Dodaj do ulubionych

Nowe teorie na temat oszczednej jazdy:

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.06.08, 14:13

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33205,5320053,Wzrosty_cen_paliw_zmusza_kierowcow_do_oszczednosci_.html

No, to teraz rozpeta sie zazarta dyskusja.

A to, ze jazda zgodnie z przepisami jest "oszczedna"
kojarzy mi sie z ruskim dowcipem o wyciaganiu wnioskow przez
pewnego naukowca entomologa.


Obserwuj wątek
    • programistajava Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 08:07
      Jak zwykle od "Du..y struny". Najpierw dowala podatki ktore powoduja zwyzke
      litra paliwa o 100% a pozniej wysilaja sie ze im malo zylka nei peknei jak to
      zaoszczedzic pol litra na 100km. UE przestaje mi sie podobac. Posiadanie auta
      to LUKSUS!
      • wujaszek_joe Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 09:02
        gdzieś w europie poza UE paliwo jest tańsze?
        • lupus76 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 09:17
          Tak, w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie.
          • darr.darek Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 13:31
            lupus76 napisał:
            > Tak, w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie.

            Taniej jest jednak w USA, w przeliczeniu od 2.10 do 2.40 złotych za litr benzyny.
            60% ceny benzyny w EU to akcyza i VAT.

            • lupus76 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 13:49
              darr.darek napisał:

              > lupus76 napisał:
              > > Tak, w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie.
              >
              > Taniej jest jednak w USA, w przeliczeniu od 2.10 do 2.40 złotych za litr benzyn
              > y.
              > 60% ceny benzyny w EU to akcyza i VAT.
              >

              Czyli podobnie, jak w Rosji. Koszt litra paliwa to niespełna 25 rubli, a rubel =
              0,0922
              Na Ukrainie wychodzi około 3 złotych, a na Białorusi około 2400 rubli
              białoruskich (ale nie wiem ile trza za tą walutę policzyć :))
              Ceny PB 95.
              Co ciekawe - na Białorusi mają ciągle wyraźnie tańszy olej napędowy: ok. 1700 brb.
    • iberia.pl Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 10:52
      dla mnie glownym sposobem na oszczedzanie paliwa jest...nie
      jezdzenie co wlasciwie wiaze sie ze sprzedaza auta.
      Albo kogos bedzie stac placic 5zl/litr albo sie ludzie
      przesiada...tylko na co ? Na rowery chetnie-szkoda, ze nie ma
      sciezek rowerowych, do komunikajci miejskiej? Szkoda, ze funkcjonuje
      toto niestety tak a nie inaczej.
      • milleniusz Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 11:21

        > Albo kogos bedzie stac placic 5zl/litr albo sie ludzie
        > przesiada...tylko na co ?

        5 zł za litr już prawie jest. Sądzę, że w ciągu roku cena może dojść do 6 zł, a
        w perspektywie paru lat do 10. To nie ma nic wspólnego z UE, jak ktoś tam wyżej
        pisze, tylko z rosnącym popytem, szczególnie ze strony krajów rozwijających się
        (Chiny, Rosja, Indie) i ograniczoną, często sztucznie podażą.

        Alternatywą są inne sposoby napędu, chyba głównie prąd. Jeśli benzyna będzie
        kosztować 10 zł, to będzie się opłacać prowadzić badania, rozwijać technologię i
        sprzedawać auta z napędem elektrycznym, bądź hybrydowym po normalnych cenach.

        Przypomnę może, że sprawność silnika spalinowego to ok. 30%. Czyli 70% energii
        zamieniane jest w ciepło, nie w ruch.

        Z drugiej strony, z prądem też nie jest zbyt różowo, bo o ile pamiętam, to
        straty na przesyle (linie wysokiego napięcia) to też jakieś 30%, do tego trzeba
        doliczyć straty przy wytworzeniu (np. spalenie węgla, zamienienia wody w parę,
        napędzanie parą generatorów) oraz straty przy magazynowaniu i napędzaniu auta -
        też wyjdzie z 70%. Tyle że węgiel akurat mamy, a ropy nie. No i prąd można też
        uzyskiwać z innych źródeł.

        Generalnie jak sie przyjrzeć liczbom, to jedyne co nam (ludziom) dobrze
        wychodzi, to marnowanie energii i surowców. Przy okazji ludzie pracujący 3
        godziny dziennie z 8 za które im płacą chyba mogą trochę odciążyć swoje sumienia. :)

        > Na rowery chetnie-szkoda, ze nie ma sciezek rowerowych,

        Zawsze znajdzie się jakieś ale. Jak szejkowie zakręcą kurki z czarną mazią to
        będziemy pedałować aż miło. A ostatnio szef Gazpromu powiedział, że jego zdaniem
        ropa powinna kosztować 250 dolarów za baryłkę (dwa razy więcej niż teraz). Może
        ktoś policzy ile to będzie przy pompie.
        • carnivore69 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 11:45
          > ropa powinna kosztować 250 dolarów za baryłkę (dwa razy więcej niż
          > teraz). Może ktoś policzy ile to będzie przy pompie.

          Jesli (kwotowo) podatki pozostalyby na dzisiejszym poziomie, to 6-7 zl ;-)

          Pzdr.

          • v-6 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 15:48
            carnivore69 napisał:

            > > ropa powinna kosztować 250 dolarów za baryłkę (dwa razy więcej niż
            > > teraz). Może ktoś policzy ile to będzie przy pompie.
            >
            > Jesli (kwotowo) podatki pozostalyby na dzisiejszym poziomie, to 6-7 zl ;-)
            Ja czytałem (chyba na onecie), że 8,3 zł ...
            Pozdrawiam
            v-6


        • darr.darek Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 13:39
          milleniusz napisał:
          >Przypomnę może, że sprawność silnika spalinowego to ok. 30%. Czyli
          >70% energii zamieniane jest w ciepło, nie w ruch.

          Tak ma każdy silnik cieplny.
          Tyle, że faktyczna sprawność silnika w aucie nie wynosi 30%.
          Teoretyczna sprawność wynosi ok. 50%, w dieslach okrętowych daje się wyciągnąć
          sprawność 44%.

          Liczyłem sprawność w nowoczesnym silniku i np. dla Astry II wyszło 20%
          sprawności w optymalnych warunkach stabilnej jazdy po trasie.

          P.S. Najśmieszniejsze są dla mnie w temacie oszczędnej jazdy ciągłe zaklęcia o
          konieczności hamowania silnikiem.
          Ja spalam każdym autem ok. 15% mniej niż średnia dla innych tylko ze względu na
          przewidywanie zatrzymań (skrzyżowania itp) i dlatego, że stosuję długie
          dojeżdżanie na luzie.

          • bassooner Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 17:00
            darr.darek napisał:

            > milleniusz napisał:

            > P.S. Najśmieszniejsze są dla mnie w temacie oszczędnej jazdy ciągłe zaklęcia o
            konieczności hamowania silnikiem. Ja spalam każdym autem ok. 15% mniej niż
            średnia dla innych tylko ze względu na przewidywanie zatrzymań (skrzyżowania
            itp) i dlatego, że stosuję długie dojeżdżanie na luzie.
            __________________________________________________________________
            Nie są te zaklęcia li tylko szamańskie, bo przecież spalanie spada wtedy do zera
            (liczbowo:0), oczywiście pod warunkiem, że nie pojedziemy na piątym biegu 30 km/h.
          • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 20:12
            o matko... już nawet na kursach prawa jazdy uczą, żeby tego nie robić, ale nie - pan kropelka będzie jeździć wbrew wszystkim. Pomysl moze co zrobisz, jesli nagle z jakiegokolwiek powodu bedziesz musial gwaltownie przyspieszyc podczas tego toczenia, a jedziesz na luzie?

            Dodatkowo jest jeszcze fakt, ze podczas hamowania silnikiem spalanie naprawde jest zerowe (poza pewnymi ekstremalnymi przypadkami). Oszczednosc oszczędnością, ale rozsądek tez sie przydaje.

            pozdrawiam

            PS. Jestes moze jedna z tych osob ktore nie uzywają swiatel ani kierunkowskazow, "bo sie zarowki przepalają i trzeba placic za nowe"?
            • mobile5 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 21:05
              obama1 napisał:
              jesli nagle z jakiegokolwiek powodu bedziesz musial gwaltownie przyspieszyc podczas tego toczenia, a jedziesz na luzie?

              Wyobrażam sobie taki mawer 1,2HTP, 1,4Civic, lub czymś podobnie mocarnym, co w większości jeździ po naszych drogach.
            • sniperslaststand Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 21:06
              obama1 napisał:

              > Pomysl moze co zrobisz, jesli nagle z jakiegokolwiek powodu
              > bedziesz musial gwaltownie przyspieszyc podczas tego toczenia, a
              > jedziesz na luzie?

              Wtedy wrzuci bieg i przyspieszy.

              Cała operacja zajmie mniej niż sekundę.

              No chyba, że uważasz, że to za dużo, ale wtedy należałoby zabronić produkcji aut z ręczną skrzynią biegów, bo w nich, podczas zmiany przełożenia, także auto jedzie "na ludzie", napęd jest rozłączony na sprzęgle i skrzyni, a więc niezdolny do przyspieszenia auta. A co jeśli akurat wtedy trzeba będzie przyspieszyć?? Dramat!

              Poza tym, jeśli kierowca nie jest w stanie, poprzez obserwację drogi, przewidzieć sytuacji (a tym samym zagrożenia) na niej na sekundę do przodu, to nie powinien nigdy prowadzić nawet zabawkowego auta na pedały.


              > o matko... już nawet na kursach prawa jazdy uczą, żeby tego nie
              > robić

              Czym to uzasadniają?


              > ale nie - pan kropelka [...]

              Otóż to. Długie dojeżdżanie na luzie oszczędza sporo drogich rzeczy, jak np. paliwo i tarcze/okładziny hamulcowe i opony. Przemnożyć to przez miliardy samochodokilometrów i wyjdzie niezła suma, której nie zarobią producenci paliw i części.

              I stąd takie zachęty do niekropelkowania. Oto wielka tajemnica wiary.


              ---
              youtube.com/watch?v=VFQ3gGzyNG0
              • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 21:55
                > > o matko... już nawet na kursach prawa jazdy uczą, żeby tego nie
                > > robić
                >
                > Czym to uzasadniają?

                Brakiem pełnej kontroli nad pojazdem (wlasnie takie sytuacje awaryjne, jak napisalem wczesniej). Poza tym na egzaminie na prawko za takie "dojeżdzanie" na luzie oblałbyś z miejsca.

                > Poza tym, jeśli kierowca nie jest w stanie, poprzez
                > obserwację drogi, przewidzieć sytuacji (a tym samym
                > zagrożenia) na niej na sekundę do przodu, to nie powinien
                > nigdy prowadzić nawet zabawkowego auta na pedały.

                Potężna ilość kierowcow nie zna lub nie potrafi stosować prostych przepisow kodeksu drogowego, nie jest wiec odkryciem stwierdzenie, ze rowniez umiejetnosc przewidywania czegokolwiek na drodze czesto wykracza poza mozliwosci kierujacego

                > Otóż to. Długie dojeżdżanie na luzie oszczędza sporo drogich
                > rzeczy, jak np. paliwo i tarcze/okładziny hamulcowe i
                > opony. Przemnożyć to przez miliardy samochodokilometrów
                > i wyjdzie niezła suma, której nie zarobią producenci paliw i części.

                mozesz mi wytlumaczyc, dlaczego hamowanie silnikiem jest w tym wypadku gorsze? po drugie na luzie nie ma spalania równego zero - silnik musi spalać paliwo zeby utrzymac wolne obroty. Z kolei przy hamowaniu biegami silnik napędzany jest przez koła. Dlatego jeśli juz oszczedzac kazda krople paliwa to tym bardziej lepiej hamowac silnikiem niz jechac na luzie.
                • sniperslaststand Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 22:32
                  obama1 napisał:

                  > > Czym to uzasadniają?
                  >
                  > Brakiem pełnej kontroli nad pojazdem (wlasnie takie sytuacje awaryjne, jak napi
                  > salem wczesniej). Poza tym na egzaminie na prawko za takie "dojeżdzanie" na luz
                  > ie oblałbyś z miejsca.

                  Rzecz w tym, że podczas najnormalniejszej zmiany biegu też zachodzą warunki, zgodnie z którymi, tak podchodząc do rzeczy, nie ma się "pełnej kontroli" nad pojazdem. A tego jakoś nie zabraniają.

                  Więc mamy tu podwójne standardy, albo, inaczej, bezsens.

                  Poza tym, podejście szkół jazdy akurat nie wydaje mi się tutaj autorytetem. Przecież to właśnie na jazdach większość czasu spędza się na placu manewrowym, ćwicząc się w fikołkach na drzewach, zamiast w wyprowadzeniu auta z poślizgu.

                  Później owe fikołki są bardzo skrupulatnie sprawdzane na egzaminie. Hodowla nonsensu kwitnie, wobec powyższego nie uznaję szkół jazdy jako autorytet.



                  > Potężna ilość kierowcow nie zna lub nie potrafi stosować prostych przepisow kod
                  > eksu drogowego, nie jest wiec odkryciem stwierdzenie, ze rowniez umiejetnosc pr
                  > zewidywania czegokolwiek na drodze czesto wykracza poza mozliwosci kierujacego

                  Poniekąd, ku własnemu przerażeniu, zdaję sobie z tego sprawę. Niestety, standard cywilizacyjny zakłada, że prawo jazdy jest dla wszystkich i testy wyglądają tak, aby każdy, nawet przyszły drogowy psychopata, przeszedł je bez większego problemu.



                  > mozesz mi wytlumaczyc, dlaczego hamowanie silnikiem jest w tym wypadku gorsze?
                  > po drugie na luzie nie ma spalania równego zero - silnik musi spalać paliwo zeb
                  > y utrzymac wolne obroty. Z kolei przy hamowaniu biegami silnik napędzany jest p
                  > rzez koła. [...]

                  Dotąd się wszystko zgadza. Oszczędność kryje się w przejechaniu długiego dystansu z silnikiem tylko podtrzymującym swoje obroty.

                  Założenie: jedziemy i za niedługi (taki, że się dotoczymy) odcinek drogi będziemy hamować aż do zatrzymania.

                  Hamowanie silnikiem spowalnia auto znacznie szybciej niż zwykłe toczenie się, więc scenariusz wygląda tak.

                  Opcja z toczeniem:
                  1. Rozpędzamy auto do prędkości X (silnik przez krótki czas zużywa dużo paliwa, na pokonanie oporów i zwiększenie energii kinetycznej auta)
                  2. Wrzucamy na luz, auto toczy się, powolutku zwalniając, aż do miejsca zatrzymania, gdzie wystarczy lekko już tylko przyhamować bo prędkość mocno spadła podczas toczenia (silnik przez długi czas zużywa bardzo mało paliwa, na podtrzymanie obrotów)

                  Scenariusz z hamowaniem silnikiem, bez toczenia:
                  1. To samo co wyżej.
                  2. Utrzymujemy stałą prędkość X przez większość drogi (silnik przez długi zużywa średnią ilość paliwa na pokonanie oporów ruchu, czyli na utrzymanie prędkości)
                  3. Pod sam koniec dohamowujemy silnikiem (przez krótki czas, silnik nie zużywa paliwa wcale)

                  Taka technika jazdy nazywa się nieoficjalnie "pulse and glide", od jednorazowego rozpędzenia i później jazdy na luzie.

                  W autach hybrydowych, podczas takiej jazdy w trasie, silnik jest wyłączany w trakcie "glide", co oszczędza paliwo jeszcze bardziej. Rezultat? W ramach praktykowania tzw. hypermilingu, czyli jazdy na minimalne spalanie, osiągnięto średnio w kilku Toyotach Prius spalanie 2,15 litra na 100 km (!!) [1]

                  Tak więc "panom kropelka" można tylko pogratulować, niż z nich szydzić. Komu z forumowiczów diesel spala 2,15 na setkę w trasie w aucie wielkości Passata?


                  www.metrompg.com/posts/pulse-and-glide.htm

                  ---
                  youtube.com/watch?v=VFQ3gGzyNG0
                  • crannmer Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 22:54
                    sniperslaststand napisał:

                    > Rzecz w tym, że podczas najnormalniejszej zmiany biegu też zachodzą warunki, zg
                    > odnie z którymi, tak podchodząc do rzeczy, nie ma się "pełnej kontroli" nad poj
                    > azdem. A tego jakoś nie zabraniają.

                    Usilujesz argumentowac rzeczowo. Problemem jest jednak, ze owa "utrata kontroli"
                    to fenomen quasireligijny, nie poddajacy sie rzeczowej argumentacji.

                    > Więc mamy tu podwójne standardy, albo, inaczej, bezsens.

                    Ot co :-)

                    > Poza tym, podejście szkół jazdy akurat nie wydaje
                    > mi się tutaj autorytetem.

                    To zalezy od szkoly. Moi obaj instruktorzy powiedzieli mi wprost, ze jedynym
                    powodem zalecania niewyjmowania biegu podczas dotaczania sie do swiatel jest
                    niebezpieczenstwo niezdania egzaminu.

                    A po zdaniu bede robil, jak mi sie spodoba.

                    I przez ponad dwadziescia lat jazdy zauwazylem wiele roznych zachowan mogacych
                    rezultowac jakimkolwiek niebezopieczenstwem, ale ani jednego razu, kiedy wyjecie
                    biegu podczas dotaczania sie do zamierzonego punktu zatrzymania mialoby w
                    jakikolwiek sposob stac sie zagrozeniem.
                    • sniperslaststand Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 22:56
                      crannmer napisał [...]

                      Zgadzam się ze wszystkim, co powyżej.

                      Tak przy okazji, dobrze Ciebie widzieć :-) Pozdrawiam serdecznie.


                      ---
                      youtube.com/watch?v=VFQ3gGzyNG0
                    • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:11
                      crannmer napisał:

                      > Usilujesz argumentowac rzeczowo. Problemem jest jednak,
                      > ze owa "utrata kontroli" to fenomen quasireligijny,
                      > nie poddajacy sie rzeczowej argumentacji.

                      badzmy konsekwentni: argumentem przemawiajacym za jazda na luzie mialo byc ponoc nizsze zuzycie paliwa. Ja twierdze, ze nie jest ono nizsze, niz w przypadku hamowania silnikiem (a wrecz jest wyzsze!). Wiec juz samo to wydaje mi sie byc wyraznym zaprzeczeniem sensu jazdy na luzie.

                      W jednym z poprzednich postow padl wywod uzasadniajacy, ze jednak jazda na luzie moze byc oszczedniejsza i zgadzam się z nim. Rzecz w tym, ze prawie nikt tej techniki nie stosuje. Zwykle jest to wrzucenie luzu 50-100 metrow przed skrzyzowaniem i pozniej wyrazne dohamowanie hamulcem. Taka technika nie przynosi zadnej oszczednosci paliwa w porownaniu z hamowaniem silnikiem, a co wiecej - mocniej obciaza hamulce.

                      I tyle :)

                  • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:06
                    > Rzecz w tym, że podczas najnormalniejszej zmiany biegu
                    > też zachodzą warunki, zgodnie z którymi, tak podchodząc
                    > do rzeczy, nie ma się "pełnej kontroli" nad pojazdem.
                    > A tego jakoś nie zabraniają.
                    > Więc mamy tu podwójne standardy, albo, inaczej, bezsens.

                    mysle, ze stosowane jest tu podejscie zdroworozsądkowe: zmiana biegu jest pomijalnie krótka w porownaniu z jechaniem kilkadziesiat czy kilkaset metrow na luzie

                    > Później owe fikołki są bardzo skrupulatnie sprawdzane na
                    > egzaminie. Hodowla nonsensu kwitnie, wobec powyższego
                    > nie uznaję szkół jazdy jako autorytet.

                    na egzaminie wg mnie sprawdzane są akurat podstawowe umiejetnosci, ktore kazdy kierowca powinien opanować perfekt: zachowanie w ruchu miejskim, umiejetnosc reagowania na zmieniajaca sie sytuacje na drodze, znajomosc znakow, parkowanie (popatrz ile osob glupiej zatoczki nie potrafi zrobic!), ruszanie pod gorke, umiejetnosc zachowania sie na skrzyzowaniu itp. Akurat formie egzaminu niczego nie bede zarzucać.

                    > Poniekąd, ku własnemu przerażeniu, zdaję sobie z
                    > tego sprawę. Niestety, standard cywilizacyjny zakłada,
                    > że prawo jazdy jest dla wszystkich i testy wyglądają
                    > tak, aby każdy, nawet przyszły drogowy psychopata,
                    > przeszedł je bez większego problemu.

                    po to są punkty karne, fotoradary, patrole policji, blokady na koła itp. Co prawda to są akurat środki ukarania a nie prewencyjne, ale co poradzić. Testy psychologiczne tez da sie oszukac, wiec nei wiem jak inaczej mozna przed egzaminem lub w jego trakcie odsiac idiotów bez wyobrazni od przyszlych dobrych kierowcow.

                    Jesli chodzi o Twoj opis dwoch sposobow jazdy/hamowania to zgadzam sie, ze cos w tym jest, ale jestem jednak zwolennikiem takiej jazdy tylko wtedy, kiedy jest kontrolowana przez maszyne (wspomniany Prius) ktora wie kiedy wlaczyc i wylaczyc silnik, ma pewnie milion certyfikatow bezpieczenstwa i homologacji i moge uwierzyc, ze nie zagraza bezpieczenstwu ani plynnosci ruchu.

                    Natomiast jezdzenie co chwile na luzie wydaje mi sie przegieciem. Zjezdzanie z gorki moze tez propagujmy na luzie, z wcisnietym hamulcem?

                    A ostatnia sprawa: podejrzewam, ze w przypadku zdecydowanej wiekszosci kierowcow jezdzacych na luzie oszczednosc nie jest nawet w polowie tak spektakularna, jak to co opisałes i przynosi zmiejszenie spalania porownywalne z hamowaniem silnikiem, a moze i mniejsze. Wg mnie redukowanie spalania o litr czy dwa litry jest warte zachodu i tez staram sie jezdzic w miare oszczednie (chociaz bez przesady). Uwazam za to, ze osoba starajaca sie ekstremalnymi sposobami zaoszczedzic kazda kropelke (a udowadnianie przewagi jezdzenia na luzie nad hamowaniem silnikiem wlasnie pod to podchodzi) to ktoś, kogo po prostu nie stac na samochod (dla jasnosci: nie mowie tu o Tobie, bo akurat dobry wywód przedstawiles - rzecz w tym ze wiekszosc kierowcow nie jezdzi tak jak napisales, tylko po prostu kawalek przed swiatlami wrzuca luz i i tak w ostatniej chwili jeszcze wyraznie dohamowuje hamulcem).
                    • bassooner Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:24
                      Wymiękam!!! Se chyba chlapnę berbeli... ;-)))
                      • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:26
                        bassooner napisał:

                        > Wymiękam!!! Se chyba chlapnę berbeli... ;-)))

                        chciales wniesc cos do dyskusji czy tak sie po prostu nudzisz wieczorem?
                        • sniperslaststand Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:48
                          obama1 napisał:

                          > bassooner napisał:
                          >
                          > > Wymiękam!!! Se chyba chlapnę berbeli... ;-)))
                          >
                          > chciales wniesc cos do dyskusji czy tak sie po prostu nudzisz wieczorem?

                          Oj nie narzekaj aż tak na bassonera, bez niego świat byłby jeszcze bardziej ponury.

                          Zobacz, jak ambitnie opisał własne problemy gastryczne na wycieczce na Krym dawno temu:
                          www.berbela.com/index.php?view=article&catid=35%3Aopowieci-z-ycia-wzite&id=61%3Asraczka-turysty-na-krymie&option=com_content&Itemid=34

                          ---
                          youtube.com/watch?v=VFQ3gGzyNG0
                          • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:57
                            sniperslaststand napisał:

                            > obama1 napisał:
                            >
                            > > bassooner napisał:
                            > >
                            > > > Wymiękam!!! Se chyba chlapnę berbeli... ;-)))
                            > >
                            > > chciales wniesc cos do dyskusji czy tak sie po prostu nudzisz wieczorem?
                            >
                            > Oj nie narzekaj aż tak na bassonera, bez niego świat byłby jeszcze bardziej pon
                            > ury.
                            >
                            > Zobacz, jak ambitnie opisał własne problemy gastryczne na wycieczce na Krym daw
                            > no temu

                            hmm na tyle rzadko czytam to forum, ze nie orientuje sie jeszcze ktory user jest tu merytorycznym dyskutantem, a ktory po prostu dodaje kolorytu: dzisiaj w kazdym razie do obydwu kategorii moge juz kogos zaliczyc :)
                    • sniperslaststand Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:45
                      obama1 napisał:


                      > mysle, ze stosowane jest tu podejscie zdroworozsądkowe: zmiana biegu jest pomij
                      > alnie krótka w porownaniu z jechaniem kilkadziesiat czy kilkaset metrow na luzi
                      > e

                      Zapięcie biegu z jazdy na luzie jest tak samo pomijalnie krótkie.


                      > na egzaminie wg mnie sprawdzane są akurat podstawowe umiejetnosci, ktore kazdy
                      > kierowca powinien opanować perfekt: zachowanie w ruchu miejskim, umiejetnosc re
                      > agowania na zmieniajaca sie sytuacje na drodze, znajomosc znakow, parkowanie (p
                      > opatrz ile osob glupiej zatoczki nie potrafi zrobic!), ruszanie pod gorke, umie
                      > jetnosc zachowania sie na skrzyzowaniu itp. Akurat formie egzaminu niczego nie
                      > bede zarzucać.

                      Sęk w tym, że w czasie tzw. "jazd" znacznie zbyt wiele czasu zajmuje (moim zdaniem) tzw. "plac" i ćwiczenie różnych cudów w stylu koperty (youtube.com/watch?v=XcjFv3z_qo4 ), zatoczki, parkowanie tyłem do garażu. Wcale natomiast nie ma ćwiczeń z opanowywaniem samochodu w sytuacji kryzysowej. A nie tak daleko, bo już w Szwecji, nie dostanie się prawa jazdy bez zaliczenia jazdy po lodzie (płycie poślizgowej).

                      Tymczas poświęcanie tak dużej części szkolenia na manewry na placu nie ma sensu, ponieważ, jeśli świeży kierowca będzie ich na serio potrzebował (parkowanie w ciasnych miejscach), to sam je opanuje. A jeśli nie opanuje, to będzie dłużej szukał większej przestrzeni do parkowania i dłuższe dystanse musiał pokonywać pieszo. Co kto woli. Pewne jest, że takie sytuacje będą zdarzały się często i kierowca, eksponowany na nie, będzie mógł sam zdecydować, czy chce się bawić w mistrza parkowania czy woli pospacerować. Jednocześnie brak umiejętności dokładnego parkowania jeszcze nikogo nie zabił.

                      Natomiast to, do czego nowy kierowca nie jest przygotowywany - sytuacja kryzysowa, nie zdarza się często. Nowy kierowca nie będzie zdawał sobie sprawy, że jak mu wóz wpadnie w poślizg, to kaplica. Dopiero, gdy to nastąpi, uświadomi to sobie, a wtedy może być i za późno i szkody mogą być kolosalne.


                      > po to są punkty karne, fotoradary, patrole policji, blokady na koła itp. Co pra
                      > wda to są akurat środki ukarania a nie prewencyjne, ale co poradzić. Testy psyc
                      > hologiczne tez da sie oszukac

                      Można. Ale większość tego potrafi i już jakiś efekt będzie.


                      > wiec nei wiem jak inaczej mozna przed egzaminem
                      > lub w jego trakcie odsiac idiotów bez wyobrazni od przyszlych dobrych kierowcow

                      Także nie wiem. Ale psychologia to tak rozwinięta i robiąca wrażenie nauka (zapoznaj się choćby z tym artykułem, aby ją tak na serio docenić: pl.wikipedia.org/wiki/Lista_błędów_poznawczych ), że na pewno jakieś dobre rozwiązanie by zaproponowała.


                      > Natomiast jezdzenie co chwile na luzie wydaje mi sie przegieciem.

                      Wystarczy, aby to realizować w ruchu o dużych zmianach płynności, jak ruch miejski. To już oszczędność. Powtarzanie tego w trasie będzie bardziej uciążliwe, bo wtedy będzie wymagało dodatkowego machania biegami/sprzęgłem.


                      > Zjezdzanie z gorki moze tez propagujmy na luzie, z wcisnietym
                      > hamulcem?

                      Wiadomo, że nie, no chyba, że pojazd jest wyposażony w retarder.


                      > A ostatnia sprawa: podejrzewam, ze w przypadku zdecydowanej wiekszosci kierowco
                      > w jezdzacych na luzie oszczednosc nie jest nawet w polowie tak spektakularna, j
                      > ak to co opisałes i przynosi zmiejszenie spalania porownywalne z hamowaniem sil
                      > nikiem, a moze i mniejsze.

                      Zgadzam się. Być może rosnące ceny paliwa to zmienią.



                      > Wg mnie redukowanie spalania o litr czy dwa litry je
                      > st warte zachodu i tez staram sie jezdzic w miare oszczednie (chociaz bez przes
                      > ady). Uwazam za to, ze osoba starajaca sie ekstremalnymi sposobami zaoszczedzic
                      > kazda kropelke (a udowadnianie przewagi jezdzenia na luzie nad hamowaniem siln
                      > ikiem wlasnie pod to podchodzi) to ktoś, kogo po prostu nie stac na samochod

                      Nie nazywajmy tego tak.

                      Jeśli ktoś jeździ naprawdę, naprawdę dużo, i do tego sporo po mieście, to te oszczędności uzbierają się na niemałą sumę. Którą można zainwestować, nie wiem, w rodzinę, w cele charytatywne czy na inne sto razy lepsze niż wypalanie nieodnawialnego paliwa.

                      Nie zmienia to faktu, że najlepsza oszczędzanie paliwa to minimalizacja używania samochodu jako takiego. Najchętniej widziałbym większość jeżdżącą bardzo sporadycznie dla samej przyjemności, a we wszelkich innych sytuacjach, gdzie auto nie jest niezbędne, korzystających z rowerków, spacerków czy transportu zbiorowego. To jest bardziej wykonalne, niżby się mogło wydawać.


                      > (dla jasnosci: nie mowie tu o Tobie, bo akurat dobry wywód przedstawiles

                      Dziękuję.


                      > - rzecz w tym ze wiekszosc kierowcow nie jezdzi tak jak napisales,
                      > tylko po prostu kawalek przed swiatlami wrzuca luz i i tak w
                      > ostatniej chwili jeszcze wyraznie dohamowuje hamulcem).

                      Zgadzam się. Jeśli nie stosuje się "luzowania" zupełnie, to już lepiej chociaż hamować silnikiem (moim zdaniem).


                      ---
                      youtube.com/watch?v=VFQ3gGzyNG0
                      • obama1 Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 18.06.08, 23:54
                        sytuacje kryzysowe: zgadzam sie w pełni. Nie jest dobrze, kiedy czlowiek uczy sie wychodzenia z poslizgu w momencie kiedy niespodziewanie w niego wpadnie, zwlaszcza ze czesto instynktowne reakcje niedoswiadczonego kierowcy są dokladnie odwrotne, niz reakcja prawidlowa w danej sytuacji.

                        Testy psychologiczne są stosowane, jesli chcesz odzyskac prawko po utraceniu go za przekroczenie punktow. To, ze teraz malo kto umie je oszukac zmieniloby sie bardzo szybko, gdyby staly sie one obowiazkowe przy egzaminach.

                        Co do jazdy na luzie, to zgadzam sie ze w ruchu miejskim moze ona przyniesc oszczednosci, ale nadal uwazam, ze nie beda one wieksze niz przy hamowaniu silnikiem - sam przyznales ze opisanej przez Ciebie techniki prawie nikt nie stosuje :)

                        a generalnie w najwazniejszych punktach sie z Toba zgadzam. Jesli chodzi o propagowanie jazdy rowerem czy komunikacja miejska to jestem za. Rowniez sensowne jest modne ostatnio umawianie sie z innymi ludzmi na dluzsze przejazdy, zeby nie wozic powietrza przez kilkaset km - i to tez wg mnie jest nieglupie.
        • bunkum Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 19.06.08, 00:29
          > pisze, tylko z rosnącym popytem

          Nonsens.

          >szczególnie ze strony krajów rozwijających się
          > (Chiny, Rosja, Indie)

          I Polska? Zapominasz o tym nedznym grajdole ktory nawet jeszcZe nie zaczal sie
          rozwijac? Polacy sami sa sobie winni, bo "zapotrzebowuja" wiecej, choc rozwoju u
          nich nikt jeszcze nie zaobserwowal.

          >i ograniczoną, często sztucznie podażą.

          Znowy ta nedza nad Wisla jest winna. Na wojny w roponosne tereny chodzi, Ruskim
          utrudnia jak moze, jednym slowem polskie ku..two pleni sie i odmawia ropy tym
          chcacym sie rozwijac tak zwanym Polakom.

          Widzisz, mlodziencze (twoja mentalna sprawnosc jest znacznie nizsza niz
          energetyczna sprawnosc silnika spalinowego), to ty jestes winien i
          odpowiedzialny za wysokie zlotowkowe ceny benzynki (i dolarowe ropki). I co z
          takimi obywatelami jak ty powinnismy zrobic? Juz wiem! Odebrac im przywileje
          uzywania drog publicznych (i pojazdow samochodowych). Piechota od dzis.



          • milleniusz Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 19.06.08, 13:38
            Udaj się ze swoimi kompleksami gdzie indziej, proszę. Najlepiej do specjalisty.
            Ja wiem, że forum jest tańsze i w jakiś sposób obrażanie innych dowartościowuje,
            ale to jest działanie na krótką metę. Nikt Ci tak nie pomoże, jak dobry fachowiec.

            Z pozdrowieniem,

            Pieszy.

            :)
    • jureek Re: Nowe teorie na temat oszczednej jazdy: 19.06.08, 12:37
      Ja sprzedałem po prostu samochód. Da się żyć bez auta, a jak naprawdę
      potrzebuję, to biorę z car-sharing.
      Jura

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka