Dodaj do ulubionych

Wrazenia z egzaminu w Lomzy

07.07.07, 11:01
Jednego dnia zdawalam egzamin teoretyczny i praktyczny. Teoria o godz 14.
Bylo nas w grupie 6 osob. Przyszedl przesympatyczny Pan (niestety nie mam
glowy do nazwisk)i zaprosil do sali. Widzial ze newru nas zjadaja wiec
najpierw nas probowala rozruszac za co bardzo mu bulsmy wdzieczni, Troche
smiechu i usiedlismy do komputerow. Czasu jest az nadto, zdarzylam sprawdzic
chyba z 5 razy aby z newrow nie zrobic bledu. Wynik pozytywny. Ucieszylam ze
tak sympatyczny Pan bedzie egzaminowal. Po wyjsciu z sali powiedzial zebysmy
poczekali zaraz przyjdzie jego kolega i bedzie nas egzaminowal z jazd. I
zalamalam sie. Za ok. pol godz przyszedl drugi egzaminator, o dziwo mily
usmiechniety ale konkretny. Byla nas 4 nawet nie wiem czy 2 niezdaly czy
mialy tylko teorie.
Poszlismy na placyk, najpierw nam wszystko objasnil ze najpierw wsiadamy do
samochodu i mamy sie przedstawic, potem wskazac plyny eksploatacyjne a potem
opisac swiatla, przygotowac sie do jazdy i wykonanc dwa manewry.
Ja bylam ostatnia wiec nerwy okropne. Bylam obkuta z plynow i swiatel: co
gdzie jak dziala a tu tylko wymienic. Wiec rach ciach. Potem przygotowalam
sie do jazdy i wykonanalm manewry. Wszyscy zdali plac. Potem czekamy na jazdy.
Jezdzilismy kazdy po 40 min.
Pierwsza dziewczyna nie zdala, potem chlopak, zdal, dziewczyna przede mna
wysiada radosna zdala i teraz ja. Trzeslam sie jak galareta. Wsiadlam, wita
mnie usmiech i slowa "Prosze przygotowac sie do jazdy".Wiec powiedzilama
sobie "spokojnie to umiesz" i pokolei sobie w myslach powtarzalam co
najpierw. Powiedzialam "jestem gotowa". Prosze cofnac i wyjezdzamy w prawo. W
samochodzie panowala bardzo spokojna atmosfera, moje serce o malo nie wypadlo
ale caly czas powtarzalam sobie spokojnie, skoncentruj sie i sluchaj. Balam
sie bardzo polecenia beda za pozno ale nie wszystko mowil z duzym
wyprzedzeniem np. Na skrzyzowaniu z sygnalizacja swietlna prosze skrecic w
lewo, na skrzyzowaniu prosze zawrocic, gdy byly znaki nakazu lub zakazu to
jechalam tak jak prowadzily. (dziewczyna przede mna niezdala bo jechala
jednokierunkowa i byl nakaz skretu w lewo a ona pojechala prosto bo nie
powiedzial jej ze ma skrecic.A powinna czytac znaki). Jak byl znak stop to
uczono mnie, zatrzymaj sie i liczac do 3 rozejrzec sie). I tak robilam.
Widzialam bardzo duzo wszystkie linie ciagle, znaki poziome. Wszystko szlo
bardzo plynnie. P
Obserwuj wątek
    • piedor Re: Wrazenia z egzaminu w Lomzy cd. 07.07.07, 11:12

      Sorki zawiesil mi sie komp i nie moglam dokonczyc.

      Roznica miedzy jazda z istruktorem a egzaminatorem jest ogromna, nikt nie gada
      Ci caly czas to ty jestes kierowca i ty podejmujesz decyzje. Mozna sie
      skoncetrowac na jezdzie. Pamietam jak skrecalam w lewo zawsze a to podjedz, a
      to za blisko a to nie tak. Zawsze jakies uwagi byly. To prawda zapamietalam
      wszystko, wszystkie sugestie obu instruktorow i bardzo mi pomogly. I tak widzac
      ze zmierzam do osrodka myslalam ze serce mi wyskoczy. I uslyszalam w koncu:
      egzamin pozytywny. szerkiej drogi.
      gdyby tacy egzaminatorzy byli wszystcy to moze egzaminy nie bylyby taka trauma.
    • Gość: Beti Re: Wrazenia z egzaminu w Lomzy IP: *.160.199.142.fuz.pl 18.07.07, 19:29
      Serdecznie Ci gratuluję. Ja będę zdawać w Ostrołęce. Dzisiaj miałam jazdę ze
      swoim instruktorem i po prostu załamałam się swoją jazdą.
      • piedor Re: Wrazenia z egzaminu w Lomzy 18.07.07, 20:45

        Dlaczego? Jezdzilas w Ostrolece? Stres jest zawsze tym bardziej jesli zdajemy w
        innym miescie niz jezdzilysmy ale ja cenie sobie dodatkowe jazdy z innymi
        instruktorami bo zwrocili mi uwage na pare rzeczy ktore pomogly mi zdac. Tez
        sie strasznie denerwowalm ale jedyne co moge powiedziec to glowa do gory bo na
        stres kazdy musi znalezc swoj sposob. Ja ten egzamin bede pamietac do konca
        zycia, taki stres ze trudno opisac ciesze sie ze mam to za sobia i kazdemu
        zycze aby zdal jak najszybiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka