadku, gdy wypowiedź oparta na kłamstwie może zniszczyć czyjeś
        dobre imię. Przepisy dotyczące zniesławienia i pomówienia ustanawiają, innymi
        słowy, „prawo własności” swojego dobrego imienia. Jednakże „dobre imię” danej
        osoby nie może do niej należeć, ponieważ jest tylko i wyłącznie funkcją
        subiektywnych odczuć i poglądów innych osób. Skoro zaś nikt nie może „posiadać”
        umysłu i poglądów innych ludzi, to nikomu nie przysługuje prawo do posiadania
        „dobrego imienia”.



        I wystarczy. Znam teksty jeszcze śmieszniejsze.
        Marcq
        • benek231 Re: Dla zainteresowanych: Manifest libertariański 16.03.07, 19:42
          I wystarczy. Znam teksty jeszcze śmieszniejsze.
          Marcq

          ===
          Hehehe, gdy juz przestaniesz sie smiac Marcqu, to wytknij autorowi bledy
          rozumowania, i uzasadnij oczywiscie.

          Mowie jedynie o przytoczonym fragmencie bo reszty nie czytalem jeszcze. Z tym,
          ze libertarianskie podejscie do sfery spoleczno-politycznej z grubsza pokrywa
          sie z moim.
          • pozarski Re: Dla zainteresowanych:BenioKrzys - Szmata, 16.03.07, 20:04
            ktora mowi.Tylko w Oregonie takie cuda.
          • marcq Dla Benka o śmieszności Manifestu 17.03.07, 18:51
            benek231 napisał:

            > Hehehe, gdy juz przestaniesz sie smiac Marcqu, to wytknij autorowi bledy
            > rozumowania, i uzasadnij oczywiscie.
            >
            > Mowie jedynie o przytoczonym fragmencie bo reszty nie czytalem jeszcze. Z tym,
            > ze libertarianskie podejscie do sfery spoleczno-politycznej z grubsza pokrywa
            > sie z moim.


            Cóż, stali (oraz - co ważne - reprezentujący stosowny poziom IQ i możliwości
            percepcyjnychwink) klienci mają u mnie fory. Już uzasadniam. Odnoszę się,
            oczywiście, do obśmianego przeze mnie fragmentu.

            Zgodzisz się zapewne, że logo firmy, zastrzeżony znak towarowy itp. są słusznie
            chronione przed ich nadużyciem, np. przed oznakowaniem dobrym "markowym"
            znakiem - podróbki. I że za takie nadużycia grozi kara - tak ze względu na
            bezprawne korzystanie z czyjejś dobrej opinii, jak też ze względu na PSUCIE
            tej dobrej opinii w wyniku użycia dobrego znaku dla marnego produktu, aż po
            całkowitą utratę wiarygodności przez dobrą firmę - nie z jej winy.

            "Znakiem firmowym" człowieka jest jego imię i nazwisko. "Znakiem firmowym"
            grupy - jej nazwa: nazwa narodowości, wyznania, rasy... TEN znak TEŻ można
            zniszczyć. Zniszczyć SŁOWAMI, wyrażając osądy podrywające dobrą opinię tego
            człowieka, czy tej grupy. Jeśli wyrażane osądy są uzasadnione - w porządku,
            jeśli nie - powinna za to być kara. Logiczne?

            Dla mnie tak, ale nie dla autora Manifestu, który aż się poci, byle wykazać,
            że słowo - to nic... więc karać za nie nie można. A wg mnie - czasami nie tylko
            można, ale wręcz trzeba.

            M.
            • pozarski Re: Dla Benka o śmieszności Manifestu 17.03.07, 18:55
              Ze szmatami sie Marcqu nie dyskutuje.Co najwyzej pierze i dalej uzywa,az do
              momentu,kiedy nalezy ja wyrzucic.
            • benek231 Re: Dla Benka o śmieszności Manifestu 18.03.07, 05:21
              Manifest:
              >>... Kolejną kontrowersyjną dziedziną jest prawo dotyczące zniesławienia i
              pomówienia. Powszechnie uważa się, że uprawnione jest ograniczenie wolności
              słowa w przypadku, gdy wypowiedź oparta na kłamstwie może zniszczyć czyjeś
              dobre imię. Przepisy dotyczące zniesławienia i pomówienia ustanawiają, innymi
              słowy, „prawo własności” swojego dobrego imienia. Jednakże „dobre imię” danej
              osoby nie może do niej należeć, ponieważ jest tylko i wyłącznie funkcją
              subiektywnych odczuć i poglądów innych osób. Skoro zaś nikt nie może „posiadać”
              umysłu i poglądów innych ludzi, to nikomu nie przysługuje prawo do posiadania
              „dobrego imienia”.>>


              >>Zgodzisz się zapewne, że logo firmy, zastrzeżony znak towarowy itp. są słusznie
              chronione przed ich nadużyciem, np. przed oznakowaniem dobrym "markowym"
              znakiem - podróbki. I że za takie nadużycia grozi kara - tak ze względu na
              bezprawne korzystanie z czyjejś dobrej opinii, jak też ze względu na PSUCIE
              tej dobrej opinii w wyniku użycia dobrego znaku dla marnego produktu, aż po
              całkowitą utratę wiarygodności przez dobrą firmę - nie z jej winy.

              "Znakiem firmowym" człowieka jest jego imię i nazwisko. "Znakiem firmowym"
              grupy - jej nazwa: nazwa narodowości, wyznania, rasy... TEN znak TEŻ można
              zniszczyć. Zniszczyć SŁOWAMI, wyrażając osądy podrywające dobrą opinię tego
              człowieka, czy tej grupy. Jeśli wyrażane osądy są uzasadnione - w porządku,
              jeśli nie - powinna za to być kara. Logiczne?

              Dla mnie tak, ale nie dla autora Manifestu, który aż się poci, byle wykazać,
              że słowo - to nic... więc karać za nie nie można. A wg mnie - czasami nie tylko
              można, ale wręcz trzeba.>>


              Zwroc uwage, Marcqu, ze Autor mowi o dobrym imieniu Xa jako ocenie Xa przez
              osoby trzecie. To nie X jest wlascicielem dobrej opinii o samym sobie lecz osoby
              postrone. Dobre imie jest nie tyle funkcja staran Xa co ocen obserwatorow.

              Ze znakiem towarowym, z logo sprawy maja sie zupelnie inaczej to firma jest
              wlascicielem (posiadaczem) swego znaku firmowego a nie opinia publiczna, ktora
              jak najbaerdziej wyrazic moze jak najdalej idaca krytyke tego znaku - ktory dla
              firmy moze byc swietoscia.

              Podsumowujac, nie wydaje mi sie by udalo Ci sie podwazyc poprawnosc rozumwania
              autora.

              Dla osoby poddanej krytyce jakakolwiek krytyka moze byc nieuzasadniona i
              naruszajaca dobra osobiste. Najbardziej oburzaly sie na krytyke przerozne
              dzierzymordy...

              Przy okazji, czy pamietasz uzasadnienie obroncy Larry'ego Flynta?

              Czy spotkales sie z tym tekstem?:


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=787137&a=787137

              Przy okazji, cos sobie przypomnialem podczas przeszukiwania archiwow. Otoz dawno
              temu, gdy Szkopek przymilal sie do Ciebie to byl on z... Katowic. Pozniej, gdy
              smalil cholewki do Miriam to okazalo sie, ze mieszkal w Lodzi. Ostatnio okazal
              sie Warszawiakiem bo klei sie do druzyny naszego glownego Mucholapa. Ten facet
              ma wyjatkowe zdolnosci do pozyskiwania sobie sympatii ludzkiej. Wspolnota
              miejsca zamieszkania to wlasnie jedna z wielu wiazacych nici. A ten, zna je
              wszystkie... Urodzony brat-lata. Ciekawe...

              • pozarski Re: Dla Benka o śmieszności Manifestu 18.03.07, 05:25
                Sprawdzasz sie jako kretyn(ian) i szmata,beniu.Tak trzymaj.
              • marcq Re: Dla Benka o śmieszności Manifestu 18.03.07, 12:07
                benek231 napisał:

                > Zwroc uwage, Marcqu, ze Autor mowi o dobrym imieniu Xa jako ocenie Xa przez
                > osoby trzecie. To nie X jest wlascicielem dobrej opinii o samym sobie lecz
                > osoby postrone. Dobre imie jest nie tyle funkcja staran Xa co ocen
                > obserwatorow.

                Umiem czytać, Benku. wink Wiem, "co autor miał na myśli" - tyle, że uważam to za
                rozumowanie z gruntu błędne.

                > Ze znakiem towarowym, z logo sprawy maja sie zupelnie inaczej to firma jest
                > wlascicielem (posiadaczem) swego znaku firmowego a nie opinia publiczna, ktora
                > jak najbaerdziej wyrazic moze jak najdalej idaca krytyke tego znaku - ktory
                > dla firmy moze byc swietoscia.

                > Podsumowujac, nie wydaje mi sie by udalo Ci sie podwazyc poprawnosc rozumwania
                > autora.

                A mnie owszem. Dlatego, że nie piszę ani o "świętościach" firmy, ani o prawie
                (oczywistym) każdego człowieka do posiadania opinii, tylko o "dobrej marce",
                dobrym imieniu, jako wartości. Także tej najzupełniej materialnej. Którą to
                markę można zniszczyć, także wyłącznie przy pomocy słów.

                Jeśli ta dobra marka zostanie przez kogoś zniszczona w wyniku kłamstwa, to jej
                posiadacz ("posiadacz" niekoniecznie w wyniku rejestracji i "zakupu" znaku
                firmowego, to może być po prostu imię i nazwisko porządnego człowieka) poniesie
                określoną stratę materialną (np. obniżenie zamówień w firmie bezzasadnie
                oskarżonej o oszustwa) i/lub moralną. I ma prawo dochodzić zadośćuczynienia
                tej straty.

                > Dla osoby poddanej krytyce jakakolwiek krytyka moze byc nieuzasadniona i
                > naruszajaca dobra osobiste. Najbardziej oburzaly sie na krytyke przerozne
                > dzierzymordy...

                Ale to nie jest TEN przypadek, Benku.


                > Przy okazji, czy pamietasz uzasadnienie obroncy Larry'ego Flynta?

                Przypomnij, proszę.


                > Czy spotkales sie z tym tekstem?:
                >
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=787137&a=787137

                Właśnie przejrzałem. smile Ale i on nie ma bezpośredniego przełożenia na prawo
                porządnego człowieka (lub grupy ludzi) do obrony swego dobrego imienia i - w
                razie porzeby - do żądania zadośćuczynienia za potwarz.


                > Przy okazji, cos sobie przypomnialem podczas przeszukiwania archiwow. Otoz
                > dawno temu, gdy Szkopek przymilal sie do Ciebie to byl on z... Katowic.
                > ... Urodzony brat-lata. Ciekawe...

                Na ile wiem - przynajmniej część tych informacji jest prawdziwa. Co nie zmienia
                faktu, że - jak to często bywa - "używana" jest ta część, która aktualnie jest
                przydatna... wink

                M.
                • oleg3 O śmieszności marcqizmu 18.03.07, 13:15
                  marcq napisał:
                  > A mnie owszem. Dlatego, że nie piszę ani o "świętościach" firmy, ani o prawie
                  > (oczywistym) każdego człowieka do posiadania opinii, tylko o "dobrej marce",
                  > dobrym imieniu, jako wartości. Także tej najzupełniej materialnej. Którą to
                  > markę można zniszczyć, także wyłącznie przy pomocy słów.

                  W jakich jednostkach jest liczone "dobre imię"?
                  Jeżeli prawo ma gwarantować odszkodowanie za utratę wartości "dobrego imienia"
                  to kto jest - przykładowo- sprawcą utraty wartości "dobrego imienia" Leszka
                  Millera i kto ma płacić odszkodowanie?

                  Czy zdajesz sobie sprawę, że przyjęcie Twojej koncepcji oznacza absolutny zakaz
                  wypowiadania opinii na jakikolwiek temat? Powiem coś o Giertychu - powoduję
                  spadek wartości jego "dobrego imienia". To samo o Olejniczaku, Gosiewskim,
                  Lepperze. Napisałem ten post i spowodowałem spadek wartości "dobrego imienia"
                  Marqa.
                  • marcq O zerowej percepcji typowej dla olegizmu 19.03.07, 07:42
                    oleg3 napisał:

                    > marcq napisał:
                    > > A mnie owszem. Dlatego,że nie piszę ani o "świętościach" firmy,ani o prawie
                    > > (oczywistym) każdego człowieka do posiadania opinii, tylko o "dobrej marce",
                    > > dobrym imieniu, jako wartości. Także tej najzupełniej materialnej. Którą to
                    > > markę można zniszczyć, także wyłącznie przy pomocy słów.
                    >
                    > W jakich jednostkach jest liczone "dobre imię"?
                    > Jeżeli prawo ma gwarantować odszkodowanie za utratę wartości "dobrego imienia"
                    > to kto jest - przykładowo- sprawcą utraty wartości "dobrego imienia" Leszka
                    > Millera i kto ma płacić odszkodowanie?
                    >
                    > Czy zdajesz sobie sprawę,że przyjęcie Twojej koncepcji oznacza absolutny zakaz
                    > wypowiadania opinii na jakikolwiek temat? Powiem coś o Giertychu - powoduję
                    > spadek wartości jego "dobrego imienia". To samo o Olejniczaku, Gosiewskim,
                    > Lepperze. Napisałem ten post i spowodowałem spadek wartości "dobrego imienia"
                    > Marqa.


                    Pisałem - w tym samym poscie, który cytujesz:
                    "Jeśli ta dobra marka zostanie przez kogoś zniszczona w wyniku kłamstwa, to jej
                    posiadacz ("posiadacz" niekoniecznie w wyniku rejestracji i "zakupu" znaku
                    firmowego, to może być po prostu imię i nazwisko porządnego człowieka) poniesie
                    określoną stratę materialną (np. obniżenie zamówień w firmie bezzasadnie
                    oskarżonej o oszustwa) i/lub moralną. I ma prawo dochodzić zadośćuczynienia
                    tej straty."

                    W WYNIKU KŁAMSTWA. Nie podkreśliłem tego i to zapewne był błąd, wbrew temu,
                    co zarzuca mi Piquś. Pisząc do osób o tak słabej precepcji prostych tekstów
                    w języku polskim, jak Ty, należy to robić. No to robię przynajmniej teraz.

                    Jeśli Twoja umiejętność refleksji jest bodaj o oczko większa od umiejętności
                    percepcji (w co wątpię, ale...) - w słowach napisanych wersalikami znajdziesz
                    odpowiedź na swoje pytania.

                    Marcq
                    • oleg3 O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 09:15
                      Streszczę podstawowe zasady marcqowskiej teorii swobody słowa

                      - kazdy ma prawo do posiadania opinii
                      - każdy może rozpowszechniać swoją opinię pod warunkiem, że jest ona prawdziwa
                      - rozpowszechnianie nieprawdziwych opinii powodujące utratę wartości "dobrego
                      imienia" jest karane

                      Byłbym zobowiązany za wyjaśnienie czy opinia -Marksizm jest ideologią
                      prymitywną- jest prawdziwa i mogę ją swobodnie głosić.

                      Czy mogę napisać (prawdę!), że Biedroń jest pedałem a Wałęsa dzieciorobem?
                      • marcq Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 09:40
                        No proszę! Wystarczy poprosić raz i drugi, byś trochę przyłożył się do tego,
                        co piszesz, a skutek jest. smile

                        oleg3 napisał:

                        > Streszczę podstawowe zasady marcqowskiej teorii swobody słowa

                        A ja zweryfikuję ścisłość Twego streszczenia.

                        > - kazdy ma prawo do posiadania opinii

                        Potwierdzam. To oczywistość.

                        > - każdy może rozpowszechniać swoją opinię pod warunkiem, że jest ona prawdziwa

                        Tu trochę inaczej: każdy może rozpowszechniać swoją opinię pod warunkiem, że
                        nie zawiera ona kłamliwych treści godzących w dobre imię innych osób lub grup
                        osób.
                        Zatem - rozpowszechnianie opinii nieprawdziwych ale nie będących pomówieniami
                        (np. tezy, że krasnoludki są na świecie smile) mieści się całkowicie w mojej
                        definicji wolności słowa.

                        > - rozpowszechnianie nieprawdziwych opinii powodujące utratę wartości "dobrego
                        > imienia" jest karane

                        Tak - to naturalna konsekwencja punktu drugiego w wersji poprawionej.

                        > Byłbym zobowiązany za wyjaśnienie czy opinia -Marksizm jest ideologią
                        > prymitywną- jest prawdziwa i mogę ją swobodnie głosić.

                        Wyjaśniam uprzejmie: jest nieprawdziwa, ale możesz ją swobodnie głosić.
                        Napotka to wprawdzie na moją polemikę, ale nie na żądanie ukarania Cię.

                        > Czy mogę napisać (prawdę!), że Biedroń jest pedałem a Wałęsa dzieciorobem?

                        Możesz napisać prawdę, że Biedroń jest homoseksualistą, a Wałęsa - ojcem
                        siedmiorga (bo tyle ich chyba ma?) dzieci.
                        Wyjaśniam, że określenia "pedał" i "dzieciorób" mogą być uznane za określenia
                        wartościujące ujemnie, a zatem istnieje (dla Ciebie!) niebezpieczeństwo, że
                        któryś z w/w panów poczuje się dotknięty i pozwie Cię za zniesławienie. Ale
                        skoro chcesz to ryzyko podjąć - Twoja sprawa.

                        Marcq
                        • oleg3 Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 10:03
                          Coś mi tu nie gra. Twoje tezy teoretyczne nie zgadzają się z podanymi
                          rozwiązaniami kazusów.

                          Pozwalasz mi głosić kłamliwą - Twoim zdaniem - opinię o Marksie w oczywisty
                          sposób godzącą w "dobre imię" Marksa i marksistów, a zabraniasz (pośrednio)
                          głosić prawdziwą opinię o B. i W.
                          • marcq Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 10:54
                            oleg3 napisał:

                            > Coś mi tu nie gra. Twoje tezy teoretyczne nie zgadzają się z podanymi
                            > rozwiązaniami kazusów.
                            >
                            > Pozwalasz mi głosić kłamliwą - Twoim zdaniem - opinię o Marksie w oczywisty
                            > sposób godzącą w "dobre imię" Marksa i marksistów, a zabraniasz (pośrednio)
                            > głosić prawdziwą opinię o B. i W.

                            Wszystko gra.
                            Twoje opinie nt. wartości marksizmu nie są opiniami nt. Marksa jako człowieka.
                            "Być twórcą błędnej teorii" nie oznacza bowiem "być złym człowiekiem". Jeśli
                            jednak zaczniesz głosić TAKIE opinie - możesz liczyć się z restrykcjami ze
                            strony rodziny (spadkobierców itp.) Marksa.
                            Podobnie ja: nie głoszę, że Bubel, to "zakała ludzkości" itp. (a co myślę -
                            moja to rzecz). Uważam natomiast, że poglądy, które rozpowszechnia Bubel są
                            szkodliwe i powinny zostać sądownie ukarane. Przyznasz, że to różnica.

                            M.
                            • oleg3 Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 11:10
                              marcq napisał:
                              > Wszystko gra.

                              Może u Ciebie -smile
                              > Twoje opinie nt. wartości marksizmu nie są opiniami nt. Marksa jako człowieka
                              Czyli Twoja teoria się rozrasta. Zakazane jest (jedynie?) głoszenie kłamliwych
                              opinii o osobie (człowieku) godzących w jej dobre imię.

                              Jakie przestępstwo popełnił Bubel? Czy wprowadzasz się następne
                              kryterium "szkodliwości" opinii?
                              • marcq Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 11:25
                                oleg3 napisał:

                                > marcq napisał:
                                > > Wszystko gra.
                                >
                                > Może u Ciebie -smile

                                Wiem, że u Ciebie nie. Cóż, Twój problem. smile

                                > > Twoje opinie nt. wartości marksizmu nie są opiniami nt. Marksa jako
                                > człowieka
                                > Czyli Twoja teoria się rozrasta.

                                Nie sądzę. Wskaż więc, proszę, gdzie wg Ciebie.

                                > Zakazane jest (jedynie?) głoszenie kłamliwych
                                > opinii o osobie (człowieku) godzących w jej dobre imię.

                                Powtarzasz tylko to, co napisałem. To nie "rozrost".

                                > Jakie przestępstwo popełnił Bubel? Czy wprowadzasz się następne
                                > kryterium "szkodliwości" opinii?

                                Znowu udajesz durnia? (Zauważ: słowo "udajesz" sugeruje, że nie jesteś nim.)
                                A odpowiadając literalnie i po raz n-ty: jakie popełnił, orzecze sąd w oparciu
                                o istniejące przepisy polskiego prawa.
                                Bo właśnie sąd jest od tego, nie Ty, Qwardian, Luka, Piquś, czy ja. I o to cały
                                czas mi chodzi.
                                M.
                                • xiazeluka Towarzysz Tyuman strzelił sobie w stopę: 19.03.07, 11:31
                                  1. "A odpowiadając literalnie i po raz n-ty: jakie popełnił, orzecze sąd w
                                  oparciu o istniejące przepisy polskiego prawa. Bo właśnie sąd jest od tego"

                                  2. "Bezsens stosowania takiego przepisu w takich sytuacjach wydaje mi
                                  się więc oczywisty. Wniosek: należy odstąpić od ścigania takich spraw, jeśli
                                  nie na szczeblu (nadgorliwego) prokuratora, to najpóźniej na szczeblu procesu
                                  sądowego."

                                  Urocze, towarzyszu. Jakie są cztery największe plagi socjalistycznego
                                  rolnictwa? Takie: wiosna, lato, jesień, zima.

                                  Towarzyszu, tu naprawdę nie ma żadnych drzwi, przestańcie szukać sposobu, by
                                  przez nie przejść - po prostu przejdźcie.
                                  • marcq Luka ma wizje: widzi strzały 19.03.07, 11:44
                                    xiazeluka napisała:

                                    > 1. "A odpowiadając literalnie i po raz n-ty: jakie popełnił, orzecze sąd w
                                    > oparciu o istniejące przepisy polskiego prawa. Bo właśnie sąd jest od tego"
                                    >
                                    > 2. "Bezsens stosowania takiego przepisu w takich sytuacjach wydaje mi
                                    > się więc oczywisty. Wniosek: należy odstąpić od ścigania takich spraw, jeśli
                                    > nie na szczeblu (nadgorliwego) prokuratora, to najpóźniej na szczeblu procesu
                                    > sądowego."
                                    >
                                    > Urocze, towarzyszu. ...


                                    Urocza zbitka z dwóch wątków. Jakoś tylko nie dorzucono do niej tego, od czego
                                    zacząłem tamten wpis (w wątku Olega nt. Cygana oskarżonego o uprawianie
                                    pedofilii z żoną). A zacząłem od tego, że polskie prawo przewiduje odstąpienie
                                    od oskarżenia i/lub skazania w sprawie, której szkodliwość jest znikoma.

                                    Czyli - i tu i tu orzecze sąd. I tu i tu weźmie pod uwagę ową "znikomą
                                    szkodliwość": występuje, czy nie. Może skazać - i może uniewinnić. Byle
                                    orzekał zgodnie z prawem, bo od tego jest.
                                    Ciekawe, co Luka zobaczy w następnej swej wizji... bo, jak na razie, objawy
                                    choroby nasilają się.

                                    Marcq
                                    • xiazeluka Kolejna przedziurawiła wam czapkę-czapajewkę 19.03.07, 11:58
                                      Sąd od tego jest, ale przepisy są bezsensowne, więc należy je umarzać.
                                      Nie jest istotne to, że można niektóre sprawy zamiatać pod dywan, lecz to, że
                                      proponujecie całkowitą dowolność w stosowaniu prawa - głupie przepisy omijamy,
                                      mądre ozdabiamy duraleksem (łacińską mową, charakterystyczną dla pozerów) i
                                      udajemy, że całość jest zborna.
                                      I w miszmaszu zabłąkanych komórek mózgowych nie pojawi się błysk: a na co w
                                      ogóle stosować głupie, sprzeczne przepisy?

                                      Nie piszcie więc "zgodnie z prawem", ponieważ w waszych ustach to oświadczenie
                                      o treści "Tak mi wygodniej".
                                      • marcq O brzmieniach 19.03.07, 12:06
                                        xiazeluka popisał sobie znowu i zakończył tak:

                                        > Nie piszcie więc "zgodnie z prawem", ponieważ w waszych ustach to
                                        > oświadczenie o treści "Tak mi wygodniej".

                                        Czyli - w opinii Luki w moich ustach coś tam brzmi tak, jak Luka sądzi, że
                                        brzmi.
                                        No to niech mu brzmi. Mnie to grzmi.

                                        • xiazeluka Chodzi mi dokładnie o to, co Olegowi 19.03.07, 12:11
                                          Dowiedzenie, że towarzysz posiada jakiekolwiek kryteria. "Rozstrzygnie sąd" to
                                          dowód na ich brak.
                                • oleg3 Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 11:38
                                  marcq napisał:
                                  > Bo właśnie sąd jest od tego
                                  Do tego sprowadza się cały Twój wywód.

                                  Nie jesteś w stanie utrzymać w dyskusji kolejno wysuwanych kryteriów karania za
                                  słowo i ostatecznie oddajesz to sądowi. Niech sąd znajdzie paragraf.
                                  • marcq Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 11:51
                                    oleg3 napisał:

                                    > marcq napisał:
                                    > > Bo właśnie sąd jest od tego
                                    > Do tego sprowadza się cały Twój wywód.
                                    >
                                    > Nie jesteś w stanie utrzymać w dyskusji kolejno wysuwanych kryteriów karania
                                    > za słowo i ostatecznie oddajesz to sądowi. Niech sąd znajdzie paragraf.


                                    Nie tak, kochanieńki.
                                    O kryteriach piszę wciąż. Tyle, że są to MOJE kryteria, czego mam świadomość.
                                    Natomiast, przypomnę, sprawa zaczęła się od oburzeń Qwardiana, że sąd W OGÓLE
                                    zajął się tą sprawą.
                                    Dyskusja ma więc charakter dwutorowy: jeden to kwestia właściwości sądu do
                                    zajmowania się tą sprawą. Twierdzę, że sąd powszechny jest tu jak najbardziej
                                    właściwy.
                                    Drugi to kwestia różnych kryteriów oceny działań Bubla wynikających z różnie
                                    rozumianego zakresu wolności słowa. Jeśli chcesz sobie poczytać o tym i o moich
                                    poglądach w tej kwestii - przeczytaj moją dyskusję z Benkiem w tym samym wątku.
                                    Możesz nawet ograniczyć się do dzisiejszej odpowiedzi Benkowi.

                                    M.
                                    • oleg3 Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 12:05
                                      marcq napisał:
                                      >O kryteriach piszę wciąż. Tyle, że są to MOJE kryteria, czego mam świadomość.

                                      Idzie mi o Twoje kryteria. Własciwie o udawanie, że masz jakieś kryteria.
                                      • marcq Re: O marcqowskim prawie do posiadania opinii 19.03.07, 12:12
                                        oleg3 napisał:

                                        > marcq napisał:
                                        > >O kryteriach piszę wciąż. Tyle, że są to MOJE kryteria, czego mam świadomość.
                                        >
                                        > Idzie mi o Twoje kryteria.

                                        Mam więc radę - taką, jak zawsze w podobnych przypadkach: najpierw czytaj,
                                        potem pisz. Napisałem o nich (powtarzając się zresztą wielokrotnie) dużo, nie
                                        tylko w tym wątku. Poczytaj, przemyśl, skrytykuj... byle konkretnie, a nie to,
                                        co Ty uważasz, że uważam lub nie uważam.

                                        > Własciwie o udawanie, że masz jakieś kryteria.

                                        Tłumacząc z języka PR na język RP: chodzi Ci o to, by zainsynuować, że ich
                                        nie mam. Czy tak? No to, obawiam się, będziesz musiał nieźle się natrudzić.
                                        Wprawdzie klasyk czarnych PR-ów stwierdził kiedyś, że kłamstwo powtórzone
                                        1000 razy staje się prawdą, ale do tego tysiąca trochę Ci jeszcze brakuje...
                                        wink
                                        M.

                                        • xiazeluka Daj linka, wielbicielu konkretów 19.03.07, 12:32
                                          W powyższych bolesnych skurczach jelit wszak niczego konkretnego nie było.
                                          • marcq Daj linka, wielbicielu konkretów - 19.03.07, 13:09
                                            - napisał śmierdzący leń Luka.

                                            A masz - oto tekst proponowany Olegowi. Znajdziesz to parę linijek pod swoim
                                            własnym tekstem, w którym o ten link prosisz.

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59276064

                                            Mogę dołożyć jeszcze drugi - z wątku Perły:

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58517509&a=58896651

                                            A reszty - szukaj sam.

                                            • xiazeluka Re: Daj linka, wielbicielu konkretów - 19.03.07, 13:17
                                              marcq napisał:

                                              > - napisał śmierdzący leń Luka.

                                              No popatrzcie, towarzyszu, jak świetnie idzie wam korzystanie z wolności słowa.
                                              I ile jest z tym uciechy:

                                              "Uwaga pierwsza i dość zasadnicza: określenie "Wy" sugeruje relację zwrotną.
                                              Fakty są zaś takie, że wyzwisk (w rodzaju: ciota, debil, nazibolszewik itp.)
                                              używa JEDNA strona. Konkretnie Piq i Luka."

                                              "Śmierdzący leń" oczywiście wyzwiskiem nie jest. Drugą stopę sobie
                                              przedziurawiliście.

                                              No i powtórzę pytanie, którego nie zrozumieliście: jakie wy stosujecie
                                              kryteria? Piszecie bezładnie i nadostrożnie o
                                              jakichś "szkodach", "stratach", "obrazach" - lecz wedle jakiego cennika je
                                              szacujecie?
                                              • marcq Re: Daj linka, wielbicielu konkretów - 19.03.07, 14:24
                                                xiazeluka napisała:

                                                > marcq napisał:
                                                >
                                                > > - napisał śmierdzący leń Luka.
                                                >
                                                > No popatrzcie, towarzyszu,jak świetnie idzie wam korzystanie z wolności słowa.
                                                > I ile jest z tym uciechy:
                                                >
                                                > "Uwaga pierwsza i dość zasadnicza: określenie "Wy" sugeruje relację zwrotną.
                                                > Fakty są zaś takie, że wyzwisk (w rodzaju: ciota, debil, nazibolszewik itp.)
                                                > używa JEDNA strona. Konkretnie Piq i Luka."
                                                >
                                                > "Śmierdzący leń" oczywiście wyzwiskiem nie jest. Drugą stopę sobie
                                                > przedziurawiliście.

                                                Wyłącznie w Twej imaginacji.
                                                "Śmierdzący leń" - jako określenie człowieka, który prosi o link leżący 3 cm
                                                poniżej jego wpisu i dokładnie zdefiniowany w poscie, który czytał - to nie
                                                wyzwisko, lecz stwierdzenie faktu. W przeciwieństwie do określeń w rodzaju:
                                                ciota, debil, nazibolszewik itp. A propos: co to znaczy "nazibolszewik"? Wiem
                                                tylko, że zawiera dwa człony - oba mające służyć dyskredytacji pomawianego,
                                                czyli "nazi" i "bolszewik". Do pozwania za zniesławienie wystarczy i to, do
                                                uzyskania pełnej wiedzy, skąd ta zbitka - nie.

                                                > No i powtórzę pytanie, którego nie zrozumieliście: jakie wy stosujecie
                                                > kryteria? Piszecie bezładnie i nadostrożnie o jakichś "szkodach", "stratach",
                                                > "obrazach" - lecz wedle jakiego cennika je szacujecie?

                                                Dowcip wciąż w tym, że NIE JA mam je szacować. Ma to zrobić sąd rozpatrujący
                                                pomówienie konkretnego X-a przez konkretnego Y-ka w konkretnych okolicznościach.
                                                Ja tylko stwierdzam, że:
                                                1. Te szkody i straty mogą być spowodowane szerzeniem fałszywych opinii;
                                                a zatem - można w sytuacji wykaznia tych szkód i strat karać za ich szerzenie
                                                i żądać zadośćuczynienia.
                                                2. Sąd i tylko sąd ma prawo dokonać tego oszacowania.

                                                M.
                                                • xiazeluka Robicie tu za prowincjonalnego Benego Hila? 19.03.07, 14:48
                                                  marcq napisał:

                                                  > Wyłącznie w Twej imaginacji.
                                                  > "Śmierdzący leń" - jako określenie człowieka, który prosi o link leżący 3 cm
                                                  > poniżej jego wpisu i dokładnie zdefiniowany w poscie, który czytał - to nie
                                                  > wyzwisko, lecz stwierdzenie faktu. W przeciwieństwie do określeń w rodzaju:
                                                  > ciota, debil, nazibolszewik itp.

                                                  Buchachacha!!!
                                                  "W mojej imaginacji!" A w waszej - za nieuzasadnione uważacie użycie "debila"
                                                  i "nazibolszewika", choć to przecież również obiektywne stwierdzenia faktów.
                                                  Jako klaun jesteście rzeczywiście zabawni.

                                                  > A propos: co to znaczy "nazibolszewik"?

                                                  Naziści i bolszewicy to dwa odłamy Lewicy, a więc formacji ideowej programowo
                                                  przeciwnej wolności słowa oraz wychwalającej zamordyzm. Stosowanie tego zwrotu
                                                  do opisu osoby towarzysza jest jak najbardziej zasadne, dowodów towarzysz
                                                  przedstawił w tym wątku bez liku.
                                                  A zniesławienie, towarzyszu, to jedynie wytwór "waszej imaginacji", cha, cha,
                                                  cha. Wprawiliście mnie w doskonały humor, błaźnie.

                                                  > Dowcip wciąż w tym, że NIE JA mam je szacować. Ma to zrobić sąd rozpatrujący
                                                  > pomówienie konkretnego X-a przez konkretnego Y-ka w konkretnych
                                                  okolicznościach.

                                                  Oczywiście - towarzysz Tyuman nie będzie protestował przeciwko paragrafowi o
                                                  treści "Osoby o nazwiskach zaczynających się na Z będą co wtorek rozstrzeliwane
                                                  w ilości 5 osób na 1000 mieszkańców miast powyżej 100 tys.", tylko zajmie
                                                  się "konkretnymi okolicznościami": czy Marek Zalewski schwytany we wtorek w
                                                  Kabatach powinien być zgładzony czy nie, bo przecież las kabacki trudno uznać
                                                  za miasto, choć z drugiej strony linia administracyjnego podziału etc.
                                                  O takie szacowanie towarzysza pytam, bez nadziei zresztą na konkretną odpowiedź.

                                                  > 1. Te szkody i straty mogą być spowodowane szerzeniem fałszywych opinii;
                                                  > a zatem - można w sytuacji wykaznia tych szkód i strat karać za ich szerzenie
                                                  > i żądać zadośćuczynienia.

                                                  Jeśli będę "szerzył" opowieści o tym, że Księżyc jest z sera tylżyckiego, a
                                                  jacyś przedsiębiorcy wyłożą parę miliardów dularów na eksploatację tych bogactw
                                                  i stracą (bo Księżyc nie jest z sera, wbrew temu, co "szerzyłem") - to ukaracie
                                                  mnie, towarzyszu przewodniczący sądu wojennego?

                                                  > 2. Sąd i tylko sąd ma prawo dokonać tego oszacowania.

                                                  Sąd jest od zastosowania prawa, a nie szacowania zgodności paragrafów z
                                                  moralnością, sprawiedliwością i prawami człowieka.
                                                  • marcq Re: Robicie tu za prowincjonalnego Benego Hila? 19.03.07, 14:56
                                                    xiazeluka poużywał sobie znowu. Ze względu na poziom wykwitów jego słowotoku
                                                    - do ewentualnej dyskusji nadaje się tylko ten fragment:

                                                    > Sąd jest od zastosowania prawa, a nie szacowania zgodności paragrafów z
                                                    > moralnością, sprawiedliwością i prawami człowieka.

                                                    Wprawdzie dowodzi on kompletnej nieznajomości przez Lukę tematyki dyskusji,
                                                    ale - cóz w tym nowego...

                                                    A tak do wiadomości w/w Luki: sąd, owszem, jest również do "szacowania" -
                                                    także tego jak najbardziej dosłownego.
                                                    Wyniki tych oszacowań nazywają się: grzywna i nawiązka.
                                                  • xiazeluka Jak widzę, przyparłem towarzysza do ściany 19.03.07, 15:45
                                                    Udzielić odpowiedzi nie umiecie, więc popisujecie się przed publiką. Ale, ale,
                                                    zapomnieliście o WERSALIKACH. Nie wypadajcie z ROLI, towarzyszu.

                                                    No i podciągnijcie rajtuzy, ponieważ i tak nikogo nie nabierzecie na taką
                                                    taktyczną zmianę tematu - przez "szacowanie" rozumiem nie zliczanie przez
                                                    liczykrupę grosików z kupki, lecz źródła prawa.
                                                    Odpowiedźcie więc na pytanie o pana Z.
                                                  • marcq Stara śpiewka pt."Łapaj złodzieja" 19.03.07, 16:13
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Udzielić odpowiedzi nie umiecie, więc popisujecie się przed publiką. ...

                                                    I kto to pisze???

                                                    Dostałeś linki. Jeden z nich, notabene, to powtórka pytań zadanych Ci przez
                                                    Pulbeka, uzupełniona jedynie moim skromnym komentarzem. Drugi - to wyłożenie
                                                    moich poglądów nt. wartości dobrej marki i dobrego imienia.

                                                    I co - co w nich znalazłeś?

                                                    Meritum przerosło Cię, jak widzę, więc wpadasz w manierę Twego idola Dachsia
                                                    i - jak on w takich sytuacjach - zaczynasz się wygłupiać?
                                                    No to miłej zabawy.
                                                    M.
                                                  • xiazeluka Ocierając łzy z rozkoszy 19.03.07, 16:40
                                                    JA piszę, że WY popisujecie się przed PUBLIKĄ - już wiecie, kto TO pisze?
                                                    Twierdzę tak dlatego, że na podstawie nie wiadomo czego piszecie, że "meritum
                                                    mnie przerosło". Otóż, towarzyszu, prosiłem o linki, lecz nie obiecywałem, co
                                                    zrobię dalej - chciałem poznać te towarzysza konkrety.

                                                    Towarzysz natomiast odwrotnie - zadałem kilka pytań, z którymi towarzysz nie
                                                    umie sobie poradzić, więc zaczyna się puszyć, wynosić i mędrkować, zwalając
                                                    winę za swoją głupotę na mnie.

                                                    To jak, odpowiedzie na te kilka pytań, towarzyszu Zajęcze Serce?
                                                  • piq zdaje się, ze obydwaj znamy ten histeryczny... 19.03.07, 17:12
                                                    ...bełkot, skierowany do domniemanej publiki, która oczywiście z zapartym
                                                    jelitem obserwuje zmagania tyuja - z pewnością nie mając nic lepszego do roboty
                                                    niż gryzienie palców i zadawanie sobie pytania "kto kogo, mocny Boze, kto
                                                    kogo???!!!". Bełkot ten, w 3. osobie o tym, kto właśnie wbijał nieżywemu już
                                                    tyujowi kołek w jego ptasi mostek, zawsze pojawiał sie wtedy, gdy nasz towarzysz
                                                    tyujek zdawał sobie sprawę z tego, ze dostal kolejny wpiéřdól.
                                                  • marcq Przyjemniaczek 19.03.07, 18:19
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > JA piszę, że WY popisujecie się przed PUBLIKĄ - już wiecie, kto TO pisze?

                                                    Ależ wiem, wiem. I wiem - od lat przecież - że poczucie humoru czy sarkazmu
                                                    nie jest Twoją mocną stroną.

                                                    > Twierdzę tak dlatego, że na podstawie nie wiadomo czego piszecie, że "meritum
                                                    > mnie przerosło". Otóż, towarzyszu, prosiłem o linki, lecz nie obiecywałem, co
                                                    > zrobię dalej - chciałem poznać te towarzysza konkrety.

                                                    No właśnie, emocjonalny analfabeto. Nie wiesz dlaczego, choć cytujesz przyczynę.
                                                    "Nie obiecywałem".
                                                    Ano, nie obiecywałeś, tchórzliwy krętaczu. Pulbekowi też nie obiecywałeś.
                                                    Po prostu zwiałeś.

                                                    > Towarzysz natomiast odwrotnie - zadałem kilka pytań, z którymi towarzysz nie
                                                    > umie sobie poradzić, więc zaczyna się puszyć, wynosić i mędrkować, zwalając
                                                    > winę za swoją głupotę na mnie.

                                                    Kilka pytań wystarczająco idiotycznych (np. to o rozstrzeliwaniu w Laskach,
                                                    czy gdzieś tam), by być zwolnionym od odpowiedzi.

                                                    > To jak, odpowiedzie na te kilka pytań, towarzyszu Zajęcze Serce?

                                                    Nie, agresywny na pokaz tchórzu. Odpowiedzie nie bedzie.

                                                    Marcq

                                                    P.S. czy mógłbyś zwrócić uwagę temu szczekliwemu kundlowi, że spamuje zupełnie
                                                    niepotrzebnie? I tak go nie czytam - wystarczy mi rzut oka na tytuł kolejnego
                                                    wykwitu jego intelektu.
                                                  • piq kto to jest szczekliwy kundel, panieneczko? 19.03.07, 20:57
                                                    Ciekawym. I konsekwencji ciekawym takoż.
                                                  • xiazeluka Towarzyszu Leninku 20.03.07, 09:43
                                                    Jeżeli mizdrzenie się jest przejawem waszego poczucia humoru i sarkazmu - to
                                                    niniejszym przyznaję, że niewłaściwie odczytałem wasz taniec w rajtuzach i
                                                    baletkach na scenie Teatru Akwanet: to nie pląs godowy szczura-onanisty, lecz
                                                    benefis znanego na całym świecie trefnisia Tyumana Dańca opowiadającego świetne
                                                    dowcipy, podkreślone - jak w telewizyjnych sitkomach śmiechem z taśmy -
                                                    upiornymi znaczkami zwanymi emotikonami.

                                                    Poprosiłem o linki, ponieważ nie czytam z zapartym tchem wszystkich waszych
                                                    erupcji braku inteligencji, a znając was dobrze wiem, że jesteście zerem
                                                    etycznym, w związku z tym poglądów własnych nie macie, chociaż całkiem nieźle
                                                    żonglujecie cudzymi, wyczytanymi w "Sturmerze". Po drugie - jesteście naprawdę
                                                    godni pogardy, kiedy tak stoicie zapłakami z pluszakiem pod pachą i
                                                    szlochacie: "Luka przeczytał, ale nie napisał, że z tym i owym się ze mną
                                                    zgadza! Albo nie zgadza! Albo sam nie wiem co! Buuaaaa!!!"
                                                    Odrażające.
                                                    Jeszcze bardziej odrażające jest prymitywne kłamstwo rozzłoszczonego pętaka:

                                                    > Pulbekowi też nie obiecywałeś.
                                                    > Po prostu zwiałeś.

                                                    Ja jako ostatni odpisałem Pulbekowi, trudno więc nazywać to "ucieczką".
                                                    A propos ucieczek, kiedy odpowiedzie na moje pytania, prawdomówny, dowcipny
                                                    bohaterze? Wiem, że są trudne do przełknięcia, ponieważ świetnie dokumentują
                                                    towarzysza nazistowskie poglądy, lecz, drogi chłopcze, zanim zaczniecie się
                                                    mierzyć z innymi, spróbujcie z samym sobą.
                                                    Daję wam szansę, czwartą zresztą: odpowiedzcie na te pytania. Zwalnianie się z
                                                    odpowiadania pod dziecinnym pretekstem jest przecież upokarzające, maestro
                                                    dowcipu.

                                                    PS. Dlaczego przestaliście pisać wersalikami? Odejmujecie publice tyle zabawy...
                                                  • marcq A Luka - w zaparte... 20.03.07, 12:23
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > ...
                                                    > Jeszcze bardziej odrażające jest prymitywne kłamstwo rozzłoszczonego pętaka:
                                                    >
                                                    > > Pulbekowi też nie obiecywałeś.
                                                    > > Po prostu zwiałeś.
                                                    >
                                                    > Ja jako ostatni odpisałem Pulbekowi, trudno więc nazywać to "ucieczką".

                                                    Pytam, prymitywny krętaczu, nie o odpisanie "gdzieś tam, tak w ogóle", ale
                                                    o pewien konkretny zestaw pytań Pulbeka - właśnie ten, który Ci wczoraj
                                                    przypomniałem:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58517509&wv.x=2&a=58835715
                                                    To te pytania cytowałem wczoraj in extenso, z moim komentarzem.
                                                    Gdzie odpowiedź? Za trudna była?

                                                    Odpowiedź na te właśnie pytania mogłaby popchnąć sprawę do przodu.
                                                    Zamiast tego raczysz mnie swymi wygłupami. Dzięki, nie skorzystam.

                                                    M.
                                                  • xiazeluka Nie dość, że kłamie, to jeszcze... 20.03.07, 12:54
                                                    ...ma problemy z wzrokiem. Pulbek tym postem odpowiadał pikowi, mój ty Sokole
                                                    Oko w ciemnych okularach. I gdzie w tym poście jest jakiś "zestaw pytań",
                                                    osobliwie do mnie, którego Pulbek wymienia w trzeciej osobie? Pulbek dzieli się
                                                    jedynie wątpliwościami interpretacyjnymi.
                                                    Najzabawniejsze jest to, że ów post - skierowany do pika - doczekał się
                                                    odpowiedzi. Od pika właśnie.

                                                    To jak, kłamczuszku, co teraz wymyślisz? Może lepiej spróbuj odpowiedzieć na
                                                    moje pytania, konkretne i wyraźnie zaadresowane?
                                                  • xiazeluka PS. 20.03.07, 12:58
                                                    A odpowiedź na swoje "linki" otrzymaliście, towarzyszu Łżełow:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59301946
                                                    ...po czym podkuliliście ogon i wypiszczeliście zza tumanu kurzu, że odpowiedać
                                                    nie będziecie, bo nie.
                                                  • marcq Re: PS. 20.03.07, 13:11
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > A odpowiedź na swoje "linki" otrzymaliście, towarzyszu Łżełow:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59301946
                                                    > ...po czym podkuliliście ogon i wypiszczeliście zza tumanu kurzu, że
                                                    > odpowiedać nie będziecie, bo nie.


                                                    Tak twierdzisz?
                                                    Cytuję zatem pełny tekst mojej odpowiedzi na tmten tekst:


                                                    xiazeluka poużywał sobie znowu. Ze względu na poziom wykwitów jego słowotoku
                                                    - do ewentualnej dyskusji nadaje się tylko ten fragment:

                                                    > Sąd jest od zastosowania prawa, a nie szacowania zgodności paragrafów z
                                                    > moralnością, sprawiedliwością i prawami człowieka.

                                                    Wprawdzie dowodzi on kompletnej nieznajomości przez Lukę tematyki dyskusji,
                                                    ale - cóz w tym nowego...

                                                    A tak do wiadomości w/w Luki: sąd, owszem, jest również do "szacowania" -
                                                    także tego jak najbardziej dosłownego.
                                                    Wyniki tych oszacowań nazywają się: grzywna i nawiązka.


                                                    Koniec cytatu.
                                                  • xiazeluka Jestem jasnowidzem 20.03.07, 13:16
                                                    Przewidziałem tamtym poście towarzysza reakcję na zadane pytanie:

                                                    "Oczywiście - towarzysz Tyuman nie będzie protestował przeciwko paragrafowi o
                                                    treści "Osoby o nazwiskach zaczynających się na Z będą co wtorek rozstrzeliwane
                                                    w ilości 5 osób na 1000 mieszkańców miast powyżej 100 tys.", tylko zajmie
                                                    się "konkretnymi okolicznościami": czy Marek Zalewski schwytany we wtorek w
                                                    Kabatach powinien być zgładzony czy nie, bo przecież las kabacki trudno uznać
                                                    za miasto, choć z drugiej strony linia administracyjnego podziału etc.
                                                    O takie szacowanie towarzysza pytam, bez nadziei zresztą na konkretną
                                                    odpowiedź."

                                                    To i drugie pytanie oraz kpina z "imaginacji" jako wykładni prawotwórczej
                                                    towarzysz puścił mimo uszu, nieudolnie maskując ucieczkę wydziwianiem "do
                                                    dyskusji nadaje się to i tamto".
                                                    Słabo, jak na forumowego dyktatora dowcipu i arbitra szyderstwa.
                                                  • piq duży błąd merytoryczny 20.03.07, 14:42
                                                    xiazeluka napisał:
                                                    > > Sąd jest od zastosowania prawa, a nie szacowania zgodności paragrafów z
                                                    > > moralnością, sprawiedliwością i prawami człowieka.

                                                    ty odpisałeś...:
                                                    > Wprawdzie dowodzi on kompletnej nieznajomości przez Lukę tematyki dyskusji,
                                                    > ale - cóz w tym nowego...
                                                    >
                                                    > A tak do wiadomości w/w Luki: sąd, owszem, jest również do "szacowania" -
                                                    > także tego jak najbardziej dosłownego.
                                                    > Wyniki tych oszacowań nazywają się: grzywna i nawiązka.

                                                    ...dowodząc rzetelnej i dogłębnej dezorientacji w tak prostej rzeczy, jak
                                                    rozdział władzy ustawodawczej od sądowniczej. Sąd bowiem istotnie nie jest od
                                                    szacowania zgodności paragrafów z moralnością, sprawiedliwością i prawami
                                                    człowieka, przynajmniej w prawie nieprecedensowym, które istnieje w większości
                                                    państw europejskich. Paragrafy są bowiem czescia prawa stanowionego przez
                                                    parlament, czyli ustaw, czyli kodeksów.

                                                    Sąd natomiast zajmuje się zastosowaniem owych kodeksów w praktyce, i to w
                                                    zakresie kwalifikacji przedstawionej przez oskarżyciela czy tez powoda, a więc
                                                    albo przez organ władzy wykonawczej w postaci prokuratora, albo przez osobę
                                                    prawną lub fizyczną. Koniec kropka tche ent.

                                                    Natomiast przywołane przez ciebie grzywna i nawiązka są sankcjami wpisanymi do
                                                    kodeksu karnego i wymierza się je dokładnie tak samo, jak kary pozbawienia
                                                    wolności. W ten sposób sad stosuje paragrafy, a nie szacuje ich zgodność z
                                                    czymkolwiek.
                                                  • marcq Re: duży błąd merytoryczny 20.03.07, 14:51
                                                    piq napisał:

                                                    > ...
                                                    > Natomiast przywołane przez ciebie grzywna i nawiązka są sankcjami wpisanymi do
                                                    > kodeksu karnego i wymierza się je dokładnie tak samo, jak kary pozbawienia
                                                    > wolności. W ten sposób sad stosuje paragrafy, a nie szacuje ich zgodność z
                                                    > czymkolwiek.


                                                    smile)))))))))))))))))))))))

                                                    Ciekawe, jak Piquś nazwie mechanizm, w wyniku którego sąd "stosując paragrafy"
                                                    wymierzył grzywnę w wysokości - powiedzmy - 1000 zł. Wymierzył w oparciu o
                                                    paragraf, który za czyn zarzucony oskarżonemu, przewiduje grzywnę w wysokości
                                                    - powiedzmy - od 500 do 2500 zł.
                                                    Skoro nie "szacował" wysokości grzywny proporcjonalnej do wielkości winy
                                                    oskarżonego - to co zrobił? Wysłuchał podpowiedzi Ducha Świętego?
                                                    wink)))))

                                                    Oj, ten Piquś, ten Piquś... Tyle już razy dostał po łapach i wciąż uważa się
                                                    za mądrzejszego...
                                                  • oleg3 Re: duży błąd merytoryczny 20.03.07, 14:58
                                                    Następny błąd!
                                                    > Skoro nie "szacował" wysokości grzywny proporcjonalnej do wielkości winy
                                                    > oskarżonego - to co zrobił? Wysłuchał podpowiedzi Ducha Świętego?
                                                    > wink)))))

                                                    Z siebie się śmiejesz głupcze. Sąd nie szacuje grzywny w zależności od stopnia
                                                    winy, tylko po ustaleniu stopnia winy szacuje zdolności zarobkowe oskarżonego.
                                                    Przcież to elementarz lewicy towarzyszu marcq!
                                                  • marcq Do Piqusiowego adwokata 20.03.07, 15:03
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Następny błąd!
                                                    > > Skoro nie "szacował" wysokości grzywny proporcjonalnej do wielkości winy
                                                    > > oskarżonego - to co zrobił? Wysłuchał podpowiedzi Ducha Świętego?
                                                    > > wink)))))
                                                    >
                                                    > Z siebie się śmiejesz głupcze. Sąd nie szacuje grzywny w zależności od stopnia
                                                    > winy, tylko po ustaleniu stopnia winy szacuje zdolności zarobkowe oskarżonego.
                                                    > Przcież to elementarz lewicy towarzyszu marcq!


                                                    Z siebie się śmiejesz Ty, głupcze-adwokacie, choć tego nie zauważasz. Wszak
                                                    piszesz:
                                                    Sąd nie szacuje grzywny w zależności od (...) tylko po ustaleniu stopnia winy
                                                    szacuje (...)

                                                    Czyli - nie szacuje, tylko... szacuje. Co było do okazania Piqusiowi.

                                                    I mniejsza o to, co naprawdę szacuje i jak, bo o to też można sie spierać.
                                                    Tylko - po co?
                                                    wink)))
                                                    M.
                                                  • oleg3 Re: Do Piqusiowego adwokata 20.03.07, 15:07
                                                    Kolega Piq nie potrzebuje adwokata, Wy tak.
                                                  • marcq Re: Do Piqusiowego adwokata 20.03.07, 15:09
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Kolega Piq nie potrzebuje adwokata, Wy tak.

                                                    O tym decyduję ja - wolny człowiek, nie Ty za mnie.
                                                    Poza tym - widzę, iż w kwestii meritum zamilkłeś.
                                                    Cóż, to było istotnie najlepsze rozwiązanie. wink))

                                                  • oleg3 Re: Do Piqusiowego adwokata 20.03.07, 16:02
                                                    marcq napisał:
                                                    > Poza tym - widzę, iż w kwestii meritum zamilkłeś.

                                                    Dostrzegam objawy zaniku mózgu.
                                                  • piq to nie zanik mózgu,... 20.03.07, 16:10
                                                    ...tylko podgardle wieprzowe umieszczone w tyujowej twarzoczaszce jełczeje.
                                                  • xiazeluka To niezwykłe 20.03.07, 15:10
                                                    Towarzysza tyumana należy natychmiast objąć całoroczną ochroną (będzie
                                                    mu "bezpiecznie") i umieścić w dobrze strzeżonej klatce (wyeliminujemy ryzyko,
                                                    że coś się temu okazowi pustogłowia coś stanie). Ekolodzy twierdzą, że
                                                    codziennie giną setki gatunków jakichś muszek, myszek, robali i innych
                                                    paskudztw, uchrońmy więc przed zagładą przynajmniej naszego Tyumana, jako
                                                    etalon zachwyconą sobą głupoty: przez "szacowanie" rozumie jedynie wymiar
                                                    umocowanej widełkowo grzywny (od 500 do 50 000 PLN, na przykład)...
                                                  • marcq Re: To niezwykłe 20.03.07, 15:12
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Towarzysza tyumana należy natychmiast objąć całoroczną ochroną (będzie
                                                    > mu "bezpiecznie") i umieścić w dobrze strzeżonej klatce (wyeliminujemy ryzyko,
                                                    > że coś się temu okazowi pustogłowia coś stanie). Ekolodzy twierdzą, że
                                                    > codziennie giną setki gatunków jakichś muszek, myszek, robali i innych
                                                    > paskudztw, uchrońmy więc przed zagładą przynajmniej naszego Tyumana, jako
                                                    > etalon zachwyconą sobą głupoty: przez "szacowanie" rozumie jedynie wymiar
                                                    > umocowanej widełkowo grzywny (od 500 do 50 000 PLN, na przykład)...

                                                    ...w związku z czym pozwolę sobie na udanie się na skromny posiłek.
                                                    Komentarza do w/w wypocin tradycyjnie Autorowi oszczędzę.
                                                  • xiazeluka Znowu was przerosłem 20.03.07, 15:17
                                                    Współczuję.***
                                                    Na przyszłość na mój widok od razu zaczynajcie uciekać, zaoszczędzimy czasu i
                                                    miejsca.

                                                    ***Skrzyżowałem palce.
                                                  • piq kochane dziecko specjalnej troski,... 20.03.07, 15:17
                                                    ...ja wiem, że trudno ci poskładać literki, potem zrozumieć słowa, poskładać je
                                                    w zdania, a zrozumienia meritum właściwie nie mogę od ciebie wymagać. Próbuję ci
                                                    tylko pomóc, żebyś mógł trenowac ten kawalek boczku, kupiony w tesku na
                                                    wyprzedaży, który wasza powiatowa organizacja nazibolszewicka wszczepia swoim
                                                    członkom do glow w miejsce, gdzie powinien być mózg, w czasie uroczystych
                                                    nocnych guseł.

                                                    naćkałeś tutej literek w sposób taki oto:
                                                    > Ciekawe, jak Piquś nazwie mechanizm, w wyniku którego sąd "stosując paragrafy"
                                                    > wymierzył grzywnę w wysokości - powiedzmy - 1000 zł. Wymierzył w oparciu o
                                                    > paragraf, który za czyn zarzucony oskarżonemu, przewiduje grzywnę w wysokości
                                                    > - powiedzmy - od 500 do 2500 zł.
                                                    > Skoro nie "szacował" wysokości grzywny proporcjonalnej do wielkości winy
                                                    > oskarżonego - to co zrobił? Wysłuchał podpowiedzi Ducha Świętego?

                                                    Otóż sąd zastosował paragraf przewidziany na tę okoliczność. Zapomniałeś
                                                    wygodnie treści własnego postu (zacytowałem ci), postu luki (też ci
                                                    zacytowałem), na który odpowiadałeś, a mojego nie zrozumiałeś. Może kiedy cię
                                                    wystawią wiosną do ogrodka, krasnalku gipsowy, to ci się trochę poprawi?

                                                    A teraz jeszcze, żeby ci dogodzić, naści emotykoniów dla idiotów:
                                                    wink)))))))))))))))))))))))))))))) ((((((((((((((((((((((((((((((:
                                                  • piq w mojej łaskawości przypomnę ci jeszcze meritum:.. 20.03.07, 15:46
                                                    Napisałem bowiem:
                                                    _________________________________________________________________________
                                                    "Sąd bowiem istotnie nie jest od
                                                    szacowania zgodności paragrafów z moralnością, sprawiedliwością i prawami
                                                    człowieka, przynajmniej w prawie nieprecedensowym, które istnieje w większości
                                                    państw europejskich. Paragrafy są bowiem czescia prawa stanowionego przez
                                                    parlament, czyli ustaw, czyli kodeksów.

                                                    Sąd natomiast zajmuje się zastosowaniem owych kodeksów w praktyce, i to w
                                                    zakresie kwalifikacji przedstawionej przez oskarżyciela czy tez powoda, a więc
                                                    albo przez organ władzy wykonawczej w postaci prokuratora, albo przez osobę
                                                    prawną lub fizyczną. Koniec kropka tche ent.

                                                    Natomiast przywołane przez ciebie grzywna i nawiązka są sankcjami wpisanymi do
                                                    kodeksu karnego i wymierza się je dokładnie tak samo, jak kary pozbawienia
                                                    wolności. W ten sposób sad stosuje paragrafy, a nie szacuje ich zgodność z
                                                    czymkolwiek."
                                                    _________________________________________________________________________

                                                    Tak więc twoja głupkowata odpowiedź jest nie na temat.
                                                  • marcq Odszczekiwalne odszczekuję 20.03.07, 13:14
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > ... Pulbek tym postem odpowiadał pikowi, ...

                                                    Masz rację. Odszczekuję więc określenie "zwiałeś". Co nie zmienia faktu,
                                                    że dalszą dyskusję z Tobą nadal uważam za bezsensowną.

                                                    Marcq
                                                  • xiazeluka Za to ja mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić 20.03.07, 13:18
                                                    ...że właśnie wy zwiewacie, wodzu Odważny Inaczej.
                                                    Nie błagajcie więc w przyszłości o audiencję, skoro nie potraficie docenić
                                                    mojej wielkoksiążęcej łaski, chłopcze.
                                                  • marcq z całą odpowiedzialnością 20.03.07, 13:30
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > ...że właśnie wy zwiewacie, wodzu Odważny Inaczej.
                                                    > Nie błagajcie więc w przyszłości o audiencję, skoro nie potraficie docenić
                                                    > mojej wielkoksiążęcej łaski, chłopcze.

                                                    Proszę o coś dokładnie odwrotnego, na teraz i na przyszłość: o NIE UDZIELANIE
                                                    mi "audiencji" - czy jak tam nazywasz swoje wtręty.

                                                  • xiazeluka A nie uważacie, towarzyszu, że... 20.03.07, 13:33
                                                    ...te pocieszne wygibasy-wykrętasy was kompromitują? Publiczność, nawet ta w
                                                    lożach, zaczyna gwizdać na wasz widok; zaraz na scenę posypią się różne
                                                    przedmioty... Co się z wami stało, towarzyszu, skąd ta godna ubolewania
                                                    ucieczka? Budka suflera jest w remoncie?
                                                • piq pozwij mnie, ćwierćinteligencie po lobotomii... 19.03.07, 16:39
                                                  ...siekierą, bo to ja cię nazwalem nazibolszewikiem. Wyraziłem w ten sposób
                                                  opinię o waszej, towarzyszu nazibolszewiku z Gliwic, ideologii ze szczegolnym
                                                  uwzględnieniem waszego stosunku do niezbywalnego prawa człowieka do swobody
                                                  wypowiedzi. Sformułowaniem "cwierćinteligent po lobotomii siekierą" wyraziłem
                                                  swoją opinię o waszym poziomie intelektualnym (idiotyzmy ktore wypisujesz,
                                                  tawariszcz, są do obejrzenia w tym wątku i w wątku perły). Wyrażeniem
                                                  "prowincjonalny bawidamek" opisuję wasz mniemany styl, który możnaby opisać
                                                  dodatkowo zdaniem "jak mały i przygłupi jasio wyobraża sobie papiemaszowy
                                                  uproszczony model hrabiego kopertowego w skali 1:2048 do samodzielnego montażu
                                                  przez uposledzone umysłowo dzieci w wieku 5-8 lat". Można dostać mdłości widząc
                                                  tak pretensjonalnego kabotyna jak wy, towarzyszu.

                                                  A teraz marsz do sądu albo prokuratury.
                                                  • piq a przy okazji, towarzyszu nazibolszewicki... 19.03.07, 16:50
                                                    ...czynowniku, ustosunkujcie się do waszej salwy we własny odwłok, którą z
                                                    własciwą sobie światłą łaskawością ujawniam tu:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59287877
                            • xiazeluka Hehehe 19.03.07, 11:11
                              "Hitler był skończonym kretynem, pedałem i antyczłowiekiem w ludzkiej powłoce".

                              Co wy na to, towarzyszu Wyszyński? Skażecie mnie za rozgłaszanie takich opinii?
                            • piq samozałożenie kagańca - dobrym nazikomuchem... 19.03.07, 11:21
                              ...towarzysz gliwicki tyuj jest. Oto bowiem towarzysz tyuj sam zamknął sobie
                              gębę z hipokryzją typową dla totalitaryzmów i zatrudnionych przez nie
                              aparatczyków. "Co sobie myślę, to sobie myślę; mam opinię o bublu" - myśli tyuj
                              - "ale przecież tego nie powiem, bo nie wolno wygłaszac wszystkich opinii, jeno
                              grzeczne i układne, ubrane ponadto w belkot ze słowniczka hipokryty".

                              Tyuju towarzyszu, dokonałeś owej odrażającej operacji na własnej wolności o tu
                              (jak ktoś się brzydzi widokiem glist popelniających harakiri, niech sie odwróci,
                              bo rzeczywiście można się porzygać):
                              > Podobnie ja: nie głoszę, że Bubel, to "zakała ludzkości" itp. (a co myślę -
                              > moja to rzecz). Uważam natomiast, że poglądy, które rozpowszechnia Bubel są
                              > szkodliwe i powinny zostać sądownie ukarane. Przyznasz, że to różnica.

                              Ohyda. Tak wlaśnie wygląda mentalność nowoczesnego niewolnika. Co za odrażający
                              przypadek samocenzurującego się bolszewika-nazisty, błe.

                              PS. Towarzyszu, donieście na mnie do prokuratury za moje stwierdzenie, które
                              tutaj wygłaszam:
                              "leszek bubel jest kompletnym kretynem, a jego bełkot nie wart jest splunięcia".

                              No już, jak wzorowy nazibolszewik. Wszak waszym zdaniem nie wolno mi nawet
                              powiedzieć: "stalin był sukinsynem" oraz "firer to zboczeniec seksualny, który
                              zjadłby własną kupkę, ale jako tchórz nawet na to nie mógł się zdobyć".

                              Brawa za ochronę dobrego imienia waszych towarzyszu patronów ideowych. Wyłazi z
                              was ćwierćinteligent pełną czerwona gębą.
                        • xiazeluka Towarzyszu Tyuman, mam dla was zadanie 19.03.07, 10:06

                          > Tu trochę inaczej: każdy może rozpowszechniać swoją opinię pod warunkiem, że
                          > nie zawiera ona kłamliwych treści godzących w dobre imię innych osób lub grup
                          > osób.

                          Czy - zgodnie z zaprezentowaną powyżej marksistowską wykładnią wolności słowa -
                          mogę rozgłaszać tego rodzaju kłamliwą opinię, bez wątpienia godzącą w
                          towarzysza dobre imię, brzmiącą jak następuje:
                          • marcq zadanie 19.03.07, 10:46
                            xiazeluka napisała:

                            > Czy - zgodnie z zaprezentowaną powyżej marksistowską wykładnią wolności słowa
                            > - mogę rozgłaszać tego rodzaju kłamliwą opinię, bez wątpienia godzącą w
                            > towarzysza dobre imię, brzmiącą jak następuje:
                            • xiazeluka Cóż za sromotna ucieczka, towarzyszu 19.03.07, 11:09
                              A zadanie jest wszak bardzo proste i osadzone na rubieży wyznaczonej
                              definicjami autorstwa towarzysza właśnie.

                              W każdym razie wasza ucieczka, towarzyszu, wyraźnie dowodzi, że nie dorośliście
                              do zrozumienia konsekwencji głoszonych przez siebie mądrości.
                              Dla ułatwienia istoty problemu, który tak bardzo towarzysza przerasta, stary
                              szmonces:

                              Lejzorek nazwał Łabędzia "idiotą". Sąd nakazał Lejzorkowi przeprosić Łabędzia
                              publicznym oświadczeniem o treści "Łabędź nie jest idiotą". Lejzorek ochoczo
                              spełnił wyrok sądu:

                              - Łabędź nie jest idiotą???

                              A kiedy sąd zwrócił Lejzorkowi uwagę, ów odparł, że umawiał się na słowa, a nie
                              na muzykę.
                • benek231 Larry'ego Flynta wolności nie śmieszyły :O) 19.03.07, 04:46
                  Zatem film znany w Polsce pt. "Skandalista Larry Flynt" nosi w oryginale tytul
                  "The People vs. Larry Flynt" - typowy punkt wokandy, w ktorym nie ma
                  najmniejszej proby ustawiania widza poprzez uzycie terminu "skandalista".

                  Chodzi konkretnie o dwie sprawy, z ktorych pierwsza zwiazana jest z zaskarzeniem
                  prawa Larrego do rozpowszechniania Hustlera, podczas gdy w drugiej mamy do
                  czynienia z publicznym oskarzeniem Flynta o naruszenie dobr osobistych, przez
                  bardzo popularnego wowczas kaznodzieje. Jerry Falwella. Wprawdzie to druga
                  sprawa pasuje jak ulal do naszej dyskusji niemniej pierwsza takze dotyczy
                  wolnosci slowa ktorej gwarancje zawarte sa w Iszym Uzupelnieniu do Konstytucji
                  USA. W pierszej wiele osob poczulo sie dotknietych, urazonych jak i zagrozonych
                  mozliwoscia rozpowszechniania skrajnie obscenicznego pisma pornograficznego -
                  oni nie zyczyli sobie wylewania na nich szamba.

                  W sprawie o wydawanie i dystrybucje Hustlera padaja np. takie interesujace
                  sformulowania:

                  Oskarzyciel: Czy spolecznosc ma prawo ustanawiac standardy obscenicznosci?

                  L.F.: Nie. To jest jedynie maska dla cenzurowania. Ten kraj nalezy do mnie w tym
                  samym stopniu co nalezy do pana. Jesli jednak nie podoba sie panu Hustler to
                  niech go pan nie czyta.

                  Adwokat Larry'ego adresuje do Jury: Mnie odpowiada idea wolnosci na ktorej
                  spoczywa nasz kraj. Podoba sei to ze moge kupic ten magazyn i czytac go, lub
                  wrzucic do kosza na smieci, czyli tam gdzie, uwazam, jest jego miejsce. Lub tez,
                  ze moge nie kupic go w ogole. Dlatego wlasnie podoba mi sie nasza wolnosc do
                  decydowania.
                  Zyjemy w wolnym kraju. Wprawdzie powtarzamy to zdanie bardzo czesto ale dobrze
                  by jdnak bylo pamietac co to oznacza - ze jest cena naszej wolnosci, ktora tak
                  lubimy sie cieszyc. Cena ta jest koniecznosc tolerowania rzeczy ktore
                  niekoniecznie nam sie podobaja.
                  jesli uwazacie, ze mozna stawiac mury dla wolnosci slowa, tylko dlatego, ze
                  akurat takie sa nasze osobiste preferencje to pewnego dnia obudzimy sie w
                  rzeczywistosci, w ktorej mury stac beda w bardzo wielu zaskakujacych dla nas
                  miejscach. I to juz nie bedzie wolnosc.
                  Nasze prawo do decydowania o nas samych nie moze byc ograniczone.

                  L.F. w sadzie wyzszej instancji, ktory przesadzil na korzysc Hustlera: G. Orwell
                  powiedzial, ze jesli wolnosc ma cokolwiek oznaczac to oznaczac musi prawo do
                  mowienia ludziom tego czego oni sami nie chca slyszec.


                  Mnie wydaje sie, ze to jest wlasnie kwintesencja wolnosci slowa - rozumiana w
                  Stanach poprawnie a w Europie na opak.

                  Przejdzmy do sprawy o znieslawienie Falwella, kiedy to kaznodzieja zaskarzyl
                  Flynta o 40 mln odszkodowania za zamieszczenie w Hustlerze wypowiedzi
                  oszczerstwa iz Falwell uprawial w wychodku kazirodczy seks ze swoja matka.

                  Flynt i te sprawe wygral, a doprowadzil ja do samego Sadu Najwyzszego, ktory
                  uznal, ze istnieje interes publiczny w osmieszaniu i krytykowaniu osob
                  publicznych (zwroc uwage na nieobecnosc terminu w "uzasadnionym", jako ze jest
                  to kwestia indywidualnej percepcji). W rzeczywistosci mamy do czynienia z
                  kwestia smaku vs kwestia prawa i ewentualnym karaniem za niepopularna mowe,
                  ktora winna byc chroniona przez prawo.

                  W jednoglosnej decyzji na rzecz Larry Flynta Sad Najwyzszy orzekl, iz w sercu
                  Konstytucyjnej Pierwszej Poprawki tkwi rozpoznanie fundamentalnej zasady, iz
                  wolny przeplyw idei i wolnosc jednostki do wyrazania opinii nie jest jedynie
                  aspektem wolnosci jednostki, gdyz jest niezbedny w dochodzeniu prawd, oraz dla
                  zywotnosci spoleczenstwa w calosci.

                  Sam Larry Flynt, natomiast, zauwazyl, ze jesli tylko prawo bierze nawet jego,
                  wyjatkowego sukinsyna, w obrone to z cala pewnoscia bedzie bronic wszystkich innych.

                  Jeszcze raz powtarzam, zatem, ze europejskie rozwiazanie scigania z urzedu za
                  wypowiadanie opinii sprowadza gwarancje wolnosci do pustoslowia, albowiem z
                  jednej strony nie chroni jednak deklarowanych praw mniejszosci, podczas gdy z
                  drugiej jest straszakiem na wolnosc slowa przedstawicieli wiekszosci.

                  Przy okazji pragne przypomniec, ze L.F zostal postrzelony, z za wegla, przez
                  Mohera z Georgii, w wyniku czego dolna polowa jego ciala zostala sparalizowana.
                  My tutaj mamy szczescie, ze tak naprawde moga nam Mohery skoczyc. Rozmawiamy ze
                  soba bez uciekania sie do rekoczynow, choc poglady mamy czasem istotnie
                  odmienne. Forum to jest bowiem forum wymiany pogladow lub forum dyskusyjnym.
                  Niestety jedynie (z kilkoma dodatkami) dla nas. Dla innych jest to okazja do
                  strzelania zza wegla, do trollowania na wiele mozliwych sposobow (jedni jak
                  Dachs/Pozarski trolluja po chamsku, inni jak... udaja ze dyskutuja niemniej
                  staja na glowie by odrzec dyskusje z wszelkiego sensu jesli tylko prezentowane
                  opinie niezbyt przypadaja do gustu, jeszcze inni siegaja po bron niezauwazania
                  niewygodnego stanowiska).

                  A ja Marcqu mam jednak prawo do powiedzenia Tobie nawet tego czego bardzo nie
                  chcialbys slyszec. Chocby dla zasady. surprised))

                  • marcq Re: Larry'ego Flynta wolności nie śmieszyły :O) 19.03.07, 07:31
                    Benku,
                    w pierwszej sprawie Larry'ego (cenzura obyczajowa) nie ma różnicy ani między
                    postawą obrońcy Larry'ego i moją (cytat w Twoim poscie), ani - jak sądzę -
                    między Twoją a moją. Dodam tylko, że sprawa ta paradoksalnie aktualnie wpisuje
                    się w dzisiejsze próby PiS-u (autoryzowane przez M. Piłkę) wprowadzenia takiej
                    cenzury w Polsce.

                    Druga sprawa jest znacznie mniej jednoznaczna.
                    Jeśli Larry pomówił owego kaznodzieję bezzasadnie - powinien ponieść karę.
                    Jeśli miał podstawy (a przed sądem - dowody), że owo kazirodcze współżycie
                    miało miejsce - żadnej kary ponieść nie powinien. Jak rozumiem - pomówienie
                    BYŁO bezzasadne, a jednak został uniewinniony. I tym różni się podejście
                    amerykańskie od europejskiego (w tym mojego).

                    Nadal opieram się na tym, że czyjeś dobre imię jest częścią jego wolności i
                    własności. Własności posiadanej w sposób naturalny (jak np. ciało), nie nabytej.
                    Jeśli ten ktoś sam swe dobre imię zniszczy (np. może być zasłużenie nazwany
                    draniem, złodziejem, mordercą itp.) - jego problem. Natomiast jeśli to dobre
                    imię jest mu odbierane przy pomocy kłamstw - ma prawo dochodzić przed sądem
                    odwołania tych kłamstw i zadośćuczynienia. A dlatego przed sądem, że każde inne
                    rozwiązanie (np. danie kłamcy w pysk) byłoby samosądem, bez względu na rozmiar
                    i skutki (różne dla spoliczkowania i zastrzelenia np.) tego samosądu.

                    Kontynuując analogie do znaku firmowego: przecież ten znak i prawa do niego,
                    to nie jest tylko np. kawałek materiału wszyty do ubrania. To dobre imię
                    (jak dobre, zależy to od jakości towarów i usług) tej firmy. Też niby
                    niewymierne (a co najmniej trudno wymierne) i też - niby - nie będące
                    własnością firmy, bo będące częścią opinii ludzi, do której to opinii
                    ci ludzie mają prawo. Tyle, że ta opinia:
                    1. mogła powstać w oparciu o informacje prawdziwe bądź nieprawdziwe,
                    2. rzutuje na odbiór opiniowanego człowieka (lub firmy) przez innych,
                    co przekłada się na zyski lub straty finansowe i moralne - trudno wymierne,
                    ale jednak realne.
                    Zatem - nadal twierdzę, że analogia między tym znakiem a opinią człowieka jest
                    zasadna.

                    Przy okazji - i ja przykro odbieram obelgi p. Pożarskiego względem Ciebie.
                    Bez względu na to, co zaszło między Wami - czyli NAWET, gdyby jego żal był
                    słuszny - nie powinien.
                    Czytasz to, Janku?

                    Marcq
                    • benek231 Re: Larry'ego Flynta wolności nie śmieszyły :O) 20.03.07, 04:09
                      Druga sprawa jest znacznie mniej jednoznaczna.
                      Jeśli Larry pomówił owego kaznodzieję bezzasadnie - powinien ponieść karę.
                      Jeśli miał podstawy (a przed sądem - dowody), że owo kazirodcze współżycie
                      miało miejsce - żadnej kary ponieść nie powinien. Jak rozumiem - pomówienie
                      BYŁO bezzasadne, a jednak został uniewinniony. I tym różni się podejście
                      amerykańskie od europejskiego (w tym mojego).

                      ===
                      Oczywiscie, ze pomowil go bezzasadnie, ale tez wykazal iz nie znalazl sie nikt
                      przy zdrowych zmyslach kto uwierzylby w to pomowienie. Falwell wybral dla seibie
                      opcje zdrowo-zmyslowa. Z grubsza chodzilo o przypuszczenie ataku na skrajnie
                      obludna hipokryzje faceta z wiecznym anielskim usmiechem na pogodnym i
                      szczesliwym obliczu. Faceta ktory ciagle gromi grzesznikow oraz poucza
                      wszystkich innych. Redaktorowi wydal sie Falwell do obrzydzenia i nie do wiary
                      nieskazitelny. Tyle, ze to wyszlo dopiero w toku rozprawy. Wczesniej pol Stanow
                      wscieklo sie do bialosci. Ja takze nie lubie hipokrytow i plywakow wiec...
                      swietie rozumiem Flynta.

                      Zauwazylem, ze powyzej tarmosisz sie z niejakim Mucholapem i nie bardzo rozumiem
                      jak mozesz znosic mieszanie merytorycznej polemiki z obrzucaniem sie inwektywami
                      - no ale moze po prostu lubisz... Dla sportu, na przyklad.

                      To tak na marginesie, gdyz z kolei Kretyn nie moze zrozumiec, ze czasem
                      sprzeczne ze soba stanowiska moga byc poprawne. Stad przypuszczam tyle energii
                      wyzwalalo sie tutaj. Wybacz mu to poprosze, bo Luka to pędrak jeszcze ale dosc
                      obiecujacy, jak na Kretyna. Ma wiec szanse na to by odkryc, iz "lepszosc" Twojej
                      czy mojej wersji wynika glownie z wyboru. Ty uwazasz ze najwazniejsze jest by
                      nie ranic czlowieka i robic wiele by temu zapobiec, przy czym uwazasz, ze cena
                      jaka sie placi za ow komfort, czyli "nieznacznego" ograniczenia wolnosci slowa,
                      jest jak najbardziej do zaakceptowania. Przeciez za wszystko jakos sie placi.

                      Mnie natomiast bardziej odpowiada podejscie amerykanskie stawiajace na wolnosc
                      slowa nawet kosztem dobrego samopoczucia i godnosci jednostki. Falwellowi
                      niezbedna byla w zawodzie ta jego godnosc oraz oblicze budzace bezgraniczne
                      zaufanie. Hustler splunal mu w to w przelocie - bo nie lubil swietoszkow. Bo
                      mial prawo nie lubic i dac temu wyraz. A czasem nie tylko trzeba ale nalezy
                      wrecz dac kopa bufonowi przekonanemu o wlasnej nietykalnosci.
                      • xiazeluka Re: Larry'ego Flynta wolności nie śmieszyły :O) 20.03.07, 09:50
                        benek231 napisał:

                        > To tak na marginesie, gdyz z kolei Kretyn nie moze zrozumiec, ze czasem
                        > sprzeczne ze soba stanowiska moga byc poprawne.

                        Powiem więcej: czasem sprzeczne ze sobą stanowiska mogą być niepoprawne.
                        Podobnie niesprzeczne stanowiska - też mogą być poprawne. Albo niepoprawne.
                        Formalnie rzecz biorąc każde logiczne zdanie jest poprawne, np. "słonie latają".

                        Na pocieszenie naści rozdziaw, Kretynie52: surprised)
                        I jeszcze jeden: surprised))) Popatrz, jaki duży.
                        • benek231 Napisz Kretynie jakiegos bloga .....:O)) 20.03.07, 14:07
                          nt.
                      • marcq Podsumowanie? 20.03.07, 13:03
                        benek231 napisał:

                        > ...Ty uwazasz ze najwazniejsze jest by
                        > nie ranic czlowieka i robic wiele by temu zapobiec, przy czym uwazasz, ze cena
                        > jaka sie placi za ow komfort,czyli "nieznacznego" ograniczenia wolnosci slowa,
                        > jest jak najbardziej do zaakceptowania. Przeciez za wszystko jakos sie placi.
                        >
                        > Mnie natomiast bardziej odpowiada podejscie amerykanskie stawiajace na wolnosc
                        > slowa nawet kosztem dobrego samopoczucia i godnosci jednostki.


                        Całkiem dobre streszczenie naszych poglądów - i różnic między nimi. Można je
                        ująć jeszcze inaczej, ale wyjdzie na to samo. Moje podejście mogę mianowicie
                        nazwać pragmatycznym, a Twoje - dogmatycznym (jeśli nie lubisz tego słowa -
                        nazwij je inaczej, np. holistycznym wink) Na usprawiedliwienie określenia
                        "dogmatyczne" mam jednak to, że - jak sam piszesz - realizacja wolności słowa
                        w Twoim wariancie realizacyjnym ma miejsce, a co najmniej - może je mieć,
                        nawet kosztem dobrego samopoczucia i godności jednostki. A dla mnie jest to
                        dyskwalifikacja takiej metody: ludzka godność i bezpieczeństwo (szeroko
                        rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie będzie bezkarnie zniesławiał)
                        to dla mnie integralna część wolności.

                        I tutaj w zasadzie moglibyśmy przerwać naszą dyskusję: poznaliśmy swoje
                        argumenty, wiemy obaj (tak sądzę), że argumenty "tego drugiego" TEŻ są
                        racjonalne, natomiast wybór tej, czy innej formy jest kwestią wyboru
                        priorytetów - mniej, czy bardziej subiektywnego.

                        Na marginesie: ja też nie lubię facetów "z wiecznym anielskim uśmiechem na
                        pogodnym i szczęśliwym obliczu", spod którego widać zęby jadowe. (Jak sądzisz,
                        jaki nick w tej chwili stanął mi przed oczyma? wink) Ale nawet oni powinni mieć
                        prawo do obrony swego dobrego imienia - dokładnie w takim zakresie, w jakim to
                        imię jest zasadne.

                        I - na koniec - marginalia.
                        Piszesz: nie bardzo rozumiem jak mozesz znosic mieszanie merytorycznej polemiki
                        z obrzucaniem sie inwektywami - no ale moze po prostu lubisz...

                        Wiem, że Ty robisz (i lubisz?) i jedno i drugie, ale rozdzielasz te rzeczy
                        z dużą precyzją. wink
                        Nie, nie lubię. To, co czasem jeszcze czytasz, to pokłosie wspomnień z dawnych
                        lat tutaj - gdy uważałem jeszcze tego, czy owego pętaka, za złośliwca, ale nie
                        za chama...

                        Marcq
                        • oleg3 Re: Podsumowanie? 20.03.07, 13:11
                          Straciłem już nadzieję, że w tym zalewie postów o niczym znajdę coś
                          interesujacego. A tu taka perełka.

                          > bezpieczeństwo (szeroko
                          > rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie będzie bezkarnie
                          > zniesławiał) to dla mnie integralna część wolności.

                          Wolność wiąże się z ryzykiem. Kto chce bezpieczeństwa popada w niewolę.
                          Wiązanie wolności z bezpieczeństwem to absurd.
                          • marcq Re: Podsumowanie? 20.03.07, 13:27
                            oleg3 napisał:

                            > Straciłem już nadzieję, że w tym zalewie postów o niczym znajdę coś
                            > interesujacego. A tu taka perełka.
                            >
                            > > bezpieczeństwo (szeroko
                            > > rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie będzie bezkarnie
                            > > zniesławiał) to dla mnie integralna część wolności.
                            >
                            > Wolność wiąże się z ryzykiem. Kto chce bezpieczeństwa popada w niewolę.
                            > Wiązanie wolności z bezpieczeństwem to absurd.


                            Bezpieczeństwo ZA CENĘ pełni wolności - tak, wtedy i tylko wtedy miałbyś rację.
                            Bezpieczeństwo jako zasada - na pewno nie.
                            Czy człowiek dokonując wolnych wyborów stara się zwiększać, czy zmniejszać
                            swe bezpieczeństwo - najszerzej rozumiane? Czy można uważać pojęcia "wolność"
                            i "bezpieczeństwo" za przeciwstawne?
                            Wg mnie ani jedno, ani drugie. Chyba, że libertarianie uważają inaczej. No to
                            niech uważają - beze mnie.

                            M.
                            • oleg3 Re: Podsumowanie? 20.03.07, 14:12
                              marcq napisał:

                              > Bezpieczeństwo jako zasada - na pewno nie.
                              > Czy człowiek dokonując wolnych wyborów stara się zwiększać, czy zmniejszać
                              > swe bezpieczeństwo - najszerzej rozumiane? Czy można uważać pojęcia "wolność"
                              > i "bezpieczeństwo" za przeciwstawne?
                              > Wg mnie ani jedno, ani drugie. Chyba, że libertarianie uważają inaczej. No to
                              > niech uważają - beze mnie.
                              >
                              > M.

                              Obawiam się, że pogląd, iż większa wolność to większe ryzyko podzielają nie
                              tylko libertarianie, ale wszyscy ludzie rozumni. Podam Ci przykład z życia:
                              dziecko wspina się na drzewo, przerażona mamusia zabiera je do domu. Mamy tutaj
                              przypadek zwiększenia bezpieczeństwa kosztem utraty wolnosci. Tak właśnie
                              socjaliści traktują dorosłych ludzi. Nie pal, nie ćpaj, nie stracisz pracy,
                              dostaniesz emeryturę i tak przez całe życie. Tylko się nie wychylaj i płać.
                              • marcq Re: Podsumowanie? 20.03.07, 14:43
                                oleg3 napisał:

                                > marcq napisał:
                                >
                                > > Bezpieczeństwo jako zasada - na pewno nie.
                                > > Czy człowiek dokonując wolnych wyborów stara się zwiększać, czy zmniejszać
                                > > swe bezpieczeństwo - najszerzej rozumiane? Czy można uważać pojęcia
                                > > "wolność" i "bezpieczeństwo" za przeciwstawne?
                                > > Wg mnie ani jedno, ani drugie. Chyba, że libertarianie uważają inaczej. No
                                > > to niech uważają - beze mnie.
                                > >
                                > > M.
                                >
                                > Obawiam się, że pogląd, iż większa wolność to większe ryzyko podzielają nie
                                > tylko libertarianie, ale wszyscy ludzie rozumni. ...


                                Z drobną poprawką: ja piszę o bezpieczeństwie, Ty - o ryzyku. To nie to samo,
                                przyznasz chyba. Co więcej - również ryzykując staramy się kalkulować to
                                ryzyko, sprawiać, by nie tylko możliwy zysk był jak największy, ale i groźba
                                niebezpieczeństwa - jak najmniejsza.

                                Przy okazji mam ciekawe spostrzeżenie związane ze sprytną "podmianą" słów.
                                Ktoś nie dawniej, jak wczoraj, napisał tak:

                                "Nie mogę się jednak zgodzić z dokonaną przez Ciebie interpretacją normy
                                prawnej - typową dla lewicy -smile - co innego mówi przepis, a my czytamy go jak
                                chcemy."
                                No i wyszło szydło z worka: czyta jak chce - prawica...
                                wink
                                M.
                                • oleg3 Re: Podsumowanie? 20.03.07, 14:48
                                  > Z drobną poprawką: ja piszę o bezpieczeństwie, Ty - o ryzyku.

                                  Co jest przeciwieństwem bezpieczeństwa?

                                  Piszesz bzdury i próbujesz zagadać sprawę. Zaraz napiszesz esej. Pisz sobie.
                                  • marcq Re: Podsumowanie? 20.03.07, 14:56
                                    oleg3 napisał:

                                    > > Z drobną poprawką: ja piszę o bezpieczeństwie, Ty - o ryzyku.
                                    >
                                    > Co jest przeciwieństwem bezpieczeństwa?

                                    Jest nim NIEbezpieczeństwo, nie ryzyko.
                                    Ryzyko to tylko prawdopodobieństwo, że coś nie wyjdzie.

                                    > Piszesz bzdury i próbujesz zagadać sprawę. Zaraz napiszesz esej. Pisz sobie.

                                    Po co? Żebyś znowu szukał dziury w całym?
                                    • oleg3 Re: Podsumowanie? 20.03.07, 15:05
                                      > Jest nim NIEbezpieczeństwo, nie ryzyko.
                                      > Ryzyko to tylko prawdopodobieństwo, że coś nie wyjdzie.
                                      - A co to jest NIEbezpieczeństwo?- krętaczu! Czy aby nie prawdopodobieństwo?
                                      • marcq Re: Podsumowanie? 20.03.07, 15:10
                                        oleg3 napisał:

                                        > > Jest nim NIEbezpieczeństwo, nie ryzyko.
                                        > > Ryzyko to tylko prawdopodobieństwo, że coś nie wyjdzie.
                                        > - A co to jest NIEbezpieczeństwo?- krętaczu! Czy aby nie prawdopodobieństwo?

                                        Nie. Niebezpieczeństwo to konkret, prawdopodobieństwo to pojęcie matematyczne.
                                        smile
                                        M.
                                        • xiazeluka Buchachacha 20.03.07, 15:12
                                          "Niebezpieczeństwo to konkret"...!!!
                                        • oleg3 Re: Podsumowanie? 20.03.07, 16:05
                                          marcq napisał:
                                          > Nie. Niebezpieczeństwo to konkret, prawdopodobieństwo to pojęcie matematyczne.
                                          > smile

                                          Naprawdę? Słaby dzień masz dzisiaj, bardzo słaby.
                                          • marcq Podsumowanie II 20.03.07, 18:18
                                            oleg3 napisał:

                                            > marcq napisał:
                                            > > Nie.Niebezpieczeństwo to konkret,prawdopodobieństwo to pojęcie matematyczne.
                                            > > smile
                                            >
                                            > Naprawdę? Słaby dzień masz dzisiaj, bardzo słaby.

                                            ...napisał Oleg, wbiwszy gwóźdź do trumny tego, którego próbował bronić.

                                            Nawiasem: przekonujesz mnie coraz bardziej, że Twój poziom (nie tylko wiedzy,
                                            lecz - przede wszystkim - poziom Twej kultury) nie odbiega w istotnym stopniu
                                            od poziomu Luki i Piqusia. Dzisiejsze "gry słowne" o zaniku mózgu kolejnym
                                            dowodem. Ale - skoro tak lubisz, to się baw.

                                            Marcq
                                            • oleg3 Re: Podsumowanie II 20.03.07, 18:30
                                              Bardzo lubisz bawić się w recenzenta, udawać inteligenta, szpanować bon tonem.
                                              A to wszystko jest bardzo żałosne. Piszesz bzdurę za bzdurą i stroisz miny.

                                              Niebiezpieczeństwo to - Twoim zdaniem - konkret, zaś ryzyko to tylko
                                              prawdopodobieństwo. Tak może argumentować wyłącznie osoba z zanikającym
                                              mózgiem.
                                              • marcq Re: Podsumowanie II 21.03.07, 06:59
                                                oleg3 napisał:

                                                > Bardzo lubisz bawić się w recenzenta,

                                                ...zwłaszcza, gdy nie mam zamiaru polemizować z chamstwem; pisać natomiast,
                                                co o nim sądzę, mogę zawsze.

                                                > udawać inteligenta,

                                                ...gdy, jak powszechnie wiadomo, jestem chłoporobotnikiem.

                                                > szpanować bon tonem.

                                                ...zamiast, wzorem Piqusia, szpanować chamstwem, hucpą i agresją.

                                                A propos Piqusia: czy wiesz, że Twoje poglądy kwalifikują Cię do grona
                                                czerwonych żabek oraz rasistów?

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59078093&a=59385956

                                                Widać, odpisując mi, biedak nie doczytał, że w tej akurat sprawie nasze poglądy
                                                nie różnią się i Ty to potwierdzasz.

                                                Masz jeszcze jakieś zarzuty? Z przyjemnością je poznam.


                                                > A to wszystko jest bardzo żałosne.

                                                ...w TWOIM i Twoich kumpli światku. U was, istotnie, nie ma miejsca na
                                                kulturalne stwierdzenie, że nasze zdania różnią się - i tyle. Depcz, albo
                                                będziesz zdeptany. Ot, prawica.

                                                > Piszesz bzdurę za bzdurą i stroisz miny.

                                                Patrz dwie linijki wyżej. Owszem, zdaję sobie sprawę, że odporność na "krakanie
                                                jak i one" budzi w takim światku, jak wasz, niemałą irytację. Cóż, to jest wasz
                                                problem, nie mój. Ja - stoję na klifie...

                                                > Niebiezpieczeństwo to - Twoim zdaniem - konkret, zaś ryzyko to tylko
                                                > prawdopodobieństwo. Tak może argumentować wyłącznie osoba z zanikającym
                                                > mózgiem.

                                                Czyli - tu zaczynam recenzję - nasz Oleg wraca do źródeł.

                                                Może, gdyby nie te jego (nie tylko jego, oczywiście, ale, ostatecznie, to jego
                                                słowa tutaj oceniam) zamiłowanie do takiego właśnie etykietowania innych
                                                poglądów - mogłaby wyjść z tego całkiem ciekawa dyskusja: od różnic
                                                semantycznych w pojęciach "niebezpieczeństwo", "ryzyko" i "prawdopodobieństwo"
                                                aż po różnice w definicjach wolności, tak różnych dla lewicy i dla libertarian.
                                                Ale przecież nie będzie chyba dyskutować z człowiekiem z zanikającym mózgiem...

                                                Marcq

                                                • oleg3 Re: Podsumowanie II 21.03.07, 07:28
                                                  marcq napisał:
                                                  > Widać, odpisując mi, biedak nie doczytał, że w tej akurat sprawie nasze
                                                  > poglądy nie różnią się i Ty to potwierdzasz.

                                                  ???????
                                                  A czym rózni się - poza formą - to co ja napisałem od tego co napisał Piq?
                                                  • marcq Re: Podsumowanie II 21.03.07, 10:28
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > marcq napisał:
                                                    > > Widać, odpisując mi, biedak nie doczytał, że w tej akurat sprawie nasze
                                                    > > poglądy nie różnią się i Ty to potwierdzasz.
                                                    >
                                                    > ???????
                                                    > A czym rózni się - poza formą - to co ja napisałem od tego co napisał Piq?

                                                    Oto szczegóły:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59078093&a=59419959

                                                  • oleg3 Re: Podsumowanie II 21.03.07, 10:40
                                                    Ja pasuję. Nie będę już ani prostował ani wyjaśniał. Brak mi cierpliwosci.
                                                  • marcq Re: Podsumowanie II 21.03.07, 10:54
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Ja pasuję. Nie będę już ani prostował ani wyjaśniał. Brak mi cierpliwosci.

                                                    ...tudzież argumentów. Rozumiem, ale nie współczuję. Każdy ma takich kumpli,
                                                    na jakich zasłużył.

                                                    Marcq
                                                  • xiazeluka Re: Podsumowanie II 21.03.07, 10:56
                                                    No, skoro już udało wam się zanudzić Olega na śmierć, to może popiszcie się
                                                    swoimi "argumentami" i odpowiedzcie na moje pytania.
                                                • xiazeluka 17 mgnień wiosny II 21.03.07, 09:27
                                                  Standanterfuehrer Tyulitz znany jest z upodobania do dobrych cygar, pięknych
                                                  kobiet i dzieł sztuki. Nieszczęśliwie się tak składa, że na cygarach się nie
                                                  zna, ładne kobiety go unikają, a odróżnienie Rembrandta od Picassa sprawia mu
                                                  spore trudności. Tyulitz jest niemal pewien, że za tym wszystkim stoi szef
                                                  Gestapo Mueller.

                                                  Ech, tyle lat pod przykrywką...! Chciałoby porzucić ten wstrętny czarny mundur,
                                                  wyjechać z Berlina, napić wreszcie porządnej wódki (Mueller częstuje wyłącznie
                                                  francuskimi pierfumamy, które nazywa zagadkowo "koniakiem"), przywdziać
                                                  sympatyczny uniform oficera GRU i rozstrzeliwać, rozstrzeliwać, rozstrzeliwać
                                                  faszystowskie gady w okularach! Inteligencików zafajdanych! Towarzysz Stalin
                                                  akademii nie kończył i wojnę wygrywa!

                                                  Tyulitz powoli się uspokajał. Wsadził sobie głęboko ołówek do ucha i zakręcił
                                                  energicznie, z lubością nasłuchując pustego klekotania. Kiedyś gdzieś wyczytał,
                                                  że bohaterami są tylko osoby pozbawione strachu - on zaś, pozbawiony mózgu,
                                                  jest więc tysiąckroć odważniejszy! Uśmiechnął się do siebie, spojrzał dla
                                                  pewności w lustro i pokiwał z uznaniem głową. Lustro pękło, lecz nie zwrócił na
                                                  to uwagi.

                                                  Przypomniał sobie o zadaniu wyznaczonym przez Centralę - niedługo odbędzie się
                                                  w OKW narada, hitlerowcy będą opracowywać plany nowej ofensywy; musi się tam
                                                  zakraść i podsłuchać wszyscy, co jest w mocy komunisty. Zastanowił się nad
                                                  kamuflażem, mimikrą - może przebrać się za nogę stołową? Nie, lepiej nie,
                                                  ostatnio na ulicy pies go obsikał, chyba za bardzo wyglądu tak nie zmieni...
                                                  Może wskoczyć do wielkiego wazonu z kwiatami, stojącym w rogu sali? E, nie, za
                                                  daleko, poza tym te wiechcie będą mu przeszkadzać... Gdyby można było zakraść
                                                  się na tę konferencję w jakiś prostszy sposób... Spojrzał na leżące na biurku
                                                  zaproszenie na obrady w OKW dotyczące nowej ofensywy i coś zaczęło mu nagle
                                                  kiełkować, dostrzegł światełko w tunelu... "Muszę to przemyśleć" - postanowił
                                                  zdecydowanie. Pójdzie na swój ulubiony klif i zwróciwszy twarz w kierunku
                                                  Moskwy będzie myślał. Zawsze tak robił, kiedy nie wiedział, co zrobić.

                                                  Acha, jeszcze kryptonim tej operacji trza wykombinować. Hm... "O, mam!" -
                                                  ucieszył się w myślach - "Niebezpieczeństwo semantyki - dobre!" Dwa dni temu
                                                  tego dziwnego słowa na "s" użył Heydrich, ten wymuskany fircyk napompowany
                                                  różnymi trudnymi słowami, o których Tyulitz w życiu nie słyszł; Tyulitz był
                                                  jednak wytrawnym szpionem i zapamiętywał wszystko, co się dało, nie tylko na
                                                  potrzeby Centrali, lecz również dla robienia wrażenia w towarzystwie. Kiedyś w
                                                  obecności samego Adolfa Hitlera powiedział: "Jestem turdus philomelos,
                                                  oniryczny oligofreniku" (poprzedniego dnia przeczytał w Słowniku Wyrazów Obcych
                                                  rozdział zatytułowany "O", tydzień wcześniej przesłuchiwał ornitologa); zapadła
                                                  pełna konsternacji cisza, w końcu Himmler szepnął kanclerzowi do ucha: "On jest
                                                  z GRU, proszę udawać, że wszystko jest wporzo, Mein Fuehrer). Hitler uśmiechnął
                                                  się wymuszenie, bąknął "No, tak, tak, zawsze o wszystkim dowiaduję się ostatni"
                                                  i wkrótce wyszedł pod pierwszym lepszym pretekstem. Tyulitz długo się
                                                  zastanawiał, co miała znaczyć ta uwaga rzucona przez Himmlera. Niczego nie
                                                  wymyślił.
                                                • danus01 Re: Podsumowanie II 21.03.07, 23:42
                                                  marcq napisał:

                                                  > oleg3 napisał:
                                                  >
                                                  > > Niebiezpieczeństwo to - Twoim zdaniem - konkret, zaś ryzyko to tylko
                                                  > > prawdopodobieństwo. Tak może argumentować wyłącznie osoba z zanikającym
                                                  > > mózgiem.
                                                  >

                                                  niebezpieczenstwo jest jak najbardziej konkretem
                                                  konkretem prawodobodobienstwa przyszlych zdarzen
                                                  ktorym moze przeciwdzialac podjecie ryzyka,aby do niebezopiecznego
                                                  przewidywanego zdarzenia nie doszlo
                                                  inna sprawa,to czy rzeczywite srodki zapobiegawcze majace chronicbeda
                                                  zastosowane wlasciwie i czy spowoduja zamierzony,a wiec przewidziany) efekt
                                                  przeciwdzialajacy niebezpieczenstru,ktore stalo sie juz faktem.
                                                  a fakt ma to do siebie,ze juz nikt i w zaden sposob zaistnialego faktu nie jest
                                                  w stanie cofnac.
                                                  ludzie myslacy znajac te zasady nie dyskutyja o semantyce w momencie kiedy
                                                  zagrozenie 'soi u drzi' twoich.

                                                  > Może, gdyby nie te jego (nie tylko jego, oczywiście, ale, ostatecznie, to
                                                  jego
                                                  > słowa tutaj oceniam) zamiłowanie do takiego właśnie etykietowania innych
                                                  > poglądów - mogłaby wyjść z tego całkiem ciekawa dyskusja: od różnic
                                                  > semantycznych w pojęciach "niebezpieczeństwo", "ryzyko"
                                                  i "prawdopodobieństwo"

                                                  i to byloby bardzo dobre cwiczenie treningowe przed walka na rzeczywiste a nie
                                                  tylko wirtualne fakty zagrozeniami zwanymi
                                                  bo co dla jednych jest juz faktem inni traktuja nadal tylko jako zagrozenie
                                                  • oleg3 Re: Podsumowanie II 22.03.07, 07:12
                                                    danus01 napisała:
                                                    > niebezpieczenstwo jest jak najbardziej konkretem

                                                    Mam nadzieję, że przeczytała Pani całą dyskusję poświęconą tej sprawie. Na
                                                    wszelki wypadek ją streszczę.

                                                    Poszło o wzajemne relacje pomiędzy kontinium A (z wartościami brzegowymi
                                                    wolność - niewola) a kontinium B (bezpiczeństwo - ryzyko czy jak chce Marcq
                                                    niebezpieczeństwo). Różnice semantyczne pomiędzy pojęciami "ryzyko"
                                                    i "niebezpieczeństw" są w tym kontekście bez znaczenia i służą tylko ukryciu
                                                    bzdurnej tezy sformułowanej przez Marcqa: wolność oznacza większe
                                                    bezpieczeństwo.
                                                  • marcq Czerwonej współżabce do sztambucha:) 22.03.07, 11:21
                                                    oleg3 - zasługujący podobnie, jak ja, na miano czerwonej żabki (szczegóły
                                                    podałem wczoraj) - wczoraj napisał tak:

                                                    > Ja pasuję. Nie będę już ani prostował ani wyjaśniał. Brak mi cierpliwosci.

                                                    Ale dziś, jak widać, cierpliwość odzyskał i przyczepił się do Danusi.

                                                    > danus01 napisała:
                                                    > > niebezpieczenstwo jest jak najbardziej konkretem
                                                    >
                                                    > Mam nadzieję, że przeczytała Pani całą dyskusję poświęconą tej sprawie. Na
                                                    > wszelki wypadek ją streszczę.
                                                    >
                                                    > Poszło o wzajemne relacje pomiędzy kontinium A (z wartościami brzegowymi
                                                    > wolność - niewola) a kontinium B (bezpiczeństwo - ryzyko czy jak chce Marcq
                                                    > niebezpieczeństwo). Różnice semantyczne pomiędzy pojęciami "ryzyko"
                                                    > i "niebezpieczeństw" są w tym kontekście bez znaczenia i służą tylko ukryciu
                                                    > bzdurnej tezy sformułowanej przez Marcqa: wolność oznacza większe
                                                    > bezpieczeństwo.

                                                    Bzdurne streszczenie, więc i teza w nim wygląda bzdurnie, ale dzięki temu
                                                    nasz Oleg mógł odzyskać mowę i znowu trochę sobie poużywać.

                                                    1. Bezpieczeństwo oznacza wg mnie większy zakres wolności, nie odwrotnie.
                                                    Przykład: bezpieczeństwo socjalne oznacza wolność od głodu. Nie musi łączyć
                                                    się z innymi formami wolności, np. wolnością słowa, choć - co oczywiste - bez
                                                    tego połączenia wolność jest dalece niekompletna. Ale, choć w tym wypadku
                                                    jedynie cząstkowa, jest. Co więcej - dla ludzi, którym głód realnie zagrażał,
                                                    wybór (wolny!) bezpieczeństwa socjalnego kosztem wolności słowa wydaje się
                                                    oczywisty (casus Białoruś i wysokie poparcie Białorusinów dla Łukaszenki.)

                                                    Gdybyś w tym momencie próbował wpierać mi, że jestem miłośnikiem Łukaszenki,
                                                    to oświadczam, że nie jestem, ale - rozumiem postawę Białorusinów.

                                                    Podobnie, sądząc z ankiet, wygląda sytuacja w USA pod względem zapewnienia
                                                    bezpieczeństwa osobistego (zmniejszenia groźby zamachów terrorystycznych) -
                                                    nawet kosztem zmniejszenia swobód obywatelskich. W sytuacji, gdy groźba ta
                                                    jest realna - ubytek wolności obywatelskiej kompensowany byłby z naddatkiem
                                                    przez wzrost (do dawnej wysokości) bezpieczeństwa. Zakres wolności wzrósłby
                                                    więc per saldo, nie zmalał, pomimo spadku "wycinkowego". Wielu Amerykanów
                                                    akceptuje to. Ucieczka od wolności? Nie, pragmatyzm i optymalizacja zakresu
                                                    tej wolności.
                                                    Oczywiście, przy libertariańskiej definicji wolności, wszystko, co piszę,
                                                    jest bzdurą. Na szczęście ani ja, ani olbrzymia większość ludzkości, nie jest
                                                    libertarianami.

                                                    A wracając do semantyki: niebezpieczeństwo jest konkretne, łączy się bowiem
                                                    zawsze z jakimś konkretnym a niepożądanym zjawiskiem: pożarem, powodzią,
                                                    katastrofą budowlaną, głodem itp. Natomiast prawdopodobieństwo jest pojęciem
                                                    abstrakcyjnym; jest przy tym neutralne, a zarazem - wyliczalne, a co najmniej
                                                    szacowalne. Może być duże, małe, wynosić 0,045 albo 75% - itp.
                                                    I tyle o semantyce.

                                                    A wracając do spraw mniej nużących: jak Twe zdrowie, Olegu, moja Ty czerwona
                                                    żabko?
                                                    Cierpliwość, jak widzę, wróciła - więc chyba już lepiej?
                                                    wink
                                                    Marcq
                                                  • oleg3 Re: Czerwonej współżabce do sztambucha:) 22.03.07, 11:49
                                                    Pisałem wczoraj, że mnie nudzisz. Nic się - być może na razie - nie zmieniło.
                                                    Ewentualny czytelnik i tak się zorientuje ile razy kłamiesz w tym poście, a
                                                    może nawet komuś będzie się chciało to napisać.
                                                  • marcq Re: Czerwonej współżabce do sztambucha:) 22.03.07, 12:10
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Pisałem wczoraj, że mnie nudzisz. Nic się - być może na razie - nie zmieniło.
                                                    > Ewentualny czytelnik i tak się zorientuje ile razy kłamiesz w tym poście, a
                                                    > może nawet komuś będzie się chciało to napisać.


                                                    Czekam z niecierpliwością. Bo, jak na razie, Ty przeprowadzasz demonstracje
                                                    zniecierpliwienia i nudy, Luka pilnie zajmuje się próbami literackimi, a Piquś
                                                    - którego obśmiałem za kolejne zrobienie z siebie idioty - podkulił ogonek i
                                                    udaje, że śpi w swej zacisznej budce.
                                                    Ja natomiast mam dziwne przekonanie graniczące z pewnościąsmile że gdyby istotnie
                                                    było się do czego przyczepić, np. we wczorajszym Podsumowaniu II, zrobilibyście
                                                    to już dawno.

                                                    Czy mylę się, czerwona żabko?
                                                    wink)
                                                    Marcq
                                                  • marcq Czerwonej współżabce - suplement 22.03.07, 12:19
                                                    marcq napisał:

                                                    > oleg3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Pisałem wczoraj,że mnie nudzisz.Nic się - być może na razie - nie zmieniło.
                                                    > > Ewentualny czytelnik i tak się zorientuje ile razy kłamiesz w tym poście,
                                                    > > a może nawet komuś będzie się chciało to napisać.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Czekam z niecierpliwością. Bo, jak na razie, Ty przeprowadzasz demonstracje
                                                    > zniecierpliwienia i nudy, Luka pilnie zajmuje się próbami literackimi, a Piquś
                                                    > - którego obśmiałem za kolejne zrobienie z siebie idioty - podkulił ogonek i
                                                    > udaje, że śpi w swej zacisznej budce.
                                                    > Ja natomiast mam dziwne przekonanie graniczące z pewnościąsmile że gdyby istotnie
                                                    > było się do czego przyczepić, np.we wczorajszym Podsumowaniu II, zrobilibyście
                                                    > to już dawno.
                                                    >
                                                    > Czy mylę się, czerwona żabko?
                                                    > wink)
                                                    > Marcq


                                                    Dwie dodatkowe uwagi.

                                                    1. Gdy piszę o wczorajszym Podsumowaniu II, chodzi o ten tekst:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59409297

                                                    2. Piszesz: "Ewentualny czytelnik i tak się zorientuje..."

                                                    Dość dziwnie to wygląda u tego, który podobno ma mi za złe, że piszę "recenzje"
                                                    skierowane do hipotetycznych czytelników... Medice, cura te ipsum!
                                                    wink))
                                                    Marcq
                                                  • oleg3 Re: Czerwonej współżabce do sztambucha:) 22.03.07, 12:19
                                                    Główny problem dyskusji z Tobą polega na tym, że 90% czasu i energii trzeba
                                                    poświęcić na wyjaśnianie i prostowanie "faktów forumowych" czyli co kto, gdzie
                                                    i kiedy napisał. Nie mam na to ochoty.
                                                  • marcq Myślał, myślał - i wymyślił ! :))) 22.03.07, 12:27
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Główny problem dyskusji z Tobą polega na tym, że 90% czasu i energii trzeba
                                                    > poświęcić na wyjaśnianie i prostowanie "faktów forumowych" czyli co kto, gdzie
                                                    > i kiedy napisał. Nie mam na to ochoty.


                                                    Komentarz jak w tytule. Poza tym:

                                                    1. Dowcip w tym, że TO JA, na Twoje życzenie, podsuwam Ci owe "wyjaśnienia
                                                    i prostowania". Których potem Ty wolisz "nie rozumieć".

                                                    2. Gdzież to we wczorajszym tekście, który dziś Ci przypominam, widzisz coś,
                                                    co wywołuje Twą potrzebę "wyjaśniania i prostowania"? Czy mam Ci np. wyjaśnić,
                                                    czemu pisaninę Piqusia, Twego kumpla, uważam za przejaw chamstwa, hucpy i
                                                    agresji? Jeśli tak - chętnie poświęcę trochę czasu i wykażę. Bo czegóż to się
                                                    nie robi dla stałych oponentów...
                                                    wink)
                                                    Marcq
                                                  • oleg3 Re: Myślał, myślał - i wymyślił ! :))) 22.03.07, 12:32
                                                    Pisz dalej. Jest szansa, że nuda minie, dopadnie mnie furia i Ci przyłożę.
                                                    Ale jeszcze nie teraz.
                                                  • marcq Obiecanki-cacanki... 22.03.07, 13:13
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > Pisz dalej. Jest szansa, że nuda minie, dopadnie mnie furia i Ci przyłożę.
                                                    > Ale jeszcze nie teraz.


                                                    A kiedy? Niech zgadnę.

                                                    1. Gdy już naumiesz się czegoś z - powiedzmy - linku do 64-stronicowego wstępu
                                                    do przyczynku na temat libertideolo autorstwa Hansa von und zu Maybach?

                                                    a może

                                                    2. Gdy opanujesz do końca (bo postępy robisz!) nazewnictwo lukizmu-piqizmu?
                                                    Np. zakres semantyczny słów debil, ciota, nazibolszewik... itp?

                                                    Czekam.

                                                    Marcq
                                                  • oleg3 Re: Obiecanki-cacanki... 22.03.07, 13:26
                                                    marcq napisał:
                                                    > Np. zakres semantyczny słów [...] nazibolszewik... itp?

                                                    Tu akurat nie wątpliwości. Jesteś nazibolszewikiem.
                                                  • marcq Re: Obiecanki-cacanki... 22.03.07, 13:42
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > marcq napisał:
                                                    > > Np. zakres semantyczny słów [...] nazibolszewik... itp?
                                                    >
                                                    > Tu akurat nie wątpliwości. Jesteś nazibolszewikiem.

                                                    Już widzieć: wariant 2 być.
                                                    wink))
                                                    M.
                                                  • xiazeluka Re: Obiecanki-cacanki... 22.03.07, 14:11
                                                    marcq napisał:

                                                    > wink))

                                                    Towarysz Tyuman rechoce do łez z własnych dowcipów. Potwierdza zatem, że oprócz
                                                    nazibolszewika jest także debilem. Tylko - co w tym takiego zabawnego???
                                                  • danus01 Re: spor semantyczny? -zeby tylko !!!! 22.03.07, 12:36
                                                    > Twego kumpla, uważam za przejaw chamstwa, hucpy i
                                                    > agresji?
                                                    ------------------------------------------
                                                    HUCPA, szachrajstwo, machloja, grabiez,

                                                    rozboj i zbrodnia zdrady stanu !!

                                                    Wredne Judaszowe plemie, zydostwo, zdrajcy, zbrodniarze, Bogobojcy, bekarci
                                                    pomiot przekletego szatana
                                                    ---------------------------------------
                                                    hucpa pot. bezczelność, tupet, arogancja.
                                                    Etym. - herb. huspa 'jw.'
                                                  • xiazeluka Chłoptasiu 22.03.07, 12:46
                                                    Przecież odpowiedziałem, tekstem "17 mgnień wiosny II". Szyderstwo z "II" było
                                                    zanadto ezoteryczne? Bo że tekstu nie pojęliście, to wiadomo, sami to przed
                                                    chwilą napisaliście ("próby literackie").

                                                    Już wiecie, dlaczego wiele osób zasypia po dłuższym kontakcie z wami,
                                                    towarzyszu?
                                                  • piq wiesz co, zapomniana zeszłoroczna psia kupko,... 22.03.07, 17:40
                                                    ...u której ocieplenie wywołało uwolnienie dawnych ulubionych odorów, napisałeś:

                                                    > a Piquś
                                                    > - którego obśmiałem za kolejne zrobienie z siebie idioty - podkulił ogonek i
                                                    > udaje, że śpi w swej zacisznej budce.

                                                    Jeżeli ktoś czegoś kompletnie nie rozumie, i to skłania go do rechotu, przy czym
                                                    zaślinia sobie kaftanik i zapaskudza pampers, to jego zdanie na temat czyjej
                                                    opinii jest wysoce niemiarodajne.

                                                    A przy okazji: gratulacje za kolejne użycie wyświechtanej kalki słownej "komuś
                                                    tam do sztambucha" - to zawsze potwierdza przynależność do grona prowincjonalnej
                                                    cwiercinteligencji. Rzeczami, których z pewnością unika człek z jakąkolwiek
                                                    klasa, są pretensjonalność i sztampowość. Wystudiowane przed lustrem mizdrzenie
                                                    się nie jest przejawem kultury. I jeszcze coś ci podrzucę po łacinie -
                                                    zapamiętaj to sobie, może błyśniesz wśrod swoich równie pretensjonalnych
                                                    znajomków, zaprosiwszy ich na sza nłar a la pti ber: "aqua saturator sanepid
                                                    procurator".

                                                    Co do spania w mojej zacisznej budce - zdarza mi się, ale czasami muszę
                                                    przerywać sobie uprawiane czasem z nudów kopanie was, towarzyszu, w czerwony
                                                    ryj, bo albo mam cokolwiek innego do roboty, albo zajmuję się kimś, kto akurat
                                                    leży w (niestety publicznym, co was wprawia w zapewne w euforię) szpitalu.
                                                    Wybaczcie zatem, że przerywam czasami zamienianie wam waszej szczurzej gęby w
                                                    mielona karmę dla podwórkowych kotów.

                                                    A teraz podziękuj, kreaturko, przeproś i won, bo każę poszczuć kundlami. smile))
                                                    wink (+)
                                                  • piq chcecie zobaczyć swoj debilizm, towarzyszu... 22.03.07, 18:04
                                                    ...nazibolszewiku? I własny nazibolszewizm? Proszę bardzo, mopie do zmywania
                                                    publicznego sracza:

                                                    > 1. Bezpieczeństwo oznacza wg mnie większy zakres wolności, nie odwrotnie.
                                                    > Przykład: bezpieczeństwo socjalne oznacza wolność od głodu. Nie musi łączyć
                                                    > się z innymi formami wolności, np. wolnością słowa, choć - co oczywiste - bez
                                                    > tego połączenia wolność jest dalece niekompletna. Ale, choć w tym wypadku
                                                    > jedynie cząstkowa, jest.

                                                    Tu, powyżej, wykonaliście, towarzyszu glisto, wzorcowy wykład bolszewizmu. Taki
                                                    tekst z powodzeniem mógłby wygłosic towarzysz soso na posiedzeniu kc partii.

                                                    > Co więcej - dla ludzi, którym głód realnie zagrażał,
                                                    > wybór (wolny!) bezpieczeństwa socjalnego kosztem wolności słowa wydaje się
                                                    > oczywisty (casus Białoruś i wysokie poparcie Białorusinów dla Łukaszenki.)

                                                    A tak towarzysz firer mógłby uzasadnić okoliczności przejęcia przez siebie
                                                    władzy i budowę trzeciego rajchu.

                                                    Ponowne gratulacje, to była seria waszą wlasną głowę z waszego własnego mg42,
                                                    poprawiona strzałem z waszego nagana w waszą wlasną jamę gębową.
                                                  • danus01 Re: roznice nie tylko interpretacyjne 22.03.07, 11:52
                                                    oleg3 zacytowal:

                                                    > danus01 napisała:
                                                    > > niebezpieczenstwo jest jak najbardziej konkretem

                                                    danus01 napisala:
                                                    > niebezpieczenstwo jest jak najbardziej konkretem
                                                    >konkretem prawodobodobienstwa przyszlych zdarzen

                                                    no i w jakim celu manipulujesz moimi wypowiedziami Olegu?
                                                    wyrywac to co wygodne z jednego malego zdanka?
                                                    uprawiasz grzadki slowne?
                                                    ten fragmencik skasujemy
                                                    a pozostaly przeflancujemy na wlasny gruncik,ze niby teraz to na twojej grzadce
                                                    bzdur lepiej sie przykmie


                                                    > Mam nadzieję, że przeczytała Pani całą dyskusję poświęconą tej sprawie. Na
                                                    > wszelki wypadek ją streszczę.
                                                    >

                                                    nawet jesli calej nie przeczytalam
                                                    bo i po co?
                                                    jestem dosc jeszcze bystra by z rozmowy,w ktorej nie bralam bezposredniego
                                                    udzialu 'wylapac' to co najistotniejsze-dla mojego ogladu tematu oczywiscie
                                                    moje poglady ksztaltuje nie tylko forum i nie tylko to co tu kazdy chce 'nadac'
                                                    od siebie
                                                  • oleg3 Re: roznice nie tylko interpretacyjne 22.03.07, 12:07
                                                    danus01 napisała:

                                                    > nawet jesli calej nie przeczytalam
                                                    > bo i po co?

                                                    Rzeczywiście to zupełnie zbędny wysiłek.
                                                  • danus01 Re:oszczedzanie zyciowej energii 22.03.07, 12:26
                                                    oleg3 napisał:

                                                    > danus01 napisała:
                                                    >
                                                    > > nawet jesli calej nie przeczytalam
                                                    > > bo i po co?
                                                    >
                                                    > Rzeczywiście to zupełnie zbędny wysiłek.
                                                    >

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59499009
                                                    teraz znasz juz odpowiedz
                                                    tobie dedykuje-rykoszetem
                                                    jednak bystroscia umyslu mi nie dorownujesz
                                                    i zadna semantyka,nawet najbardziej ta najbardziej 'uniwersytecka' tych roznic
                                                    nie jest w stanie zniwelowac
                                                  • marcq Re:oszczedzanie zyciowej energii 22.03.07, 12:30
                                                    danus01 napisała:
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=58808816&a=59499009
                                                    > teraz znasz juz odpowiedz
                                                    > tobie dedykuje-rykoszetem

                                                    smile))))))))))))
                                                    I tak trzymać, Danusiu!
                                                    M.
                                                  • xiazeluka Towarzyszu, ostrożnie 22.03.07, 12:49
                                                    Piszczycie z radości jak Dałn na widok pracującek pralki automatycznej.
                                                    Nie potrzebujecie zmiany pieluszki? Coś wam cieknie po nogach...
                                                  • danus01 Re: Towarzyszu, ostrożnie 22.03.07, 15:44
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Piszczycie z radości jak Dałn na widok pracującek pralki automatycznej.
                                                    > Nie potrzebujecie zmiany pieluszki? Coś wam cieknie po nogach...
                                                    >

                                                    OOOOOOOOOO!
                                                    dupek zoledny zabrudzil sobie pieluszki!
                                                    a praleczka....pstryk...i zasilanie wylaczyla
                                                    nie dla palanta te mecyje
                                                  • xiazeluka No wie Pani? 22.03.07, 16:01
                                                    Jak Pani mogła takimi wyrazami obrzucić swojego wiernego rycerza?
                                                    Biedny "palant" nie będzie mógł spać dzisiaj w nocy, kto wie, może sobie nawet
                                                    otworzy żyły?
                                                    Bardzo nieładnie, droga Pani.
                                                  • danus01 Re: No wie Pani?---uderz w stol 23.03.07, 06:54
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > Jak Pani mogła takimi wyrazami obrzucić swojego wiernego rycerza?
                                                    > Biedny "palant" nie będzie mógł spać dzisiaj w nocy, kto wie, może sobie
                                                    nawet
                                                    > otworzy żyły?
                                                    > Bardzo nieładnie, droga Pani.
                                                    >

                                                    czekalam na ten post palancie Luko
                                                    czyzbym nie tylko od Olega ale i od ciebie byla sprytniejsza?
                                                    my wszyscy dobrze wiemy kto tu jest palantem i dupkiem zolednym w mojej
                                                    semantyce
                                                  • xiazeluka Buchachacha III 23.03.07, 08:56
                                                    Oczywiście, że wszyscy wiedzą - dlatego triumfalne obwieszczanie oczywistości
                                                    jest takie komiczne.
                                                    Coraz gorzej, droga Pani.
                            • piq oj, czyzby cenzura prewencyjna? 20.03.07, 15:00
                              marcq napisał:

                              > bezpieczeństwo (szeroko
                              > rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie będzie bezkarnie
                              > zniesławiał) to dla mnie integralna część wolności.

                              A nie wystarczy ci możliwość pozwania zniesławiającego przed sąd i obdarcie go z
                              forsy, towarzyszu, z powodztwa cywilnego? To jest element wolności, ta
                              możliwość, a nie zamykanie komuś japy.
                              • marcq Re: oj, czyzby cenzura prewencyjna? 20.03.07, 15:07
                                piq napisał:

                                > marcq napisał:
                                >
                                > > bezpieczeństwo (szeroko
                                > > rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie będzie bezkarnie
                                > > zniesławiał) to dla mnie integralna część wolności.
                                >
                                > A nie wystarczy ci możliwość pozwania zniesławiającego przed sąd i obdarcie
                                > go z forsy, towarzyszu, z powodztwa cywilnego? To jest element wolności, ta
                                > możliwość, a nie zamykanie komuś japy.


                                To samo myślenie (??) i ten sam błąd, co u kumpla - Luki. Zrobię więc to, co
                                Piqusia tak podobno śmieszy: wskażę wersalikami miejsce, na które ma zwrócić
                                szczególną uwagę.

                                "bezpieczeństwo (szeroko rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie
                                będzie BEZKARNIE zniesławiał) to dla mnie integralna część wolności."

                                Zatem - nie cenzura, lecz prawo dochodzenia kary dla potwarcy. PO fakcie, nie
                                przed.
                                • xiazeluka Buchachacha 2 20.03.07, 15:19
                                  A co wam gwarantuje to "bezpieczeństwo", co? Poza cenzurą prewencyjną nie widać
                                  innego narzędzia, które by to gwarantowało, bo przecież sąd nie musi podzielić
                                  zdania towarzysza, nieprawdaż?
                                • piq no i widzisz, ćwoczku, wbijanie ci... 20.03.07, 15:37
                                  ...do gipsowego łba absolutnych oczywistości być może dało jakiś efekt.

                                  > Zatem - nie cenzura, lecz prawo dochodzenia kary dla potwarcy. PO fakcie, nie
                                  > przed

                                  A zatem: to jest twoje prawo, z którego możesz skorzystać lub nie, po
                                  zaistnieniu faktu domniemanej obrazy czy zniesławienia. Czy dobrze cię, matołku,
                                  zrozumiałem, czy znowu o czyms zapomniałeś napisać, na przykład o tym, ze
                                  chcesz, żeby to twoje prawo wykonywał za ciebie milicjant lub prokurator. Jak w
                                  sowietach.
                          • xiazeluka Faktycznie 20.03.07, 13:36
                            Kompromitująca bzdura.
                            Ciekawe, jak towarzysz Tyuman wyobraża sobie owo "bezpieczeństwo" bez istnienia
                            cenzury prewencyjnej. Pewnie się smyk przejęzyczył, chodziło mu zapewne
                            o "gwarancję".
                        • benek231 Kapkę przegiąłeś Marcqu :O)) 21.03.07, 05:15
                          marcq napisał:

                          Całkiem dobre streszczenie naszych poglądów - i różnic między nimi. Można je
                          ująć jeszcze inaczej, ale wyjdzie na to samo. Moje podejście mogę mianowicie
                          nazwać pragmatycznym, a Twoje - dogmatycznym (jeśli nie lubisz tego słowa -
                          nazwij je inaczej, np. holistycznym wink) Na usprawiedliwienie określenia
                          "dogmatyczne" mam jednak to, że - jak sam piszesz - realizacja wolności słowa
                          w Twoim wariancie realizacyjnym ma miejsce, a co najmniej - może je mieć,
                          nawet kosztem dobrego samopoczucia i godności jednostki. A dla mnie jest to
                          dyskwalifikacja takiej metody: ludzka godność i bezpieczeństwo (szeroko
                          rozumiane, także bezpieczeństwo, że nikt mnie nie będzie bezkarnie zniesławiał)
                          to dla mnie integralna część wolności.

                          ==
                          Bo widzisz, Twoje podejscie jest przynajmniej tyle samo dogmatyczne co moje -
                          jak moje przynajmniej tyle samo pragmatyczne co Twoje.

                          Moje dogmatyczne podejscie musialoby odnosic sie do perspektywy bardziej
                          dogmatycznej niz Twoja - by byc dogmatycznym. Tymczasem moja perspektywa daje
                          wolnosci slowa znacznie wiekszy zakres dzialania niz Twoja "pragmatyczna"
                          perspektywac. Czyli sam widzisz, ze cos tu nie gra.

                          Z drugiej strony, w Twojej "pragmatycznej" perspektywie, a raczej w
                          rzeczywistosci na niej opartej ludzie i tak nagminnie pluja na siebie - pomimo
                          zakazow naruszania godnosci itp. W Twoim lepszym swiecie odpowiednio wiecej maja
                          do roboty sady, rozstrzygajace spory o obraze, znieslawienie, szkalownie,
                          potwarz, naruszenie dobr osobistych... anizeli sady w moim swiecie, gdzie
                          wzajemne obrazanie nie jest systemowo ograniczane. Prawda, ze same paradoksy.

                          moze cos pokrecilo sie w dychotomii pragmatyzm vs. dogmatyzm (idealizm). Moze
                          czasem trudno jest polapac sei ktore jest ktore. Bo chocby z uwagi na efekty moj
                          rzeczony "dogmatyzm" zdaje sie byc mocno pragmatyczny. Na dowod przypomne
                          orzeczenie SN USA w sprawie Falwell vs. Flynt:

                          "W jednoglosnej decyzji na rzecz Larry Flynta Sad Najwyzszy orzekl, iz w sercu
                          Konstytucyjnej Pierwszej Poprawki tkwi rozpoznanie fundamentalnej zasady, iz
                          wolny przeplyw idei i wolnosc jednostki do wyrazania opinii nie jest jedynie
                          aspektem wolnosci jednostki, gdyz jest niezbedny w dochodzeniu prawd, oraz dla
                          zywotnosci spoleczenstwa w calosci."

                          A mozesz mi wierzyc - ci sedziowie zazwyczaj wiedza co mowia, przy czym nie
                          zajmuja sie dogmatami lecz czysta praktyka. Innymi slowy. oraz jakims cudem,
                          "moj dogmatyzm" okazal sie wielce uzyteczny na gruncie czysto pragmatycznym:
                          "dla dochodzenia prawd oraz dla zywotnosci spoleczenstwa w calosci". Zatem
                          zarowno w celach jak i skutkach "dogmatyzm" okazal sie "pragmatyczny".

                          • marcq Eeee, tam... :-)) 21.03.07, 07:09
                            benek231 napisał:

                            > Kapkę przegiąłeś Marcqu surprised))

                            i uzasadnił, dlaczego tak sądzi.

                            Benku,
                            ten "dogmatyzm" miał być - i, jak widzę, był - małą prowokacją. wink
                            Spełnił swoje zadanie, czyli skłonił Cię do poszerzenia Twej argumentacji.
                            Jednak, jak Ci pisałem, wcale nie przywiązuję się do takiej "etykietki".
                            Clou stanowiło stwierdzenie, że obaj, jak sądzę, rozumiemy i bierzemy pod uwagę
                            argumenty "tej drugiej strony", wykazując tylko (i ażsmile) inne priorytety. Tego
                            nie negujesz - i świetnie, o to własnie chodzi w tej (i każdej innej) dyskusji.

                            Do tego, co piszesz teraz, mam natomiast tylko taką uwagę, że niski (tak
                            przynajmniej piszesz) udział spraw o zniesławienie w amerykańskim sądownictwie
                            w stosunku do europejskiego, wcale nie musi mieć tych przyczyn, które podajesz.
                            Przeciwnie: uznanie przez pomówionego, że - przy mentalności i casusach takich,
                            jakie są - i tak nie miałby w sądzie szans. Czy natomiast czuje się, czy nie,
                            zbrukany tymi pomówieniami - inna to sprawa.
                            smile
                            Marcq
                            • benek231 Re: Eeee, tam... :-)) 22.03.07, 17:43
                              No dobrze, a moze teraz popraktykujesz wolnosc slowa w watku Matka Boska???


                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59482119
        • danus01 Re: Dla zainteresowanych: Manifest libertariański 16.03.07, 20:24
          marcq napisał:

          > oleg3 napisał:
          >
          > > Murray N. Rothbard
          > > O nową wolność. Manifest libertariański
          > > CZĘŚĆ II: LIBERTARIANIZM A PROBLEMY WSPÓŁCZESNOŚCI
          > > Wolność osobista
          >
          >
          >
          > Doczytałem aż do miejsca:
          >
          > ... Kolejną kontrowersyjną dziedziną jest prawo dotyczące zniesławienia i
          > pomówienia. Powszechnie uważa się, że uprawnione jest ograniczenie wolności
          > słowa w przypadku, gdy wypowiedź oparta na kłamstwie może zniszczyć czyjeś
          > dobre imię. Przepisy dotyczące zniesławienia i pomówienia ustanawiają, innymi
          > słowy, „prawo własności” swojego dobrego imienia. Jednakże „d
          > obre imię” danej
          > osoby nie może do niej należeć, ponieważ jest tylko i wyłącznie funkcją
          > subiektywnych odczuć i poglądów innych osób. Skoro zaś nikt nie może „pos
          > iadać”
          > umysłu i poglądów innych ludzi, to nikomu nie przysługuje prawo do posiadania
          > „dobrego imienia”.
          >
          >
          >
          > I wystarczy. Znam teksty jeszcze śmieszniejsze.
          > Marcq


          zachecona przez Marcqa informacja,ze podany link zawiera tresci smieszne,ni
          zdecydowalam sie,pomimo wszystko, na otwarcie 'czerwonej linijki' tekstu.
          wybiorczo podany przez Marcqa fragment w zupelnosci mi wystarczy,aby oszczedzic
          sobie czasu na inne przyjemnosci.moze nie tak smieszne,ale na pewno nie tak
          libertynsko glupie .a udowadnianie mi roznicy jaka ponoc istnieje pomiedzy
          libertarianizmem a libertynizmem....to tak jak udowadniac roznice pomiedzy
          kretynizmem a idiotyzmem.oba okreslenia medyczne jak najbardziej funkcjonuja w
          powszechnym uzyciu choc nikt (poza medykami) nie tworzy do nich teorii
      • manny_ramirez Re: Dla zainteresowanych: Manifest libertariański 16.03.07, 21:48
        Olegu, nie mam juz w tej chwili czasu na recenzje, ale prosze Cie odloz na
        chwile swoje uwielbienie dla libertarianskich mistrzow i przeczytaj jeszcze raz
        ten tekst.

        Bo naprawde nie moge uwierzyc ze podpisujesz sie pod tekstem pelnym tak
        jaskrawych niedorzecznosci i bredni.
        • oleg3 Re: Dla zainteresowanych: Manifest libertariański 17.03.07, 07:21
          Poczekam na Twoją recenzję -smile
          • manny_ramirez Recenzja:) 19.03.07, 18:16
            Ok, Olegu. Zacznijmy wiec od sprawy podstawowej ktora Rothbard porusza na samym
            poczatku tego rozdzialu:

            „Ale, jak już zauważyliśmy, prawdziwa „wolność słowa” jest niemożliwa, jeśli
            nie zaliczy się jej do kategorii ogólnych praw własności przysługujących
            jednostce (ze szczególnym uwzględnieniem prawa do samoposiadania).”

            Otoz, ja odrzucam zalozenie ze wolność slowa , czy jakokolwiek inna wolność,
            jest możliwa jedynie wtedy gdy się ja zaliczy do ogolnych praw własności.
            Spojrz na moja sygnaturke:

            “We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal, that
            they are endowed by their Creator with certain unalienable Rights, that among
            these are Life, Liberty and the pursuit of Happiness”

            Tak jak Jefferson pisze, a miesci sie to w kanonie spuscizny filozoficznej od
            czasow starożytności, „liberty” and „pursuit of happiness” ( czy „pursuit of
            property” jak to nazywa Adam Smith) określają dwie rozne sfery wolności
            wywodzące się z prawa naturalnego: wolności osobiste i prawo nabywania i
            utrzymywania własności. Zamiatając je pod jedna rubryke Rothbard wskazuje na
            głębokie powiazania skrajnych libertarianow ekonomicznych z Marxem, którzy
            budując swoja „wolnosciowa” filozofie jednoczesnie akceptuja marksistowskie
            zalozenia ze ekonomia to „baza” a wszystko inne to „nadbudowa” popadając wiec
            w determinizm. Zauważ ze podobnie jak Marx postuluja oni koncowy zanik panstwa
            a efektem tego zaniku będzie społeczeństwo wedlug schematu podanego przez
            Rothbarda... Nic tylko kolejna utopia w którym miejsce idealnego komunisty
            zajamie idealny liberterianin. To samo w sobie wystarcza aby odrzucic jego
            argumentacje, ale skomentuje jeszcze pare ustępów jego tekstu aby wykazac pewne
            niekonsekwencje i niespójności argumentu jako takiego.


            Na przykład już zdanie nastepne:

            „Ktoś wywołujący fałszywy alarm przeciwpożarowy w kinie pełnym ludzi nie ma
            prawa tego robić, gdyż narusza w ten sposób umowne prawa własności
            przysługujące właścicielowi kina i widzom.”

            Na jakiej podstawie Rothbard doszedł do takiego wniosku? Nie wiem, ponieważ nie
            ma wytłumaczenia. Czytelnik wyraznie ma przyjąć to stwierdzenie za na pewno
            sluszne tylko dlatego ze napisal go guru libertarianow. Ale czy jest sluszne?
            Nie jestem pewien. Co bowiem oznacza stwierdzenie „narusza... umowne prawa
            własności przysługujące właścicielowi kina i widzom” Jakie prawa własności?
            Chyba nie chodzi o własność budynku bo nie pisal by wtedy Rothbard o widzach.
            Wiec o co chodzi? Być może chodzi o prawo do spokojnego oglądania filmu, ale w
            jaki sposób możemy zaliczyc to do prawa własności? Być może chodzi o
            bezpieczeństwo osobiste. Czy Rothbard sugeruje ze bezpieczeństwo to tez
            własność? Bo to wlasnie z powodow bezpieczeństwa penalizuje się falszywe alarmy
            przeciwpożarowe. Ale czy bezpieczenstwo to własność? W jaki sposób? Przeciez
            sam Mises w tekscie „Liberty and Property” pisze ze zgoda na przekazanie
            instytucjom państwowym troski nad bezpieczeństwem publicznym jest OGRANICZENIEM
            wolności. Ograniczamy swoja wolność w pewnym zakresie abyśmy mogli
            wykorzystywać ta wolność która wciąż posiadamy bez zagrozenia dla naszego zycia
            i zdrowia. Wiec mamy tu sprzeczność. Sprzeczność która wyplywa z nazbyt
            dogmatycznej i deterministycznej proby wyjaśnienia wolności.

            Kolejny przykład:

            „Ponadto, z pragmatycznego punktu widzenia, zniesienie przepisów dotyczących
            zniesławienia i pomówienia przyczyniłoby się do tego, że nie wnoszono by tak
            chętnie pozwów w sprawach słabo udokumentowanych.”

            Przeciez to absurd. To znieśmy przepisy o karalności jakiekolwiek przestępstwa
            bo w każdym przypadku- morderstwo, gwałt, kradzież- zdarzaja się przypadki
            procesow opartych na mizernej bazie dowodowej.

            Nie mam niestety czasu na dalsze wyliczanie (pisze na lunchu) wiec zblocze
            jeszcze absolutny kwiatek:

            „Żadna ze stron tego sporu nie dostrzega, że zagadnienie nie polega na tym, czy
            skutki pornografii są dobre, złe czy obojętne – choć ten problem może być sam w
            sobie interesujący – lecz na tym, czy powinna być zakazana czy też nie. Według
            libertarianina prawo – stosowanie siły w celu wymierzenia kary – w ogóle nie
            powinno tu mieć zastosowania, ponieważ nie można za jego pomocą zmuszać
            kogokolwiek do wyznawania jakiejś koncepcji moralności. Celem prawa nie jest
            czynienie ludzi dobrymi, szlachetnymi, moralnymi, czystymi czy sprawiedliwymi.
            Nawet jeśli egzekwowanie tak rozumianego prawa byłoby możliwe w praktyce – a
            wydaje się to wątpliwe – to w sprawach moralności każdy musi decydować sam.
            Celem prawa jest jedynie umożliwienie legalnego stosowania siły dla ochrony
            ludzi przed użyciem siły i naruszeniem ich nietykalności i własności.”

            Przeciez to:

            „Żadna ze stron tego sporu nie dostrzega, że zagadnienie nie polega na tym, czy
            skutki pornografii są dobre, złe czy obojętne – choć ten problem może być sam w
            sobie interesujący – lecz na tym, czy powinna być zakazana czy też nie”

            Przeczy temu:

            Celem prawa jest jedynie umożliwienie legalnego stosowania siły dla ochrony
            ludzi przed użyciem siły i naruszeniem ich nietykalności i własności.

            A dlaczego pan Rothbard uwaza ze prawo powinno chronic ludzi przed uzyciem sily
            i naruszeniem ich nietykalności i własności? Czy czasem nie dlatego ponieważ
            uwaza ze naruszenie nietykalności i własności to akt zły?


            Co do detali mógłbym jeszcze dlugo się uczepiac, ale nie ma niestety obecnie
            czasu.
            • oleg3 Re: Recenzja:) 19.03.07, 19:21
              Dzięki Manny. Poczytam, pomyślę, odpiszę.
              • oleg3 Re: Recenzja:) 19.03.07, 20:08
                Otworzyłem nowy wątek i tutaj nie będę już pisał na temat "recenzji".

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59320364
      • benek231 A co libertarianie o prawie do aborcji i eutanazji 18.03.07, 04:52
        mowia, Oleg.

        Oczywiscie mam na mysli Rothbarga, i jemu podobnych, a nie Ciebie i Tobie
        podobnych - nawet jesli czujesz sie libertarianinem. Wiem bowiem iz pomimo
        libertarianskiego samopoczucia na odglos trab koscielnych natychmiast zapominasz
        o odnosnych libertarianskich pogladach na zagadnienie, i podazasz za kk jak za
        pania matka.
        • pozarski Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 18.03.07, 05:18
          Dac szmacie wolnosc slowa,to je zeszmaci.Cuchniesz beniu.
        • oleg3 Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 18.03.07, 08:01
          benek231 napisał:

          > mowia, Oleg.
          >
          > Oczywiscie mam na mysli Rothbarga, i jemu podobnych,
          Poczytaj sobie -smile Stanowiska są rózne uzależnione - w przypadku aborcji - od
          przyznania bądź nie płodowi statusu osoby.
          A co to jest eutanazja? Jeżeli jest to prawo do własnej śmierci to TAK, jeżeli
          za eutanazję uznamy prawo do cudzej śmierci to NIE.


          > a nie Ciebie i Tobie
          > podobnych - nawet jesli czujesz sie libertarianinem.
          Idee libertariańskie interesują mnie w kontekście Szkoły Austriackiej. Jestem
          zwolennikiem "super małego państwa" czy jak byśmy nie nazwali instytucji
          postpaństwowej, która nie miałaby uprawnień do stanowienia prawa. Czy to
          libertarianizm?

          > Wiem bowiem iz pomimo libertarianskiego samopoczucia na odglos trab
          > koscielnych natychmiast zapominasz o odnosnych libertarianskich pogladach na
          > zagadnienie, i podazasz za kk jak za pania matka.

          Libertarianizm to zestaw idei o stosunku jednostki do państwa, a nie o relacji
          Bóg - człowiek.
          • pozarski Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 18.03.07, 08:24
            Jaka szkoda,ze nie ma miedzy wami zgody!Mialem nadzieje,ze wybierzesz sie ze
            Szmata do Somalii i tam zaczniecie uprawiac libertarianizm.
            • oleg3 Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 18.03.07, 09:26
              Trollujesz pozarski!

              Nie interesuje mnie Twoja wojna z B.
          • benek231 Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 19.03.07, 03:27

            Libertarianizm to zestaw idei o stosunku jednostki do państwa, a nie o relacji
            Bóg - człowiek.

            No daj spokoj Oleg - to nawet Rothenbarga nie przeczytales? Jego zdaniem wybor raczej nalezy do
            kobiety.

            Ja natomiast wyraznie pytalem o to co libertarianie sadza o prawie do aborcji - o PRAWIE. Prawo
            dotyczy relacji jednostka-panstwo.

            Ciesze sie, ze jedynie wlasciwie zareagowales na trollowanie mnie przez Pozarskiego. Jestes pierwszym
            wiec tym bardziej jest to mile. Oraz zaskakujace, ze to Ty - a nie ktos inny. Dziekuje.
            • oleg3 Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 19.03.07, 06:58
              benek231 napisał:
              > to nawet Rothenbarga nie przeczytales?
              Rothbarda czytałem tak jak i Ty. W tej akurat kwestii mam inne zdanie.
              • benek231 Re: A co libertarianie o prawie do aborcji i euta 20.03.07, 04:11
                oleg3 napisał:

                > benek231 napisał:
                > > to nawet Rothenbarga nie przeczytales?
                > Rothbarda czytałem tak jak i Ty. W tej akurat kwestii mam inne zdanie.
                >
                ===

                Rozumiem smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka