ewa553
19.03.08, 15:37
opiekuje sie staruszka (z ramienia Amstgerichtu) 94-letnia, ktora do
tej pory mieszkala sama, a raczej ze swoim 64 letnim syneczkiem-
nierobem na karku. Ten pasozyt (z Polski) nie ma wlasnych dochodow,
zyl z kieszonkowego jakie staruszce wyplacalam. Nie byl w mieszkaniu
zameldowany, bo to male mieszkanie dla starszych ludziu, w ktorym go
zameldowac nie wolno bylo. Staruszke po krotkiej ale ciezkiej
chorobie oddalam w poniedzialek do Pflegeheimu, mieszkanie
natychmiast wypowiedzialam, dzis wylaczyli nawet prad. A ten pasozyt
dalej tam siedzi. Dzis pytalam na policji co dalej, a oni
powiedzieli ze skoro od 1.4. nie bede dalej placila czynszu (a tak
jest, bo pani zyje z Grundsicherungu), to "usuna" go. Nienawidze
tego faceta, bo bil matke, aktualnie zlamal jej kosc w dloni. Ale
wiem ze ona go kocha, ze chce jego stalych odwiedzin. On nie ma
dochodow ani w Polsce ani tu. Mieszka o matki od 3 lat (nielegalnie).
Moje pytanie: czy macie jakis pomysl gdzie by sie pasozyt mogl
zwrocic o pomoc? Moze jakis Caritas? Moze jakis Heim dla pasozytow?
Nie mam zamiaru niczego mu zalatwiac, to nie on jest moim
podopiecznym. Ale moge mu podsunac pomysl, co ma zrobic.
Macie jakis pomysl?