gsm18
01.09.05, 00:25
Wczoraj tj. 30 sierpnia ok godziny 22, byłem świadkiem jak w parku miejskim lis zagryzł kota. Siedząc na ławce w pobliżu przejazdu kolejowego obserwowałem jak sobie koty spacerują (ktoś wypuścił na wieczorny spacer z pobliskich bloków). Pomiędzy tymi alejkami prowadzącymi do stacji PKP rosną takie ni to drzewka ni to krzaki. Jeden z tych kotów poszedł sobie pod te krzaki. Po jakimś czasie słychać było przeraźliwe miauczenie (pomyśleliśmy ze znajomymi, że się koty pi****lą), po jakimś czasie miauczenie ustało. Za jakieś 5 minut spod krzaka wyszedł sobie dość spory lis, przebiegł przez alejkę i uciekł w głąb parku. Ponieważ była noc, nie było możliwe dokładne ustalenie, gdzie dalej lis poszedł. Po co to piszę? Ano, czy to normalne ,aby zdrowy lis zaszedł aż do centrum miasta? Istnieje prawdopodobieństwo, iż może być wściekły i może zarażać inne domowe zwierzęta np. koty (psy są szczepione). Poza tym bliskość restauracji "Słoneczko" a także miłosne umizgi na ławkach nocną porą także mogą się nieprzyjemnie skończyć w przypadku pokąsania przez takiego lisa. Może powinny się tym zainteresować odpowiednie służby? Jeszcze trochę a i wilk jaki się tu zabłąka.