kochanic.a.francuza
30.08.12, 07:57
Zainspirowal mnie watek "Otwarta butelka" (po watkach widac, ze skompiradel ci u nas dostatek: obgryzione czekolady, napoczete alkohole, puste kopertuy na weselach).
Czy alkohol przyniesiony na impreze pije sie na tej imprezie czy tez mozna schowac do barku?
Moje zdanie takie:
Wariant nr 1:
Jesli zaproszona osoba dzwoni i pyta co przyniesc, a ja sugeruje, ze bedzie mieso, wiec niech czerwone wino wytrawne przyniesie, to jak ona to wino przyniesie to pijemy razem. Generalnie, nie jest ladnie pokazywac jedzenie i picie przy wszystkich i potem chowac je do szafy, tylko dla siebie lub innych gosci.
Ale...
Wariant nr 2:
Czasami jest tak, ze ide na impreze, nic z gospodarzami nie ustalalam i daje im fajna butelke czegos lepszego. Na arenie (na imprezie) jest znane skapiradlo, badz kilkoro, i wcale nie chcialabym, zeby oni sie rozsmakowali (bo tacy to za friko pija do dna). Wtedy najlepiej dac koniaczek na boku z szeptem "Schowajcie dla siebie", a dla reszty przyniesc, hmm...chipsy za 5 zl. Koniaczek sie nie zmarnuje, gospodarze nie obraza na za lichy prezent, skapiradla nie napchaja. Jest tylko jeden szkopul: skapiradla pomysla, ze chipsy za 5 zl sa OK i beda, o zgrozo, powielac "sawuariwiwrowy" standard.
Macie jakies pomysly na wariant nr 2?