Dodaj do ulubionych

Jerzy Waszyngton

20.04.10, 13:50
tu argtykul o George'u Washingtonie.

wyborcza.pl/1,75476,7789388,Jerzy_Waszyngton_od_221_lat_nie_oddal_ksiazek.html
uderza mnie ten Jerzy. i wiem, ze spolszczamy krolow Ludwikow, Elzbiety
tudziez Jerzych....jednak nie powiedzielibysmy o Tosku Blairze, Malgorzacie
Thatcher (no i skoro waszyngtown to moze Saczer, Bler, Braun, Busz itd itd.),
czy, ida ekstrema: Helmucie Kapuscie czy Jozefie Szewcu (to ten z Hiszpanii).

Mnie sie nie podoba Jerzy Waszyngton, gdzie jest granica?

--
a malinka is for life, not just for Christmas
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 14:08
      A mnie Waszyngton Jerzy jak najbardziej lezy wink
      Tendencje do spolszczenia wszystkiego, co się da, były silne do
      pewnego czasu (ktoś na pewno sprecyzuje), potem jakby zaczęły
      zanikać; dziś mamy chyba do czynienia z tendencją odwrotną. Ja tam
      lubię spolszczone miana, moim idolem był pod tym względem
      nieodżałowany pan Zygmunt Kałuzyński wink
    • stefan4 Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 14:40
      dala.tata:
      > uderza mnie ten Jerzy. i wiem, ze spolszczamy krolow Ludwikow, Elzbiety
      tudziez Jerzych....
      > jednak nie powiedzielibysmy o Tosku Blairze, Malgorzacie Thatcher (no i skoro
      waszyngtown
      > to moze Saczer, Bler, Braun, Busz itd itd.), czy, ida ekstrema: Helmucie Kapuscie
      > czy Jozefie Szewcu (to ten z Hiszpanii).

      Bo oni wszyscy są za młodzi. Z drugiej strony nie czytamy bajek Aisoposa tylko
      Ezopa, żyjemy wg wskazówek Epikura a nie Epikoyrosa, nauczamy geometrii
      euklidesowej a nie eykleidesowej...

      dala.tata:
      > Mnie sie nie podoba Jerzy Waszyngton, gdzie jest granica?

      Granica przebiega gdzieś między wiekiem XIX a XX...

      - Stefan
      • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 14:54
        hmmmm, bardzo watpie, ze ta granica tak wlasnie przebiega. Jose Zapatero nam nie
        przeszkadza, jednak krolowa Hiszpanii jest Zofia, a krol BYWA Janem Karolem,
        choc chyba czesciej Juanem Carlosem. Elizabeth II jest zdecydownie Elzbieta II,
        jej ojciec byl zdecydowanie Jerzym, a nie Georgem, jej syn zdecydowanie jest
        Karolem, a nie Charlesem.

        --
        blue skies research rules!
        • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 16:31
          Skoro rozdrabniasz dyskusję na dwa wątki, z czystym sumieniem uciekam się do C&P:

          Przepraszam, ale odnoszę wrażenie, że sprzeciwiasz się li i jedynie dla
          rozruszania dyskusji. Imiona i nazwiska znanych postaci historycznych często są
          polonizowane; nie ma to nic wspólnego z estetyką, tylko z uzusem i tyle.
          Identycznie jest z co bardziej rozpoznawalnymi nazwami miejscowymi - chyba nie
          zaproponujesz powrotu do Londonu, München czy Paris? Poza tym osoba nie znająca
          dobrze angielskiego i tak fonetycznie spolonizuje George'a Washingtona do
          Dżordża Łoszyngtona, co nie będzie miało wiele wspólnego z wiernością
          angielskiemu pierwowzorowi.
          • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:10
            z tymi watkami, to przepraszam. jak juz napisalem na FN, to pomyslalem ze mozna
            by sobie o tym porozmawiac szerzej.

            Nie, nie prponuje powrotu do Londony i Paris. i rzeczywiscie znane postacie
            historyczne polonzujemy i to jest pewna zasada, stad Julisz Verne i Ludwiki
            francuskie. jednak, ksiaze Karol nie jest znana postacia historyczna, jednak
            polonizujemy go. niestety poza obecna rodzina krolewska nie przychodzi mi do
            glowy kogo jeszcze polonizujemy, ale podejrzewam ze polonizujemy.

            a propos nazw miejscowych Mumbai jest dla nas nadal Bombajem, a Kolkata jest
            nadal dla nas Kalkuta. Nie zmienilismy tez Pekinu na Beijing. z drugiej storny
            protestujemy gdy na Litwie nie chca zapisywac polsich nazwisk 'po polsku'.
            Obrazamy sie na Danzig, Breslau i Warschau. sprawy sa skomplikowane.

            a wymowa to jeszcze insza inszosc i w ogole nie chce w nia wchodzic.
            --
            Doktorat - nauka - uczelnia
            Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
            • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:31
              Słowo honoru, że ja na Danzig i Posen - w publikacjach niemieckojęzycznych - się
              nie obrażam. Natomiast gdy tych nazw używają Anglicy czy Amerykanie, irytuję się
              jak najbardziej, bo Anglik pewnie też by się żachnął, gdybyśmy mówili o
              wyjeździe na konferencję do Llundain.

              Polskie nazwiska i nazwy na Litwie to coś zupełnie innego - jest tam mniejszość
              polskojęzyczna, więc zgodnie z prawem unijnym ma prawo do zapisu nazwisk i nazw
              miejscowych w swoim języku. Tak samo jest z mniejszością niemiecką w Polsce.

              Co do imion monarchów - chyba większość się jednak polonizuje, poza hiszpańskimi
              i częścią skandynawskich:

              pl.wikipedia.org/wiki/Beatrycze_(królowa_Holandii)
              pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_Aleksander_%28ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_holenderski%29
              pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Amalia_%28ksi%C4%99%C5%BCniczka_holenderska%29
              pl.wikipedia.org/wiki/Karol_XVI_Gustaw
              pl.wikipedia.org/wiki/Filip_Koburg,_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_Brabancji
              • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:51
                no ale w takim razie krolowie hiszpanscy to tez cos innego? i czesc skandynawskich?

                otoz ja sam slyszalem wyksztalcownych niemcow, ktorzy strofowali innych, gdy
                mowili breslau czy warschau.....no i jednak cie irytuje. gdyby wloch mowil
                warsaw, najprawdopobniej nie irytowaloby cie. z drugiej storny nie mamy problemu
                z tym, ze w Indiach zmieniono nazwy wlasnie dlatego, ze byly pozostaloscia po
                koloniach. teoretycznie powinno byc to Polakom bliskie....ale przeciez, nam nikt
                nie bedzie mowic, jak sobie bedziemy nazywac kalkute nie?



                --
                a malinka is for life, not just for Christmas
                • stefan4 Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 18:06
                  dala.tata:
                  > otoz ja sam slyszalem wyksztalcownych niemcow, ktorzy strofowali innych, gdy
                  > mowili breslau czy warschau...

                  No bo oni wiedzą o naszym kompleksie w tym zakresie. Ja jednak zawsze
                  Niemcom mówię, że mieszkam in Danzig, bo co się będę wygłupiał. Często
                  oni sami wtrącają, że to znaczy Gdansk i ja się na to zgadzam.

                  - Stefan
                  • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 18:13
                    mysle podobnie! to zreszta przyklad na politycznosc nazwy wlasnej.

                    ja sie zastanawiam wlasnie, na ile polityczne sa tlumaczenia typu: Jerzy
                    Waszyngton. czy George jest nam blizszy?

                    nawiasem mowiac, kiedys czytalem Wicehrabiego de Bragelonne w tlumaczeniu, w
                    ktorym spolszczone bylo wiekszosc imion i nazwisk. denerwowalo mnie to
                    niepomiernie, bo sluzacym d'Artagnana byl Planchet, a w rzeczonym tlumaczonu
                    jakis bzdurny Wiorek, czy jakos tak. zupelnie zepsulo mi to odbior ksiazki.

                    stefan4 napisał:

                    > No bo oni wiedzą o naszym kompleksie w tym zakresie. Ja jednak zawsze
                    > Niemcom mówię, że mieszkam in Danzig, bo co się będę wygłupiał. Często
                    > oni sami wtrącają, że to znaczy Gdansk i ja się na to zgadzam.
                    >
                    > - Stefan


                    --
                    blue skies research rules!
              • randybvain Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:58
                To jakie mamy możliwości?
                1. Zapis oryginalny z wymową oryginalną (George Washington)
                2. Zapis oryginalny z wymową spolszczoną (George Washington
                wym. Dżordż Łoszyngton itp.)
                3. Zapis oparty na wymowie spolszczonej (Dżordż Łoszyngton)
                4. Zapis oparty na wymowie innego języka lub dialektu (Waszyngton
                )
                5. Tłumaczenie imienia (Jerzy Waszyngton)

                Jedynka i dwójka wymaga znajomości wymowy innego języka, trójka
                wizualnie odrzuci część użytkowników, a do tego mogą istnieć różne
                warianty spolszczania (Łoszyngton, Łaszyngton, Łoszington...),
                ostatni przykład jest już staroświecki, zatem co pozostaje?


                --
                Aurë entuluva!

                Polska strona języka walijskiego
                • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 18:04
                  trojke odrzucimy w wypadku imin anglojezycznych, nie mamy problemu z tym w
                  wypadku imion z jezykow dalekowschodnich. autor szuki wojennej jest zapisywany
                  przeroznie.


                  --
                  blue skies research rules!
                  • randybvain Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 18:09
                    Przydałoby się jakieś generalne opracowanie zasad spolszczania, bo w
                    dzisiejszych czasach korzystanie z zapisu anglicyzowanego albo
                    innego w stosunku do nazw zapisywanych oryginalnie alfabetem
                    niełacińskim jest trochę nadużyciem.
                    --
                    Aurë entuluva!

                    Polska strona języka walijskiego
                    • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 18:14
                      cos takiego musi byc. mnie chodzi po glowie jakis artykul Bartminskiego na ten
                      temat. ale to bylo bardzo dawno temu smile

                      randybvain napisał:

                      > Przydałoby się jakieś generalne opracowanie zasad spolszczania, bo w
                      > dzisiejszych czasach korzystanie z zapisu anglicyzowanego albo
                      > innego w stosunku do nazw zapisywanych oryginalnie alfabetem
                      > niełacińskim jest trochę nadużyciem.


                      --
                      Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
                    • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 22:02
                      Mówisz - masz:

                      so.pwn.pl/zasady.php?id=629595
                      randybvain napisał:

                      > Przydałoby się jakieś generalne opracowanie zasad spolszczania, bo w
                      > dzisiejszych czasach korzystanie z zapisu anglicyzowanego albo
                      > innego w stosunku do nazw zapisywanych oryginalnie alfabetem
                      > niełacińskim jest trochę nadużyciem.
                      • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 22:48
                        najbardziej mnie przekonuja zasada uzusu. piszemy, bo tak sie pisze. i w takiej
                        sytuacje Jurek Waszyngton jest absolutnie cool, a Jerzy Busz juz niestety
                        chlodem nie zionie....

                        --
                        We are the Borg. Resistance is futile
                        • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 21.04.10, 00:24
                          dala.tata napisał:

                          > najbardziej mnie przekonuja zasada uzusu. piszemy, bo tak sie pisze. i w takiej
                          > sytuacje Jurek Waszyngton jest absolutnie cool, a Jerzy Busz juz niestety
                          > chlodem nie zionie....
                          >

                          No ale Ty o ile pamiętam króla Uzusa nie lubisz.
                          • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 21.04.10, 00:30
                            ja?!?!?! stary antypreskryptywista? ja lubie uzus, tyle, ze, w przeciwienstwie
                            do takiej Debbie Cameron, ja nie uwazam, ze wszystko sie da uzusem zalatwic.


                            --
                            Doktorat - nauka - uczelnia
                            Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
      • randybvain Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:45
        Naturalnie chodzi o pośrednictwo innego języka (łaciny) oraz
        dialektu małopolskiego, który dostosowywał zapis do swej regionalnej
        wymowy. Np. Londyn z Londinium (może kiedyś to był nawet Londyń?).
        --
        Aurë entuluva!

        Polska strona języka walijskiego
      • kornel-1 Re: Jerzy Waszyngton 21.04.10, 01:23
        stefan4 napisał:
        > Granica przebiega gdzieś między wiekiem XIX a XX...

        Wyjątkiem może być Włodzimierz Wysocki (6:1 w stosunku do Władimira)

        Kornel
        --
        "Kornel: mojepodróże"
        • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 21.04.10, 08:15
          kornel-1 napisał:

          > stefan4 napisał:
          > > Granica przebiega gdzieś między wiekiem XIX a XX...
          >
          > Wyjątkiem może być Włodzimierz Wysocki (6:1 w stosunku do Władimira)

          I drugi Włodzmierz, Ilicz zresztą suspicious. Do tego jeszcze jednego Józefa z tego
          samego kierunku dorzucić można, ale już Gorbaczow się nie załapał.
          • stefan4 Re: Jerzy Waszyngton 21.04.10, 08:45
            pr0fes0r:
            > I drugi Włodzmierz, Ilicz zresztą

            Są też wyjątki w drugą stronę, np. dawni Grecy zwykle zachowali greckie
            koncówki, np. Pitagoras -- Rosjanie byli konsekwentniejsi:
            Пифагор.

            - Stefan
    • randybvain Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:42
      Janusz Korwin-Mikke "spolszcza" imiona notorycznie. Ale to
      ewenement. I pewnie i on, gdyby miał napisać list do Billa Clintona,
      nie zaadresowałby go "Wiluś Clinton".

      Myślę, że odwrót od spolszczania nazw własnych nastąpił, gdy Polska
      otwarła się na świat po osiemdziesiątym dziewiątym. A już po wejściu
      do EU musieliśmy wyjść z zaściankowego zapisu tych nazw, które
      rozumieją tylko Polacy. Ja sam kilkakrotnie popełniłem ten błąd,
      mówiąc o Charlesie "Prince Carol", czym wzbudzałem nie lada
      konsternację pośród moich angielskich interlokutorów.

      --
      Aurë entuluva!

      Polska strona języka walijskiego
        • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 18:02
          mnie sie wydaje, ze sie spotkalem, ale moze konfabuluje. jednak z pewnoscia byla
          krolowa Izabela z czasow pana, ktory sie nazywa Krzysztof Kolumb (wiem, wiem,
          byl Portugalczykiem.....)

          ewa9717 napisała:

          > Hiszpańskich faktycznie spolszczyliśmy, ale o ostatnim inaczj jak
          > Juan Carlos raczej się nie mówi; naprawdę z Janem Karolem się nie
          > spotkałam.


          --
          blue skies research rules!
          • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 22:00
            Daleko nie trzeba szukać:

            pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Karol_I_Hiszpa%C5%84ski
            choć oczywiście Wiki to żaden autorytet, ale uzus i owszem. Wujek Gugieł ma tego
            więcej.

            dala.tata napisał:

            > mnie sie wydaje, ze sie spotkalem, ale moze konfabuluje. jednak z pewnoscia byl
            > a
            > krolowa Izabela z czasow pana, ktory sie nazywa Krzysztof Kolumb (wiem, wiem,
            > byl Portugalczykiem.....)
            >
            > ewa9717 napisała:
            >
            > > Hiszpańskich faktycznie spolszczyliśmy, ale o ostatnim inaczj jak
            > > Juan Carlos raczej się nie mówi; naprawdę z Janem Karolem się nie
            > > spotkałam.
            • ewa9717 Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 22:29
              pr0fes0r napisał:

              > Daleko nie trzeba szukać:
              >
              > pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Karol_I_Hiszpa%C5%84ski
              > choć oczywiście Wiki to żaden autorytet, ale uzus i owszem. Wujek
              Gugieł ma teg
              > o
              > więcej.
              >
              > dala.tata napisał:
              >
              > > mnie sie wydaje, ze sie spotkalem, ale moze konfabuluje. jednak
              z pewnosc
              > ia byl
              > > a
              > > krolowa Izabela z czasow pana, ktory sie nazywa Krzysztof Kolumb
              (wiem, w
              > iem,
              > > byl Portugalczykiem.....)
              > >
              > > ewa9717 napisała:
              > >
              > > > Hiszpańskich faktycznie spolszczyliśmy, ale o ostatnim inaczj
              jak
              > > > Juan Carlos raczej się nie mówi; naprawdę z Janem Karolem się
              nie
              > > > spotkałam.

              O wikipediowych błędach językowych ( i nie tylko) można kilka prac
              doktorskich napisać. Mówiłam o tym, że kiedy się mowi lub pisze o
              obecnym królu Hiszpanii, mówi się i pisze jednak o Juanie Carlosie.
              • pr0fes0r Re: Jerzy Waszyngton 21.04.10, 00:23
                ewa9717 napisała:

                > O wikipediowych błędach językowych ( i nie tylko) można kilka prac
                > doktorskich napisać. Mówiłam o tym, że kiedy się mowi lub pisze o
                > obecnym królu Hiszpanii, mówi się i pisze jednak o Juanie Carlosie.

                Pisałem przecież "Wujek Gugieł ma tego więcej":

                wyborcza.pl/nekrologi/1,101499,7653543,Hiszpania__Zmarl_pisarz_Miguel_Delibes.html
                dziennik.pl/zycienaluzie/article284131/Krol_z_misiem_i_wodka_To_tylko_satyra.html
                www.moja-hiszpania.pl/RELIGIA-I-HISTORIA.php
                orka2.sejm.gov.pl/Debata6.nsf/main/33731B93
                encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3916627
                etc. etc.
      • dala.tata Re: Jerzy Waszyngton 20.04.10, 17:53
        prince Carol jest super. mysle ze to ma sens, co poweidziales.

        ja z kolei dlugo szukalem miasta Akwizgran, az sie okazalo ze to Aachen....
        --
        Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
    • deerzet Ad Jerzy Łoszyngton 22.04.10, 22:29
      Ulubioną moją teoryjką jest wrażenie, że opory w spolszczaniu takich
      mian mają szczególnie ci Polacy, co nasiąkli nieco mową niepolską.
      wink

      Marzyłbym o niekaleczeniu, w rewanżu, wymowy słowiańskich mian przez
      nie-Słowian smile
      • dala.tata Re: Ad Jerzy Łoszyngton 23.04.10, 00:59
        mnie spolszczanie draznilo od czasu WIorka/Plancheta.

        dzis bym poweidzial tak: spolszcanie to taka przemoc symboliczna.John ma sie
        stac Jane, George Jerzym. a dlaczego? bo musza miec nasze imiona? bo musimy ich
        wciagnac do nas, oswoic ich po naszemu.

        dokladnie tak samo drazni mnie, gdy w urzedach slysze o tym, ze mojego naziska
        nie da sie wypowiedziec, napisac, a zreszat po co, bo to jest foreign. to
        odwrotna strona medalu. my sila Georga wrzucamy do naszej piaskownicy, nie
        pytajac czy mialby na to ochote, mnie z kolei trzyma sie na zewnatrz
        piaskownicy, bo ja nie pasuje z TAAAKIM nazwiskiem.

        i an koniec, oczywisice jestesmy w stanie spolszcyc Georga, Johna, Elisabeth czy
        Margaret.....z Descartesa zrobic Kartezujsza, z Barucha Benedykta. a co Wole
        Soyinka? co z Chinua Achebe? co Chimamanda Ngozi Adiche (szczeoglnie jej ksiazki
        polecam) i cala masa innych ludzi z imionami, ktorych nie potrafimy spolszczyc?
        no wiem....oni maja 'dzikie' imiona. i sa jeszcze bardziej poza pisakownica.

        i wlasnie dlatego mi sie nie podoba spolszczanie.



        --
        blue skies research rules!
        • stefan4 Re: Ad Jerzy Łoszyngton 23.04.10, 02:12
          dala.tata:
          > mnie spolszczanie draznilo od czasu WIorka/Plancheta.
          [...]
          > i wlasnie dlatego mi sie nie podoba spolszczanie.

          I taki masz gust. Inni mają inny. Niech kwitnie tysiąc kwiatów.

          - Stefan
          • dala.tata Re: Ad Jerzy Łoszyngton 23.04.10, 09:33
            nie stefanie, to nie jest kwestia gustu, przynajmmniej sie staralem napisac, na
            czym polega to niepodobabie sie. spolszczanie jest polityczne! tojest czysta
            ideologia, ktora ma swoje konsekwencje.

            jesli to gust, rownie dobrze mozna powiedziec, ze mowienie 'pedal' to po prostu
            gust i niech kwitnie tysiac innych.

            --
            a malinka is for life, not just for Christmas
            • stefan4 Re: Ad Jerzy Łoszyngton 23.04.10, 13:28
              dala.tata:
              > nie stefanie, to nie jest kwestia gustu, przynajmmniej sie staralem napisac, na
              > czym polega to niepodobabie sie.

              Jednak nie zanalazłem w Twoim tekście argumentów pozasubiektywnych. Ale może źle szukałem...

              - Stefan
              • dala.tata Re: Ad Jerzy Łoszyngton 23.04.10, 16:32
                aaa. no to widocznie nie udalo mi sie napisac wystarczajaco dobrze.

                spolszczanie to wciaganie we wlasny krag kulturowy, to, jak poweidzialem,
                przemoc symboliczna. analogicznie, brak spolszczania to wyrzucenie poza nawias,
                a zatem jeszcze znaczniejsza kontrukcja Obcego.

                mam nadzieje, ze teraz jest mniej subiektywnie.


                --
                We are the Borg. Resistance is futile
        • deerzet Ad Jurek Łoszyngtoński 23.04.10, 16:11
          {Dala.tata}:
          ... oswoić ich po naszemu ...

          Od zawsze małe społeczności lubiły nadawać nazwy swym współziomkom,
          nazwy które im coś mówiły o imiononosicielu. Jeśli chciały w swe
          grono przyhołubić jakiegoś zamorskiego delikwenta, to miano jego
          sobie tak zmieniały, by obcość zneutralizować. To tradycja,
          szczególnie dla co niezrozumialszych imion, nie mówiąc o nazwiskach.

          Tradycja nadal aktualna w Nowej Anglii czy Nowej Zelandii,
          szczególnie dla Słowian tam migrujących.

          Wielu moich zamorskich kumpli czuło się wręcz docenionych, że Polacy
          ich imiona, trudne wręcz do wymowy, nieco zniekształcali, by np. móc
          je fleksjonować. Ci cudzoziemcy czuli, że są w ten sposób
          wyróżnieni, docenieni i nie protestowali [przykład: "Diadie"
          awansował na "Dziadzia"]. Z kolei nasza ziomkini została przez swych
          rodziców nazwana nie normalnie - "Elizabeth" - lecz "Betty" i
          niezbyt lubiła to imię.
          Każdy naród ma takie smaczki w nazewnictwie i nasze protesty nic tu
          nie zdziałają. Albo będziemy, spolszczając, oswajać nierodzime
          dziwa, neutralizując ich obcość, stępiając domniemane zagrożenia,
          albo wyjdziemy co najmniej na snobów językowych, {Dalatato}.
          Dla mnie większym nazewniczym dziwolągiem jest pewien minister,
          który mimo powrotu w narodowe pielesze nadal zwie się "Radek".
          Pewnie on nie zna starosłowiańskiego zwyczaju stopniowania zażyłości
          w znajomości wink
          Przykład angielskich kast społecznych nie dał mu tu do myślenia.

          Urzędowe dzieje słowiańskich [wymowy] nazwisk lepiej mi nie
          komentować, bo znów na anty-Anglosasa wyjdę ... Lubo na anty-
          Germanina.

          ...a co Wole Soyinka? Co z Chinua Achebe? Co Chimamanda Ngozi
          Adiche
          ...

          Ciekawe, że od tysięcy lat wojażujący od Indii po Hiszpanię Cyganie
          zmieniają wielokroć swe personalia i wcale nie pamiętają, jakie
          mieli pierwotnie. Nie słyszałem, by wśród nich powstał jakiś ruch
          fundamentalistyczny wojujący o powrocie do korzeni rodowych mian smile
          • dala.tata Re: Ad Jurek Łoszyngtoński 23.04.10, 16:45
            masz racje, kazdy narod ma przerozne smaczki. kazdy nardo tez moze dokonywac
            refleksji nad swymi smaczkami. i rowniez my dokonalismy takiej reflekcji i nie
            mowimy 'kaleka', nie mowimy 'pedal'. coraz czesciej nie mowimy 'schizofrenik'
            itd itd.

            ja sobie dokonuje reflekcji nad praktyka spolszczania Johna na Jana. i wychodzi
            mi, ze przemoc symbliczna. dokladnie tak samo, jak byloby to w druga strone.

            mam wielku studnetow z Chin. ostatnio moja studentka, ktorej na imie, He,
            stweirdzila ze najlepiej na nia mowic Helen, bo He to bardzo trudne imie. He nie
            jest trudnym imieniem, jednak ona odpowiediala na to, jak my w UK 'doceniamy' ze
            nie mowimy mowic He na He. i oczywiscie mozesz powiedziec, ze to jest fajnie, bo
            ona sie wpasuje, a ja mysle, ze to bardzo smutne, ze He msi nosic wymyslone
            imie, zebysmy docenili.

            odwracasz problem. ja nie musze walczyc o to zeby nie wymawiano mnie
            'dejlatejta', co wiecej, moge to akceptowac i nawet to nie oznacza, ze praktyka
            zangielszczania czy spolszczania ma sens i jest politycznie obojetna. co wiecej,
            mozna sie zastanawiam nad tym, dlaczego przyjedzajacy do UK Polak chce byc
            Peterem, Chrisem itd, a dlaczego przyjedzajacy Brytyjczyk zostaje Johnem.....




            --
            We are the Borg. Resistance is futile
            • deerzet Ad Jurko van Washington 23.04.10, 17:46
              Wchodzimy już tak daleko poza nazewniczy dylemat, że doszukać by się
              można wielu zaszłości.
              Mnie od zawsze zaciekawia masowe, akcyjne nadawanie nazwisk, choćby
              ongi Żydom w państwach niemieckich XVIII i XIX wieku. Tam taka
              urzędnicza masówka chwilami była kpiną z człowieka, jeśli już nie
              przemoc ...

              ... odwracasz problem. Ja nie muszę walczyć o to żeby ...

              Trudno nie spoglądać na to dwojako.
              I kilka wieków temu i dziś, u nas - oraz tam, gdzie Polaków los śle -
              są dwie drogi dla zachowywania tradycji pisowni nazwisk,
              pielegnowania rodzimego języka, zachowania tradycji w rodzinach
              imigrantów.
              Ci z nich, co musieli wkupić się w społeczeństwo, by
              móc zapewnić byt sobie i dzieciom, kosztem nawet utraty z nimi
              wspólnego języka - chętne i szybko się transformują nazewniczo.
              Ci zaś, co mają wyrobioną pozycję, których nazwisko jest pewną
              docenioną marką - nadal pozostają w swej kulturalno-rodowo-
              personalnych korzeniach [choć diakrytyków im żal].
              Nie tracą korzeni, bo tak chcą. Nie muszą ich tracić, bo tak wypada,
              by dostać lepszą pracę, by być "swój".

              Ani jednych, ani tych drugich nie ma za co krytykować.
              Jest więc tu wiele dróg, tak jak i wiele klas społecznych.

              Zabawne, że można by przypomnieć tu {Dalatacie} dlaczego i kiedy
              królujący aktualnie w Albionie germański ród przeszedł na dzisiejszą
              postać swego nazwiska rodowego, pisanego dziś, a jakże, z
              anglosaska ... [książę-małżonek - ?, gubię się w tym trochę, bom
              demokrata]

              ... He to bardzo trudne imię ...

              smile
              Chińczykom, chcącym wtapiać się w nowe środowisko jest ciut trudniej.
              Ot, oni sami polskie personalia potrafią skracać do dwóch sylab, by
              nas sobie oswajać
              Sami w centrach biznesowych przyjmują europejsko brzmiące
              pseudonimy, by móc z nami, nawet telefonicznie, być bliżej...

              ***

              Mój dziadek, choć Wojciech, dał się w Albionie nazwać Bill
              .
              Taki już był.
              Mnie, jak zapewne i {Dalatacie}, przyszłoby w tym przefarbowywaniu
              barw rodowych oponować, nie dać się zangliczać.
              Ale naszym tam dzieciom zapewne będzie "wsio ryba".

              Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
              D.
              • dala.tata Re: Ad Jurko van Washington 23.04.10, 19:50
                z nazwiskami to ogolnie sa ciekawe sprawy. kiedys ktos mi opowiadal o nazwiskach
                w Holandii, ktorych wymagal, bodaj, Napoleon. i ludzie sobie wymyslali przerozne
                glupoty....no i teraz maja takie nazwsika.

                no wlasnie pokazujesz problem - mowiac prosto: jade na zmywak, staje sie
                peterem, zeby jak najbardziej 'wpisac sie'. jestem profseorem, nie przyjdzie ci
                do glowy taka zmiana. no i wlasnie o tym mowie - imie i zreszta nazwisko i ich
                zmiana to sprawa polityczna, zwiazana z ukladem sil w spoleczenstwie, twojej
                wlasnej w nim pozycji itd itd.

                myslisz sie. moje dzieci nie chca zeby ich zangielszczac i dbaja o to, zeby nikt
                nie uzywal angieslkich form ich imion. bez watpienia dom ma na to wplyw, jednak
                one rowniez maja poczucie, forma angielska ich imion nie jest ich imieniem.

                innymi slowy, ja mysle, ze mamy prawo do naszych imion i nazwisk. ja po 2-3
                publikacjach tu stweridzilem ze jednak mi przeszkadza brak kreseczki nad jedna
                literka. no to ja mam i nalegam na nia! co, nawiasem mowiac, powoduje probley
                bibliometryczne - w indeksach cytowan sa dwie wersje mojego nazwiska i choc ja
                argumentuje ze nalezy sumowac cytaty, to nie wszycy sie z tym zgadzaja smile


                --
                Doktorat - nauka - uczelnia
                Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
            • stefan4 Re: Ad Jurek Łoszyngtoński 23.04.10, 19:15
              dala.tata:
              > mam wielku studnetow z Chin. ostatnio moja studentka, ktorej na imie, He,
              > stweirdzila ze najlepiej na nia mowic Helen, bo He to bardzo trudne imie.
              > He nie jest trudnym imieniem

              Czy jednak pewien jesteś, że używasz właściwego tonu; i że nie zmieniasz go przy
              przechodzeniu od wołania, do pytania, czy do potwierdzenia? Jeśli nie, to być
              może kaleczysz jej imię gorzej, niż gdybyś został przy Helen, bez udawania
              Chińczyka.

              Ja miałem raz koleżankę, która miała na imię Hui. Póki rzecz działa się w
              Niemczech, to wszystko było w porządku. Ale kiedyś ona odwiedziła mnie w
              Polsce, z grupą kolegów-Niemców. Musiałem wziąć ich na stronę i wyjaśnić, że w
              obecności Polaków niech lepiej wołają ją po nazwisku...

              - Stefan
              • dala.tata Re: Ad Jurek Łoszyngtoński 23.04.10, 19:56
                hhehe, spedzilem kila minut uczac sie wymowy i dostalem czworke. tak czy owak,
                zawsze bede wolal, by mnie nazywano dejlatejta, niz, powiedzmy, Gordon.

                bo oczywisice mieszjajac w UK, wiem, ze nikt nie wymowi mojego imienia tak, jak
                w Polsce. to niemozliwe. i ja to akceptuje - sprawy nigdy nie sa zerojedynkowe.
                ale, jak mowie, nie chce sie nagle stac Gordonem.

                nawiasem mowiac, owa Helen, najprawdopodobniej zostala nadana studentce przez
                nauczyciela angielskiego. ale to na marginesie.


                --
                a malinka is for life, not just for Christmas
    • pszet Re: Jerzy Waszyngton 24.04.10, 06:04
      Wolimy Georga. Podobnie jak Niccola (Paganiniego): pszetfurnia.blogspot.com/2010/02/mikoaj-paganini.html
      --
      Zapraszamy do blogu językowego pszetfurnia.blogspot.com/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka