Gość: darek
IP: *.acn.waw.pl
11.08.03, 01:19
Nie dajcie się wrobić w African Tours tak bardzo reklamowanego przez Iwonę.
Poniżej pozwolę sobie opisać cała prawdę na temat African Tours.
Po pierwsze: nie istnieje możliwość skontaktowania się z biurem – biuro nie
ma ani komputera, ani faksu, ani telefonu. Jedyna forma kontaktu, to
kosztowne połączenie na komórkę Ashrafa (szefa biura).
Po drugie: Ashraf proponuje zakup kilku wycieczek jednocześnie. Jeżeli ktoś z
was się rozchoruje (zemsta faraona jest prawie pewna) i zechce dokonać
jakiejś zmiany, to pieniążki przepadły. No, od biedy wielce obrażony Ashraf
da zniżkę kilka dolców przy zakupie kolejnej wycieczki. Tu warto zaznaczyć,
że większość polskich biur podróży działających w Egipcie w sytuacji
zrezygnowania z wycieczki potrąca tylko 10%.
Po trzecie: jeżeli chcecie mieć Kair lub Luxor z polskim przewodnikiem, to
kupcie sobie wycieczki u waszych rezydentów. Polski przewodnik w African
Tours to jedna wielka kpina – Arab bełkoczący po polsku, który nie ma niczego
do powiedzenia. Lepiej kupcie sobie przewodnik Pascala, bo od Araba niczego
konkretnego się nie dowiecie.
Istnieje możliwość, że trafi się wam polska przewodniczka z Orbit Tours
prowadząca inną wycieczkę jadącą innym autokarem.. Oby tylko nie okazało się,
że po przywitaniu się, gdzieś ona zniknie. Praktycznie nie ma możliwości by
jedna przewodniczka obsługiwała dwie wycieczki, które w dodatku mają obiad w
dwóch różnych restauracjach.
Po czwarte: brudne autobusy African Tours mają zagęszczone siedzenia, tak że
osoby powyżej 180 cm muszą głowy trzymać między kolanami.
Po piąte: jak sobie kupicie jakąś dwudniową wycieczkę to nie wierzcie, że
dostaniecie czterogwiazdkowy hotel. To co wam da African Tours to syf i
malaria.
Po szóste: na jednodniowej wyciecze do Luxoru nie pojedziecie zobaczyć
świątyni Hatszepsut, która jest w programie wszystkich biur podróży. W zamian
za to dostaniecie wyspę bananową za 40 funtów od głowy. A jak nie będzie
chętnych, to poczekacie sobie godzinkę w autokarze. Oby tylko klimatyzację
zechcieli włączyć, bo inaczej wyzioniecie ducha.
Po siódme: obsługa wycieczki jest chamska. Na prośbę o podjechanie do
świątyni Hatszepsut organizator każe się odwalić i ewentualne reklamacje
złożyć w African Tours po powrocie do Hurghady.
Po ósme: jeżeli będziecie pierwszymi wchodzącymi do autokaru, to nie liczcie,
że będziecie mogli sobie wybrać miejsce siedzące. Organizator powie wam,
gdzie wolno wam usiąść.
Po dziewiąte: jak sobie pojedziecie na safari, to się przygotujcie na
kilkukrotną przesiadkę z samochodu do samochodu. African Tours sprzedaje tyle
miejsc ile się da. Dopiero w dniu wycieczki kombinuje jak upchnąć tłum
chętnych. A jak będzie problem, to zabiorą was na pustynię samochodem bez
otwieranych okien.
Tyle na dzisiaj. Jak sobie przypomnę coś jeszcze co spotkało mnie lub moich
znajomych, to nie omieszkam opisać.
Pozdrowienia dla Iwony – rzeczniczki African Tours.