januszx
29.02.04, 15:20
Mając na uwadze miejsca , związane z Janem Zamoyskim od dłuższego czasu
planowałem zorganizowanie wyprawy do Jaworowa, którego był On starostą na
przełomie XVI i XVII .
W związku z powyższym podczas mojego, ostatniego pobytu we Lwowie ,
odwiedziłem jedynie polski kościół, wstąpiłem do pobliskiej pięknej cerkwi
oraz gdy w pośpiechu zbierałem się do upuszczenia miasta trafiłem na targ
w pobliżu ratusza , gdzie zakupiłem piękną - jak mi sie wydaję:-) , ręcznie
wykonaną matrioszkę - na pamiątkę...
Musiałem szybko przemieścić się w marszludku na stację przesiadkową
zlokalizowaną w południowej dzielnicy Lwowa , by po 20 min. oczekiwania
znaleźć się na trasie do Jaworowa !.
W podróży za sąsiada miałem dość oryginalnego jegomościa, który okazał się
skrzypkiem , grywającym wraz ze swą grupą w paryskich pubach ukraińską ,
rosyjską i żydowska muzykę ludową. Alosza akurat powrócił z trzymiesięcznych
występów - na dłuższy pobyt nie zezwalają mu francuskie przepisy wizowe ...,
Czas mijał b. szybko , a ja znacznie bogatszy w informacje o Ukraińcach
jak również Polakach mieszkających w stolicy Francji starałem się zachować
podzielność uwagi, spoglądając poprzez szparę ciągle zamarzającej szyby.
Mijaliśmy zachwycające krajobrazy, przysypane śniegiem jezioro w okolicy
Janowa wprost mnie urzekło - miałem szczęście, gdyż zatrzymaliśmy się tam na
kilka minut, oczywiście wysiadłem na chwilę...
Trasa niemal w bajkowej zimowej scenerii szybko doprowadziła nas do celu
podróży - wysiadłem , mając przed sobą duży ośnieżony rynek, sennego,
ukraińskiego miasteczka...
pozdrawiam
J: