24.10.02, 13:30
Z żeglowania to to mi się naprawdę podobało.
Najbardziej to chyba taki szant (szanta?) EKT,
coś o morzu Bałtyckim ale już nie pamietam dokładnie.
No i taki (taka?) o komarach co tną w dupę.
Wy pewnie znacie więcej.
:)
Obserwuj wątek
    • gacki Re: Szanty. 26.10.02, 21:36
      kubajek napisał:

      > No i taki (taka?) o komarach co tną w dupę.

      A leśniczy nie wiadomo skąd woła do nas - paszła won :)
      BTW. Niedługo Tratwa w Katowicach. Wiecie dokładnie kiedy i kto zagra?
    • roody102 Re: Szanty. 13.11.02, 13:27
      Boś Ty mnie wychowało, dobrą mi szkołę dało. Fajna szanta. A to o komarach, to nie szanta
      tylko jakiś kit :) Nie lubię jej. Poza tym nie umiem śpiewać, poza jednym wyjątkiem... jak się
      napiję parę piw, to jestem mniej samokrytyczny i nawet kiedyś w Węgorzewie śpiewałem
      Morskie przez 30 minut :))) Rano pół porty mi mówiło Cześć, Rudy, a ja nie wiedziałem skąd
      mnie znają. Zresztą i tak nie miałem glosu, żeby odpowiadać :))) Kiedyś szanty wydawaly mi
      się wiochą, ale na Mazurach lubię to darcie mordy :)
      • gacki Re: Szanty. 04.09.03, 13:11
        roody102 napisał:

        > Boś Ty mnie wychowało, dobrą mi szkołę dało. Fajna szanta. A to o komarach,
        to
        > nie szanta
        > tylko jakiś kit :)

        Czemu Ci się nie podoba to coś o komarach? Fajnie się przy ognisku śpiewa. I ma
        tę zaletę, że dużo ludzi zna. A spostrzeżenie z tegorocznego pływania jest
        takie, że ludzie znają wszystkie piosenki żeglarskie pod warunkiem, że są
        to ”Hiszpańskie dziewczyny” albo ”Marco Polo”. Może źle trafiłem, ale nagminnie
        widziałem dziesięciosoobowe grupy pochylone nad jednym śpiewnikiem (i to wcale
        nie przy nowych utworach). Pewnego wieczoru w Zęzie nie było ani jednej
        śpiewającej ekipy. Chyba duch szantowy lekko ginie.
        BTW. ”Bałtyckie morze” też nie jest szantą.
        Pozdrawiam
        Gacki
        • roody102 Re: Szanty. 08.09.03, 00:45
          A bo mi sie zle kojarzy, nie wazne.
          Nom, slyszalem, bo nie bylem w tym roku, ze w Sztynorcie o 23 cisza i spanko, w
          Zezie pusto. Co jest?! A co do mlodziez spiewajacej, to nic mnie tak nie bawi
          jak nastolatki spiewajace, dajmy na to, "Bylem dzikim wloczega..." - te
          piskliwe glosiki tam, gdzie powinno byc slychac facetow nisko spiewajacych...
          Zawsze mnie to bawi, ale nie zlosliwie - na zdrowie, niech spiewaja :)
          • gacki Re: Szanty. 08.09.03, 13:21
            roody102 napisał:

            > Nom, slyszalem, bo nie bylem w tym roku, ze w Sztynorcie o 23 cisza i spanko,
            > w Zezie pusto. Co jest?!

            To jest właśnie dziwne. Kilka lat temu w Zęzie imprezy były co wieczór. Teraz
            trzeba trafić. Ja źle trafiłem, ale np. moja siostra była tydzień po mnie i
            mówi, że ”darła ryja” do 4 nad ranem, taka fajna ekipa się zebrała.


            A co do mlodziez spiewajacej, to nic mnie tak nie bawi
            > jak nastolatki spiewajace, dajmy na to, "Bylem dzikim wloczega..." - te
            > piskliwe glosiki tam, gdzie powinno byc slychac facetow nisko spiewajacych...
            > Zawsze mnie to bawi, ale nie zlosliwie - na zdrowie, niech spiewaja :)

            Też uważam, że w szancie nie ma to jak bas Jasia Olszówki. Chociaż dziewczyny z
            kapeli ”Kogoto” radziły sobie całkiem nieźle (choć w większości nie były to
            klasyczne szanty, no i chłopaki im pomagały :-)
            • powolnyrumpel Re: Szanty. 10.09.03, 09:45
              w Polsce przyjeło sie mówić szanty o wszystkich utworach zawierajjących słowo
              żegolować, łódka, mazury itp. i dobrze nie będziemy się rozmieniać. przypominam
              również o funkcjonującym określeniu sznata szuwarawo - bagienna.
              a co do zęzy to w zasadzie zawsze tam wpływam i rano sam siebie pytam po co?
              w zęzie siedzi nawalone towarzystwo (nawalone to akurat ok bo po to tam
              przyszli) i drze się (też dobrze) dobrze jest jak tylko jedno a nie dwa lub
              trzy konkurencyjne bo wtedy to dupa. zresztą na zewnątrz jest podobnie. w tym
              roku były trzy gitary i każda grała co innego generalnie do dupy.
              a poza tym w sztynorcie tej dziurze zapiździałej nie ma nawet gdzie gazety
              kupić !
              • gacki Re: Szanty. 13.09.03, 16:59
                powolnyrumpel napisał:

                > w Polsce przyjeło sie mówić szanty o wszystkich utworach zawierajjących słowo
                > żegolować, łódka, mazury itp. i dobrze nie będziemy się rozmieniać.
                przypominam
                > również o funkcjonującym określeniu sznata szuwarawo - bagienna.

                Ciekawa dyskusja o klasyfikacji szant jest na usenecie:

                www2.gazeta.pl/usenet/704534,27014.html?group=pl.rec.zeglarstwo.szanty&tid=7311

                Pozdrawiam
                • stormmy Re: Szanty. 16.09.03, 13:24
                  Szanta a pieśń(czy piosenka żeglarska) to dwie różne rzeczy. Szanty to pieśni
                  pracy na dawnych żaglowcach charakteryzujące się zwrotką śpiewaną przez
                  jednego ,dwóch pieśniarzy i refrenem powtarzanym przez resztę załogi.W
                  zależności od rodzaju pracy do wykonannia na żaglowcu szanty mialy różny rytm i
                  melodię (np.szanty przy wyciąganiu kotwicy,brasowaniu rei itp.).Piosenka
                  żeglarska zaś ma swe korzenie (jak przypuszczam) w spotkaniach kubrykowych przy
                  grogu ,kiedy to marynarze wspominali to co pozostawili na lądzie.Stąd też inne
                  linie melodyczne pomiędzy szantą a pieśnią żeglarską. Często piosenka żeglarska
                  mogłaby z powodzeniem stanowić o sile niejednego festiwalu np. muzyki country,
                  gdyż tradycja tych utworów pochodzi z pieśni śpiewanych na lądzie przy okazjii
                  różnorakich świąt ,zabaw ,tawernianych imprez itp. Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka