Dodaj do ulubionych

Żonaty świadek na ślubie

20.02.11, 22:05
Żonaty mężczyzna zostaje poproszony o bycie świadkiem na ślubie swojego brata (był jeszcze w opcji drugi brat stanu wolnego), zadowolony zgadza się, a 2 tygodnie przed weselem dowiaduje się, że w piątek przed weselem ma się zjawić 200 km od domu na wieczorze zapoznania ze świadkową (sam), na weselu ma przez cały czas towarzyszyć parze młodej w charakterze partnera dla świadkowej, resztę czasu (poza zabawami i innymi rytuałami) może spędzać ze swoją żoną.
Świadek się nie godzi na wieczór zapoznania (powód ma żonę) i zabawianie świadkowej (powód ma żonę, z którą chce spędzić to wesele), narzeczeni się obrażają, rezygnują ze świadka, po czym nie mogąc znaleźć zastępstwa, po przez pośredników dają znać, ze ma być świadkiem. W efekcie świadek ogranicza swoją rolę do kościoła i asysty przy przyjmowaniu kopert.
"Młodzi" zarzucają świadkowi i jego żonie (która osobiście nie brała udziału w dyskusjach) zrujnowanie najważniejszej imprezy w ich życiu, zerwali kontakty i wszem rozpowiadają, że oczekują przeprosin.
Czy uważacie, że świadek źle postąpił i powinien przepraszać?
Obserwuj wątek
    • squirrel9 Re: Żonaty świadek na ślubie 20.02.11, 23:00
      Ktoś chciał połaczyć rolę świadka z tradycyjnie, by nie powiedzieć "ludycznie" widzianym obowiązkiem drużby.
      Ludzie organizując sobie wesele nie zawsze wiedzą, mają wyczucie a nawet pojęcie czy to ma byc wspólczesna uroczystość czy z elementami zwyczajów regionalnych z miejsc z których pochodzą. I tak żonatego brata/kuzyna/przyjaciela próbuja ubierać w rolę któa powoduje,ze na weselu ma głównie obwiązki a "bawić się" powinien z obcą kobietą bo to łądnie państwu młodym będzie wyglądało.
      Albo świadek na ślubie albo wiejski druzba. Jak się chce połączyć, trza wybrać kawalera i pannę, najlepiej stanu wolnego.
      • matylda1001 Re: Żonaty świadek na ślubie 20.02.11, 23:14
        Kawaler i panna zawsze są stanu wolnegosmile
        • lia.13 Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:02
          może sobie być świadkowa panną, zatem i stanu wolnego, ale niby dlaczego nie przylazła na wesele z narzeczonym, czy też choćby z kolegą? Dwa razy byłam świadkiem, jako panna, i za każdym razem przyszłam z osobą towarzyszącą. W życiu bym nie wpadła na pomysł, aby świadek pana młodego miał mnie zabawiać. Co więcej, w drugim przypadku były dwie świadkowe wink Wtedy niby co, miałyśmy razem w kółko graniaste się bawić? LOL big_grin Też ludzie mają pomysły, z młodymi bym starała się spokojnie porozmawiać i wytłumaczyć im, że nie istnieje zwyczaj wspólnego zabawiania się świadków.
        • grundol1 Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 08:32
          "> Kawaler i panna zawsze są stanu wolnegosmile"

          Mogą być w konkubinacie, czyli teoretycznie są stanu wolnego, praktycznie nie smile
    • nm.buba011 Re: Żonaty świadek na ślubie 20.02.11, 23:33
      - nie zastanawiałem się na tym. Byłem świadkiem, będąc żonatym, na ślubie siostry. Pan młody miał samych braci jeden z nich był też świadkiem.
      Nie pamiętam oczym z tamtym świadkiem rozmawiałem i czy był już, czy jeszcze nie... żonatym.

      Nie powinno się na weselu, robić dodatkowych... szopek.
      • fenella Re: Żonaty świadek na ślubie 20.02.11, 23:52
        Brat (tj. Pan Młody) sam ma się ożenić, a jednocześnie nie uwzględnia faktu, że jego brat (który miał zostać świadkiem na jego ślubie) ma żonę. Czyżby zapomniał o swojej bratowej i chciał zrobić z brata… ”kawalera”.
        • nm.buba011 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 00:00
          - jak napisałem, nie pamiętam, czy tamten świadek miał już żonę. Zgodnie Z Twoim rozumowaniem, moja siostra, "zrobiła ze mnie kawalera".
          • matylda1001 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 00:06
            nm.buba011 napisał:

            > - jak napisałem, nie pamiętam, czy tamten świadek miał już żonę. Zgodnie Z Twoim rozumowaniem, moja siostra, "zrobiła ze mnie kawalera".<

            smile Czyli oczekiwała od Ciebie, że będziesz zabawiał drugiego świadka, tańczył tylko z nim przez całą noc i biorąc udział w konkursie rozpoznasz go po kolanku?
            • nm.buba011 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 07:27
              matylda1001 napisała:

              > smile Czyli oczekiwała od Ciebie, że będziesz zabawiał drugiego świadka, tańczył
              > tylko z nim przez całą noc i biorąc udział w konkursie rozpoznasz go po kolanku
              > ?

              - o tym zapewne zapomniano, bo bym na pewno znacznie lepiej zakodował sobie owe wesele. Tak, dopiero czytając ten wątek i jego dylematy, dopiero sobie uświadomiłem jaką karkołomną sytuację w tamten czas "przespałem".
              smile
              • matylda1001 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 11:03
                nm.buba011 napisał:

                > - o tym zapewne zapomniano, bo bym na pewno znacznie lepiej zakodował sobie owe
                wesele.Tak, dopiero czytając ten wątek i jego dylematy, dopiero sobie uświadomiłem jaką karkołomną sytuację w tamten czas "przespałem". <

                Gdybyś się bardziej wczuł w rolę, na pewno pamiętałbyś ze szczegółamiwink i wszyscy obecni na weselu równieżsmile

                Poza tym napisałeś o tym, z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Świadkowie to nie koniecznie musi być para złożona z przedstawicieli płci odmiennych. Chociaż nigdy takie rozwiązanie nie było popularne, mnie zdarzyło się dwa razy uczestniczyć w takiej uroczystości. Za każdym razem były to dwie dziewczyny.
                Ja miałam świadków odmiennych płciowo. Była to moja koleżanka i żonaty brat męża. Nie pamiętam, żeby mieli jakieś specjalne zadania, ale i takiego cyrku jak dziś się widuje, nie było. Wszystko przez te kamery.
        • matylda1001 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 00:03
          fenella napisała:

          > Brat (tj. Pan Młody) sam ma się ożenić, a jednocześnie nie uwzględnia faktu, że
          jego brat (który miał zostać świadkiem na jego ślubie) ma żonę.<

          Wydaje sie, ze kobiety u tego Pana Młodego nie mają wysokich notowań. Obecna Panna Młoda (która teraz, jak rozumiem, podziela opinię małżonka na temat roli świadka) jeszcze się o tym przekona.

          >Czyżby zapomniał o swojej bratowej i chciał zrobić z brata… ”kawalera”.<

          Tak jest, może żonaty świadek powinien jeszcze muszkę łapaćsmile
    • bene_gesserit Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 01:27
      Mlodzi z jakis powodow uznali, ze moga do woli dysponowac osobą swojego - bylo nie bylo - goscia. I obrazili sie, kiedy tamten sie na to nie zgodzil, podajac rozsadny i calkiem zrozumialy powod. Cala ta sytuacja jest niestosowna, a robienie z tego afery, wkrecanie rodziny i znajomych i opowiadanie, ze sie oczekuje przeprosin za zrujnowanie wesela i slubu jest kompletnie z ksiezyca.

      Inna sprawa, ze lepiej te sytuacje zalagodzic, a tak na oko raczej nie ma co liczyc, ze mlodzi pierwsi wyciagna rekę.
    • burza4 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 14:31
      Nie, nie tylko nie uważamy, że powinien przeprosić, sądzimy że to on ma wszelkie prawo czuć się urażony. Młodzi odstawili buractwo.
      • nm.buba011 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 14:38
        burza4 napisała:

        > Nie, nie tylko nie uważamy, że powinien przeprosić, sądzimy że to on ma wszelki
        > e prawo czuć się urażony. Młodzi odstawili buractwo.

        - używając takich sformułowań, a to forum s-v, wypowiadaj się w liczbie pojedynczej.
    • kol.3 Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 18:09
      Od czasu do czasu ze zgrozą dowiaduję się o speczadaniach świadków na ślubach - nic dziwnego, że wychodzi z tego obraza i konflikty, bo obecnie świadek to ktoś w rodzaju podrzędnego podręcznego do zadań wszelakich. Niestety - wpływ zwyczajów wiejskich i amerykańskich.
    • majaa Re: Żonaty świadek na ślubie 21.02.11, 19:52
      Według mnie gafę popełnili młodzi. Jeśli zakładali bardziej rozbudowaną rolę świadków, w dodatku z elementami folkloru, to nie powinni wybierać żonatego mężczyzny i wymagać, żeby o żonie tymczasowo "zapomniał".
      • baba67 Re: Żonaty świadek na ślubie 22.02.11, 13:43
        I macal swiadkowa po kolanku i calowal sie z nia z jezyczkiem co niestety gdzieniegdzie mozna spotkacMlodzi zachowali sie koszmarnie...
    • vogon.jeltz Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 18:40
      Hehe tak to jest jak się odpier.dala szopkę pt. tradycyjny ślub z weselichem. Konieczność miziania się z jakimiś z dupy wyciągniętymi ciotkami, dziura w budżecie i jak się okazuje popsute stosunki z najbliższą rodziną lub znajomymi - ale co tam, impreza z zabawami dla debili być musi, c'nie?
      • klaun.szyderca Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 19:27
        Wieś tańczy i śpiewa, wieś się wesela domaga
      • ylli Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 23:16
        Wsią to można nazwać takie zacietrzewienie umysłu czyli tekst: "wielkie weselicha to wieś".
        Każdy robi tak jak uważa. Zarówno wielkie weselisko na 200 osób może być odpowiednie, jak i kameralny obiad. Wszystko zależy od sytuacji. Nie mierz wszystkich swoją miarą, to że masz słabe więzi rodzinne i hopla na punkcie pieniędzy, nie znaczy że każdy ma tak samo i będzie podzielał Twoją opinie. Bo na drugim biegunie może byc osoba ogromnie rodzinna, dla której chęć ugoszczenia bliskich jej osób (nawet 100) może być warta każdych pieniędzy. Kropka.
    • mja-15 Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 18:46
      I dobrze zrobił. Na weselu w restauracji czy w hotelu z obsługą kelnerską z reguły rola świadków ogranicza się do przyjmowania kwiatów, kopert czy prezentów pod kościołem i uczestnictwa w zabawach. Nie musi pilnować stołów i uzupełniania alkoholu.
      I tak dobrze, że wstępnie zaprosili go z żoną, bo ja znam przypadek, gdzie robiono tylko obiad weselny dla najbliższej rodziny i brat PM był jego świadkiem. Tylko, że przypadkiem był już żonaty i w ramach "oszczędności" kosztów, żona świadka nie została w ogóle zaproszona. Bezgraniczny brak kultury.
      U mnie na weselu było dwóch świadków i obaj byli żonaci. Ale na weselu szwagierki, mój obecny mąż był świadkiem i nie byliśmy wtedy nawet zaręczeni, a razem siedzieliśmy z PM. Zaś drugi świadek, akurat wtedy był sam i mu to w niczym nie przeszkadzało, a PM nie miała względem niego żadnych wymagań, oprócz tego, aby się wspólnie dobrze bawić.
    • fo.xy Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 19:20
      swojego czasu bylam swiadkowa na slubie brata. Akurat tak sie zlozylo, ze nie mialam zadnego partnera i swiadek tez nie - dobrze sie razem bawilismy. Ale gdyby mial zone, to zdecydowanie pomysl ciaglego zabawiania uznalabym za kompletnie nietrafiony.
      To ma byc uroczystosc, dobra zabawa i po wszystkim mile wspomnienia. Nie powinno sie robic sobie z tej okazji wrogow sad
    • klaun.szyderca Wesele to szopka dla wieśniaków 24.02.11, 19:26
      > "Młodzi" zarzucają świadkowi i jego żonie (która osobiście nie brała udziału w
      > dyskusjach) zrujnowanie najważniejszej imprezy w ich życiu, zerwali kontakty i
      > wszem rozpowiadają, że oczekują przeprosin.
      > Czy uważacie, że świadek źle postąpił i powinien przepraszać?

      Wesela to szopki dla wieśniaków. Reakcja młodych dobrze o tym świadczy. Tym bardziej przeżywanie wesela (nie ślubu!) jako najważniejszej imprezy w życiu. Żałosne.

      Olać, nie przepraszać, z kretynami się nie zadawać.
    • nople Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 19:44
      Państwo młodzi nie postapili właściwie. Jeśli chcą by świadkowie bawili się ze sobą - powinni zaprosić 2 wolne (nie tylko nie będące w związku małżeńskim) osoby. Hm... tylko co jeżeli świadkowie by sobie do gustu nie przypadli?
      Bez sensu jest takie na siłę ustawianie gości, państwo młodzi bez wyobraźni
      • eps Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 20:04
        ja kiedys byłam świadkową (zaporszona na wesele bez osoby towarzyszącej) a świadkiem był facet żonaty. On co oczywiste bawił sie z żona a ja stałam jak wariatka bo młodzi zapraszając mnie uznali że on sie bedzie bawił ze mną (tylko ani ja ani świadek o tym nie wiedzieliśmy).
        Całośc była tragiczna. ja udajac niestrawnośc wyszła z wesela zaraz po 12 w nocy bo miał właśnie zacząć sie cyrk ze świadkami czyli mną a żonatym świadkiem. Pomijam że całe te obrzedy jakoś mnie strasznie wnerwiają.
        Tak czy owak to młodzi dali plamę na całej linii.
        • tetika Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 20:17
          Wielkie brawa dla Swiadka , ktory umial sie po mesku zachowac i uszanowac publicznie wlasna zone dajac jasno do zrozumienia ze jego zona jest dla niego najwazniejsza. Pozazdroscic kobiecie meza a im razem wspolnego pewnie fajnego zycia. Para mloda razem z cala reszta rodziny kompletnie nie myslaca.
          Na miejscu zona swiadka dlugo bym sie zastanawiala czy utrzymywac z nimi jakis kontakty.
    • ma_gala Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 20:01
      Państwo młodzi są po prostu nienormalni! Nie można wymagać od świadków, że mają porzucić na czas wesela swoich partnerów życiowych i zabawiać świadka/świadkową - przecież to absurd! Sama niedawno miałam wesele i moją świadkową była koleżanka - singielka a świadkiem mojego męża - jego kumpel - żonaty. Do głowy nam nie przyszło żeby ich na siłę "ustawiać" do zabawy i obowiązków! Odbierali prezenty i koperty, wydawali alkohol i pomagali DJ-owi w trakcie oczepin - sami, z własnej, nieprzymuszonej woli. A już traktowanie tego w kategorii zepsucia imprezy ich życia i zrywanie kontaktu z powodu ich wydumanych oczekiwań jest po prostu żałosne!
      • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 21:45
        nigdzie nie było napisane żę świadkowie mieli 'porzucić swoich partnerów życiowych' i zabawiać świadka (patrz pierwszy post)
        Starszy/świadek miał sie udzielić po ślubie do odbioru kopert i w czasie gier a reszte miał spędzić z żoną. Co za problem? 'Partner życiowy' byłby 'porzucony' na góra 2 godziny? a na zapoznanawczą kolacje jak najbardziej powinnien byl pojechac, poznać świadkową i gości, ze względu na Państwa Mlodych i na tzw s-v.


        ma_gala napisała:

        > Państwo młodzi są po prostu nienormalni! Nie można wymagać od świadków, że mają
        > porzucić na czas wesela swoich partnerów życiowych i zabawiać świadka/świadkow
        > ą - przecież to absurd! Sama niedawno miałam wesele i moją świadkową była koleż
        > anka - singielka a świadkiem mojego męża - jego kumpel - żonaty. Do głowy nam n
        > ie przyszło żeby ich na siłę "ustawiać" do zabawy i obowiązków! Odbierali preze
        > nty i koperty, wydawali alkohol i pomagali DJ-owi w trakcie oczepin - sami, z w
        > łasnej, nieprzymuszonej woli. A już traktowanie tego w kategorii zepsucia impre
        > zy ich życia i zrywanie kontaktu z powodu ich wydumanych oczekiwań jest po pros
        > tu żałosne!
        • karenek Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 21:55
          Nie życzyłabym sobie żeby mój mąż zabawiał jakąkolwiek kobietę a do tego chodził się z nią zapoznawać na jakaś tam kolację...Trochę szacunku do samej siebie droga koleżanko. To jest MÓJ mąż a inni niech sobie znajdą własnegobig_grin
          • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:06
            rozumię że twój mąż nigdy nie odstepuje cie na krok na imprezach, siedzicie razem, tańczycie razem, i nigdy ale to nigdy mąż nie rozmawia towarzysko z 'obcymi' kobietami które pozna na imprezie/weselu itd itp. SZOK. Rozumię że Ty rowniez się do żadnych mężczyzn nie odzwywasz, ani na weselach, ani na imprezach, na spotkanich w pracy itd itp? A może on tylko rozmawia (kulturalnie) kiedy Ty mu na to pozwolisz? a na weselach siedzicie pewnie przy osobnym stoliku żeby mąż czasami nie zamienil dwóch zdań z Panią siedzącą obok?
            Ma tu na myśli kulturalną, normalną, grzeczna rozmowę/żarty.


            karenek napisała:

            > Nie życzyłabym sobie żeby mój mąż zabawiał jakąkolwiek kobietę a do tego chodzi
            > ł się z nią zapoznawać na jakaś tam kolację...Trochę szacunku do samej siebie d
            > roga koleżanko. To jest MÓJ mąż a inni niech sobie znajdą własnegobig_grin
            • karenek Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:31
              rozumię że twój mąż nigdy nie odstepuje cie na krok na imprezach, siedzicie raz
              > em, tańczycie razem, i nigdy ale to nigdy mąż nie rozmawia towarzysko z 'obcymi
              > ' kobietami które pozna na imprezie/weselu itd itp.

              Oczywiście, że siedzimy razem-a gdzie niby ma siedzieć? Oczywiście, że rozmawiamy z innymi osobami, tak samo jak z nimi tańczymy, ale jest pewna różnica między niezobowiązującą i niewymuszaną zabawą a wymaganiem, żeby osoba, która mi towarzyszy na imprezie , towarzyszyła jeszcze komuś....
            • istisna Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 04:04
              >rozumię że twój mąż nigdy nie odstepuje cie na krok na imprezach, siedzicie raz
              > em, tańczycie razem, i nigdy ale to nigdy mąż nie rozmawia towarzysko z 'obcymi
              > ' kobietami które pozna na imprezie/weselu itd itp. SZOK. Rozumię że Ty rownie
              > z się do żadnych mężczyzn nie odzwywasz, ani na weselach, ani na imprezach, na
              > spotkanich w pracy itd itp?

              ja rozumiem
              ty rozumiesz
              on rozumie

              • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 06:59
                istisna, dziekuje za wytkniecie błędu wink
                jako że jesteśmy na forum s-v, to chciałabym zapytać czy z puntku widzenia dobrych manier, dobrze się w tej sytuacji zachowałaś?


                istisna napisała:

                >
                > ja rozumiem
                > ty rozumiesz
                > on rozumie
                >
              • jacek226315 Re: Żonaty świadek na ślubie 26.02.11, 07:39
                istisna napisała:

                > >rozumię że twój mąż nigdy nie odstepuje cie na krok na imprezach, siedzici
                > e raz
                > > em, tańczycie razem, i nigdy ale to nigdy mąż nie rozmawia towarzysko z '
                > obcymi
                > > ' kobietami które pozna na imprezie/weselu itd itp. SZOK. Rozumię że Ty r
                > ownie
                > > z się do żadnych mężczyzn nie odzwywasz, ani na weselach, ani na imprezac
                > h, na
                > > spotkanich w pracy itd itp?
                >
                > ja rozumiem
                > ty rozumiesz
                > on rozumie
                >
                To badz konsekwentna i zwroc uwage tym wszystkim ktorzy pisza "wogole" zamiast " w ogole",lub zapoznalem sie z partnerem zamiast poznalem. Jak przemianowac ten watek na forum jezykowe to isc na calego
            • jop Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 08:59
              > rozumię

              To jest jeszcze większy szok. Masz Ty, dziecko, choć maturę?
              • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 09:59
                Jop, czy watek ten jest o polszczyznie czy o dobrych manierach?
                a wyrazenia w stylu 'masz Ty dziecko' to mozesz zachowac dla swojego dziecka, badz tez osob ktore w taki protekcjonalny i niekultularny sposob pozwalaja sobie do siebie mowic.
                Jeli zrobilam blad to prosze wytlumacz mi to bez takich 'wyrazen' i pokazywania swojej wyzszosci.


                jop napisała:

                > > rozumię
                >
                > To jest jeszcze większy szok. Masz Ty, dziecko, choć maturę?
            • framp Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 11:03
              ktoś, kto pisze "ja rozumię" nie ma chyba zbyt wielu kompetencji w zakresie savoir - vivre ... raczej powinien popracować nad własnym s.v., bo lapsusy językowe świadczą chyba o miernym wykształceniu i obyciu towarzyskim ...
              • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 11:49
                Jesli juz rozmawiamy o lapsusach jezykowych, to ktos kto zaczyna zdanie z malej litery (framp)">nie ma chyba zbyt wielu kompetencji w zakresie sav
                > oir - vivre ... raczej powinien popracować nad własnym s.v., bo lapsusy językow
                > e świadczą chyba o miernym wykształceniu i obyciu towarzyskim ...




                framp napisał:

                > ktoś, kto pisze "ja rozumię" nie ma chyba zbyt wielu kompetencji w zakresie sav
                > oir - vivre ... raczej powinien popracować nad własnym s.v., bo lapsusy językow
                > e świadczą chyba o miernym wykształceniu i obyciu towarzyskim ...
                • framp Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 11:56
                  .... toteż ja się w tym temacie nie wypowiadam, a ty kreujesz się, sądząc po twoich postach, na autorytet w tych sprawach smile
                  • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 12:06
                    Jak to sie nie wypowiadasz? Przeciez dwa posty wyzej sie wypowiedziales stwierdzajac ze osoba ktora pisze 'rozumie' nie ma kompetencji s-v i obycia towarzyskiego.To znasz sie czy nie? I czy wypowiadasz sie czy nie?

                    Temat jest ciekawy, dyskusja tez to sie wypowiadam, jak mnie nie bedzie interesowac i nie bedzie wciagajaca to si enie bede wypowiadac (lub tez jak to nazwales 'kreowac').
                    framp napisał:

                    > .... toteż ja się w tym temacie nie wypowiadam, a ty kreujesz się, sądząc po
                    > twoich postach, na autorytet w tych sprawach smile
            • janznepomuka Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 11:45
              ROZUMIEM, że jak ktoś pisze ROZUMIĘ, to musi brać pod uwagę, że jest mało wiarygodny...

              Ja natomiast NIGDY nie byłem na wiejskim ślubie, bywałem zaś na regionalnych. Na około 25 zaliczonych przeze mnie wesel ZAWSZE świadkowie (niezależnie od ich bieżącego stanu "cywilnego") byli zapraszani ze swoimi drugimi połówkami i takoż obsadzali stół "prezydialny" siedząc po obu stronach państwa młodych. ZAWSZE też te drugie połówki troszkę pomagały przy kwiatach i kopertach. Zawsze też bawili się ze sobą poza JEDNYM, JEDYNYM wypadkiem
              • baba67 Re: Żonaty świadek na ślubie 28.02.11, 07:56
                Z tym odbijanym to ladna nowa swiecka tradycja.Ale zbiorowy seks to zjawisko marginalne-moze dlatego ze zaproszona atrakcja wieczoru po prostu bylaby w takim ukladzie droga...
          • jacek226315 Re: Żonaty świadek na ślubie 26.02.11, 07:28
            karenek,pewno zyczylabys by maz poduczyl Cie ojczystego jezyka by mogl sie poznawac(nie zapoznawac) z jakakolwiek kobieta
    • dorry Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 20:53
      > Czy uważacie, że świadek źle postąpił i powinien przepraszać?
      Nie.
      To raczej państwo młodzi powinni przeprosić. Ich oczekiwania, wg mnie, były kuriozalne.
      Ale rzeczywiście jakiś odsetek ludzi lubi robić tego typu szopki podczas wesela.
    • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 21:40
      Żonaty brat postąpił bardzo nieładnie i , według mnie, powinien przeprosić. Napisałaś, że świadek/straszy drużba mial towarzyszyć parze młodej w tych najważniejszych momentach ślubu i wesela, czyli jak sie domyślam: odbieranie kwiatów i kopert po ślubie, ze dwa tańce na poczatku, potem oczepiny i w sumie to tyle chyba. resztę miał spędzić z żoną. Jeśli sa to bracia to wątpię żeby ten świadek był zaproszony na zapoznanie ze świadkową sam? Żona pewnie też mogłaby pojechać, co za problem?

      Ja ostatnio bylam świadkową/druhną na weselu siostry ciotecznej. Świadek był z dziewczyna, ja ze swoim narzeczonym. Po pierwszym tańcu Panstwa Mlodych zagadałam do starszego (którego zapoznałam dzien wcześniej BEZ obecności mojego chlopaka przy ustrajaniu sali) czy może zatanczylibyśmy z jeden taniec 'od oka' jako że jesteśmy starszymi. Chłopak sie do mnie odwrócił i oświadczyl że on tańczył ze mną nie będzie wogóle (SIC!) a jedyna osobą z którą będzie tańczył to jego dziewczyna (która chodziła naburmuszona cały wieczór). Ja byłam bardzo zaskoczona bo myślałam że skoro zgodziliśmy sie na spełnianie tej funkcji to 'od oka' dla formalności również zatańczylibyśmy oficjalnego tańca, zagrali w gry oczepinowe a resztę czasu czyli większość wesela spędzili ze swoimi partnerami.
      Jakaż bylam zdziwiona slysząc że chłopak WOGÓLE ze mną nie zatańczy. ja się szybko odróciłam i zaczęłam tańczyć z gośćmi a mój narzeczony dziecko nie jest i bawił się z innymi gośćmi i ze mną.
      No i nie tańczyliśmy, nie rozmawialiśmy, łaskawie mnie poprosił do jednej gry na oczepinach. Bylam zszokowana kulturą osobistą starszego, do końca wesela tanczyl TYLKO ze swoją dziewczyną.


      indigo_kid napisała:

      > Żonaty mężczyzna zostaje poproszony o bycie świadkiem na ślubie swojego brata (
      > był jeszcze w opcji drugi brat stanu wolnego), zadowolony zgadza się, a 2 tygod
      > nie przed weselem dowiaduje się, że w piątek przed weselem ma się zjawić 200 km
      > od domu na wieczorze zapoznania ze świadkową (sam), na weselu ma przez cały cz
      > as towarzyszyć parze młodej w charakterze partnera dla świadkowej, resztę czasu
      > (poza zabawami i innymi rytuałami) może spędzać ze swoją żoną.
      > Świadek się nie godzi na wieczór zapoznania (powód ma żonę) i zabawianie świadk
      > owej (powód ma żonę, z którą chce spędzić to wesele), narzeczeni się obrażają,
      > rezygnują ze świadka, po czym nie mogąc znaleźć zastępstwa, po przez pośrednikó
      > w dają znać, ze ma być świadkiem. W efekcie świadek ogranicza swoją rolę do koś
      > cioła i asysty przy przyjmowaniu kopert.
      > "Młodzi" zarzucają świadkowi i jego żonie (która osobiście nie brała udziału w
      > dyskusjach) zrujnowanie najważniejszej imprezy w ich życiu, zerwali kontakty i
      > wszem rozpowiadają, że oczekują przeprosin.
      > Czy uważacie, że świadek źle postąpił i powinien przepraszać?
      • karenek Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 21:58
        Gratuluję chłopaka tamtej dziewczynie. Serio.
        • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:13

          a ja nie.
          ale pasowali do siebie bo on to kompletny gbur, a dziewczyna chodziła naburmuszona caly wieczór, ja probowalam z nia grzecznie zagadac kiedy siedzieliśmy (wszyscy, panstwo młodzi, ja i moj narzeczony, starszy i jego dziewczyna) przy stole (gdzie pracuje, jak sie bawi, czy jej obiad smakował, jak jej sie mieszka w naszym miescie) na co dziewczyna rzuciła mi kilka naburmuszonych spojrzen, odburknela cos pod nosem i rozmowa sie skonczyla.


          karenek napisała:

          > Gratuluję chłopaka tamtej dziewczynie. Serio.
          • karenek Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:34
            Może nie chcieli być postawieni w takiej sytuacji jak świadek z założonego tutaj wątku? Wyszedł jakiś kwas i już się potem nie dało posklejać?
            • ta_ruda Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:41
              może, ale jeśli tak to ja nic o tym nie wiedziałam, nie miałam zamiaru ani ochoty 'towarzyszyć' świadkowi (oboje byliśmy z osobami towarzyszącymi i jasne było że z nimi sie bedziemy bawić w większości) ale nie myślalam ze WOGÓLE nawet nie będziemy ze soba rozmawiać, idąc na wesele myślałam że będziemy sie bawic tak jakbym sie bawiła z innymi gośćmi, czyli miło, kulturalnie ( nie wyobrażam sobie nie porozmawiać z osoba siedzącą obok mnie przy stole dla dobrej atmosfery!!) i niezobowiązująco.



              karenek napisała:

              > Może nie chcieli być postawieni w takiej sytuacji jak świadek z założonego tuta
              > j wątku? Wyszedł jakiś kwas i już się potem nie dało posklejać?
          • aja40 Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 00:00
            popieram!!!! Związek to, kurcze, nie niewolnictwo. Jak nie mam zaufania w takich prostych sprawach, to jak tu żyć?? Ludzie, co to znaczy - tylko ze mną, nie pozwoliłabym, itp. NA pustyni zyjecie? Do pracy tych swoich chłopów nie puszczacie?
            Ta-Ruda - jesteś tutaj pojedynczym głosem rozsądku!!!
            Pozdrawiam
        • chomiczkami Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 00:06
          Ja bym takiego nie chciała, szczerze. Uważam, że bawić się można z kim bądź. W końcu to wesele. Sama czułabym się niezręcznie, gdyby mój chłopak odmówił tańca jakiejś dziewczynie z mojego powodu.
      • michal_powolny12 Re: Żonaty świadek na ślubie 27.02.11, 22:33
        Jakie obowiazki swiadka
    • maghda22 Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:08
      taki świadek powinien ustalić zasady świadkowania zanim zgodził się być świadkiem. Z drugiej strony państwo młodzi też jacyś z kosmosu - dlaczego ktoś miałby się bawić z obcą kobietą skoro przychodzi na wesele z własną żoną? Moja świadkowa była mężatką i od początku było dla mnie jasne, że będzie bawić się z mężem. Świadek przyszedł sam, więc zorganizowaliśmy mu dziewczynę do zabawy spośród gości weselnych. I tak w sześcioro siedzieliśmy sobie przy stole dla Państwa Młodych i świadków.
    • ladette moralny szantaż 24.02.11, 22:08
      Absolutnie nie powinien przepraszać. Państwo młodzi zachowali się skandalicznie, a w dodatku stosują moralny szantaż ( że ktoś im zrujnował wesele). Pewnie wesele się nie udało i szukają kozła ofiarnego.
      Przede wszystkim ich zachowanie to brak szacunku dla żony świadka. Tutaj jak już ktoś wcześniej wspomniał brawo dla świadka za to, że postawił na swoim i uszanował przede wszystkim swoją żonę.
      Współczuję tej sutuacji, żal że świadek w ogóle zgodził się świadkować tym bardziej, że był proszony za drugim razem nie bezpośrednio.
      Państwo młodzi zachowali się dziecinnie, bez klasy i bez podstawowych zasad kultury.
      Współczuję!
    • 11ynek Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 22:14
      jak dla mnie to jakiś absurd wink zastanawiam się skąd ludzie biorą takie pomysły -> jakby mnie ktoś poprosił o cos takiego i żądał ode mnie zachowania w przedstawiony sposób zrezygnowałabym z całej imprezy jako takiej bez względu na pokrewieństwo, na szczęście nie mam takich dylematów- nie zazdroszczęsad
    • tonik777 Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 23:03
      Ja tam na savoir vivre to się specjalnie nie znam, ale na mój gust (rozum) to młodzi przegięli każąc żonatemu świadkowi zabawiać świadkową.
      • ziuta111 Re: Żonaty świadek na ślubie 24.02.11, 23:14
        To oczywiste, że racja leży po stronie świadka!

        Świadkowa to żona świadka. A kobieta świadek to świadczyni!
        A więc toniku77 "przegięli każąc żonatemu świadkowi zbawiać świadczynię" , bo w Twojej wersji to jest bez sensu!
    • istisna Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 03:59
      swiadek mial racje. byc swiadkiem, owszem, ale wieczorki zapoznawcze ze swiadkowa to duza przesada, chyba ze byl na wieczorek zapoznawczy zaproszony z zona.
    • amj6 Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 07:43
      problem w tym że ten konflikt powstał między braćmi - inaczej od razu świadek powinien sobie odpuścić dalszą znajomość z takimi kretynami, ale że jednak to rodzina to rodzinie należy pomagać - niech wytłumaczy nowożeńcom jakimi są debilami i o co go prosili i dlaczego było to niemożliwe, i że nie jest świadek niewolnikiem, i jeśli chcieli od niego czegoś więcej niż zwyczajnego świadkowania i małej pomocy po kościele powinni o to poprosić i SPYTAĆ czy nie ma nic przeciwko, a skoro chcieli kogoś do zabawiania świadkowej (zapewne siostrzyczki debilki z pary) to trzeba było zapłacić i kogoś wynająć (mamy XXI wiek - można spokojnie wynająć towarzystwo na wesele nawet dla kobiety - jest to nawet możliwe bez zapłaty ale skoro świadkowa taka nieporadna że nie umiała znaleźć sobie sama towarzystwa to pewnie nie za ciekawa to osoba więc zapewne jednak trzeba byłoby opłacić męczenie się z nią przez tyle godzin).
      teraz to nawet nie można wymagać czegoś takiego od świadka który jest kawalerem! każda zapraszana osoba ma prawo wybrać w czyim towarzystwie chce się bawić przede wszystkim - a jeśli tego wyboru nie ma osoby które chcą sobie zrobić z zapraszanych marionetki powinny mieć na tyle przyzwoitości aby o tym przyszłe marionetki powiadomić aby te mogły i powiedzieć, że nie przyjdą i niech bawią się na weselu sami.
    • back2bz Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 10:31
      indigo_kid napisała:

      > "Młodzi" zarzucają świadkowi i jego żonie (która osobiście nie brała udziału w
      > dyskusjach) zrujnowanie najważniejszej imprezy w ich życiu, zerwali kontakty i
      > wszem rozpowiadają, że oczekują przeprosin.
      > Czy uważacie, że świadek źle postąpił i powinien przepraszać?

      Pare bledow tu zostalo popelnionych, moim skromnym zdaniem:
      1. Nie wiem, o co dokladnie swiadek zostal poproszony od pcozatku - o bycie swiadkiem na slubie, czy o bycie swiadkiem/druzba na weselu. To dwie zupelnie rozne role (u nas byly rozgraniczone - swiadkami na slubie i koscielnym, i cywilnym, byli moj wowczas "niesparowany" brat, oraz rownie wolny przyjaciel mojego meza, a na weselu glownym "zawiadujacym" moj moj kuzyn i jego ojciec - z tym, ze u mnie nie bylo "zabaw" weselnych, bo ich nie znosze) i moze caly konflikt wzial sie z... - patrz pkt 2 i 3.
      2. Mloda Para powinna byla okreslic, czego oczekuje od osoby na stanowisku swiadka, a nie zakladac, ze ich poglad na ten temat jest identyczny z podejsciem swiadkow
      3. Swiadek powinien byl od razu po otrzymaniu pytania poprosic o zdefiniowanie oczekiwan wobec niego
      4. (Moim zdaniem) Nie powinno sie oczekiwac od osoby bedacej w stalym zwiazku o to, by przy takiej okazji poswiecila wiekszosc wieczoru "swiadkowej", ALE wiem, ze sa tereny w Polsce, gdzie takie praktyki na weselach sa szeroko przyjete i w wiekszosci przypadkow akceptowane (a czasem nawet z radoscia...)

      I teraz pytanie do swiadka, co on chce dlugoterminowo osiagnac. W koncu mowa o braciach, jakby nie bylo.
      Ja bym po prostu przeprosila - od tego korona z glowy nie spada (nawet jesli MOIM ZDANIEM swiadkowi i jego zonie nie mialabym nic do zarzucenia - ale to ja smile). Przeprosila, jednoczesnie wyjasniajac, ze nastapilo nieporozumienie w rozumieniu roli SWIADKA (a nie pierwszego druzby na weselu!). Jak znam siebie, to jednak od tej pory unikalabym podejmowania sie podobnych roli w zyciu tej mlodej pary (bez wypominania, po prostu zachowujac ostroznosc w podejmowaniu sie zobowiazan wobec nich). Moze sie zdarzyc, ze od chrzestnego beda na komunie dziecka *wymagac* prezentow przekraczajacych srednia pensje roczna wink.
      • indigo_kid Re: Żonaty świadek na ślubie 02.03.11, 21:38
        Trochę mnie nie było na forum, nie wiedziałam, ze dyskusja się rozkręciła:

        1. Nie wiem, o co dokladnie swiadek zostal poproszony od pcozatku

        O bycie świadkiem na ślubie.

        2. Mloda Para powinna byla okreslic, czego oczekuje od osoby na stanowisku swia
        > dka, a nie zaklada

        No więc MP określiła swoje oczekiwania wobec obowiązków świadka 2 tygodnie przed ślubem.


        3. Swiadek powinien byl od razu po otrzymaniu pytania poprosic o zdefiniowanie
        > oczekiwan wobec niego

        Nie przyszło mu to do głowy, żeby coś uściślać. Wszyscy wiedzieli, że jest żonaty i dzieciaty. Z doświadczenia nie podejrzewał takich oczekiwań. Świadek w naszych stronach stoi w kościele za Panem Młodym, podpisuje dokumenty, pomaga odbierać koperty i kwiaty, ewentualnie roznoszenie alkoholu po stołach.
        W efekcie świadek wypełnił wszystkie te swoje powinności.

        Nie zgodził się na:
        - wieczorek zapoznawczy (został zaproszony sam, zresztą nawet gdyby został zaproszony z żoną to też by nie pojechali, bo sytuacja życiowa nie dawała takiej możliwości, o czym młodych poinformował, zresztą młodzi prosząc o świadkowanie wiezieli, jaka sytuacja się szykuje),
        - zabawy weselne ze świadkową (wyobraźnia zaczęła działać, film "Wesele" stanął mu przed oczami),
        - i w ogóle udawanie, ze on jest partnerem świadkowej.
        To wszystko przesądziło o nieudanym weselu, bo wiadomo młodzi mieli zgrzyt i nie mogli się wyluzować i po prostu się bawić.


        . (Moim zdaniem) Nie powinno sie oczekiwac od osoby bedacej w stalym zwiazku o
        > to, by przy takiej okazji poswiecila wiekszosc wieczoru "swiadkowej",

        No więc my też nie przewidzieliśmy (tak to ja żona świadka) takiej opcji.


        I teraz pytanie do swiadka, co on chce dlugoterminowo osiagnac. W koncu mowa o
        > braciach, jakby nie bylo.

        No więc gdyby to nie był brat, to by sobie nimi głowy nie zawracał w ogóle. Krzyżyk na drogę i tyle. Po weselu wielokrotnie zabiegał o kontakt i bywał spławiany. Teraz wyszło (rok po), ze Młodzi oczekują oficjalnych przeprosin.
        Rodzice braci już przepraszali za to, ze goście sypali groszówkami pod kościołem, a miało być ryżem. Nie do wszystkich dotarła informacja, a na zaproszeniach nie było wyszczególnione. No i zmoczyła tylko rodzina młodego, bo ze strony młodej wszyscy się podporządkowali i przynieśli ryż.
    • eas_y Re: Żonaty świadek na ślubie 25.02.11, 11:08
      bawi mnie jak młodzi planują wesela i ustawiają swiadków. jesli osoba zgodzi sie zostac swiadkiem w dobrym tonie jest delikatnie wspomniec jakie zadania czekają swiadka-z resztą swiadek sam powinien się domyśleć smile
      ....ale już sporym nietaktem jest nakazywanie komuś zabawiania obcej baby, a tymbardziej bezesnsownego wyjazdu 200 kilometrów żeby ową babeczkę poznac- młodzi chyba upadli na głowe.
      ale juz zerwanie kontaktów i oczekiwanie przeprosin to juz wogóle przegięcie.
      Ja od 2 lat mam z głowy wizyty dalszej rodziny... obrazili się, bo dalsze kuzynostwo zaprosilismy bez dzieci, które zresztą nie wiedziały jak mam na imię smile
    • rozbojnick Nie mam stolca, mam pierdolca ! 25.02.11, 11:19
      Jak czytam o niektórych polskich, ślubnych "rytuałach", to dochodzę, że tytułowe powiedzenie z mojego posta, jak ulał pasuje do tej szopki...
    • geehee wesele robione wedle wzorców które już nie żyją 25.02.11, 11:45
      kiedyś, gdy ludzie pobierali się we wczesnym lub bardzo wczesnym wieku, było normalne że druhna i drużba to kawalerowie, którzy tworzyli parę do zabawy na weselu, a nawet oczekiwano, że "będą się mieli ku sobie" i po to były różne "gorzkie wódki" i rzucanie bukietami aby pomóc w stworzeniu nowej pary i nowego weselasmile dzisiaj ludzie pobierają się w bardziej "podeszłym" wieku, kiedy wielu członków rodziny i przyjaciół ma już życiowych partnerów, a więc ciężko znaleźć kawalerów i panny, którzy odegraliby rolę klasycznych drużbów. a zapraszając do roli świadka osobę w związku małżeńskim czy nawet nieformalnym ciężko jest oczekiwać, że wcieli się ona w rolę idealnego drużby, który będzie obcałowywał i obtańcowywał świadkową. oczywiście zgadzam się, że zwykła grzeczność nakazuje przynajmniej pozorowanie jakiejś wspólnej zabawy drużbów, ale to powinno zostać ustalone z młodymi podczas przyjmowania zaproszenia czy w dowolnym innym czasie przed weselem. inny wariant - nie zapraszanie na świadków osób w związkach, nawet braci czy sióstr, bo wywołuje to niepotrzebne napięcia i tyle. zawsze znajdzie się jakaś wolna koleżanka czy kolega, którzy zgodzą się odegrać taką rolę, choć w dzisiejszych czasach trudno narzucać komuś aby z miejsca lubił i zabawiał obcą osobę, to jednak przyjmując rolę świadka czy świadkowej jakieś minimum należy spełnić. ale w tym konkretnym przypadku państwo młodzi przecież doskonale wiedzieli, że brat jest żonaty, więc sama propozycja żeby jeździł, poznawał i zabawiał druhnę jest niepoważna i lekceważąca dla jego żony. jeżeli już to wspólnie mogli ją (ich?) poznać i ustalić strategię postępowania na weselu, wówczas żona nie czułaby się wykluczona z imprezy a jej mąż oddelegowany do druhny, to raczej młodzi swoim zachowaniem zwalili sprawę i jeszcze mają fumy w nosie. nie przepraszaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka