nrg67
10.10.05, 11:12
Kochani, pytanie absurdalne, ale jedank zadam (bo moze to ja zwariowalem):
moj syn ciezko znosi zmiane grupy ze sredniakow na starszaki. Skarzy sie na
inne obyczaje przy podawaniu jedzenia, maniery cioci, starszych chlopakow
itd. Jakos probowalem mu to tlumaczyc, ale dzis sie okazalo rano ze w
przedszoklu nie wolno robic kupy!!! POwiedial, ze jak poszedl do cioci
powiedziec, ze mu sie chce kupe i poprosil o pomoc, to uslyszal w
odpowiedzi "nie ma mowy". W sredniakach to bylo normalne, ze panie pomagaly
sie dziekcu wytrzec, teraz sie to zmienilo! Nikt mi o tym nie powiedzial ani
slowa, syn sam tez nic o tym nie powiedzial w domu, tylko oznajmil mi dzis,
ze jak mu sie chce kupe, to idzie sobie posiedziec na krzeselku i potem mu
prezchodzi! Uwazam, ze to skandal - nikt nie powiedzial mi slowa o tym, ze w
starszakach beda inne obyczaje, nie uprzedzil dziecka, nie dal mi czasu na
przygotowanie go np. przez wakacje do tego; kupa to intymna rzecz, chlopak
sie wstydzi; z drugiej strony on sie pewnie powinien uczyc dbac o siebie, ale
nie wiem, czy 5 i pol roku to nie za malo zeby sie samemu porzadnie wytrzec -
reka za krotka??
Przede wszytsim jednak - czy komus z Was sie cos podobnego stalo? Co robic?
czy to niebezpieczne, np. ze dziecko sie zamknie i przestanie opowiadac o
sobie?
Przyznaje, ze przede wszystkim mam ochote pojechac i wymordowac dorosla
obsluge przedszkola za to, ze takie powazne zmiany odbywaja sie bez
informowania, zpowiadania, rozmowy z rodzicami itd;
T