Dodaj do ulubionych

"Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932)

21.10.07, 18:54
"Pozieta może, że jestem z Kieźlin, gdzie przy moście leży na kecie
przyziojzany duży kwap, pozieta, że jestem z Purdy, bo w Purdzie
każdemu łujdzie, może z Mik i Zolbków, bo Zolbki i Miki, to wszystko
klatniki. A może pozieta, że jestem z Likuz, gdzie z gajsionów
klaftry łustaziajo albo z Kaplityn, gdzie ludzie mnieli reka
przyziojzanego na kecie przy moście. Kiedy pewnego razu wyschła woda
w strudze, przenieśli ludziska reke do jeziora. Nie jestem też ani z
Klebarku, gdzie sia chodzi jek po garku.
A tera łopsisza wom, jek wiglondom. Wiboczta tylko siułka, bo musza
wziojść do ranki szpigiel i w niego patrzyć, aby łobrozek buł
doskonały i zierny.
- Joł, joł, jek sia zestarzołeś, Winczaro, joł, joł. Jeki ty bułeś
kiedyś krzepki, jekie ty miołeś bistre łoczy. Coprawda łuszy
pozostały te same łodstajonce jek łu truzia. Włosy noprowda mosz
długie. Brzi mocne i dziś jeszcze so. Nos ten sam podderty troszka,
nozdrza duże, móziono, że je mosz łod zażywanio tubaki. Nie zabocza
wom mózić i ło swojich zmabach. Dobre so, nie dlatego, że ani roz
nie bułem łu doktora, ale dlatego, że gwołt jodłem bruksi i chleba
razowego. Koszula na szyji troszka wistaje, bo buła szyta na wirost.
Łutkała jo i łuszyła jo moja bobka, kiedy krosna buły w modzie.
Krogi żodne ni mom, bo na śwanta albo niedziela bzierza jedwabno
kitojka na szyja. Łobleka moja, to zokrok w rodzaju burka, a portki
parciane.
Tero mota mój łobrozek. I już słucham głosy: "Toć tero przypominawa
sobzie tego Winczara, tego ziecznego rajka".
Dobrze, dobrze ludziska - a znota wi moja dusza? Dusza moja jest
warnijska, dusza moja jest czysto jek ten głos słozika, jek te pola
warnijskie, na chtórych spoczywajo prochy naszych łojców. Dusza moja
zie jek kochać to wszystko, co jest warnijskie. Dusza moja rozpływa
sia, jek tylko słucha godka, chtóro słuichała już w kolebce. To też
zidzita łu mnie, kochane czytelniki pogodne łoblicze, bo pokochołem
warnijskie zwyczaje i łobyczaje i mom ziara w lepsze jutro śwanty
Warniji. Natura do mnie sia śnieje - skowronek, aj to najlepszy mój
kamrot.
Spod mi szpigiel na ziemnia, roztłukł sia. Nie banda wom też dużo
praziuł ło sobzie, Poziam ło czem innem.
Buł cias, kiedy bułem młody. Bocza coprawda mało, ale kiebym chcioł
wszystko ciekawe łopsisać, nie starczułoby skóry łod wołu. Jeko
szurek wciurko musiołem ziedzieć i zidzić, łolekołem jek psijany,
kiedy szedłem bez las z mniasta do domu. Matka móziuła, że jestem
jek żywe srebro. "Chlapna cia w pisk, jek bandziesz mi dużo
przedrzeźnioł". Bułem i niekiedy noperty, chociaż do kożdy roboty
sia ciepołem. Bocza jeszcze, jek matka nieroz szylowała nad strugo
bzielizna, i kiedy potem razem jo wołkowalim. Wołkowanie łodbiwało
sia w ten sposób, że matka łokrącała bzielizna ło jedan wołek,
przewróciuła szemel do góry nogami wsadziuła mnie na ten przewrócony
szemeł i tek mnie kołysała.
Nojlepsza buło łuciecha dla łojca, kiedy przyszedem ze szkoły i
poziedołem mu, że sia bziodowalim z Jandrysem Klaperskim. Jo go
poredziułem, a kiedy ciepołem sia drugiego szurka, wtedy szulnistrz
rozgoniuł naju, jek kurów. Powolany błotem wrocołem do domu. Łojciec
na mnie nic nie móziuł, pitoł tylko, czy jelim (tak napisane? - f.)
dużo w babojandza, żołnierza, w szkulnistrza, ksiandza i jansze
rzeczy.
Wciurko to sia działo w ziosce rodzinnej. Ale przyszedł cias, że i
jo musiołem wychodzić za chlebem. Kuczuło mi sia w domu. Przecie
Warnijo taka psiankna i duża, pomyślałem sobzie. Bułem już wtedy
myndig, a że mniołem na szyji szkaplerki i śwancono matelka, śniało
wuruszułem w droga"

