Dodaj do ulubionych

Do rodzących w Zdrojach - ostatnio

13.02.06, 14:17
Witam serdecznie, mam kilka pytań do dziewczyn, które rodziły w Zdrojach w
ostatnich miesiącach:
1. Co musiałyście przywieźć ze sobą do szpitala, co było niepotrzebne?
2. Ile łóżek jest na sali, czy sale są w miarę duże (to znazy, czy przy
każdym łóżku każda kobieta ma np, półkę - pytam bo jak leżałam na ginekologii
to pokój był tak ciasny, że musiałyśmy się dzielić jedną półeczką?
3. Czy jest możliwość wykupienia sali jednoosobowej?
4. Jak odbieracie lekarzy i położne, czy były pomocne?
5. Jak wyglądają wizyty, czy jest osobna sala, czy wszystko się odbywa na
sali w której się leży?

Bardzo was proszę opiszcie, z jak największą ilością szczegółów wasz poród
tam, rodzę już niedługo i ogarania mnie strach.
Obserwuj wątek
    • aga2411 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 13.02.06, 14:41
      redda napisała:

      > Witam serdecznie, mam kilka pytań do dziewczyn, które rodziły w Zdrojach w
      > ostatnich miesiącach:
      rodziłam w grudniu więc czuję się wywołana do odpowiedzi :)

      > 1. Co musiałyście przywieźć ze sobą do szpitala, co było niepotrzebne?

      poza tym co bierzesz standardowo, czyli rzeczy osobiste itp. ja wzięłam na
      córci paczkę chusteczek nawilżonych do mycia pupci, wzięłam swoją pieluchę
      tetrową i to chyba wszystko, nie bierz dla siebie podkładów poporodowych - jest
      ich naprawdę dużo

      > 2. Ile łóżek jest na sali, czy sale są w miarę duże (to znazy, czy przy
      > każdym łóżku każda kobieta ma np, półkę - pytam bo jak leżałam na ginekologii
      > to pokój był tak ciasny, że musiałyśmy się dzielić jedną półeczką?

      z tego co ja widziałam sale są przeważnie 2 osobowe, przy każdym łóżku jest
      swój stolik, oprócz tego są chyba takie większe stoliki i krzesła do zjedzenia
      obiadu (piszę chyba bo ja miałam pokój 1 osobowy) po cesarce sale pooperacyjne
      są 3 osobowe - tam leżysz bez dzieciaczka.

      > 3. Czy jest możliwość wykupienia sali jednoosobowej?

      Nie mam pojęcia, ja miałam co prawda salę 1 osobową, ale nic za nią nie
      płaciłam - tam mnie przenieśli z sali pooperacyjnej

      > 4. Jak odbieracie lekarzy i położne, czy były pomocne?

      Lekarze i położne z oddziału położniczego są dosyć mili i pomocni (zależy od
      zmiany), natomiast fatalne są pielęgniarki z noworodków

      > 5. Jak wyglądają wizyty, czy jest osobna sala, czy wszystko się odbywa na
      > sali w której się leży?
      Chodzi Ci o wizyty lekarskie (obchody), czy o odwiedziny gosci Twoich? Obchody
      są na tej samej sali na której się leży (zero prywatności niestety, badają Cię
      przy współleżących) jedynie przed wypisem badanie ginekologiczne jest w pokoju
      badań. A odwiedziny Twoich gości są na tej sali gdzie leżysz
      >
      > Bardzo was proszę opiszcie, z jak największą ilością szczegółów wasz poród
      > tam, rodzę już niedługo i ogarania mnie strach.

      Szczegółów porodu Ci nie napiszę bo nie chcę Cię starszyć, ja pobyt w tym
      szpitalu przypłaciłam depresją poporodową

      • domiska1 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 13.02.06, 16:18
        nie rodzilam w tym szpitalu.mam jedno pytanie do agi,nie ukrywam,ze powoduje mna
        straszna ciekawosc,badano cie ginekologicznie kilka dni po porodzie?????
        przeprasam,ale mnie to sie kojarzy cokolwiek z horrorem!
        pozdrawiam!
        • malgosiek2 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 13.02.06, 17:25
          Przepraszam,ze się wtrącę,ale w żadnym szpitalu po psn NIE badają
          ginekologicznie.
          Owszem jest badanie gin.pacjentek,ale po c.c celem sprawdzenia blizny od środka.
          Pzdr.Gosia
        • aga2411 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 14.02.06, 00:45
          to było badanie po cc
    • mamka22 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 13.02.06, 16:45
      1.Co musiałyście przywieźć ze sobą do szpitala, co było niepotrzebne?

      Dla dziddzi tylko chusteczki do pupy i ubranka na wyjście. Wszystko tak mają. To
      chyba jedyny szpital, co wszystko ma dla dzieci (ubranka, rożki, kosmetyki,
      pieluchy)
      Dla siebie ręczniki,klapki, kosmetyki, sztućce. Koszula najlepiej szpitalan (po
      co zabrudzić swoją), podkłady tez najlepiej szpitalne (bo jałowe).

      2. Ile łóżek jest na sali, czy sale są w miarę duże (to znazy, czy przy
      każdym łóżku każda kobieta ma np, półkę - pytam bo jak leżałam na ginekologii
      to pokój był tak ciasny, że musiałyśmy się dzielić jedną półeczką?

      Sale są dwu osobowe. Każda kobieta ma typową szpitalną szafkę. Jest stół
      krzesła, zlew, lustro. Nie są to salki nowoczesne, ale bardzo przyjemne.

      3. Czy jest możliwość wykupienia sali jednoosobowej?

      Nie wiem. Ale po co? We dwójke raźniej !!!

      4. Jak odbieracie lekarzy i położne, czy były pomocne?

      Baaaaaaaaardzo.

      5. Jak wyglądają wizyty, czy jest osobna sala, czy wszystko się odbywa na
      sali w której się leży?

      Wszystko na sali na której sie leży. Ale chodzi ci pewnie o obchód. W każdym
      szpitalu tak jest. Nie wyobrażam sobei tego inaczej. Tu nie ma sie czego
      krępować, ani wstydzić.

      Polecam szpital jak najbardziej.
    • redda Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 14.02.06, 07:31
      Wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi.
      Dziewczyny, jeśli możecie to napiszcie jeszcze jak było w waszym przypadku z
      lewatywą - czy jest wykonywana zawsze, jak to wygląda (ja naprawdę jestem
      zielona) oraz z goleniem, gdzie się odbywa. I jeszcze czy miałyście poród
      rodzinny, a jeśli tak to czy ktoś wam towarzyszył od samego początku, tj. od
      wizyty na izbie przyjęć aż do porodu, czy może czekał gdzieś na korytarzu do
      momentu rozpoczęcia akcji porodowej.
      • domiska1 do agi 14.02.06, 12:03
        przepraszam za pytanie,ale nie wiedzialam,ze rodzilas przez cc.badanie
        ginekologiczne po porodzie naturalnym jawilo mi sie jako horror.
        pozdrawiam,d.
    • mamka22 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 14.02.06, 16:30
      Co do lewatywy, to położne się pytają czy chcemy czy nie lewatywę. Gorąco ją
      polecam, gdyż to nic strasznego ani obrzydliwego, a pomaga bardzo. Rodzisz bez
      stresu, że wraz z dzidzią pojawi się na świecie jeszcze jakaś niespodzianka!!

      Golenie odbywa się tuż przed samym nacięciem - jeden delikatnych ruch maszynką w
      okolicy nacięcia, a nie tak jak niektóre sobie wyobrażają, że wygolona zostaje
      cała okolica.

      Pozdrawiam
    • all305 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 14.02.06, 23:34
      Przy porodzie rodzinnym nie wiem jak jest w praktyce ale pytałam osobiście
      położną będąc w szpitalu to powiedziała że tatusia przebierają wtedy kiedy
      zaczyna się akcja porodowa i nie jest obecny przez cały czas.
      To trochę bezsensu, bo chyba właśnie o to chodzi żeby mąż towarzyszył przez te
      długie godziny wyczekiwania a nie w momencie kiedy nie jesteś już w stanie
      ocenić co się dookoła dzieje i skupiasz się jedynie na sobie i dziecku.
      Ja będę chciała żebyśmy byli razem od początku.

      A co do badania krocza po porodzie, to ja uważam rozkładanie nóg przed
      dwudziestoosobową widownią na sali podczas wizyty za upokarzające. Podkreślam
      że jest to moje osobiste zdanie na ten temat.
    • kamyk4 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 15.02.06, 01:37
      Jedynek w Zdrojach nie ma.
      Polozne rewelacyjne ,lekarze ok ale nie dr. papala (bodajze)-modlilam sie zeby skonczyl mnie dotykac bo mialam ochote wyc. Nie wiem jak u innych u mie lekarz byl 3 razy w trakcie porodu i mnie szyl. Reszte sprawy zalatwily polozne i ja to popieram.
      Porod rodzinny:
      Polozna powiedziala bardzo stanowczo mojemu mezowi zeby szedl do domu spac bo akcja to sie zacznie uuuuu nie wiadomo kiedy pewnei za 12 godzin. Zaczela sie wczesniej i zadzwonilam po chlopa zeby przyjechal i trzymal mnie za reke:) Uwazam ze byl wtedy kiedy potrzeba. POlozna mi tylko zapomniala powiedizec ze ja tez powinnam spac wtedy kiedy ta akcja sie dopiero rozwijala, no ale trudno.
      To jest o tyle dobre ze placisz za porod rodzinny kiedy jest szansa na psn a nei ze placisz a potem sie okazuje cc.
      Na cztery sale do rodzenia widzialam 2 lazienki. Duze z lezanka, plastikowymi krzeslami pod prysznicem, toaleta itp. Zrobilam lewatywe-polecam! i mialam lazienke do swojej dyspozycji na tak dlugo na ile chcialam.
      Nic si enie boj, bedzie ok. A ja bym zadzownila do szpitala i zapytala sie kiedy mozna zwiedzic porodowke. Mi to bardzo pomoglo.
    • mamka22 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 15.02.06, 09:50
      Popieram zwiedzanie porodówki!
      Mi i mężowi to pomogło. W dniu porodu czułam się dzięki temu jakoś spokojniej i
      znajomo.

      Co do porodu rodzinnego, to mąż jest z Toba od samego początku czyli od izby
      przyjęć i nie opuszcza sali nawet przy badaniu przez lekarza.

      Co do pokazywania krocza przy obchodzie, to.... hmmmm... Po porodzie, gdzie
      wszyscy wszystko widzą, to oględziny na obchodzie nie są już niczym krępującym.

      Pozdrawiam.
      • redda Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 15.02.06, 12:31
        Cieszę się, że mąż będzie mógł być ze mną od początku.
        Co do zwiedzania porodówki - to na tą chwilę nie wchodzi to w grę, bo walczę na
        leżąco o każdy dzień.
        Pozdrawiam
    • kacha55 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 15.02.06, 13:22
      Witajcie, mnie położna pytała czy chce robić lewatywę-powiedzialam, że tak i
      było ok. Dla mnie to było ważne bo byłam z mężem, a czułabym się niezręcznie
      gdyby on był, a wiadomo co by sie stało?? :))
      • boyena Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 15.02.06, 14:25
        a mnie nie zrobiono lewatywy bo juz nie bylo czasu i faktycznie bylo to bardzo
        krępujące... dla mnie. wszystkich naokoło przepraszałam, ale najbardziej głupio
        mi było właśnie przed mężem, nie umiałam wyluzować choć twierdził, że ja się
        niepotzrebnie tym przejmuję . on przyjął, że tak jest po prostu przy porodzie i
        już. położne tym bardziej miały luz. ale jednak. jak się Was pytają czy chcecie
        lewatywe to lepiej róbcie:)
        • akna74 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 17.02.06, 10:26
          z tym ze słyszałam ze nawet po lewatywie zdarzaja sie niespodzianki..
          ania
          • izaazi Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 17.02.06, 20:40
            Ja rodizłam w Zrojach 30 stycznia 2006
            Miałam cesarskie ciecie
            Sala pooperacyjna okropna - zespute łózko - cieżko mi sie schodziła i jescze
            gorzej karmiło dziecko. Puki nie przeniesli mnie na normalna salę.
            Na normalnej po dwie osoby. Ale dla mnie to i tak za duzo tym bardziej ze mała
            bardzo płakała w szpitalu
            Mój pobyt był długi bo aż 8 dni
            Wiec zobaczyłam wszystkie zmiany połoznych
            Te które opiekuja sie mamami są dla mnie w porządku - jedna która pomagałam mi
            wstać po 24 godzinach była po prostu super
            Gorzej z tymi od noworodków - teksty typu a jak sobie pani da rade w domu z
            głupim usmieszkiem są dla mnie jak najbardziej nie na miejscu
            Poza tym szpital przyjazndy matce i dziecku zero smoczków i butelek. Ale
            wpychają na uspokojenie dzieciom gumowe rękawiczki w buzke zeby były cicho,.
            Moja sie tak nauczyła ze z tą rękawiczką musiałam wracać do domu i oczywiście
            nie ominął nas smoczek.
            Nacierpiałam sie tam psychicznie i fizycznie - nie wiem czy jestem zadowolona
            ze zdrojów.
            Zarażono mnie paciorkowcem :(( tylko nikt nie chce sie do tego przyznać ,
            Miałam robione badania przed porodem które wykazały ze takiej bakterii nie mam
            w sobie. Mała była leczona antybiotykami i ja też. Nikt do końca nie powiedział
            mi co małej jest. Dopiero na końcu dowiedziałam sie ze miała zakazenie
            wewnątrzmaciczne, a mówili wczesniej o infekcji uszka. Na moje pytania pani
            pediatra powiedziałą ze mam nie wydziwiać i sie nie interesowac i nie podwarzac
            opini lekarzy - pracuje tam taka nowa od niedawna. To nie jest moja opinia
            tylko. Kolezanka ze szkoły rodzenia również nie mogła sie z nią dogadac - rzpez
            to też bardzo płakała bo nie chcieli powiedziec czemu robią badania jej
            dziecku - i czy wszystko jest w porządku.
            Także na razie dzidzie mam zdrową = ale to co jej było - nie wiem czy nie
            bedzie miało wpływu w przyszłosci bo nikt mnie nawet nie poifnormował:((szkoda
            gadac/ Wszystko cicho cicho
            • boyena Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 17.02.06, 22:35
              o rany, to faktycznie trafiłaś.... oby córcia była tylko zdrowa. muszę
              porzyznać, ze mnie nieźle nastraszyłaś. a byłam taka zadowolona... oby było
              wszystko dobrze
              • ag_ulek Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 01.03.06, 18:25
                ja rodzilam w zdrojach w grudniu.
                Boze, aga 241 i izaazi - jakbym o sobie czytala.
                ja mialam cc i robla mi je przemila babeczka - nie wiem jak sie nazywala -
                strasza babka z klasa, ktora ma tylko dyzury w Zdrojach.
                Sama porodowke wspominam mile, polozne fantastyczne, lekarze tez - lewatywa to
                pikus - a pani, ktora ja robila nie dala mi sie poczuc jakos dziwnie.
                Natomiast oddzial polozniczy to koszmar.
                Trzymano mnie i moja wspolspaczke w sali pooperacyjnej-czytaj blisko pokoiku
                poloznych - az dwa dni bo nic sie nie zwalnialo.
                Nie mozna bylo spac bo pielegniarki albo sie chichraly i potkowaly na caly
                regulator, mialy tak samo wlaczony telewizor, po zmianie kroplowki zostawialy
                zapalana jarzeniowke - slowem koszmar
                i tak przez dwa dni.
                Pozniej ja dostalam sale jednoosobowa - moj maz przyniosl mi radio i to dalo
                troch normalnosci.
                Nie mniej - rano o 6stej przychodzi jedna salowa od wycierania zlewu, druga od
                podlogi, trzecia od wyrzucania smieci - tluka sie, zostawiaja drzwi otwarte no i
                swiatlo - a Ty kombinuj jak tu sie zwlec z obolalym brzuchem z wysokiego lozka i
                zgas, zamknij itp.
                Byla tam tez malolata stazystka - ktora wszelkie rozumy pozjadala - i zeby
                polozyc karte - o 6 rano rowniez zapalala jarzeniowke - co zupelnie nie bylo
                potrzebne bo po pierwsze stolik byl tuz przy drzwiach a po drugie - w kazdych
                drzwiach jest szyba wiec swiatlo z korytarza jest wystarczajace.
                Nie wspomne o trepach, tupaniu, i skrzypiacych drzwiach od oddzialu noworodkowego.
                to techniczne uciazliwosci plus czynnik ludzki.
                Mialam problemy z przystawieniem dziecka do piersi - i co?
                nikt mi tak naprawde nieczego nie wytlumaczyl, gdy prosilam o pomoc kazda babka
                z przewracaniem oczu i odpowiednim komentarzem wkladala moja piers dziecku do
                buzi - juz nawet nie licze ile osob gmeralo mi przy biuscie.
                Nie bylo fachowej porady - nic. Czulam sie jak przyslowiowy wrzut na tylku.
                Szczytem leserstwa jest siostra Agnieszka od noworodkow - w bialym fartuchu,
                zlotym krzyzu na dekolcie i ciemnych wlosach - otoz siostra Agnieszka na kazda
                moja prosbe odpowiadala - ZARAZ przyjde. I to by bylo na tyle. Nie pojawiala
                sie.Najfajniejsza babka byla Pani Zosia i Kasia Jarska.
                Nie musze chyba pisac, ze problemy z karmieniem wpedzily mnie w totalna depreche
                - tesktu w stylu - jak sobie pani w domu poradzi - byly na porzadku dziennym.
                Rowniez nalezaloby wymienic postawe pani dr od noworodkow, szczuplej szatynki po
                30tce. Wchodzac do mojej sali odbezpieczyla dziecko z rozka i stwierdzila, ze
                chyba chce dziecko zaglodzic bo jest chude - nie musze Wam chyba dodawac co
                czuje matka w depresji, ktora posadzaja o to, ze nie chce wykarmic swojego
                dziecka. Mnie sie zyc odechcialo.
                Tyle.
                Co do tego co trzeba miec - to juz dziewczyny wszystko powiedzialy.
                chusteczki nawilzone do pupy, ja mialam jeszcze taki jednorazowy podklad na
                przewijak. I mialam rowniez swoje pieluszki - ale nie trzeba bo tam akurat sa.
                pozdrawiam serdecznie i zycze samych cudownych wspomnien :)
    • kacha55 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 02.03.06, 11:45
      Witajcie, proponuję Wam dziewczyny wypełnić ankiety -Rodzić po ludzku-. Ja
      wypełniłam i na dodatek opisałam swój poród. Większość z nas jest zadowolona z
      porodówki ale położniczy fatalny-taki szpital nie ma prawa nosić nazwy przyjazny
      dziecku. Niby nie jest tak źle ale większość z nas kierowała sie wybierjąc
      szpital "pewny" przyjazny dla mamy i dziecka. jedna wielka pomyłka. pozdrawiam :))
    • redda Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 02.03.06, 16:49
      Dziewczyny, mam jeszcze jedno pytanie:
      Czy przed porodem można zrobić w Zdrojach KTG bez problemu?
      Czy wystarczy zadzwonić na izbę przyjęć i się umówić? Jeśli tak, to czy, żeby
      zrobili, trzeba położyc się na oddziale czy jest jakieś specjalne miejsce do
      ego przeznaczone?
      • ag_ulek Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 02.03.06, 17:43
        wlasnie to jest dziwne w Zdrojach, ze mozna zrobic ktg ale - trzeba przyjsc z
        wlasna pizama (no chyba, ze sie nie wezmie to dadza ) i przebrac sie w kapcie
        badz klapki.
        lepiej wczesniej zadzwonic - bo moze byc wyjatkowo duzo rodzacych co rowna sie z
        dlugiemu oczekwianiu.
        Redda - spokojnie -wszystko mozna przezyc ;) a potem jest juz fajosko :)
        pozdrawiam serdecznie
        A.
        • akna74 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 02.03.06, 20:15
          chodze do szkoły rodzenia w zdrojach i nie moge sie nadziwic ze tam wszystko
          pieknie ładnie, opieka, pomoc itp a wy piszecie ze masakra (mówie o opiece po
          porodzie juz..) jestem troszke załamana, ale cały czas mowie sobie ze 2 doby i
          do domu jakos przezyję. Tez was prosze wypełniajcie ankiety, moze cos sie
          zmieni..
          Ania
          • izaazi Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 06.03.06, 22:46
            Wiesz ja tez myslałam tak jak ty - dwie domy i do domu a tym sposobem byłam tam
            8 dni - i widziałam wszystko. Zycze ci zebys była tam jak najkrócej bo tam dla
            mnie choroba wisi w powietrzu niby ciepło a jakiś wiatr chodzi po całym
            oddziale. Przyłączam sie do opisów dziewczyn o zdrojach, zwłaszcza tych
            najświeższych - to wszystko jest szczera prawda. Wiem o jaką starzystke
            chodzi.Wiem o jakie połozne - i faktycznie trzeba wypełniac te ankiety zeby
            wreszcie ktoś tam w tych Zdrojach porzadek zrobił
            Pozdrawiam Iza i Alunia (ma juz ponad 5 tygodni:)
    • mamka22 Re: Do rodzących w Zdrojach - ostatnio 03.03.06, 16:35
      Ja w sumie nie mam zastrzeżen, co do opieki po porodzie - serio.
      Tylko do pań od noworodków, które troche zwalają wszyteko na mamy, ale to ponoć
      norma w każdym szpitalu.

      Spędziłam tam 2 doby po porodzie i nie mogę narzekać.
      a co do porodu, to tak jak wczesniej pisałam - rewelka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka