linda1975
28.06.06, 22:02
Moje maleństwo urodziło się przez cc z wagą 3300 i 52 cm. Co przeszłam na
Unii to moje, do dzisaj nie mogę się pozbierać. Jak trafiłam na izbę przyjęć
czekałam na lekarza przeszło 2 godziny, wreszcie przyszedł, zbadał mnie i pod
ktg, następnie poszłam na salę porodową. Sama niosłam torbę nawet się nikt
nie pofatygował żeby mi pomóc. Na sali porodowej położna była w miarę miła, a
nawet chwilami były dwie, ale w życiu nie zapomnę lekarza dr Nestrowicz.
Wprowadziła bez mojej zgody studentów, cały czas prawiła głupie uwagi pod
moim adresem, nazwała mnie chisteryczą, popłakałam się i tyle. Po 6 godz.
męki zdecydowała się zrobić cesarkę. Podczas cesarki nie odzywała się do
mnie, może i lepiej. Po 6 godzinach od cesarki przewieźli mnie na połóg. Ja
obolała nikt nie pofatygował się żeby mi przystawić dziecko do piersi lub w
czymkolwiek pomóc, są tam tak wredne położne (wszystkie) wyłam jak bóbr, a
teraz jak sobie przypomnę normalnie mi się ręce trzęsą. Dr Celewicz
prowadzący ciążę olał mnie w szpitalu totalnie. Na noworodkach lepiej nie
było, żeby coś się dowiedzić graniczy to z cudem.
Jedyny plus tego wszystkiego do że mój syneczek jest teraz ze mną i że mogę
się cieszyć z bycia mamą.