ankoszczak
31.01.14, 14:30
Witam.sprobuje czytelnie opisac sytuacje.od samego poczatku,na moja coreczke czekalam 4lata,kiedy nadeszla ta upragniona chwila i dowiedzialam sie ze zostane mama bylam najszczesliwsza pod slncem,ciaza jednak byla powiklana,mialam cukrzyce ciezarnych ,nadcisnienie,obrzeki,bialkomocz,ogolne zatrucie ciazowe,w szpitalu spedzilam 5tyg,porod wywolany oksytocyna i przebiciem pecherza,corcia urodzona w 37tyg,z niska waga urodzeniowa 2,460!porod silami natury w znieczuleniu,od poloznej wiem ze byla okrecona wokol szyi pepowina,choc dostala 10 pkt apgar,usg przezciemiaczkowe nic nie wykazalo,przez caly pobyt w szpitalu po urodzeniu wahania cukrow u corci,wypisana z lekka zoltaczka,od 3tyg makabryczne kolki,trwajace po 7godz w nocy,wyczerpana i ja i ona,nic nie pomagalo,lekarze kazali czekac,bo niedojrzaly uklad pokarmowy i dzieci tak maja,przechodzi,mi pic melise,a dziecku przeszlo dopiero w4miesiacu po zmianie karmienia na mleko sztucznedo czego dochodzilam powoli sama,sytuacja byla juz tak krytyczna ze nie chciala sie przystawiac do piersi,byla bardzo niespokojna,jeden wielki krzyk cala dobe,ja sama plakalam nad nia bo nie moglam jej uspokoic nie spala w dzien,co najwyzej po 15 min,,nie wiem czy tak ja bolal brzuch czy byly juz pierwsze objawy wzmozonego napiecia,nigdy nie chciala byc noszona na kolyske,od malenkiego miala tendencje wyprostne,,niecierpiala lezenia na brzuchu ,robila sie bordowa,lekarz orzekl ze niedlugo nam na glowe wejdzie,neurolog podczas badania w 6tyg nic nie zauwazyla,kazala podawac wit b6,ona juz wtedy protestowala,i uspokajala sie tylko na ramieniu,tak wierzgala nozkami ze nie sposob jej bylo utrzymac,nie lubila sie ubierac,po kapieli oblewal mnie pot choc staralam sie ja ubierac najdelikatniej jak tylko sie da,strasznie plakala,naderazliwa na dotyk ,nie dala sie dotknac do barkow,umyc ani osuszyc szyi,"to napiecie u niej narastalo"taka diagnoze postawil lekarz ,tylko czemu nikt wczesniej mi o tym nie powiedzial??wizyta u neurologa potwierdzila wnm i asymetrie,rehabilitujemy sie od okolo 2 miesiecy metoda ndt bobath,corcia ma problem z obrecza barkowa,mocno zaciska prawa piastke otwiera ja do zabawek,chowa szyje w ramionach,bylo gorzej bo zaciskala obydwie,czasem zdarza jej sie przytrzymac kciuk palcem,u prawej raczki,w probie trakcji ciagnie glowke,nie wykazuje chceci do przewrotow na boki ,o turlaniu nie ma mowy,denerwuje sie ze cwiczenia nie przynosza efektow,cwicze z nia mozolnie w domu,staram sie unosi miednice zeby zainteresowac ja stopkami,lapac jej raczki i nozki razem i kolysac,ale mocno sie buntuje,wyrywa raczke,sama unosi nozki ale nisko nad ziemia,i nie zawsze,najchetniej o i le wogole to bez pieluszki,nie chce ich zlapac,czy ona musi zlapac za te stopy?ma juz 6miesiecy ,i nie wiem czy powinnam dac jej czas czy to samo przyjdzie czy musze to wycwiczyc?ona ewidentnie nie chce za nie chwycic,rehabilitantka twierdzi ze inaczej nie wykona prawidlowo przewrotu na bok,martwie sie jak to rokuje na jej dalszy rozwoj,mala nie chce lezec dlugo na plecach bo sie nudzi,szybko nudza ja zabawki,na brzuszku nam klasc niewolno zeby nie wzmagac napiecia,czy takie opoznienie w rozwoju ruchowym to tez opoznienie w rozwoju umyslowym?co bedzie jesli ona za te stopki nie zlapie?czy 6miesieczne dziecko po przejsciach ,z 37tyg musi za stopki lapac?rehabilitantka twierdzi ze mam obciazony wywiad w zwiazku z powiklaniami ciazowymi,czym to grozi?To moje pierwsze wyczekane najukochansze dziecko,bardzo sie o nia martwie,sama jestem juz mocno podlamana,nie wiem czy za to co sie z nia dzieje mam obwiniac siebie? Dodam ze boje sie ze cwiczac z nia w domu ona sie buntuje,boje sie ze zaburze relacje matka-dziecko,nie wiem co dalej robic.prosze o rade ,co powinam robic zeby ja do tych nozek zachecic o ile zachecac musze,dodam ze cwiczac z rehabilitantka mala nie placze ,dzis mocno rozplakala sie po zajeciach,po tej kolysce ,ona tego cwiczenia poprostu nie znosi....czy jesli 2usg przezciemiaczkowe nic nie wykazaly to mam sie o co martwic?