Dodaj do ulubionych

praktycznie bez szans:( - wywołanie poronienia

15.11.03, 12:22
Byłam dzisiaj u lekarza. Ciąża (7 tydz od ostat. mies) nie rozwija sie
prawidłowo, nie widać zarodka, jest za to krwiak- stąd krwawienie. Pobrali mi
krew żeby zbadać poziom hormonu, mam powtórzyć w poniedziałek rano żeby
sprawdzić czy się zwiększy, bo lekarz powiedział że ciąża może być młodsza.
Ale ja wiem że nie jest młodsza. Dla mnie właściwie klamka zapadła.
Przygotowuje się psychicznie na wywołanie poronienia.
Przez tydzień od ostatniego usg nic się nie zmieniło ( nie pojawił się
zarodek) oprócz tego krwiaka.
Proszę dziewczyny które już przeszły taki zabieg wywołania napiszcie mi jak
to wygląda, ile w szpitalu, co potem itp. Łatwiej mi będzie gdy będę
wiedziała co mnie czeka.
Dzięki
Obserwuj wątek
    • martka_k Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 15.11.03, 18:27
      O Boze, wspolczuje Ci bardzo...
      To jest koszmar, wiem doskonale.
      Nie wiem czy za kazdym razem to wyglada tak samo, ale u m,nie bylo tak, ze
      mialam sie zglosic rano na czczo do szpitala. Zalozyli mi na szyjke macicy
      pigulki poronne, podlaczyli do kroplowki i plackiem masz lezec, poki sie nie
      zacznie. Czasem zaczyna sie po kilku godzinach, czasem trzeba powtorzyc
      nastepnego dnia. Lezysz i czekasz na czczo. Najpierw pojawia sie plamienie,
      potem krwawienie. Jak juz masz krwotok, to biora cie na zabieg, usypiaja i
      lyzeczkuja. Nastepnego dnia mozna wyjsc.
      Wiem, ze niezbyt zachecajaco Ci to opisuje, ale dla mnie bylo to straszne
      przezycie, bylam nieszczesliwa i zgnebiona, a tu jeszcze musialam przechodzic
      koszmar w szpitalu, na ktory zreszta nikt mnie nie przygotowal. Mam nadzieje,
      ze Toba przynaj,mniej zajma sie zyczliwi ludzie...
      I trzymaj sie cieplutko, i jesli chcesz - odzywaj sie, jesli jakkolwiek bede
      mogla Ci pomoc, chetnie to zrobie. Pozniej tez-najgorsza, przynajmniej u mnie,
      byla depresja po. A moze powinnam napisac - najgorsza JEST depresja po, bo
      jeszcze ciagle z niej nie wyszlam... Naprawde mam nadzieje, ze u Ciebie bedzie
      lepiej i zycze Ci tego z calego serca. Ale najbardziej oczywiscie tego, zebys
      nie musiala przez to przechodzic...
      • nervusmama Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 15.11.03, 19:47
        poszlabym do kilku innych lekarzy ktorzy maja dobra opinie nie kazdy ćwok
        potrafi czytac usg czasem nawet super sprzet nic nie da mojej kuzynce
        powiedzieli kilkakrotnie (oczywiscie ci sami) ze jej dziecko ma nie rowne nozki
        zniksztalcona twaz i dziure w sercu ciagle pojawialy sie nowe wady i choroby a
        tymczasem marysia urodzila sie zdrowa ma nieznaczna wade serducha kuzynka
        zalowala ze nie wpadla na to zeby skonsultowac te brednie w ktore wierzyla i
        zalamala sie z innymi specjalistami ... po prostu nic nie mow innemu lekarzowi
        tak jak bys przyszla po raz pierwszy ale blagam idz do innych lekarzy
        trzymam kciuki zeby ten lekarz sie mylil
        basia
    • nervusmama Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 15.11.03, 19:51
      acha i w mojej pierwszej ciazy w 7,5 tyg nie bylo widac zarodka dopiero w 8,5
      ale to chyba zalezalo od czulosci sprzetu a teraz mialam dopochwowe i widac
      bylo w 7tyg i tez mam mega krwiaka przyjmuje duphaston po dwoch tygodniach
      krwiak powoli sie wchlania i ciaza jest ok
      a ty mialas normalne czy dopochwowe?
      • eenia Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 15.11.03, 21:45
        Miałam dopochwowe tydzień temu i dziś u innego lekarza, więc to potwierdzone.
        Jedyna szansa to to że bhcg będzie wzrastało.
        Strasznie się boję tego zabiegu.
        Dziękuję Wam za wszystkie słowa otuchy.
        • nervusmama Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 15.11.03, 22:28
          O TO PRZYKRO MI ALE NIE TRAC NADZIEJI i pomysl sobie w ten sposob ze moze
          natura sama chciala pozbyc sie zarodka moze bylo z nim cos nie tak lepiej teraz
          i w ten sposob niz cos na sile a potem miec chorego dzidziusia
          trzymam kciuki i bede sie modlic za ciebie i twoja fasolke ... zobaczysz bhcg
          wzrosnie..papa
        • martka_k Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 16.11.03, 10:17
          I juz nie wiem, co mam Ci napisac... Tak, mam nadzieje, ze bhcg bedzie
          wzrastalo. Dobrze, ze w ogole Ci to robia, to znaczy, ze masz jeszcze jakies
          szanse. Ja mialam USG, nie dawal mi szans ale kazal pczekac tydzien, drugi
          lekarz to samo, a po tygodniu trzeci lekarz kazal mi natychmiast rano zglosic
          sie do szpitala, bo juz istaialo zagrozenie dla mnie. No ale moja ciaza byla
          starsza, wiec moze to inaczej widac. Jak Cie chca jeszcze badac, to znaczy, ze
          nie wszystko stracone. I w to uwierz. Ale nie chce cie ludzic, sama wiesz, ze
          moze nie byc dobrze. U mnie nie bylo i te wszystkie historie o tych, ktore
          mialy podobny problem, ale im sie udalo, wbijaly mnie tylko w jeszcze wieksza
          depresje, bo czemu mnie nie?
          W ogole, dopiero po tym zabiegu, jak zaczelam sie dowiadywac, i grzebac i
          rozmawiac zludzmi, to dopiero sie dowiedzialam, jak czesto wcale nie konczy sie
          dobrze... Nie wiem dlaczego u nas w kraju ludzie uznaja, ze to wstydliwa
          sprawa. A kobieta, ktorej sie nie udalo, jest gorsza, wadliwa. Przeciez to
          nieprawda...
          Eenia, trzymam kciuki bardzo mocno za to bhcg, bo bardzo bym chciala, zebys
          byla jedna z tych, ktorym sie udaje... Ja wiem ,ze lekarze musza sprawdzac, ale
          nie rozumiem, dlaczego u nas sie to tak zalatwia - nie daje sie kobiecie
          nadziei a potem kaze czekac tydzien z wyrokiem... Malo wtedy nie zwariowalam.
          Jesli juz nie skonczy sie dobrze, to nie boj sie tego zabiegu. Sam zabieg w
          ogole nie boli. Wywolywanie poronienia owszem, ale nie badz glupia jak ja i nie
          daj sobie wmowic, ze nie moga Ci dac srodkow przeciwbolowych - moga!
          Powiedzieli mi to po 11 godzinach na zywca... Domagaj sie ich po prostu od
          poczatku. Fizycznie nie ma sie czego bac. Psychicznie jest duzo gorzej... Wez
          ze soba gruba ksiazke. Ja do tej pory nie wiem, co czytalam w szpitalu i o czym
          to bylo, ale nie szkodzi...
          I pamietaj, ze to wszystko rady na wypadek, jakby bylo zle. Ale naprawde masz
          jeszcze szanse, skoro chca Ci jeszcze robic jakies badania, skoro jeszcze nie
          m,asz w reku skierowania, to jeszcze ciagle moze byc dobrze...
          I goraco za to sciskam kciuki
          M.
          • eenia Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 16.11.03, 15:33
            Dziś zaczyna tlić się we mnie nadzieja. Badanie bhcg i wizyta jutro, ale od
            wczoraj praktycznie nie krwawie i zupełnie przestał mnie boleć brzuch. Nie wiem
            czy to może zwiastować coś dobrego ale liczę na to. Tak bardzo bym chciała żeby
            wszystko było dobrze.
            Jeszcze raz dziękuję za Wasze słowa. Nabrałam nadzieji że moze nie jest tak
            późno ( początek 7 tygodnia bez zarodka) może jeszcze zarodek się pokaże.
            Trzymajcie ze mną kciuki za jutro.
            • martka_k Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 16.11.03, 18:10
              Trzymamy bardzo mocno.
              Daj znac koniecznie.
    • nervusmama Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 16.11.03, 21:30
      eenia kochanie modlilam sie wczoraj, bede i dzis ... jestem calym sercem z toba
      lez odpoczywaj nic nie rob chodz tylko siku papapap basia
      • eenia Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 17.11.03, 12:06
        Może jeszcze nie wszystko stracone. Bhcg w sobotę 47907, w poniedziałek 55606.
        Nie jest to może gwałtowny wzrost ale jednak. Mój lekarz akurat został wezwany
        do cesarki więc nie widzieliśmy się, ale zadzwoniłam do niego, powiedziałam
        jakie wyniki i że nie plamię i że brzuch nie boli, powiedział że w takiem razie
        czekamy do piatku. W piątek mnie przyjmie i zobaczymy. W środę zrobię sobie
        kolejne bhcg. Mam nadzieję że nadal będzie rosło.
        Mam nadzieję. Może jeszcze się uloży.
        Dziewczyny dziękuję Wam że mnie wpsieracie.
        Nervusmama- bardzo Ci dziękuję za te modlitwy, może to właśnie one sprawiły że
        bhcg wzrosłowink Bardzo bardzo gorąco Cię ściskam i z całego serca życzę Ci aby
        krwiak całkiem zniknął a Twoje maleństwo rosło zdrowe!
        • kj74 Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 17.11.03, 12:20
          Chociaż nic nie pisałam to śledzę Twój problem od początku i mocno trzymam za
          Ciebie kciuki. Poprawiłaś mi dziś humor tym hcg smile Nie można się załamywać,
          zobaczysz, że będzie ok.
          Trzymaj się i wierz mocno, że się uda.
          Kasia
    • nervusmama Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 17.11.03, 13:49
      to najlepsza wiadomosc jaka moglam dzis uslyszec prosze cie bardzo oszczedzaj
      siebie i zobaczysz w srode bedzie jeszcze wyzsze a krwiakiem sie nie przejmuj
      ja mialam takiego mega ze na zdjeciu usg byl ze 100x wiekszy od zarodka biore
      duphaston i fajnie sie wchlania pa pa
      • malwes Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 17.11.03, 16:50
        Eenia!
        Poczekaj z tym zabiegiem. W 8 tyg ciąży nie będzie widać serduszka, jeśli
        miałaś opóźnienie w cyklu. Ja tam miałam w 6 tyg ciąży wg OM lekarz miał
        problem ze znalezieniem pęcherzyka. Wysłali mnie do szpitala z podejrzeniem
        ciąży pozam. Na szczęście pani dr na izbie przyjęć miała lepsze oko. Potem
        długo nie było echa zarodka. Też już mówili o pustym jaju płodowym ale ja
        robiłam testy owulacyjne starająć się o maluszka i dzięki temu wiedziałam, że
        nie zaszłam w ciążę w połowie cyklu tylko później.
        U mnie serduszko było widać dopiero w 9 tyg od OM - wtedy pęcherzyk miał coś
        ok. 1,6 cm i biometria według USG była na 7 tydzień a nie 9ty. To opóźnienie
        jest do dziś a my jesteśmy w 28 tyg wg USG i 30 wg OM. Także nie trać nadziei i
        poczekaj jeszcze. W tak małej ciąży nie grozi ci nic z tytułu niedopatrzenia i
        jak ma się coś dziać to zacznie się samo. Na pocieszenie dodam, że ja tez wtedy
        plamiłam. W 4tym i 6tym tyg.
        Pozdrawiam i napisz jaki będzie wynik....
        G.
    • aqua11 Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 17.11.03, 21:11
      Trzymam kciuki, żeby wszystko było w porządku, pozdrawiam,
    • kluseczka4 Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 18.11.03, 11:16
      KOchanie
      Ja mialam zabieg w niedziele w szpilau na Żelaznj w Warszawie. Zazczelo sie
      niepozornie. Zblizal sie koniec 8 tygodnia w nastepny czwartek mialam miec
      wizyte u lekarza i usg - polowa 9 tygodnia. W ten czwartek zaczęly mi się
      uplawy troszke podbarwione krwą. Myślę sobie to nic, akurat w tedy powinnam
      miec okres. Nastepnego dnia prawie zniknęło. Zadzwoniłam do mojego dokrtorka -
      powiedzial - weekend polez odpocznij powinno być ok jak nie - dzwoń. No i w
      sobote niestety sie zaczęło. Wylądowłam na izbie przyjęć na Żelaznej. Badanie -
      ten zapach hmmmmmm - Usg - konsylium 2 lekarzy - diagnoza MARTWA CIĄŻA.
      Pęcharzyk na etapie 5 - 6 tydzień brak serca a ja w pelnym i skończonym 8
      tygodniu. NIe było odwolania. Położono mnie na oddział podano środki poronne
      ale nie zeszło ( troszkę ale to nie to> To bardzo boli psychicznie i fizycznie.
      NA ten drugi ból dostaniesz kroplówkę. A na pierwszy - miły personel, czuły
      mąż - bądź partner i CZAS.
      W niedzielę rano usg ( bardzo chcieli zobaczyć życie - ale go tam nie było)
      potem narkoza i zabieg wieczorem do domu. Zostaje ból fizyczny i pustka ale i
      nadzieja, ze za 3 miesiące znowu spróbujecie i wtedy naepwno się uda - MUSI. My
      WIERZYMY ŻĘ TAK BĘDZIE I BĘDZIEMY PRÓBOWAĆ.
      KASIA
      • eenia Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 18.11.03, 11:41
        Kasiu, tak bardzo mi przykro. Jakie to okropne że takie rzeczy się zdarzają.
        Bądź dzielna. Jestem pewna że nastepnym razem sie uda! Musi sie udać!
        Ja ciagle jeszcze mam nadzieję ze moze mnie ten horror ominie. Ale jakby co to
        też pojadę na Żelazną. Boje się szpitali ale piszesz ze personel serdeczny więc
        i ja tam się zgłoszę.
        Ściskam Cię mocno.
        eenia
        • malwes Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 18.11.03, 12:58
          EEnia.
          Trzymaj się jeszcze. Jeszcze jest czas, tak jak pisałam ci wcześniej. Mnie się
          udało. A w razie problemów polecam ci tez Karową. Ja tam właśnie spotkałam
          wspaniałą panią dr, która cierpliwie czekała na moje echo i do tej pory "męczy"
          się z moją powikłaną ciążą. Zrobiła dla mnie bardzo dużo....
          Ona przyjmuje w czwartki na Waliców ale jeśli chcesz kontakt to wolałabym na
          priv bo jakoś nie jestem przekonana do podawania nazwisk i telefonów na forum.
          tylko daj sygnał, że napisałaś na priv forumowe bo ja tam rzadko zaglądam. I
          wciąż z doświadczenia swojego i koleżanek twierdzę, że jak ma coś się dziać, to
          organizm sam zacznie i nie należy tego przyspieszać....
          G.
        • kluseczka4 Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 18.11.03, 13:50
          Eeniu

          Bardzo Ci dziękuję. Gorąco wierzę, że Ciebie to ominie. Moja ciąża była starsza
          i do tego trochę mi się sączyło i nie bardzo pachniało więc pewnie dlatego już
          nie czekali na BHCG. Zresztą na Żelaznej nie są skorzy do szybkich decyzji w
          tym kierunku. Zgłosiłam się w sobotę przed południem a dopiero o tej samej
          porze następnego dnia po ponownym usg zrobionym przez kolejnego lekarza
          polożono mnie na stół. Jeżali w tej sytuacji w szpitalu może być super to tam
          było. Lekarze bardzo taktowni i delikatni, położne ciepłe i pomocne. Dwa razy
          dostawałam środki na uspokojenie i na sen. Wieczorem przyszła siostra pogadać,
          przyniosła mi katalog Avonu do pooglądania - kobieta zawsze jest kobietą. Za
          co BARDZO dziękuję położnej z ginekologii o imierniu Maria nazwiska niestety
          nie pamiętam. MOgłam sobie popłakać i nikt nie krzyczał że histeryzuję czy coś
          w tym rodzaju. Wszyscy od lekarza po salową byli naprawdę bardzo w porządku.
          Nawet na izbie przyjęc p. dr po wezwaniu na konsultację swojego kolegi z
          oddziału przykryła mnie ligniną abym nie czuła się skrępowana: dodała ,, to
          facet". Kiedy przyszła pora aby moje Szczęście się dowiedziało poroszono go do
          gabinetu a potem na chwile zostawiono nas samych. Wiem, że o każdym szpitalu
          można powiedzieć coś dobrego i złego. Ja w nieszczęściu miałam szczęście
          trafiłam na LUDZI. Którzy potrfili zrozumieć co czuję i jak cierpię i bardzo
          starali mi się pomóć. Życzę Ci abyś trafiła na Żelazną ale ze skórczami
          porodowymi we właściwym dla Was czasie. Polecam ten szpital sama zamiarzam tam
          rodzić kiedy już będe szczęśliwie kończyć moje drugie podejście do zadania
          zwanego MAcierzyństwo.
          Pozdrawiam
          Kasia
          • eenia Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 19.11.03, 18:41
            Dziewczyny!!!! Stał się cud! Byłam przed chwilą u lekarza ( innego) i JEST
            ZARODEK, WIDZIAŁAM BIJĄCE SERDUSZKO!!!!!! Nie mogę w to uwierzyć , jesteśmy
            tacy szczęsliwi! Kamień wielkosci Afryki spadł mi z serca!
            Niedowiary!!!!!
            Nervusmama- czuję że Twoje modlitwy maczały w tym palce!smile
            Dziękuję wam wszystkim jeszcze raz za wsparcie w tych trudnych chwilach.
            Teraz wierzę że będzie dobrze, żaden krwiak mi nie straszny!
            HIP HIP HURA!
            • magma77 SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.11.03, 18:50
              Obserwuję Twój wątek od początku,ale wcześniej nie miałam odwagi nic napisać.
              Ale teraz, kiedy wszystko jest jasne, nie mogę się powstrzymać.
              Bardzo, bardzo, bardzo się cieszę.Sciskam mocno i
              powodzenia smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            • eenia Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 19.11.03, 18:54
              A i jeszcze jedno. Ten lekarz strasznie się wkurzył i mówił że tamten poprzedni
              był niekompetentny i wogóle skandal bo jak mógł nie zauważyć zarodka który
              według niegu musiał już być skoro teraz ma 9,2 mm i serce. Nie wiem, ja
              słyszałam bardzo dobre opinie na temat tamtego i na mnie też zrobił pozytywne
              wrażenie. Ten twierdzi ze to nie możliwe ale moze rzeczywiście wtedy nie było
              jeszcze a teraz jest. Niie wiem co o tym myśleć ale szczerze mówiąc mam to
              teraz gdzieś bo strasznie się cieszę.
              Cuda się zdarzają!
              • nervusmama Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 19.11.03, 21:52
                kochana tak sie ciesze ze nie masz pojecia wskakuj szybko na watek
                czerwcowy... tak to jest z tymi lekarzami przekonalam sie jak moja corcia byla
                chora jak miala nie spelna miesiac (przedluzajaca sie zoltaczka fizjologiczna)
                tylko mialam gorzej bo zamkneli nas w szpitalu i ordynatorka nie informowala
                nas o stanie corki... maz wykradl wyniki reszte za kase wydebil od pielegniarek
                i laborantek z wynikami pojechal do innych lekarzy okazalo sie ze leczenie
                szpitalne jest absolutie niekonieczne wyszlam na wlasne zadanie... nie chce
                nawet tego pamietac
                ciesze sie z toba moj fasolek mial tydzien temu 16mm pozdrawiamy
                • cz.wrona Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 20.11.03, 17:53
                  kochane!!!!!
                  jak się cieszę z Wami, popłakałam się ze szcęścia, gratuluję Wam. Czule całuję
                  i pozdrawiam wszystkie przyszłe emamy i wasze fantastyczne fasolki.

                  mama Sławusia- ur25.08
              • iffona Re: praktycznie bez szans:( - wywołanie poronieni 25.11.03, 20:29
                eenia,

                dopiero dzisiaj przejrzalam ten watek, bardzo sie ciesze, ze u Ciebie pomyslnie
                sie zakonczylo, dobrze ze sprawdzalas poziomy beta hcg i wybralas sie do innego
                lekarza

                ja mialam krwiaka do 14 tygodnia ciazy i do tego etapu zanim sie wchlanal
                mialam co jakis czas plamienia takie brunatne nie zywo krwiste a brazowe,
                bardzo sie przejmowalam, ale w 15 tyg zaczelam czuc ruchy i juz zroblam sie
                spokojniejsza, a moj Maciejek urodzil sie zywy radosny zdrowiutki i wesoly
                brykaczek, a mialam na etapie 6-7 tygodnia propozycje aby zakonczyc ciaze, bo
                jak sa problemy to po co dziecko ma byc chore ... grhhh
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka