czarny-kubraczek
19.10.10, 15:51
Wy juz macie troche doswiadczenia z tesciowymi, wiec pisze na tym forum i moze mi cos poradzicie. Zauwazylam, ze jest to jedno z niewielu forow na gazecie, gdzie rzadko zdarzaja sie trolle czy jakies obrzucanie wyzwiskami. Moje pytanie dotyczy pierwszej wizyty u prawie "tesciowej", ktora mnie raczej nie lubi. Co o tym swiadczy? Znamy sie z moim M prawie 5 lat a od 1,5 roku mieszkamy razem. Pani ta mimo usilnych naszych zaproszen nigdy do nas nie przyjechala, kiedy dzwoni i ja odbiore telefon to jest bardzo oficjalna, chlodna. Probuje zagadywac, przyznam sie ze probowalam sie lekko podlizywac czy pochwalic jej syna ale ona jest taka oficjalna:-( Siostra mojego M tez taka jest. Kiedys przyjechala do niego i kiedy M wyszedl do kuchni zrobic kawe a ja probowalam rozpoczac mila rozmowe (bo mi wtedy bardzo zalezalo na dobrych kontaktach z jego rodzina) to milczala i wrogo patrzyla na mnie. Miarka sie przebrala, kiedy siostra M zadzwonila do mnie (juz jak mieszkalismy razem) i powiedziala, ze ona mysli, ze jestem z M dla pieniedzy. Tu dodam, ze ja pracuje, jednoczesnie studiuje (choc to nie sa moze ambitne studia) i nigdy od niego nie bralam pieniedzy (oczywiscie z drugiej strony, jesli on mnie zaprasza do restauracji czy kina to on placi). Moze problemem dla nich jest duza roznica wieku - 13 lat? Wtedy sie wkurzylam i powiedzialam o tym M: on byl zdziwiony, zapytal sie mnie czy dobrze zrozumialam, na co ja powiedzialam, ze tak. Na tym sie skonczylo i poszlismy spac. Na drugi dzien kiedy on wrocil z pracy to od razu poszedl do telefonu i zadzwonil do siostry i wylozyl kawe na lawe: powiedzial jej, ze my wezmiemy slub i powinna sie do tego przyzwyczaic. Ja to wszystko slyszalam i w sumie dla mnie sprawa jest zalatwiona. Nawet mi moj M tym meskim postawieniem sprawy zaiponowal - rozmowa byla krotka, po mesku ale i kulturalna:-) Tym niemniej boje sie tej wizyty u jego mamy, bo mam wrazenie, ze za tym wszystkim, za przyczyna niecheci do mnie jego rodziny stoi jego mama. Jego mama jest wg opowiesci M bardzo zaborcza, jednoczesnie wymaga ale tez np. jej corka jest calym jej zyciem a syn to bardziej sluzy do zalatwiania spraw. Jego mama co chwila odwiedza corke, pomaga jej, jest dumna z niej (choc siostra M nie ma nawet matury i najczesciej jest bezrobotna). Moj M jest pracowity, wyksztalcony, z dobra praca, dobrym charakterem i bardzo lubiany przez wszystkich a "tesciowa" caly czas ma cos do niego, stale go krytykuje np. ostatnio smiala sie z niego, ze nic nie umie robic (tak powiedziala wg niego), bo kupil inna salate niz ona chciala. Mam wrazenie, ze jego siostra to taka "ksiezniczka" a on gra role "chlopca na posylki" w tej rodzinie.
Jego rodzina reprezentuje tez nieco ine wartosci niz ja: kobiety wychodza za maz w wieku 17-21 lat, szybko rodza dzieci, nie ksztalca sie i nie pracuja, chodza czesto do kosciola. Ja jestem raczej przeciwienstwem tego stylu zycia - moj M tez powiedzial, ze mu to nie odpowiada. To tak mniej wiecej wyglada - 21 listopada "tesciowa" zgodzila sie na wizyte. Tzn. moj M bardzo nalegal na to i w koncu laskawie sie zgodzila. Nie wiem jak ja on przekonal (bo prawie 5 lat to ona w ogole nie chciala), ale sie nie pytalam. Wiem tylko ze podobno powiedziala, ze nie bedzie gotowala obiadu na co moj M powiedzial podobno, ze wystarczy kawa i ze to bedzie wizyta 1-2 godziny a potem sobie pojedziemy. Co mi radzicie? Na co mam sie przygotowac? Jak ubrac? Mysle, ze dobrze jest kupic jakis maly prezent? (spytam sie M co bedzie najlepsze). Wiem, ze warunki wyjsciowe nie sa najlepsze, bo ona mnie raczej nie pokocha ale uwazam, ze dobrze ze choc raz sie zobaczymy. Ja sobie powiedzialam, ze jakby ta wizyta rozstrzygnie czy w ogole bede utrzymywac kontakty z nia. Ale chyba dobrze, ze do tej wizyty dojdzie?