Misztrz ... Robert Korzeniowski

27.08.04, 13:52
Dzisiaj w kolejnym dniu zmagań na Igrzyskach w Atenach nasz zdecydowanie
największy sportowiec - Robert Korzeniowski zdobył swój czwarty złoty medal
olimpijski , trzeci na dystansie 50 km. , obronił tytuł z Atlanty , a
nastepnie Sydney.

Kto wstał o godz. 6 rano, miał okazje zobaczyć to pasjonujące wydarzenie i
niezwykłych ludzi , przeżyć wielkie emocje : uronić łezkę , płakać jak bóbr,
ale przede wszystkim krzyczeć skakać z radości !
Zaraz po starcie dzięki akcji dwóch Chińczyków z zasadniczej grupy udało się
odskoczyć sześciu zawodnikom, po kilkunastu kilometrach forsownego marszu
zostało Ich czterach ... i właśnie wtedy się zaczęło...
Dalszy ciąg niebawem:-))
Pozdrawiam w ten piekny słoneczny dzień
J
    • czuk1 Re: Misztrz ... Robert Korzeniowski 27.08.04, 18:07
      januszx napisał:

      > Dzisiaj w kolejnym dniu zmagań na Igrzyskach w Atenach nasz zdecydowanie
      > największy sportowiec - Robert Korzeniowski zdobył swój czwarty złoty medal
      > olimpijski , trzeci na dystansie 50 km. , obronił tytuł z Atlanty , a
      > nastepnie Sydney.
      >
      > Kto wstał o godz. 6 rano, miał okazje zobaczyć to pasjonujące wydarzenie i
      > niezwykłych ludzi , przeżyć wielkie emocje : uronić łezkę , płakać jak bóbr,
      > ale przede wszystkim krzyczeć skakać z radości !
      > Zaraz po starcie dzięki akcji dwóch Chińczyków z zasadniczej grupy udało się
      > odskoczyć sześciu zawodnikom, po kilkunastu kilometrach forsownego marszu
      > zostało Ich czterach ... i właśnie wtedy się zaczęło...
      > Dalszy ciąg niebawem:-))
      > Pozdrawiam w ten piekny słoneczny dzień
      > J

      To żywa idea i już.... choć w pełni chwały... legenda sportu. Bez
      Korzeniowskiego nie było by chodu na Olimpiadzie. On jest wielkim autorytetem
      moralnym i wzorcem dla sportowców.
      • januszx Re: Misztrz! ... Robert Korzeniowski 27.08.04, 20:05
        czuk1 napisał:

        >
        > To żywa idea i już.... choć w pełni chwały... legenda sportu. Bez
        > Korzeniowskiego nie było by chodu na Olimpiadzie. On jest wielkim autorytetem
        > moralnym i wzorcem dla sportowców.

        Święte słowa Drogi Mariuszu...

        Ale dalszy ciąg relacji..., gdyby ktoś nie mial dostepu do telewizji ,gazet i
        radia:-))
        Po przejściu połowy trasy czołówka zaczęła się wykruszać , kolejno odpadali
        zawodnicy Litwy, Niemiec, Rosji ... Chin , w walce o złoto pozostali Robert
        oraz brązowy medalista na dyst. 20km. Australijczyk Nathan Deakes., który
        dzielnie dotrzymywał kroku wielkiemu mistrzowi.
        Na ok. 10 km. przed metą Deakesa zdyskfalifikowanao za "podbieganie", a ten ,
        który oczami wyobraźni widział się na olimpijskim podium płakał jak dziecko,
        smutna chwila, łzy same cisnęły się do oczu!

        Nasz Mistrz samotnie zmierzał po swój czwarty olimpijski, złoty medal
        dopingowany przez setki Polaków, wpadł na metę , chwycił narodową flagę i
        ruszył w kierunku kibiców, wydawało się ,że jest w stanie przejść następne
        kilometry trasy - niezwykły człowiek, człowiek instytucja pozdrawiał
        najwierniejszych fanów , w tym Prezydenta RP.
        Cel , wyznaczony kilka lat wcześniej został osiągnięty, każdy punkt z
        misternego , komputerow. planu Mistrza zrealizowany w najdrobniejszych
        szczegółach.

        Tymczasem kilka minut z tyłu Rosjanin przeżywał dramat, do mety pozostało
        kilkaset metrów , a Denis Niżegrodow słaniał się na
        nogach ,szedł ...zygzakiem!, prawie wywrócił sie ...zahaczając o krawężnik,
        zapewne wszyscy przed telewizorami drżeli o Jego los i wpatrzeni w ekran
        dopingowali wspaniałego sportowca.
        Skrajnie wyczerpany wszedł na stadion , nie pomylił kierunku i dwa metry za
        linią mety ...przewrócił się - tracąc przytomność! myślę ,że chyba był świadomy
        zdobycia srebrnego medalu.
        Zapewne odezwą się głosy oburzenia...ale cóż taki -też- jest dzisiejszy sport...

        Chwilę pózniej Denis Nieżogrodow wraz ze swoim rodakiem Aleksejem Wojewodinem ,
        który kikadziesiat metrów przed zakończeniem trasy chodu dogonił zmęczonego
        Chińczyka - wspólnie cieszyli się z zajęcia dwóch dolnych stopni podium ...

        Pozdrawiam
        J

        • arwen.a Re: Misztrz! ... Robert Korzeniowski 27.08.04, 20:12
          Co prawda dostęp do gazet, radia i telewizji posiadam ale ta relacja jakoś
          najbardziej przypadła mi do gustu :-))
          Pozdrawiam.
          A.
    • demkel Re: Misztrz ... Robert Korzeniowski 27.08.04, 20:07
      Jak ktoś u mnie w pracy celnie zauważył, jegi czas na 50 km jest mniej więcej
      tai, jaki potrzebuje pociąg relacji Zamość-Lublin na przejechanie podobnego
      odcinka :)
      Nie wiem tylko czy to świadczy o klasie Roberta, czy omiernocie PKP.
Pełna wersja