Chodziął za mną już od niedawna jakaś lekka podwieźdupka. Myślałam o Queście, bo miałam rok temu i od niego zaczęła się moja miłość do Maclarenów, trochę rozmyślałam o Yezzie, ale po Zappie jakoś Yezz mnie nie kusi - nie cierpię turkocących kółeczek.
Wpadł mi w oko natomiast nieco mniejszy brat mojego Giesia S4 - Gesslein Swift.
Nabyłam takie to cudo drogą kupna przez aliegro, skuszona 1. ceną 2. kolorem (

) 3. nade wszystko marką. Przecież firma, która stworzyła taki cud wózkowy jak S4 air+ nie moze zrobić szajsu.
Dopiero po czasie doczytałam na forum, że się słabo podbija, ale miałam nadzieję, że może jednak...
Niestety, podbija się beznadziejnie, można powiedzieć właściwie, ze się nie podbija.
Ale - jest tak uroczy, dobrze wykonany, praktyczny, ze może jednak nie bedzie mnie bardzo denerwował?
Po pierwsze - pomimo, ze to zakup w ciemno na allegro wózek naprawdę zadbany, czyściuteńki, niemal jak nowy.
Poza tym: fajna tapicerka - dośc gruba, grubsza niż w moim S4. Pasy zpinane tak samo jak w S4, oparcie dośc mocno odchylane, zdecydowanie jest to pozycja więcej niz półleżąca. Siedzisko w okolicach główki jest miękkie, czymś wypełnione. W ogóle jest przytulne dla dziecka, choć jednocześnie szerokie (moja duża pięciolatka wchodzi swobodnie). Mojej małej było wygodnie, mogła sobie tez sowbodnie obserwować świat bez wychylania się, bo siedzisko nie jest głęboko osadzone. Regulacja oparcia na pasek taki jak w S4, a więc bezproblemowa, oparcie bliskie pionu. Podnóżek nieregulowany, można go ewentualnie od spodu wypchać (torebką z Biedry oczywiscie - taki mój patent), co go troche pod nózkami wydłuży. Nóżki obu moich córek (82 cm i 116) stoją sobie wygodnie na tym podnóżku. Budka raczej umowna, ale można odpiać rzepy i przesunać daszek nieco w dół, dzięki czemu przed ostrym słońcem osłoni spokojnie latem. W daszku u góry jest okienko do podglądania dziecka.
Rączki z solidnej grubej pianki raczej nie podatnej na zniszczenie (city gripsy nie wchodzą). Na wysokości ok dla mojego wzrostu (175 cm) choć ich usytuowanie względem stelaża wszystko psuje - są zbyt pionowe, przez co nie można na nie nacisnąć, aby wózek podbić.
Kosz zupełnie spory jak na parasolkę, łatwo dostępny (o ile oparcie nie jest odchylone do leżenia).
Sposób składania jak w parasolkach - szybko, do niezwielkich rozmiarów (pomijając długośc - 99 cm). jest blokada wózka po złożeniu. Przednie koła się szybko zdejmuje, co sprawia, ze wózek zajmuje jeszcze mniej miejsca. Dodatkowo mam do niego bardzo fajną torbę.
Co do właściwośći jezdnych: prowadzi się dość lekko, nawet moze lżej na powierzchni stawiajacej opór niż gołej podłodze. Koła z dość wytrzymałj pianki, przednie są amortyzowane i to zupełnie nieźle, co ratuje dość znacząco nadgarstki przed przeciążeniem. W czasie godzinnego spaceru po osiedlu (kostka, stare chodniki płytowe, betonowe i asfaltowe, beton "spurchlowany" czyli taki wywołujacy mocne wibracje na rączce) właściwie nie miałam jakoś potrzeby podbijać wózka. Na krawężniczki i łączenia o wysokości 5-7 cm Swift wjeżdża bez trudnosci, dzieckiem nie rzuca, nie przygryza sobie języka, bo wózek nie staje dęba (jak to się działo np w przypadku Joie czy nawet GT). Wydaje mi się, ze amortyzacja przednich kół jest taka jak w S 4 czyli dobra i na pewno lepsza niż np. w GT. Ale podbicie wózka z dzieckiem 11kg bez użycia nogi jest bardzo trudne, tyle że naciścnięcie w tym miejscu, gdzie się wózek rozkłąda nie jest jakieś kłopotliwe, a baaardzo ułatwia sprawę. No i wydawało mi się, ze z moją 22 kg córką podbijał się lepiej (??) niż z tą 11kg.
Bardzo fajnie leży na Swifcie folia, którą kupiłam jakiś czas temu do S4, tak jakby była faktycznie na Swifta szyta.
Swift waży 7 kg. Nie wiem, jak waga realna, bo nie mam w domu wagi, ale zniesienie/wniesienie po schodach (7) z 11 kg załadunkiem nie sprawiło mi żadnego problemu, więc być może tak właśnie jest.
Jakość świetna, wszystko łądnie, estetycznie wykonane, solidne.
Przewaga nad Joie to jeszcze brak dżwięków - pojawiają się tylko na jakiś większych nierównościach chodnikowych i pochodzą z amortyzacji przednich kół. Joie telepało i trzepotało mocno.
Zastanowię się, czy Swifta zostawić. Ma wile walorów i jako wózek sklepowo - lekarzowy myślę, ze nam się sprawdzi. Jedyny mankament to odbijanie. No i mógłby być z 1-2 kg lżejszy, ale na te super lekkie to jeszcze przyjdzie czas.
W wolnej chwili zrobię fotki.