Jestem uzależniona od jedzenia. Wiem prawie wszystko o żywieniu, odchudzaniu,
ale to wcale nie pomaga w codziennym życiu. Jestem gruba i z roku na rok tyję
coraz bardziej. Zajadam zmartwienia, pocieszam się słodyczami, gdy jest mi
smutno. Zjadam smaczne danka, gdy coś mi sie udało. Jednym słowem, żarcie
jest dobre na wszystko. Jeszcze w dzień jakoś sobie radzę, ale wieczorami
drzwi lodówki nie zamykają się. Może ktoś zechce podzielić się ze mną swoimi
doświadczeniami i znajdzie dl...