Dodaj do ulubionych

kraków-szpital narutowicza

07.01.05, 20:59
witam! Czy mogłybyscie udzielić mi jakiś informacji na temat porodu w szp. im
narutowicza w krakowie? Moja lekarka poleca mi ten szpital jako miejsce
porodu.Czy któraś z Was tam rodziła/zamieża rodzić?
Co trzeba wziąć na poród do tego szpitala a co się dostaje?
Bardzo proszę o wszelkie informacje bo jestem w ciężkiej panice.
toja 36 tc.


Obserwuj wątek
    • uffa1 Re: kraków-szpital narutowicza 07.01.05, 22:27
      toja,

      ja w pazdzierniku stalam przed takim dylematem. Od poczatku ciazy bylam w 100%
      zdecydowana na Narutowicza. Znalazlam bardzo dobrego lekarza stamtad, nawet
      umowilas sie z nim ze bedzie przy porodzie...
      Bylam zdecydowana do momentu odwiedzenia przez nas tego szpitala. Ochyda... Do
      tego na wstepie przywitala mnie polozna z oddzialu i powiedziala 'hmmm
      ogladniecie porodowki przed porodem i tak nie zniesie bolu', w ogole nie wiem
      do czego to powiedziala...
      Gdy zapytalam lekarza tam dyzurujacego o znieczulenie, to popatrzyl na mnie tak
      jakbym z Marsa byla...
      Kazde CC (nawet to planowane odbywa sie wylacznie w znieczuleniu ogolnym), jako
      jedyny szpital w calym Krakowie nie uwzglednia ZZo czy podpajeczynowkowego przy
      CC...
      Warunki sanitarne sa w stanie oplakanym...

      Bardzo mocno sie nad tym wszystkim zastanowilam i wybralam... Ujastek. I nie
      zaluje tej decyzji. Jestem bardzo zadowolona, choc oczywiscie nie wszystko bylo
      super rozowe... Ale i tak polecam ten szpital.

      Ja z Narutowicza ucieklam, ostatecznie ta decyzje podjelam po porodzie mojej
      przyjaciolki (na 3 tygodnie przed moim), Sam porod wspomina ok, natomiast pobyt
      w szpitalu wspomina strasznie, przyplacila go nawet ostra depresja poporodowa...
      • ingga Re: kraków-szpital narutowicza 07.01.05, 22:42
        Rodziłam w Narutowiczu w zeszłym roku w marcu, poród opłacony, OK.
        Opieka nad matką i dzieckiem po porodzie to beznadzieja, najgorszy szpital w
        Krakowie.
        Zdecydowanie odradzam.
        A co do tego, co trzeba przynieść swoje, odpowiadam wszystko (nawe kubek i
        talerze), a przede wszystkim dużą odporność psychiczną na panujące tam warunki
        oraz "przemiłe" położne i pielęgniatki.
    • mgosha Re: kraków-szpital narutowicza 07.01.05, 23:31
      Witam!
      Rodziłam w Narutowiczu ponad rok temu i nigdy więcej.
      Potwierdzam to co napisała uffa1: jako jedyny szpital w Krakowie nie wykonują
      znieczuleń zzo i pop (nawet do planowych cesarek!)!!!
      Poza tym poród na plecach...Koszmar!
      Ale plusem na pewno jest to, że mają OIOM dla noworodków (odpukać!).
      No i ja na opiekę poporodową nie narzekałam, ale nie liczyłam też na wiele.
      Miałam osobistą pielęgniarkę w postaci mojego męża.
      Gdybyś jednak zdecydowała się tam rodzić (w końcu wybór należy do Ciebie) to
      oprócz rzeczy dla siebie (koszula, kosmetyki itp) rzeczywiście musisz mieć
      swoje sztućce i kubek. Dla dziecka trzeba zabrać pampersy. Ubranka dają, choć
      ja radzę zabrać swoje (mój synek dostał uczulenia na te szpitalne).
      To tyle co mi teraz przychodzi do głowy. Zaznaczam, że tak było ponad rok temu
      i mogło się coś zmienić. Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania to pisz.
      Pozdrawiam!
      • toja9 Re: kraków-szpital narutowicza 08.01.05, 13:05
        Ojej no to niewiele pozytywnego mogłam przeczytać o tym szpitalu sad Ale
        dziękuję bardzo za wiadomości. Słyszałam że mają tam dobrą opiekę nad
        noworodkiem i to mnie kusi.
        Podobno dobre warunki do porodu mają też w żeromskim ale co do dziecka to
        nizbyt. Takie przynajmniej panują opinie wśród ludzi z medycznego środowiska.
        Jestem spoza krakowa mieszkam tu dosyć niedługo i już sama głupieję.
        A jak tam długo się leży jakby wszystko było ok po porodzie naturalnym.
        Pozdrawiam serdecznie.
    • indiaaa Re: kraków-szpital narutowicza 08.01.05, 13:24
      A ja idę sobie rodzić do Narutowicza i co bedzie to będzie. Każdy szpital ma
      swoje dobre i złe strony. Znieczulenia i tak bym nie chciała a że rodzę
      pierwsze dziecko to nie wiem co mnie czeka i jak wygląda to rodzenie na plecach
      więc sie nie bojęsmile
      • niedzwiedz9 Re: kraków-szpital narutowicza 08.01.05, 18:09
        Rodziłam w Narutowiczu w 2002 (cesarka), w lipcu czeka mnie tam drugie
        cięcie.Wybrałam ten szpital głównie za względu na to ,że pracuje tam mój lekarz
        prowadzący,ale uważam, że nie było źle.Fakt,jest to zasługa głównie mojego gina-
        kompetentnego i doświadczonego lekarza,
        ale mój pobyt tam w sierpniu 2002 i niedawno na patologii (plamienia) wspominam
        bardzo pozytywnie.Pozdrawiam-Kaśka
    • megann120 Re: kraków-szpital narutowicza 08.01.05, 19:17
      Ja rodziłam tam dwa razy i jak by mi się jeszcze zdarzyło to też tam zamierzam.
      Jest tam bardzo czysto, nie chodzi mi tu o wykończenie ale o rzeczywiste
      zmywanie podłóg i dezynfekcję łązienek. Fachowy personel, zwłaszcza położne, a
      leżałam tam w sumie 24 dni bo moje maluchy miały żółtaczki dość ciężkie.
      Ja miałam ze sobą koszule, bieliznę i szlafrok + kosmetyki. Wkładki ostatnim
      razem przysługiwała paczka, za pierwszym razem bez ograniczeń, może znowu
      dostali dofinansowanie... Ciuszków dla dzidziusia nie brałam, szkoda zachodu.
      Pampersy swoje, zwłaszcza na weekend, bo wtedy krucho u nich z tetrą.
      Co do samego porodu ( ja miałam rodzinne) to miałąm swoją koszulę, szpitaklne
      zdarzają się zbyt krótkie wink
      I nie panikuj, wszystko będzie ok smile))))
      • malo26 Re: kraków-szpital narutowicza 09.01.05, 17:01
        Witam.
        Mój pobyt w w/w szpitalu nie należał do najprzyjemniejszych. Gorąco odradzam a doświadczona koszmarnymi przeżyciami radzę Ci - wybierz inny szpital.
        Proponuję Ujastek. Podobno bardzo chwalony.
        W Narutowiczu rodziłam w marcu tamtego roku i nie było kolorowo. Poszłam w ciemno, bo zaufałam mojej lekarce. Zawiodłam się na całej lini.
        To prawda, musisz mieć wszystko swoje, dla siebie i dziecka, nawet własne jedzenie, bo szpitalnym sobie nie pojesz.
        Radzę poród rodzinny, bo ja rodziłam sama i szczerze Ci powiem - czułam się jak na taśmie a położna prała we mnie zastrzyki bez informowania mnie co to.
        Personel - koszmar. Nikt Ci nie pomoże jak nie dasz łapówki. I tak dalej i tak dalej............
        Ale szczerze jesli zdecydowałaś tam iść, to zaopatrz sie w dużą dawkę odporności psychicznej i kasę.
        Pozdrawiam.
    • uffa1 Re: kraków-szpital narutowicza 09.01.05, 18:21
      Duzo bylo pisane na temat tego szpitala.
      Poczytaj sobie jeszcze tutaj : <forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=601&w=11338791>
      • uffa1 Re: kraków-szpital narutowicza 09.01.05, 18:21
        podalam zly link
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=601&w=11338791
    • mama_zuzi1 Re: kraków-szpital narutowicza 11.01.05, 01:15
      Witaj Toja!
      W pazdzierniku mialam w Narutowiczu cesarke. Kolezanki widze bardzo narzekaja
      na ten szpital. Szpital jak szpital ale uwazam, ze wcale nie jest tak zle jak
      mowia! Fakt, szpital jest stary ale liczy sie kadra, wyposazenie a przede
      wszystkim mozliwosc pomocy maluszkom gdyby cos poszlo nie tak!! Lezalam kilka
      dni na patologii a dopiero potem caly tydzien na poloznictwie i raczej milo
      wspominam pobyt na obu tych oddzialach. Kobiety, ktore ze mna lezaly mowily np.
      o ktoryms krakowskim szpitalu (nie pamietam ktory to byl), ze jest ladny,
      wyremontowany i jest w srodku przyjemnie ale co z tego skoro nie maja tak
      dobrego sprzetu do ratowania zycia noworodkow jaki jest w Narutowiczu. Jasne,
      ze wszyscy chcieli by miec ladniutki szpital, przemilych lekarzy i slodziutkie
      pielegniarki ale sadze, ze najwazniejsze sa dzieciaczki i to, i w Narutowiczu
      maluchy maja bardzo dobra opieke.
      Jesli chodzi o polozne i pielegniarki na noworodkach to wcale nie sa zle!
      Zawsze zdarzaja sie niemile babki bez wzgledu na zawod ale sa tez przemile
      siostry, ktore z wielkim sercem podchodza do bobasow i ich mam. Jestem im
      bardzo wdzieczna bo po cesarce straszliwie bolala mnie cala macica i brzuch.
      Przez caly pobyt w szpitalu nigdy nie odmowiono mi podania srodkow
      przeciwbolowych a niejednokrotnie pielegniarki same proponowaly proszki
      usmierzajace bol.
      Taka jest moja opinia. Zdecydowalam sie ja wyrazic bo mamy, ktore pisaly o tym
      szpitalu wyrazaly sie raczej negatywnie. Osobiscie jestem zadowolona z pobytu w
      tym szpitalu (a spedzilam tam 15 dni) chociaz warunki sa tam srednie.

      Serdecznie pozdrawiam

      Dominika i Zuzia
      • moniek76 Re: kraków-szpital narutowicza 20.01.05, 12:08
        No to mi się udało z Narutowiczem, bo nie mam żadnych traumatycznych przeżyć.
        Urodziłam w zeszłym roku w lutym; w prawdzie poród był rodzinny w całkiem
        fajnie wyposazonej salce z łazienką obok i wanną z hydromasażem (z której i tak
        nie skorzystałam, bo byłam podpięta do kroplówki z okscytocyną). No i miałam
        zzo. Nie leżałam plackiem, tylko mogłam łazić, rodziłam częściowo w kuckach (bo
        dziecko było bardzo duże - ponad 4kg; opieka nad dzieckiem i matką jest
        znakomita, na pielęgniarki i położne też nie mogę złego słowa powiedzieć.
        Cierpliwie uczą karmienia piersią, nie robią większych problemów. A co do
        jedzenia i jego ilości, to wcale nie jest głodowa, bez przesady; przecież to
        szpital a nie hotel (podejrzewam, że w większości hoteli porcje są dużo mniej
        obfite). Faktem jest, że matki karmiące mają apetyt nie z tej ziemi (sama przez
        to przeszłam), ale nie wymagajmy od szpitala, żeby spełniał nasze zachcianki
        kulinarne; zawsze można poprosić męża o jakiś suchy prowiant na sytuacje
        kryzysowesmile Jedyne zastrzeżenie mam do bardzo niemiłej pani pediatry (taka
        wyniosła brunetka z wąsem, która uwielbiała patrzyć na swoje odbicie w lustrze,
        a była bardzo nieuprzejma w kontakcie bezposrednim). Ja z dzidziem miałam
        konflikt serologiczny ale nie w grupach głównych (bo ja jestem 0 Rh+), ale w
        podgrupach (moje dzidzi jest rh-)i jak poprosiłam dokładne wyjaśnienie jakie to
        ma konsekwencje w stosunku do dziecka, opierdzieliła mnie jak głupią
        niedouczoną siksę, która takie oczywiste rzeczy powinna przecież wiedziećsad(

        Monia i Igoreksmile)
        • baziaczek Re: kraków-szpital narutowicza 21.01.05, 13:20
          Rodziałm pod koniec zeszłego roku przez planowane cc w Narutowiczu.
          Lekarze ginekolodzy i pediatrzy oraz pielęgniarki są ok, przynakmniej ja nie
          miałam zastrzeżeń.
          Co do dokarmiania - nie ma sznsy na dokarmiania, jeśli dzidziuś jest cały czas
          z mamą. Natomiast rzeczywiście po cesarce dostajesz dzidziusia za jakiś czas,
          dopóki nie wstaniesz sama i nie przeniosą cię na salę dla mam z dzidziusiami,
          więc tutaj jest większe rysyko.
          Potwierdzam wcześniejsze opinie o znieczuleniach - nie sposób było załatwić
          znieczulenia zewnątrzoponowego i musiałam mieć ogólne, mimo że cc było
          planowane (i o to jeste najbardziej zła, bo ryzyko powikłań przy ogólnym i
          obciążenie organizmu jest bardzo duże, w porównaniu z zzo). Ponoć brak igieł
          (???), a według opini mojej lekarki - anestezjolodzy boją się zzo, bo nie mają
          doświadczenia.
          Jedzenie beznadziejne, tzw. barowe ale do przeżycia (ja nic nie jadłam poza
          szpitalnym, akurat miałam to szczęście, że nie miałam dzikiego głodu), warunki
          sanitarne - mordownia (w łazienkach zimno i obleśnie). I zimno na korytarzach.
          Beznadziejne łóżka - siedzisz przy karmieniu jak pokurcz i po jakimś czasie
          kręgosłup wysiada. Klapki pod prysznic, podkładki na toaletę i inne materiały
          własne typu mydło dla odwiedzających KONIECZNE! Akurat te rzeczy wkrótce się
          zmienią, bo dostali dotację 10 mln na remont oddziału gin.-poł.
          Ja na personel nie mogę złego słowa powiedzieć - po porodzie miałam mały dołek
          i gdyby nie życzliwość i pomoc pielęgniarek, to pewnie byłoby gorzej. Panie
          ilekroć poprosiłam pomagały, pokazywały jak karmić, przebierać itd. itp. Zawsze
          też odpowiadały na setki nawet najgłupszych pytań. Środki przeciwbólowe, zmiana
          podkładów, pościeli - jak tylko potrzebujesz, a co kilka godzin pielęgniarki
          obchodziły salę z pytaniem czy czegoś nie potrzeba.
          Tak że opieka na "bdb-" (ten "-" to za brak zzo, moim zdaniem skandal),
          natomiast warunki sanitarne i pobytowe "mierny na szynach"!
          • baziaczek Re: kraków-szpital narutowicza 21.01.05, 14:00
            A apropo tego co może się przydać:
            -klapki pod prysznic i coś (np duża reklamówka) do położenia rzeczy typu
            ręcznik, podpaska itd. jak pójdziesz pod prysznic (chyba ze zaryzykujesz
            wieszanie ręcznika na wieszakach pod prysznicem, ale tego ze względów
            higienicznych nie polecam)
            -koszulę rozpinaną albo z wycięciami (bo inaczej bedziesz musiała podkasać
            koszulę do karmienia za kazdym razem, a w sali jest kilka babek i wizyty
            rodziny na okrągło), ciepły szlafrok i ciepłe skarpety (w Narutowiczu na
            korytarzu jest starsznie zimno)
            -podkłady na toaletę (do kupienia na królewskiej w sklepie medycznym) lub
            ręcznik papierowy + papier toaletowy
            -paczka pieluch bella (takie wielgaśne podpaski - dla ciebie)
            -majtki jednorazowe siatkowe (do kupienia w aptece)
            -ręcznik papierowy i mydło dla odwiedzających (było często brak)
            -kubek, sztućce (w tym ostry nóż), ściereczka + myjka i mały płyn do mycia
            garczków (chyba ze sztućce i kubek będziesz myła tylko wodą albo wodą z jakimś
            mydłem w płynie, czego nie polecam) i herbatkę (jest czajnik w kuchni i można
            sobie zrobić samemu, a jak wiadomo nie ma to jak ciepła herbatka w krytycznej
            chwili)
            -pieluszki jednorazowe dla maleństwa (i tutaj rada - nie wkładaj więcej do
            wózeczka, bo ile włożysz tyle zejdzie, wystarczy jak dasz 2-3 i regularnie
            bedziesz uzupełniać) i chusteczki nawilżane (w sali jest przewijak, ale jak
            bedziesz przewijać, to przecież musisz dziecko czymś wyczyścić) i Bephanten
            maść - tą z różowym paseczkiem (nada się dla ciebie do obolałych poranionych
            sutków, a zarazem dla dzidziusia do smarowania pupci)
            -wyparzony smoczek (tylko jeśli zamierzasz używać, mi się przydał, bo mój synek
            był małym ssakiem-wrzaskunem, jak już nie mogłam przystawiać go do piersi, bo
            bolały, to dawałam smoczek; polecam Nuka, ale trzeba pamiętać, że ponoć i
            smoczek może zaburzyc karmienie piersią, tak że lepiej uważać)
            -ciuszki dla potomka dają, ale jak chcesz mozesz wziąć
            -laktator (mi się nie przydał, bo nie miałam nawału, ale u koleżanki z łóżka
            obok to była konieczność)
            -mineralną niegazowaną (dużo!!! i nie może być nawet naturalnie gazowana)

            To chyba tyle. Pozdrawiam i życzę udanego porodu!!!

    • fifinka2 Re: kraków-szpital narutowicza 21.01.05, 13:11
      Poczytaj sobie dzisiejszy artykul w Gazecie ....:
      (miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2505050.html
      no comment sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka