Jedną z rzeczy, której nie rozumiem i która mnie najbardziej w Czechach
oburza jest ich stosunek do JPII. Nie jestem osoba wierzącą, nie interesuje
mnie to. Jednak szanuję to, że inni mogą wierzyć i cieszy mnie (a nawet im
trochę zazdroszczę), że znajdują w tym jakiś cel i radość. Czesi natomiast w
dużej ilości nie są obojętni JPII - oni go po prostu nienawidzą (czy On ich
do czegoś zmuszał???). Kościół Katolicki nazywają często "organizacją zła",
śmieją się z Polaków, że w Nas jest 95% katolików.
W ogóle nie chwytają zależności: społeczeństwo-> solidarność -> JPII ->
solidarność -> walka władzy ze społeczeństwem -> upadek komunizmu w Polsce ->
Rozłam w Świat.
Nie deprecjonuję sytuacji politycznej i ekonomiczej w ówczesnym bloku W.,
roli Gorbaczowa, ale każdy z nas wie, jaką ikoną sprzeciwu w antyreligijnym
państwie był JPII. Oni to mają za nic, dla nich nie istnieje fakt inicjacji
rozpadu bloku W. właśnie w Polsce. Oni se wolność sami wywalczyli z pomocą
Gorbaczowa