Wczoraj oglądałem ten film na TCM i muszę przyznać, że jest świetny.
Jak {prawie zawsze} w filmach P.Weira may tutaj świetne zdjęcia {R.Boyda}
i nastrojową muzykę M.Jarra. Dobra rola M.Gibsona ale rewelacyna była L.Hunt
jako "mężczyzna".
To jest kino ambitne w najwyższym wydaniu,kino ,które uwielbiam.
Co wy sądzicie o tym filmie?