Dodaj do ulubionych

O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobił na

06.12.05, 11:39
...głowę" wyd. Hokus-Pokus

hokus-pokus.pl/kret/
Nie wiem czy to dobrze o nas świadczy, ale nam się ta książka podoba. Moje
prawie 4-letnie dziecko ryczało ze śmiechu tak jak na kreskówkach - leżało na
plecach i wierzgało nogami.
Ja osobiście lubię prowokacje i w literaturze i w filmie i tak traktuję i tę
książkę.
Jest pięknie wydana, no i te ilustracje...moim zdaniem mistrzostwo.
No ale rodzice z którymi rozmawiałam czują opór przed pokazaniem tej książki
dziecku. Ciekawa jestem Waszych opinii.
Lenka
Obserwuj wątek
    • asik69 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 17:08
      Przeczytałam ją dzisiaj w księgarni... a potem miałam ochote umyć ręce.
      Słuchajcie, ja może sie nie znam, ale nie rozumiem, czemu ta ksiazka ma służyć? Oswojeniu dziecka z tematem KUPY? Zapoznaniu z kwestią wyprózniania się? Zechęceniu do dyskusji na temat różnych możliwości oddawania stolca? Odtabuizowaniu tabu? Tak żeby szanownemu czytelnikowi w przyszłości nie zabrakło tematów do rozmowy? zeby miał o czym podyskutować z osobą przypadkowo spotkaną w windzie, przedziale kolejowym albo - nie daj Boże - w pizzerii?
      No, bardzo przepraszam, ale jakoś mnie to nie pociąga...
      • spacey1 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 07.12.05, 12:23
        Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie na ten temat :)
        Też długo się wahałam, zanim wprowadziłam tę książke do oferty księgarń, które
        zaopatruję. Z jednej strony zachęcały mnie zabawne i piękne ilustracje oraz
        informacje o wielkiej karierze tej książki na całym świecie. Z drugiej - nie
        bardzo rozumiałam, dlaczego ta książka ma być kupowana, dlaczego ma być czytana,
        co jest w niej tak zabawnego i wartościowego, aby było warto ją mieć. Wszelkie
        moje wątpliwości rozwiały się, kiedy przypomniałam sobie żarciki moich dzieci :)
        mają 4 i 6 lat. Fascynują się wszystkim, co jest związane z pupą, wypróżnianiem,
        smrodzeniem (uczciwszy uszy, jak mawiają Rosjanie :)). Myślę, że warto czasem
        spojrzeć oczami dziecka. Jestem pewna, że będą kwiczały ze śmiechu przy lekturze
        tej książęczki.
        Tak oto podjęłam decyzję, aby zaoferować tę książkę klientom. Mam nadzieję, że
        mają poczucie humoru i właśnie potrafią popatrzeć na to z perspektywy dziecka.
        pozdrawiam
        agata

    • i2h2 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 21:03
      Jest doskonała :-) Podziwiam maestrię Erlbrucha- bez dodatkowych ozdobników,
      operując tylko zwykłą kreską tyle różnych uczuć wyrazić. Moje dzieci również
      zachwycone- córka siedziała i komentowała ilustracje: "O, zdziwił się!
      Wystraszył się i pewnie schowa! A tu jest barrrdzo wściekły ten kret." Nic
      dodać, nic ująć ;-)))
      Co do tekstu, to widzę w nim nawet pewien rodzaj dydaktyki: w końcu kret nie
      dotyka tego, co ma na głowie, rękami;-)A wspominając wypowiedzi na edziecku na
      tematy "pampersowo/nocnikowe" (o dzieciach bojących sie robić kupę do nocnika
      itp.)uważam, że ta książeczka może pomóc w takich sytuacjach. Dla mnie stanowi
      żart i przypomina mi się zgadywanka z dzieciństwa: Co to za zwierzę, co chodzi
      po łące i gubi talerze?
      A dziś dostałam informację, że można kupić kalendarz Erlbrucha na stronie
      wydawnictwa:
      www.hokus-pokus.pl/
      Na szczęście nie mam wolnej ściany, bo bym miała dylemat- wygląda nieźle.
      Pozdrawiam
      Iwona
      • czytelniczka1975 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 21:28
        > Jest doskonała :-) Podziwiam maestrię Erlbrucha- bez dodatkowych ozdobników,
        > operując tylko zwykłą kreską tyle różnych uczuć wyrazić. Moje dzieci również
        > zachwycone- córka siedziała i komentowała ilustracje: "O, zdziwił się!
        > Wystraszył się i pewnie schowa! A tu jest barrrdzo wściekły ten kret." Nic
        > dodać, nic ująć ;-)))
        > Co do tekstu, to widzę w nim nawet pewien rodzaj dydaktyki: w końcu kret nie
        > dotyka tego, co ma na głowie, rękami

        Iwonko, bardzo cenię Twoje wypowiedzi, ale tym razem... no cóż, nie przekonałaś mnie :-) Znam tę książkę (z biblioteki,nie kupiłam, na szczęście) i nie rozumiem, o czym Ty piszesz... Maestria?! Dydaktyka? Przecież w tej ksiazce nie ma nic poza kupą :-)
        • i2h2 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 21:46
          O, to widzę, ze jest więcej bibliotek kupujących nowości "na pniu" :-)
          A co do "Kreta"- ja się skupiam (nomen omen ;-)) na obrazkach, a Ty na
          tekście ;-)))
          Iwona
          • czytelniczka1975 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 22:02
            i2h2 napisała:

            > O, to widzę, ze jest więcej bibliotek kupujących nowości "na pniu" :-)
            Tak, ta książka nawet jeszcze sie nie pojawiła w katalogu. To baaardzo zaprzyjazniona biblioteka :-)

            > A co do "Kreta"- ja się skupiam (nomen omen ;-)) na obrazkach, a Ty na
            > tekście ;-)))
            O, tak, ja zawsze sie skupiam na tekście!

            > ja się skupiam (nomen omen ;-)) na obrazkach
            A za ten tekst masz u mnie 110 punktów na sto możliwych :-)))

            • rach_ciach_ciach Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 22:35
              Moim zdaniem ma służyć tylko i wyłącznie zabawie.
              Też uważam, że jest doskonała.
              Ale rozumiem, że może odrzucać.
              Lenka
              • bea-sjf Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 06.12.05, 23:47
                Przychodzi taki moment w życiu dziecka ,kiedy słowo kupa robi kolosalnie
                zabawne skojarzenia - moje dzieci tak mają ,że je śmieszy do łez .Mąż ,gdy
                zobaczył tę książke orzekł ,że musimy ją mieć ,ale dotrze dopiero pod choinkę ;)
    • malinela Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 07.12.05, 10:49
      Ta książka to coś więcej niż tylko zabawa. Przed kupnem powstrzymywało mnie
      przekonanie, że jak w większości książek dla dzieci problem będzie rozwlekany,
      a kret będzie bezradnie szukał rozwiązania.
      To, co stanowi o jej wartości to wartka akcja- jest problem, zostaje
      zidentyfikowany i rozwiązany... i to jest świetna nauka dla młodego człowieka.
      My jesteśmy po czterokrotnej lekturze, a książkę kupiłam wczoraj o 18.
      • abepe Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 07.12.05, 11:16
        Kiedy mówię mojemu mężowi o tej książce czuję, że jest lekko zdziwiony. Myślę,
        że ma to z domu - moja teściowa nie używa nawet słowa "śmierdzi" i była lekko
        zażenowana, gdy mówiłam, że synek puścił bąka.
        Chociaż, z drugiej strony - ja nie mam problemu z tym tematem a mój ojciec był
        trochę oburzony, gdy kupiłam Grzesiowi "Nocnik nad nocnikami".

        A Grzesiowi by się podobało - ma dużą przyjemność w oglądaniu swoich kup w
        nocniku: "o, gąsienica!", "o, krokodyj".

        Ale i tak na razie go nie dostanie, tak jak i ja nie dostanę kalendarza - koniec
        pieniędzy, koniec dylematów :(
        • ingeborga Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 08.12.05, 15:41
          Ksiazka jest super, czytalismy ja z moja trzyletnia corka i bardzo jej sie
          podobala. Na szczescie nie musiala sie wszystkim podobac, zeby zostala wydana.
          Czytajac glosy swietego oburzenia nt tej ksiazki przypominam sobie, jak moja
          10-letnia siostrzenica odgrywala wielkie oburzenie bedac swiadkiem tego, jak
          zmienialam pieluszke mojej malutkiej wtedy corce. Spytalam ja prosto z mostu: "A
          ty kupy nie robisz?"
          • czytelniczka1975 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 09.12.05, 08:29
            Spytalam ja prosto z mostu: "
            > A
            > ty kupy nie robisz?"

            Jasne, że robi(ę), ale żeby od razu książki o tym pisać?!

            > Czytajac glosy swietego oburzenia nt tej ksiazki

            Tu chyba nie chodzi o oburzenie, tym bardziej święte :-), tylko po prostu o inny rodzaj (stopień?) poczucia estetyki.

            > Ksiazka jest super, czytalismy ja z moja trzyletnia corka i bardzo jej sie
            > podobala. Na szczescie nie musiala sie wszystkim podobac, zeby zostala wydana.

            Jasne, jeżeli ta ksiazka kogoś bawi i cieszy, to na pewno dobrze się stało, że się ukazała. Ja jej nie kupię, bo nie trafia w mój gust, ale przecież nie musi, prawda?
            A Wam życzę miłej lektury ;-)))
            • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 09.12.05, 10:38
              z racji wieku dzieci (jedno 3 lata, drugie 3 miesiące) wątek kupowy towarzyszy nam stale
              nie dalej jak 10 minut temu musiałam się oderwać od fascynującej lektury - "Żabowych" recenzji - bo
              synkowy pampers nie stanął na wysokości zadania... pranie nastawione, można czytać/pisać dalej

              książeczka o Krecie towarzyszy nam od półtora roku, kiedy to kupiliśmy sobie francuskie tłumaczenie -
              oryginał w naszym przypadku odpada, bo niemieckim nie władamy
              na domiar złego, jak już kiedyś pisałam, dokupiliśmy sobie "Le livre du caca", coś na kształt Kupowej
              Encyklopedii: fascynująca! już wiem, czemu krowie placki tak się różnią od owczych bobków, kto roobi
              największe (i różowe!) kupy na świecie itd.
              powyższe nie znaczy, że CAŁY czas tylko o g.... rozmawiamy, naprawdę!
              ale gdy córka mówi "Popatrz, mamo, jaką piękną kupę zrobiłam - zakręconą jak zamek", nie skręcam
              się ze wstydu: cieszę się, że nie ma kłopotów z wypróżnianiem, to po pierwsze (dość się od różnych
              znajomych nasłuchałam), a po drugie, że taką ma fantazję i słownictwo... ;-)

              książeczka PRZEPIĘKNA, choć moim zdaniem Jan Henryk po polsku brzmi gorzej niż francuski Jean-
              Henri; ale nie znam ani jednego rzeźnika, może naprawdę tak dają psom na imię...

              no naprawdę DOŚĆ jest w naszych księgarniach i bibliotekach grzecznych książeczek o wszystkich
              grzecznych aspektach - niech się pojawią i te mniej grzeczne!... a przymusu kupowania nie ma, na
              szczęście, ni jednych, ni drugich

              howgh!

              ps. wracam do Żaby
              • ingeborga Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 09.12.05, 10:53
                > no naprawdę DOŚĆ jest w naszych księgarniach i bibliotekach grzecznych książecz
                > ek o wszystkich
                > grzecznych aspektach - niech się pojawią i te mniej grzeczne!... a przymusu kup
                > owania nie ma, na
                > szczęście, ni jednych, ni drugich
                >

                Podpisuje sie obydwiema rekami!
                Inga
            • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 09.12.05, 13:17
              czytelniczka1975 napisała:

              > Spytalam ja prosto z mostu: "
              > > A
              > > ty kupy nie robisz?"
              >
              > Jasne, że robi(ę), ale żeby od razu książki o tym pisać?!

              Napisz, napisz, tylko tak wdzięcznie ;-)

              Przypomniało mi się jeszcze jedno: nikt nie może się czuć oszukany, zaglądając do książki o krecie, bo
              - tytuł
              - i okładka
              powinny go uprzedzić, że tu się na kupach skupiamy...

              Kupa od lat nieobca jest polskiej literaturze: pamiętacie wierszyk Boya o chłopczyku, co dostał konika,
              tylko konik uciekł?
              • minerva_mcgonagall Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 14.02.06, 20:17
                mamalina napisała:
                > Kupa od lat nieobca jest polskiej literaturze: pamiętacie wierszyk Boya o
                chłop
                > czyku, co dostał konika,
                > tylko konik uciekł?

                Brzechwy
    • kolorko Zachęciłyscie mnie:) 09.12.05, 14:21
      Jesli budżet wytrzyma, to pod choika znajdzie sie tez ta ksiązka:)
      Chyba ze 2 lata temu kupiłam ( w ciemno, bo zamawiałam przez internet z
      wyprzedazy) ksiażeczkę "Włochaty potwór" ,o tym, jak mała dziewczynka poradziła
      sobie z potworem. Gdy czytałam "włochata pupa" moje dzieci pokładały sie ze
      śmiechu- sądząc po opisach, w tym przypadku będzie podobnie, a czego jak czego,
      ale ich smiechu mogę słuchać bez przerwy:)
      • rach_ciach_ciach Re: Zachęciłyscie mnie:) 09.12.05, 21:17
        Uff! Cieszę się, że moją i mojego synka dewiację podziela ktoś jeszcze (ciekawa
        czy mój chwilowo nieobecny mąż do nas dołączy) :-).
        Wśród moich dalszych i bliższych znajomych mających dzieci i nie tylko nie
        znalazł się nikt, po prostu NIKT komu by się ta książka podobała, a zrobiłam
        badania na szeroką skalę
        Lenka
    • dorotaifilip Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 02:44
      A gdzie na żywo można zobaczyć tą książkę? Jestem z 3-city.
      dorota
      • caca33 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 09:29
        Znajdziesz ją w centrum handlowym Osowa, tam, gdzie jest Geant. W galerii
        znajduje się świetnie zaopatrzona ksiągarnia Matras.
        Może w innych księgarniach tej sieci (lub innej wielkiej - EMPIK) znajdziesz z
        pewnością.
        W 3miejskiej prasie,znalazłam taki oto kwiat, który zamieszczę poniżej w
        całości. Zachęcam Was do lektury, bo reprezentuje pogląd znacznej części
        naszego społeczeństwa, które - oględnie mówiąc - nie ma poczucia humoru, jest
        zbyt nadęte, żeby dpouścić do siebie inny pogląd, nie potrafi czytać ze
        zrozumiemieniem, tym bardziej swe wypowiedzi konstruuje nieudolnie i na
        dokładkę nie potrafi docenić obrazu...
        Życzę dobrej zabawy!

        „Dziennik Bałtycki”, wtorek, 6 grudnia 2005, Kultura, s.15
        Antyprezent. Kontrowersyjna książka dla dzieci
        Krecikowi upadło na głowę.
        Książka dla dzieci „O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na
        głowę”, z niewybrednymi rysunkami, pojawiła się niedawno w polskich
        księgarniach. Wydawca uważa, że jest dowcipna i we wspaniały sposób ukazuje
        najmłodszym świat zwierząt „od trochę innej strony”
        Bohaterem jest mały krecik. Ktoś robi mu mało pachnącego psikusa. Winowajcy
        krecik szuka wśród zwierząt. Pyta kozę, ale ta się nie przyznaje, pokazując,
        jak wygląda jej produkt. Również zajączek pokazuje, jak on to robi i jak
        prezentują się jego małe efekty. Biedny krecik odwiedza jeszcze między innymi
        gołębia i krowę. Zarówno rysunki, jak i towarzyszące im opisy są wysoce
        naturalistyczne.
        Autorem książeczki jest Niemiec – Werner Holzwarth. W Polsce została wydana
        przez małą rodzinną oficynę Hokus – Pokus. –Ta dowcipna publikacja ma ogromny
        walor poznawczy, dziecko poznaje różne zwierzątka, kontrowersyjny może się
        wydawać ewentualnie tytuł – mówi Piotr Gil z wydawnictwa Hokus – Pokus. W
        Niemczech od lat 90. jest ona bardzo popularna, została przetłumaczona na kilka
        języków – dodaje.
        - Dziecko uczy się z pierwszych książek, jeśli spotyka się z niewybrednymi
        tekstami, nie ma szans, żeby nauczyć się kultury – komentuje prof. Marta
        Bogdanowicz, autorka popularnych książek dla dzieci, współinicjatorka
        akcji „Cała Polska czyta dzieciom”. – Jestem przeciwna, gdy w książkach dla
        małych dzieci pojawia się motyw odwetu – dodaje prof. Bogdanowicz. Książka
        kończy się tym, że krecik mści się w ten sam sposób, w jaki został
        spostponowany na swoim prześladowcy, którym okazuje się wielki beżowy pies.
        W ciągu weekendu z jednej z księgarń w centrum Gdańska wykupiono kilka
        egzemplarzy opowieści o kremiku.
        „A w przygotowaniu są kolejne mądre i piękne książeczki dla dzieci, które
        rozwiną wyobraźnię, ukształtują charakter oraz gust małych czytelników” –
        czytamy na stronie wydawnictwa.
        Katarzyna Gruszczyńska
        k.gruszczynska@prasabalt.gda.pl

        obok tekstu znajduje się fotka okładki ksiązki, pod nią tekst: Kilka lat temu
        elektroniczna wersja książki o kreciku, któremu ktoś narobił na głowę, krążyła
        w Internecie. Teraz ksiązka ukazała się drukiem.

        Chciałabym, żeby - z drugiej strony - że głupota redaktorki wpłynęła na wzrost
        zainteresowania książką, bowiem właściwie stanowi jej reklamę.
        Pozdrawiam
        eM.
        • leigh4 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 10:15
          Dla nas na tę książeczkę jest jeszcze za wcześnie(synek ma dopiero dwa latka i
          słowo pisane bierze baaaardzo poważnie, hi, hi..;), ale zerknęłam na nią w
          empiku i pewnie gdybym miała pięć lat "ryczałabym" ze śmiechu:))
          Nie widzę w niej nic złego. To po prostu książeczeczka z przymrużeniem oka i
          dla ludzi z poczuciem humoru:)Troszkę zdziwiło mnie to oburzenie, pytanie o
          wartości itd. Ale pokazało też jak bardzo tego typu książki w naszym smutnym
          społeczeństwie są potrzebne.Nas trzeba uczyć poczucia humoru, śmiania się z
          niczego i ze wszystkiego, a przede wszystkim dystansu do życia i
          jego "urozmaiceń":))
        • asik69 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 11:39
          caca33 napisała:

          > Chciałabym, żeby głupota redaktorki ...

          Nie przesadziłaś trochę?
          • caca33 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 13:46
            - Nie, nie przesadziłam ani trochę.
          • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 14:06
            asik69 napisała:

            > caca33 napisała:
            >
            > > Chciałabym, żeby głupota redaktorki ...
            >
            > Nie przesadziłaś trochę?

            nie przesadziła, potwierdzam
    • dorotaifilip Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 12.12.05, 17:17
      Dzięki za namiary - jesteście nieocenione!
      dorota
      • ap77 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 18.12.05, 12:55
        Hej!
        Do posiadaczy tej ksiazki
        Jak Wam sie wydaje, czy wypada kupic ja na prezen gwiadkowy mojej 3 -letnei
        chrzesnicy? mala uwielbia czytac i zasmeiwa sie ze wszystkiego co sie kojarzy z
        kupa :) (kiedys "po kupie" powiedziala: o zrobilam wielka kupe, ale sie zlamala :)
        Tylko nie wiem, jak przyjma to jej dziadkowie (moi tesciowie) i jej matka, nie
        sa bardzo sztywni, ale tez nie za bardzo wyluzowani.
        Co radzicie?

        Pozdrawiam
        Ania
        • lucapuka Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 18.12.05, 14:43
          Dla nie robiących kupy rodziców oraz dziadków proponuję wygłosić okoliczną mowę
          naukową o najnowszych trendach w pedagogii, o uświadamianiu dzieci n/t
          ekologii, o wspomaganiu rozwoju intelektualnego wdrażaniem świadomości o
          własnym ciele i tym podobne - jak najwięcej trudnych słów ze słownika sobie
          spisać i jazda.....
    • caca33 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 23.12.05, 08:50
      Wklejam kolejną "recenzję" książki. Tekst ten - i argumenty autorytetów -
      potwierdza, że my - POLACY (albo może MATKI POLKI?)- należymy do innego kręgu
      kulturowego.

      Kontrowersyjna książka dla dzieci
      Aneta Nawrot 22-12-2005, ostatnia aktualizacja 22-12-2005 19:44, Gazeta
      Wyborcza, dodoatek regionalny, Częstochowa

      Plaf - spadła biała maź. Łubudubu - przeleciały pękate pączki. Cóż to? To
      fragment książki dla dzieci o kupie. A na końcu - jak w każdej dobrej książce -
      prawdziwa zemsta

      - Zaniemówiłam, kiedy zobaczyłam w księgarni w dziale dziecięcym książkę, o
      tym, że ktoś narobił kretowi na głowę - oburzała się nasza Czytelniczka. - A w
      dodatku na zakończenie kret się mści.
      Książka Wernera Holzwartha (dziennikarz, profesor komunikacji wizualnej na
      Uniwersytecie w Weimarze) "O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu
      narobił na głowę" ma 32 strony, twardą oprawę i wiele obrazków załatwiających
      się zwierząt. Opowiada o małym krecie, który rano wychylił się ze swej norki i
      na głowę spadła mu kupa. Ambitny zwierzak postanowił znaleźć winowajcę. Poszedł
      m.in. do gołębia, konia, świni i pytał, czy to nie one. Wszystkie kręciły głową
      i udowadniały... (patrz wyżej). W końcu - dzięki muchom - kret znalazł
      winowajcę - psa. I w zemście... narobił mu na głowę.
      Wydawca Marta Lipczyńska z Hokus-Pokus, które książkę wprowadziło na rynek, nie
      widzi nic złego w wydanej pozycji: - To dowcipnie napisana książeczka. Trzeba
      umieć popatrzeć na świat oczami dziecka. W pewnym wieku zaczyna być ono
      zainteresowane właśnie kupą. Autor z dużym wyczuciem i poczuciem humoru opisał
      rzeczywistość.
      Wydawca przyznaje, że liczył się z tym, że książka wzbudzi kontrowersje, ale
      jednocześnie twierdzi, że przecież o to chodzi, żeby wywoływać emocje. Wydawcy
      nie razi również zakończenie. - To nie zemsta. Kret to postać konsekwentna,
      która dąży do wyznaczonego celu i go osiąga - tłumaczy Marta Lipczyńska. - Dużo
      zależy też od rodziców, którzy będą dziecku czytać tę historię i podejmować z
      nim dyskusję, czy to postać pozytywna, czy negatywna.
      Książkę można kupić przez internet i w księgarniach. - Nie ma wielkiego
      zainteresowania, ale nie mamy też skarg klientów - mówi Jacek Śmieja, szef
      częstochowskiego Matrasa. - Mamy ją, bo chcemy mieć jak najwięcej różnorodnych
      pozycji.
      Poprosiliśmy o komentarz znaną pisarkę książek dla dzieci i młodzieży
      Małgorzatę Musierowicz. - Są rzeczy, do komentowania których zniżyć się nie
      można. Tak więc: bez komentarza - powiedziała tylko.
      Dr Dorota Ortenburger, psycholog: - W naszym kręgu kulturowym takie
      uświadamianie rzeczywistości jest raczej obce. Być może książka w jakiś sposób
      pomaga w poznawaniu przez małe dziecko świata. Ja jednak bardzo bym się
      zastanowiła nad całością, a szczególnie zakończeniem.

      • caca33 na marginesie 23.12.05, 08:58
        Jak tak sobie patrzę na te głosy oburzenia (pochodzące wyłącznie od dorosłych)
        to widzę, że nie jest z nimi dobrze,,, Widać to dość wyraźnie, że dokonują oni
        coś w rodzaju przeniesienia i komentują książkę tak, jakby dotyczyła kupy
        ludzkiej... a fe! Zatrzymanie na fazie analnej - wg Z.Freuda
        • anndelumester a niektórzy to anioły szybujące na nieboskłonie 23.12.05, 18:34
          zero fizjologi..
          nie jedzą, nie piją, nie wydalają, nie siusiają widać ;D
          słowo kupa nie przechodzi przez gardło,
          słowo seks nie przechodzi przez gardlo....przynajmniej ja widze identyczne
          reakcje.
          Faktycznei to straszne oburzające lepiej zapodac dziecku szkaradki z Zielonej
          Sowy - to dopiero jest rozwijające i wysublimowane poczucie estetyczne buduje
          <rotfl>
      • gopio1 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 23.12.05, 09:40
        O! A to mnie pani Musierowicz zaskoczyla! Podejrzewalam ja o wieksze poczucie humoru. Rzeczywiscie,
        przykro sie slucha takiej krytyki - zgorszenie kupą? Przeciez każdy robi, każdy zna, i każdy kiedys
        dotknął - chociażby jako dziecko. Nie trudo wdepnąć w psią lub poczuć sie jak kret właśnie - za sprawą
        gołębia tudzież innego fruwającego stworzenia. Taka krytyka trąci hipokryzją.
        • abepe Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 23.12.05, 09:59
          Obejrzałam wczoraj książkę w księgarni, hahaha. Mój synek jeszcze za mały ale za
          2-3 lata pewnie dorośnie. Trochę wstyd mi za kolegów psychologów, że tak im brak
          poczucia humoru. Wybaczyłabym profesor Bogdanowicz, bo to bardzo dobra kobieta
          ale z pokolenia,które przyzwyczajone jest do bajek dla dzieci w typie "Sierotki
          Marysi". Co do akcentowania motywu zemsty to oburzenie jest chyba przsadne.
          Trzeba by też skrytykować "Jasia i Małgosię" oraz klasycznego "Czerwonego Kapturka"
      • i2h2 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 23.12.05, 11:55
        "Poprosiliśmy o komentarz znaną pisarkę książek dla dzieci i młodzieży
        Małgorzatę Musierowicz. - Są rzeczy, do komentowania których zniżyć się nie
        można. Tak więc: bez komentarza - powiedziała tylko."
        Po przeczytaniu tego fragmentu nareszcie zrozumiałam fenomen Anieli Kowalik,
        chodzącej po ulicach Poznania boso: kiedy biedne dziewczę w "coś"
        hm...wdepnęło, ukradkiem wycierało nogę o trawę/krawężnik, przełykając skrycie
        łzy i starając się pamiętać, że jest Bohaterką książki Autorki, która do
        komentowania pewnych rzeczy zniżyć się nie może... Przy małym skaleczeniu tężec
        murowany i nawet nie można otwarcie napisać, że do szpitala trafiła z powodu...
        no właśnie. Biedna Aniela ;-(((

        Pozdrawiam makowcowo/keksowo :-)
    • malinela Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 23.12.05, 11:49
      Nie zapominajmy jeszcze o Krolewnie Śnieżce ;o))

      Mnie, w przeciwieństwie do wiekszosci zabierających glos w tym wątku, cieszą
      takie komentarze. Milo, że są osoby zainteresowane, co i na jaki temat wydaje
      się dla dzieci. Bardziej przerazalby mnie zachwyt każdej osoby, ktora z
      książką się zetknela.

      Codziennie, jadąc do pracy chwilę za Mostem Poniatowskiego mijam plakat
      przedstawiajacy nagiego do pasa mężczyznę z wysznytowanym na piersi
      napisem "klata" . Codziennie, mijając go cieszę się, że przedszkole mojego
      dziecka jest troche wcześniej i nie muszę odpowiadac na pytania dotyczące tego
      plakatu.
      Wyjątkowo mnie on zniesmacza, a w tym przypadku nikt nie podjąl żadnej
      dyskusji, czy powinien wisieć w miejscu dostepnym dla oczu malych dzieci - a
      mam wrazenie, że byłby dużo silnieszym przeżyciem, niż rysunki z historii " O
      krecie ..."

      A wracając do książki, nie spojrzalam na naklad książki, ale myślę, że miala
      być swoistym zbadaniem rynku, probą. Jeśli okaże się, że sprzedaż jest zgodna z
      przewidywaniami to żadne "święte" oburzenia nie będą mialy znaczenia - takie
      książki będą wydawane !.

      ps
      Moją opinię o ksiązce przedstawilam troche wyzej w tym wątku.
      ps2
      Nie zgadzam się z teorią, że książka podoba się tym, ktorzy nie mają problemow
      z "kupą". Mnie książka się podoba, a problemy z kupą mam (nie chodzi tu
      oczywiście o problemy gastryczne ;o))
      Ania
    • hki1 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 27.12.05, 11:44
      Mnie książka o krecie zachwyciła już dawno (we wcześnijszych wątkach chwaliłam
      się posiadaniem jej w językach obcych). Jest pięknie zilustrowana. Autor
      opisuje w prosty sposób prosty problem. Czego chcieć więcej. Zakończenie jest
      rzeczywiście smutne(mały krecik nie ma żadnych szans aby skutecznie zemścić się
      na dużym psie), ale nie jest to jedyna książka dla dzieci, która się smutno
      kończy. Poza tym życie też nie składa się z samych happy endów.

      Nie rozumiem dlaczego o kupie nie należy mówić i pisać (wolno robić a mówić już
      nie?). Tak swoją drogą, to ciekwe o czym jeszcze nie wolno mówić, a wolno to
      robić.

      Zachwyca mnie wątek much - konsultantów (o tym też już kiedyś pisałam). Dla
      spragnionych morałów - książka uczy dziecko, że jak ma problem i nie potrafi go
      samodzielnie rozwiązać to powinno skorzystać z pomocy eksperta :-)
      • bea-sjf Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 27.12.05, 23:11
        Dopisujemy się do fanów książeczki .Czytając ją jak żywe stanęły mi przed
        oczyma obrazy z dzieciństwa : poszukiwania różnych kup wśród traw( wakacje na
        wsi ) i ciągłe zdziwienie "dlaczego są takie różne u różnych zwierząt " (ta
        przez krowę zrobiona to piękna była prawdziwie ;))
        • bea-sjf Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 27.12.05, 23:17
          Acha ,
          Jak pisała pani Olech w "Dynastii Miziołków" -"zemsta jest rozkoszą bogów i
          starszych braci" .Teraz także małego kreta .
          "Zemsta ,lalala,słodka ,lalala,jest "-Bartosiewicz:)
          • verdana Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 28.12.05, 12:23
            A ja mam wątpliwości. Nie, żeby odsądzać książkę od czci i wiary - nic złego
            się dziecku nie stanie, jak ją sobie poczyta, ale żeby aż gloryfikować? To, że
            bawi dzieci - to nie jest argument. Nie watpię, że 7-8 latki ubawi do lez
            książka, gdzie dziwczynkom spadają majtki, a co drugie słowo jest tzw "brzydkim
            słowem" - tylko czy to argument, aby taka książkę polecać? Jestem jednak
            zdania, że kupę się robi, ale się o niej publicznie nie rozprawia - i że akurat
            tego elementu cywilizacji nie musimy zmieniać. Nie wszyscy lubią rozmowy o
            kupie, siusiu, masturbacji i menstruacji w towarzystwie -i może warto nauczyć
            dzieci, że są tematy, które są "intymne" - można o nich mówić, ale nie z każdym
            i nie zawsze. Tymaczasem ta książka uczy, że właśnie zawsze i wszędzie. Temat
            zostaje nobilitowany - no bo książka rzecz szlachetna.
            A potem oduczyć dziecko o mówienia o intymnych sprawach bez najmniejszych
            zahamowań może być trudno.
            • bea-sjf Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 28.12.05, 16:50
              verdana napisała :
              Jestem jednak
              > zdania, że kupę się robi, ale się o niej publicznie nie rozprawia - i że
              akurat
              >
              > tego elementu cywilizacji nie musimy zmieniać.

              I tu się nie zgodzę ,bo o tej kupie ,PSIEJ KUPIE !(" wiedziałam ,że to pies
              narobił kretu na głowę ,bo to jest aluzja " - słowa Sary) należy mówić w naszym
              kraju wyjątkowo głośno ,byśmy podnieśli poziom cywilizacji właśnie i nauczyli
              właścicieli psów ,że powinni kupami swych podopiecznych się zająć i usunąć z
              miejskiego krajobrazu .
              Uff, poniosło mnie;)
              • verdana Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 28.12.05, 17:46
                Ale dziecko nie będzie dyskutowało o kulturze sprzątania psich kup, tylko o
                tym, kto kogo obsrał... Bo na tym polega tu dowcip, prawda...
                • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 30.12.05, 13:03
                  verdana napisała:

                  > Ale dziecko nie będzie dyskutowało o kulturze sprzątania psich kup, tylko o
                  > tym, kto kogo obsrał... Bo na tym polega tu dowcip, prawda...

                  Wiesz, my się nie zaśmiewamy jakoś histerycznie przy tej książce.
                  Raczej chodzi o to, że jak coś Cię niemiłego spotka, nie odpuszczać, nie chować się ze wstydu pod
                  ziemię, tylko dlatego że się jest mniejszym.

                  Menstruacji i masturbacji bym do jednego worka nie wsadzała, tylko dlatego że trochę podobnie
                  brzmią. Za to rozmawiać o tym będę, i z córką, i z synem (z podziałem na role, z zaangażowaniem
                  ojca).
                  Na razie opracowane mamy z córką (lat 3 i 2 tygodnie) [najświeższe oświadczenie z wczoraj, z
                  rozmowy na kibelku], że "kupa wychodzi z pupy, siku z przodu, a dziurka do rodzenia jest pośrodku"
                  (patrz książka "Krecik i mama zajączków" :D kupiona pod wpływem opisów tu an forum)....
                • bea-sjf Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 30.12.05, 22:24
                  verdana napisała:

                  > Ale dziecko nie będzie dyskutowało o kulturze sprzątania psich kup, tylko o
                  > tym, kto kogo obsrał... Bo na tym polega tu dowcip, prawda...
                  >
                  Spodziewałam się właśnie po moich dzieciach ,które swego czasu rysowały
                  wstrętnie wróżki o imionach Kupa i Siku ,a z niemowlęctwa Frycka pamietają
                  tylko to ,ze sikał na mamę przy zmianie pieluchy( co oczywiście wywołuje salwy
                  śmiechu )takiej radosnej reakcji na fakt ,że kretu zwierz jakiś narobił na
                  głowę , a tu nic z tego - pełna powaga ;) i współczucie dla biednego krecika (
                  dobrze ,że się zemścił, he ! )i skojarzenie z obsr..mi trawnikami .Widać każdy
                  innaczej może tę historyjkę odebrać .Dlatego martwi mnie ,że miast wykorzystać
                  okazję do jakże tutaj potrzebnej "kulturze sprzątania psich kup" ,światłe głowy
                  każą o tych fe rzeczach milczeć , bo nie wypada .

            • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 30.12.05, 13:04
              verdana napisała:

              > A potem oduczyć dziecko o mówienia o intymnych sprawach bez najmniejszych
              > zahamowań może być trudno.

              Mam kłopot z tym fragmentem.
              • abepe Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 30.12.05, 15:46
                mamalina napisała:

                > verdana napisała:
                >
                > > A potem oduczyć dziecko o mówienia o intymnych sprawach bez najmniejszych
                >
                > > zahamowań może być trudno.
                >
                > Mam kłopot z tym fragmentem.

                Według mojej wiedzy i doświadczenia poczucie wstydu w rozwoju dziecka pojawia
                się tak czy siak i wcale nie ma ono (dziecko) potrzeby mówienia wszem i wobec o
                sprawach intymnych. Przykład? Siedmioletnia córeczka koleżanki dostała od kogoś
                z rodziny multimedialną encyklopedię na temat, ogólnie rzecz biorąc, ciała.
                Bardzo zainteresował ją rozdział o rozmnażaniu. Zaczęła zadawać rodzicom pytania
                w stylu "mamo, dałaś sobie wprowadzić penisa do pochwy?" Rodzice, stwiedzili, że
                skoro powiedzieli A, czyli pozwolili dziecku na lekture tego programu, to
                powiedzą i B i będą z nią normalnie i poważnie o tym rozmwiać. Także nie dali
                jej odczuć, że ten temat jest jakoś nadzwyczajny i wstydliwy. Dziewczynka
                zażyczyła sobie wizyty u ginekologa, ponieważ miała kilka pytań :) Kiedy do
                spotkania z lekarzem doszło okazało się, że mała była tak speszona,że nie mogła
                wyksztusić słowa. Jakoś jednak się wstydziła :)))))

                Podejrzewam, że mój synek, który tak chętnie ogląda swoje kupy w nocniku i
                zaprazsza do podziwiania mnie i męża też niedługo zacznie nas wypraszać z
                toalety. Dojrzeje.
            • i2h2 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 30.12.05, 16:01
              verdana napisała:
              Nie wszyscy lubią rozmowy o
              > kupie, siusiu, masturbacji i menstruacji w towarzystwie -i może warto nauczyć
              > dzieci, że są tematy, które są "intymne" - można o nich mówić, ale nie z
              każdym
              > i nie zawsze.
              Verdanko, ale jest jeszcze jedno ale: mianowicie jak rozmawiać. Zwróć uwagę, że
              ta książka pokazuje, że nawet o rzeczach "brzydkich" można pisać/mówić i
              rysować w sposób ładny. Czy zwróciłaś uwagę na te ilustracje ? One są
              integralną częścia tej książki i dobitnym przykładem na to, że nawet "o kupie"
              można elegancko rozprawiać: tem duet Erlbruch?Holzwarth IMO jest
              nieprzypadkowy. A zauważ, że właśnie o polskim społeczeństwie nie od dziś
              wiadomo, że do nazywania pewnych zjawisk czy rzeczy używa głównie wulgaryzmów
              albo żargonu naukowego- brakuje nam wyobraźni lub tzw. luzu i powstaje taka
              dziwna mieszanka. Może ta ksiażka mogłaby służyć przekroczeniu tej bariery- to
              zależy tylko od rodziców, z naciskiem na co ją "podadzą".
              Pozdrawiam
              • verdana Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 31.12.05, 15:32
                Ale ja wcale nie jestem pewna, czy w dziecku należy pokonywać barierę - ucząc
                go, ze pewne tematy sa normalnym tematem rozmowy, a nie tematem intymnym lub
                nieeleganckim.
                Wstyd nie jest rzeczą "automatyczną". Wyplywa z kultury społeczeństwa. W
                jednych kulturach dzieci od pewnego wieku będa się wstydziły np. nagości, w
                innych zupełnie czego innego. Nie wiem, czy dzieci wychowywane na książkach,
                które pokazuja, ze nic nie jest powodem do wstydu, automatycznie w pewnym wieku
                przestaną rozprawiac na tematy, powszechnie uznawane za "nietowarzyskie" (hm,
                co za neologizm).
                Ja nie mam żadnych problemów z rozmawianiem z dziećmi o seksie, fizjologii itd.
                Ale nie byłabym szczególnie zadowolona, gdyby uznały, ze równie swobodnie co w
                domu można o tym rozmaiwiać z każdym.
                • caca33 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 31.12.05, 17:30
                  Verdana napisała:
                  >Nie wiem, czy dzieci wychowywane na książkach,
                  które pokazuja, ze nic nie jest powodem do wstydu...

                  A gdzie można kupić takie książki? Pytam, bo takiej jeszcze nigdy nigdzie nie
                  widziałam, a bardzo interesuję się książkami "kontrowersyjnymi".
                  Widziałam książkę Babette Cole (tej od "Mama zniosła jajko") pt. "O czym mama
                  mi niegdy nie mówiła:. Jest wprost nafaszerowana tematami tabu, ale nawet tam
                  nie ma takiego pomysłu, jaki Verdana proponuje. Ta "ostra" książka ( w
                  Niemczech nawet!) nie traktuje jednak tematów tabu w taki sposób, który
                  prowadziłby do wniosku, że nic nie jest powodwem wstydu... Jest w zasadzie
                  tylko swoistym przeglądem społecznych tabu (o miłości homoseksualnej również -
                  to dopiero zgorszenie!) .W Polsce pewnie żadne wydawnictwo nie odważy się jej
                  wydać.
                  A tak w ogóle, to mam wrażenie, że istniej pewna przesada w antycypowaniu
                  wpływu książki na człowieka (nawet małego). W moim przekonaniu wywierania
                  wpływu literatury, wszelkiej lektury, a tym bardziej książki obrazkowej na
                  zmianę zachowania dziecka nie da się określić, a tym bardziej przewidzieć.
                  Między innymi do tego "służą" rodzice, aby z dzieckiem rozmawiać np. o
                  książkach.
                  eM.
                  • verdana Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 01.01.06, 18:19
                    Nie mam nic przeciw książkom uświadamiającym (choc "Mama zniosła jajko" dla
                    mnie zbyt infantylna). Ale Krecik bazuje na pomyśle tymu "nasrać komus na
                    głowę, jakie to śmiesznie, ha, ha" - a to humor dla mnie całkowicie zrozumiały
                    w przeszkolu, ale nie warty do wynoszenia z tegoż, ani do gloryfikacji "to
                    naprawdę śmieszne i warte wielokrotnego powtarzania". Dziecko powinno chyba
                    wiedzieć, ze taki dowcip nie bardzo śmieszy dorosłych.No chyba, że wszystkich
                    oprócz mnie śmieszy.... Tymczasem jako dobrą literaturę serwuje się dziecku
                    książke wg. mnie prymitywną w treści i w morale (jak ktoś ci zrobi krzywdę, to
                    zrób mu to samo, zemsta jest najważniejsza).
                    Nie uważam, żeby tej książki nie można było dziecku przeczytać - ale zachwycać
                    bym się nie zachwycała.
                    • caca33 Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 02.01.06, 09:57
                      Pani Vedrano,
                      wydaje mi się, że całkowicie błędnie odczytuje Pani pomysł autorów tej książki.
                      Nie bazuje on bowiem na idei, którą (dość wulgarnie - zresztą) Pani
                      przedstawia. Chyba Pani zauważyła, że dla małego kreta rzecz narobiona mu na
                      głowę jast przedmiotem dociekania (co jest zawarte w samym nawet tytule), a
                      zwierzęta, króre pomagają mu rozwiązać problem, wcale się z niego nie śmieją.
                      Sam sprawca też się nie śmieje! Jeśli ogólny wydźwięk tej ksiązki wywołuje
                      smiech, to jest on jednak wywołany zabawną (choć poważną jednocześnie) narracją
                      zarówno tektową jak i wizualną, które świetnie oddają uczucia, gesty, odgłosy i
                      cechy przedstawianego świata przyrody. Motyw odwetu (tak często poruszany przez
                      domorosłych "krytyków" jako niewłaściwy książce dla dzieci, bo nie wychowawczy)
                      jest tu tylko (jak w każdej dobrze skonstruowanej bajce) oparty na tradycyjnym
                      w litereaturze dla dzieci sposobie działania poszkodowanego bohatera, który
                      używa fortelu, bądż swej malutkiej broni, aby pokazać moc swemu oprawcy.
                      Proszę, niech się Pani tylko nie obraża.
                      eM.
                      • joannab-o Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 02.01.06, 11:28
                        No wreszcie fachowy głos krytyka (bez cudzysłowu)! Dociekanie, powaga, cechy
                        świata przyrody, tradycyjny, moc.
                        Przeczytałam rzetelnie cały wątek, a dopiero teraz wiem, z jakiego formatu
                        dziełem literackim mogę zapoznać swoje dzieci:))
                        • lucapuka Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 02.01.06, 12:25
                          Analizując dramaturgię dzieła można dojść do wniosku, że nie podejrzewający,
                          iż jego czyn stanie się treścią kontrowersyjnej książki, Jan Henryk - pies
                          rzeźnika, załatwiając się, zrobił to nieświadomie na kupkę ( fuj co za
                          brzydkie słowo) ziemi, z której akurat wyglądał nieszczęsny bohater. A więc nie
                          miał złych zamiarów. Dzieła kreta również nie nazwałabym odwetem, gdyż Jan
                          Henryk prawdopodobnie nie miał żadnego problemu z tak niewielkim
                          kalibrem "zemsty". Jan Henryk śpi sobie spokojnie pod swą budą a my tu
                          insynuujemy eskalację przemocy. Chyba lepiej się trochę pośmiać...
                          Życzę wszystkim dużo radości i dystansu w nadchodzącym Roku Psa.
                    • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 02.01.06, 14:43
                      verdana napisała:

                      > Dziecko powinno chyba
                      > wiedzieć, ze taki dowcip nie bardzo śmieszy dorosłych.

                      Ten mały fragment mówi sam za siebie... Droga Verdano, czy nie pomyślałaś, że książki dla dzieci są
                      także i dla dzieci, nie tylko dla dorosłych?

                      Podpisuję się pod apelem lucapuki o odrobinę dystansu w Roku Psa (czy dobrze rozumiem, że nei ma
                      Roku Kreta? ;-))
                      • mamalina Re: O krecie, który chciał wiedzieć kto mu narobi 02.01.06, 14:48
                        myślę, że książka może być fantastycznym katalizatorem rozmowy o tym, że są rzeczy prywatne i
                        intymne, że nie wydala się publicznie... i że zwierzęta tego nie czują
                        i że po zwierzętach powinni sprzątać ich właściciele
                        tysiąc powodów, żeby ją z dzieckiem obejrzeć, przeczytać, obgadać

                        i takie piękne ilustracje...
                        • i2h2 Kolejna recenzja "Kreta..." ;-) 08.01.06, 21:34
                          mamalina napisała:
                          > tysiąc powodów, żeby ją z dzieckiem obejrzeć, przeczytać, obgadać
                          >
                          > i takie piękne ilustracje...
                          No właśnie- postanowiłam znaleźć kilka z tego tysiąca, wspomnianego przez
                          Ciebie, skupiłam się (he he), a efekty na Brombie. Zapraszam:-)
                          Iwona
                          • abepe Re: Kolejna recenzja "Kreta..." ;-) 09.01.06, 13:33
                            Czytałam, zgadzam się ale Grześ jeszcze chwilę poczeka. Nie wyrabiam finansowo :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka