Dodaj do ulubionych

moja wina?

17.06.13, 17:31
Witam. Przydarzyła mi się w piątek taka sytuacja. Chłopak z którym się zaczęłam ostatnio spotykać zaprosił mnie na wieczorną randkę i zasugerował żebym sama wybrała miejsce. Oboje mamy po 24 lata. Lubię tańczyć więc wybrałam popularny klub. Umówiłam się z nim już na miejscu bo on pracuje zwykle w piątki do 22:00 więc zanim wróci do domu przebieże się i dojedzie to kolejne półtorej godziny a ja chciałam zająć jakiś stolik. Mieliśmy się więc spotkać o 23:30 w środku. Chciałam być pół godziny wcześniej bo wtedy są jeszcze miejsca ale odwiedziła mnie wcześniej koleżanka niby na chwilkę i zagadyłyśmy się. Zorientowałam się że jest późno i pojechałam. Pod samym klubem dostałam od niego smsa o treści "jestem już, czekam ,mam stolik, kiedy będziesz?" była to godzina 23:50. Pomyślałam sobie że skoro już tam jest to zrobię mu niespodziankę i od razu się pojawię więc nie odpowiedziałam na sms ani nie zadzwoniłam. No i teraz najważniejsze. Chcę wchodzić do klubu ale selekcjoner mi nie pozwala. Nie wpuścili mnie. Nie tylko mnie zresztą. Nie wpuścili również przy mnie kilka innych dziewczyn. Tłumaczę im że w środku jest mój chłopak i na mnie czeka. Bez rezultatu. Widziałam za to jak wpuszczali wylaszczone niunie. Zrobiło mi się strasznie wstyd. No bo to ja zaproponowałam miejsce w dodatku wybrałam modny klub do którego parę miesięcy wcześniej mnie wpuścili a teraz taki problem... Wstydziłam się do niego zadzwonić i powiedzieć mu że mnie nie wpuścili. Nie chciałam żeby pomyślał że jestem za słaba do tego miejsca a on przecież wszedł. Napisałam mu więc smsa że strasznie zatrułam się truskawkami i leczę się w domu. To było o 0:20 bo do tej pory próbowałam wejść i łudziłam się że mi się uda. Odpisał mi że jest mu bardzo przykro ale że mogłam wcześniej mu napisać że nie przyjdę. Od tamtej pory kontakt się urwał. Nie odezwał się już więcej do mnie. Nie wiem co o tym myśleć. Czyja to wina? Nie powiedziałam mu prawdy ale z drugiej strony napisałam wyraźnie że jestem chora więc chyba powienien sam do mnie się odezwać i zapytać chociaż jak się czuję? Czy powinnam się do niego pierwsza odezwać? Przyznać się? Zawsze wydawało mi się że jestem osobą kulturalną i tak chciałabym się też zachować. Ale przecież zasady SV dopuszczają czasami zatajenie prawdy jeśli nie przynosi to krzywdy innym? Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: moja wina? 17.06.13, 17:47
      santryna napisała:

      > zasady SV dopuszczają czasami zatajenie prawdy jeśli nie przynosi to krz
      > ywdy innym? Co o tym myślicie?

      - tak. Kiedy chodzi o dobro drugiej osoby, a nie o nasze racjonalizowanie.
      • katharsisss Re: moja wina? 17.06.13, 17:59
        A teraz odwróć sytuację: umawiacie się na 20.00 w kawiarni. Ty przychodzisz o czasie, siedzisz, czekasz, jego nie ma. Piszesz o 20.20 smsa, że już jesteś - zero odpowiedzi. O 20.50 dostajesz smsa, że zatruł się truskawkami i nie przyjdzie. Jakbyś się poczuła po 50 minutach czekania? Olana? Zignorowana? Miałabyś ochotę na kontynuację znajomości? Bo ja nie.
        A błędy popełniłaś dwa. Po pierwsze, należało od razu, jak zasiedziałaś się z koleżanką zadzwonić lub wysłać smsa z informacją, że spóźnisz się i przepraszasz. Tutaj ew. można wpleść niewinne kłamstewko typu: "uciekł mi tramwaj", żeby panu nie było przykro, że o nim zapomniałaś. Drugi błąd to ta ucieczka spod lokalu. Można było zadzwonić, przeprosić, zaproponować inną knajpkę. A tak to wyszło jak wyszło...
        • dorota_paz Re: moja wina? 17.06.13, 19:49
          katharsisss napisała:

          > Można było zadzwonić, przeprosić, zaproponować inną knajpkę. A tak to wyszło
          > jak wyszło...

          A w tym wypadku ja ją trochę rozumieć. Ty się postaw w jej sytuacji: przyznać się chłopakowi, że nie zostało się wpuszczonym do lokalu, do którego wpuszczono jego i inne dziewczyny (w domyśle: lokalu dla atrakcyjnych osób). Dla dziewczyny w każdym wieku, nastolatki, 20-, 30- i 50-latki to będzie bardzo przykre. Nie jest to może kompromitacja, ale jednak sytuacja bardzo trudna. Dlatego apeluję o trochę empatii i wyrozumiałości wobec innych.

          Dorota
          • akson_ka Re: moja wina? 17.06.13, 20:19
            Kobieto, nie kompromituj się swoimi radami.
    • milamala Re: moja wina? 17.06.13, 18:52
      raczej Twoja wina. Taka wymowka jest zrozumiala u nastolatki a nie 24latki.
    • dorota_paz Re: moja wina? 17.06.13, 19:53
      santryna napisała:

      > Witam. Przydarzyła mi się w piątek taka sytuacja.

      Skoro już tak się stało i wiedziałaś o tej 0:20, że Cię nie wpuszczą, trzeba było zadzwonić do chłopaka z cichego miejsca i powiedzieć, że wróciłaś właśnie z izby przyjęć, gdzie zostałaś odwieziona przez pogotowie po zjedzeniu truskawek (np. reakcja alergiczna) i nie miałaś jak zadzwonić wcześniej. To by na pewno zrozumiał i wybaczył (wiadomo: zdrowie - święta sprawa) i zaoferował pewnie pomoc, której byś grzecznie odmówiła, spotkali się następnego dnia i byłoby po sprawie. Musiałabyś się tylko trzymać później wersji o alergii na truskawki, ewentualnie wymyśleć historie o jakimś leku, który przyjmujesz. Generalnie uważam zaś, że kłamstwo jest złe i nie powinno się go stosować, ale w tym wypadku mogłabym Cię usprawiedliwić. Z drugiej strony zastanów się czy aby chłopak jest dla Ciebie dobry. Skoro jego wpuścili do dobrego klubu a Ciebie nie, to sugerować może, że istnieje poważna dysproporcja w Waszym wyglądzie na Twoją niekorzyść a doświadczenie uczy, że takie związki trwałe nie są.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Dorota
      • nowaczek1 Re: moja wina? 17.06.13, 21:04
        No ja nie mogę. Proponujesz jej, żeby opierała związek na kłamstwie? Przecież to nie przetrwa żadnej próby. Alergie, leki i inne wyssane z palca historie? Żaden związek nie powinien się na tym opierać.
        Santyna popełniła podstawowy błąd. Jak ju z wcześniej ktoś pisał, powinna od razu zadzwonić i przeprosić, że się spóźni.
        A potem, gdy ochrona jej nie wpuściła, zamiast szarpać się z nimi, nie powinna unosić się honorem, tylko zadzwonić do kolegi i jasno poinformować go o kłopotach z ochroną. On powinien wtedy wyjść i próbować jakoś wyjaśnić sytuację. Gdyby ochrona zmiękła i wpuściła santynę, to ok., a jeśli dalej odmawialiby jej wpuszczenia, to kolega powinien razem z nią wyjść i pójść po prostu gdzie indziej.
        To żaden wstyd, że jakieś tępe buce nie chcą wpuścić do klubu. Te buce tak mają. Kolega z pewnością wiedziałby jak się zachować. To błąd santyny, że wolała skłamać, zamiast szczerze i wprost wyjaśnić koledze sytuację.
        Kłamstwo zawsze ma krótkie nogi, o czym właśnie santyna się przekonała. A wy nie przekonujcie jej, że za mało skłamała, bo tu właśnie popełniła błąd.
        W życiu trzeba kierować się prawdą, to zawsze popłaca. Kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw.

      • aka10 Re: moja wina? 17.06.13, 21:06
        dorota_paz napisała:

        Skoro jego wpuścili do dobrego klubu a Ciebie nie, to sugerować moż
        > e, że istnieje poważna dysproporcja w Waszym wyglądzie na Twoją niekorzyść a do
        > świadczenie uczy, że takie związki trwałe nie są.
        >
        Czegos glupszego dawno nie czytalam. Czyli tylko ludzie o perfekcyjnym wygladzie sa wpuszczani do pewnych klubow??? Rozumiem, jesli ktos po drodze za duzo wypil i na sile chce wejsc, ale z racji wygladu??? Idiotyzm.
        • akson_ka Re: moja wina? 17.06.13, 21:13
          A to nie wiedziałaś, że najlepiej oceniać rokowania związków na podstawie decyzji bramkarzy z klubów? Oni od razu wiedzą kto do kogo pasuje i niepasujących nie wpuszczają, żeby nie doszło do mezaliansu big_grin
          • nm.buba011 Re: moja wina? 17.06.13, 22:56
            akson_ka napisała:

            > A to nie wiedziałaś, że najlepiej oceniać rokowania związków na podstawie decyz
            > ji bramkarzy z klubów? Oni od razu wiedzą kto do kogo pasuje i niepasujących ni
            > e wpuszczają, żeby nie doszło do mezaliansu big_grin

            - Twoje podejście pokrywa się z moim. smile
            Wyjaśnienie zgodne z tematyką forum, też wydaje się proste i oczywiste.

            Wyje się, że chodzi o coś całkiem innego i wymagającego terapii.
            O czym autorka wątku tak szczegółowo napisała.


            Chcę wchodzić do klubu ale selekcjoner mi nie pozwala. Nie wpuścili mnie. Nie tylko mnie zresztą. Nie wpuścili również przy mnie kilka innych dziewczyn. Tłumaczę im że w środku jest mój chłopak i na mnie czeka. Bez rezultatu. Widziałam za to jak wpuszczali wylaszczone niunie. Zrobiło mi się strasznie wstyd. No bo to ja zaproponowałam miejsce w dodatku wybrałam modny klub do którego parę miesięcy wcześniej mnie wpuścili a teraz taki problem... Wstydziłam się do niego zadzwonić i powiedzieć mu że mnie nie wpuścili. Nie chciałam żeby pomyślał że jestem za słaba do tego miejsca a on przecież wszedł. Napisałam mu więc smsa że strasznie zatrułam się truskawkami i leczę się w domu. To było o 0:20 bo do tej pory próbowałam wejść i łudziłam się że mi się uda.
    • deszcz.ryb Re: moja wina? 17.06.13, 21:23
      Twoja wina, bo najpierw się spóźniłaś, a później - zamiast przyznać się do tego, że zawaliłaś - uciekłaś się do głupiego kłamstwa. Chłopak na pewno ci nie uwierzył i miał prawo poczuć się urażony i zlekceważony.

      Nie rób więcej takich numerów, nieważne, czy z chłopakiem, czy nie.
    • claratrueba Re: moja wina? 18.06.13, 06:15
      Wina Twoja. niestety. Umówiłaś się z człowiekiem ale jak pojawiła się koleżanka to już zapomniałaś o swoim zobowiązaniu. I naraziłaś go na czekanie drobne 20 minut ZANIM pojawił się problem niewpuszczenia. Który był naturalną konsekwencją Twojego lekceważącego stos. do osoby, z którą się umówiłaś, a która na Ciebie czekała. Po czym, myśląc tylko o swoim wizerunku, a nie o tym, jak czuje się człowiek, który siedzi i czeka na pannę spóźnialską, zaserwowałaś mu kolejne pół godziny siedzenia i czucia się jak idiota wystawiony przez laskę zanim łaskawie poinformowałaś go, że nie przyjdziesz. Czy uwierzył w Twoje kłamstwo nie ma znaczenia. Znaczenie ma fakt, że dopiero po 50 minutach uznałaś za stosowne zwolnić go z roli czekającego.
      Nie najgorsza nauczka, by pojąć, że umawianie się, podobnie jak każde inne zobowiązanie w stos. do drugiego człowieka to coś, czego trzeba dotrzymywać -
      "Punktualność jest grzecznością królów"
      • bo1 Re: moja wina? 18.06.13, 10:10
        Jak najbardziej się zgadzam. Dodam jeszcze, że odwoływanie czegokolwiek SMS-em jest nieeleganckie i mało pewne. Wypada zadzwonić. Nawet gdyby ze względu na hałas w klubie trudno byłoby Wam rozmawiać, to przynajmniej należało spróbować.
        PS Jeżeli już chcemy brnąć w kłamstwo, to trzeba robić to z głową. To z truskawkami było słabe. Nie tłumaczyło Twojego milczenia przez blisko godzinę.
    • matylda1001 Re: moja wina? 18.06.13, 09:49
      Coś Ty za miejsce wybrała na spotkanie? Przy drzwiach zamiast kogoś, kto UPRZEJMIE WITA GOŚCI, jakiś... selekcjoner(?) który decyduje kto może wejść do publicznego lokalu i bawić sie za własne pieniądze? No, chyba, że to jakiś elitarny klub, gdzie potrzebna jest wejściówka albo osoba wprowadzająca - wtedy bym zrozumiała - ale pozwolić się poniżać przez jakiegoś ciecia, prosić go o wpuszczenie? W głowie się nie mieści! Rozumiem, że gdzieś nie wpuszczą pijanego awanturnika, ale trzeźwej kobiety? Oj, ludziska nie maja ambicji smile
    • angazetka Re: moja wina? 18.06.13, 09:53
      O rety. Zachowałaś się niewłaściwie i - przede wszystkim - strasznie dziecinnie. Trzeba było napisać natychmiast po tym, jak zdałaś sobie z tego sprawę, że się spóźnisz. To raz. A dwa, że gdy cię nie wpuszczono, też powinnaś powiedzieć mu prawdę (i to od razu, a nie po tak długim czasie!). Co to za problem? też bym się czuła na jego miejscu olana i w truskawki bym nie uwierzyła. Zachowałaś się jak dzieciak, wystawiłaś go do wiatru i jeszcze oczekujesz, żeby on się troszczył o twoje zdrowie?
    • baba67 Re: moja wina? 18.06.13, 14:09
      Twoja, zdecydowanie i tylko Twoja.Wstydzilas sie przyznac ze Cie nie chca wpuscic zamiast napisac natychmiast o sytuacji? Wstidziszsie ze nie jestes wylaszczona niunia ktora jakies prymitywy wpuszczaja albo i nie. I w ogole , co to za lokal?
    • lady-z-gaga Re: moja wina? 18.06.13, 14:24
      Zawsze wydaw
      > ało mi się że jestem osobą kulturalną

      Wydawało Ci się, ale niesłusznie smile

      odwiedziła mnie
      > wcześniej koleżanka niby na chwilkę i zagadyłyśmy się.

      Kulturalni ludzie nie "zagadują się" przed umówionym spotkaniem.

      Zorientowałam się że jes
      > t późno i pojechałam.

      Kulturalni ludzie w tym momencie uprzedzają o nieuniknionym spóźnieniu.

      Pod samym klubem dostałam od niego smsa o treści "jestem
      > już, czekam ,mam stolik, kiedy będziesz?" była to godzina 23:50. Pomyślałam sob
      > ie że skoro już tam jest to zrobię mu niespodziankę i od razu się pojawię więc
      > nie odpowiedziałam na sms ani nie zadzwoniłam

      Ludzie kulturalni - a zwłaszcza spóźnieni - odpisują w takich sytuacjach natychmiast, zamiast wymyslac durne niespodzianki.

      Napisałam mu więc smsa że strasznie
      > zatrułam się truskawkami i leczę się w domu.

      Głupszej wymówki nie dałoby się spłodzić, zważywszy na to, że termin spotkania minął prawie godzinę wczesniej.

      Reasumując: nie zależy Ci zbytnio na tym konkretnym chłopaku, albo jesteś z zasady "księżniczką", ktora olewa ludzi i rozkosznie rżnie głupa. Chłopak nie ma czego żałować.

      • selinae Re: moja wina? 18.06.13, 14:50
        lady-z-gaga napisała:

        > Chłopak nie ma czego żałować.

        Ano nie ma. I chyba zachował się adekwatnie do sytuacji, skoro więcej się nie odezwał i pewnie już się nie odezwie smile

        S.
    • croyance Re: moja wina? 18.06.13, 17:44
      Troche sie faktycznie zachowalas jak dziecko. Wystarczylo wyslac mu smsa 'jestem przy klubie, mam problem z wejsciem' - wtedy facet by przyszedl do drzwi i albo pozwoliliby Ci wejsc albo oboje poszlibyscie gdzies indziej.
    • annthonka Re: moja wina? 19.06.13, 00:21
      Przedszkole, po prostu przedszkole sad
      Nie dziwię się facetowi, że nie chce kontynuować znajomości.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: moja wina? 19.06.13, 08:11
        Chlopak pewnie pomyslal "ja ..... to przedszkole" smile

        Minnie
        • des4 kolejna wymyślona historia 20.06.13, 09:25
          nie trzymająca się kupy
          • nm.buba011 Re: kolejna wymyślona historia 20.06.13, 09:37
            des4 napisał:

            > nie trzymająca się kupy

            - masz zamiar tak oceniać następne wątki?
            • des4 Re: kolejna wymyślona historia 20.06.13, 09:39
              owszem, te z ewidentnie naciągane z historiami z dooopy wziętymi smile
              • nm.buba011 Re: kolejna wymyślona historia 20.06.13, 10:17
                des4 napisał:

                > owszem, te z ewidentnie naciągane z historiami z dooopy wziętymi smile

                - co jest takie dla Ciebie ewidentnie nieprawdziwe?
                Jasnowidzem jesteś?

                Każda nawet fantastyczna fabuła jest inspirowana rzeczywistością.

                Bardzo cenne są pytania o bardzo teoretyczne sytuacje. Mogą się zdarzyć.
                • des4 Re: kolejna wymyślona historia 20.06.13, 11:24
                  oczywiście, że to sytuacja wymyslona

                  panienka stoi pod klubem i śle głupawe esemesy do przebywającego wewnątrz gościa, zamiast zadzwonić i poprosić go, aby wyszedł się i załatwił sprawę
    • dorotkolejna Re: moja wina? 24.06.13, 12:12
      Leee.. napisalam Ci dłuuugą wiadomość o tym, żebyś się nie przejmowała i częściej umawiała na randki bo chyba się stresujesz smile), ale mi ją skasowało wink))
      Głodne kawałki w stylu "telefon został w samochodzie" lub "nie dojechałam bo jedyną drogą dojazdową zablokowała przewrócona cysterna" zostawiaj ludziom, których zwyczajnie chcesz spławić.
      Bo przystojniak - czy nie przystojniak - swoją godność ma.. i też pewnie ma kompleksy i nie chce być frajerem..
      Może warto zapytać się czy nie chciałby spróbować jeszcze raz się umówić? zatrucie minęło i poszłabyś się gdzieś napić.. taaak się wynudziłaś w tym szpitalu smile
      jeśli oczywiście się nie obraził albo nie zmęczył czekaniem na Ciebie w tym lokalu wink - możesz śmiało nadmienić.
      Może teraz napisanie takiej wiadomości jest dla Ciebie trudne, ale naprawdę z perspektywy czasu widzę, że najlepiej spróbować się po czymś takim zakumplować, żadne tam "kocham i tęsknię". Potrzebny jest po prostu dystans.. Choć trudny, warto go w sobie wyrobić.. Wiem bo przeszłam chyba wszystkie te historie mając 24 lata, a teraz mam 30 lat i wspaniałego faceta, z którym tyle obciachowych sytuacji przeżyłam, a serio najbardziej mu się podoba to, że zawsze potrafię powiedzieć mu O WSZYSTKIM. oczywiście ładnie i delikatnie trzeba facetom.. wiesz wink a jak chcą to zrozumieją wszystko (TYLKO WYTŁUMACZONE - poza tym z własnej nieprzymuszonej woli wymyślają tylko "gdzie są klucze od mojego samochodu i czy muszę jeszcze prowadzić czy mogę już napić się piwa smile").

      Więc niczym się nie przejmuj, nie czytaj postów w stylu TWOJA WINA, tylko dalej rób swoje smile

      pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka