Dodaj do ulubionych

wejdź w promkę

28.12.24, 11:29
W dawnych zbójeckich czasach słowo ,,promocja'' oznaczało przetworzenie zabójcy mimowolnego, z poboru, w zabójcę zawodowego, wydającego rozkazy tym zwykłym, dla optymalizacji procesu zabijania. Z moralnego punktu widzenia ten akt powinien raczej nazywać się ,,antymocją'', ale język ludzki nie zawsze głosi moralność.

Czasy złagodniały i ,,promocja'' zaczęła dotyczyć uczniów, którzy przechodzili do wyższej klasy.

Nie wiem, czy te dwa archaiczne znaczenia już całkiem wymarły, ale obecnie najważniejsze jest trzecie: obniżka cen w sklepie. Sieci handlowe ogłaszają promocję za promocją i namawiają klientów, żeby po nią przyszli; albo (bardziej cool ) żeby w nią weszli.


Jeśli chodzi o ceny, to ostatnio ogłaszano z triumfem ,,mega ceny'', a czasem nawet ,,mega mega ceny''. Że takie wielkie? — nie, żaden handlowiec nie będzie się chwalił, że jego ceny są wysokie. Ale korpoludki mają za świętość wszystko, co idzie z języka angielskiego; a tam ,,great '' oznacza zarówno ,,wielki'' jak ,,wspaniały''. Wobec tego dla korpoludka ,,wspaniałe ceny'' są wielkie. Czyli mega.


Ostatnio często słyszę reklamę, w której narrator ma do klienta pretensję, że nie chodzi do Kunegundy (zmieniłem imię damskie, żeby nie promować konkretnej marki). Klient odpowiada, że jakby wiedział o Kunegundzie, to by do niej chodził i przyrzeka poprawę. Ale w całej reklamie nie ma ani słowa o tym, czego się po tej Kunegundzie spodziewać: czy jedzenia, czy ubrań, czy jej osobistych wdzięków. Taka informacja jest już widać niepotrzebna: jak właściciel smarkfioła usłyszy o Kunegundzie, to zaraz wypowie jej imię (nawet pisać już nie musi) i smarkfioł dostarczy mu o niej pełne info .


Ja jestem kiepskim klientem, bo nie umiem w promki, ani w oszczędzanie, ani w okazje. I w ogóle nie uważam, że życie jest grą, w którą należy umieć. Ale bohaterowie reklam w te wszystkie rzeczy umieją i dlatego są zawsze tacy przystojni, uśmiechnięci i energiczni. A jak na chwilę coś im nie pójdzie, to nabywają jakiś deproblemon albo antysorrowsan (to jest lek, zażywać zgodnie ze wskazówkami w ulotce) i on im natychmiast pomaga. W cudowne leki też trzeba umieć.


- Stefan
Obserwuj wątek
    • zbyfauch Re: wejdź w promkę 30.12.24, 12:54
      W Niemczech panuje niemiłosiernie Angebot. (W czym dzielnie wtórują mu sale. Fakt, również w znaczeniu oferty, propozycji, ale to w języku bardziej wykwintnym. Co dała mi do zrozumienia pani w piekarni, kiedy poraz kolejny poprosiłem ją o pięć angebotów (pięć bułek w cenie czterech), upomniała mnie niejako, że w ofercie mają bardzo wiele. Od tej pory proszę o pięć Knackis.
    • taki-sobie-nick Re: wejdź w promkę 14.01.25, 21:52
      Ale w całej reklamie nie ma ani słowa o tym, czego się po tej Kunegundzie spodziewać: czy jedzenia, czy ubrań, czy jej osobistych wdzięków.

      To trzecie byłoby sutenerstwem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka