nobullshit
23.06.08, 15:31
Czytał ktoś?
Ja jestem w trzech czwartych i przeżywam rozczarowanie.
"Zabawy" z formą - czyli wprowadzanie różnych rodzajów narracji - były już w
"Terapii", a przede wszystkim w "Myśląc", główny bohater za bardzo przypomina
bohatera "Terapii" właśnie (choćby relacje z żoną), problem katolicyzmu
przewija się w większości książek Lodge'a. A wątek poboczny, z niezrównoważoną
psychicznie studentką, sprawia wrażenie dodanego na siłę, dla podkręcenia
temperatury, i umiarkowanie prawdopodobnego.
Kulturalna i miła w czytaniu proza, ale książka wtórna i nudnawa. Szkoda, bo
Lodge'a lubię i cenię.