kaj.ka
10.11.07, 18:43
Tak, o elicie językowej.
Dziś, całkiem zresztą przypadkiem, obejrzałem w TVP1 obszrny
fragment pragramu "Bal" Repotaż opowiadał o zgrupowaniu
sześćdziesięciorga młodych ludzi, w wieku, tak na oko, od 20 do 25
lat, przygotowywanych do udziału w Waszawskim Balu Debiutantów
2006. Ci mlodzi obojga płci, wyselekcjonowani przez organizatorów,
to potomkowie polskich rodów arystokratycznych, żyjący, wychowani i
wyedukowani w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Stanach Zjednoczonych,
Kanadzie. Wszyscy mówili, nie waham się powiedzić, piękną
polszcyzną; mówili płynnie, naturalnie, prezentując bogactwo
leksykalne i biegłość składniową. Czasem tylko, u niektórych można
było dosłuchać się wpływu fonetycznego ich środowiska językowego,
ale to "małe piwo"... Nie umywają się przy nich rzesze naszych
prezenterów radiowych i telewizyjnych, sprawozdawców i całej tej
medialnej sfory, że o tzw. klasie politycznej nie wspomnę...
Otóż naszła mnie refleksja, że język może być zakodowany genetycznie.
Temat postu odbiega trochę od standardów forum "O języku", ale nie
mogłem się powstrzymać. Proszę o wybaczenie.