koala801
22.10.07, 16:26
Już od ponad miesiąca próbuję leczyć mojego 10-letniego kundelka. Próbuję, bo
ciągle nie ma diagnozy, pomimo badań u specjalistów z zakresu dermatologii,
kardiologii, onkologii, ciągle jestem odsyłana dalej, jutro chirurg ma podjąć
decyzję o operacji. Sprawa wygląda tak, że psu na łapach, w okolicach stawów,
na zgięciach oraz w okolicy opuszków wyrosły guzy, dość duże, ale niebolesne.
Jednak od kilku dni ma też powiększone i bolesne węzły chłonne w pachwinach
przy tylnych łapkach, dodatkowo ma opuchnięte opuszki, pęka na nich skóra i
cała schodzi. Dla psa chodzenie staje się coraz bardziej bolesne. Teraz nie
dostaje żadnych leków, wcześniej brał betamox i na początku guzy bledły,
malały i miękły, potem ten proces zatrzymał się. Przestał brać leki, chodzę do
najlepszych lekarzy specjalistów, ale jego stan się pogarsza, a nie poprawia.
Biopsja nie dała jednoznacznej odpowiedzi: guz mezenchymalny-mięsak?- tak jest
na wynikach badań. Rentgen płuc nie wykazał żadnych zmian, badanie
kardiologiczne też w porządku, morfologia poza podwyższonymi leukocytami ok.
Dodam też, że pies trochę kaszle i ma zapalenie dziąseł od niedawna. Jutro
będzie rentgen guzów i mam się umówić z chirurgiem na usunięcie. I tu się
zastanawiam, podejrzewano już histiocytome i już zaczynali go na to leczyć,
ale nie byłam przekonana i zmieniłam lekarzy, teraz diagnoza też nie jest
pewna i boję się operacji, nie chcę psu zaszkodzić, jak potem się okaże, że to
zupełnie co innego. Pies ogólnie czuje się dobrze, ma apetyt, jest chętny do
zabawy, nie ma problemów żołądkowych, załatwia się bez problemów i gdyby nie
te guzy i widoczny ból przy chodzeniu po psie nie byłoby widać choroby.
Rozpisałam się strasznie, ale cała ta sytuacja i powiem szczerze ignorancja
lekarzy(dodam, że wszyscy z tytułami naukowymi)spędza mi sen z powiek, zżera
mnie stres, zawalam pracę, wydałam już majątek na badania, a pies czuje się
gorzej. Co mam robić, dążyć do jednoznacznej diagnozy, jeżeli tak, to w jaki
sposób, czy umawiać się na zabieg, bo może być za późno??? Może ktoś miał
podobną sytuację i coś poradzi, bo ja już nie daję rady. Dziękuję i pozdrawiam.