Dodaj do ulubionych

trudne początki

06.08.03, 14:04
Jestem w Niemczech od miesiąca. W miejscowości w której mieszkam nie ma
Polaków, mąż wraca z pracy ok 19 i jeszcze dyżuruje. Mój angielski przydaje
mi się jak ,psu na budę,a niemieckiego dopiero zaczynam się uczyć. Trudno
jest mi sobie poradzić z narastającą tęsknotą i poczuciem że będzie mi bardzo
ciężko wytrwać. Może macie jakieś sprawdzone sposoby na chandrę?
Gosia
Obserwuj wątek
    • kaix Re: trudne początki 06.08.03, 14:59
      To Ci przejdzie dopiero jak nauczysz sie jezyka, i poznasz nowych ludzi. A
      najlepiej jak bys miala jaks prace. Z jakich stron jestes?

      pozdrawiam
    • maria421 Re: trudne początki 06.08.03, 15:11
      Znamy, pamietamy, sami przez to przeszlismy.

      Zycze sily i optymizmu. Z czasem bedzie lepiej.

      • alicya Re: trudne początki 06.08.03, 16:26
        Mysle, ze prawie mozna przyjac za pewnik, ze pierwsze 6 miesiecy, a czasem i
        dluzej, naleza do najtrudniejszych. Nie znaczy to jednak, ze nic nie mozna
        zrobic aby sobie ten czas aklimatyzacji ulatwic. Tak wiec po pierwsze
        intensywny kurs jez. niemieckiego - bo to i podstawa komunikowania sie i
        zarazem wlasne kontakty z innymi cudzoziemcami. Po drugie aktywne wychodzenie
        do ludzi (znajomi meza, sasiedzi), newet jesli nie wszystkie proby beda
        uwienczone sukcesem. Dobrze jest miec juz jedna/dwie przyjazne dusze. Po
        trzecie wykorzystanie czasu na rozwiniecie swoich zainteresowan - sztuka, sport
        lub cokolwiek innego. Chodzi o to aby nie miec poczucia straconego,
        przeciekajacego czasu przez palce. Po czwarte - nasze forum! Powodzenia!!!
        • heru29 Re: trudne początki 06.08.03, 19:10
          Ja podobnie jak Ty czesto mam chandry (tez mieszkam tu krotko) ale tez coraz
          czesciej zauwazam, ze potroszeczku przyzwyczajam sie do mieszkania w Niemczech.
          Bedzie lepiej, juz niedlugo.
    • walterbertin bo jeszcze tu nie zyjesz a jestes jakby w gosciach 07.08.03, 08:39
      calkiem zrozumiale po miesiacu pobytu - dla poprawy humory pewna anakdota:
      Bardzo dawno temu w czasach kartkowych, ktore ja pamietam, a dla duzej czesci
      mlodej Poloni sa znana z gazet i z opowiesci starszych ludzie (szczesliwie) -
      czyli kiedy ludzie sie rzucali w skalepach na mleko, chleb, skarpetki dla
      dzieci i stali po trzy cztery godziny do sklepu - bo moze cos przywioza.
      Pewna pani pojechala do Holandii - pobyla tam 3 czy 6 miesiecy
      wrocila do Polski poszla na zakupy i wrocila z pusta siatka do domu
      Gdy wszystcy patrzyli na nia jak na nienormalna - powiedziala ze
      nie kupial nic bo wszystcy byli tacy niegrzeczni
      - to sie wprawdzie zminilo ale dostalo tylko innego zabarwienia.


      Jak pojedziesz do Polski i przez dwa trzy tygodnie pobytu sie bedziesz trzasc
      o samochod lub o portfel
      lub jezeli spojrzysz z usmiechem obcym ludziom w twarz albo powiesz im
      dziendobry a ci beda patrzec na ciebie jak na dzika ...i wrocisz tu
      zostawisz samochod otwarty na noc
      drzwi od domu otwarte na noc i na dzien
      i jedyne co ci do domu albo samochodu wejdzie to kot sasiadow,
      ktory jeszcze sie bedzie do ciebie przymilal i mruczal jak by cie znal od 100
      lat i kazdy ci powie rano dziendobry (w Bayern Gruss Gott pochwalony)
      i kazdy sie do ciebie usmiechnie ....to sie poczujesz lepiej

      Drobny przyklad z Polski - dziewczyna na tym formum pisze ze jest mile
      zaskoczona - 1 slownie jedna pania w polskim urzedzie, ktora ja potraktowala
      jak czlowieka - ja tu nie spotkalem zadnej innej pani i nie widze powodu by
      sie specjalnie na tym formum chwalic - pani w niemieckim urzedzie zalatwila
      mnie od reki i jeszcze poinformowala ze tak i tak bedzi dla mnie lepiej.

      Owszem widzialem tu ludzi potraktowanych - za drzwi - ale byly to takie
      nachalne typy ze ja bym im jeszcze dokopal.

      Walter
      • heru29 Re: bo jeszcze tu nie zyjesz a jestes jakby w gos 07.08.03, 11:27
        walterbertin napisał:


        >
        > Drobny przyklad z Polski - dziewczyna na tym formum pisze ze jest mile
        > zaskoczona - 1 slownie jedna pania w polskim urzedzie, ktora ja potraktowala
        > jak czlowieka - ja tu nie spotkalem zadnej innej pani i nie widze powodu by
        > sie specjalnie na tym formum chwalic - pani w niemieckim urzedzie zalatwila
        > mnie od reki i jeszcze poinformowala ze tak i tak bedzi dla mnie lepiej.
        >
        > Owszem widzialem tu ludzi potraktowanych - za drzwi - ale byly to takie
        > nachalne typy ze ja bym im jeszcze dokopal.
        >
        > Walter
        Przepraszam, ze troche nie na temat ale musze opowiedziec moj przyklad z
        Niemieckiego Urzedu. Potraktowano mnie moze nazwe to dziwnie. Nie bylam
        nachalna, ze trzeba by mi bylo dokopac. Po zapoznaniu sie z wiadomosciami na
        temat: Jakie dokumenty potrzebne sa do zawarcia zwiazku malzenskiego w
        Niemczech, pojechalam do Polski i je zdobylam (nawiasem mowiac udalo mi sie to
        w 2 dni!!!lacznie z MSZ i Konsulatem Niemieckim). Przyjechalam do Niemiec,
        razem z mezem zlozylismy stosowne dokumenty w tutejszym USC, po 2,5 miesiacu
        dzwoni Pani z Urzedu i mowi, ze musze jeszcze raz dostarczyc zaswiadczenie o
        mozliwosci zawarcia zwiazku malzenskiego, bo to juz
        sie "przeterminowalo".Okazalo sie, ze Pani pozno wyslala do urzedu ds
        cudzoziemcow.Zadnego przepraszam, nic, tylko krotka informacja.Zorganizowalam,
        przy pomocy moich rodzicow i bardzo zyczliwych urzednikow w Polsce nastepny
        dokument i szczesliwie wzielam slub.To niestety nie koniec moich zmagan z
        urzedami w Niemczech. Kiedy poszlam do Urzedu po "podanie o pozwolenie na
        pobyt" Pani powiedziala, ze wlasciwie to ja juz tu jestem nielegalnie, bo bez
        wizy to ja moge przebywac tylko 3 miesiace. Zadzwonilam do urzedu ds
        cudzoziemcow i Pani tam poinformowala mnie, ze po slubie dodatkowo moge byc w
        Niemczech 3 miesiace dluzej i powiedziala mi co jest potrzebna do uzyskania
        takiego pozwolenia na pobyt. Niestety nie o wszystkim sie od niej dowiedzialam,
        akurat zblizaly sie swieta i pojechalismy z mezem do Polski. Przy okazji
        wymienilam paszport na nowe nazwisko i wrocilam do Niemiec zlozyc papiery. Tam
        okazalo sie, ze jeszcze musze miec wize, ktora musze zdobyc w Konsulacie w
        Warszawie!!!!!!!Wczesniej nikt mi nie wspomnial o tym ani slowa.I oczywiscie
        nie uslyszalam przepraszam tylko, ze przeciez wiza jest bezplatna.Tylko, ze
        podroz kosztowala mnie ponad 100euro. Jeszcze taraz na slowa trzeba isc do
        Urzedu po cos dostaje gesiej skorki.
        Jeszcze raz przepraszam, ze przy nie tym temacie co trzeba opowiedzialam swoja
        historie ale tak jakos przypomnialo mi sie gdy czytalam post Waltera.
        Pozdrawiam wszystkich
        Heru
        • walterbertin Re: bo jeszcze tu nie zyjesz a jestes jakby w gos 07.08.03, 14:40
          heru29 napisała:

          > walterbertin napisał:
          > Przepraszam, ze troche nie na temat ale musze opowiedziec moj przyklad z
          > Niemieckiego Urzedu. Potraktowano mnie moze nazwe to dziwnie. Nie bylam
          > nachalna, ze trzeba by mi bylo dokopac. Po zapoznaniu sie z wiadomosciami na
          > temat: Jakie dokumenty potrzebne sa do zawarcia zwiazku malzenskiego w
          > Niemczech, pojechalam do Polski i je zdobylam (nawiasem mowiac udalo mi sie
          > to w 2 dni!!!lacznie z MSZ i Konsulatem Niemieckim).
          > Przyjechalam do Niemiec, razem z mezem zlozylismy stosowne dokumenty w
          > tutejszym USC, po 2,5 miesiacu dzwoni Pani z Urzedu i mowi, ze musze
          > jeszcze raz dostarczyc zaswiadczenie o mozliwosci zawarcia zwiazku
          > malzenskiego, bo to juz sie "przeterminowalo".

          > Okazalo sie, ze Pani pozno wyslala do urzedu ds cudzoziemcow.
          > Zadnego przepraszam, nic, tylko krotka informacja.
          > Zorganizowalam, przy pomocy moich rodzicow i bardzo zyczliwych urzednikow w
          > Polsce nastepny dokument i szczesliwie wzielam slub.

          > To niestety nie koniec moich zmagan z urzedami w Niemczech.

          > Kiedy poszlam do Urzedu po "podanie o pozwolenie na pobyt" Pani powiedziala,
          > ze wlasciwie to ja juz tu jestem nielegalnie, bo bez wizy to ja moge
          > przebywac tylko 3 miesiace.
          > Zadzwonilam do urzedu ds cudzoziemcow i Pani tam poinformowala mnie, ze po
          > slubie dodatkowo moge byc w Niemczech 3 miesiace dluzej i powiedziala mi co
          > jest potrzebna do uzyskania takiego pozwolenia na pobyt.
          > Niestety nie o wszystkim sie od niej dowiedzialam,
          > akurat zblizaly sie swieta i pojechalismy z mezem do Polski.
          > Przy okazji wymienilam paszport na nowe nazwisko i wrocilam do Niemiec
          > zlozyc papiery.
          > Tam okazalo sie, ze jeszcze musze miec wize, ktora musze zdobyc w Konsulacie
          > w Warszawie!!!!!!!
          > Wczesniej nikt mi nie wspomnial o tym ani slowa.
          > I oczywiscie nie uslyszalam przepraszam tylko, ze przeciez wiza jest
          > bezplatna.
          > Tylko, ze podroz kosztowala mnie ponad 100euro.
          > Jeszcze taraz na slowa trzeba isc do Urzedu po cos dostaje gesiej skorki.
          > Jeszcze raz przepraszam, ze przy nie tym temacie co trzeba opowiedzialam
          >
          > swoja historie ale tak jakos przypomnialo mi sie gdy czytalam post Waltera.
          > Pozdrawiam wszystkich
          > Heru

          Heru widzisz jak sie przyzwyczailas do dobrego - nawet nie zauwazylas ze
          poszlas do urzedu oddalas papiery i po prostu czekalas co bedzie
          bez szukania dojsc i znajomych bez bombonierek i kto wie czego.

          Pech - Baba zaspala - ale to ta urzedniczka do ciebie zadzwonila, ze musisz
          cos dostarczyc
          - a wyobrazasz sobie taka sytuacje w Polsce, zeby urzedniczka do ciebie do
          domu dzwonila, a moze jeszcze wyszukiwala twoj numer przez informacje, ze jest
          cos zle obojednie z czyjej winy - czy twojej czy urzedu ale ze to ona dzwoni
          lub zebys mogla zostawic sprawe swojemu biegowi w polskim urzedzie

          Inna rzecz ze glupie biurwy i to nie tylko plci zenskiej sa wszedzie
          - zupelna porazka dawno temu bylo kiedy biurwa w urzedzie od kolegi austrijaka
          przy przepisywaniu prawo jazdy na niemieckie zarzadala tlumaczenia
          - bo tak jest napisane w jakiejs instrukcji urzedniczej
          1) original prawka obcjokrajowego lub uwierzytelniona notarialnie kopia
          2) tlumaczenie

          Tak na marginesie instrukcja jak zawierac slub i jakie formalnosci sa do
          zalatwiania jest na stronie ambasady niemmieckiej w Polsce
          www.amabasadaniemcy.pl
          na stronie polskiej amabasady takie informacji nie zobaczy.

          Walter

          PS ja grzalem z Monoachium do Szczecina (kiedy tam byl jeszcze konsulat)
          bo nie doczytalismy w przekazanym nam instrukarzowym druczku, nasza wina,
          ze zdolnosc do malzenstwa mojej zony - polski dokument - musi byc poswiadczany
          przez niemiecki urzad konsularny - pewnie dlatego, ze bylo tyle przekretow i
          lewizn
          Na dodatek niemiecki sad musial pro-forma rozpatrzec zgodnosc polskiego
          rozwodu mojej slubnej z niemieckimi przepisami i postawic pieczatke.

          Ale o tym mnie poinormowala urzedniczka in Standesamt
          - moze mialem szczescie
          Moze dlatego ze gdy ja wchodze od Urzedu to tak zagubienie wygladam ze
          wszystcy mnie informuja - gdzie tu do wyjscia. |:-)))
          a jak juz zacznej nudzic to informuja o wszystkim bo nie daj Bog wroci za dwa
          dni i zacznie od nowa nudzic. |:-)))
    • edziecko.magusia Re: trudne początki 07.08.03, 14:19
      Jak dobrze że jest Forum a na nim Wy!
      Mieszkamy na wsi niedaleko Lingen/ z jednej strony dobrze ,bo jest ogródek i
      synek ma gdzie popluskać się w baseniku, ale z drugiej strony mam wrażenie
      jakbym mieszkała w martwym osiedlu/ czasami jakiś dzieciak przejedzie na
      rowerku, żadnej mamy na spacerze tylko krowy na pastwiskach (he, he
      przynajmniej mogę do nich mówić po polsku)...Kurs zaczynam dopiero we wrześniu
      tak więc obecnie zmagam się z upałami ( są straszne!) i z nie zawsze
      optymistycznymi myślami( taki mam nieżyciowy charakter). Dziękuję bardzo za
      słowa otuchy, przepraszam za łzawe wyznania! Już mi lepiej, a jeszcze jak
      pomyślę że zawsze mogę wziąć kruciutki urlopik od niemieckiego dobrobytu i
      odwiedzić stare kąty to ho, ho!!!!!
      Gosia


      • walterbertin Re: trudne początki 07.08.03, 14:54
        no to pojedz sobie na krotkie wczasy do Polski pod Grusze i oszlejesz od
        tentniacego tam zycia - jak raz traktor przejedzie to juz sensacja.
        Jest to zaleta wszelkiej masci suburbs na calym swiecie obojetnie czy w USA
        czy w Niemczech czy we Francji - nie jest to raj dla mlodych chociaz ....
        Polecam ci film Homesitter - nie wiem pod jakim tytlem lecial w Polsce

        Czy masz juz prawo jazdy ???
        napisz do mnie na priv bo zrobilem sie ostatnio specjalista od spraw
        urzedowych w ramach Samopomocy - walterbertin@gmx.de
      • walterbertin Goska rob porzadek z emalia 09.08.03, 15:37
        a moze bys z laski swojej posprzatala swoja skrzynke emeliowa bo wszystko
        wraca Walter
    • edziecko.magusia Re: trudne początki 10.08.03, 10:30
      W mojej skrzynce wszystko jest w porządku i nigdy nie było z nią problemu.
      Regularnie otrzymuję pocztę, fakt że z polskich adresów, ale to raczej nie ma
      znaczenia. G.
      • walterbertin Re: trudne początki 10.08.03, 21:26
        tyle otrzymalem co ponizej
        XXXXXX dla ochrony prywatnosci

        Walter

        FAILED:
        Original Recipient:
        rfc822; XXXXXXXXX@poczta.onet.pl
        Diagnostic texts:
        rozmiar quoty skrzynki pocztowej przekroczony
        / size of mailbox exceeds quota for the user


        Action: failed
        Status: 4.2.2 (Skrzynka pocztowa przepelniona / Destination mailbox full)
        Diagnostic-Code: cnp; 500 (Proba dostarczenia listu do pelnej skrzynki /
        Attempting to deliver to full mailbox)
        Last-Attempt-Date: Sun, 10 Aug 2003 21:14:40 +0200


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka