Nie lubię baletu. Zawsze męczy mnie szuranie, tuapanie oraz
gubienie rytmu przez tancerzy z dalszych planów. Ale
"Niżyńskiego" obejrzałem z wielkim zainteresowaniem, bo pomógł mi
zrozumić o co w balecie i tańcu jako sztuce chodzi. Połączenie
tekstu (dzienniki) z obrazem naprawdę dużo daje.
Wybiorę się drugi raz, bo faktycznie w filmie panuje zgiełk
treściowy. U mnie *****.