Gość: Hans.
IP: *.telia.com
03.01.04, 07:52
Pamietacie moje problemy z blednikiem i balansem.
Swieta i Nowy Rok spedzilem na polnocy Szwecji.Stosowalwem sie do zalecen
p.Teresy ktore mowily ze powodem choroby wedlug medycyny chinskiej jest
niewlasciwe odzywianie ,ktore spowodowalo oslabienie organow takich jak uklad
trawienny i nerki watroba.zaden z tych elementow nie byl chory,ale w sumie
daly znac o sobie tym ze organizm zaczal sie bronic przed tego typu jedzeniem.
Wlasnie blednik byl tego efektem.Robilem wszystko aby pokonac,te zawroty
glowy ,stereo w uszach,brak kondycji i checi do zycia.Lekarze tutaj w szwecji
powiedzieli krotko,zaplaciles wysoka cene za ciezka prace przez cale zycie.
Organizm sie wypalil.Lekarstw na to niema.Tylko spokoj i czas moze ale nie
musi doprowadzic do stanu pierwotnego.
Pojechalem do znanego resortu narciarskiego.Pierwszy dzien jezdzilem tylko
jeden raz rano ,oczywiscie jak dostalem zimne powietrze w twarz ,zasnolem w
wirtualnej przestrzeni.Stracilem poczucie ,nie wiedzialem gdzie jestem.Bylo
to na gorze wiatr wial i minus 10C.Upadlem na snieg,nie bylo odwrotu trzeba
zjechac ,pist czerwony koluje sie w glowie.Pozbieralem sie i szukam
przycvzyny. dlaczego co to moglo spowodowac.Tak to byla zmiana temperatury na
twarz.Otulilem mocniej uszy i zalozylem kaptur.Po chwili temperatura sie
ustabilizowala odzyskalem rownowage i powolutku na dol.Odrazu pojechalen do
domu.Blisko mieszkalem wyciagu.Wypilem goraca herbate i zaczelem romyslac.To
juz koniec ze sportem ,dlaczego?Pozniej obiad.Po obiedzie mlodziez krzyzczy
pappa dzisiaj jest nocne jezdzenie idziesz z nami.Tam sie robi juz ciemno o
godzinie 15. Tak zgodzilem sie ,Wziolem kuzyna narty treningowe,on jest elit
sportowcem.narty ciezkie krotkie slalomowe carvingi.Sa wykonane z kolfibru i
tytanu jedna wazy 10kg razem 20kg.Wiazania tez titanowe.Takie narty firmy
robia tylko dla zawodnikow ich niema w sprzedazy.Sa podobne ale bez tych
wlasnosci co posiadaja narty wyczynowe.Idziemy najpoierw na gorke
dziecinna.na glowe zalozylem nauszniki i pod nie korki do uszu chroniace
przed zimnem i normalnma na to czapeczka.Jest zimno -15C.Czuje sie
swietnie.Pare zjazdow ,narty niosa jak rakiety.Paroma wyciaghami dojezdaamy
do wlasciwego jest godzina 17 kompletna noc,stoki oswietlone jak w
dzien.Jesesmy na wlasciwym zaczynami jezdzic .Po dwoch godzinach czuje sie
zmeczony powrot przez las oswietlony do domu pare kilomertrow oczywiscie z
gory. Dnia nastepnego zaczynam od rana bez problemu.Przed obiadem biore w
domu bastu czyli saune nagrzewam do +110C i po dobrym spoceniu jazda na
golasa w snieg.Jest minus 15C sniegu okolo 40cm puch.Nie czuje zimna,cialo
rozpalone,zapomnialem o uszach,po obsypaniu sie sniegiem spowrotem do sauny i
dalej sie grzac.Po 10 minutach znowu w snieg.I zpowrotem do saumy,potem
lodowaty przysznic tak aby zamknac pory odpoczynejk okolo godziny
snu,oczywiscie pije sie piwo.Pozniej obiad czlowiek zaczyna chodzic jak
sprezynka. Tego dnia wieczorem nie jezdze.Nadstepnego dnia lepiej i wieksza
sila.jako ciekawostka wszyscy tak robia z ta sauna.Milo patrzec na cudze
zonki jak fikaja w sniegu na golaska, co kraj to obyczja podejrzewam ze
wZakopcu zadzwonili by po pogotowie.
Sauna co drugi dzien.Znikaja wszytkie chrypki i katarki,kondycja wraca.Juz
ostanie dni nie chcialem schodzic z gorek.Zadnych buli treningowych nic.Sily
wrocily,sterea juz niema w uszach.Natomiast nie lubie gwaltownej zmiany
temperatury ani przegrzania.Wyglada ze jest wszystklo na dobrej
drodze,podsumowujac to dieta p. Teresy plus straszliwy wysilek fizyczny na
cholernie zimym powietrzu bogatym w tlen doprowadzila do normalnej pracy
wszystkich organow jakie czlowiek posiada.Organizm zaczyna z powrotem byc
soba.
Jeszcze raz dla wszystkich najserdeczniejsze zyczenia i zdrowego Nowego Roku
2004.
Pzdr.Hans.