Przed chwilą zwrócił się do mnie kolega z prośbą o poratowanie go z opresji, gdyż wystawiła go ponoć dziewczyna, z którą miał iść na ślub i wesele w najbliższą sobotę, t.j. pojutrze. Mamy dość dobre, ale w miarę luźne relacje, dobrze nam się gada itd. więc poprosiłam o chwilę czasu do namysłu, ale generalnie jestem na tak.
Moje pytania: co z kwestią prezentu? Wydaje mi się, że powinnam zapytać, co z prezentem i wyrazić chęć "dołączenia się" do niego. Czy mam rację? Jak się ma sprawa z życzeniami? Znam tylko pana młodego, i to tyle o ile, może go dwa razy w życiu na oczy widziałam. Panny młodej nigdy nie widziałam. Czy składając życzenia powinnam podejść razem z moim kolegą czy osobno? A może wyklaruje się to na miejscu i mamy po prostu obserwować innych i podążać ich śladem?

Czy jest jeszcze coś, o czym powinnam pamiętać, coś, na co zwrócić uwagę? A jak to jest z kwestią przedstawiania się? Nie będę znała gości, również tych siedzących obok.
Dzięki za wszelkie sugestie!