c.d.n.
Obserwuj wątek
    • freemason Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 21.10.07, 19:17
      "W Dizitach zatrzymołem sia łu jednego przyjociela. Nojrzeli mnie
      jednak tylo tek długo, jek im mocno robziuł, potem jeko takiego
      neskrozitka prazie że nie wyrzucili.
      W Dizitach być i znać cało łokolica a nie poziedać coś ło jich
      dziejach bułoby grzechem. Bocza jeszcze, jek weselno buło tu na
      kiermasie, kiedy z ziołkami ludzie z dalekich przychodzili ziosków.
      Dizity majo jek i inne zioski swoje nazwy gór, bagnów i dołów. Góra
      szubzianica 2 klm łod zioski, dlatego tak zwana, bo tu kiedyś stała
      szubzianica. Do dziś zidać jeszcze z wojny szwedzki łokopy, chtóre
      nazywajo sia szwedzkemi. A zapytojta tylo diziczoków, czy chtóry nie
      znoł bzielnika dizickiego? Nie daleko Dizit, kiedy sia jidzie drogo
      do Redykojn, szpukuje. Kożdy zie, że to łu Łosiejki.
      Łosiejki jo sia barzo bojołem, bo tam szpukowoło. Dokumentnie nie
      bocza już wszystkiego, ziam tylko, że dusze chodziuły i straszuły.
      Dizity w nowszych ciasach znane buły, że niedaleko zioski stała
      Zeppelinhalla. Ale ło to mniejsze, bo z Dizit musiołem dali
      wandrować, aby na chlyp dobzie zarobzić. Krótko przed Grynolem,
      gdzie poszłem do drugiego przyjociela, spitołem sia ludzi, jeko jest
      do niego najprostszo droga. Redzono mi, że mom nojpsierz jiść dołem
      leszczynowem, i przez mrówkowo góra. Tam zobocze gburstwo po prawy
      rance, gdzie na stodole mnioło buć gniazdo łod bociona.
      Dycht richtig też szedem, bo z daleka poznołem Anulka, chtóra na
      pydach niosła woda z szarynowych łąk.
      Kiedy, tek szedł blisko jeziora małego Pluszna ciajszko mi sia
      zrobziuło na sercu. Patrzołem jeszcze na pole (słupy), chtóre
      tchsiuły w wodzie a w kiedojszych ciasach służuły jeko słupy do
      mostu. Przez tan most jechoł sobzie za downych dobrych lot bziskup
      warnijski z Fromborka do Warszawy (nie ziedziołem tego, ale ludzie
      do dziś jeszcze łopoziedajo ło tem). Przez ten most bziskup dostał
      sia do Kucharzewa, gdzie przenocował i sia posiluł. Tem też
      mnieszkoł jego kuchorz, chtóremu bziskup podorował cała zioska.
      Ślinka jaż mi leciały na myśl, dlaczego mnie bezidnego i wtygnańca
      dziś ten som nie może spotko los. Zostało jednak tylo na ślinkach,
      musiołem dalej wandrować.
      W Grynole zaprzangli mnie do cepów. Psierszego dnia już dostołem
      pampele a krzyż mnie boloł jekby mnie byka pobodli. Snioć mi sia
      łodechiało łu tego przyjociela.
      Przez jekiś cias musiołem łu niego wytrzymać, boby wróble na dachu
      zemnie sia wyśniały. Barzi mi jednak tajskno buło za domem
      rodzinnem, lecz wziąwszy swój panconek pod pocha, dalej szłem po
      Warniji.
      Coprawda w Mojdach nie czułem sia początkowo jek w domu, bo jek
      łobejrzałem sia w łokolicy, doziedziołem sia to różnych dziwów. Buły
      tam djoble góry, a zierzchołek góry nazywoł sia Djoblica. Tam mnioł
      mnieć djobeł swoje młode. Były tam również bycze doły i bycze góry.
      Bułoby w tem najmniejszy strach, kieby nejekoś dewotka głosiła, że
      na byczej górze bandzie zabzity ruski car. Przepoziednia buła
      conajmniej sto lot staro, ale poziedano jo nom, że bando tam walczyć
      na londzie i w pozierzu. Jo wtedy młody jeszcze nie zierzułem w
      takie brydy, ale som sia w wojnie światowy przekonbołem, że
      proroctwo buło prawdziwe, bo łokoło tych gór bzitwa w roku 1914
      została łod mniamców wygrana.
      W Noglodach mniołem sia zatrzymac łu wuja, chtóry akurat wyprozioł
      richtszmaus. Nic dziwnego, że i mnie dostało sia kuchów, wosztów
      bajetrskiego psiwa, psieczonki łod świni i czorniny z świaczkami.
      Bułem wtedy sobzie jeszcze takem ramplokiem - na brumejzie grołem
      dobrze, to też nie pitołem sia długo i zagrołem gościom mazura. I
      potancowali sobzie ludziska, nakci do tanca, to i Warnijoki ziancy
      ciongno jek do różańca. Na psiersze mniejsce tancowników wysunęł sia
      Jandrys Palmowsków. Kazub jego jek łu gulona a włosy rozciochrane
      furoł po jizbzie. Dobrze podcinoł z nopsiantka z swojo dziewczyno,
      chcoiaż chodoki mu tylko klaprowali, a zokrok ziewoł sia jek klaty
      na plecionkach. Druga pora, to teki baryła z Getkowa. Belon mnioł
      jek landrot a głowa jek buber. Zidać buło że pot tlo ciurkoł mu po
      łusinie a jek łobrocołsia kiele dziewczyny z czerwonym sznoptuchem w
      ranku, to ludzie mózili: zidzita, Getkoziok kranci sie jek takie
      motozidło. Jo som radowałem sia, że przyszuniułem sia do
      rozweselenio gości. Brumejza chodziła mi w zambach jek taka zoga a
      pufołem jek lokomotywa".
      • rita100 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 21.10.07, 21:42
        Masonie, eszcze dali bandzie ? Barzo mi sia to lejduje choć musza barzo
        pomaluśku cytoć.
        • freemason Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 21.10.07, 22:07
          rita100 napisała:

          > Masonie, eszcze dali bandzie ? Barzo mi sia to lejduje choć musza
          barzo
          > pomaluśku cytoć.

          Będzie. Na razie udało mi się wklepać str. od 3 do 9. Książka liczy
          26 stron, do tego dołączony jest ciekawy słowniczek gwary.

          Sowa ciekawie pisze, zauważ np. że nie kończy przymiotników w
          dopełniaczu (np. warnijski zamiast warnijskiej). Nie stosuje też
          słów typowych dla gwary (np. wciórko pojawia się tylko raz, prawie
          zawsze jest wszystko, do tego "tylko" zamiast skrótowego "tlo", raz
          jest tylko "tylo") - mam wrażenie, że mimo stylizacji na język
          ludowy chce pozostać w zgodzie z polszczyzną "wysoką".

          Ciekawostka: "wi-" przechodzi w "zi-", z kolei "wy-" w "wi-".

          Nie odmienia też rzeczowników w bierniku (np. zidza ta nasza
          Warnija) - albo po prostu forma jest identyczna z mianownikiem...

          Na razie tyle obserwacji.

          Dla mnie ciekawy materiał poznawczy i w sumie zgrabne opowiadanko, z
          przyjemnością przeczytałem w lipcu w wolnej chwilce.

          Pzdr.
          • rita100 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 21.10.07, 22:30
            To zidzisz co w gwarze wszystko je dozwolone, a ludzia rózniście godali, a
            jinsze psisane je. Cykawi mnie zawdy tan układ zdań.
            Ni śpsiesz sia z tym psisaniem, bo to brok trawić pomaluśku i ciójgle wracać do
            tygo.

            ps: skasowałam tan dublowany wpsis.
      • freemason Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 21.10.07, 22:28
        freemason napisał:

        Na psiersze mniejsce tancowników wysunęł sia
        > Jandrys Palmowsków.

        Bardzo ciekawy sposób tworzenia nazwisk (ojciec Jandrysa to
        Palmowski). Obecny już dzisiaj chyba tylko na Kaszubach...
        • rita100 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 21.10.07, 22:51
          Fantastyczne łopoziadanie, dziankujewa ze noma dajesz na Forum. Ziela sia nauczim.
        • gajowy555 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 22.10.07, 12:14
          freemason napisał:
          > Na psiersze mniejsce tancowników wysunęł sia
          > > Jandrys Palmowsków.

          > Bardzo ciekawy sposób tworzenia nazwisk (ojciec Jandrysa to
          > Palmowski). Obecny już dzisiaj chyba tylko na Kaszubach...


          No jó. Jandrys to Andrzej, a forma tworzenia nazwisk znana do dzisiaj, np.
          Jacyków itp. A propos Palmowsków - we Łolstynie pón Palmowski mo salon Audi -
          Volkswagen...
          • rita100 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 22.10.07, 21:35
            A jo zabzieram sia dalyj czytoć barzo dokumantnie.
            • rita100 Re: A znota wi moja dusza? 23.10.07, 21:08
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=70915209&v=2&s=0
              Przerobziuła am kawałecke, taki śliczniuchny.
              • rita100 Re:W Dizitach szpukowoło. 24.10.07, 21:29
                "W Dizitach zatrzymołem sia łu jednego przyjociela. Nojrzeli mnie
                jednak tylo tek długo, jek im mocno robziuł, potem jeko takiego
                neskrozitka prazie że nie wyrzucili.
                W Dizitach być i znać cało łokolica a nie poziedać coś ło jich
                dziejach bułoby grzechem. Bocza jeszcze, jek weselno buło tu na
                kiermasie, kiedy z ziołkami ludzie z dalekich przychodzili ziosków.
                Dizity majo jek i inne zioski swoje nazwy gór, bagnów i dołów. Góra
                szubzianica 2 klm łod zioski, dlatego tak zwana, bo tu kiedyś stała
                szubzianica. Do dziś zidać jeszcze z wojny szwedzki łokopy, chtóre
                nazywajo sia szwedzkemi. A zapytojta tylo diziczoków, czy chtóry nie
                znoł bzielnika dizickiego? Nie daleko Dizit, kiedy sia jidzie drogo
                do Redykojn, szpukuje. Kożdy zie, że to łu Łosiejki.
                Łosiejki jo sia barzo bojołem, bo tam szpukowoło (straszyło). Dokumentnie nie
                bocza już wszystkiego, ziam tylko, że dusze chodziuły i straszuły. Dizity w
                nowszych ciasach znane buły, że niedaleko zioski stała Zeppelinhalla. Ale ło to
                mniejsze, bo z Dizit musiołem dali wandrować, aby na chlyp sobzie zarobzić.

                ---------
                Nojrzeli mnie jednak tylo tek długo, jek im mocno robziuł, potem jeko takiego
                neskrozitka prazie że nie wyrzucili.

                No tygo zdania am ni mniarkuja.
                --------
                bzielnika dizickiego?
                • rita100 Re:Dycht richtig też szedem 25.10.07, 22:24
                  "Łosiejki jo sia barzo bojołem, bo tam szpukowoło. Dokumentnie nie
                  bocza już wszystkiego, ziam tylko, że dusze chodziuły i straszuły.
                  Dizity w nowszych ciasach znane buły, że niedaleko zioski stała
                  Zeppelinhalla. Ale ło to mniejsze, bo z Dizit musiołem dali
                  wandrować, aby na chlyp dobzie zarobzić. Krótko przed Grynolem,
                  gdzie poszłem do drugiego przyjociela, spitołem sia ludzi, jeko jest
                  do niego najprostszo droga. Redzono mi, że mom nojpsierz jiść dołem
                  leszczynowem, i przez mrówkowo góra. Tam zobocze gburstwo po prawy
                  rance, gdzie na stodole mnioło buć gniazdo łod bociona.
                  Dycht richtig też szedem, bo z daleka poznołem Anulka, chtóra na
                  pydach niosła woda z szarynowych łąk."
                • gajowy555 Re:W Dizitach szpukowoło. 26.10.07, 15:18
                  rita100 napisała:

                  > No tygo zdania am ni mniarkuja.

                  > bzielnika dizickiego?


                  Jo , to buł zielorz kele Dyzit, co przedawoł ziela na różniste choroby. Tlo co
                  pamniantom, to łón sia Kozłowski mnianowoł. Jo am tyż tamój kedajś jeździuł, po
                  tyj ze czornygo bzu...
                  • rita100 Re:W Dizitach szpukowoło. 26.10.07, 20:42
                    Gwołt nowych słózieczek mowam. To łuż wyższy bildunek smile
      • rita100 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932) 27.10.07, 21:45
        To je fejniste, łopis zabazi

        "Bułem wtedy sobzie jeszcze takem ramplokiem - na brumejzie grołem
        dobrze, to też nie pitołem sia długo i zagrołem gościom mazura. I
        potancowali sobzie ludziska, nakci do tanca, to i Warnijoki ziancy
        ciongno jek do różańca. Na psiersze mniejsce tancowników wysunęł sia
        Jandrys Palmowsków. Kazub jego jek łu gulona a włosy rozciochrane
        furoł po jizbzie. Dobrze podcinoł z nopsiantka z swojo dziewczyno,
        chcoiaż chodoki mu tylko klaprowali, a zokrok ziewoł sia jek klaty
        na plecionkach. Druga pora, to teki baryła z Getkowa. Belon mnioł
        jek landrot a głowa jek buber. Zidać buło że pot tlo ciurkoł mu po
        łusinie a jek łobrocołsia kiele dziewczyny z czerwonym sznoptuchem w
        ranku, to ludzie mózili: zidzita, Getkoziok kranci sie jek takie
        motozidło. Jo som radowałem sia, że przyszuniułem sia do
        rozweselenio gości. Brumejza chodziła mi w zambach jek taka zoga a
        pufołem jek lokomotywa".
    • freemason "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932), cz.3 26.10.07, 18:02
      "Dostołem za granie sozito nagroda, wuj som do mnie przystąpsiuł i
      pociajstwoł bajerskem i kornusem. I dobrze buło mi łu wuja tak długo
      jek ne poznano sia na mnie. "Szoruj sia zkąt przyszedesz".
      Pomyślołem sobzie: niech cia kaczka pyźnie, niech cia wezno jasne
      psierzyny. Joł, joł, albo trzeba tu robzić jek raker albo też dali
      szukać sobzie przytułku.
      Nazajutrz nie buło mnie już w Noglodach: Nie chciołem znać ziancyj
      wuja, chtóry mnioł dla mnie syrce z kamniania. Łod tego ciasu
      zaciołem wandrować naprowda. Nie bułem wandrojem na łurząd, ale
      nigdzie długo nie wysiedziołem. Poznałem prazie cało Warnijo, bułem
      w Gietrzwołdzie na łodpuście, bułem w Śwantolipce z łosiero. Bocza
      jeszcze jek dziś, że ślubowałem sia poprazić - lecz kiedy namyślołem
      sia, aby sia poprazić, przyszedłem do przekonania, że nic złego
      nikomu nie zrobziułem, wszandzie tylko dobrze czyniułem. Trącołem
      sia po lasach, polach, łąkach. Skowronek mnie pocieszoł, kiedy nogi
      już raniutko mi łodmaziały posłuszajstwa. Wlokem sia łobderty i
      głodny, a chto mnie zidzioł daleko mnie wymijoł. Wtedy na ludzi
      patrzeć zacząłem z podełba. Felowało mi łodwogi przemózić z
      łotwartem syrcem do przechodniów. Pewnego zieczora przywlokem sia aż
      do lasu kiele Lengojn. Ze strachem łomnijołem żydowe bagno. Może
      sobzie wystazić, że je z daleka to bagno zidziołem, to aż ciorki po
      plecach mi chodziuły. Bocza jeszcze jek ludzie łopoziedali, że w tem
      bagnie żyd sia łutopsiuł, kiedy z Lengojn nazod jechoł do Łolsztyna.
      Mnie jednak łopatrznośc boska łod zgubu łuchowoła i szczajślizie
      dała mi łominąć to bagno. Kiedy już zagrzebołem sia nogami kele
      jegliji, aby zmenczony łosnąć, poklepoł mnie chtoś po barach. -
      Człozieku, tu spać nie możesz, przeziambisz sia. - Nie brukuwołem mu
      dużo godoć, a już wzioł mnie pod ranka i poprowadziuł mnie do swoji
      celi. Tu mnie łogrzoł i nasyciuł. Na drugi dziań mu za wszystko
      dziankowołem i kiedy chciołem łodchodzić, wtedy pustelnik mnie
      zatrzymoł. Pokutuj Winczaro - móziuł. I nichtby nie łuzierzuł, że
      ten pustelnik nie tylko mnie nawróciuł, jek naprowadziuł mnie na
      dobro droga.
      Zgodziułem sia za dwa niedziele łu jednego gbura w Starym Wotamborgu
      za parobka i przez kilka lot dobrze tam statkowołem, za co ten gbur
      zaczoł mnie chwolić łu wszystkich ludzi. Naciułołem sobzie i kilka
      tolerów a to dlatego, że nie psiułem i nie polułem cygarytów. Kiedy
      goście do mojego pana przybyli, mnie zawsze sia co dostoło, bo bułem
      przyjemny i łuczynny.
      Nie ziam tylo czy to buł szczajście czy nieszczajście, że dziewoczki
      zaczęły na mnie patrzeć, ledzie że mogłem sia łogonić.
      Na kiermasie w Dizitach spotkołem sia z downiejszem znajomem, chtóry
      sia nie mógł wydzizić, że tak fejn chodza i wiglondom.
      - Słuchoj tylo, jokbym cia wrajuł do Gustulki z Majdów. Mo łona
      dostać chałupa i pu włoski roli.
      Chantnie ło tem słuchołem, ale pomiślołem sobzie, czuby łona mnie
      wzioła? Zgodziułem sia wyjechać na drugo niedziela w rajby. Kożdy
      chyba rozumneje, że łubrołem sia w niedzielno łobleka i to długi
      gejrok, chtórego pożyczułem sobzie łod mojego pana z Wotamborka, z
      butów mo zia rozumieć palce mi nie wychodziuły, to tesz łowużołem
      sia już jek za takiego brutkona.
      - A dzian dobry, dzian dobry, przyzitoł mnie łojciec Gustulki.
      Słuchołem, że jesteś dobrym gburem i psieniądz ziesz szanować. No
      ale łobocz sobzie nasamprzód swojo brutka. Łona siedzi w pajski
      jizbzie. My tu z rajkiem zostaniewa.
      Poszedem zatem do ty pajski jizby. Dile wypruszone buły bziołem
      psioskiem i zielonem kalmusem. Stół buł nakryty łobrusem. Na
      szlumbanku siedziała Gustulka, chtóra tak jek jo zaczerzieniuła sia.
      Podalim sobzie rance. Mniała spracowane a jek sia przyzitalim to aż
      chrubsiało, bo i moje rance buły jek rejbaska.
      - Jo jestem Winczara i chciołem sia z tobo łożanić, zamóziułem,
      łoczy moje chodziuły niespokojne, bo w jedny siułce chciołem łu ni
      wszystko łoboczyć.
      Nogi mniała trocha grube, ale to gbura nie razi, gamba jeko tako,
      zamby wyszczerzyła a mniała bziołe jekby buły z bruksi. Kiedy tak na
      Gustulke patrzułem, coroz barzi zaczynało mi syrce walić. Poczułem,
      że jo jo kochom i że bandzie dla mnie bziołka jek łulana.
      Tymczasem rajek handlowoł sia z łojcem. Łuper sia stary i chcioł,
      abym do gospodarstwa przyniósł jeszcze tysiąc tolerów, bo tyle buło
      akurat długu. Kiedy mu rajek jenosz tego łobziecać nie mógł a tylko
      500 tolerów, jednego konia i krowa, stary sia doł namózić. - Dobrze,
      zgodzom sia, myśla, że i Gustulka nie łodmuzi mi tego, że rozkoża. W
      tym jo wszedem do jizby z Gustulko. Ślim już pod ranko, a zidząc to
      stary, łucieszuł sia i zakrzyknoł - oj, co ja zidza, z wos pora
      jekbyście sia szukali. Nie darowało długo a łodbuły sia glandy i
      sztyry niedziele późni wesele.

      (Paweł Sowa, "Winczara Rajek", Wąbrzeźno 1932, ss. 9-12)
      • rita100 Re: "Winczara Rajek" Pawła Sowy (Wąbrzeźno 1932), 26.10.07, 21:03
        Dziankujewa Masonie, mym tak pomalusku musiwam bildować, bo gwołt nowych
        słózieczek je.
        • rita100 Re:Trącołem sia po lasach.Felowało mi łodwogi. 28.10.07, 20:26
          "Dostołem za granie sozito nagroda, wuj som do mnie przystąpsiuł i
          pociajstwoł bajerskem i kornusem. I dobrze buło mi łu wuja tak długo
          jek ne poznano sia na mnie. "Szoruj sia zkąt przyszedesz".
          Pomyślołem sobzie: niech cia kaczka pyźnie, niech cia wezno jasne
          psierzyny. Joł, joł, albo trzeba tu robzić jek raker albo też dali
          szukać sobzie przytułku.
          Nazajutrz nie buło mnie już w Noglodach: Nie chciołem znać ziancyj
          wuja, chtóry mnioł dla mnie syrce z kamniania. Łod tego ciasu
          zaciołem wandrować naprowda. Nie bułem wandrojem na łurząd, ale
          nigdzie długo nie wysiedziołem. Poznałem prazie cało Warnijo, bułem
          w Gietrzwołdzie na łodpuście, bułem w Śwantolipce z łosiero. Bocza
          jeszcze jek dziś, że ślubowałem sia poprazić - lecz kiedy namyślołem
          sia, aby sia poprazić, przyszedłem do przekonania, że nic złego
          nikomu nie zrobziułem, wszandzie tylko dobrze czyniułem. Trącołem
          sia po lasach, polach, łąkach. Skowronek mnie pocieszoł, kiedy nogi
          już raniutko mi łodmaziały posłuszajstwa. Wlokem sia łobderty i
          głodny, a chto mnie zidzioł daleko mnie wymijoł. Wtedy na ludzi
          patrzeć zacząłem z podełba. Felowało mi łodwogi przemózić z
          łotwartem syrcem do przechodniów.
          ----------
          Dostołem za granie sozito nagroda
          "Szoruj sia skód przyszedesz".
          Niech cia kaczka pyźnie, niech cia wezno jasne psierzyny.
          Trącołem sia po lasach, polach, łąkach.
          Skowronek mnie pocieszoł, kiedy nogi już raniutko mi łodmaziały posłuszajstwa.
          patrzeć zacząłem z podełba
          Felowało mi łodwogi przemózić z łotwartem syrcem do przechodniów.
          • rita100 Re:I nichtby nie łuzierzuł 06.11.07, 23:03
            "Pewnego zieczora przywlokem sia aż do lasu kiele Lengojn. Ze strachem
            łomnijołem żydowe bagno. Może sobzie wystazić, że je z daleka to bagno
            zidziołem, to aż ciorki po plecach mi chodziuły. Bocza jeszcze jek ludzie
            łopoziedali, że w tem bagnie żyd sia łutopsiuł, kiedy z Lengojn nazod jechoł do
            Łolsztyna.
            Mnie jednak łopatrznośc boska łod zgubu łuchowoła i szczajślizie
            dała mi łominąć to bagno. Kiedy już zagrzebołem sia nogami kele
            jegliji, aby zmenczony łosnąć, poklepoł mnie chtoś po barach. -
            Człozieku, tu spać nie możesz, przeziambisz sia. - Nie brukuwołem mu
            dużo godoć, a już wzioł mnie pod ranka i poprowadziuł mnie do swoji
            celi. Tu mnie łogrzoł i nasyciuł. Na drugi dziań mu za wszystko
            dziankowołem i kiedy chciołem łodchodzić, wtedy pustelnik mnie
            zatrzymoł. Pokutuj Winczaro - móziuł. I nichtby nie łuzierzuł, że
            ten pustelnik nie tylko mnie nawróciuł, jek naprowadziuł mnie na
            dobro droga.
            • rita100 Re:Naciułołem sobzie tolerów :) 09.11.07, 21:54
              "Zgodziułem sia za dwa niedziele łu jednego gbura w Starym Wotamborgu
              za parobka i przez kilka lot dobrze tam statkowołem, za co ten gbur
              zaczoł mnie chwolić łu wszystkich ludzi. Naciułołem sobzie i kilka
              tolerów a to dlatego, że nie psiułem i nie polułem cygarytów. Kiedy
              goście do mojego pana przybyli, mnie zawsze sia co dostoło, bo bułem
              przyjemny i łuczynny.
              Nie ziam tylo czy to buł szczajście czy nieszczajście, że dziewoczki
              zaczęły na mnie patrzeć, ledzie że mogłem sia łogonić."

              No zidzisz Winczarku jek to fejn być przyjemny i łuczynny , a dziewczoki goniły
              jek z pajcherzam za tobó wink)))
              • rita100 Re:A jokbym cia wrajuł do Gustulki ? 10.11.07, 19:59
                "Na kiermasie w Dizitach spotkołem sia z downiejszem znajomem, chtóry
                sia nie mógł wydzizić, że tak fejn chodza i wiglondom.
                - Słuchoj tylo, jokbym cia wrajuł do Gustulki z Majdów. Mo łona
                dostać chałupa i pu włoski roli.
                Chantnie ło tem słuchołem, ale pomiślołem sobzie, czuby łona mnie
                wzioła? Zgodziułem sia wyjechać na drugo niedziela w rajby. Kożdy
                chyba rozumneje, że łubrołem sia w niedzielno łobleka i to długi
                gejrok, chtórego pożyczułem sobzie łod mojego pana z Wotamborka, z
                butów mo zia rozumieć palce mi nie wychodziuły, to tesz łowużołem
                sia już jek za takiego brutkona. "

                wydzizić - nadziwić
                • rita100 Re:Jo am Winczara i chciołem sia...... 10.11.07, 20:02
                  "- A dzian dobry, dzian dobry, przyzitoł mnie łojciec Gustulki.
                  Słuchołem, że jesteś dobrym gburem i psieniądz ziesz szanować. No
                  ale łobocz sobzie nasamprzód swojo brutka. Łona siedzi w pajski
                  jizbzie. My tu z rajkiem zostaniewa.
                  Poszedem zatem do ty pajski jizby. Dile wypruszone buły bziołem
                  psioskiem i zielonem kalmusem. Stół buł nakryty łobrusem. Na
                  szlumbanku siedziała Gustulka, chtóra tak jek jo zaczerzieniuła sia.
                  Podalim sobzie rance. Mniała spracowane a jek sia przyzitalim to aż
                  chrubsiało, bo i moje rance buły jek rejbaska.
                  - Jo jestem Winczara i chciołem sia z tobo łożanić, zamóziułem,
                  łoczy moje chodziuły niespokojne, bo w jedny siułce chciołem łu ni
                  wszystko łoboczyć."

                  smile
                  • rita100 Re:Syrcko mi walilo jek patrzaułem na Gustulke 10.11.07, 20:04
                    "Nogi mniała trocha grube, ale to gbura nie razi, gamba jeko tako,
                    zamby wyszczerzyła a mniała bziołe jekby buły z bruksi. Kiedy tak na
                    Gustulke patrzułem, coroz barzi zaczynało mi syrce walić. Poczułem,
                    że jo jo kochom i że bandzie dla mnie bziołka jek łulana. "

                    smile
                    To buła pewno mnilośc łod psiyrszego ślypsiania smile
                    • rita100 Re:Ślim już pod ranko 10.11.07, 20:10
                      Tymczasem rajek handlowoł sia z łojcem. Łuper sia stary i chcioł,
                      abym do gospodarstwa przyniósł jeszcze tysiąc tolerów, bo tyle buło
                      akurat długu. Kiedy mu rajek jenosz tego łobziecać nie mógł a tylko
                      500 tolerów, jednego konia i krowa, stary sia doł namózić. - Dobrze,
                      zgodzom sia, myśla, że i Gustulka nie łodmuzi mi tego, że rozkoża. W
                      tym jo wszedem do jizby z Gustulko. Ślim już pod ranko, a zidząc to
                      stary, łucieszuł sia i zakrzyknoł - oj, co ja zidza, z wos pora
                      jekbyście sia szukali. Nie darowało długo a łodbuły sia glandy i
                      sztyry niedziele późni wesele.

                      A tero czkamy na dalszo czajść
                      • rita100 Re:Ślim już pod ranko 05.08.08, 21:14
                        No kedy bandzie to Fremasonie ? Tak ma sia ta godka lejduje.
                        • freemason Re:Ślim już pod ranko 07.08.08, 00:18
                          rita100 napisała:

                          > No kedy bandzie to Fremasonie ? Tak ma sia ta godka lejduje.

                          Rita, już od miesiąca to leży u mnie w szufladziesmile
                          Zacznę działać i Ci prześlę na Twój adres.
                          • rita100 Re:Ślim już pod ranko 07.08.08, 21:19
                            Eszcze Freemasonie nie ślim pod ranko wink))))
                            Ale jo barzo chce tó ksiójzke , datemu co tamój je śliczne słownictwo. Chca
                            sobzie troche przyswoic coby składać lepsi zdania.

                            Zisz, jo moga ci za to przysłać "Słowniczek Mazur, ten stronniczy".
                            Barzo, barzo chce smile
                            • rita100 Re:Skónd je Paweł Sowa ? 07.08.08, 21:25
                              "Pozieta może, że jestem z Kieźlin, gdzie przy moście leży na kecie
                              przyziojzany duży kwap, pozieta, że jestem z Purdy, bo w Purdzie
                              każdemu łujdzie, może z Mik i Zolbków, bo Zolbki i Miki, to wszystko
                              klatniki. A może pozieta, że jestem z Likuz, gdzie z gajsionów
                              klaftry łustaziajo albo z Kaplityn, gdzie ludzie mnieli reka
                              przyziojzanego na kecie przy moście. Kiedy pewnego razu wyschła woda
                              w strudze, przenieśli ludziska reke do jeziora. Nie jestem też ani z
                              Klebarku, gdzie sia chodzi jek po garku. "

                              słowniczek:
                              Kieźlin - ?
                              kwap - ?
                              z Mik i Zolbków - ? ( Miki to wszyscy klatniki (szmaciarze) wink))
                              Likuz, gdzie z gajsionów klaftry - ?
                              Kaplityn - ?

                              Jak mianujo sia tero te mniejscowości ?
                              • gajowy555 Re:Skónd je Paweł Sowa ? 08.08.08, 22:00
                                rita100 napisała:

                                >
                                > słowniczek:
                                > Kieźlin - ?
                                > kwap - ?
                                > z Mik i Zolbków - ? ( Miki to wszyscy klatniki (szmaciarze) wink))
                                > Likuz, gdzie z gajsionów klaftry - ?
                                > Kaplityn - ?
                                >
                                > Jak mianujo sia tero te mniejscowości ?

                                =Kieźliny, Myki, Zalbki, Likusy, Kaplityny...
                                • rita100 Re:Skónd je Paweł Sowa ? 08.08.08, 22:02
                                  To znaczy co to só rychtyczne nazwy.
                                  A ziyta kam buł Paweł Sowa ?
                                  • rita100 Re:Jek wyglónda Paweł Sowa 09.08.08, 21:36
                                    "- Joł, joł, jek sia zestarzołeś, Winczaro, joł, joł. Jeki ty bułeś
                                    kiedyś krzepki, jekie ty miołeś bistre łoczy. Coprawda łuszy
                                    pozostały te same łodstajonce jek łu truzia. Włosy noprowda mosz
                                    długie. Brzi mocne i dziś jeszcze so. Nos ten sam podderty troszka,
                                    nozdrza duże, móziono, że je mosz łod zażywanio tubaki. Nie zabocza
                                    wom mózić i ło swojich zmabach. Dobre so, nie dlatego, że ani roz
                                    nie bułem łu doktora, ale dlatego, że gwołt jodłem bruksi i chleba
                                    razowego. Koszula na szyji troszka wistaje, bo buła szyta na wirost.
                                    Łutkała jo i łuszyła jo moja bobka, kiedy krosna buły w modzie.
                                    Krogi żodne ni mom, bo na śwanta albo niedziela bzierza jedwabno
                                    kitojka na szyja. Łobleka moja, to zokrok w rodzaju burka, a portki
                                    parciane.
                                    Tero mota mój łobrozek. "

                                    Zauważta moi mnili co jygo gwara je zbliżona do polskiego, lżej noma sia czyto -
                                    prowda ?
                                    • rita100 Re:Jek wyglónda Paweł Sowa 09.08.08, 21:44
                                      "Krogi żodne ni mom, bo na śwanta albo niedziela bzierza jedwabno
                                      kitojka na szyja."

                                      Krogi - kołmierza
                                      kitojka na szyja - chustka ?
                                      • rita100 Re:Jek wyglónda Paweł Sowa 09.08.08, 21:48
                                        Krogi żodne ni mom, bo na śwanta albo niedziela bzierza jedwabno
                                        kitojka na szyja."

                                        joł, joł, joł

                                        kistka to je chustka, może być i kitojka tyż
                                        Taki buł Winczara, kedy chłopi na Warniji to:
                                        Chłopok wistroiuł sia na niydziela w bzioło kroga i cerwóni ślips (krawat).
                                        • rita100 Re:Jek wyglónda Paweł Sowa 09.01.09, 20:53
                                          Dali bandziewa wandrować ....
                                          • rita100 Re:Jek wyglónda Paweł Sowa 19.03.09, 17:35
                                            Bandziewa, bez dwóch zadań , bandziewa, bo pocytała łostatnie zdanie Winczara i
                                            musiwa jygo wole spełnić. I bandzie to na Forum Warniji .

                                            Brawo !
                                            • rita100 Re:Tu bandziewa komentować 19.03.09, 21:52
                                              Fejn ?
                                              • rita100 Re:Rajek czyli swatek 19.03.09, 21:58
                                                Rajek był człowiekiem dyskretnym, zaufanym i orientującym się w stanie
                                                majątkowym obu stron. O małżeństwie decydowali rodzice:
                                                "Ne pytali sia, czy sia miłujeta, czy sia kochota, czy sia chceta... No, to
                                                starży tak mówili: nogorżyj sia łożenisz, to sia przyzwyczajisz do kobziyty.
                                                Choć może nieszykowno, ale ci sia włozy łóno, co byńdzie wszystko dobrże potym."

                                                (Biskupiec - Warmia)
                                                • rita100 Re:Pozieta może, że jestem z Kieźlin 19.03.09, 22:12
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=92947538&a=92948201
                                                  Tero sloźniczek do tygo fragmentu
                                                  *jestem z Likuz, gdzie z gajsionów klaftry łustaziajó
                                                  z gajsonów klafry łustaziajó - z gałęzi drzewnych sążeń układają

                                                  *na kecie przyziojziany - na łańcuchu przywiązany

                                                  *Zolbki i Miki, to wszystko klatniki - to wszystkie szmaciarze, gałganiarze

                                                  *struga - rzeka

                                                  W takam razie skónd je Winczara Rajek ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka