Dawajcie fajne historie okołoweselne

Zaczynam:
Dzień przed ślubem(naszym) poszłam do kosmetyczki zrobić
paznokcie.Swoje miałam twarde i ładne ale Pani się uparła i polożyła
na nie żel.Wyszły pięknie.Po przesiedzeniu na fotelu 4-ech godzin
poszłam do domu.Po dwóch godzinach ze zgrozą w oczach zobaczyłam,że
one .... ODPADAJĄ!!!
Efekt:w sobotę siedziałam rano na fotelu fryzjerskim a Ponie uwijały
się jak w ukropie,żeby zdążyć poprawić

Na dodatek (zawsze
wiedziałam żem entelegenta bardzo

na tą wizytę w salonie
wystroiłam się w piękny mega opięty golf,który trzeba było w domu
rozciąć alby fryzu nie zepsuć
Tego samego feralnego piątku(odpadające paznokcie,brrr) miałam
odebrać spodnie od garnituru ślubnego mojego pana od krawca.Jakoś
nie zauważyłam,że w piątki mają krócej czynne i zonk!Dzwoniłam na
numer z tabliczki do 21,jak juz się dodzwoniłam okazało się,że pan
jest z innej miejscowości i trzeba po niego pojechać,żeby nam
otworzył zakład bo w sobotę nieczynne

Spodnie były w domu o 24 bo Pana trzeba było jeszcze odwieźć
Samochód,którym mieliśmy jechać do kościoła był strojony na wsi u
mojej babci.Umowa była taka,że brat mojej mamy przyjedzie nim rano
bo i tak jechał na nasz ślub.Nikt nie pomyślał,że będzie nim jeszcze
jechać moja babcia

Na dodatek zatrzymała ich Policja.Mina Pana
policjanta była podobno boska kiedy wujek otworzył okno i
powiedział:"Panie daj Pan spokój na ślub jedziemy".A w aucie 30
letni facet i 70 letnia babulka
Tyle ja

Teraz Wy