Gość: jo
IP: *.chello.pl
01.11.05, 15:26
Słuchajcie, Towarzyszki Niedoli:)
Właśnie przyszło mi do głowy coś....
Acnedermu używałam od grudnia do września. Na początku drobne efekty, za to
cierpienie nie do opisania. Przestał działać. Teraz próbowałam effaklaru k. nic.
wcześniej jeszczej robiłam złuszczanie TCA [efekt zerowy, nerwy zszarpane],
był Davercin, Clindacne, antybiotyki doustne... długo by wymieniać.
Uswiadomilam sobie, ze najlepszy byl clindacne, bo byl...zelem. Moja cera
[wrazliwa, tradzikowa, naczynkowa, rozszerzone pory, zaskórniki, ufff!]
najlepiej znosi żele.
Wpadłam zatem na pomysł.
Na noc lekki krem nawilżający [jednak zawsze krem zatyka pory], do mycia - zel
Normaderm [może zamienię na Ivostin], a na dzien Skinoren żel. Bez babrania
sie w tej maści. Co z tego, ze tansza, skoro to mazidło. A i tak opakowanie
jest zdaje się mniejsze, niz skinorenu.
I tu pytanie: moze któraś z Was juz ma za soba taką zamianę: Acnedermu na
Skinoren [nie odwrotnie] i mogłaby sie podzielic wrażeniami?
Albo w ogóle cos w temacie: rozszerzone pory a żele kontra maści [kremy]?