Dodaj do ulubionych

"Dobra wiara", plotka i zażyłośc

25.05.13, 09:52
"Ja mu w "dobrej wierze" powiedziałam o ... a on się obraził" - tak zaczeła swój wywod do mnie kolezanka telefonująca przed chwilą. Mowa o pewnym gosciu - dla mnie dobry znajomek od kilku lat, dla niej - kolega, ale dalszy.
Ta znajoma dowiedziała się, że o panu mówią, iż spotyka się z pewną kobietą. Pan stanu jest wolnego, ale ta kobieta z nim pracuje, konkretnie jest jego podwładną. To jest małe i dosć hermetyczne środowisko, ta ich praca i nie zdziwiłabym się, gdyby plota owa powstała na kanwie np. parukrotnego podwiezienia tej podwładnej po drodze z pracy.
Tak czy owak - plota jest i ja o niej też (nie dowiadując się bynajmniej) wiedziałam.

I przyznam się, że rozmawiałam o tym z tym kolegą. W tzw. krótkich zołnierskich słowach powiedziałam mu, że on z tą panią dostali się na jezyki. Zaznaczylam oczywiscie, ze nie interesuje mnie jaka ich łączy relacja (kolega z własnej inicjatywy zarzekał się, ze żadna). Powiedzialam mu tylko, że tak jest i może mu to zaszkodzić. Podziękował i rozważał, ze moze rzeczywiscie nieświadomie zbyt wesołkowato, czy zbyt swobodnie z racji usposobienia swego i pani zachował się w obecnosci osób z tego dodam, ze sztywniackiego towarzystwa.
Wiecej do tematu nie powracaliśmy.

Wspomniana znajoma też gdzieś dowiedziała się tej ploty. Kolegę lubi, wiec we wspomnianej dobrej wierze chciała go ostrzec. Rzecz w tym, o czym piszę tu od dawna w kontekscie SV - w stopniu zazyłosci. Znajoma i kolega znają się zawodopwo i towarzysko, ale na poziomie, który nie uprawnia zadnej ze stron do osobistych pytań, uwag, zwierzeń. Spotkali sie przypadkiem i znajoma zaczeła o plotce. Gośc jej chłodno powiedział, że to z kim się spotyka i na jakich zasadach jest jego osobistą i całkowicie prywatna sprawą, a ona nie powinna kolportować plotek.
Znajomej jest b.nieprzyjemnie - nie kolportowała. Chciała dobrze - ostrzec goscia, że ludzie gadają, a znając tych ludzi, bedą gadać bardziej i wiecej.
Ale wyszła na plotkarę, bo niestety, ale nie zna się z tym człowiekiem na tyle dobrze, żeby go ostrzegać. Mnie tam nie mówił, że nie powinnam poruszac tego tematu - BO ZNANY się DOBRZE i CZESTO gadamy na osobiste tematy.

To kolejny odcinek w temacie - informowanie (o czymkolwiek), zazyłośc i plotkismile
Obserwuj wątek
    • aga-mona Re: "Dobra wiara", plotka i zażyłośc 25.05.13, 21:13
      Bywam częstym gościem tego forum, ale racze się nie wypowiadam, teraz mnie skorciło. Oj, korcia, jakoś tak często trafiają Ci się niefortunne sytuacje. Większość Twoich wątków dotyczy informowania, plotkowania. A może zajmij się sobą zamiast wszystkim naokoło dogadzać?
      • deszcz.ryb Re: "Dobra wiara", plotka i zażyłośc 26.05.13, 00:33
        Oj, zgadzam się z tobą. Kora - zajmij się pracą. Plotkowanie o znajomych NIE jest zgodne z sv. A to już któryś bardzo podobny wątek...
        • kora3 Drogie panie :) 26.05.13, 07:07
          Gdybyście rzeczywiscie śledziły forum, to wiedziałybyście, ze kolejne wątki w temacie powstają na kanwie innego i są kontynuacją dyskusji w tamtym.
          To raz smile dwa- z całym szacunkiem, ale to nie jest Wasza sprawa, co ktoś robi ze swoim czasem, o ile nie jesteście jego np. przełozonymsmile
          Trzy - rozmowa o sytuacji i nIEZNANYCH nikomu tu osobach to nie jest plotkowanie
          • aga-mona Re: Drogie panie :) 26.05.13, 07:38
            kora3 napisała:

            > Gdybyście rzeczywiscie śledziły forum, to wiedziałybyście, ze kolejne wątki w t
            > emacie powstają na kanwie innego i są kontynuacją dyskusji w tamtym.

            Śledzę i wiem. Ale litości - te wszystkie ploty, ploteczki, co kto komu powiedział i co z tego wynikło stają się mało apetyczne. Ciągłe wałkowanie tego samego tylko w innej wersji.

            Koleżanka powinna wyciągnąć wniosek - skoro pan się obraził już wie, że drugi raz takiej gafy nie popełni i tyle. Po co dyskusja, skoro już mleko się wylało.
            • kora3 Re: Drogie panie :) 26.05.13, 08:01
              aga-mona napisała:


              >
              > Śledzę i wiem. Ale litości - te wszystkie ploty, ploteczki, co kto komu powiedz
              > iał i co z tego wynikło stają się mało apetyczne. Ciągłe wałkowanie tego samego
              > tylko w innej wersji.


              Jest na to genialny sposób - nie czytaćsmile
              >
              > Koleżanka powinna wyciągnąć wniosek - skoro pan się obraził już wie, że drugi r
              > az takiej gafy nie popełni i tyle. Po co dyskusja, skoro już mleko się wylało.


              Ale nie chodzi o to, co ma teraz zrobić ta znajoma. Chodzi o zjawisko o jakim rozmawialiśmy wczesniej - pojmij.
              A rozmawialiśmy o tym, czy i jak oraz kogo należy poinformowac o czymś tam, co go dotyczy. Niektórzy są zwolennikami informowania bez względu na stopień zazyłosci z informowanym. Jak pokazuje ten PRZYKŁAD moze się to róznie skończyć. I o to chodziłosmile
          • deszcz.ryb Re: Drogie panie :) 27.05.13, 06:32
            > Trzy - rozmowa o sytuacji i nIEZNANYCH nikomu tu osobach to nie jest plotkowan
            > ie

            Aha, akurat, a podajesz masę szczegółów. Zobaczysz, w końcu ktoś cię rozpozna i się obrazi, że o nim piszesz. I będzie miał święte prawo do tego. A poza tym - tak, to są plotki. A ty plotkujesz jak dzika. Nie masz racji ze soją "zasadą".
            • kora3 Re: Drogie panie :) 27.05.13, 11:05
              deszcz.ryb napisała:
              >
              > Aha, akurat, a podajesz masę szczegółów. Zobaczysz, w końcu ktoś cię rozpozna i
              > się obrazi, że o nim piszesz.


              a skąd masz pewnośc, ze te szczególy podane odpowiadają tym w realu?smile

              I będzie miał święte prawo do tego. A poza tym
              > - tak, to są plotki. A ty plotkujesz jak dzika. Nie masz racji ze soją "zasadą"


              Moim zdaniem mam smile Kiedyś podczas jakiegoś wywiadu w Tv katolicki kapłan powołałsię na przykład ze swej duszpasterskiej pracy "Przyszła do mnie do konfesjonału młoda penitentka, studentka III roku i wyznala, że podczas imprezy współzyła z kolegą z roku. Zrobiła to, bo wszyscy koledzy i kolezanki nabijali się z niej, ze jest jeszcze dziewicą w tym wieku..." zaczał snuć opowiesc ksiadz ...
              W Kosciele ksiądz ma bezwględny nakaz zachowywania tajemnicy spowiedzi - nawet gdyby jego zeznania (np) mogły kogoś uchronić przez wiezeniem. A tu sypie na całego, nie? Złamał tajemnicę? Nie smile Bo on tylko podał przykład - nawet nie wiesz, czy prawdziwy, czy szło o studentke/studenta, ucznia/uczennicę, II klasy czy III roku, uniwerku, czy polibudy, z kolegą z roku wspóółzyjącą, czy z gosciem poznanym w necie ...To w tej opowiesci nie ma znaczenia dla jej sedna, które jest takie, że młoda osoba zachowujaca wartosci swej wiary łamie je z przygodną osobą, by nie narazać się na kpiny srodowiska. Tu jest sedno, a nie w tych szczególach jakie podałam.

              Z zasady zmieniam szczegóły umozliwiające identyfikację, bo nie o nie chodzi przecież, a o zobrazowanie sytuacji.
    • kol.3 Re: "Dobra wiara", plotka i zażyłośc 26.05.13, 08:36
      Ani jako bliższa znajoma ani jako dalsza znajoma nie bawiłabym się w takie informowanie.
      Takie gadanie to wchodzenie na pole minowe a potem dziwienie się że się wyleciało w powietrze.
      • kora3 a ja to jednak widzę inaczej Kol 26.05.13, 08:47
        Uwazam, że bliskiej osobie, z którą ma sie kontakty osobiste, rozmawia o osobistych sparwach można powiedzieć o czyms takim.
        w tej konkretnej sytuacji nawet trzeba, jesli zależy komuś na tej osobie, bo plota ze romansuje z podwładna zwyczajnie moze gosciowi zaszkodzić.

        I nie chodzi broń Boże o drązenie, czy na serio romansuje. To nie moja sprawa. Chodzi o uświadomienie mu, że jego zachowanie wzbudziło zainteresowanie plotkarzy i nalezy tak je zmienić, by ustało owo zainteresowanie - tyle.

        Czasem bywa tak, że ktoś niejako jest zobligowany do takiej informacji. Znam sytuację, kiedy o domniemanym romansie dwójki swoich podwładnych dowiedział się ich bezpośredni szef (z plot, a jak smile). Wiedział, że jesli ta informacja - wszystko jedno czy prawdziwa dotrze wyzej, czyli do głownego szefostwa, to oboje, albo przynajmniej jedno straci tę prace (szefostwo nie tolerowało bliskich zwiazków wśród pracowników). Zawołał do siebie wspomnianą parę i w krótkich słowach ponformował o tym, co się o nich mówi sugerując, by zmienili zachowanie, bo najwyraźniej wzbudza zainteresowanie.

        Żle zrobił? No chyba dobrze. Tyle, ze on był przełożonym, a zainteresowana para znała zasady firmowe, bo zostały one kazdemu pracownikowi przedstawione.

        Ja bym chciała, żeby mi bliska osoba powiedziała o jakichś plotkach krążących na mój temat, szczególnie, gdyby ploty te mogły mi zaszkodzić na serio. Natomiast podobnie jak ten gość byłabym niemile zaskoczona, gdyby mi z czymś takim wyskoczyła jakaś ledwie znajoma osoba.
        • kol.3 Re: a ja to jednak widzę inaczej Kol 26.05.13, 08:54
          Przykład z szefem, który rozmawia z podwładnymi na temat ich rzekomego romansu w kontekście służbowym, to jednak zupełnie inna historia niż rozmawianie ze znajomym na temat plotek jakie jego dotyczą.
          • kora3 Re: a ja to jednak widzę inaczej Kol 26.05.13, 09:31
            Oczywiscie - to był przykład na sytuację zawodową.
            Ja zdanie podtrzymuję mimo to Kol - od bliskiej osoby oczekiwałabym, żeby mi powiedziała, gdyby krązyła o mnie plota mogąca mi zaszkodzić.
            Tylko własnie od bliskiej i bliskiej też powiedziałabym (jako tez zrobiłam).
    • wielkanocnaniespodzianka nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 08:51
      oto wypowiedź kory3 z in. forum. Tu kora3 sama sobie wystawiła opinięsmile

      Autor: kora3 ☺ 26.05.13, 08:07

      i nie chce dzielic się z Tobą swoimi kłopotami. Ma takie prawo i czesc.
      Kulturalny człowiek nawet nabywszy wiedzy o faktach sprzecznych z podawanymi informacjami w takich sytuacjach milczy i nie drązy. I to radze zrobić.
      Przepraszam, ale zachowujesz się, jak "sensacyjna ciotka" - w stylu "a ja wiem, a ja wiem".
      • aga-mona Re: nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 09:05
        wielkanocnaniespodzianka napisała:

        > Przepraszam, ale zachowujesz się, jak "sensacyjna ciotka" - w stylu "a ja wiem,
        > a ja wiem".

        Dokładnie tak. Już samo przeczytanie postu i zrozumienie o co chodzi - co kto komu powiedział, dlaczego, w jakich jest układach, czy powinien i dlaczego a czego nie powinien, czy zachował się dobrze, wymaga wiele wysiłku. Ale ja z tych mało inteligentnych pewnie.
        Ale stara prawda mówi, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Coś w tym jest.

        • kora3 Re: nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 09:28
          No to jest znak czasów - sporo ludzi nie pojmuje prostych zdań, lepiej im idzie z piktogramami. Na szczescie nie dotyczy to stałych bywalców TEGo forum smile
          • aga-mona Re: nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 09:34
            kora3 napisała:

            > No to jest znak czasów - sporo ludzi nie pojmuje prostych zdań, lepiej im idzie
            > z piktogramami. Na szczescie nie dotyczy to stałych bywalców TEGo forum smile

            Z Tobą nie da się dyskutować. A to, że jesteś stałą bywalczynią tego forum nijak się nie ma do poziomu Twoich wypowiedzi.
            • kora3 Re: nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 09:37
              aga-mona napisała:

              >
              > Z Tobą nie da się dyskutować

              Jak widać po wymianie postów z tutejszymi forumowicza - niektórzy jednak to potrafiasmile

              . A to, że jesteś stałą bywalczynią tego forum nija
              > k się nie ma do poziomu Twoich wypowiedzi.


              To, że nie Ty nie ejsteś - tym bardziej rzuca się w oczy biorąc pod uwagę poziom (Twój) i tematykę forum (tego)smile
              • aga-mona Re: nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 09:51


                > To, że nie Ty nie ejsteś - tym bardziej rzuca się w oczy biorąc pod uwagę pozio
                > m (Twój) i tematykę forum (tego)smile

                No nic, spróbuję to naprawić - czekam więc na kolejny intrygujący wątek z cyklu: "Iinformowanie, czyli....." smile
                • kora3 Re: nic dodać, nic ująć-podsumowanie .... 26.05.13, 11:23
                  czekaj sobie do woli smile
      • kora3 No i ? 26.05.13, 09:26
        Co skłoniło Cię do zacytowania mnie z innego forum? smile
        widocznie kuzynka nie chce się z nią dzielić swymi kłopotami - masz jakieś inne pomysły?
    • claratrueba ad rem 27.05.13, 05:40
      Koro, nigdy nikogo nie poinformowałam nt. krążących o nim plotek. Ani w złej ani w dobrej wierze. Po prostu nie znam żadnych plotek. Nadstawianie chętnego ucha jest wg. mnie niewiele lepsze niż dzielenie się swoimi sensacjami- rewelacjami. Szczególnie w przyp. bliskich znajomych ciekawe wysłuchiwanie krążących o nich historii wydaje mi się nielojalnością.
      Wszelkie "a wiesz, Baśka..." ucinam: "przepraszam Cię ale nie interesuje mnie niczyje życie prywatne" i to szybko powoduje syt. kiedy dylematu "ostrzegać- nie ostrzegać" po prostu nie ma.
      Bo tak jak nie komponuje się opery dla głuchych, nie ma plotkowania w środowisku ludzi, kŧórzy jasno demonstrują, że słuchać nie mają zamiaru.
      Pracowałam kiedyś w środowisku, które namiętnie rozmawiało o moich i paru innych osób sprawach (chyba nieco "głębsze" tematy rozmów ich przerastały) i dokładnie tak samo niechętny stosunek miałam i do tych, którzy robili użytek z języka, i do tych, którzy robili użytek z uszu.
      A zmieniać swoje zachowanie by jacyś kołtuni nie mieli o czym rozmawiać? Żarty.
      • kora3 Hmm na pewno masz sporo racji Claro 27.05.13, 11:53
        Rzecz wtym, ze czasem taka plotka (albo prawdziwa informacja - wszystko jedno) dociera do Ciebie zupełnie nie w takich okolicznościach, jakie opisujesz.
        Głownie dotyczy to plotek (albo prawdziwych informacji) dotyczacych osób tzw. ze sweicznika, lokalnego oczywiscie. I "sprzedaż" takiej plotki np.mnie nie wyglada tak, że ktoś ze mną siada i zaczyna "A wiesz Ty co, Baśka itd.", bo wówczas mozna faktycznie zareagować, jak opisujesz. Czasem rozmawiasz z kimś w jakimś całkiem "nioeplotkowym temacie" i nagle rozmówca powołuje sie na wypowiedź czyjąś w stylu "O, proszę, takie "wartosci" głosi w swych przemówieniach, a ma romans z podwładną, wszyscy to wiedzą". I jasne, że takie zdanie pomija się milczeniem, ewentualnie, gdy ktos powraca do tematu mówi się: "Pan wybaczy, ale taka informacja nijak ma się do tematu naszej rozmowy", ale tak czy owak informacja o kolportowaniu tej informacji już do Ciebie dotarła, zupełnie nie z Twej inicjatywy, ba nawet bez chęci z Twej strony.

        Dzieje się to podobnie do sytuacji, kiedy zupełnie przypadkiem, nie sledzac nikogosmile spotykasz meza kolezanki w hotelu w dwuznacznej sytuacji z jakąś pania. Chciałaś czy nie -widziałaś sytuację.
        I jak tu rozważaliśmy w paru wątkach smile - dla jednych oczywiste jest zmilczenie w obu przyupadkach, dla innych - nie, bo zalezy od tego jak bliska nam jest osoba, której plotka, czy ewentualny romans meza dotyczy.
        Nie brak było też osób, które miałyby zal do osoby (szczególniej bliskiej), która cos wiedziała i nie podzieliła się tą informacją z bezpośrednio zainteresowanym.

        Co do zmiany zachowania Claro - ogólnie masz rację i ja te zasadę stosuję od zawsze: jestem sobą i sama wiem co robię, wiec zdanie innych, poza bliskimi, lata mi wesoło.
        Rzecz w tym, ze stosując tę zasadę Claro, trzeba się liczyć z konsekwencjami, nawet wówczas, gdy są one dla nas obojetne, albo li też zabawnesmile

        A one sa takie, że jesli ma się luzacki sposób zachowania, to moze on być szczególnie przez osoby o innym odczytywany róznie. Być moze we własnym otoczeniu znasz takie przypadki, a na pewno o takowych słyszałas: np.kiedy dobrą parę znajomych koedukacyjnych brano za pare kochanków, albo jakaś pani/jakiś pan miłe, otwarte i spontaniczne zachowanie kolegi/kolezanki brali za awanse z ich strony.
        I czasem z tego jest tylko kupa smiechu, szczególnie gdy zainteresowani mają gdzieś opinię innych, ale czasem zdarza się z tego dramat: podejrzenie zazdrosnego meza/zony o zdradę, kwasy, serca złamane.

        W przypadku, gdy otoczenie podejrzewa kogoś o romans z podwładnym luzackie zachowanie moze mieć fatalne skutki - bo wiadomo, że żadne szefostwo nie patrzy na taką sytuację przychylnie, szczególnie, gdy współpracownicy domniemanej pary interpretują nagradzanie, czy podział obowiazków w zespole "pod" te informację. Tzn. Kryśka ma wiecej kasy i nie musi nic robić, bo ma romans z kierownikiem. I nic to, że Kryska dostała nagrode za konkretny projekt z 3 innymi osobami razem oraz zaiwania jak dziki osioł, a z kierownikiem się tylko lubi. Mało które szefostwo szczególnie takie, którego nie ma na miejscu o tym wie i zechce się dowiadywać.

        Tak jak miałam zal do ludzi, którzy pozowali na bliskich mi i lojalnych i wiedzac, ze mój ekspartner mnie zdradza milczeli w tym temacie (do mnie oczywiscie), tak pewnie miałabym zal do kogoś kto wiedziałby, ze krązy o mnie jakaś plotka mogąca mi (np.zawodowo zaszkodzić) i milczał także.

        Przypomniało mi się coś raz zabawnego, dwa pouczającego. Otóz kiedyś, dawno za głebokiego PRL-u pojawiła się nie wiedzieć skąd plotka, jakoby znakomita piosenkarka H. Banaszak (nie nie obgaduję jej, doczytaj do końca) została żoną ważnego partyjnego dygnitarza (chyba chodziło o Jaroszewicza). Skąd owa "informacja wyciekła i dlaczego, Bóg raczy wiedzieć. Moze puściła ją kolezanka z branzy zazdrosna o głos i talent pani Hanny? A może widziano gdzieś, jak ów dygnitarz jest szczególnie dla niej miły? Tak czy owak plota obiegła kraj i ludzie powtarzali ją jako pewnik, a wielu straciło sympatię dla utalentowanej artystki, bo zwiazała się z owym dygnitarzem.
        Szczesliwie plota ta dotrzeć do pani Hanny musiała jednak (a nie było wówczas plotkarskich pisemek, ani netu) i razu pewnego, podczas chyba jej autorskiego koncertu nadawanego na zywca podziekowała za uznanie, oklaski itd. na koniec dodając "A przy okazji, nie jestem zoną tego pana"smile - na sali zerwała się burza okłasków. Pani Hanna rozegrała to najlepiej jak się dało - zdementowała do milionów przed TV i radioodbiornikami. Mogła to zrobić, bo WIEDZIALA, że krązy o niej plota i to plota nieprzysparzająca jej mimo talentu, wielbicielismile
        • kora3 I jeszcze jedno Claro 27.05.13, 12:40
          Całkiem na serio znam przypadek, kiedy zdolna młoda osoba, dodam, ze Bogu ducha winna straciła perspektywiczną pracę przez niesłuszne podejrzewanie jej o romans.
          Dziewczyna po uszy zakochana zresztą w swym narzeczonym w pewnym momencie, z inicjatywy szefostwa została przydzielona do zespołu, którym kierował pewien pan. Jak to w pracy, nie tylko zawodowe uwagi się wymieniało i od słowa do słowa wyszło, że ona i pan mają to samo hobby - nic zresztą nadzwyczajnego poniekąd.
          Jako, że sporo z sobą rozmawiali przyu okazji pracy (tego rodzaju było to zadanie) i jeszcze prywatnie zrodziła się plotka, że mają romans. Żadne z nich wszelako o tym nie wiedziało. Jej nic nie powiedział nikt, gosciowi też nie. A pech cały polegał na tym,że pan miał chorobliwie zazdrosną żonę, która znała się najgłowniejszym szefostwem, a takze innymi pracownikami długoletnimi. Plotka do niej dotarła i z dnia na dzień dziewczyna została zwolniona.

          Była w szoku, bo zarówno dotychczasowe wyniki jej pracy, jak i opinie przełozonych o niej były naprawdę bardzo dobre. No, ale przełkneła to jakoś, przezyła, znalazła coś innego, choć nie było łatwo w tamtym okresie. O tym, że "wyleciała" za romans, którego nie było dowiedziała się dobrych kilka lat po sprawie. Od kogoś tam z tamtej firmy przypadkowo spotkanego. Wybałuszyła oczy: jaki romans? O czym mowa? Sama przyznała, że gdyby wiedziała wówczas, że kraża takie plotki, ukróciłaby rozmowy z szefem do niezbednego minimum. Ale nie wiedziała i straciła pracę za nic. Pozbyto się jej, bo przecież nie wywalą długoletniego sprawdzonego pracownika w postaci tego szefa, bo ma zazdrosną zonę, która moze narobić dymu. "Lepiej" było zwolnić obiecującą, ale nową pracownicę.

          Takie sytuacje też bywająsad Dlatego nie jestem pewna, czy posłyszawszy taką mogącą komuś zaszkodzić plotę, nie nalzey tej osoby, szczególnie, gdy jest bliska - ostrzec.
          • claratrueba Re: I jeszcze jedno Claro 27.05.13, 13:53
            Widzisz, koro, nie byłoby problemów gdyby nieco więcej ludzi miało taki stosunek do informowania jak ja albo "trzy mądre małpy": Mizaru (見猿wink, która zakrywa oczy, więc „nie widzi nic złego”, Kikazaru (聞か猿wink, która zakrywa uszy, więc nie słyszy nic złego, oraz Iwazaru (言わ猿wink, zakrywająca pysk, która nie mówi nic złego.
            To, że tak nie jest, dla mnie nie oznacza, że mam swoje zasady i zwyczaje podporządkować obyczajom tego, co z globalnej wioski McLuhana zmieniło się w globalną wiochę.
            Jednostkowe przypadki, które opisujesz "gdyby ktoś wiedział, to..." to równie dobrze "gdyby ktoś pamiętał o przykazaniu nr 8, to..." Mogę znaleźć wiele przykładów gdy plotka nikomu nie pomogła a zepsuła różne relacje.
            Nie jest tak, że informacje o czyimś życiu prywatnym to jak muzyka w supermarkecie gdzie dopóki jesteś musisz słuchać, wyłączyć nie możesz. Możesz, i tak jak z marketu gdy muzyka gwałci ucho- możesz wyjść.
            Dlatego nie jestem pewna, czy posłyszawszy taką mog
            > ącą komuś zaszkodzić plotę, nie nalzey tej osoby, szczególnie, gdy jest bliska
            > - ostrzec.
            Dlatego najlepiej nie mieć tego dylematu- dlatego są to "trzy mądre małpy" a nie po prostu- małpy.
            • claratrueba Re: I jeszcze jedno Claro 27.05.13, 13:57
              Te "buźki" to przeróbka połączenia 猿 i nawiasu dokonana przez edytor.
            • kora3 Racja Claro, najlepiej - nie mieć 27.05.13, 15:18
              claratrueba napisała:
              > Dlatego najlepiej nie mieć tego dylematu- dlatego są to "trzy mądre małpy" a ni
              > e po prostu- małpy.


              dylematu. Najlepiej też np. nie zobaczyć załozmy swego szwagra wychodzacego z hotelu z jakąś panią, podczas gdy miał być u kolegi i pomagać w remoncie. Na przykład.

              Niestety jednak bywa tak, że staje się przed takimi dylematami. Czasem - zupełnie się o to nie "proszac" - dowiadujesz się/widzisz czegoś/coś czego wolałabyś nie słyszec i nie widzieć.

              Znam moje podejscie do tzw. informowania z postów moich tutaj - nie jestem kimś kto szuka plotkarza, by dowiedzieć się czegoś o nowo poznanych ludziach, ani kims kto leci z sensacyjną info, ze widział meza przyjaciólki z kobitą w kawiarni.
              Jednakowoż, przy sytuacjach ewidentnych trudno by mi było zakryć oczy (poniewczasie chyba smile, uszy (gdy ktos się wyrwie z czymś typu polota na temat bliskiej mi osoby), czy zamilczeć, gdy wiem np.ze oszukiwany jest ktoś mi bliski.

              Może dlatego tak się dzieje, ze znam takie jak choćby opisany wyzej przykłady, kiedy potwarz, plotka naprawdę komuś zepsuły coś w życiu, a osoba oplotkowywana nie miała szansy nic zmienić, nawet zdementowac, bo zwyczajnie o tym, ze się o niej głupoty opowiada nie wiedziała. No i takze dlatego, że sama byłam w sytuacji osoby zdradzanej, o czym wiedzieli z grubsza wszyscy z znanym mi towarzystwie, poza mna. sad
              Wierz mi, że nie czułabyś się z tym fajnie Claro, takze jako trzy małpkisad

              Naprawdę niemniejszy żal, niz sam fakt otzrymania w rogi, sprawiło mi to, że ludzie, którzy pozowali na fajnych, bliskich i lojalnych gadali o tym za moimi plecami, a ja robiłam z siebie idiotkę.
              I nie kochana, nie oczekiwałabym, że ktoś mi powtórzy jakas zasłyszana plotkę w temacie, opowie o swoich domysłach, czy obserwacjach. Ci ludzie o tym WIEDZIELI Clarosad Tylko jedna z tych osób miała na tyle cywilnej odwagi, żeby mnie przeprosić za bycie tzrema małpkami, gdy sprawa już wyszła na jaw. Pozostałe głupio się usmiechały i posuwały się jeszcze do udawanego współczucia dla mnie. sad A gdzie one były, kiedy siedzieliśmy przy jednym stole na imprezie z moim partnerem ówczesnym, mezem pani z którą mnie zdradzał, mną i nia ? Wymieniali sobie porozumiewawcze spojrzenia i usmiechy, a ja i mąz tej kobity kompletnie nie zwracaliśmy na to uwagi smile, bop do głowy zadnemu nie przyszło...
              Nie, nie mam pretensji do takich osób, które z tego grona znałam na "czesc, co słychać?" . Od takich znajomych nie oczekiwałabym, ze mi powiedzą, czy choc naprowadza na temat. Ja mówię o ludziach, z którymi na wiele osobistych tematów moich i ich rozmawialiśmy, którzy pchali się z okazywaniem mi fałszywej zyczliwosci i lojalności.
              • kora3 Dodam jeszcze Claro dla jasnosci 27.05.13, 15:28
                że z trzema z tych wrednych małp miałam kontakt na tyle bliski, że podzieliłam się z nimi niepokojem co do mego związku ówczesnego i wątpliwoscią, czy aby nie stoi za tym jakaś pani.Nie, nie wiedziałam nic - intuicja po prostu.
                Osoby te wczesniej i w tym samym czasie zwierzały się z kolei mnie ze swoich powaznych problemów natury życiowej, osobistej i zawodowej, nie była to wiec jakaś jednostronna relacja, że ja je uwazam za bliskie osoby, a one w stosunku do mnie tego nie okazują.
                • claratrueba Re: Dodam jeszcze Claro dla jasnosci 28.05.13, 06:01
                  koro, przykład swojego jednostkowego doświadczenia chcesz zamieniać w regułę? Współczuję i związku z draniem i kręgu znajomych, którzy z Twojego życia zrobili sobie sensacyjny temat. Nie powinni byli, źle trafiłaś. Ale Twojego "wiedzieli" to nie rozumiem. Ten Twój pan rozmawiał z nimi o swoim romansie czy prosił o pilnowanie ciuchów podczas konsumpcji takowego? Czy mieli wyciągnąć wnioski z widzenia go z jakąś panią?- czyli syt. "Ty i młodszy pan'.
                  W tej konkretnej syt. być może podzielenie się przez małpy domysłami pomogło by Ci w czymś. Albo i nie dało nic innego prócz upokorzenia.Ale w syt. kiedy domysły nie byłyby prawdą? Albo w syt. kiedy wierność nie byłaby w Waszym związku zbyt istotna?
                  Nie radzę oczekiwać rozwiązania problemów w związku, małżeństwie w takim czy innym działaniu osób trzecich. Bo go nie ma. Albo jest dobry związek, w którym przysięga małżeńska nie jest dodatkiem mało istotnym do sukni i welonu oraz innych drobiazgów, albo jest zaufanie albo nie.
                  • kora3 Powoli Claro 30.05.13, 08:09
                    claratrueba napisała:
                    W
                    > spółczuję i związku z draniem


                    Zaraz tam z draniem - ta osoba ma wiele innych pozytywnych cech- na seriosmile

                    i kręgu znajomych, którzy z Twojego życia zrobili
                    > sobie sensacyjny temat.


                    Tak wtedy ułozyło się z przyczyn obiektywnych moje życie, że na tamten czas własciwie "kregiem" moich znajomych byli głownie współpracownicy mego ekspartnera - ale o to mniejsza.

                    . Ale Twojego "wiedzieli
                    > " to nie rozumiem. Ten Twój pan rozmawiał z nimi o swoim romansie czy prosił o
                    > pilnowanie ciuchów podczas konsumpcji takowego? Czy mieli wyciągnąć wnioski z
                    > widzenia go z jakąś panią?- czyli syt. "Ty i młodszy pan'.


                    Nie Claro, o ile wiem nikt niczego nie pilnowałsmile (dobre hehe). Życie bywa czasem bardziej banalne, niż nasza wyobraźniasmile Nie wdając się w szczegóły - rzecz działa się w niewielkim zespole firmowym, a mój ekspartner romansował z kolezanką z pracy. Towarzystwo było z sobą zzyte, pracowali w tym zespole od dobrych kilku lat (w zasadzie wszyscy, poza jedna osobą).
                    Naprawde wiedzieli Claro, sami to przyznali. W tak niewielkim srodowisku, które zna się od lat, naprawde trudno nie zauwazyć pewnych rzeczy, nawet nie bedac wścibskim.

                    > W tej konkretnej syt. być może podzielenie się przez małpy domysłami pomogło by
                    > Ci w czymś. Albo i nie dało nic innego prócz upokorzenia.Ale w syt. kiedy domy
                    > sły nie byłyby prawdą? Albo w syt. kiedy wierność nie byłaby w Waszym związku z
                    > byt istotna?


                    Claro - pojmij - mowa o ludziach, którzy z moim ówczesnym partnerem znali się wiele lat. Mowa nie o DOMYSŁACH, a o faktach. Dodam, ze ludzie ci wiedzieli także, ze nasz zwiazek ma charakter tradycyjny, gdy idzie o wierność. W czym by mi informacja pomogła? W szybszym pewnie i mniej upokarzającym zakończeniu tego zwiazku - proste.
                    O to, bym się wreszcie dowiedziała zadbała sama zainteresowana wqrzona juz tym, że nic się nie dzieje (chyba tym). Naprawdę było to dołujące - mozesz mi uwierzyć na słowo.

                    > Nie radzę oczekiwać rozwiązania problemów w związku, małżeństwie w takim czy in
                    > nym działaniu osób trzecich. Bo go nie ma. Albo jest dobry związek, w którym pr
                    > zysięga małżeńska nie jest dodatkiem mało istotnym do sukni i welonu oraz innyc
                    > h drobiazgów, albo jest zaufanie albo nie.


                    Claro, błagam, tylko mi tu nie pisz o przysiegach smile Dla mnie takie rzeczy....
                    NIE oczekiwałam nigdy rozwiazania moich problemów w zwiazku od innych. W moim pozal się Boże małzeństwie tak bardzo nie oczekiwałam, że głupio nie podzieliłam się z bliskimi osobami informacją co tak naprawdę dzieje się w moim domu. Gdybym się tą informacją podzieliła wczesniej, to pewnie udałoby mi się wczesniej wymiksować z tego. ale tu akurat mowa o informowaniu o swoim własnym zyciu - wiec inna bajka.

                    Nie mogę podać szczezgółów Claro (a zmienione nie bedą oddawały sytuacji) - rzecz w tym własnie, że miałam zaufanie w tym kolejnym zwiazku, rzekłabym nawet, ze ogromne i nie poparte co prawda zadnymi przysiegami i ceremoniami, ale zachowaniem tego człowieka wobec mnie w ekstremalnie dla mnie trudnych sytuacjach. Dodam, że w zwiazku z podjeciem decyzji o byciu razem oboje zmieniliśmy w znacznym stopniu swe dotychczasowe życie.
                    Kiedy ów romans (ekspartnera) sie zaczął nie miałam żadnych powodów go podejrzewać.

                    Tak czy owak - NIE oczekiwałabym nigdy, że przypadkowa osoba powie mi o swoich domysłach. Natomiast owszem - oczekiwałabym, ze powie mi o faktach ktoś, kto rozmawia ze mną na tematy osobiste i jest blisko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka