freemason
21.10.07, 18:54
"Pozieta może, że jestem z Kieźlin, gdzie przy moście leży na kecie
przyziojzany duży kwap, pozieta, że jestem z Purdy, bo w Purdzie
każdemu łujdzie, może z Mik i Zolbków, bo Zolbki i Miki, to wszystko
klatniki. A może pozieta, że jestem z Likuz, gdzie z gajsionów
klaftry łustaziajo albo z Kaplityn, gdzie ludzie mnieli reka
przyziojzanego na kecie przy moście. Kiedy pewnego razu wyschła woda
w strudze, przenieśli ludziska reke do jeziora. Nie jestem też ani z
Klebarku, gdzie sia chodzi jek po garku.
A tera łopsisza wom, jek wiglondom. Wiboczta tylko siułka, bo musza
wziojść do ranki szpigiel i w niego patrzyć, aby łobrozek buł
doskonały i zierny.
- Joł, joł, jek sia zestarzołeś, Winczaro, joł, joł. Jeki ty bułeś
kiedyś krzepki, jekie ty miołeś bistre łoczy. Coprawda łuszy
pozostały te same łodstajonce jek łu truzia. Włosy noprowda mosz
długie. Brzi mocne i dziś jeszcze so. Nos ten sam podderty troszka,
nozdrza duże, móziono, że je mosz łod zażywanio tubaki. Nie zabocza
wom mózić i ło swojich zmabach. Dobre so, nie dlatego, że ani roz
nie bułem łu doktora, ale dlatego, że gwołt jodłem bruksi i chleba
razowego. Koszula na szyji troszka wistaje, bo buła szyta na wirost.
Łutkała jo i łuszyła jo moja bobka, kiedy krosna buły w modzie.
Krogi żodne ni mom, bo na śwanta albo niedziela bzierza jedwabno
kitojka na szyja. Łobleka moja, to zokrok w rodzaju burka, a portki
parciane.
Tero mota mój łobrozek. I już słucham głosy: "Toć tero przypominawa
sobzie tego Winczara, tego ziecznego rajka".
Dobrze, dobrze ludziska - a znota wi moja dusza? Dusza moja jest
warnijska, dusza moja jest czysto jek ten głos słozika, jek te pola
warnijskie, na chtórych spoczywajo prochy naszych łojców. Dusza moja
zie jek kochać to wszystko, co jest warnijskie. Dusza moja rozpływa
sia, jek tylko słucha godka, chtóro słuichała już w kolebce. To też
zidzita łu mnie, kochane czytelniki pogodne łoblicze, bo pokochołem
warnijskie zwyczaje i łobyczaje i mom ziara w lepsze jutro śwanty
Warniji. Natura do mnie sia śnieje - skowronek, aj to najlepszy mój
kamrot.
Spod mi szpigiel na ziemnia, roztłukł sia. Nie banda wom też dużo
praziuł ło sobzie, Poziam ło czem innem.
Buł cias, kiedy bułem młody. Bocza coprawda mało, ale kiebym chcioł
wszystko ciekawe łopsisać, nie starczułoby skóry łod wołu. Jeko
szurek wciurko musiołem ziedzieć i zidzić, łolekołem jek psijany,
kiedy szedłem bez las z mniasta do domu. Matka móziuła, że jestem
jek żywe srebro. "Chlapna cia w pisk, jek bandziesz mi dużo
przedrzeźnioł". Bułem i niekiedy noperty, chociaż do kożdy roboty
sia ciepołem. Bocza jeszcze, jek matka nieroz szylowała nad strugo
bzielizna, i kiedy potem razem jo wołkowalim. Wołkowanie łodbiwało
sia w ten sposób, że matka łokrącała bzielizna ło jedan wołek,
przewróciuła szemel do góry nogami wsadziuła mnie na ten przewrócony
szemeł i tek mnie kołysała.
Nojlepsza buło łuciecha dla łojca, kiedy przyszedem ze szkoły i
poziedołem mu, że sia bziodowalim z Jandrysem Klaperskim. Jo go
poredziułem, a kiedy ciepołem sia drugiego szurka, wtedy szulnistrz
rozgoniuł naju, jek kurów. Powolany błotem wrocołem do domu. Łojciec
na mnie nic nie móziuł, pitoł tylko, czy jelim (tak napisane? - f.)
dużo w babojandza, żołnierza, w szkulnistrza, ksiandza i jansze
rzeczy.
Wciurko to sia działo w ziosce rodzinnej. Ale przyszedł cias, że i
jo musiołem wychodzić za chlebem. Kuczuło mi sia w domu. Przecie
Warnijo taka psiankna i duża, pomyślałem sobzie. Bułem już wtedy
myndig, a że mniołem na szyji szkaplerki i śwancono matelka, śniało
wuruszułem w droga"
c.d.n.