Gość: Zosia
IP: *.protonet.pl
07.08.03, 19:29
Stare porzekadło mówi,że rodzinę można sobie wybrać,ale sąsiada -nie.No
właśnie i tu zaczyna się cały problem - zwracam się do Was o radę,w
sprawie,która zapewne niejednemu z uczestników forum spędza sen z powiek.Od
30.lat z okładem mieszkam w dzielnicy jednorodzinnych domów - okolica jest
malownicza,dużo zieleni,teren rekreacyjny.I wszystko byłoby sielsko i
anielsko,gdyby nie sąsiad mieszkający obok.Gdy tylko robi się ciepło wynosi
starego gruchota - odbiornik radiowy i używa sobie na całego,regulatory
głosności na foll- i zaczyna sie koszmar dla mieszkających obok.Prośby,perswa-
je nie pomagają ..."on może,jemu wolno,ma prawo".W odruchu desperacji
poprosiłam kilkakrotnie o interwencję Straż Miejską - przyjechali,pouczyli i
koniec.Wiem o tym,że nasze prawo jest m.in.i w tej kwestii cherlawe,nie ma
żadnego przepisu regulującego tego rodzaju problem.I człowiek jest
bezsilny,musi być skazany na takie chamskie sąsiedztwo przez całe
lata.Wychodzę z założenia,że wszystko zależy od ludzi - dotąd robiłam co
mogłam,na spokojnie,bez awantur (na które po prostu mnie nie stać),ale
okazało sie to wszystko bezskutecznie - po prostu mam życiowego pecha,bo
przypadło mi mieszkać obok zwierzęcia na dwóch nogach.Poradźcie,co mam dalej
robić,jak na razie nie widzę wyjścia z tej patowej sytuacji - a radio na foll
dalej sobie gra...