Dodaj do ulubionych

Wypadek rowerowy

23.04.07, 21:25
Witam Wszystkich i prosze o pomoc. Moj chlopak przebywajac tymczasowo w
Niemczech ulegl wypadkowi. Jadac rowerem zostal potracony przez samochod. Nic
sie mu nie stalo. Policja uznala jednak, ze jechal zla strona, to znaczy po
lewej stronie na drozce rowerowej i musial zaplacic mandat. Kobieta, ktora w
niego wjechala, doznala urazu palca. Minalo kilka miesiecy i dostajemy list
od adwokata tejze kobiety, ze mamy przelac 3.000 euro zaliczki na koszty jej
leczenia. Prawdopodobnie dosteniemy dalszy rachunek. Co mamy robic? Kto jest
ofiara a kto sprawca wypadku? Dlaczego my mamy placic za jej leczenie???
Prosze pomozcie. Dziekuje z gory za wszelkiego typu rady. C.
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Wypadek rowerowy 23.04.07, 22:22
      Jesli Twoj chlopak nie mial ubezpieczenia OC, to niestety, ale czekaja go koszty
      (policja uznala, ze jego wina - jechal zla strona, czyli naruszajac
      przepisy...)...Ja bym jednak poradzila sie adwokata, czy nie za pozno te zadania
      od tej pani, co mowi orzecznictwo etc. Ale to sa tez sowite koszty:((((. A moze
      Twoj chlopak ma status studenta? Wtedy sa zniszki na porady prawne???
      • mazur39 Ty zniżko! a nie wolno na ścieżce rowerowej 23.04.07, 22:52
        pod prąd jeździć? coś kiedyś mi się o uszy obiło.
        Za to w Polsce nie wolno na ławeczce pyfka sobie wypić!!!
        ORMO się nazywa teraz Straż Miejska i o mały włos mnie nie złapali :-)))))
        • info-tw Re: Ty zniżko! a nie wolno na ścieżce rowerowej 23.04.07, 23:00
          Jery mazur to ty powaznie prawo lamiesz w Polsce.
          • mazur39 jeszcze mnie deportuja do Niemiec ;-)))) 24.04.07, 07:42
    • ewa553 Re: Wypadek rowerowy 24.04.07, 09:00
      wczoraj oddawalam auto do lakiernika i ten mnie poinformowal, ze na takie
      roszczenia itd. ma sie rok od wypadku.
      U nas w Mannheim i w Heidelbergu wolno "amtlich" rowerzystom jezdzic pod prad.
      To jest nota bene katastrofa, bo sie tak rozbestwili (rowerzysci), ze nieraz
      jadac mi na wprost jednokierunkowa ulica za cholere nie zjada na bok. Musze sie
      zatrzymywac i czekac az szanowny pan/pani mnie wyminie. Najchetniej kupilabym
      sobie walec drogowy i zrobila z tym porzadek:)))))
      • caysee Re: Wypadek rowerowy 24.04.07, 18:34
        Ja jestem zdania, ze jak sie juz jedzie ulica, niewazne czym, to nalezy
        przestrzegac przepisow. A rowerzysci nieraz czuja sie jak tacy "lepsi piesi".
        Pare dni temu mi sie zdarzylo cos takiego: jade sobie przez miasto na malo
        ruchliwej ulicy, za mna rowerzystka. Dojezdam do skrzyzowania, na ktorym jest
        czerwone swiatlo, wiec hamuje do zera. A rowerzystka.............. wyminela mnie
        i przejechala smialo na czerwonym. Kurde, to po kiego czorta sa te przepisy, co
        to ma byc, ze jedni sa bardziej uprzywilejowani, a inni mniej?!

        Celcia, a twoj chlopak to mial niezlego pecha. Co to ma w ogole byc "uraz palca"
        i czemu to takie drogie?!? Jak w ogole mozna dostac urazu czegokolwiek
        potracajac kogos na rowerze w tak lekki sposob, ze mu, nie oslonietemu niczym
        nic sie nie stalo? W ogole to nie kumam czemu go uznali za winnego, skoro jechal
        sciezka rowerowa i na tej sciezce go potracil samochod. Co ten samochod robil w
        ogole to na tej sciezce? Jeszcze jedna rzecz, ktora mi przychodzi do glowy to
        pytanie, czy moze tak byc, ze adwokat wysyla pismo z zadaniem kasy. Wg mnie to
        chyba najpierw musi byc jakis wyrok. Ale ja sie nie znam, nigdy nie mialam
        problemow prawnych.
      • mary_an Re: Wypadek rowerowy 24.04.07, 23:33
        Ooo serio?? Bo ja ciagle jezdze po Heidelbergu pod prad sciezkami rowerowymi i
        ulicami i balam sie, ze jeszcze kiedys dostane mandat. Ale skoro tak mozna to
        spoko, moge sobie dalej jezdzic srodkiem i nic mi nie zrobia :) B. fajnie :)))
        • ro-bert Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 10:38
          mary_an napisała:

          > Ooo serio?? Bo ja ciagle jezdze po Heidelbergu pod prad sciezkami rowerowymi
          > i ulicami i balam sie, ze jeszcze kiedys dostane mandat. Ale skoro tak mozna
          > to spoko, moge sobie dalej jezdzic srodkiem i nic mi nie zrobia :) B.
          > fajnie :)))

          No, fajnie, a gdyby jakis niezorientowany policjant wlepil Ci jednak mandat,
          powolujac sie na StVO §2 Abs.4 ( www.sicherestrassen.de/_StVO.htm ) to
          spoko. Wiesz przeciez do kogo sie zwrocic. To sie nazywa "Regresansprüche" :)


      • ro-bert Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 10:58
        ewa553 napisała:

        > wczoraj oddawalam auto do lakiernika i ten mnie poinformowal, ze na takie
        > roszczenia itd. ma sie rok od wypadku.

        No jak to "od lakiernika" wiesz, to "spoko" :)

        > U nas w Mannheim i w Heidelbergu wolno "amtlich" rowerzystom jezdzic pod prad.

        Tez od "lakiernika"?

        > To jest nota bene katastrofa, bo sie tak rozbestwili (rowerzysci), ze nieraz
        > jadac mi na wprost jednokierunkowa ulica za cholere nie zjada na bok. Musze
        > sie zatrzymywac i czekac az szanowny pan/pani mnie wyminie.

        Wymieniony w watku tytulowym chlopak nie jechal ulica jednokierunkowa.

        > Najchetniej kupilabym
        > sobie walec drogowy i zrobila z tym porzadek:)))))

        Moze jednak najpierw spytaj "lakiernika" co na to "Gesetz" :)


    • ro-bert Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 10:53
      celcia00 napisała:

      > Policja uznala jednak, ze jechal zla strona, to znaczy po
      > lewej stronie na drozce rowerowej i musial zaplacic mandat.

      Jesli policja tak uznala a on zaplacil to znaczy, ze zaakceptowal fakt, iz to
      on ponosi wine za wypadek. Pytanie o to kto jest winny jest wiec raczej w tym
      momencie wyjasnione.

      > Kto jest ofiara a kto sprawca wypadku?

      Jak wyzej.


      > Dlaczego my mamy placic za jej leczenie???

      A jak myslisz, kto inny mialby ponosic te koszta? Przeciez jej ubezpieczalnia
      tez sie "wypnie" jesli jej uszczerbek na zdrowiu jest wynikiem wypadku, w
      ktorym znany jest sprawca. Ona sama? Dlaczego?

      Oczywiscie nikt nie wymaga abyscie Wy to placili. Wy macie to zglosic tylko
      swojej ubezpieczalni (Privathaftpflichversicherung?), ktora powinna te koszta
      bez problemu przejac.
      • annajustyna Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 13:14
        Tylko, Robercie, kto ma w PL taka polise???
        • ro-bert Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 14:59
          annajustyna napisała:

          > Tylko, Robercie, kto ma w PL taka polise???

          Tak, to prawda tylko powiedz czy rowniez przejmowalabys sie tym retorycznym
          pytaniem, gdybys to Ty byla na miejscu owej kobiety z "chorym paluszkiem"?
          • annajustyna Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 15:20
            Moja Mama byla na miejscu tejze pani z paluszkiem i wiedzac, ze winna ma
            polise, nie pozwala jej (u mojej Mamy chodzilo o peknieta torebke stawowa). Bo
            nie chciala sprawiac klopotu...Jak dla mnie szczyt samarytanizmu ze strony
            mojej Mamy...Rozumiem Pania od paluszka, ale rozumiem tez bol autorki watku:
            (((((.
            • ro-bert Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 18:25
              annajustyna napisała:

              > Moja Mama byla na miejscu tejze pani z paluszkiem i wiedzac, ze winna ma
              > polise, nie pozwala jej (u mojej Mamy chodzilo o peknieta torebke stawowa).
              >Bo nie chciala sprawiac klopotu...

              Przeciez nie trzeba od razu pozywac do sadu. Wystarczy poprosic sprawce wypadku
              o numer polisy ubezpieczeniowej.

              Kto pokryl koszty leczenia mamy?

              Zycze Twojej mamie zdrowia ale szczerze mowiac nie rozumiem jej zupelnie.
              Przeciez to nic zdroznego czy wstydliwego skorzystac z przyslugujacych Ci praw.
              Po to sa ubezpieczalnie i po to ludzie sie ubezpieczaja, placac latami swoje
              skladki aby w takim momencie zwrocic sie o pomoc ubezpieczalni. Zakladajac
              nawet, ze leczenie (jesli takie bylo konieczne) pokryla jej Krankenkasse
              (zawsze mozna przeciez powiedziec, ze urazu doznalo sie z innej przyczyny;) )to
              interesujace co sie stanie, gdy z tej drobnej (nawet i wyleczonej) kontuzji po
              kilku latach powstana komplikacje (zwyrodnienie stawu czy temu podobne)
              Wtedy prawdopodobnie, w ktorejs z lokalnych gazet, przeczytac bedzie mozna jak
              to strasznie szykanowane sa ofiary wypadkow (Uwaga: To byl zart!)

              Jestem akurat z tego typu problematyka na biezaco bo wlasnie miesiac temu
              mialem moj pierwszy w zyciu wypadek samochodowy (drobna stluczka) Poniewaz
              bylem za pojazdem, ktory uszkodzilem, dla policji nie bylo zadnych watpliwosci
              kto mial wine :) Dla mnie nie bylo to takie jasne (to wlasnie te szczegoly, o
              ktorych nie chce tu rozprawiac, powodujace, ze kwestia winy nie musi byc zawsze
              tak jednoznaczna). Wiem, ze gdybym nie zaplacil tych smiesznych 30 euro
              za "niezachowanie nalezytej uwagi podczas prowadzenia pojazdu mechanicznego",
              tym samym poddajac w watpliwosc czy wina lezala w 100% po mojej stronie,
              prawdopodobnie wina zostaly by obarczone obie strony. Pytanie pierwsze: Czy gra
              warta jest swieczki? Pytanie drugie: Dlaczego mam narazac sie na komplikacje
              tylko dlatego aby uchronic moja ubezpieczalnie przed wydatkami (place
              wystarczajaco dlugo aby nie miec tu zadnych skrupulow)?
              W efekcie koncowym wymienilismy na miejscu wypadku wizytowki, ja podalem swoja
              ubezpieczalnie i nr. ubezpieczenia i jak cywilizowani ludzie, rozstalismy sie z
              usmiechami na twarzy zyczac sobie milego dnia.



              >Jak dla mnie szczyt samarytanizmu ze strony
              > mojej Mamy...

              No teraz to wszystko jasne, dlaczego Ty takim dobrym czlowiekiem jestes... Po
              takich rodzicach...;)


              >Rozumiem Pania od paluszka, ale rozumiem tez bol autorki watku:
              > (((((.

              No tutaj to juz troche z tematu zdryfowalas:)
              • annajustyna Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 19:05
                Moja Mama miala swoja przygode w PL. Tez uwazam, ze niepotrzebnie popuscila
                ubezpieczalni, ale nie chciala sprawiac klopotu wlascicielce sklepu, ktora nie
                zabezpieczyla odpowiednio schodow:((((.
    • ewa553 Robert, zlosliwcze!! 25.04.07, 12:32
      Istnieje niepisane prawo, ze jak ktos tak rzadko tu zaglada jak Ty, to nie ma
      prawa rozdzielac razow na lewo i na prawo:))) Ale powaznie, tylko o tym rocznym
      terminie wiedzialam od lakiernika, bo mu wlasnie zawiozlam auto, ktore juz pare
      tygodni temu zostalo stukniete. To ze w HD i Mhm wolno rowerzystom jezdzic pod
      prad, to amtlich. I widzisz z jaka radoscia to przyjmuja rowerzysci - vide pare
      wpisow wczesniej. Cholery mozna dostac. Odgrywaja sie dranie bo musza jezdzic
      na rowerze, a jak tylko wsiada do auta to zobacza jaka to zaraza ci "podprad".
      Stad moje niespelnione marzenie o walcu drogowym. Mam nota bene jeszcze jedno
      marzenie: auto jak od niejakiego Bonda; podjezdzam blisko takiego auta, ktore
      blokuje autostrade jadac na spacer i wale z armatki straszna jakas farbe, ktora
      pokrywa jego auto gruba, niezmywalna warstwa. Ach, to musi byc boskie uczucie!
      • ro-bert Re: Ewa, naiwniaczko!!! 25.04.07, 14:57
        ewa553 napisała:

        > Istnieje niepisane prawo, ze jak ktos tak rzadko tu zaglada jak Ty, to nie ma
        > prawa rozdzielac razow na lewo i na prawo:)))

        Czy to samo prawo mowi, ze im czesciej sie tu zaglada tym wieksze banialuki
        mozna opowiadac? :)

        Wybacz ale naprawde powinnas byc odrobine bardziej krytyczna w wyborze swoich
        zrodel informacji (wtedy pewnie i moje zlosliwosci sie zredukuja)

        Co zas do zagladania tutaj to podejrzewam, ze gdybys zagladala tutaj rownie
        czesto jak ja to Twoj ogrodek bylby... rownie zapuszczony jak moj:). Ze nie
        produkuje setek postow miesiecznie... no coz ta faza minela juz chyba
        bezpowrotnie;)



        >To ze w HD i Mhm wolno rowerzystom jezdzic pod
        > prad, to amtlich.

        Piszesz o ulicach jednokierunkowych czy o drogach dla rowerzystow? Bo widzisz,
        my tu debatujemy o gosciu, ktory jechal pod prad na DRODZE DLA ROWERZYSTOW.
        Co zas do odpowiednio oznakowanych ulic jednokierunkowych, po ktorych
        rowerzystom wolno jechac w przeciwnym do nakazanego kierunku, to nie jest to
        jakas domena HD czy Mhm. Taka regulacje ruchu drogowego spotkac mozna chyba na
        terenie calych Niemiec.


        >I widzisz z jaka radoscia to przyjmuja rowerzysci - vide pare
        > wpisow wczesniej. Cholery mozna dostac. Odgrywaja sie dranie bo musza jezdzic
        > na rowerze, a jak tylko wsiada do auta to zobacza jaka to zaraza ci "podprad".
        > Stad moje niespelnione marzenie o walcu drogowym.

        Wedlug ostatnio przeprowadzonych studiow, prowadzacy pojazdy mechaniczne w
        Niemczech staja sie coraz bardziej "rücksichtslos und unfreundlich". Gdy to
        czytalem moja pierwsza mysla bylo (zastrzegam, iz bylo to jeszcze zanim
        przeczytalem Twoje uwagi o Twym stosunku do rowerzystow) co ma wplyw na ta
        metamorfoze. Ludzie sie zmieniaja a moze to wplyw "obcych obyczajow". Znasz to
        prawo (Kopernik?), ze zly pieniadz wypiera dobry? :)))
        A propos. Znasz pierwszy paragraf StVO.? Polecam:)

        www.sicherestrassen.de/_StVO.htm
    • marchewa4 Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 13:23
      Witam!

      Fakt, ze rowerzysta zostal ukarany mandatem nie przesadza jeszcze o jego 100%
      winie. Przesadza jedynie o tym, ze popelnil wykroczenie. Nie wiemy, czy
      kierujaca samochodem rowniez otrzymala mandat. Jesli tak, wina jest moim
      zdaniem obustronna. Jesli nie, nie przesadza to rowniez o niczym. Sprawy takie
      rozstrzygaja sie w sadach. Wyroki sa rozne, w sieci znalazlem zacytowane
      przyklady (wyrokow nie znam):
      - AG Hamburg, Urteil vom 8. Januar 2004, Az: 50A C 2417/03 : 100% Radfahrer!
      - AG Köln, Urteil vom 3. September 1993, Az: 266 C 527/92: 70%
      - LG Nürnberg-Fürth 8. Zivilkammer, Urteil vom 19. Februar 1992, Az: 8 S
      9525/91: 100%
      - OLG Hamm 9. Zivilsenat, Urteil vom 10. März 1995, Az: 9 U 208/94 : 25%, weil
      der Autofahrer zunächst angehalten hatte
      - AG Arnsberg, Urteil vom 5. Juni 1996, Az: 12 C 126/96 : 50%

      Poradz sie adwokata, bo to oni sie na tym znaja, a nie my. Jak widzisz
      orzecznictwo nie jest jednolite i zalezy bardzo od konkretnego przypadku, w
      szczegolnosci od widocznosci na miejscu kolizji itp.

      Pozdrowienia

      M.
      • ro-bert Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 14:33
        marchewa4 napisał:

        > Witam!
        >
        > Fakt, ze rowerzysta zostal ukarany mandatem nie przesadza jeszcze o jego 100%
        > winie. Przesadza jedynie o tym, ze popelnil wykroczenie. Nie wiemy, czy
        > kierujaca samochodem rowniez otrzymala mandat. Jesli tak, wina jest moim
        > zdaniem obustronna. Jesli nie, nie przesadza to rowniez o niczym.

        No, moze "o niczym" to az nie. W najlepszym wypadku rowerzysta poniesie nie
        100% a powiedzmy 70 lub 50 (w ekstremalnych wypadkach mniej) Wspolwinnym jest
        jednak zawsze. Popelnil wykroczenie.
        Fakt, ze bez znajomosci szczegolow dyskusja jest dosc akademicka. A tych
        sczegolow, ktore srednio zdolny adwokat potrafi wykorzystac, jest baaardzo
        wiele.



        > Sprawy takie rozstrzygaja sie w sadach.

        No nie wszystkie. W wielu wypadkach gdy sytuacja jest w miare klarowna a
        delikwent jest ubezpieczony, przekazuje sie sprawe do ubezpieczalni i sprawa
        zalatwiona. Po to w koncu placi sie skladki ubezpieczeniowe. Oczywiscie
        istnieje pewien procent (podejrzewam, ze nie az tak wielki) wypadkow gdy
        rowerzysta, nawet w prawie beznadziejnej sytuacji, wystepuje do sadu. Takie
        jego prawo! Tylko jakos w konkretnej sytuacji nie moge sobie wyobrazic aby
        intencja pytajacej bylo "wloczenie" sie po sadach, co w wypadku uznania nawet
        tylko czesciowej winy tez kosztuje i to nawet sporo.
        Znowu wracamy do problemu, iz za malo znanych jest szczegolow aby wyciagac
        jakies daleko idace wnioski.


        > Wyroki sa rozne,

        Zgadza sie. Raczej jednak na wyrok gdy cala wina obciazony zostanie kierowca,
        raczej bym nie liczyl.
        Tu jeszcze jeden adres do lektury:
        www.pdeleuw.de/fahrrad/urteile.html#links
        • annajustyna Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 19:06
          Ale generalnie wracamy do punktu wyjscia, czyli zalecamy porade u adwokata...
    • celcia00 Re: Wypadek rowerowy 25.04.07, 23:11
      Dziekuje Wam serdecznie za rady i dyskusje. Zwrocimy sie do adwokata po rade,
      innego wyjscia chyba nie mamy. Jeszcze raz dziekuje. C.
      • aptus Re: Wypadek rowerowy 26.04.07, 12:00
        Witam.
        Zwroccie sie do adowakta z tym problemem.
        Przemysl,czy np-bez obrazy(potraktuj to jako moja teoretyczna dywagacje)- czy
        twoj chlopak nie ma problemow ze zdrowiem psychicznym.Przeanalzujcie to i
        omowcie z adwokatem.
        Jesli tak jest i bylyby na to jakies dowody-to adwokat bedzie wiedzial co robic
        moze wam bardzo pomoc
        pozdro i zycze powodzenia
      • patchwork30 Re: Wypadek rowerowy 26.04.07, 21:35
        Tez wam radze isc do adwokata. Jak pani chce na zaliczke 3000, to nie wiadomo
        ile bedzie kosztowalo leczenie. Jak co tydzien bedzie chciala miec tomografie
        paluszka, to sie wykrwawicie. Poza tym co to znaczy zaliczka? Za co? Podstawa
        jakichkolwiek roszczen sa rachunki od lekarza. Tu wartoby sprawdzic, czy ta
        pani nie chce wam wcisnac kitu, albo leczenia zbednego w jej wypadku. Lekarz w
        Niemczech, wiadomo, kazdemu znajdzie chorobe i droga terapie, inaczej nie
        zarobi. Moznaby tez pomyslec, czy wystarczajaca jest diagnoza stanu zdrowia
        palca postawiona przez jakiegokolwiek lekarza. W koncu moze to byc znajomy,
        ktory pojdzie pani na reke. Czy ten niemiecki adwokat napisal dokladnie, co tej
        pani dolega?
        • marijohanna Re: Wypadek rowerowy 27.04.07, 13:09
          napisz prosze (ciekawi mnie to szczerze) co to za uraz mozna doznac potracajac
          rowerzyste samochodem. znam duzo miast gdzie rowerzysta moze jezdzic "pod prad"
          na sciezce rowerowej. moze zaczelabym od sprawdzenia tego. cala historia wyglada
          mi na typowe niemieckie naciagactwo.
        • patchwork30 Re: Wypadek rowerowy 27.04.07, 18:28
          Acha, i jeszcze radzilabym sprawdzic, czy ta kobieta jest ubezpieczona
          prywatnie, czy tez obowiazkowo. Pacjenci prywatni maja dostep do wiekszej
          ilosci terapii, za to przy ubezpieczeniu obowiazkowym (zwykle kasy chorych)
          kasy nie placa za wszystko. Nie dajcie sie wrobic w placenie czegos, czego by
          kobiecie nie zaplacila kasa chorych, w przypadku urazu palca w innych
          okolicznosciach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka