Dodaj do ulubionych

metropolita Szeptycki - polsko-ukraiński święty

27.08.07, 20:38
Andrej (właściwe imię - Roman) Szeptycki urodził się w 1865 r. w
polskiej rodzinie arystokratycznej pochodzenia rusińskiego. Jego
matka była córką Aleksandra Fredry; jeden z braci, Stanisław, został
polskim generałem (był m.in. dowódcą Frontu Północno-Wschodniego
podczas wojny polsko-bolszewickiej. Drugi brat był przeorem
unickiego zakonu studytów). W 1888 r. Roman Szeptycki wstąpił do
zakonu bazylianów. W 1900 r. został mianowany metropolitą galicyjsko-
lwowskim Kościoła greckokatolickiego.
O ile z początku przyjmowano go nieufnie, o tyle później stał się
faktycznym przywódcą Ukraińców z Galicji. I dla nich, i dla Kościoła
zdziałał bardzo wiele. Ale w jego życiu są wydarzenia odbierane
niejednoznacznie. Po zajęciu Lwowa przez Niemców w 1941 r. wydał
odezwę witającą Hitlera i jego armię. W imieniu swoim i narodu
ukraińskiego skierował do Führera deklarację chęci uczestnictwa w
budowaniu "nowego porządku w Europie".
Szeptycki miał dwuznaczny stosunek do UPA - oficjalnie ani jej nie
popierał, ani też nie potępiał. Dopiero po zajęciu Lwowa przez
wojska sowieckie potępił mordy na Polakach i Żydach, dokonywane
przez upowców. Nie potępiał też żołnierzy sformowanej z Ukraińców
dywizji SS "Hałyczyna" ("Galizien"), ale również -wbrew licznym
prośbom -nie wydał apelu do młodzieży ukraińskiej, który miałby
wzywać do wstępowania do tej dywizji. Natomiast jego najbliżsi
współpracownicy błogosławili ukraińskich SS-manów.
Zarazem w swoim pałacu ukrywał dwóch rabinów, nakazywał
współpracownikom ratować żydowskie dzieci (uratował ich kilka
tysięcy). Z kolei po zajęciu Lwowa przez Rosjan w październiku 1944
r. wysłał do Stalina list z podziękowaniem za przyłączenie ziem
zachodnioukraińskich do Ukrainy. Zmarł w listopadzie tego roku. Nie
dożył likwidacji Kościoła unickiego przez władze sowieckie.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070825/plus_minus_a_10.html
Obserwuj wątek
    • mat120 Re: metropolita Szeptycki - polsko-ukraiński świę 27.08.07, 21:51
      Metropolita Szeptycki nigdy nie zabrał głosu w sprawie eksterminacji
      przez OUN-UPA polskiej ludności cywilnej. Mimo, że wiedział...
      • tomekk46 Re: metropolita Szeptycki - polsko-ukraiński świę 27.08.07, 21:54
        odezwy grekokatolckiej cerkwi byly!w sprawie zaprzestania mordow ale ze nikt ich
        nie sluchal po jeden i po drugiej stronie to juz inna sprawa
        • mat120 Re: metropolita Szeptycki - polsko-ukraiński świę 27.08.07, 22:05
          Może jakieś pojedyncze głosy były. Szeptycki nie odezwał się nigdy,
          mimo kierowanych do niego w tej sprawie próśb m.in. przez biskupa
          Twardowskiego. Niestetysad.
      • birczanin102 Re: metropolita Szeptycki - polsko-ukraiński świę 27.08.07, 21:55
        mat120 napisał:

        > Metropolita Szeptycki nigdy nie zabrał głosu w sprawie

        święty???
      • birczanin102 Re: metropolita Szeptycki - polsko-ukraiński świę 27.08.07, 21:58
        mat120 napisał:
        > przez OUN-UPA polskiej ludności cywilnej. Mimo, że wiedział...

        Szeptycki ma być świętym? polsko-ukraiński? kto to zgłosił?
        Rydzyk smile)
        • birczanin102 "brodaty mąciciel święconej wody", 27.08.07, 22:04
          smile
          • lokis1271 Metropolita A. Szeptycki-kapłan pokoju 27.08.07, 22:28
            Witam Państwa !
            Metropolita A. Szeptycki był jednym z tych Ukraińców, który rozumiał konieczność zaprzestania nieludzkich zbrodni, cyt.: "[...] Szeptycki wykazuje dużo niezależności i odwagi cywilnej. Na kler wpływa w duchu wskazywania na jego misję wynikającą z zasad religii, potępiając gwałty [...]" - źródło : Dokument Nr 2 z 1943 [po kwietniu] Sprawozdanie sytuacyjne z Ziem Wschodnich za m-c kwiecień 1943 r. opracowane na podstawie materiałów "Ładu", "Iskry" i własnych materiałów B[iura] W[schodniego] [w:] Ziemie Wschodnie Raporty Biura Wschodniego Delegatury Rządu na Kraj 1943-1944, Warszawa-Pułtusk 2005, str. 68, głośna była też list pasterski Metropolity do duchowieństwa i wiernych z dnia 15 sierpnia 1943 roku, w którym jednoznacznie potępił mordowanie Polaków, zob.: Załącznik do dokumentu Nr 3 z września 1943 Sprawozdanie sytuacyjne z Ziem Wschodnich za miesiąc wrzesień 1943 r. [w:] tamże, str.101 i nn.
            Pozdrawiam
            L. Bodio
            • mat120 Re: Metropolita A. Szeptycki-kapłan pokoju 28.08.07, 23:45
              Szanowny Panie Leszku,
              Drugi list Szeptyckiego, pochodzący z sierpnia 1943r. apeluje do
              starszych o powstrzymanie młodzieży od zabójstw i rabunków i do
              przestrzegania przykazań bożych. Ani w nim jednak słowa nie ma
              potępienia dla OUN-UPA – sprawców zbrodni, ani dla samych zbrodni.
              Ani słowa o eksterminacji polskiej nacji. Lipiec- sierpień 1943r. to
              apogeum wydarzeń na prawosławnym Wołyniu, gdzie list nie miał szans
              na odczytanie.
              O jego wątpliwej wartości świadczyć może i to, że podjęte
              interwencje przez abp. Twardowskiego, na prośbę biskupa przemyskiego
              Bardy, u metropolity Szeptyckiego nie dały rezultatu, jak pisze Z.
              Konieczny przywołując korespondencję abp. Twardowskiego z Szeptyckim
              z lat 1943-44. (Z. Konieczny – „Stosunki polsko-ulraińskie”
              Warto dodać za Koniecznym, że wikariusz diecezji lubelskiej ks.
              Kruszyński zwrócił się w dniu 31.07.1943r.r w sprawie „powstrzymania
              band ukraińskich”, do gubernatora dystryktu lubelskiego R. Wandlera.
              Metropolita Szeptycki raczej nie popierał zbrodni, jednak jego
              zdolność oddziaływania na kler grekokatolicki „w duchu wskazywania
              na jego misję wynikającą z zasad religii” musiała być bardzo
              znikoma, skoro wiadomym jest, że znakomita część tego kleru
              zajmowała się otwartym nawoływaniem do zbrodni.
              Tak więc postawa metropolity była co najmniej dwuznaczna, podobnie
              jak w roku 1919, o czym Konieczny również pisze.
    • liberum_veto kontrowersyjny święty 28.08.07, 06:51
      Doktor Andrzej Zięba, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego,
      stwierdza: - Metropolita Szeptycki pragnął, by jego Kościół działał
      legalnie, gdy kolejne rządy przychodziły i odchodziły. Nie powinno
      dziwić, że wysyłał listy do przywódców największych państw
      totalitarnych. Błędem było natomiast ofiarowanie Hitlerowi pomocy
      narodu ukraińskiego w budowaniu "nowego ładu". Świadczy to, że był
      wówczas zagubiony i stary.
      Prof. Stanisław Kulczycki, wicedyrektor Instytutu Historii Ukrainy
      Narodowej Akademii Nauk, mówi krótko: - Metropolita Szeptycki
      uważany jest u nas niemal za świętego. Trudno porównać jego
      działalność z kimkolwiek innym, oprócz takich wielkich postaci, jak
      Iwan Franko (działacz społeczny i poeta, 1856 - 1916 - przyp. red.)
      czy Mychajło Hruszewski (1866 - 1934, w 1918 r. pierwszy prezydent
      niepodległej Ukrainy - przyp. red.).
      - Przypuszczam, że film będzie ukazywał Szeptyckiego tak, jak dziś
      czyni się to na Ukrainie zachodniej - jako wielkiego bohatera,
      człowieka bez skazy - uważa dr Andrzej Zięba.
      Ukraińcy ze zrozumieniem przyjmują fakt, że ich bohater miał brata
      Polaka. - To kwestia samookreślenia narodowego. Andrej uznał, że
      jego obowiązkiem jest służenie narodowi ukraińskiemu. I nie był to
      pierwszy taki przypadek. W pierwszej połowie XIX w. mieliśmy do
      czynienia z Polakami, którzy decydowali się wspierać Ukraińców -
      podkreśla prof. Kulczycki.
      Andrzej Zięba wyjaśnia, że metropolita był za młodu polskim
      arystokratą.
      - Wychowany w duchu ultramontańskim, oznaczającym patriotyzm przede
      wszystkim kościelny i wielkie przywiązanie do Kościoła, wybrał
      działalność wśród unitów, bo dla niego najważniejsza była jedność
      Kościoła katolickiego. Unici jego zdaniem tej jedności służyli
      najlepiej. A już jako biskup unicki uznał, że musi być bliski
      większości swoich wiernych, a więc Ukraińców. I tak został
      Ukraińcem.
      (Piotr Kościński: Metropolita Szeptycki - kangydat na ekrany i
      ołtarze, Rzeczpospolita, 25-26 sierpnia 2007 r.)
      • birczanin102 Re: kontrowersyjny święty 28.08.07, 20:08
        liberum_veto napisał:
        > legalnie, gdy kolejne rządy przychodziły i odchodziły. Nie powinno
        > dziwić, że wysyłał listy do przywódców największych państw

        Ja to mogę nawet zrozumieć, że totalna denazifikacja jaka była
        prowadzona po wojnie we wszystkich krajach tego regionu wykrzywiła
        przy okazji również historię, ale na listość, ten "brodacz"
        błogosławił tak czy śmak rządy Stećki. Dlaczego zaczęło mu się z
        biegiem czasu odmieniać, chyba do końca nie jest to wyjaśnione. W
        każdym bądź razie tu u nas prędzej na ścianie obrazek bł. Carolusa
        Habsburga sobie powieszą na ścianie niż tego popa.
    • liberum_veto duchowy przywódca i bohater narodowy 29.08.07, 06:12
      Metropolita Szeptycki - kandydat na ekran i ołtarze
      Dla Ukraińców z zachodu kraju jest niemal świętym, dla Polaków
      postacią wybitną, choć kontrowersyjną. Powstający na Ukrainie film o
      greckokatolickim metropolicie Andreju Szeptyckim ukaże go jako
      duchowego przywódcę i bohatera narodowego
      Mieszkańcy Lwowa ze zdumieniem oglądali niedawno rynek, cały
      obwieszony flagami ze swastyką, i niemieckich żołnierzy. - Polscy
      turyści powiedzieli mi, że na Ukrainie naprawdę musi być demokracja,
      skoro pozwala się na takie inscenizacje - opowiada Ołeś Janczuk,
      reżyser filmu "Metropolit Andrej". I dodaje, że z kolei turyści
      niemieccy patrzyli nakręcenie filmu "z miłą nostalgią".
      U naszego wschodniego sąsiada filmów powstaje niewiele, choć właśnie
      w Kijowie była kiedyś jedna z największych wytwórni filmowych w
      Związku Radzieckim: Kinostudio Dowżenko. Teraz kręcone są tu głównie
      rosyjskie seriale - jest taniej niż w Moskwie - a powstające nad
      Dnieprem i Dniestrem obrazy historyczne są wielką
      rzadkością. "Metropolit Andrej" tworzony jest przede wszystkim za
      państwowe pieniądze, a cel jego powstania jest szczególny.
      - Chcieliśmy pokazać, że zmieniały się rządy, a Szeptycki zawsze
      pozostał sobą - mówi Ołeś Janczuk. - Chodzi o to, by ludzie
      zastanowili się nad duchowością, nad wiarą. W Polsce pewne sprawy są
      oczywiste, na Ukrainie, po latach komunizmu - nie - dodaje.
      (Rzeczpospolita, 25-26 sierpnia 2007 r.)
    • liberum_veto proces beatyfikacyjny trwa 30.08.07, 06:40
      W czterech państwach
      - Żyjąc w jednym mieście, Andrej Szeptycki funkcjonował w czterech
      państwach: Austro-Węgrzech, Polsce, podległym Niemcom Generalnym
      Gubernatorstwie i Związku Radzieckim. Dlatego na lwowskim ratuszu
      podczas kręcenia filmu zawiesiliśmy także flagę polską - mówi
      reżyser Ołeś Janczuk.
      Z odpowiedzią na pytanie, jak zostanie ukazana Polska, w której
      metropolita żył przez 20 lat, wypadnie jeszcze poczekać. Bo
      oczywiście będą w filmie wątki polskie. Niedawno ukraińska telewizja
      pokazała fragmenty filmu "Metropolit Andrej" ukazujące przyjazd do
      Lwowa marszałka Józefa Piłsudskiego. Gra go sam reżyser, co może być
      uznane za wydarzenie symboliczne. To, że zamiast charakterystycznej
      miękkiej maciejówki ma na głowie czapkę przypominającą te noszone
      przez południowoamerykańskich dyktatorów, może wydawać się zabawne.
      Ale jeśli 70 km od polskiej granicy nie wiadomo, jaki ubiór nosił
      Piłsudski, jakie będzie w filmie zrozumienie dla ówczesnych spraw
      polskich we Lwowie i Galicji Wschodniej?
      Bardzo zazwyczaj krytyczny wobec Ukraińców prof. Edward Prus
      pytał: "Kim (...) był Andrzej Szeptycki? "rzecznikiem
      pojednania", "apostołem miłości", "brodatym mącicielem święconej
      wody", "złym duchem"?". I zgadzał się z tezą, że był "wieloraki".
      Czy pokaże to film - będzie wiadomo na początku 2008 r.
      Reżyser "Metropolity Andreja" raczej tej wielorakości nie widzi: -
      Przy jakiejkolwiek żył władzy - austro-węgierskiej, polskiej,
      niemieckiej, radzieckiej - nigdy nie zmieniał swego głównego
      posłannictwa - pasterza ukraińskiego narodu.
      Tak Janczuk, jak i inni ukraińscy grekokatolicy czekają na decyzję w
      sprawie beatyfikacji metropolity. Proces beatyfikacyjny rozpoczął
      się w 1958 r. i trwa do dziś. Nadzieje na jego przyspieszenie
      wzrosły po wizycie papieża Jana Pawła II na Ukrainie w 2001 r. W
      ubiegłym roku podczas synodu biskupów greckokatolickich pod Lwowem
      poinformowano, że po stwierdzeniu autentyczności dokumentów i
      dowodów sprawa została skierowana do watykańskiej komisji
      teologicznej. Wypada więc czekać na potwierdzenie przez
      komisję "heroicznych cnót" metropolity oraz dowodów na cuda dokonane
      za jego wstawiennictwem.
      Piotr Kościński: Metropolita Szeptycki - kandydat na ekran i ołtarze
    • liberum_veto Hitlerowski kolaborant zostanie błogosławionym? 02.08.15, 18:39
      Hitlerowski kolaborant zostanie błogosławionym? Kontrowersje wokół beatyfikacji metropolity Szeptyckiego
      Opublikowano: Środa, 29 lipca 2015

      Fakty są takie, że metropolita Andrzej Szeptycki walczył o interesy ukraińskie, kolaborował z III Rzeszą, reprezentował społeczeństwo masowo uczestniczące w Holokauście i nie chciał powstrzymać ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Teraz może zostać wyniesiony na ołtarze. A niewykluczone, że będzie to wstęp do beatyfikacji krewnych Bandery.
      www.kresy.pl/publicystyka,ludzie?zobacz/hitlerowski-kolaborant-zostanie-blogoslawionym-kontrowersje-wokol-beatyfikacji-metropolity-szeptyckiego
      Greckokatolicki metropolita lwowski Andrzej Szeptycki znalazł się wśród ośmiorga sług Bożych, których dekrety o heroiczności cnót zatwierdził 16 lipca papież Franciszek. Oznacza to, że już wkrótce może on zostać zaliczony w poczet błogosławionych. Z kolei 27 lipca poinformowano, że za wstawiennictwem metropolity Szeptyckiego miał się dokonać cud. Tego rodzaju wydarzenie w zasadzie bezpośrednio umożliwia beatyfikację, jednak musi to zostać zatwierdzone przez Watykan.

      Jednym z największych znawców biografii metropolity Andrzeja Szeptyckiego jest profesor Andrzej Zięba z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak mówił w rozmowie z Kresami.pl, nie jest zaskoczony decyzją Watykanu, dotyczącą zatwierdzenia dekretu o heroiczności cnót. O toczącym się procesie wiedział bowiem od lat i znał osoby w niego zaangażowane – zarówno ze strony będącej za, jak i będącej przeciw beatyfikacji metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego.

      „Od dwóch, trzech lat w USA prywatne osoby ze środowiska diaspory ukraińskiej podejmowały kosztowne i energiczne działania w celu przyspieszenia beatyfikacji. Zapraszano tam znaczące osobistości amerykańskie i watykańskie, a także rabinów żydowskich i hierarchów prawosławnych – w celu lobbingu beatyfikacyjnego” – powiedział profesor. Dzięki temu sprawy te miały posuwać się do przodu, choć niejawnie. Impulsem decydującym miała być obecna sytuacja na Ukrainie.

      Profesor Zięba, choć nie jest zaskoczony, to przyznaje, że czuje się tą sytuacją rozczarowany: „Spodziewałem się ze strony odpowiedniej kongregacji watykańskiej starannego wysłuchania racji, które świadczyły przeciwko tej beatyfikacji. Były one zarówno mocne, jak i słabe. Wszystkie były zgłaszane od lat”.

      Metoda unijna i upolitycznienie

      Krakowski naukowiec na podstawie swoich wieloletnich badań wskazał na pięć zasadniczych kwestii, które przemawiają za tym, że metropolita Szeptycki nie powinien zostać wyniesiony na ołtarze: od wątpliwych po wręcz zaprzeczających uzasadnieniom beatyfikacyjnym.

      Pierwszym elementem była unijna metoda likwidacji kościoła prawosławnego, która była punktem obrazy dla kościołów prawosławnych. W czasach Szeptyckiego była ona przez Kościół katolicki akceptowana i realizowana jako słuszna. Zmieniło się to dopiero po Soborze Watykańskim II. Zdaniem prof. Zięby ten punkt przez wiele lat był głównym powodem tego, że Watykan nie decydował się na beatyfikację Andrzeja Szeptyckiego - osoby bardzo mocno zaangażowanej w tzw. metodę unijną. „To groziło konfliktami z różnymi kościołami prawosławnymi na świecie, a przede wszystkim – z Patriarchatem Moskiewskim. Jak widać, ten punkt przestał się liczyć w stosunkach między Watykanem a prawosławiem” – uważa prof. Zięba, dodając, że Kościół ma prawo oceniać swoje metody historyczne w pracy na rzecz zjednoczenia chrześcijaństwa jak chce. Jeżeli dziś unia jest znów zalecana, to metropolita Szeptycki będzie świętym aktualnym.

      Drugą kwestią było upolitycznienie metropolity Szeptyckiego. „Jego funkcja – arcybiskupa greckokatolickiego Lwowa – sprawiała, że chcąc nie chcąc musiał być zaangażowany w politykę. A ta, jak wiadomo, nie jest nigdy do końca czysta. Okoliczności życia metropolity Szeptyckiego uzasadniają jego działania polityczne. Były one podejmowane w interesie tych ludzi, których reprezentował – czyli w interesie ukraińskim. To był polityk narodowy, który zarówno dobrymi, jak i złymi metodami walczył o interesy ukraińskie” – uważa profesor Zięba. Choć interpretacje są różne, zasadne jest mówienie m.in. o antypolonizmie Szeptyckiego, bo walka o interesy ukraińskie oznaczała w tamtym konkretnym czasie walkę z interesami polskimi. Tego rodzaju działania dla historyka są po prostu faktami, historyk nie musi ich wartościować, natomiast podlegają one ocenie z punktu widzenia etycznego i te oceny mogą być różne. Są też także negatywne. W polityce Szeptycki zachowywał się bowiem ryzykownie.

      Stosunek do Holokaustu

      Poważniejszą kwestią jest sprawa stosunku do Holocaustu. „Wiadomo, że abp Szeptycki osobiście chronił kilku Żydów i wydał polecenia swojemu najbliższemu otoczeniu – szczególnie bratu, który był zwierzchnikiem zakonu studytów – żeby chronić jeszcze kilkunastu. To jest jego zasługa, aczkolwiek nie był jedynym biskupem katolickim, który tak postępował, nawet nie był jedyny we Lwowie. Tę samą postawę reprezentowali metropolita obrządku łacińskiego, Bolesław Twardowski, oraz zwierzchnik arcybiskupstwa obrządku ormiańskiego, Dionizy Kajetanowicz, którego zasługi były najznaczniejsze" - uważa profesor Zięba.

      Zdaniem profesora, postawa Szeptyckiego jest zmitologizowana – mówi się o nim jako o wyjątku w episkopacie katolickim i twierdzi się wręcz, że miał uratować setki Żydów, co nie ma żadnego potwierdzenia w źródłach. Świadectwa dokumentują jedynie kilkanaścioro dzieci i kilku dorosłych. „Liczyłem te świadectwa, które dają się zweryfikować, i liczba uratowanych nie przekracza cyfry 20” – dodaje profesor Zięba. Zwraca jednak uwagę na inny aspekt – środowiska żydowskie od dawna wnosiły zastrzeżenie, że nawet jeżeli Szeptycki osobiście chronił Żydów, to jednocześnie nie powstrzymał swoich wiernych – Ukraińców halickich – od masowego udziału w Holokauście.

      „Zaangażowanie Ukraińców w Holokaust było nieporównywalne z żadnym innym narodem – poza niemieckim – w naszej części Europy. Ukraińcy haliccy z wielkim zaangażowaniem pomagali Niemcom w przeprowadzeniu Holokaustu – we Lwowie, w Stanisławowie, we wszystkich miastach Galicji wschodniej oraz w wielu miejscach kaźni i masowej zagłady poza nią. To są fakty powszechnie znane i stąd środowiska żydowskie mówiły: jak można nadać tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata komuś, kto z racji swojej funkcji był autorytetem, reprezentantem i wręcz symbolem społeczności masowo uczestniczącej w Holokauście i nie powstrzymał jej. Wina Ukraińców halickich obarcza sumienie Szeptyckiego, bo miał obowiązek kształtować ich sumienia i widać nie robił tego dobrze jako metropolita przez czterdzieści lat przed Holokaustem” – mówi prof. Zięba. Jego zdaniem te zastrzeżenia jeszcze niedawno były mocno stawiane przez stronę żydowską. „Nawet jeżeli ze strony żydowskiej ktoś wypowiada się pozytywnie o Szeptyckim, a są tacy, to reakcja wielu środowisk żydowskich na jego beatyfikację może być wobec Watykanu krytyczna” – podkreśla prof. Zięba.

      Brak reakcji na ludobójstwo

      Jeszcze ważniejszym elementem jest brak wystarczającej i szczerej reakcji na ludobójstwo popełnione przez ukraińskich nacjonalistów – grekokatolików z zachodniej Ukrainy - na ludności polskiej. „Sądzę, że z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej krytycy Szeptyckiego mają tu najmocniejsze argumenty” – uważa profesor. Metropolita Szeptycki nigdy nie wspomniał o tych wydarzeniach papieżowi, zaś z powodów politycznych odmawiał otwartego nazywania tego co się działo z Polakami. „Uważał, że przyznanie przez niego, iż na rozkaz OUN jej zbrojne ramię – UPA o
    • liberum_veto List ofiar ludobójstwa do papieża ws. Szeptyckiego 15.08.15, 22:52
      List ofiar ludobójstwa do papieża Franciszka ws. arcybiskupa Szeptyckiego
      Opublikowano: Niedziela, 09 sierpnia 2015

      Metropolita lwowski Andrzej Szeptycki nie reagował w ogóle na ludobójstwo dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów wyznania greckokatolickiego na ludności polskiej. Był to akt zdrady wobec nauki kościoła, był to pakt poparcia czynów szatańskich" - piszą autorzy listu
      www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/list-ofiar-ludobojstwa-do-papieza-franciszka-ws-arcybiskupa-szeptyckiego#
      Zamość, 7 sierpnia 2015 r.

      Nuncjusz Apostolski w Polsce
      ul. Szucha 12
      00-582 Warszawa

      Dotyczy beatyfikacji abp Andrzeja Szeptyckiego

      Z prośbą o doręczenie Papieżowi Franciszkowi

      Zarząd i członkowie Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu z siedzibą w Zamościu zwracamy się z gorącą prośbą o cofnięcie dekretu heroiczności cnót metropolicie lwowskiemu Andrzejowi Szeptyckiemu, który wkrótce może zostać zaliczony w poczet błogosławionych.

      (...)

      Ojcze Święty! za rzeż wołyńską obwiniamy nie tylko Banderę, Szuchewycza i innych przywódców UPA, Dywizję SS Galizien, ale również duchownych greckokatolickich, którzy sprzeniewierzyli się V przekazaniu Bożemu "Nie zabijaj". W świątyniach podczas nabożeństw wzywali wiernych do mordowania Polaków, święcili narzędzia zbrodni (siekiery, piły, widły, itp.). Po nabożeństwach brali udział w okrutnych mordach. Zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego metropolita lwowski Andrzej Szeptycki nie reagował w ogóle na ludobójstwo dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów wyznania greckokatolickiego na ludności polskiej. Był to akt zdrady wobec nauki kościoła, był to pakt poparcia czynów szatańskich. Zbrodni ludobójstwa nie przeciwstawił się, nie potępił, nie informował o niej Stolicy Apostolskiej. Jako duchowny wysoko postawiony, nie posiadał wrażliwości na cierpienie ludzkie, zachowywał zupełną obojętność na okrucieństwa jakie człowiek mógł zgotować drugiemu człowiekowi.

      Po wkroczeniu wojsk niemieckich na tereny II Rzeczypospolitej abp Andrzej Szeptycki napisał entuzjastyczny list witając wojska niemieckie we Lwowie. Był to pierwszy publiczny akt kolaboracji z Hitlerem. Po klęsce wojsk niemieckich witał następnego okupanta - sowieckiego.

      W świetle faktów zawartych w naszym piśmie uważamy, że abp Andrzej Szeptycki jest niegodny wyniesienia na ołtarze. Uważamy, że ten człowiek mimo wszystkiego ponosi współodpowiedzialność za śmierć naszych najbliższych.

      Proces metropolity Szeptyckiego został dwukrotnie zablokowany przez wybitnego Prymasa 1000-lecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dowody zablokowania znajdują się w Watykanie.

      Ojcze Święty! nie wyobrażamy sobie jak można się modlić do "takiego świętego".

      Z wołyńskim Szczęść Boże

      Zarząd i członkowie Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu z siedzibą w Zamościu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka