j.demiec
24.11.11, 22:52
Co jakiś czas spotykam się z "grubymi" rybami polskiego biznesu w ekskluzywnych restauracjach.
Przy okazji rozmów na temat transakcji za miljony złotych, zdołałem zauważyć wiele "nowobogackich" rodzinek trudzących się z jedzeniem owoców morza.
Ukrywając swoją prowincjonalność i chroniąc swoje "ja" nie pytają się kelnera jak powinno się jeść np. homara tylko brudzą się i męczą, popełniając w ten sposób duży błąd.
Szkoda, że większość "rekinków" przygląda się i śmieje pod noskiem zamiast zwrócić uwagę albo lekko zasugerować jak jeść. Najwidoczniej nie razi ich to w przeciwieństwie do mnie.
Wybrałem to forum bo mam nadzieję, że mój "luźny" poradnik jak jeść owoce morza(w tym wypadku homara) trafi w wybrany "traget".
Sam poradnik:
Przede wszystkim powinniśmy być wyluzowani, siedzieć spokojnie przy stole i zbytnio nie interesować się np. kunsztem wykonania dekoracji albo twarzami gości przy innych stolikach, tylko skupmy się na towarzyszach(ewentualnie na przystawkach).
Dostajemy homara, a razem z nim dużą serwetkę albo fartuszek, nie po to aby do niego wymiotować albo wycierać nim usta tylko po to aby nasze super(kiczowate) ubranka nie ubrudziły się
podczas jedzenia. Pierwszy kontakt ze stworem z głębin będzie polegał na wzięciu go do rąk. Trzymamy pewnie i ukręcamy kleszcze, ukręcone odkładamy na brzeg talerza. Następnie bierzemy "dziadka"(do skorupiaków)
i odłamujemy po kolei kleszcze, robimy to powoli, zmniejszając w ten sposób ryzyko pochlapania samego siebie albo swoich towarzyszy. Potem gdy już poodłamujemy to bierzemy widelczyk(ewentualnie szpikulec)
i wyciągamy nim mięso. Przed wzięciem do ust mięsa musimy zanurzyć go w maśle albo sosie. Ponadto powinniśmy wyciągnąć mięso z ogona i odnuży przełamując je po kolei. Puste skorupy odkładamy na specjalny pół-misek i przemywamy
brudne ręcę w miseczce z gorącą wodą.
Teraz już śmiało możesz zamawiać homara bez żadnych oporów, przyprowadzając do restauracji całą swoją i psa, którego karmisz najlepszą karmą.