hamburgerka
30.06.06, 13:29
Zdenerwowałam się dzisiaj rano.Zadzwoniła do mnie Pani z ogłoszenia.
Oferowała mi pracę w lodziarni w HH.Wszystko mi opowiedziała,że warunki
mieszkaniowe super,zarobki też,nie musiałabym płacić za pośrednictwo tylko
jak mi potem uświadomiła 150 Euro mi odciągnie od pensji bo ogólnie nie
bierze pieniędzy ale z czegoś musi się utrzymać,słowem ściemniała.nawet nie
wnikałam.wyjazd ma być jutro lub pojutrze a na miejscu odbierze mnie jakiś
pan.kiedy zapytałam czy może dać mi nr do tego pana zaczęła znów kręcić,że po
co mi on i w ogóle mnie nie rozumie.a jeszcze wcześniej kiedy spytałam gdzie
miałabym pracować,żeby podała mi adres to może skojarzę bo znam HH dość
dobrze-to stwierdziła,że ona współpracuje z wieloma lodziarniami(to miała być
praca w lodziarni) i nie wie gdzie miałabym pracować.skończyło się na tym,że
pani nie chciała mi dać nr kontaktowego do HH,moja determinacja tak ją
zdenerwowała,że rzuciła "w ten sposób nie będę z panią rozmawiać i do
widzenia" i odłożyła słuchawkę.co wy o tym myślicie ? może to ja czegoś nie
zrozumiałam.ta pani mnie obudziła więc mogłam być trochę niemrawa,ale...ah
sama już nie wiem.za dużo znaków zapytania w tym wszystkim.