Dodaj do ulubionych

Internet w czasach sesji

IP: *.ds.pg.gda.pl 31.01.08, 19:56
to tly ow przypadku humanistycznych duperel moze sie to zdarzyć. Na politechnice czy akadmeiii medycznej tak łatwo nie ma.
Obserwuj wątek
    • Gość: eeeee Re: Internet w czasach sesji IP: *.wolfson.cam.ac.uk 01.02.08, 05:48
      a moze problem nie lezy w studentach plagiatorach ale w wykladowcach, ktorzy mimo obecnego niesamowitego postepu w kazdej dziedzinie zycia zadaja wciaz prace pisemne o dokladnie tych samych tematach od wielu juz lat?

      jaki jest sens pisania czegos jeszcze raz co juz dawno zostalo napisane tyle, ze swoimi slowami?

      skutkuje to w maloodtworczych pracach magisterskich czy doktorskich w ktorych studenci powielaja problemy badane przez poprzednikow, a czesto przez samych promotorow dziesieciolecia temu; niech wykladowcy zaczną wreszcie zadawac zupelnie nowe tematy albo w inny sposob egzekwowują wiedze od studentow;

    • socin Re: Internet w czasach sesji 01.02.08, 16:25
      @eeee - to, że tematy te same, nie znaczy, że nie da się nic nowego napisać.
    • Gość: Amy Re: Internet w czasach sesji IP: *.it-net.pl 03.02.08, 18:39
      Prezentację maturalną z internetu/kupioną miało u mnie 3/4 szkoły. Jak na moim roku (anglistyka) kazali pisać esej to średnio na 10 oddanych prac była conajmniej jedna z internetu. A wykładowca pozaznaczał na czerwono fragmenty z internetu i dopisywał na marginesie z jakiej to jest strony! I stwierdził że za plagiat u niego jest poprawka. Dla porównania, jak ktoś oblał samodzielną pracę to pisze jeszcze raz i wysyła mu pracę na maila. A ja nawet nie rozumiem czemu ludzie ściągają prace z internetu. Będą musieli pisać pracę licencjacką, magisterską...też ściagną z internetu?
    • Gość: EksStudent Re: Internet w czasach sesji IP: *.zabrze.net.pl 05.02.08, 17:26
      Jasne, że też ściągną :)
    • prof_uj Re: Internet w czasach sesji 05.02.08, 17:33
      Niestety, jest to polska specyfika. Prowadze czesto zajecia z amerykanskimi studentami w USA i nie zdarzylo mi sie aby zlapac kogos na plagiacie (student zlapany na plagiacie jest automatycznie wyrzucany z uczelni, ma wilczy bilet co oznacza, ze to koniec wyzszej edukacji. Dlatego, np. doktoranci dostaja zagadnienia egzaminacyjne i... ida do siebie nad nimi pracowac. Czasami pracuja razem, tzn. w tym samym pokoju. Na poczatku bylo to dla mnie szokujace ale jak sie zapytalem czemu sobie nie pomagaja, popatrzyli jak na wariata i powiedzieli, "co ty, przeciez mamy to zrobic samodzielnie". Jak zrobia, to odnosza. Glupio mi bylo wtedy jak cholera, bo wyszlo, ze polacy to kanciarze.
      W Alma Mater tez z tym cienko - jak ja studiowalem, za podrobienie podpisu wykladowcy wylatywalo sie z hukiem, teraz Komisja Dyscyplinarna groznie kiwa palcem ale na boku prosi wykladowce o wyrozumienie (!??)
    • Gość: Kasiek Re: Internet w czasach sesji IP: *.autocom.pl 05.02.08, 17:35
      studiowałam na uczelni ekonomicznej, co prawda nie ściągałam gotowych prac z internetu, ale po części rozumiem tych, którzy tak robili, ale tylko w określonych przypadkach, do dziś pamiętam, że do pracy zaliczeniowej z prognozowania i symulacji korzystaliśmy z programu z 89 roku:/, który był tak napisany, ze dane wychodziły błędnie ( pomijam fakt, ze wszyscy dosłownie zastanawiali sie PO CO NAM TO??? ), na polskich uczelniach jest po pierwsze za dużo niepotrzebnych przedmiotów, brak nowatorskiego podejścia do tematu, zauważyłam także ze olewajstwo prowadzącego przelewa się na studentów, oczywiście jest kilka aspektów pozytywnych, ale to nie o tutaj mowa;)
    • Gość: janek Re: Internet w czasach sesji IP: *.hmg.inpg.fr 05.02.08, 17:47
      można im zapowiedzieć żeby się nauczyli danego tematu bo będzie "koło". A na kole dać im 2h na napisanie pracy pisemnej. Nie będą mieli jak ściągać, i się oczywiście będą oburzać, ale to już inny problem.
    • Gość: wykładacz Re: Internet w czasach sesji IP: *.net.fone.pl 05.02.08, 17:51
      rozwiązanie "policyjne" nie zdają egzaminu, choć świadomość penalizacji zachowań niegodnych jest na pewno wychowawcza...
      Zdecydowanie korzystniejsze wydaje się włożenie nieco wysiłku w przygotowanie tematu pracy, którą się studentom zadaje... Praca na temat niestandardowy i niebanalny może nie tylko zmusić "zawodnika" do podjęcia autentycznego, osobistego wysiłku przy jej pisaniu, ale nawet zainteresować go i wciągnąć...

      A może się mylę? w końcu wykładam od kilku lat ledwie...
    • Gość: lamento Re: Internet w czasach sesji IP: *.adsl.inetia.pl 05.02.08, 18:18
      sytuacja w której student wie, że jego pracy pisemnej nikt nie będzie sprawdzał (bo mamy uniwersytety masowe i wykładowców pracujących na kilku etatach)składnie do kombinowania. Nawet prace magisterskie są zgrabnymi kompilacjami kilku ksiązek, choć w bibliografii jest ich kilkadziesiat Dlatego na zakończenie studniów powinien być egzamin ze zdobytej wiedzy, bo ludzie kończą studia bez podstawowej znajomości faktografii
    • meg83 Re: Internet w czasach sesji 05.02.08, 18:29
      a wykłady jakie nam głoszą wykładowcy nie ważne gdzie- to jeden wielki plagiat- ich skrypty uczelniane to jak po przepisywane popularne podręczniki np z fizyki ogólnej- halliday
    • Gość: viroos Re: Internet w czasach sesji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 18:45
      A jak to jest na uczelniach artystycznych? Ktoś wie?
    • Gość: sztudentka Re: Internet w czasach sesji IP: *.net.fone.pl 05.02.08, 18:48
      A może za dużo jest pracy? Sama nigdy nie skopiowałam pracy pisemnej ale czasami byłam tego bliska, gdy egzamin gonił egzamin, do każdego musiałam przygotować się z kilusetstronnicowego podręcznika, którego bynajmniej nie musiałam rozumieć, grunt, że wszystkie definicje znałam "na blachę"... Gdy większość pytań egzaminacyjnych to pytania z typu "podaj definicję", "wymień przyczyny" to co tu się dziwić, że metoda "3Z" (zakuć, zdać, zapomnieć) wciąż jest stosowana. Studenci zmuszani do nauki na pamięć nie uczą się samodzielnego myślenia, a bez tego przecież nie napiszą samodzielnie pracy.

      Reasumując - polskie szkolnictwo cały czas nakłada nacisk na wiedzę teoretyczną/encyklopedyczną a nie na analityczne myślenie, niech więc nikogo nie dziwi, że student - produkt tego systemu - nie potrafi samodzielnie myśleć, nie może więc samodzielnie napisać pracy ale staje się mistrzem ściągania i plagiatowania.
    • Gość: do myszek Re: Internet w czasach sesji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.08, 18:50
      do myszek - co takiego pisze sie na akademii medycznej? wracaj do podstawówki. Lekarze inaczej uzyskują tytuł magistra. Studia doktoranckie to inna bajka, a inne kierunki ludziom średnio sie z akademią medyczną kojarzą. chociażby takie zawody jak pielęgniarstwo, albo rehabilitacja...

      A czy jest łatwo... nie wiem, ja mam to gdzies i pisze samodzielnie.
    • Gość: pseudonim Re: Internet w czasach sesji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 18:52
      Humanisci! Humanisci! Humanisci!!!
      Tak moi drodzy dziennikarze, historycy, politolodzy i inne podobne gatunki...
    • lambchop Re: Internet w czasach sesji 05.02.08, 18:52
      Pracę ściągniętą z Internetu łatwiej wykryć niż np. splagiatowanie książki stąd wydaje się, że teraz zjawisko plagiatu jest częstsze. Ale pewnie tylko się wydaje. Jak nie było dostępu do Internetu to takie prace przepisywało się z książki z biblioteki. Różnica jest w tym, że przy przepisywaniu z książki trzeba ją przeczytać a przy Ctrl-C Ctrl-V już nie.
    • Gość: sztudentka Re: Internet w czasach sesji IP: *.net.fone.pl 05.02.08, 18:52
      @ viroos: na artystycznych?

      Rozmawiają studenci V roku Akademii Muzycznej na temat pracy dyplomowej:
      - Ty słuchaj, może weź przepisz ostatnie dzieło naszego mistrza profesora od końca...
      Po kilku dniach przy piwie:
      - Przepisałeś?
      - Tak. Wyszła piąta symfonia Beethovena...

      ;)
    • atomasz Re: Internet w czasach sesji 05.02.08, 19:12
      Na uczelniach technicznych i przyrodniczych (gdzie np. pracę magisterską wykonuje się przez pół roku badań w laboratorium)trudniej o plagiat końcowego dzieła, chyba że promotor się powtarza w tematach.Często temat jest fragmentem badań w Katedrze i wtedy student jest solidnie dopilnowany (drogie odczynniki itp.).Natomiast z pracami pisemnymi "w trakcie" bywa gorzej - ja osobiście referatów nie daję, a prace seminaryjne sprawdzam z wyszukiwarką akapitów. Daje rezultaty!Odzwyczaja!
    • Gość: ania Re: Internet w czasach sesji IP: *.pp.htv.fi 05.02.08, 19:39
      prof_uj: Chyba wyrozumialosc, "profesorze" z Alma Mater, ale w Mozambiku, z calym szacunkiem dla tego kraju.
    • Gość: annataylor Re: Internet w czasach sesji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 20:24
      wystarczy nie zadawac studentom prac pisemnych. u mnie na wydziale (UAM, polonistyka) wszystkie egzaminy sa ustne. piszemy w prawdzie prace pisemne podczas semstru, ale temat wymyslamy sami :) jak ktos sciagnie z internetu gotowca, to potem musi sie z tego tłumaczyc na egzaminie ustnym :)
    • Gość: kordzio1 Re: Internet w czasach sesji IP: *.chello.pl 05.02.08, 20:27
      Cóż, szczerze powiedziawszy wg. mnie jest to obustronna wina, prowadzący często dają nudne tematy, do opracowania w nudny sztampowy sposób, często oceniając poprzez przejrzenie z grubsza co tam jest... z drugiej strony studenci często szukają drogi na skróty, a że zrobienie pracy na odwal się sprawdza, to po pewnym czasie się przyzwyczajają.
      Na pierwszym i jeszcze na 2 roku starałem się podchodzić poważnie do wszystkich projektów, wypracowań, referatów itd., po pewnym czasie zobaczyłem, że ma to mały sens, gdyż siedziałem często nad tym długo, aby samemu coś napisać własnymi słowami, lecz niestety bardzo często się okazywało, że prace robione metodą kopiuj/wklej były często milej widziane... później większość takich "dennych" prac powstaje prostą metodą - skan + google -> kopiuj/wklej czasem zrób kosmetyczne zmiany i gotowe, gdyż w pewnym momencie szkoda było mi czasu i zaangażowania na pracę, która pewnie nie zostanie nawet przeczytana, lub będzie przeczytana, przy prowadzącym, który gapi się w jakiś punkt i próbuje udawać, że słucha.
      Masa prac jest robiona na siłę, mało jest prac, gdzie można się wykazać jakąś kreatywnością.
      Podobnie jest ze ściąganiem, osobiście nigdy nie biorę ściąg, czasami od kogoś wezmę jakąś małą podpowiedź, czy też 1 pytanie testowe, jak nie umiem nic wolę nie przyjść, niż liczyć na ściągnięcie, jednak jest duża ilość osób, która pozwalała ściągać i powoli coraz więcej osób się poprzyzwyczajało do tego...
      Jakoś mi się udało bez tego dotrwać do końca studiów, choć niektórym się nie dziwię, gdyż na zal/egz, gdzie można było ściągać- woleli napisać to co wiedzą i słabo na tym wyszli (na tle osób ściągających wypadli słabiej, a ktoś musiał nie zdać).
    • Gość: anonim Re: Internet w czasach sesji IP: *.eastwest.com.pl 05.02.08, 20:34
      Plagiat jest niezbędny żeby skonczyc studia. Przykład:
      Semestr 9 politechniki. Kazdy pomysli ze to już z górki. Błąd. Bo uczelnia ma system nauczania sprzed 100 lat, pracowac musi cała rodzina i znajomi na uczelni i musza sie znalezc dla nich jakies przedmioty do nauczania, ktore wlepia sie na przykład na 9 semestr. Efekt? Karta w indeksie ma 17(!!!) pozycji w tym w sumie zdobyc trzeba 19 ocen. Większość to zaliczenia, 1/4 projekty, no i kilka egzaminów. Teraz kto się na to nauczy wszystko? Kto zrobi sam 5 projektów które można wykonac teoretycznie po skonczeniu wykładów czyli w sesji. Kto ma w sesji czas na nauke na zaliczenia egzaminy i na robienie projektów? Nikt. Dlatego projekty sa kopiowane, na zaliczenia idzie się ze ściągami bo czasu starczyło na nauke na egzaminy i opanowanie najważnieszego materiału z reszty przedmiotów. Sam oddałem wiele projektów ktore widzialem pierwszy raz na oczy przed oddaniem dopiero. Studia robią się szkołą przetrwania a nia nauczania. Kombinuj żeby przetrwać i zaliczyć wszystko na na nauczenie sie nie masz szans. Ci co zrozumieli dają rade. Ci co nie zrozumieli potykają się co chwile na czymś.
    • Gość: Jakub, np.: Legatu Re: Internet w czasach sesji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 20:43
      Szanowni Panstwo!

      Obserwuje Wasza dyskusje, i widze, iz jest ona cokolwiek jalowa: problem lezy nie w tym, ze studenci plagiatuja prace (swoja droga, radzilbym zapoznanie sie z DOKLADNA definicja slowa "plagiat" - gdyz nagminnym jest mylenie plagiatu z innymi formami dzialalnosci), lecz w tym, ze promotorzy zadaja tematy prac, ktorych nie da sie opracowac w sposob sensowny. Co wiem z praktyki osoby piszacej prace zawodowo.

      Jestem wspolpracownikiem kilku serwisow pisania prac (np.: tego, ktory podalem w nicku). W wiekszosci sa to firmy, ktore pisza prace wszelkiego typu - a wiec, od prezentacji maturalnych, po doktorskie dysertacje. Pisza na wiele dziedzin, w kilku jezykach. Trzon osob piszacych stanowia pracownicy naukowi - oczywiscie mowimy o porzadnych firmach, a nie "krzakach". Poza tym, jesli mozna zlecic napisanie pracy magisterskiej, to dlaczego mielibysmy nie pisac doktoratow, ani ksiazek gotowych do wydania?

      Ze swego doswiadczenia, moge z pelnym przekonaniem stwierdzic, iz w tym przypadku promotorzy sa (przynajmniej) tak samo winni, jak studenci.

      Wezmy prosty przyklad: jesli zarzucamy studentom nieuctwo, to co powiedziec o promotorach, ktorzy nie znaja podstawowych zasad (wrecz kanonow) pisania prac? Ktorzy nie rozumieja roznic, miedzy przypisem calosciowym, a przypisem czesciowym? Ktorzy kaza omawiac (!!!) akty prawne wlasnymi slowami, "bo nie mozna wklejac"? Tak, prawda jest oczywista: poziom polskich promotorow pozostawia wiele do zyczenia. A zatem, przynajmniej poniekad, sami sa sobie winni.

      Oczywiscie, mierny student bioracy ultra trudny temat - skazuje sie na skorzystanie z pomocy. Ale mozna wiele powiedziec o powodach, dla ktorych promotorzy daja takie, a nie inne tematy. I naprawde, nie zawsze chodzi o dobro studenta. Czesto chodzi o to, by promotor mogl wykorzystac dana prace do wlasnych celow.

      Wspolpracujac z serwisami, zauwazylem, ze zamawiaja prace wszyscy: od studentow wydzialow kompletnie egzotycznych (gleboznawstwo, chocby), po medycyne i prawo. Uwaga szczegolowa: jesli komus sie wydaje, ze na medycynie nie pisze sie prac, to jest w bledzie. Lekarz uzyskuje zaliczenie zdajac egzaminy (potem Lep), ale w tzw.: "miedzyczasie" ma sporo do napisania. Uwierzcie.

      Kompletna bzdura jest takze przekonanie, wyrazone przez jednego z przedmowcow, iz na kierunkach technicznych nie zamawia sie prac. Otoz: 1) praca z badaniami zamawia sie na wszystkich kierunkach, zas wykonanie badan z socjologii, lub projektu z informatyki, nie rozni sie niczym - poza oczywistymi elementami roznicujacymi te dwie dziedziny; 2) studenci z zarzadzania, ekonomii, informatyki, finansow stanowia pokazna grupe naszych klientow.

      A wiec, odrobina realizmu. Zanim zabierzecie glos.
    • Gość: kordzio1 Re: Internet w czasach sesji IP: *.chello.pl 05.02.08, 20:46
      Dodam jeszcze, że sama formuła egzaminów i wymagań, które trzeba znać na zajęcia jest bardzo często bezsensowna, rozumiem, że na studiach humanistycznych, bardzo często może jest sens wykuwania pewnych regułek, ale na kierunkach bardziej technicznych?! jest dużo przedmiotów, gdzie dla prowadzącego ważniejsze są suche regułki, definicje, nr.norm itp. - suche fakty - nauka np. ile czego dodajemy przy danej analizie, nie samej zasady analizy (ludzie wiedzą, co dodać, ale nie po co dodajemy), gdzie znaczna część tych liczb które musiałem wykuć na pierwszym roku do piątego zmieniła się klkukrotnie wraz z nowymi wersjami norm...
      Prowadzenie przedmiotów, które powinny być typowo laboratoryjne, jako ćwiczenia audytoryjne... znaczną część rzeczy o których w ten sposób się uczyłem, gdybym zobaczył na własne oczy, pewnie bym nie poznał... często brak pieniędzy na pomoce naukowe i sprzęt na zajęcia, wszystko to jest dla mnie bardzo zniechęcające, nie wiem jak dla innych... mi brak uczenia myślenia, kreatywności, zajęć praktycznych i umięjętności wykorzystywania wiedzy... i to by chyba było tyle.
    • Gość: michael Re: Internet w czasach sesji IP: *.adsl.inetia.pl 05.02.08, 20:51
      PISZESZ O POSZANOWANIU CZYJES PRACY, A SAMEJ NIE CHCE CI SIE NAWET PRZECZYTAC TYCH WSZYSTKICH KOMENTARZY. TO CZEMU NIBY MI MA SIE CHCIEC PISAC CI JAKAS DURNA PRACE, KTOREJ TO TY NIE POTRAFISZ OCENIC?

      anonim:
      17 poztcji, na 30 punktow ECTS. Wklej no ta swoja karte, albo przestan palic cokolwiek tam palisz.


      Tak ogolnie najwiekszym problemem sa smai sprawdzajacy - 5 lat na polibudzie, setki laboratoriow i za cholere nie nauczylem sie pisac sprawozdan, dopiero na stazu uswiadomiono mi jak takie cos powinno wygladac (porzadnie i sumiennie). Gdyby to jeszcze jeden, dwoch prowadzacych, lub chociaz instytut, nawet wydzial. Ale nie, cala Politechnika Slaska ma w dupie to co im sie oddaje. Pomiajjac jakosc, to jesli na roku przechodzi(ni przychodzi, przechodzi - aka zostaje zaakceptowane) 25 sprawozdan z identycznym co do przecinka wstepem i wnioskami, to po co silic sie na orginalnosc? Bede orginalny, jak pracodawca mi za to zpalaci.

      Inna sprawa, ze nikt nie przebije prof. Szubera, co zarzyczyl sobie odpowiedniego scisle okreslonej budowy sprawozdan, a nastepnie oskrazal ludzi o plagiat na podstawie rozkladu akapitow (nie tresci, a samego rozkladu akapitow).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka