caysee
23.12.06, 22:08
Musze sie wygadac. Moze ktos ma podobne problemy.
Jestem w Niemczech od paru miesiecy, ucze sie niemieckiego od paru lat, w tym
roku zdalam ZOP na 1, wiec moja znajomosc niemieckiego jest dobra, chociaz
jeszcze sporo mi do idealu brakuje. Ale wystarczyla mi ona zeby zdobyc
porzadna prace zgodna z kierunkiem studiow i zeby potem wiekszych problemow w
tej pracy nie miec. Ze wspolpracownikami i znajomymi meza dogaduje sie
doskonale, chociaz wiadomo ze czasami zrobie jakis blad, zabraknie mi slowa
albo nie wszystko zrozumiem i poprosze o powtorzenie. Ale wiekszosc ludzi
podchodzi do tego normalnie - w koncu jestem dla nich cudzoziemka i wiedza ze
niemiecki to dla mnie jezyk obcy.
Zdarzylo mi sie jednak juz pare razy w najmniej oczekiwanych sytuacjach, ze
jakis Niemiec byl dla mnie niemily z powodu niedoskonalej znajomosci jezyka.
Zniecierpliwienie, jakies glupie miny - zwykle w sklepach albo u fryzjera,
gdzie czasami ciezko opisac co sie wlasciwie chce.
Ale to co mi sie przytrafilo dzisiaj pobilo wszystko. Ucze sie jezdzic konno,
mam za soba dopiero pare lekcji. Kobieta, ktora jest instruktorka od poczatku
podeszla do mnie w taki sposob jakbym po pierwsze jezdzila od lat, a po drugie
byla Niemka, mimo iz mowilam jej na poczatku ze NIE jestem. Uzywa sobie
jakiegos tam zwrotu, typu: "und jetzt parieren Sie" albo "rechter Schenkel
treibt verwahrend" i wkurza sie na mnie, ze jej nie rozumiem. Zaopatrzylam sie
w 3 ksiazki i gaaanz fleißig probowalam wylapac i wpoic sobie te kilkadziesiat
najczesciej uzywanych w jezdziectwie zwrotow. Tyle ze ona zdaje sie znac tych
zwrotow setki, w kazdym razie zamiast stosowac proste komunikaty, wyglasza mi
kwieciste mowy, ktorych do konca nie rozumiem i musze prosic o wyjasnienia. I
dzisiaj chyba miala PMS i puscily jej hamulce: na kazdym jednym kroku kiedy
zrobilam cos nie tak jak trzeba albo zadalam pytanie wyrazala sie pogardliwie
na temat mojego slabiutkiego niemieckiego, ktory mi *uniemozliwia* nauke, do
tego momentami odzywala sie do mnie bardzo agresywnie. Ogolnie udalo jej sie
sprawic, ze poczulam jak moje poczucie wlasnej wartosci spadlo do poziomu
morza. A najciekawsze jest to, ze place za to niemale pieniadze.
Skutek jest oczywiscie taki, ze teraz bede placic komu innemu, kto mnie nie
bedzie ponizal tylko normalnie wyjasni co mam robic, szkoda tylko ze bede
musiala jezdzic dobre pare kilometrow do innej stadniny, bo ta mam pod nosem.
Drugi skutek jest taki, ze zaluje, ze jestem w Niemczech, a nie w Polsce, bo
tam bym takiej sytuacji nie miala. Bariera jezykowa mnie wkurza, tak samo jak
wkurza mnie niemozliwosc jej pelnego wyeliminowania, no chyba ze bym
poswiecila pare lat na wkucie slownika. A jeszcze bardziej wkurzaja mnie takie
jednostki jak ta baba.
Spotkalo was cos takiego?