Gość: maly rzygolo
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
06.01.03, 14:32
Tak sobie patrzę i widzę, że niezbyt często się tu mówi o nowomowie wielkich
korporacji, używanej także w tym kraju. Warto zaś zwrócić uwagę również i na
tę gałąź języka.
No najsampierw - myslę można się zająć słowem "czardżować" - czyli dostać
kaskę za coś, zwykle za odpłatną usługę, wystawić rachunek, mieć należność -
to bardzo popularny motyw w kręgach yupperki. Czardżujemy oczywiście kogoś. W
kręgach pracowników prowadzących sprawozdawczość ze swej efektywności na
podstawie tzw. tajmszitów, często zdarza się spotykać pojęcie czardżowalność.
Jeśli masz niską czardżowalność w firmie, możesz zacząć rozglądać się za inną
pracą. W systemach rozliczania czardżowalności w firmach konsultingowych
panuje reguła, że każdą własną czynność zapisuje się na konto określonego
klienta. No - chyba, że wykonuje się coś nieczardżowalnego (np. ofertę lub
siku). Stąd jeśli jeden misio konsultuje coś z innym, ten który udziela
wyjaśnień zwykle kwituje rozmowę - "to na kogo mam czardżować?". Spotkałem
się tu z żartobliwą odpowiedzią - "czardżuj na Berdyczów".
notopa