m.maska
29.10.14, 20:13
kontrowersje.net/stefanie_niesio_owski_ty_chamie
"Najkrótszy opis upadku obyczajów? Drzewiej człowiek dyscyplinował chama, dziś cham poniewiera człowiekiem. Poważni profesorowie ów proces, który zamierzam szerzej opisać, wbrew oczekiwanej krytyce „nie schodź do tego poziomu”, nazywają „pedagogiką wstydu”. Gombrowicz, ulubiony pisarz snobów, którzy zazwyczaj niczego z gombrowiczowskiego pisania nie rozumieją, nazywał to po porostu „upupianiem” i w żadnym razie nie należy „upupiania” mylić z „przyprawianiem gęby”. Upadek obyczaju ma swój początek i koniec w gombrowiczowskiej pupie i gębie, ale nim narodził się Gombrowicz po świecie przez wiele wieków krążyło dosadne słowo „cham”, którym pogardliwie określano chłopów. Stosunek panów do chłopów najlepiej oddaje taki oto cytat: „Cham powinien słuchać swojego pana, bo po to się urodził!”. Historyczna pogarda wyższych stanów, do stanu najniższego z całą pewnością ma zupełnie inne źródła, niż współczesna etymologia chama. Kiedyś pogardzano biedą, nędznym odzieniem, glinianą chałupą i obyczajem, który daleko stał od złoconych kontuszy i srebrnych tac. Chamem był po prostu niewykształcony i nieokrzesany biedak, skazany na swoją biedę w większości przypadków przez długie pokolenia. Historyczny cham praktycznie rzecz ujmując miał niewielkie szanse wyjść z położenia, w jakim się znalazł, a pojedyncze przypadki potwierdzały regułę. Dlatego też ten rodzaj chamstwa był wynikiem brutalnego podziału na stany, nie zaś wolą samego chama. Oddzielenie szlachectwa miało od chamstwa miało swoje zalety, ale jak mniemam urodzić się i zemrzeć chamem wielu, by nie chciało. Dzisiaj z chamami jest dokładnie odwrotnie, przychodzą na świat we wszystkich stanach, bywa, że mają wyższe wykształcenie, a jeszcze częściej posiadają apartamenty i karety za kilkaset tysięcy złotych. Współczesny cham jest wręcz antonimem chama pierwotnego, nie pochodzenie lecz zachowanie i wola definiuje chama. Istnieje jednak cecha wspólna, która chamowi nadaje uniwersalny i ponadczasowy charakter – prymitywizm."
a jeszcze częściej posiadają apartamenty i karety za kilkaset tysięcy złotych - albo wille z basenem i bryki w garazu...