Dodaj do ulubionych

Umniejszacze

25.02.12, 15:23
Umniejszacze to określenie spopularyzowane przez pop-psychologię, szczególnie Jay Cartera (autora nader trafnej książeczki pt 'Wredni ludzie', ktorej kopie mozna znalezc w necie).

Celem umniejszaczy - niekiedy jednym z bardzo niewielu celow zyciowych - jest sprawienie, by inni poczuli się gorzej. Dzieje sie tak dlatego, ze oni sami, w glebi duszy wierzac, ze sa beznadziejni i niewiele warci - nie sa w stanie poczuc sie lepiej. Więc ładują ego dokopując innym, bo kiedy ktos w poblizu czuje sie gorzej, biedak w koncu moze poczuc sie lepiej. Chodzi o to, by na nawet krotki czas mogli zapomniec o swoich koszmarnych kompleksach.

Ale umniejszaczowi chodzi rowniez o poczucie kontroli. W koncu nikogo wladza nie rajcuje bardziej, niz malych, psychotycznych zakompleksieńców. Więc jesli uda się im sprawic komus przykrosc - i to jeszcze w taki sposob, zeby w razie czego powiedziec 'jaaaa? No co ty, chcialam byc mila, a ty jestes taka niewdzieczna!' są wniebowzięci. Mogą ranic innych , moga zadawac bol - mają władzę. Wladze nad kims, kogo ma za lepszego od siebie (umniejszacz wiekszosc osob ze swojego otoczenia uwaza w glebi ducha za lepszych od siebie).

Jay Carter pisze:
>>Umniejszacz stosuje roznorodne strategie, aby uderzyc w twoja samoocene. Niby to wyraza swoje uznanie dla czegos, z czego jestes dumny, pozniej jednak robi jakas zlosliwa uwage na ten temat. Wyczuwa to, co ty uwazasz za swoje braki i niedociagniecia, i wykorzystuje w starannie dobranych momentach, kiedy twoja odpornosc jest oslabiona. Umniejszacz moze ponawiac ataki na ciebie tak dlugo, az ulegniesz. On musi podporzadkowac cie sobie poniewaz postrzega cie jako osobe stojaca wyzej od niego. Formuluje oskarzenia, ktore zawieraja "ziarnko prawdy", i wali nimi w ciebie "z cala szczeroscia", "po prostu dlatego, ze jest twoim przyjacielem" i "aby ci pomoc".<<

A teraz do rzeczy:
biedni umniejszacze napotkali dwadziescia lat temu niespodziewana przeszkodę: nowe media. Mam na mysli internet, a szczegolnie fora. Tu KAZDE slowo umiejszacza rejestruje sie na dluuugo - nie da sie go wyprzec, mrugając w zdumieniu rzesami 'ze ja przeciez nigdy...ja!...ja bylam po prostu szczera!' (a nie pasywnie agresywna, he he he). Nie mowiac juz o tym, ze wiezi w necie nie istnieją, a jesli w ogole - sa o wiele plytsze, co odbiera umiejszaczom wladzę. W koncu malo jest osob, ktore jakas nieznajoma/nieznajomy moze zranic przez net.

Wiec pytanie z rodzaju s-v w bardzo wspolczesnej rzeczywistosci: jakie macie strategie radzenia sobie w necie z umniejszaczami? Chodzi mi o strategie zgodne i nie zgodne z zasadami s-v.
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Umniejszacze 25.02.12, 15:42
      Swiete slowa pani dobrodziejki.Te ksiazke mam na polce od lat i dokladnie takie same odczucia, szczegolnie co do niektorych co to dokopia szpile wsadza, a potem niewinnymi oczetami przewracaja zarzucajac ofierze nadwrazliwosc na punkcie swojej osoby.
      • bene_gesserit Re: Umniejszacze 25.02.12, 15:49
        Och, święte w istocie ;P

        Ale chodziło mi o to, jak te indywidua traktowac w necie, gdzie odkrywanie ich gierek może się zmienić w nader łatwą zabawę. Biedny umniejszacz stara sie polepszyc sobie humor, a jego domniemana ofiara parska smiechem i pokazuje mu, jak się brzydko obnażył.
        W końcu kopanie leżącego umiejszacza też jest niezgodne z zasadami s-v.
        • baba67 Re: Umniejszacze 25.02.12, 16:02
          To co robilam kiedys na tym forum-nazywalam po imieniu urocze posciki pewnej osoby wytykajac co pod tym migdalowo cyjankowym lukierkiem naprawde sie znajduje.
          Teraz nie musze bo minnie mnie wyrecza a jest w tym lepsza niz ja kiedykolwiek.
    • aqua48 Re: Umniejszacze 25.02.12, 16:42
      bene_gesserit napisała:
      > Wiec pytanie z rodzaju s-v w bardzo wspolczesnej rzeczywistosci: jakie macie st
      > rategie radzenia sobie w necie z umniejszaczami? Chodzi mi o strategie zgodne i
      > nie zgodne z zasadami s-v.

      Z wiekiem coraz mniej się przejmuję tym, że ktoś chce mi dokopać, po prostu przelatuje to obok mnie, czasami próbuję coś złośliwie odpisać, ale po namyśle zamiast wysłać taki post najczęściej wyrzucam go. Złośliwość, złość, zawiść to bardzo niszczące uczucia, zwłaszcza dla osoby, która ich doświadcza. Wobec tego sama staram się być w porządku i nikomu nie dopiekać. Zapewne nie zawsze mi się udaje, więc dotkniętych niniejszym przepraszam.
    • witekjs Re: Umniejszacze 25.02.12, 18:24
      Książka jest doskonała, kolejne wydanie pt. "Wstrętni ludzie".
      Kiedyś o niej wspomniałem.
      Warto mieć ją w domu i dokładnie przeczytać.

      Pozdrawiam. Witek

      ftp://ftp.helion.pl/online/wstrel/wstrel-2.pdf
      • agulha Re: Umniejszacze 25.02.12, 23:38
        A jest jeszcze inny typ człowieka - może przez analogię nazwać go "powiększaczem"? W takim zachowaniu celują zwłaszcza panie w średnim wieku i starsze. Objawia się ono opowiadaniem wszem i wobec, obszernie i bez pytania, wyłącznie i niezwykle pozytywnych rzeczy, zwykle o swoim potomstwie. Ach, proszę Pani, moja córka mieszka we Francji. Jaki mają wspaniały dom! A jakie mądre dzieci! Poza zachwytami opowiadanie zwykle niczego nie wnosi, ponadto konwersacja prowadzona jest dziwnym trafem jakoś tak, że sugeruje, że MY (rozmówca) w porównaniu z Cudowną Córką czy Wspaniałym Synem (albo wnukiem) jesteśmy po prostu nikim. Na pewno nie zarabiamy takich kokosów, na pewno nie mamy tak wspaniałej figury, takich udanych dzieci i nie skaczemy tak wdzięcznie do wody. Osoba skazana na towarzystwo Powiększaczki po około 30 minutach ma ochotę udusić ją i tę osobę, o której ona w kółko opowiada...
        • baba67 Re: Umniejszacze 26.02.12, 07:31
          To sa tez umniejszaczki , tyle tylko ze ich atak nie jest personalny. Ale cel ten sam-dobrze sie poczuc przez kontrast osiagniec rzeczywistych lub nie do konca tych dzieci i Twoich.
          Te osoby moga autentycznie lubic rozmowcow i zyczyc im jak najlepiej, a to ze inni zle sie z tym czuja moze nie przyjsc im nawet do glowy.
    • claratrueba Re: Umniejszacze 27.02.12, 06:15
      Mnie każdy "umniejszacz" po prostu cieszy. Jest dowodem, że ktoś uważa mnie za lepszego od siebie. Czyli w gruncie rzeczy- komplement, choć nieco niekonwencjonalny. Ale za to- jaki szczery.
      Myślę, że problemem nie jest zakompleksiony osobnik wtykający ozdobną szpilę. To było, jest i będzie. Problem zaczyna się, gdy kogoś ukłucie takiej szpili boli- zdradza to niepewność samooceny albo nieco zbyt dużą potrzebę akceptacji," bycia lubianym".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka