Dodaj do ulubionych

Tutułowanie czy już tytułomania?

25.01.13, 18:25
Jak zwracać się w sytuacji prywatnej (poza uczelnią) do osoby, która jest profesorem (uniwersyteckim)? "Panie profesorze", czy lepiej "proszę pana"? Czy do lekarza mówimy "panie doktorze" również poza gabinetem? Byłam kiedyś na obiedzie, w którym brał również udział sędzia. Jedna z pań zwracała się do niego cały czas per "wysoki sądzie". Brzmiało to dziwnie, czy popełniła błąd sv?
Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 25.01.13, 18:45
      Jeżeli jesteś studentką tego profesora, to cały czas powinnaś zwracać się do niego tym tytułem [np. "dzień dobry panie profesorze!", jeżeli spotkasz go na ulicy].. Jeżeli nie - wystarczy "proszę pana".

      To samo z lekarzem - u niego w gabinecie/szpitalu "panie doktorze", poza - "proszę pana". [chyba, że jest poza gabinetem w celach zawodowych, np. na wizycie domowej].

      >Byłam kiedyś na obiedzie,
      > w którym brał również udział sędzia. Jedna z pań zwracała się do niego cały cz
      > as per "wysoki sądzie". Brzmiało to dziwnie, czy popełniła błąd sv?

      Może oni sobie żarty robili? Bo tak do sądu powinno się zwracać tylko na sali sądowej. We wszystkich innych wypadkach wystarczy "proszę pana".
      • maccarenna Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 25.01.13, 19:04
        Raczej nie żarty, to starsza pani tak mówiła z całą powagą. Ten sędzia czuł się raczej zażenowany, bo nie każdy wiedział jaki ma zawód, a tak to wszystkie oczy automatycznie zwróciły się w kierunku niego. Próbował obrócić to w żart oczywiście i prostować, ale pani była uparta. Czy w takim układzie "panie sędzio" jest prawidłową formą? Aha, a jeśli już nie jestem studentką profesora to już nie muszę się zwracać per "panie profesorze"?
        • matylda1001 Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 25.01.13, 19:58
          maccarenna napisał(a):

          > Raczej nie żarty<

          Toż to istna komedia smile Ten człowiek w pierwszej chwili na pewno miał wrażenie, że starsza pani sobie z niego kpi, i to publicznie smile
          Wystarczyło "panie sędzio", chociaż w prywatnych sytuacjach i to nie jest potrzebne. Podobnie z lekarzem. "Panie doktorze" w gabinecie, w sytuacjach prywatnych sam "pan" wystarczy. Z "panem profesorem" jest inaczej. Jeżeli to człowiek, ktory dzielił się z nami swoją wiedzą, to nawet po wielu latach powinien być "panem profesorem" Obcy profesor może być panem.
          • maliqa Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 25.01.13, 21:09
            Hmm no nieładnie śmiać się ze starszych ludzi. Widocznie starsza pani uznała, że tak właśnie wypada. Nie sądzę, aby ze złośliwości.
            • matylda1001 Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 26.01.13, 12:45
              Być może starsza pani naoglądała się programu pt. "Sędzia Anna Maria Wesołowska", gdzie co drugi podsądny upominany jest, że należy używać zwrotu "wysoki sądzie" smile
    • kanapony Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 25.01.13, 22:21
      używamy tutułu, jeśli osoba akurat pełni daną funkcję
      a jeśli nie - to zależy od stopnia zażyłości, proszę pani, pani Magdo, Magdo czy Madziu... to trzeba samemu osądzić
      wg mnie


      wyobraźcie sobie, wyjechałam z Polski, gdzie tytuł już mało co znaczy (zwłaszcza po reformie)
      a w kraju, do którego przyjechałam zawsze mnie tytułują smile
      nawet jak czekam na odbiór krwi do badania smile to zawołają "pani mgr ........."

      ale tutaj to cos znaczy i to wiele smile
      • nchyb Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 26.01.13, 13:12
        Czechy?
      • kora3 Ogólnie racja, ale jest "ale":) 27.01.13, 11:14
        kanapony napisała:

        > używamy tutułu, jeśli osoba akurat pełni daną funkcję


        Po pierwsze w tym konkretnym przypadku mowa nie o tytule jako takim - sędzia poza salą sądową NADAL jest sędzią przecież - a o pewnym zwrocie uzywanym TYLKO na sali sądowej i nigdzie indziej. Ktoś tu sie zasmiewał z popularnego programu z panią sedzią Wesołowską, gdzie kolejne osoby osoby są pouczane itd. Owszem są pouczane nie tylko w tym programie, ale w sądzie na serio, żeby mówiąc ZWRACAĆ się do sadu (poza zafawaniem aa zgodą tegoż pytań uczestnikom rozprawy o ile ma się takie prawo).

        Forma do sądu "proszę pana", także "proszę pana sedziego", czy adekwatna do śedziego - kobiety jest niedopuszczalna, bo sedzia na sali sadowej reprezentuje nie siebie, a URZAD sądu., organ państwa po prostu. Stąd dopuszczalne sa formy "wysoki sądzie", "proszę wysokiego sądu", ewentualnie "proszę sądu".
        Sedzia wszystko jedno jakiej rangi POZA salą sądową nie jest już "wysokim sądem" tylko sedzią i np. dziennikarz proszący go po rozprawie i komentarz zwraca się doń "Panie/pani sędzio jak pa/ pani uzasadnia taki wyrok?".

        Co natomiast do tytułów w sytuacjach prywatnych - ogólnie masz rację. Rzecz w tym, że czasem dwoje ludzi znanych sobie TYLKO z relacji jakiejś zawodowej znajdzie się na gruncie prywatnym razem. No i wówczas, jak to mawia młodzież jest zonksmile, bo z jednej strony trza unikać tytułomanii, a z drugiej nic nas nie upoważnia do poufałego zwracania sie do kogoś.
        W takiej sytuacji najlepiej wyczajnie posłuchać, jak zwracają się osoby osoby pozostające z grubsza w tej samej relacji (albo cieplejszej). Nie zawsze znamy te relacje - to jasne, ale jesli widzimy, że połowa zebranych do sedziego mówi "panie sędzio/pośle/komendancie/itd.smile to nam również wypada tak się zwrócić bezpośrednio. W dalszej rozmowie należy unikać powtarzania tytułu. Zatem zdanie typu "Panie doktorze, niech pan nam opowie, jak się pon doktor bawił na urlopie i jakie pan doktor przywiózł pamiątki" jest idiotyczne i "przetytułowane", ale już zdanie "Panie doktorze, jak bawił się pan na urlopie" - zwyczajne.

        Osobiscie nie cierpię tytułowamanii, a ludzie uczuleni na punkcie swych (i cudzych) tytułow mnie śmiesząsmile Niestety zdarzają się takie indywidua, które potrafią się w PRYWATNEJ sytuacji przedstawić "Doktor Adam Kowalski"smile
        Jesli mnie ktoś uporczywie "tytułuje" co dwa wyrazy po prostu mówię, że to zbędne, albo o ile nie dociera smile stosuję taką samą technikęsmile "A dziękuję panie pośle. A pan poseł też się dobrze bawił? Ciesze się, że i dla pana posła ta impreza byłą udana" itd. Większosc ludzi słyszac takie cuś smile z innych niż własne usta załapuje, że to śmiesznie brzmi i odpuszczasmile
        • matylda1001 Re: Ogólnie racja, ale jest "ale":) 27.01.13, 12:23
          kora3 napisała:

          >o ile nie dociera smile stosuję taką samą technikęsmile "A dziękuję panie pośle. A pan poseł też się dobrze bawił? Ciesze się, że i dla pana posła ta impreza byłą udana" itd. Większosc ludzi słyszac takie cuś smile z innych niż własne usta załapuje, że to śmiesznie brzmi i odpuszczasmile <

          To trochę ryzykowne smile Jak pan poseł słabo rozgarnięty, to Twoje słowa przyjmie jako wyraz szczególnego uznania, a że uznanie należy mu się przecież jak psu buda, to uzna Cię za osobę dobrze wychowaną, a to by bolało chyba najbardziej smile

          • kora3 No wiesz :) 27.01.13, 12:28
            Choć posły nasze akurat róznego są intelektu i lotności umysłu, tak tepego jeszcze nie spotkałam smile A co sobie o mnie pomyśli jakowys szczerze mówiąc mnie nie zajmuje, bo to poseł jest dla mnie, a nie ja dla posła, nie?
            • matylda1001 Re: No wiesz :) 27.01.13, 13:12
              kora3 napisała:

              > Choć posły nasze akurat róznego są intelektu i lotności umysłu, tak tepego jeszcze nie spotkałam smile A co sobie o mnie pomyśli jakowys szczerze mówiąc mnie nie zajmuje, bo to poseł jest dla mnie, a nie ja dla posła, nie? <

              Niby tak... osobiście znam tylko jednego posła, akurat z partii, na którą nie głosuję, ale widząc ich w TV nieraz odnoszę zgoła inne wrażenie. Dlatego też byłabym ostrożna wink
              Jak już jesteśmy przy wymiarze sprawiedliwości, to przypomniało mi się coś śmiesznego. Moja koleżanka ma męża prokuratora. Postać dosyć znana i noszą oryginalne nazwisko, którego nie wypada mi tu publicznie przytoczyć. W każdym razie coś jak "Romuś". Pewnego dnia zadzwonił telefon męża, koleżanka odebrała i usłyszała, że rozmówczyni chce rozmawiać z panem prokuratorem... Romanem. No! obcej osobie nie wypadało się aż tak spoufalać smile
              • kora3 Re: No wiesz :) 27.01.13, 17:22
                ja tam znam wielu i nie robią na mnie wrazeniasmile bez względu na opcję smile

                Twoja historyjka - miodzio smile
        • mamusia1999 Re: Ogólnie racja, ale jest "ale":) 28.01.13, 16:45
          co do tyt. doktora (nauk niemedycznych). warto wiedziec, ze na arenie miedzynarodowej podejscie jest rozne.
          wielka wage przykladaja do niego Austriacy, i czesto tak sie przedstawiaja. zaraz za nimi Niemcy, w sytuacjach sluzbowych zawsze sa tytulowani per "pan dr xyz", ale sie tak nie przedstawiaja, wystarczaja im te dwie litreki na wizytowce. a cala reszta swiata ze swoim tytulem akademickim sie nie obnasza.
    • tumanka Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 26.01.13, 14:08
      Do profesora to można per noga. Ważne, żeby do przedszkolanki mówić Pani Magister! smile
      • kanapony Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 27.01.13, 22:16
        złośliwa jesteś
        przecież autorka wcale tego nie wymaga!!!
        wręcz przeciwnie!

        i żali się tylko, że na urzędowych pismach nie może się podpisać mgr, bo się to nie podoba

        a wogóle, kto czyta podpisy na dyplomach? 99% rodziców nawet nie zauważy tego mgr!
        ale pani koleżanki w oczy kłuje
        • kora3 Mnieby też kłuło 28.01.13, 08:28
          w oczy, choc tudziez mam taki tytul zawodowy, nawet dwa hehe.

          Po prostu to zbedne.
          • kanapony Re: Mnieby też kłuło 28.01.13, 13:47
            mnie również, więc gdy praktykantki mówiły do mnie "pani magister" poprosiłam, by nie robiły tego, głupio mi było
            ale byłam w sytuacjach (jeszcze w Pl), że jak ktoś używał ciągle, to przestałam prosić o nieużywanie
            (miałam taką sytuację na prywatnych korepetycjach, gdzie mama mojej uczennicy mówiła mi per pani profesor, było mi zawsze strasznie głupio, choć wiem, że tak się w krakowskich liceach - zwłaszcza tych z dłuższą tradycją - mówi, po prostu i nic w tym złego, ale w jej domu i to rodzic normalnie płacący za korki...? było to okropne)

            w mojej szkole zawsze były podpisy z tytułami - było tam wielu doktorów i innych smile
            może to też i dlatego
            • kora3 W Krakowie powiadasz:) 28.01.13, 15:06
              Ja tam moze się nie znam, bo średnią szkołę kończyłam gdzie indziej i uczyć i wykladać miałam i mam przyjemnośc (hmm smile) gdzie indziej, ale w moim kochanym Kraku skończyłam taką jedną mało znaną zresztą szkołke (jak to było? Użarł? Ugryzł? A wiem już smile Ujotsmile), jednakowoż we wszystkich szkołąch średnich, o dziwo także poza Krakowem, do nauczyciela mówiło się i mówi "pani profesor/panie profesorze" zwyczajowo i to od lat wielu, z okresem PRL-u włącznie. Do laekrza też, nawet poza Krakowem, mówi się zwykle "pani doktor/panie doktorze" choć na pieczątce ma taka/taki zwykłe "lek. med." hameryka, nie? I to poza Krakiem, szok ...
              • kanapony Re: W Krakowie powiadasz:) 28.01.13, 21:57
                no i mam za swoje - jak się nieprecyzyjnie napisze, to ludzie mogą nie zrozumieć smile

                w "mojej szkole" miałam na myśli placówkę, gdzie uczyłam
                oficjalne dokumenty zawierały przed nazwiskami wszelkie skróty
                a uczniowie zwracali sie do nas "panie profesorze / pani profesor"

                no a powszechnym, że do nauczyciela mówi się per profesor, chyba nie jest
                moja kuzynka kończyła liceum ekonomiczne, fakt - poza Krakiem, i była zdziwiona, że ja tak mówiłam do swoich belfrów

                chyba im bardziej na północ to mniej tego zwyczaju...
                ale mogę się mylić big_grin

                no a "doktor"
                dla wielu to synanim słowa lekarz
                i wiele osób nawet do profesora medycyny mówią "doktorze"
                nie widzę w tym nic złego
                odwrotnie - wydaje mi sie nietaktem, gdy ten profesor się obrusza i ich poprawia
                • kora3 Pierwsze słyszę, by ZWYCZAJOWE 29.01.13, 09:44
                  zwracanie się do nauczyciela szkoły ponadgminazjalnej per "panie profesorze" było jakimś zwyczajem Polski południowej smile

                  To powszechny zwyczaj i raczej ewenementem było, żeby w jakiejś szkole średniej zwacano się inaczej. Stąd potem studenci pierwszych lat miewali problemsmile, bo do każdego wykłądowcy, czy prowadzacego zajęcia mówili "profesorze" z przyzwyczajenia.
                  Nie spotkałąm średniej szkoły, w której mówionony do nauczycieli per "pan/pani" - serio.

                  A słowo "doktor" w stosunku do lekarza takze jest zwyczajowesmile
                  • kanapony Re: Pierwsze słyszę, by ZWYCZAJOWE 06.02.13, 22:42
                    ja nie pisałam, że to było zwyczajem w Polsce południowej
                    1) bo nie chodziłam do szkoły średniej w Polsce pólnocnej czy centralnej
                    2) kilka znajomych było zdziwionych, że tak mówiłam - byli także spoza Krakowa, stąd podejrzenie, że nie w każdej szkole średniej sie tak mówi
                    • matylda1001 Re: Pierwsze słyszę, by ZWYCZAJOWE 06.02.13, 22:48
                      Na uczelni byli ludzie z całej Polski, czasami się wspominało nauczycieli ze szkoły średniej. Nikogo nie dziwiło to "pani/pan profesor" czyli raczej wszędzie tak nazywano nauczycieli. To zwrot grzecznościowy o dużych tradycjach.
            • dmuchawcelatawce Re: Mnieby też kłuło 29.01.13, 02:36
              > mnie również, więc gdy praktykantki mówiły do mnie "pani magister" poprosiłam,
              > by nie robiły tego, głupio mi było
              > ale byłam w sytuacjach (jeszcze w Pl), że jak ktoś używał ciągle, to przestałam
              > prosić o nieużywanie
              > (miałam taką sytuację na prywatnych korepetycjach, gdzie mama mojej uczennicy m
              > ówiła mi per pani profesor, było mi zawsze strasznie głupio, choć wiem, że tak
              > się w krakowskich liceach - zwłaszcza tych z dłuższą tradycją - mówi, po prostu
              > i nic w tym złego, ale w jej domu i to rodzic normalnie płacący za korki...? b
              > yło to okropne)
              >
              > w mojej szkole zawsze były podpisy z tytułami - było tam wielu doktorów i innyc
              > h smile
              > może to też i dlatego
              >


              Tylkow krakowskich? Myslalam, ze to powszechna forma tytulowania zwykle magistrow lub doktorow w liceach? Zawsze nas to bawilo.
              • deszcz.ryb Re: Mnieby też kłuło 29.01.13, 09:45
                > Tylkow krakowskich? Myslalam, ze to powszechna forma tytulowania zwykle magistr
                > ow lub doktorow w liceach? Zawsze nas to bawilo.

                No właśnie u nas też to było - w małym mieście, w zupełnie innej części kraju, we wszystkich liceach. Przyznam, że ja tego nie znosiłam i zawsze "zapominałam", żeby się tak zwracać do nauczycielek - mówiłam per "pani". Jakoś nikt się nie przyczepił, chociaż na początku liceum wychowawczyni zwracała uwagę, że trzeba KONIECZNIE "pani profesor", bo taki jest zwyczaj.
              • kora3 Bardzo dobrze myslalaś :) 29.01.13, 09:46
                Bi nie tylko NIE TYLKO w Krakowie, ale raczej - wszedzie smile Moza poza jakimiś wyjątkami
                • aqua48 Re: Bardzo dobrze myslalaś :) 29.01.13, 13:34
                  kora3 napisała:

                  > Bi nie tylko NIE TYLKO w Krakowie, ale raczej - wszedzie smile Moza poza jakimiś w
                  > yjątkami

                  W całej Polsce w pewnym okresie (nie pamiętam czy było to w latach sześćdziesiątych, czy wcześniej) był dla nauczycieli liceów specjalny egzamin, po którym otrzymywało się OFICJALNY tytuł "profesora licealnego", wraz ze stosownym zaświadczeniem, stąd zwyczaj i wymóg dla uczniów. Starsze koleżanki mówiły, że musiały go zdawać dodatkowo, mimo uzyskania tytułu magistra po studiach wyższych.
        • deszcz.ryb Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 28.01.13, 11:46
          > i żali się tylko, że na urzędowych pismach nie może się podpisać
          > mgr, bo się to nie podoba

          Móc - może - w końcu się podpisała. Z tym, że SAMA NARAŻA SIĘ NA ŚMIESZNOŚĆ. Magistrów jest obecnie jak psów [sama mam magistra wink ], to nie jest obecnie ŻADEN wyznacznik prestiżu [bo można sobie ten tytuł zrobić w Wyższej Szkole z Koziej Wólki], ten tytuł nie ma ŻADNEGO znaczenia, więc po co go umieszczać? Tylko po to, żeby się "pochwalić" - "zobaczcie, mam magistra".

          > a wogóle, kto czyta podpisy na dyplomach? 99% rodziców nawet nie zauważy tego m
          > gr!

          Ja czytam. W tamtym wątku pisałam, że wychowawczyni z przedszkola mojej siostry też się tak podpisywała, co było tym bardziej zabawne, że cały dyplom był napisany z błędami. Cała rodzina się wówczas uśmiała. smile
          • kora3 A propos błędów 28.01.13, 12:03
            No wlaśnie - ostatnio usmiałam sie tak z dyplomu córki mej kolezanki. Szacowne jury podpisało się na nim z całym wachlarzem tytułów. Oczuwiscie magistrowie też byli, z kropkami, a imie dziecka i nazwisko były nieodmienione "Dyplom dla Agnieszka Nowak (przykladowe imię i nazwisko) za zajecie III miejsca (kropką po III zniknęła tajemniczo) itd"

            Ludzie, tym nauczycielom chyba juz jak to mówią "bije" -sodowa do głowy. Żeby nie umiec idmienić imienia i nazwiska (wpisywane recznie) kogoś, trzeba być naprawdę niedouczonym na poziomie podstawowym.
            • kanapony Re: A propos błędów 28.01.13, 13:51
              jeśli się nie mylę po liczbach rzymskich kropek sie nie umieszcza

              ja bym nigdy nie pomyślała, że jak ktos się podpisał mgr to się chwali
              no, ale każdy sądzi po sobie

              a nieodmienianie nazwisk to z czasów dawnych smile
              tych "obywatelskich"
              koszmar, ale czasem trudny do wyplenienia jak widać
              • kora3 Re: A propos błędów 28.01.13, 14:59
                ale mnie nie interesuje z jakich czasówsmile Kiedyś sie mówiło "niewiasta" no i ?smile

                Wycieczka osobista nietrafiona - nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś się "chwali" wykształceniem, dopóki nie spotkałąm osób takich, jak watkodawczyni, które do przepraszam, ale byle jakiegoi "mgr." taką wagę przywiązują smile A spotykam takie indywidua w realu i budzą głownie śmiech, szczególnie jak sie popisują "5 fakultetami" (czytaj podyplomówkami z zakresu podstawowych studiów na uniwersytecie w Pcimiu z gatunku "jesli tramwaj nie trachnie, skończy) aszczególnie w gronie ludzi, którzy skończyli powazne kierunki na powaznych uczelniach smile
                • kanapony Re: A propos błędów 28.01.13, 22:06
                  no, nie było moim zamiarem robic jakieś osobiste wycieczki
                  jeśli tak ktoś to odebrał, to mi przykro

                  po prostu byłam zdziwiona, jak niektóre osoby zaczęły autorke wątku atakować czy wyśmiewać się z niej
                  podczas gdy ja NIGDZIE w jej poście nie zauważyłam cienia wywyższania nad koleżanki się czy chęci dopieczenia im

                  po prostu zobaczyłam rzeczywisty (wg mnie) problem - co ma robić, jeśli ma wewnętrzne przekonanie* iż powinna podpisać sie mgrem a koleżanki to biorą jak biorą
                  dziewczyna napisała, że sytuacja powtórzyła się chyba dwa razy w ciągu trzech? miesięcy (nie pamiętam dokładnie) - z tego wysnułam wniosek, że autorka wątku nie jest nadętym bufonem, bo gdyby była to takie sytuacje powtarzałyby się częściej
                  przecież wciskałaby tego mgra wszędzie! a nie robi tego, skoro drugi raz za trzy miesiące

                  *i nie mnie dyskutować z wewnętrznym przekonaniem, hi hi hi , to chyba geny a na to nie ma lekarstwa
                  • kora3 Miła Kanapony 29.01.13, 10:42
                    To nie jest forum, "psychologia", zeby się zastanawiać nad odczuciami forumowiczówsmile Mojemieszkanie24 zadała pytanie na tym forum w kontekscie SV i dostała odpowiedzi. Tyle, źże one jej nie odpowiadają, wiec usiłuje wszystkich przekonać, ze ma racjęsmile

                    Niech sobie mysli co chce, ale skoro ma pewnośc, ze dobrze robi, to po co pyta?

                    Może Ty nie widzisz w Jej wypowiedziach nadymania sie z powodu skończenia jakichś studiów, ja - niestety widzę. Jesli kobita się tak przechwala w pracy tym, w zasadzie dośc powszechnym w dzisiejszych czasachj "osiągnieciem", to specjalnie mnie nie dziwi, że budzi śmiech i niechęc otoczenia. I nie kładłąbym tego na karb zawiści, tylko niestety śmieszności tej pani.

                    Nawet osoba, która ma naprawdę jakieś osiągniecia, ale stale to podkreśla, przechwala się itd. budzi niecheć i śmiech, a co dopiero ktoś, kto nic takiego nie osiągnął, a chwali się, jakby noblistą był co najmniej smile

                    Znam kilka takich osób in real i reakcje na nie są podobne jak na autorkę wątku. Te osoby za wielki wyczyn uwazają coś, co dla wiekszosci ich otoczenia jest jakąs normą. Uwazają tak, bo przyszło im to z trudem i wysiłkiem (z róznych przyczyn), albo w ich macierzystych srodowiskach takie coś jest za wyczyn uwazane.
                    Mam taką znajomą nauczycielkę n. poczatkowego - wypisz wymaluj Mojemieszkanie24 smile z gadki o swoim "wykształceniu".smile

                    Pochodzi dziewczyna z takiego środowiska, gdzie matura to już było coś - nic w tym wstydliwego, ale w związku z tym kobieta uwaza skończenie studiów na kierunku nauczanie poczatkowe i 3 podyplomówek pokrewnych za niemozebne wykształcenie. Naprawdę mozna ją podziwiać za opór i ambicję - niewątpliwie, tym bardziej, że nie było jej łątwo, bo nie mogłą na studiach liczyć na wsparcie finansowe rodziny np., ale za to własnie, a nie za skończenie zasadniczo b. łątwych studiów, bo to jest żaden wyczyn w sensie intelektualnym.

                    Tymczasem kobieta tak mówi własnie, jakby skończenie tego nauczania poczatkowego to było intelektualne mistrzostwo światasmile A nie jest przecież. Cały czas podkreśla, że ma "5 fakultetów" - co poniekąd nie jest prawdą, bo ma jeden a reszta to pokrewne podyplomówki z jakiejś rytmiki, plastyki i takich tam smile Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta dziewczyna obraca się w środowisku, gdzie niemal KAZDY ma skończone studia, acz niekoniecznie moze tak ambitne winkjak ona smile Ta kobieta o tym WIE, a mimo to ciągle podkreśla swe "wykształcenie". To jest pokłosie kompleksów i tego, że zdobycie wykształcenia przyszlo jej z trudem. Zamiast podziwu budzi śmiech i politowanie - bo od razu widać, że to całej jej "wykształcenie" to szczyt jej mozliwosci sad
    • kora3 Tak, pani popelniła błąd 27.01.13, 00:14
      choć o ile nie kpiłą z sedziego, to najwyraźniej uwazała, że tak NALEZY się zwracać.

      Zwrot "wysoki sądzie" obowiązuje i jest dopuszczalny TYLKO podczas spraw sądowych i czynnosci procesowych (np. we pismach do sadu, choć w tych unikać należy wołącza do sądu). Poza salą sądową w sytuacjach pozaprywatnych do sędziego zwracać się należy "panie/pani sędzio".

      Z profesorem, lekarzem itd. - nalezy unikać tytułomanii, ale z zachowaniem stopnia zażyłości z rozmowcą także w sytuacji niezwiązanej bezpośrednio z zawodem rozmówcy.
      • aqua48 Tytułomania i fałszywy prestiż? 28.01.13, 15:15
        Jakiś czas temu byłam na zebraniu informacyjnym dla rodziców przed rozpoczęciem roku w takim przedszkolu dwudniowym (dwa dni w tygodniu po cztery godziny) dla pięciolatków. Pani prowadząca zajęcia przedstawiała inne nauczycielki z emfazą i naciskiem podkreślając ich tytuły magistra. Dla mnie było to śmieszne, ale może dla kogoś jest istotne czy godzinne zajęcia z plastyki prowadzi z jego pięciolatkiem magister po Akademii Sztuk Pięknych, a rytmiki artysta muzyk, czy "tylko" osoba umiejąca zachęcić dzieci do zabawy i rozwinąć ich zainteresowania..
        Dla mnie najlepsze i najmądrzejsze lekcje z języka polskiego w szkole podstawowej to były te z nauczycielką bez wyższego wykształcenia. ale nie była ona osobą szanowaną przez rodziców, właśnie ze względu na brak tych trzech literek przed nazwiskiem.
        • aqua48 Re: Tytułomania i fałszywy prestiż? 28.01.13, 15:32
          Przypomniały mi się jeszcze dwie historie z życia. Otóż dawno temu przez pewien krótki czas uczyłam w szkole średniej i co jakiś dzwonił do mnie do tej szkoły ojciec jednego wychowanka. ZAWSZE przez telefon przedstawiał siwe wymieniając wszystkie swoje tytuły, co brzmiało dość komicznie bo był lekarzem wojskowym i przedstawiał się (przykładowo): mówi generał brygady, zastępca ordynatora chirurgii, doktor habilitowany XYZ. Raz odebrała telefon w pokoju nauczycielskim koleżanka i przerażona zapytała później, kto to do mnie wydzwania, a dowiedziawszy się, że to tylko ojciec znanego wszystkim Józia opowiedziała, że żona jej rodzonego brata też cierpi na tę przypadłość i dzwoniąc do niej do domu, w sprawie jak najbardziej prywatno - rodzinnej zaczyna rozmowę niezmiennie od: tu profesorowa Kowalska. Powiedziałam, że powinna się rewanżować odpowiadając: z tej strony starsza siostra profesora Kowalskiego, ale tylko machnęła ręką.
          • kanapony Re: Tytułomania i fałszywy prestiż? 28.01.13, 22:22
            kiedyś zapuściłam się w stara część jednego z krakowskich cmentarzy... miałyśmy niezły ubaw czytając te wszystkie tytuły nieboszczyków na ich grobach
            w wielu przypadkach było nawet, gdzie pracowali!

            skojarzyło mi się z grobowcami faraonów smile
            • aqua48 Re: Tytułomania i fałszywy prestiż? 29.01.13, 13:29
              kanapony napisała:

              > kiedyś zapuściłam się w stara część jednego z krakowskich cmentarzy... miałyśmy
              > niezły ubaw czytając te wszystkie tytuły nieboszczyków na ich grobach

              A ja uważam, że to miły zwyczaj, pełen szacunku dla zmarłego, który wszakże był nie tylko imieniem i nazwiskiem, ale także ukochanym ojcem, i dobrym, cenionym aptekarzem, albo lubianym profesorem na przykład. Lubię czytać te stare napisy. Moi rodzice też mają na nagrobku oprócz imienia i nazwiska swoje zawody. Tytułów i miejsc pracy jednak nie dawałam smile

        • kanapony Re: Tytułomania i fałszywy prestiż? 28.01.13, 22:19
          ja się z Tobą w 100% zgadzam
          literki mgr nie zapewnią, że zajęcia będą ciekawe dla dzieci
          i jeśli chodzi o zajęcia typu rytmika, plastyka... wszelkie dodatkowe to chętnie bym posłała moje dzieci

          ale jeśli chodzi o osobę, która jest z nimi cały czas, koordynuje proces nauczania i wychowywania... to wolę, by to był:

          a) gdy osoba młoda to magister
          bo to mnie w pewnym sensie upewnia, że ta osoba ma wiedzę teoretyczną i praktyczną (a im dłużej w zawodzie tym i doświadczenie większe)
          obecnie - gdy nie ma juz liceów nauczycielskich i kursów wychowawczych

          b) jeśli stara to mi wszystko jedno, bo wiadomo, że jest to osoba od lat w zawodzie i kiedyś nie musiała być mgrem a doświadczenie i wiedzę ma
          a obecne czasy narzuciły jej zdobycie tytułu na co może nie mieć czasu, pieniędzy, ochoty albo zdolności
          (co nie umniejsza wogóle, że może być wspaniałą przedszkolanką z wielką intuicją, sercem i życiową mądrością a bez głowy do teorii zawartych w książkach - które nawiasem mówiąc są czasem tak bzdurne, że aż wstyd sie ich uczyć)
    • dmuchawcelatawce Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 29.01.13, 02:33
      "Jedna z pań zwracała się do niego cały cz
      > as per "wysoki sądzie"."

      Tak popelnila. Wysoki sadzie to forma wymagana wylacznie podczas rozpraw sadowych.
    • idalia86 Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 01.02.13, 10:49
      >Byłam kiedyś na obiedzie,
      > w którym brał również udział sędzia. Jedna z pań zwracała się do niego cały cz
      > as per "wysoki sądzie". Brzmiało to dziwnie, czy popełniła błąd sv?

      Hehehe, ja mam znajomego sędziego, i tak właśnie do niego mówimy jak mu chcemy dokuczyć smile
    • dr_pitcher Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 02.02.13, 20:51
      Lata temu pamietam skandaljaki wywolalamja mama.
      W Krakowie wielelat temu byla modana zwracanie sie do zon osob utytulowanych uzywajac zwrotow:"pani, profesorowo/docentowo/etc."
      Tak domojej mamy zwracala sie nasza sasiadka (wowczas Pani docent) -mimo sugestii by tak nie robila. W koncu mama nie wytrzymala i powiedziala:
      "Pani docent: prosze nie zwracacsie do mnie "pani magistrowo" - to mi ubliza. Albowiem,pani zarobilana swoj tytul swoja glowa, a ja tylko swoje d..."
      Przeszly na "Ty"
      • matylda1001 Re: Tutułowanie czy już tytułomania? 02.02.13, 22:21
        Wygląda to na stary dowcip... no, chyba, że Twoja mama go wymyśliła. Ja go znam w wersji - czym się różni pani doktor od pani doktorowej. Oczywiście tym samym, czym Twoja mama od pani docent smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka