10.11.07, 18:43
Tak, o elicie językowej.
Dziś, całkiem zresztą przypadkiem, obejrzałem w TVP1 obszrny
fragment pragramu "Bal" Repotaż opowiadał o zgrupowaniu
sześćdziesięciorga młodych ludzi, w wieku, tak na oko, od 20 do 25
lat, przygotowywanych do udziału w Waszawskim Balu Debiutantów
2006. Ci mlodzi obojga płci, wyselekcjonowani przez organizatorów,
to potomkowie polskich rodów arystokratycznych, żyjący, wychowani i
wyedukowani w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Stanach Zjednoczonych,
Kanadzie. Wszyscy mówili, nie waham się powiedzić, piękną
polszcyzną; mówili płynnie, naturalnie, prezentując bogactwo
leksykalne i biegłość składniową. Czasem tylko, u niektórych można
było dosłuchać się wpływu fonetycznego ich środowiska językowego,
ale to "małe piwo"... Nie umywają się przy nich rzesze naszych
prezenterów radiowych i telewizyjnych, sprawozdawców i całej tej
medialnej sfory, że o tzw. klasie politycznej nie wspomnę...
Otóż naszła mnie refleksja, że język może być zakodowany genetycznie.
Temat postu odbiega trochę od standardów forum "O języku", ale nie
mogłem się powstrzymać. Proszę o wybaczenie.
Obserwuj wątek
    • kanapony Re: elita 11.11.07, 01:06
      jako genetycznie rozumiesz, że gdy dziecko Polaków, którzy wyjechali
      gdzieś i nie uczyli swojego potomka mówic po polsku - ucząc się
      polskiego nawet w późnym wieku, nie ma problemów z nauką, wymową?
      moim zdaniem nie
      uważam, że to jak człowiek mówi zależy od tego jak mówili jego
      rodzice, potem nauczyciele, koledzy z podwórka, co i czy dużo
      czytał, co i ile oglądał...

      ale:
      zależy od jego zainteresowań i chęci pracy nad sobą, chęci rozwoju
      a to właściwie jest w genach
      • ewa9717 Re: elita 11.11.07, 09:36
        No, z tym językiem zakodowanym genetycznie to żart. Ale są po prostu
        domy, w których dba się o ciut więcej niż zapchanie żołądka, coś na
        grzbiet i miejsce do przespania nocy.
        • dutchman Re: elita 11.11.07, 21:55
          Kiedy nie mieszka sie od dawna w Polsce, widzi sie wyraznie zmiany kiedy od
          czasu do czasu jest sie w Ojczyznie. Nasz jezyk za granica pozostal mniej wiecej
          taki, jaki wywiezlismy przed laty z Polski. Tak tez uczymy nasze dzieci. Po
          sobie zauwazam, ze z kazda kolejna wizyta coraz wiecej jest slow ktorych nie
          bardzo romumiem. Odnosze tez wrazenie, ze mlodziez ( zwlaszcza mlodziez ) wiele
          slow inaczej wymawia i czasami trudno sie uslyszec co zostalo powiedziane.
          Osobny rozdzial to media, a zwlaszcza telewizja. No ale o tym wszyscy tu na tym
          forum dobrze wiedza smile.
          pozdrawiam serdecznie
          dutchman

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka